Technika ,zestawy ,najlepsze zanęty ,przynęty.Piszcie co wam na duszy leży.Ja osobiscie mam problem z dobraniem właściwej zanęty--mowie tu o rzece bug.Na innych łątwiej mi idzie.Może miejsce w którym łowie jest marne.Choc uważam,ze pogranicze glownego nurtu i starorzecza jest niezle.Co o tym sadzicie.Łowie na styku tych nurtow,w pobliżu głównego>no i bez efektów--nie mowie tu o plotkach,uklejach,leszczykach 20-20pare centow.tylko o jakims leszczu chociarz kilo.Piszcie,doradzcie.
Ja używam gotowych zanęt z napisem Feder nawilżam tak jak na odwrocie paczki dodaję trochę tego co na haczyk i już.Zanęta Traper Specjal Feder.A w tym miejscu gdzie łowisz po prostu nie ma tych leszczy.Łowiłem kiedyś w okolicach Wyszkowa i było trudno co kolwiek złowić oprócz ryb typowo spiningowych .Sam widziałem wiosną leszcz jak łopata wpływał w rozlewiska na tarło a tam już czekało na niego BYDŁO!!!!! z podbierakami i workami.
Kolego zeby zlapac duzego leszcza to trzeba naprawde miec w zestawie wszystko odpowiednio dobrane ,duze leszcze sa rybami cwanymi i nie lapia wszystkiego co im pod pysk podrzucisz.Jezeli w tym miejscu co piszesz nie ma duzego leszcza sprobuj do zanety dodac duze skladniki typu kukurydza,groch,palet lub czerwone robaki.
tak dodam kukurydzy naprzyklad,a male rybki najedza sie i nic nie zlapie.hahaha:).sprzet mam dobrze zlozony, w zanecie tkwi szczegol pewnie.no nic musze sie jeszcze podszkolic z tymi zanetami,najlepiej odpowiadala by mi zaneta wlasnej roboty,,,czy platki owsiane sa dobrym dodatkiem na rzeke??jakis prosty przepis na zanetke by mi sie przydal.pozdro
dodawanie platek do zanet na rzece jest wskazane poniewaz platki doklejaja zanete.Kukurydza w zanecie ma na celu przyciagnac duze ryby bo male raczej nie interesuja sie kukurydza.Jak chcesz to wejdz na mojego bloga i tam jest opisana metoda ktora mi sie sprawdza na wisle. Pozdrawiam
Ja często wędkuje feederem na rzece Bug i powiem szczerze że sprawdza się zanęta o podobnej barwie co piasek na dnie co do zapachów to trzeba eksperymentować melasa,wanilia.mielona konopia a najlepiej jakby była prażona.
Ja na leszcza dodaję zapomniany mielony czosnek ,a le w niektóre dni leszcz woli słodkie zapachy.Jeśli trafię na tą rybę to jest zabawa,ale w ostatnich latach częściej łapie krąpie niż łopaty.
Komentować tego nie będę bo ci co wędkują w Bugu to wiedzą o czym mówię.pozdrawiam.
no i o to wlasnie sie rozchodzi,moze po prostu tych ryb juz nie ma zawiele.a jak jest wysoki pooziom wody na bugu,to o polowach mozna zapomniec,przynajmniej ja w takich warunkach nic zlowic nie moge.nie mowie o jazgarzach bo jak zaczna brac to musze 5 m dalej uciekac.haha.jakie miejsca na bugu zajmowac--dlugie proste,czy moze zakrety-zakola sa lepsze???????
co do kukurydzy i innych grubych ziaren na wiosnę w rzekach wo gule nie zdają egzaminu.
Jeśli ziarna to tylko mielona KONOPIA.To może płoć da się skusić.
Zgadzam się z tobą lecz wczesną wiosną jest to marnowanie grochu .
Na groch i ja czasami łapię ale tylko wtedy gdy temperatura wody przekracza 15 stopni .Wczesną wiosną ryba jeszcze ogląda się za mięsem.Ale zdaje sobie sprawę że to nie jest reguła,nie ma doskonałej zanęty i przynęty.pozdrawiam.
Ludzie gdzie z grochem na leszcza do grochu to ta rybe trzeba przyzwyczaic . leszcz ma swoje miejsca na pobieranie poprostu trzeba je znalesc i zapodac mu ta przynete co na danym lowisku jest stosowana i tyle na temat tego gatunku.Mirus na groch to mozemy jechac na radomke za jaziem
Nie tylko chodzi o wiosne,Tematem jest rzeka BUG i jej meantry.Temat jest obszerny i wypowiedzcie sie.Tu nie mam miejsca na przepychanki.BUG-to jest to,ale jak zlapac.pozdro
Witam Choć nie jest to przykład rzeki to przytoczył bym pewien mój "wczasowy połów" dotyczący przynęty na łowisku Osobiście uważam że każda woda ma swoje "tajniki " co do zanęt ,przynęt ,pory roku ,godz, itp. W większości przypadków to miejscowi wędkarze je znają choć nie zawsze się z przyjezdnymi dzielą :) 4 lata temu będąc na wczasach odwiedziłem - Jezioro Międzybrodzkie (Porąbka) - przepiękne miejsce (choć łowisko trudne i ) gdyby nie dzielące mnie ok.400km od niego bym był tam częstym gościem. Przez kilka dni łowiłem z marnym skutkiem (kilka okonków jakaś płoteczka) co prawda nie nastawiałem się na okazy ale zawsze to miło coś większego na kiju poczuć. Jak to na wczasach łowiłem to co w sklepie zoologicznym można dostać -wszystkie rodzaje robaków zanęt (która później okazała się być zbyteczna ) kukurydzy , ryżu prep. itp. Po kilku dniach miejscowy wędkarz widząc moje wyniki postanowi się ze mną podzielić tym czymś co tak pieczołowicie bunkrował w wiadereczku po śledziach :) -- (wspomnę że jego wyniki doprowadzały innych do lekko mówiąc zdenerwowania) cyt; Panie mosz tu gostke (makaron małe krążki z dziurką o bardzo intensywnym aromacie czosnku) i im nie pokazuj ani nie godej na co łapiesz ,Zakładej na hak nr6 tyle żeby jeszcze ze 3cm na żyłkę właziło ,pimponga zacinaj jak poleci w dół.-- a zanęta pytam tylko się uśmiechnął i powiedział ; daj pokój za dużo siajbek mosz ! Od momentu kiedy pierwszy raz zastosowałem ten "patent" banan nie schodził z mojej twarzy a pod nieobecność życzliwego mi miejscowego wędkarza ja byłem "guru" tego łowiska :):):) żartuje ale miło się czułem gdy inni prosili mnie o podpowiedzi. Dzięki "DZIADKOWI" tak go później w swych opowieściach nazywałem były to najbardziej udane wczasy pod względem wędkarskim na jakich do tej pory byłem Więc gdy nam nie idzie postarajmy się zaczerpnąć nieco wiedzy u miejscowych Pozdrawiam i połamania kija
Kolejny przykład tym razem już rzeczny miał miejsce nad WARTĄ 30 grudnia 5 lat temu wybrałem się ze znajomym doświadczonym wędkarzem właśnie na Wartę na połowy płoci By nie być za bardzo w tyle od mojego znajomka starałem się przygotować na ten wyjazd poprzez czytanie poradników i różnistych wskazówek - na co łowimy o tej porze roku - (zima) Wszystko wskazywało na to iż "mięcho" to jest to co przyniesie mi sukces.Dobrze sklejona zanęta 1/2 litra pinka(może być jokers) + atraktory , na haczyk ochotak ew. mały czerwony robaczek Szybko zostałem sprowadzony na ziemię .gdy ja do wody posłałem pół wiadra zanęty (bez większych sukcesów na kiju) znajomek wyciągnął ponad 30 płoci- płotek. Cóż przełamałem wstyd i zapytałem o co w tym wszystkim chodzi . Zaśmiał się i wskazał palcem na nieduże wiaderko z parzoną pszenicą : rzuć 2 garście a na haczyk 1-2 załóż i przy pierwszym puknięciu tnij ---Bingo od tej pory i na moim kiju często się coś działo , a padający śnieżek z deszczem już tak bardzo mi nie dokuczał ;) . W drodze powrotnej zapytałem go że ta pszenica nijak się ma do tego o czym piszą w gazetach - sprostował że w większości to prawda lecz w tym miejscu gdzie łowiliśmy tubylcy sypią pszenicą bo tego w gospodarstwie nie brakuje ,a on kiedyś to podpatrzył -- i ot cała mądrość---
Więc jeszcze raz zachęcam jeśli nam średnio idzie na łowisku zapytajmy miejscowego choć nie zawsze nam odpowie precyzyjnie ;)-- taki to już nasz Polaków charakter -- to coś tam zawsze podpatrzymy i wcale nie ma w tym żadnego powodu do wstydu pzdr.
wito73,W tym miejscu gdzie ja łowie to nie ma za bardzo kogo sie podpytac.miejscowi nie lowia(wies) a przyjezdni to wczasowicze co wala na koszyczek i wala vodke.takze oni mi raczej nie podpowiedza.haah.sam bede z Pania rzeką walczył ,jak z dobra kobieta ciezko ja zdobyc,ale jak juz ja masz to daje az milo.haha.pozdro
no tak z kieliszkowcami to raczej się nie dogadasz tym bardziej gdy to już będzie ich nasta kolejka (jeśli mają do tego łby)- choć z doświadczenia wiem że tacy to dopiero na rybach się znają :):):) Pozostaje ci więc wcześniej nabyta wiedza i doświadczenie a ta Pani którą będziesz poskramiał niech daje ci jak najwięcej powodzonka
Technika ,zestawy ,najlepsze zanęty ,przynęty.Piszcie co wam na duszy leży.Ja osobiscie mam problem z dobraniem właściwej zanęty--mowie tu o rzece bug.Na innych łątwiej mi idzie.Może miejsce w którym łowie jest marne.Choc uważam,ze pogranicze glownego nurtu i starorzecza jest niezle.Co o tym sadzicie.Łowie na styku tych nurtow,w pobliżu głównego>no i bez efektów--nie mowie tu o plotkach,uklejach,leszczykach 20-20pare centow.tylko o jakims leszczu chociarz kilo.Piszcie,doradzcie.
Ja używam gotowych zanęt z napisem Feder nawilżam tak jak na odwrocie paczki dodaję trochę tego co na haczyk i już.Zanęta Traper Specjal Feder.A w tym miejscu gdzie łowisz po prostu nie ma tych leszczy.Łowiłem kiedyś w okolicach Wyszkowa i było trudno co kolwiek złowić oprócz ryb typowo spiningowych .Sam widziałem wiosną leszcz jak łopata wpływał w rozlewiska na tarło a tam już czekało na niego BYDŁO!!!!! z podbierakami i workami.
Kolego zeby zlapac duzego leszcza to trzeba naprawde miec w zestawie wszystko odpowiednio dobrane ,duze leszcze sa rybami cwanymi i nie lapia wszystkiego co im pod pysk podrzucisz.Jezeli w tym miejscu co piszesz nie ma duzego leszcza sprobuj do zanety dodac duze skladniki typu kukurydza,groch,palet lub czerwone robaki.
tak dodam kukurydzy naprzyklad,a male rybki najedza sie i nic nie zlapie.hahaha:).sprzet mam dobrze zlozony, w zanecie tkwi szczegol pewnie.no nic musze sie jeszcze podszkolic z tymi zanetami,najlepiej odpowiadala by mi zaneta wlasnej roboty,,,czy platki owsiane sa dobrym dodatkiem na rzeke??jakis prosty przepis na zanetke by mi sie przydal.pozdro
dodawanie platek do zanet na rzece jest wskazane poniewaz platki doklejaja zanete.Kukurydza w zanecie ma na celu przyciagnac duze ryby bo male raczej nie interesuja sie kukurydza.Jak chcesz to wejdz na mojego bloga i tam jest opisana metoda ktora mi sie sprawdza na wisle. Pozdrawiam
Ja często wędkuje feederem na rzece Bug i powiem szczerze że sprawdza się zanęta o podobnej barwie co piasek na dnie co do zapachów to trzeba eksperymentować melasa,wanilia.mielona konopia a najlepiej jakby była prażona. Ja na leszcza dodaję zapomniany mielony czosnek ,a le w niektóre dni leszcz woli słodkie zapachy.Jeśli trafię na tą rybę to jest zabawa,ale w ostatnich latach częściej łapie krąpie niż łopaty. Komentować tego nie będę bo ci co wędkują w Bugu to wiedzą o czym mówię.pozdrawiam.
no i o to wlasnie sie rozchodzi,moze po prostu tych ryb juz nie ma zawiele.a jak jest wysoki pooziom wody na bugu,to o polowach mozna zapomniec,przynajmniej ja w takich warunkach nic zlowic nie moge.nie mowie o jazgarzach bo jak zaczna brac to musze 5 m dalej uciekac.haha.jakie miejsca na bugu zajmowac--dlugie proste,czy moze zakrety-zakola sa lepsze???????
I zgadzam się z kolegą w Bugu na wysokiej wodzie jest lipa,można jeszcze spróbować na starorzeczach lub klatkach.Pozdrawiam.
co do kukurydzy i innych grubych ziaren na wiosnę w rzekach wo gule nie zdają egzaminu. Jeśli ziarna to tylko mielona KONOPIA.To może płoć da się skusić.
Kiedyś czytałem artykuł o łapaniu leszczy itp na Bugu.Artykuł był zatytułowany "Grochówka na Bugu"mi to się sprawdziło.
Zgadzam się z tobą lecz wczesną wiosną jest to marnowanie grochu . Na groch i ja czasami łapię ale tylko wtedy gdy temperatura wody przekracza 15 stopni .Wczesną wiosną ryba jeszcze ogląda się za mięsem.Ale zdaje sobie sprawę że to nie jest reguła,nie ma doskonałej zanęty i przynęty.pozdrawiam.
Masz w zupełności rację ale "jarcyk" nie napisał czy to wiosną czy latem a może jesienią.
Masz racje. Ale i o wiośnie nie zaszkodzi coś napisać. pozdrawiam.
Ludzie gdzie z grochem na leszcza do grochu to ta rybe trzeba przyzwyczaic . leszcz ma swoje miejsca na pobieranie poprostu trzeba je znalesc i zapodac mu ta przynete co na danym lowisku jest stosowana i tyle na temat tego gatunku.Mirus na groch to mozemy jechac na radomke za jaziem
Wiadomo wiosna jest pierwsza
Mariusz nie czytałeś tego uważnie co napisałem opisywali "grochówkę"goście co łapią na Bugu non- stop.A nie tylko ty używasz grochu na Radomce.
mirek mi chodzi o problem jarcyka ktory ma problem z leszczami na bugu
Nie tylko chodzi o wiosne,Tematem jest rzeka BUG i jej meantry.Temat jest obszerny i wypowiedzcie sie.Tu nie mam miejsca na przepychanki.BUG-to jest to,ale jak zlapac.pozdro
Witam
Choć nie jest to przykład rzeki to przytoczył bym pewien mój "wczasowy połów" dotyczący przynęty na łowisku
Osobiście uważam że każda woda ma swoje "tajniki " co do zanęt ,przynęt ,pory roku ,godz, itp. W większości przypadków to miejscowi wędkarze je znają choć nie zawsze się z przyjezdnymi dzielą :)
4 lata temu będąc na wczasach odwiedziłem - Jezioro Międzybrodzkie (Porąbka) - przepiękne miejsce (choć łowisko trudne i ) gdyby nie dzielące mnie ok.400km od niego bym był tam częstym gościem. Przez kilka dni łowiłem z marnym skutkiem (kilka okonków jakaś płoteczka) co prawda nie nastawiałem się na okazy ale zawsze to miło coś większego na kiju poczuć. Jak to na wczasach łowiłem to co w sklepie zoologicznym można dostać -wszystkie rodzaje robaków zanęt (która później okazała się być zbyteczna ) kukurydzy , ryżu prep. itp.
Po kilku dniach miejscowy wędkarz widząc moje wyniki postanowi się ze mną podzielić tym czymś co tak pieczołowicie bunkrował w wiadereczku po śledziach :) -- (wspomnę że jego wyniki doprowadzały innych do lekko mówiąc zdenerwowania)
cyt; Panie mosz tu gostke (makaron małe krążki z dziurką o bardzo intensywnym aromacie czosnku) i im nie pokazuj ani nie godej na co łapiesz ,Zakładej na hak nr6 tyle żeby jeszcze ze 3cm na żyłkę właziło ,pimponga zacinaj jak poleci w dół.-- a zanęta pytam tylko się uśmiechnął i powiedział ; daj pokój za dużo siajbek mosz !
Od momentu kiedy pierwszy raz zastosowałem ten "patent" banan nie schodził z mojej twarzy a pod nieobecność życzliwego mi miejscowego wędkarza ja byłem "guru" tego łowiska :):):) żartuje ale miło się czułem gdy inni prosili mnie o podpowiedzi. Dzięki "DZIADKOWI" tak go później w swych opowieściach nazywałem były to najbardziej udane wczasy pod względem wędkarskim na jakich do tej pory byłem
Więc gdy nam nie idzie postarajmy się zaczerpnąć nieco wiedzy u miejscowych
Pozdrawiam i połamania kija
Kolejny przykład tym razem już rzeczny miał miejsce nad WARTĄ
30 grudnia 5 lat temu wybrałem się ze znajomym doświadczonym wędkarzem właśnie na Wartę na połowy płoci
By nie być za bardzo w tyle od mojego znajomka starałem się przygotować na ten wyjazd poprzez czytanie poradników i różnistych wskazówek - na co łowimy o tej porze roku - (zima) Wszystko wskazywało na to iż "mięcho" to jest to co przyniesie mi sukces.Dobrze sklejona zanęta 1/2 litra pinka(może być jokers) + atraktory , na haczyk ochotak ew. mały czerwony robaczek
Szybko zostałem sprowadzony na ziemię .gdy ja do wody posłałem pół wiadra zanęty (bez większych sukcesów na kiju) znajomek wyciągnął ponad 30 płoci- płotek. Cóż przełamałem wstyd i zapytałem o co w tym wszystkim chodzi . Zaśmiał się i wskazał palcem na nieduże wiaderko z parzoną pszenicą : rzuć 2 garście a na haczyk 1-2 załóż i przy pierwszym puknięciu tnij ---Bingo od tej pory i na moim kiju często się coś działo , a padający śnieżek z deszczem już tak bardzo mi nie dokuczał ;) . W drodze powrotnej zapytałem go że ta pszenica nijak się ma do tego o czym piszą w gazetach - sprostował że w większości to prawda lecz w tym miejscu gdzie łowiliśmy tubylcy sypią pszenicą bo tego w gospodarstwie nie brakuje ,a on kiedyś to podpatrzył -- i ot cała mądrość---
Więc jeszcze raz zachęcam jeśli nam średnio idzie na łowisku zapytajmy miejscowego choć nie zawsze nam odpowie precyzyjnie ;)-- taki to już nasz Polaków charakter -- to coś tam zawsze podpatrzymy i wcale nie ma w tym żadnego powodu do wstydu
pzdr.
wito73,W tym miejscu gdzie ja łowie to nie ma za bardzo kogo sie podpytac.miejscowi nie lowia(wies) a przyjezdni to wczasowicze co wala na koszyczek i wala vodke.takze oni mi raczej nie podpowiedza.haah.sam bede z Pania rzeką walczył ,jak z dobra kobieta ciezko ja zdobyc,ale jak juz ja masz to daje az milo.haha.pozdro
no tak z kieliszkowcami to raczej się nie dogadasz tym bardziej gdy to już będzie ich nasta kolejka (jeśli mają do tego łby)- choć z doświadczenia wiem że tacy to dopiero na rybach się znają :):):)
Pozostaje ci więc wcześniej nabyta wiedza i doświadczenie a ta Pani którą będziesz poskramiał niech daje ci jak najwięcej
powodzonka