Reklama
  • klasa-c2017-04-08 14:40:18

    Witam jak wygląda egzamin na kartę wędkarską? ile jest pytań i o co są pytania

  • Sith 2017-04-08 14:55:07

    Naucz się na pamięć http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/1/cms/szablony/73/pliki/rapr.pdf.Niezależnie od ilości pytań, ich treści i formy, na pewno zdasz.

  • Robert1911 2017-04-08 15:21:24

    cały egzamin ogranicza sie najczęściej do zapłacenia za niego :(

  • Sith 2017-04-08 17:17:53

    cały egzamin ogranicza sie najczęściej do zapłacenia za niego :( To jest największa bolączka naszego Związku... ;>
     

  • Reklama
  • Romuald55 2017-04-08 18:13:54

    To są proszę Panów insynuacje.
    Egzamin na kartę wędkarską nie można porównać do matury ale coś niecoś trzeba wiedzieć.

  • Eryk S 2017-04-08 19:58:35

    I tutaj kol.Romuald ma racje że coś trzeba wiedzieć najczęściej to poprostu trzeba wiedzieć komu dać flaszke .

  • ryukon1975 2017-04-08 20:15:56

    Idzie się do skarbnika i zgłasza chęci. Wypisuje on zaświadczeie o zdaniu egzaminu i kieruje dalej. Wspominając oczywiście by na temat przebiegu "egzaminu" z nikim nie rozmawiać. Płacić już nie trzeba przynajmniej nie we wszystkich okręgach. Tak wygląda wersja z zeszłego roku w jednym z kół. Jestem jej pewny w stu procentach. Oczywiście ile kół tyle możliwości, nikt tego nie kontroluje i nie panuje nad tym. Każda osoba funkcyjna odpowiadająca za to w danym kole zrobi to według siebie.
    Jeśli ktoś próbuje ustalić jedną i nieomylną prawdę w tym temacie to czas cofnąć go do czasów przedszkola.
    Ja zaś za napisanie tego trafię do piekła. Celę będę dzielił z wilkiem, tym od babci i czerwonego kapturka. Tylko mnie nie pytajcie co łączy egzamin na kartę wędkarską, piekło i te trzy postaci z ....

  • osa12 2017-04-10 07:36:34

    Pełna zgoda.
    Egzamin w Kołach PZW to z mojego doświadczenia pełna fikcja.
    A szkoda.
    Jak już jest można przekazać trochę wiadomości prawnych dotyczących Amatorskiego Połowu Ryb.
    Ale z drugiej strony, aby PZW mogła takie wiadomości przekazać sama musiałaby zacząć poprawnie stosować prawo dotyczące APR.

  • Reklama
  • benek-benkowski 2017-06-05 00:34:22

    Witam. Proszę szanownych użytkowników o porady.  Chcę na dniach przystąpić do egzaminu na kartę wędkarską i mam 2 pytania
    1) Czy muszę uczyć się ostatecznie z Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb (RAPR) czy z czegoś innego? Bo wszędzie są sprzeczne informacje.
    2) Jeśli mam uczyć się z RAPR to dlaczego tam nie ma (limity,wymiary) uwzględnionego np. Dorsza? (i sporo innych istniejących ryb)  Rozumiem, że jeśli nie ma tam uwzględnionego Dorsza to mam się nim nie przejmować i nie zapamietywać limitów z nim związanych, itd? Tylko i wyłącznie gatunki ryb które są uwzględnione w RAPR?

    P.S- Przepraszam za być może głupie pytania, ale jestem zielony. I tak, wiem, że wiele osób nazywa egzamin na kartę wędkarską farsą. Ale znając moje życiowe "szczęście" to pewnie akurat trafie na bardzo wymagającego egzaminatora/egzaminatorkę tak jak podczas zdawania egzaminu na prawo jazdy gdzie za każdym razem (są wybierani losowo) trafiałem na dwóch najbardziej wrednych egzaminatorów w moim WORD i podchodziłem 5 razy.
    Z góry dziękuję za porady. Pozdrawiam. 

  • Sith 2017-06-05 05:58:54

    Jeśli jesteś ciekaw, to o dorszu masz wszystko tutaj
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Dorsz_atlantycki

  • JKarp 2017-06-05 06:47:44

    Witam. Proszę szanownych użytkowników o porady.  Chcę na dniach przystąpić do egzaminu na kartę wędkarską i mam 2 pytania
    1) Czy muszę uczyć się ostatecznie z Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb (RAPR) czy z czegoś innego? Bo wszędzie są sprzeczne informacje.
    2) Jeśli mam uczyć się z RAPR to dlaczego tam nie ma (limity,wymiary) uwzględnionego np. Dorsza? (i sporo innych istniejących ryb)  Rozumiem, że jeśli nie ma tam uwzględnionego Dorsza to mam się nim nie przejmować i nie zapamietywać limitów z nim związanych, itd? Tylko i wyłącznie gatunki ryb które są uwzględnione w RAPR?

    P.S- Przepraszam za być może głupie pytania, ale jestem zielony. I tak, wiem, że wiele osób nazywa egzamin na kartę wędkarską farsą. Ale znając moje życiowe "szczęście" to pewnie akurat trafie na bardzo wymagającego egzaminatora/egzaminatorkę tak jak podczas zdawania egzaminu na prawo jazdy gdzie za każdym razem (są wybierani losowo) trafiałem na dwóch najbardziej wrednych egzaminatorów w moim WORD i podchodziłem 5 razy.
    Z góry dziękuję za porady. Pozdrawiam. 
    "Aby uzyskać kartę wędkarską, należy:
    Przyswoić przepisy ustawy, rozporządzenia do ustawy o rybactwie śródlądowym ze szczególnym uwzględnieniem przepisów związanych z ochroną (wymiary i okresy ochronne) i zasadami wędkarskiego połowu ryb."
    Tak mówi Wiki i ti jest prawda.
    JK

  • Sith 2017-06-06 06:04:55

    Janusz, nie napisałeś tylko, że prawda często mija się z rzeczywistością i praktyką.

  • Reklama
  • JKarp 2017-06-06 07:47:43

    A to już zupełnie inna sprawa :-)
    JK

  • rysiek38 2017-06-06 10:03:41

    Ryukon ! ten Czerwony kapturek był REWELACYJNY ! a tak na marginesie - mój egzamin to było jedne pytanie na które trudno było szukać odpowiedzi w rapr ale zdałem ,a pytanie brzmiało : po co jest wymiar ochronny (jak zdawałem miałem dziesięć lat)

  • Romuald55 2017-06-06 13:33:15

    A o co miałbym zapytać na egzaminie na kartę wędkarską dziesięciolatka?
    Może o okres ochronny suma? Albo jak odróżnić 10 cm ukleję od tej samej wielkości bolenia?

  • rysiek38 2017-06-06 15:02:43

    Wbrew pozorom to pytanie nie jest wcale takie głupie jak się pozornie wydaje bo uczy myślenia i podejścia do wędkarstwa ,nie każdy daje tę samą odpowiedź a mało tego - jest kilka odpowiedzi i każda wydaje się być logiczna a prawidłowa jest tylko jedna :-)

  • ryukon1975 2017-06-06 15:07:26

    Odpowiedź jest jedna i jest prosta. Skoro tych egzaminów nie ma to je należy znieść. U mnie w Okręgu idą w dobrym kierunku bo póki co znieśli opłaty za te "egzaminy" i są bezpłatne. Lecz rzecz nie polega na tym żeby iść bez końca ale w końcu dojść trzeba.:)))

  • Reklama
  • Romuald55 2017-06-06 16:10:46

    Ustawa wymaga by nowy kandydat na wędkarza zdał egzamin.Nie określa natomiast zakresu wiedzy którą nalezy się wykazać.Głowę daję że gdyby egzaminatorzy chcieli to nikt egzaminu by nie zdał.Tylko jaki w tym sens,żeby nowym adeptom rzucać kłody pod nogi.

  • benek-benkowski 2017-06-06 16:25:09

    Dowiedziałem się już, że np. Dorsza nie ma ujętego w RAPR bo jest to ryba morska. Teraz trochę wstyd mi za te pytanie. Dobra, już wiele informacji przyswoiłem i jutro idę zdawać, nie ma co czekać. Jedyne czego się obawiam to jak mi będą pokazywać zdjęcia mniej znanych ryb i będę musiał podać ich nazwy. A te ryby czasami są do siebie tak podobne. Tego jedynie się obawiam.

  • ryukon1975 2017-06-06 16:36:18

    Ustawę można zmienić zamiast debatować ile milionów czy setek tysiecy przyznać Rydzykowi. Jak najbardziej zgadzam się że nie należy utrudniać życia sobie nawzajem, więc po co te przepisy o egzaminach czy zmianie Koła skoro i tak nikt tego nie respektuje?
    Nie moja głowa w tym ale patrząc na to z boku to się ociera o kiepską komedię. :)

  • JKarp 2017-06-06 17:20:34

    Praktycznie cała Europa obywa się bez egzaminu oprócz Niemiec.
    I tacy nie wyuczeni ludzie wędkują, łowią i są tam ryby. Normalnie cud ;-)

    Ja to się obawiam, że wielu egzaminatorów też by nie zdało. Szcególnie jak by z nagła zadać im kilka pytań. W sklepie pytanie do młodego człowieka - kupujesz kotwiczki, spławiki żywcowe i wolframki a ile masz lat, że chesz na żywca łowić? Moje oczy były większe od spodów, jak zauważyłem kto zdaje pytanie...
    JK

  • Romuald55 2017-06-06 21:09:16

    Co się Kolego martwisz rozpoznawaniem ryb.Ja znam takich,których dopiero mandaty nauczyły odróżnić płotkę od jazia.

  • rysiek38 2017-06-06 22:31:56

    Romuald , płotkę od jazia to sie jeszcze w miarę da logicznie wytłumaczyć choćby z tego powodu że np. u nas na łowiskach niewystępował (pojawił się niedawno) i część łowiących tylko na tych łowiskach nie miała poprostu okazji tej rybki poznać a wiedzieli jedynie tyle ze to ryba rzeczna... ale najlepszym numerem jaki widziałem na własne oczy to jak koles wmawiał że to co ma w siacie to nie mały sandacz a medalowy jazgarz

  • Askan 2017-06-07 06:02:48

    Zdawałem egzamin w roku 1968 i do koła wędkarskiego musiał być wprowadzający,czyli starszy wędkarz który obserwował mnie nad wodą.Nie mógł być to ktoś z rodziny ale obcy,ja miałem takiego sąsiada,na egzamin szedłem dopiero po skończeniu 17-tu lat,gdy zacząłem pracować.W Zamościu z którego pochodzę karta młodzieżowa nie była wymagana,zresztą skarbnik gdy wcześniej chciałem zapisać się powiedział ze mogę stanąć przy wędkującym ojcu lub niedaleko innego znajomego wedkarza,Wędkowałem na dziko od 12-go roku życia czemu ojciec nie był przychylny ale dopiero jak zdałem egzamin dał mi swoje kije.Zaczynałem od kiłbików,płoteczek a opłacało sie wtedy GÓRSKIE i SPINNING osobno bo nie było możliwości na wcześniejsze szczupaki gdyż spinningowac można było od 18-ego roku życia,żywiec tez nie wchodził w grę,Taka obserwacja przez wprowadzającego dawała satysfakcję mnie i jemu gdyż dzięki jego upomnieniom i poradom kształtował się nasz wędkarski KRĘGOSŁUP czego brakuje tutaj na portalu niektórym młodym krytykującym wszystko i wszystkich.Pa

  • Reklama
  • Sith 2017-06-07 07:32:16

    Czesław, to były inne czasy, inne pokolenia.
    Za błędy ortograficzne dostawało się "pałę" a teraz gówniarz zasłania się dysortografią. Za zle zachowanie dostawało się piórnikiem albo linijką po łapach a teraz spróbuj dać dziecku klapsa, to gotowe wnieść sprawę do sądu o "przemoc domową"...
    Niestety smutne, ale prawdziwe.

  • Romuald55 2017-06-07 07:59:01

    Członkiem PZW jestem nieprzerwanie od 1964 roku.W całej Polsce obowiązywały te same przepisy.Nie było kart wędkarskich,żadnych egzaminów ani osób wprowadzających.Obowiązek posiadania Karty wędkarskiej oraz egzaminy na nią wprowadziła ustawa w 1985 roku.Wszyscy,którzy byli członkami PZW w momencie wejścia w życie ustawy,Karty wędkarskie otrzymywali obligatoryjnie bez egzaminów.

  • rysiek38 2017-06-07 16:12:39

    Zgadza się za moich czasów właśnie tak było (osobny znaczek na górskie i spinning) żywiec , spinning ,nocki ,dwa kije po osiemnastce no chyba że ktoś miał odznakę Młodzieżowego aktywisty wędkarskiego - wtedy prawa dorosłego... Miałem kiedys fajna przygodę : Spinningowałem na pewnym dość sporym zbiorniku i zauważyłem jak z przeciwległego brzegu ktoś biegnie , myślę  pewnie brakło mu czegoś i grzeje do jakiegos kumpla ale po kilku minutach dobiegł i zdyszany zatrzymał się i zaczął drzec ryja że mi spinning wybije z głowy ,słyszał to mój towarzysz (starszy o dobre trzy dyszki) i przyłożył znacząco palec do ust - załapałem w mig i grzecznie gościowi podałem kartę nic nie mówiąc...minęło ładnych parę chwil zanim coś tam nabazgrał ciągle grożąc i przeklinając po czym stwierdził że zatrzymuje kartę i odbiorę ją po sądzie w kole . wtedy odezwał się kumpel - dawaj te papiery i wyp... jak c...u czytać nie umiesz (zebrał sie juz niezły tłum bo gość swoim krzykliwym monologiem wzbudził niezłą sensację a wychodziło na to ze niebył tam zbyt lubiany) ale gość burzył się nadal i niezamierzał karty oddać i to był jego bład bo został skontrolowany przez owego kolegę i to on skierował wniosek za pozostawienie zarzuconego sprzętu bez opieki a świadkowie sami chętnie się zgłaszali  

  • Askan 2017-06-08 02:23:27

    Romuald55,na jakiej wiosce nie było egzaminu?gdzie nie było poręczającego?to teraz po 89-tym roku tak wszystko się zluzowało i stawiają ilość nad jakość i jeszcze kto nie miał wówczas dobrego sprzętu ten nie wędkował tak skutecznie jak teraz.Sprzęt trzeba było samemu kombinować a teraz byle chłystek chwali się MARKAMI i kłuje w oczy bogactwem.Ja dopiero na pocz.lat 80-tych kupiłem klejonkę KUBACKIEGO bo pracowałem ciężko i stać mnie było,żyłki,haczyki też się kupowało w sklepie KOLONIALNYM bo taki był a część sprzętu w KOMISIE.Składnica Harcerska też oferowała sprzęt dość dobrej jakości a bambusy były powszechne.Kołowrotki o ruchomej szpuli służyły do wszystkiego.Na wsiach kłusowali bo do miasta jeżdzili tylko do szkoły lub na targ a na katrę nie było stać każdego.Pozdro

  • Romuald55 2017-06-08 11:12:22

    Jeżeli Kolego masz taką dobrą pamięć jak twierdzisz,podziel sie z nami wiedzą ile np w latach 60-tych kosztował kołowrotek Rileh Rex w porównaniu do butelki wódki tzw strażackiej.Albo ile to było bochenków chleba.Powinieneś też pamiętać ile wynosiła składka normalna a ile dopłata na spining w roku np 1972.Sprzęt wędkarski w tamtych czasach był dostępny w każdym sklepie sportowym a nie w jakichś KOLONIALNYCH jak to określasz.Zreszta,weterani wędkarsstwa dobrze to pamietają.
    A to,że jesteś wątpliwej jakości mieszczuchem,nie upoważnia Cię do wywyższania się ponad wieś.

  • Askan 2017-06-08 11:50:12

    Chłopie,w latach 60-tych miałem na dolniku nawijadełko z gwożdzi,5/6 m żyłki i szpagat.jeżeli nie wiesz co to były sklepy kolonialne z towarami z importu to żle,Żyłkę kupowałem na metry a haczyki na sztuki i musiałem dużo butelek nazbierać i kilkaset kilo truskawek przebrać w przetwórni aby coś sobie kupić.Pierwszy kołowrotek czeski o stałej szpuli kupiony w Zabrzu w komisie a używałem go do spławika bo umiałem sie takim posługiwać rzucając spod kija,mam go jeszcze do tej pory,ruskiego katańca też jeszcze mam a kołowrotki DDR-u były dostępne w sklepach sportowych,reksy ale w czasach póżniejszych.DDopłata za spinning wynosiła 30 zł a do muchy 50 i to się nie zmieniało bardzo długo.Pa

  • rysiek38 2017-06-08 12:26:52

    Kupić rexa ??? , przy dużym szczęściu rzucili delfiny 4,6 lub 8 (kto nim łowił było słychać z kilometra :-) ) czasem coś Czeskiego,potem dostęp był był troszkę lepszy ale tylko do tych co mieli górnika w rodzinie lub byli wstanie zapłacic na starcie razy trzy (podobnie z samochodami na talony) No jeszcze jak ktos miał kogos na kontrakcie w DD-Rze.przez pięć lat łowiłem na bambus "wypasiony" z toczoną drewniana rączka i kołowrotkiem o stałej szpuli w kolorze jak delfin 4

  • Romuald55 2017-06-08 12:33:23

    Widzisz Kolego,pamięć Cię zawodzi i to bardzo mocno.Twoje wyimaginowane wypowiedzi młodsi Koledzy wezmą za pewnik i nie będą wiedzieli jak to było w tamtych czasach.
    Ja piszac poprzednio otworzyłem legitymację PZW,ceglastego koloru w oprawie płuciennej na przypadkowej stronie.1972. Przyklejone są znaczki...ciemny seledyn NORMALNA 150zł i pamarańczowy SPINNING 50 zł.Takie były opłaty.Dodatkowo można było wykupić pozwolenie na wędkowanie na wodach Państwowych Gospodarstw Rybackich /PGR/ ZA 20 zł na oddzielnym druku.Te opłaty obowiązywały w całej Polsce do roku 1975.Od roku1976 do 1982 200 zł plus 100 spining.1983 500 + 500 zł.Póżniej ceny rosły wraz z inflacją i w roku 1992 płaciło się już 60000 zł za wody nizinne.To taka ciekawostka.
    Rileh Rex w latach 60-tych kosztował 50 zł.Była to równowartość 6 bochenków chleba+2 zł lub butelka wódki+1 zł.
     

  • rysiek38 2017-06-08 13:22:25

    Dla ścisłości , ja opisałem lata ok. 78-85 ale jeżeli rex był taki tani (może i był) ale na pewno był trudno dostępny przynajmniej tu u nas ,tak na marginesie to kilka dni jeździłem po sklepach ze sprzętem RTV za TOSCĄ 303 i lipa za to był jedyny gramofon (niestety nie działał) i po tygodniu wymielili na sprawny :-) tosce w końcu dopadłem za dodatkowa opłata oczywiście.

  • Romuald55 2017-06-08 16:11:28

    Muszę Cię Kolego Ryśku wyprowadzić z błędu.50 zł za Rexa to nie było tanio.Dla przykładu nauczyciel zarabiał ok 1200 zł.

  • rysiek38 2017-06-08 16:54:29

    no to chyba kosztował 500 lub nauczyciel zarabiał 120 - wtedy wychodziłoby nie całe pół pensji mniej więcej a z Twoich wyliczeń wynika że n za te pensję można by było ich kupić 24 a to drogo niejest więc cos tu nie gra

  • Askan 2017-06-09 07:45:09

    Bajzel ze wszystkim zrobił się po Gierkowskiej reformie ADMINISTRACYJNEJ,powstały nowe okręgi i namnożyło się kół.Przed reformą w każdym mieście było jedno koło i tylko sekcje w zakladach pracy.Okręgi wprowadzały swoje dodatkowe regulaminy a koła miały osobowość prawną,rządziły się pieniędzmi po swojemu.Teraz wszystko jest w gestii okręgu,nawet zarybianie.Ja teraz widzę jak było w latach 60/70/80 -tych siermiężnie.Mam jeszcze kołowrotek muchowy który mi przywiózł z Francji kolega rok 84-ty,Abu,dla leniwych, nawija się sznurek automatycznie,sprężyną.A reksy to były marnej jakości kołowrotki,miałem ich kilka a porozdawałem je dziadkom na Pogoriach,rozlatywały się szpule,żle nawijały żyłkę,trzeba było robić podkładki pod szpulą żeby chodziły równo.Wolałem kołowrotki muchowe a jeszcze w latach 80-tych wędkowałem blisko brzegu albo wtedy już z łódki.Pokazały się nasze PREKSERY,były o niebo lepsze od reksów. a na KARTĘ G w sklepach górniczych kupiłem sobie trochę nowego sprzętu, Shakespira,japońskie kołowrotki z zakrytą szpulą i żyłki.Jak pokazały się czeskie tokozy to można było poczuć że zbliża się europa a sprzęt lepszej jakości pokazał się w sklepach wędkarskich,miałem tego tyle że jeszcze teraz robię na ogródku pod oknem konstrukcje pod kwiatki.Mam starą kartę z początku lat 80-tych i póżniejsze,stara ZAMOJSKA gdzieś przepadła i są znaczki jak pisze ROMUALD55 na których widać gnającą inflację ale to nie znaczy że nie było nas stać na opłacenie karty.Opłacałem kartę już w grudniu na następny rok bo zacząłem wędkować na lodzie a do skarbnika nie było kolejek,można było płacić u niego w domu,znaczki były już po 15-tym grudnia.Pozdro

  • rysiek38 2017-06-12 22:36:23

    Żeby nie było że nie pamietam tamtych czasów - Jo ! 1978 rok

  • Sith 2017-06-13 05:42:37

    Wipisz, wymaluj pierwowzór Krzysia i Kubusia Puchatka :)))

  • rysiek38 2017-06-13 15:32:59

    Rozj....ś mnie tym komentem - DZIĘKI !!! ,rozpocząłem drugą serię napromieniowania na maszynie o największej mocy ,czuje się tak jakbym wypił skrzynkę browca i zasnął na cały dzień na słońcu a potem mnie ktoś przeżuł i wypluł ale jak to przeczytałem to pojawił się usmiech na mej mordzie i jak mi odbije to jeszcze dziś ruszę cztery litery nad wodę (w końcu nastepna dawka dopiero rano ) :-)

  • luciusz-esox 2017-06-17 11:52:29

    A o co miałbym zapytać na egzaminie na kartę wędkarską dziesięciolatka?
    Może o okres ochronny suma? Albo jak odróżnić 10 cm ukleję od tej samej wielkości bolenia? Tak nieco z półuśmiechem a trochę dla rozluźnienia ale jakbyś mnie zapytał o te rzeczy około roku 96' jak zdawałem swój egzamin na kartę mając lat rzeczone właśnie około 10, to bym Ci jednym tchem odpowiedział :)

    Pozdrawiam
     



Reklama
Reklama