Dzisiejszego ranka wybierając się na rybki postanowiłem połowić na feeder z koszyczkiem zanętowym. Staw na który się wybieram nie jest dużych rozmiarów, a maksymalna głębokość wynosi około dwóch metrów. Szukałem w moim arsenale lekkich koszyczków zanętowych, lecz posiadałem jedynie koszyczki o masie powyżej 30-tu gram. Już miałem wybierać się do sklepu wędkarskiego gdy wróciła moja młodsza siostra z zakupów. Zauważyłem w jej torbie zestaw wałków do włosów, i jeden sobie pożyczyłem :DWałek pod warstwą materiału "rzepopodobnego" krył w sobie lekki plastikowy szkielet, który wręcz idealnie nadawał się na koszyczek zanętowy. Po wywierceniu małego otworu przy górnej krawędzi wałeczka, zamontowałem agrafkę z krętlikiem, a następnie przymocowałem cudeńko do rurki antysplątaniowej. Podczas łowienia koszyczek świetnie się sprawował, zanęta nie zostawała w koszyczku podczas ściągania zestawu, oraz nie wypadała z niego podczas zarzucania. Chciałem opisać mój pomysł ponieważ nie spotkałem się z podobnym na forum, a młodszym wędkarzom mającym w domu stare wałki do włosów sióstr, mam, żon lub innych pań może rzucić nowe światło na wytwarzanie koszyczków zanętowych.Pozdrawiam.
W latach koniec 70-tych, 80-tych już uzywało sie tych wałków jako przelotowe na gł. żyłce,lub na koncu żyłki a przypon montowany był przed koszyczkiem(wałkiem). Tak że nie jest to nowość w używaniu wałków do włosów przy wędkowaniu.
Już kiedyś czytałem o tym , ale to zdjęcie jest ładnie zrobione i tylko jest mozliwe takie coś ze biały kolor odstrasza ryby lub koszyczek jest z cienkiego plastiku i pływa nad rurką w wodzie . Ale na to sa sposoby można przecież pomalować loszyczek na czarno i w przypadku drugim lekko go dociążyć.
ładny ładny, dobry pomysł dobrze, że piszesz może komuś się przyda :) Może niedługo nas wędkarzy dotknie kryzys i będziemy musieli podbierać wałki od żony :D
Te czasy są mi na szczęście obce. Być może sposób stary i znany lecz o nim nie słyszałem. Myślę że znajdzie się kilku wędkarzy którzy tak jak ja nie słyszeli o tym sposobie, który może być przydatny.
Dzisiejszego ranka wybierając się na rybki postanowiłem połowić na feeder z koszyczkiem zanętowym. Staw na który się wybieram nie jest dużych rozmiarów, a maksymalna głębokość wynosi około dwóch metrów. Szukałem w moim arsenale lekkich koszyczków zanętowych, lecz posiadałem jedynie koszyczki o masie powyżej 30-tu gram. Już miałem wybierać się do sklepu wędkarskiego gdy wróciła moja młodsza siostra z zakupów. Zauważyłem w jej torbie zestaw wałków do włosów, i jeden sobie pożyczyłem :DWałek pod warstwą materiału "rzepopodobnego" krył w sobie lekki plastikowy szkielet, który wręcz idealnie nadawał się na koszyczek zanętowy. Po wywierceniu małego otworu przy górnej krawędzi wałeczka, zamontowałem agrafkę z krętlikiem, a następnie przymocowałem cudeńko do rurki antysplątaniowej. Podczas łowienia koszyczek świetnie się sprawował, zanęta nie zostawała w koszyczku podczas ściągania zestawu, oraz nie wypadała z niego podczas zarzucania. Chciałem opisać mój pomysł ponieważ nie spotkałem się z podobnym na forum, a młodszym wędkarzom mającym w domu stare wałki do włosów sióstr, mam, żon lub innych pań może rzucić nowe światło na wytwarzanie koszyczków zanętowych.Pozdrawiam.
Proszę link do zdjęcia http://zapodaj.net/d097699769296.jpg.html
W latach koniec 70-tych, 80-tych już uzywało sie tych wałków jako przelotowe na gł. żyłce,lub na koncu żyłki a przypon montowany był przed koszyczkiem(wałkiem). Tak że nie jest to nowość w używaniu wałków do włosów przy wędkowaniu.
Już kiedyś czytałem o tym , ale to zdjęcie jest ładnie zrobione i tylko jest mozliwe takie coś ze biały kolor odstrasza ryby lub koszyczek jest z cienkiego plastiku i pływa nad rurką w wodzie . Ale na to sa sposoby można przecież pomalować loszyczek na czarno i w przypadku drugim lekko go dociążyć.
Za komuny to normalka,żadna nowość.
ładny ładny, dobry pomysł dobrze, że piszesz może komuś się przyda :) Może niedługo nas wędkarzy dotknie kryzys i będziemy musieli podbierać wałki od żony :D
koszyk i tak jest lepszy.
Super pomysł dzięki :)
Za komuny to normalka,żadna nowość.
Te czasy są mi na szczęście obce. Być może sposób stary i znany lecz o nim nie słyszałem. Myślę że znajdzie się kilku wędkarzy którzy tak jak ja nie słyszeli o tym sposobie, który może być przydatny.
Ja ostatnio znalazłem nawet taki na Wiśle . Woda opadła i został na brzegu
Ja ostatnio znalazłem nawet taki na Wiśle . Woda opadła i został na brzegu
Koszyczek można również zrobić z siatki po samochodowym filtrze powietrza. Dostępna u każdego mechanika w nieograniczonych ilościach :D