Łowię już trochę na spinning, lecz zacząłem teraz poławiać klenie w małej rzece. Pierwszy rzut woblerkiem... siedzi nieduży kleń. Za dziesięć minut znowu, drugi. Pomyślałem super, bo niby kleń płochliwy taki i trudny do złowienia. Niestety zaraz się zmyłem bo deszcz padał. Byłem drugi raz nad rzeką wczoraj i coś dziwnego mi się przytrafiło, gdyż miałem brania na woblerki jak i na twistera nawet i były to klenie bo widziałem, jednak żadnego nie mogłem zaciąć. Dwa poprzednie złowione klenie uderzały standardowo mocno i pewnie, a wczoraj miałem około 50 takich jakby pustych brań. Kleń podpływał dość wolno do woblera, puknięcie i ucieczka. Albo podpływał i trzy razy podczas jednego prowadzenia pukał w twister, czy wobler podpływając pod same nogi, by po chwili zniknąć w głębszej wodzie czy trawie... Może wędkarze ,,kleniowi" doradzą mi, co mam zrobić w takiej sytuacji i czym to zjawisko jest spowodowane? Pozdrawiam
Jeśli widzisz blisko klenia - to bądź pewien, że on też cię widzi. To może być powodem braku brań. Często w takich sytuacjach klenie tylko podskubują przynętę, a nie atakują jej zdecydowanie.
trafiłeś fajne miejsce gdzie aktywny jest kleń , ryba atakuje to znaczy że przynęta jes dobra ale opisz swój cały zestaw jaką masz żyłkę , bo jak koledzy napisali wyżej może jest za gruba , może Ty jesteś zbyt mało dyskretny a może za szybko chcesz zaciąć , przykucnij sobie w takiej odległości od miejsca żerowania ryby żeby zachować jak największy możliwy dystans , i podaj przynętę kleniom . połamania :)
Klenie dość często tak mają, że atakują przynętę zamkniętym pyskiem. Podpływają, stukają w nią, ale nie są zainteresowane atakiem.
Jeżeli zdarzyło Ci się tak jednego dnia, to się nie przejmuj. Jak będzie powtarzało się częściej to pokombinuj tak jak radzili koledzy: zmień żyłkę na cieńszą (ja używam 0,16) i przede wszystkim dobrze się maskuj za jakimiś krzakami, kępami traw. CZasem trzeba rzucać klęcząc na jakimś krzakiem. Kleń - przede wszystkim ten większy - jest naprawdę bardzo płochwliwy.
Jest to odcinek rzeki, który nie jest odwiedzany przez wędkarzy, dlatego są rybki, a do tego jest bardzo zarośnięty półtora metrowymi trawami więc jestem dobrze ukryty. W dodatku wcześniej wtedy co brały klenie to wcale się nie kryłem, i brały blisko mnie . Zmieniałem przynęty, prowadzenie bardzo powolne , średnie, szybkie, zawsze to samo. Zestaw na który złowiłem poprzednie dwa klenie to żyłka 0,20 mm i mały przyponik wolframowy 0,10 mm z agrafką. To było na wypadek brania szczupaka aby nie odgryzł, ale teraz tylko agrafeczkę przywiązałem do żyłki i od razu woblerek i brały tak samo. A raczej pukały. Więc problem tkwi w czym innym. Myślę że nie były głodne lecz odganiały przynętę. Ma ktoś może jeszcze jakieś rady?
Jest to odcinek rzeki, który nie jest odwiedzany przez wędkarzy, dlatego są rybki, a do tego jest bardzo zarośnięty półtora metrowymi trawami więc jestem dobrze ukryty. W dodatku wcześniej wtedy co brały klenie to wcale się nie kryłem, i brały blisko mnie . Zmieniałem przynęty, prowadzenie bardzo powolne , średnie, szybkie, zawsze to samo. Zestaw na który złowiłem poprzednie dwa klenie to żyłka 0,20 mm i mały przyponik wolframowy 0,10 mm z agrafką. To było na wypadek brania szczupaka aby nie odgryzł, ale teraz tylko agrafeczkę przywiązałem do żyłki i od razu woblerek i brały tak samo. A raczej pukały. Więc problem tkwi w czym innym. Myślę że nie były głodne lecz odganiały przynętę. Ma ktoś może jeszcze jakieś rady?
Dany dzień, dane miejsce i ta chwila... . Wspomnienie z przed kilkunastu lat- nas trzech na dość wysokiej skarpie a pod nami dołek o głębokości około 2 m, odległość między nami góra trzy metry, łowimy klenie na "wszystko" (gumy,wahadła,wirówki,woblery itd.) i mimo ,że ryby z pluskiem wracają do wody to następne i tak biorą. Trwało to około pół godziny ale zapamiętam to do końca życia. W większości wypadków trzeba liczyć się z tym ,że kleń "ma oko w każdej łusce". Dobór przynęty i sposób jej podania może mieć kolosalny wpływ na naszą skuteczność w udanym holu,w danym dniu i na danej miejscówce... .
byłem dobrze ukryty, gdyż rzeka jest bardzo porośnięta trawami wzdłóż brzegów, więc myślę że klenie miały taki dzień że tylko pukały z zamkniętym pyskiem. Ale mimo to spróbuję jak radzicie, zachować szczególną ostrożność i kryć się dokładniej. Ktoś z was spotkał się z taką sytuacją?
Ja jednak radze Ci sie dobrze kryć jeżeli chcesz złowić większą sztukę.. i wolfram sobie daruj, bo jedyne co może zrobić przy połowie kleni to zaszkodzić ,a nie jest powiedziane ,że Ci szczupak obetnie możesz wyholować 10 zębatych bez przyponu ,a może być tak ,że zatniesz jednego maluszka i popłynie z przynętą na to już nie ma się wpływu podczas brania..
Witam wędkarzy!
Łowię już trochę na spinning, lecz zacząłem teraz poławiać klenie w małej rzece. Pierwszy rzut woblerkiem... siedzi nieduży kleń. Za dziesięć minut znowu, drugi. Pomyślałem super, bo niby kleń płochliwy taki i trudny do złowienia. Niestety zaraz się zmyłem bo deszcz padał. Byłem drugi raz nad rzeką wczoraj i coś dziwnego mi się przytrafiło, gdyż miałem brania na woblerki jak i na twistera nawet i były to klenie bo widziałem, jednak żadnego nie mogłem zaciąć. Dwa poprzednie złowione klenie uderzały standardowo mocno i pewnie, a wczoraj miałem około 50 takich jakby pustych brań. Kleń podpływał dość wolno do woblera, puknięcie i ucieczka. Albo podpływał i trzy razy podczas jednego prowadzenia pukał w twister, czy wobler podpływając pod same nogi, by po chwili zniknąć w głębszej wodzie czy trawie... Może wędkarze ,,kleniowi" doradzą mi, co mam zrobić w takiej sytuacji i czym to zjawisko jest spowodowane? Pozdrawiam
Widzą Ciebie albo żyłkę. Schowaj się , zmień przynętę.
Jeśli widzisz blisko klenia - to bądź pewien, że on też cię widzi. To może być powodem braku brań. Często w takich sytuacjach klenie tylko podskubują przynętę, a nie atakują jej zdecydowanie.
Jak są na "braniach" to atakują zdecydowanie. Jak nie to tylko podpływają z ciekawości. Okonie też tak często robią odprowadzając blaszke.
trafiłeś fajne miejsce gdzie aktywny jest kleń , ryba atakuje to znaczy że przynęta jes dobra ale opisz swój cały zestaw jaką masz żyłkę , bo jak koledzy napisali wyżej może jest za gruba , może Ty jesteś zbyt mało dyskretny a może za szybko chcesz zaciąć , przykucnij sobie w takiej odległości od miejsca żerowania ryby żeby zachować jak największy możliwy dystans , i podaj przynętę kleniom .
połamania :)
Klenie dość często tak mają, że atakują przynętę zamkniętym pyskiem. Podpływają, stukają w nią, ale nie są zainteresowane atakiem.
Jeżeli zdarzyło Ci się tak jednego dnia, to się nie przejmuj. Jak będzie powtarzało się częściej to pokombinuj tak jak radzili koledzy: zmień żyłkę na cieńszą (ja używam 0,16) i przede wszystkim dobrze się maskuj za jakimiś krzakami, kępami traw. CZasem trzeba rzucać klęcząc na jakimś krzakiem. Kleń - przede wszystkim ten większy - jest naprawdę bardzo płochwliwy.
Sproboj na mala obrotówkę, przytrzymaj w nurcie. Mozesz tez troche "powyskakiwac" ją z wody przy powierzchni.
Jest to odcinek rzeki, który nie jest odwiedzany przez wędkarzy, dlatego są rybki, a do tego jest bardzo zarośnięty półtora metrowymi trawami więc jestem dobrze ukryty. W dodatku wcześniej wtedy co brały klenie to wcale się nie kryłem, i brały blisko mnie . Zmieniałem przynęty, prowadzenie bardzo powolne , średnie, szybkie, zawsze to samo. Zestaw na który złowiłem poprzednie dwa klenie to żyłka 0,20 mm i mały przyponik wolframowy 0,10 mm z agrafką. To było na wypadek brania szczupaka aby nie odgryzł, ale teraz tylko agrafeczkę przywiązałem do żyłki i od razu woblerek i brały tak samo. A raczej pukały. Więc problem tkwi w czym innym. Myślę że nie były głodne lecz odganiały przynętę. Ma ktoś może jeszcze jakieś rady?
Jest to odcinek rzeki, który nie jest odwiedzany przez wędkarzy, dlatego są rybki, a do tego jest bardzo zarośnięty półtora metrowymi trawami więc jestem dobrze ukryty. W dodatku wcześniej wtedy co brały klenie to wcale się nie kryłem, i brały blisko mnie . Zmieniałem przynęty, prowadzenie bardzo powolne , średnie, szybkie, zawsze to samo. Zestaw na który złowiłem poprzednie dwa klenie to żyłka 0,20 mm i mały przyponik wolframowy 0,10 mm z agrafką. To było na wypadek brania szczupaka aby nie odgryzł, ale teraz tylko agrafeczkę przywiązałem do żyłki i od razu woblerek i brały tak samo. A raczej pukały. Więc problem tkwi w czym innym. Myślę że nie były głodne lecz odganiały przynętę. Ma ktoś może jeszcze jakieś rady?
Spróbój na wiśnię na samym haczyku :)
Klenie maja to do siebie ze szybko sie uczą !
Dany dzień, dane miejsce i ta chwila... . Wspomnienie z przed kilkunastu lat- nas trzech na dość wysokiej skarpie a pod nami dołek o głębokości około 2 m, odległość między nami góra trzy metry, łowimy klenie na "wszystko" (gumy,wahadła,wirówki,woblery itd.) i mimo ,że ryby z pluskiem wracają do wody to następne i tak biorą. Trwało to około pół godziny ale zapamiętam to do końca życia. W większości wypadków trzeba liczyć się z tym ,że kleń "ma oko w każdej łusce". Dobór przynęty i sposób jej podania może mieć kolosalny wpływ na naszą skuteczność w udanym holu,w danym dniu i na danej miejscówce... .
Jeżeli ta rzeka jest czysta to klenie jak pana widzą to się płoszą i nagle rezygnują z woblerka:)
byłem dobrze ukryty, gdyż rzeka jest bardzo porośnięta trawami wzdłóż brzegów, więc myślę że klenie miały taki dzień że tylko pukały z zamkniętym pyskiem. Ale mimo to spróbuję jak radzicie, zachować szczególną ostrożność i kryć się dokładniej. Ktoś z was spotkał się z taką sytuacją?
Ja jednak radze Ci sie dobrze kryć jeżeli chcesz złowić większą sztukę.. i wolfram sobie daruj, bo jedyne co może zrobić przy połowie kleni to zaszkodzić ,a nie jest powiedziane ,że Ci szczupak obetnie możesz wyholować 10 zębatych bez przyponu ,a może być tak ,że zatniesz jednego maluszka i popłynie z przynętą na to już nie ma się wpływu podczas brania..
Pewnie każdy kto intensywnie łowi klenie ja ostatni raz ok. 2 tygodnie temu.. brań było sporo ale zdecydowana większość nie do zacięcia -.-