Okopali się w prawnymi zasiekami i prowadzą działalność gospodarczą, wypłacając sobie nieprzyzwoite pensje z naszych składek. A w kołach nierzadko ludzie za darmo wykonują ciężką robotę. Że im nie wstyd w ZG.
Może pomyślmy o wspólnym liście do MSiT? Niech chociaż poznają nasze zdanie o ZG i ZO.
"Na PZW można nieźle zarabiać. Jedną z form są po prostu pensje. Na
przykład w 2011 r. w Zarządzie Głównym, który zatrudnia kilkanaście
osób, na wynagrodzenia wydano ponad 4 mln zł. Dużą część z nich na
diety."- I nie ma się co dziwić, że ciężko oderwać od stołka, a czas byłby najwyższy.........
Okopali się w prawnymi zasiekami i prowadzą działalność gospodarczą,
wypłacając sobie nieprzyzwoite pensje z naszych składek. A w kołach nierzadko ludzie za darmo wykonują ciężką robotę. Że im nie wstyd w ZG.
Wstyd i dumę ma dziś biedak. Ryba psuje się od głowy. Obiecano nam wolność słowa i wypowiedzi( nic po zatym- i wiele obietnić) miedzy pierwszą Slidarnościa a okrąglym stolem uplynęlo osiem lat i wszystkie partyje obecne wiedza o co chodzi łacznie z Episkopatem który przy okrągłym stole siedział po stronie nie Solidarności tylko po stronie rzadu.
No nieźle... ponad 5,500 zł miesięcznie na głowę...
To wcale nie tak dużo skoro średnia to 3000zł. U nas prezes MPK zarabia 24,000zł. miesięcznie i jakoś cicho o tym. A prezydent naszej wiochy ma tylko 12,000zł. Najlepsze że Prezydent Miasta daje pracę prezesowi, świadom jego pensji. W przypadku PZW to chyba ustalają pansje na walnym. A może sami sobie dają .Nie wiem. Jeżeli na walnym - to kogo wybieramy i czemu oni na to sie godzą ?
dobrze, że wedkuje to nagłośniło. Moje gratulacje, za dobrą robotę. Nie orientuje się zbytnio w tych sprawach, ale jakby zmienili to co chcą zmienić składki wzrosłyby czy wręcz przeciwnie-zmalały?
dobrze, że wedkuje to nagłośniło. Moje gratulacje, za dobrą robotę. Nie orientuje się zbytnio w tych sprawach, ale jakby zmienili to co chcą zmienić składki wzrosłyby czy wręcz przeciwnie-zmalały?
A tego to jeszcze nie wie nikt do rozwiazania PZW daleka droga ale jeśli do tego dojdzie może być rewolucja dla nas wędkarzy,
Jednak znając realia obecnego rządu (Tuska) to po prostu dopatrzyli się, że jest spora kasa do zgarnięcia i chcę przejąć władzę nad Związkiem i to też nie wróży zbyt dobrze. Dziwi mnie tylko, że nikt nie wspomina o tym, że musimy równać prawo z EU a ta bodajże od przyszłego roku całkowicie zabrania rybactwa śródlądowego a to dla wędkarzy jest jednym z gruntownych sposóbów na poprawienie jakości rybostanu.
dobrze, że wedkuje to nagłośniło. Moje gratulacje, za dobrą robotę. Nie orientuje się zbytnio w tych sprawach, ale jakby zmienili to co chcą zmienić składki wzrosłyby czy wręcz przeciwnie-zmalały?
Widzę że kolega na związek patrzy tylko z perspektywy składek i to właśnie jest na rękę obecnym władzom. Może by pomyśleć aby w obwodzie rybackim były ryby a nie małe składki o na zarybianie i ochronę.
Okopali się w prawnymi zasiekami i prowadzą działalność gospodarczą, wypłacając sobie nieprzyzwoite pensje z naszych składek. A w kołach nierzadko ludzie za darmo wykonują ciężką robotę. Że im nie wstyd w ZG.
Może pomyślmy o wspólnym liście do MSiT? Niech chociaż poznają nasze zdanie o ZG i ZO.
Oni nasze zdanie znają tylko mają to daleko w d....e.
„Jednak większe pieniądze są w hodowli ryb. Koszty
zagospodarowania wód to w 2012 r. ponad 60 mln zł. Lwia część tej kwoty idzie
na zarybianie. A w zakładach rybacko-wędkarskich często bywają zatrudnieni
członkowie PZW, od których ryby kupuje... PZW.”
A kto ma być zatrudniony w gospodarstwach rybackich?! W większości
są to z zamiłowania wędkarze tacy jak my i za razem członkowie PZW. ale te
eleganty w garniakach nie widzą, że można mieć takie samo hobby jak i pracę. Żenada!
Jest tylko jeden sposób na to dziadostwo.NIE PŁACIĆ SKŁADEK W CAŁYM KRAJU.Dlaczego 600tyś ludzi nie potrafi się zorganizować i przeprowadzić takiej akcji.Dopóki TAK się w nich nie uderzy to żaden minister i ustawa tego motłochu nie ruszy.Oni od dawna funkcjonują poza prawem bo tego nauczyła ich komuna i jakie by prawo nie wprowadzić to i tak będą to mieli w d..ie i znajdą sposób żeby je obejść.Ile portali,forów tyle narzekania,a wszyscy i tak karnie idą i płacą po 200.
dobrze, że wedkuje to nagłośniło. Moje gratulacje, za dobrą robotę. Nie orientuje się zbytnio w tych sprawach, ale jakby zmienili to co chcą zmienić składki wzrosłyby czy wręcz przeciwnie-zmalały?
A tego to jeszcze nie wie nikt do rozwiazania PZW daleka droga ale jeśli do tego dojdzie może być rewolucja dla nas wędkarzy,
Jednak znając realia obecnego rządu (Tuska) to po prostu dopatrzyli się, że jest spora kasa do zgarnięcia i chcę przejąć władzę nad Związkiem i to też nie wróży zbyt dobrze. Dziwi mnie tylko, że nikt nie wspomina o tym, że musimy równać prawo z EU a ta bodajże od przyszłego roku całkowicie zabrania rybactwa śródlądowego a to dla wędkarzy jest jednym z gruntownych sposóbów na poprawienie jakości rybostanu.
Mistrzami w przejmowaniu w swoje łapska całych resortów i państwowej kasy to byli kolesie z PiS-u. Nie to żebym bronił Tuska bo za PO nie jestem ale... cóż, nie o polityce będziemy tu dyskutować.
Masz więcej informacji na temat UE i rybactwa? Bo to ciekawy temat.
No nieźle... ponad 5,500 zł miesięcznie na głowę...
Jeśli było by wszystko zgodnie z przepisami o stowarzyszeniu. To by było oki, ponieważ były by to osoby wykwalifikowane zatrudnione w biurze; księgowy, ichtiolog menadżer, i do prac na rzecz stowarzyszenia; wykonawca np.; pomostu slipu, czy innych prac związanych z działalnością PZW. Ale PZW dąży by podlegało przepisom o związkach sportowych, by właśnie te luki wykorzystywać. Bo tu przepisy mówią o wynagrodzeniach dla prezesów itd.
Ale PZW dąży by podlegało przepisom o związkach sportowych, by właśnie
te luki wykorzystywać. Bo tu przepisy mówią o wynagrodzeniach dla
prezesów itd.
Nie dokońca bym sie zgodził Związek Sportowy podlega pod Ministerstwo gdzie obowiązuje ramówka jeśli chodzi o wynagrodzenia i podlega pod statut sportowy ( w każdej chwili wgląd ma urzad skarbowy i NIk) natomiast jako Stowarzyszenie dzala wedlug swojego statutu zatwierdzonego przez Sąd a o wysokości wynagrodzeń decyduje zarząd w zgodności ze zarejestrowanym statutem?
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze. Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
To jest dobra myśl. A gdyby tak zamiast PZW jeziorami w danym okręgu zarządzała gmina? a zezwolenie było jedno? jedziesz nad akwen a w pobliskim sklepie lub u sołtysa wykupujesz zezwolenie na dane łowiska w gminie. Sklep lub sołtys dostaja po 20 % z zezwolenia. Przede wszystkim PZW lub gminie musi zależeć na wprowadzeniu zmian bo gdyby wpuscili 500 kg ryb i nie dopilnowali a kłusole by ukradli i było trzeba dopłacic bo w kasie ciągle mało to by się zainteresowali sprawą z tego są turysci i kasa za zezwolenia a tak paru kolegów z dawnej epoki dostaja rocznie po 100000 + premia i po co się wychylać.
To jest dobra myśl. A gdyby tak zamiast PZW jeziorami w danym okręgu zarządzała gmina? a zezwolenie było jedno? jedziesz nad akwen a w pobliskim sklepie lub u sołtysa wykupujesz zezwolenie na dane łowiska w gminie. Sklep lub sołtys dostaja po 20 % z zezwolenia. Przede wszystkim PZW lub gminie musi zależeć na wprowadzeniu zmian bo gdyby wpuscili 500 kg ryb i nie dopilnowali a kłusole by ukradli i było trzeba dopłacic bo w kasie ciągle mało to by się zainteresowali sprawą z tego są turysci i kasa za zezwolenia a tak paru kolegów z dawnej epoki dostaja rocznie po 100000 + premia i po co się wychylać.
Mieliśmy wodę dzierżawioną od Starosty Powatu. Niestety nie był to właściciet całego akwenu. 1/7 nalerzała do wlaściciela miejscowego sklepu.Sprzedawał w sklepie zezwolenia (a mial prawo wodne),na swój kawałek wody. Zarybianie mial w duszy. Ogrodził dostęp do swojej części .Ale wody nie przegrodził by ryba na jego część nie wplywała. Wlaściciel 6/7 starosta ,rozkladał ręce i miał to gdzieś. Na koniec dzierżawa się skończyła i woda trafiła w gestie solectwa, Żeby opisać co się teraz dzieje z wodą-- można by książką napisać. Oddać wodę w ręce urzędników gmin--poroniony pomysł. To dopiero nakręciło by machinę spekulacji. Lepiej niech to dalej dzierżawi PZW.
Ale PZW dąży by podlegało przepisom o związkach sportowych, by właśnie
te luki wykorzystywać. Bo tu przepisy mówią o wynagrodzeniach dla
prezesów itd.
Nie dokońca bym sie zgodził Związek Sportowy podlega pod Ministerstwo gdzie obowiązuje ramówka jeśli chodzi o wynagrodzenia i podlega pod statut sportowy ( w każdej chwili wgląd ma urzad skarbowy i NIk) natomiast jako Stowarzyszenie dzala wedlug swojego statutu zatwierdzonego przez Sąd a o wysokości wynagrodzeń decyduje zarząd w zgodności ze zarejestrowanym statutem?
Art. 2
3.Stowarzyszenie opiera swoją
działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia swych spraw może
zatrudniać pracowników.
Art. 34.Stowarzyszenie może
prowadzić działalność gospodarczą, według ogólnych zasad określonych w
odrębnych przepisach. Dochód z działalności gospodarczej stowarzyszenia służy
realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między
jego członków.
Art. 52
2.Tracą moc postanowienia statutów
stowarzyszeń, o których mowa w ust. 1, sprzeczne z przepisami ustawy.
Ponieważ statut misi być zgodny z przepisami. Tak więc członek nie możne pobierać wynagrodzenia za pracę na rzecz stowarzyszenia.
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze. Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
Też o tym myślałem... Mogli by utworzyć kuby wędkarskie przy okręgach, które były by związkami sportowymi, które miały by oddzielne źródło dochodów i finansowania. Zaś samo PZW zostało by mniej więcej takie jak jest i działało by w oparciu o przepisy o stowarzyszeniach.
Choć i tu nie dokończa było by to przejrzyste... (bo w statucie będzie wzmianka że wspieranie rozwoju sportu wędkarskiego. I część składek znów tam trafia. Chyba że wędkarze by się zjednoczyli i uchwalili na zebraniach że na wsparcie klubów wędkarskich jest odrębna dobrowolna składka lub zakazali dofinansowywania klubów ze środków PZW.).
Tyle że ci zwykli wędkarze nie chodzą na zebrania... dlatego jest jak jest.
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze. Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
Byłbym zadowolony gdyby z składem moich (amatorów) były posprzątana brzegi itp.,nie jestem zadowolony jak 598 000 składa się po to by 2 000 mogło udawać sportowców.
ale to nie tu jest problem. Oczywiście, sporo kasy idzie na wędkarstwo sportowe, ale tak jak było napisane w GP: na sport idzie 10% budżetu PZW. Jest to masa kasy, bo około 16 mln zł. Głównym problemem jest te pozostałe 90%, które w znacznej mierze jest marnotrawione.
Ja zacytuję końcówke artykułu; "Przekazuję tych kilka uwag dotyczących
wartości artykułów, jakie ukazały się w Waszym poczytnym piśmie licząc na to,
że Pani Redaktor najpierw wyśle swoich
redaktorów na ryby, by później znaleźli dość spokoju i obiektywizmu w
prezentowaniu problemów, z jakimi w swojej działalności boryka się Polski
Związek Wędkarski."
Trudno znaleźć spokuj w sobie jak się widzi jak niszczy się łowiska, po przez zarybienia nie zgodne z naturą zbiornika jak i nie zgodne z uzyskanym pożytkiem.
Co do niskich zarybień... To operaty rybackie, naprawdę pozwalają na szczątkowe zarybienia. Wiem bo jestem w posiadaniu jednego. I z przykrościa stwierdzam że zarybienie PZW jest o co najmniej 2 razy wyższe iż te minimalne. Co do reszty to szkoda gadać... Bo to są sugestie nie nakazy (tyle że jak by koła miały takie operaty u siebie, mogły by je wykorzystać w właściwości zarybień...)
3.Stowarzyszenie opiera swoją
działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia swych spraw może
zatrudniać pracowników.
Art. 34.Stowarzyszenie może
prowadzić działalność gospodarczą, według ogólnych zasad określonych w
odrębnych przepisach. Dochód z działalności gospodarczej stowarzyszenia służy
realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między
jego członków.
Art. 52
2.Tracą moc postanowienia statutów
stowarzyszeń, o których mowa w ust. 1, sprzeczne z przepisami ustawy.
Ponieważ statut misi być zgodny z przepisami. Tak więc członek nie możne pobierać wynagrodzenia za pracę na rzecz stowarzyszenia.
Przytoczyłeś art, stowarzyszenia użytku publicznego,rejesrowane po przez Starostwo i Wojewodę ale też są Stowarzyszenia Pozarządowe ( humanitarne)dla dobra ogólu .A to jest inna liga. Zaczynal dawny minister z firmą Cargo na PKP, Dziś spółwlaściciel.
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze. Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
Też o tym myślałem... Mogli by utworzyć kuby wędkarskie przy okręgach, które były by związkami sportowymi, które miały by oddzielne źródło dochodów i finansowania. Zaś samo PZW zostało by mniej więcej takie jak jest i działało by w oparciu o przepisy o stowarzyszeniach.
Choć i tu nie dokończa było by to przejrzyste... (bo w statucie będzie wzmianka że wspieranie rozwoju sportu wędkarskiego. I część składek znów tam trafia. Chyba że wędkarze by się zjednoczyli i uchwalili na zebraniach że na wsparcie klubów wędkarskich jest odrębna dobrowolna składka lub zakazali dofinansowywania klubów ze środków PZW.).
Tyle że ci zwykli wędkarze nie chodzą na zebrania... dlatego jest jak jest.
Z tą osobna składką to dobry pomysł + sponsorzy i reklamy. To byłoby jakies wyjście.
Dla lubiących cyferki, - budżet PZW na 2012 (http://www.koniecpzw.pl/Budzet_PZW_na_2012.pdf) - sprawozdanie finansowe za 2011 (http://www.koniecpzw.pl/1598_L.pdf)
I jeszcze trzy dodatkowe pliki http://www.koniecpzw.pl/Uchwala_109_Skladki_2012.pdf http://www.koniecpzw.pl/Uchwala_110.pdf http://www.koniecpzw.pl/info.pdf
Na tych dokumentach opierał się Pan Maciej Miłosz pisząc artykuł w DGP.
Powiedzcie co ZG kombinuje bo wczoraj widziałem ankiety jakie rozesłali do kół a dane te są im potrzebne na zjazd krajowy. Dziwi mnie, że w tej ankiecie chca takich rzeczy, których koło nijak nie ma z czego podać. Np. ilu wędkarzy ma samochód, ilu pracuje i gdzie, ilu łowi na zbiornikach a ilu na rzekach i takie tam pierdoły. Skąd koło ma miec te dane. Chyba z sufitu a wtedy to juz nie statystyka a fantazja. Po przeczytaniu odniosłem wrażenie, że ZG nie ma pojęcia jak działają koła.
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze. Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
Też o tym myślałem... Mogli by utworzyć kuby wędkarskie przy okręgach, które były by związkami sportowymi, które miały by oddzielne źródło dochodów i finansowania. Zaś samo PZW zostało by mniej więcej takie jak jest i działało by w oparciu o przepisy o stowarzyszeniach.
Choć i tu nie dokończa było by to przejrzyste... (bo w statucie będzie wzmianka że wspieranie rozwoju sportu wędkarskiego. I część składek znów tam trafia. Chyba że wędkarze by się zjednoczyli i uchwalili na zebraniach że na wsparcie klubów wędkarskich jest odrębna dobrowolna składka lub zakazali dofinansowywania klubów ze środków PZW.).
Tyle że ci zwykli wędkarze nie chodzą na zebrania... dlatego jest jak jest.
Z tą osobna składką to dobry pomysł + sponsorzy i reklamy. To byłoby jakies wyjście.
Wszyscy dyskutujecie na zasadzie "Jedna pani drugiej powiedziała,że..."Przytaczacie różne przepisy i uchwały,ale nikt nie przeczytał chyba tego co najważniejsze.Zasady wędkarstwa określa Ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP,a nie jakiś tam RAPR uchwalony przez nie wiadomo kogo ?????Kozrzystanie z wód gwarantuje nam konstytucja i określa Prawo wodne.Bardzo dokładnie opisano to na blogu rybanaga. blogspot .com.PZW nie jest właścicielem wód i nie ma prawa pobierać składek za wędkowanie .
Wszyscy dyskutujecie na zasadzie "Jedna pani drugiej powiedziała,że..."Przytaczacie różne przepisy i uchwały,ale nikt nie przeczytał chyba tego co najważniejsze.Zasady wędkarstwa określa Ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP,a nie jakiś tam RAPR uchwalony przez nie wiadomo kogo ?????Kozrzystanie z wód gwarantuje nam konstytucja i określa Prawo wodne.Bardzo dokładnie opisano to na blogu rybanaga. blogspot .com.PZW nie jest właścicielem wód i nie ma prawa pobierać składek za wędkowanie .
Zenfr. Schowaj tego rybanage i jego prawnika, między bajki. Ponieważ pamiętaj że osoba która zaświadcza nie prawdę, i w ten skutek doprowadziła do niekorzystnego rozpożądzenia majątkiem, jes sobowiązana do naprawieni szkud jake powstały z jej winy. Tak więc każdy kto posłucha się i dzięki jego wskazówkach opierających się na nie aktualnych przepisach, złamie prawo i będzie odpowiadał karnie i finansowo. Będzie mógł dochodzić na drodze sądowej, wydział cywilny, zadość uczynienia. (nie odszkodowania,..) Po drugie dla informacji. Prawnika obowiązuje kodeks (znajdziecie jego na stronie izb radcowskich lub adwokackich. Jak też prawnik jako urzędnik jest odpowiedzialny prawnie za wprowadzanie w błąd, jak też ma obowiązkowe ubezpieczenie....
Według ustawy o rybactwie śródlądowym (po nowelizacji w 2010r), PZW jest uprawnionym. Gdyż ma podpisaną umowę z odpowiednim urzędem.
To tak jak byś odmówił mandatu za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Bo jechałeś 63 km/h. Ty posługując się starym przepisem uważasz że nie przekroczyłeś, bo według starej jest 60km/h i te 10 % tolerancji. Zaś nowa narzuca ograniczenie do 50km/h. A manaty już są od przekroczenia o 10km/h i punkty też...
Przemądrzałki narzekają na RAPR. Ciekawe czy wogóle go czytali?
Z powyższych ich wypowiedzi śmiem twierdzić że nie.
Przecież tam mamy zbiór przepisów, zasad wędkarstwa które określa ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP. Gdzie by tego miał szukać przeciętny wędkarz !!! Tak niektóre z tych przepisów, wymiarów są zaostrzone, podwyższone i dobrze bo gdyby nie to z góry wiadomo co by się działo, są tam zasady określające bezpieczeństwo wędkarzy. Nasi jakby nie te zapisy to by wędkowali z korony tamy, zapory, wpłyneli na same turbiny. Przecież już teraz PSR łapie takich mądrych (jak to piszą ci zachwalający banga.. ryba). Chwalicie Szwecję, Norwegię. Zgoda, ale u nich jest kilkakrotnie więcej, dużo większych akwenów, nie takich sadzawek jak u nas. i co tu porównywać! Jeśli ktokolwiek tam był to z pewnością widział miejscowego mieszkańca danego kraju na rybkach z wędką, czy ktoś widział by wziął więcej niż zje danego dnia? A u nas jak zarybią to już od parkingu ogonek (kolejka) wędkarzy czatujących od wcześnych godzin wieczornych poprzedzających otwarcie łowiska, czekających aż któryś na łowisku złowi komplet ;-) i zwolni miejsce. Przecież już teraz tacy rozpytowują kolegów - słuchaj, nie wiesz kiedy mają zarybiać-, a jaki szok jak wpuszczą kroczka. Mało nie pobili tych co zarybiali. Tak, koledzy, to są obrazki scenki prawie z nad każdego łowiska, koła. Tutaj (u nas) jakie jakie mamy kary za kłusownictwo, niszczenie przyrody, zakłócanie porządku itd... Ci natomiast którzy byli w Szwecji, Austrii, Niemczech, Norwegi, Kanadzie niech się wypowiedzą na temat tamtejszych kar, mandatów. Gdybacie na egzaminy na kartę wędkarską, przecież chodzicie na zebrania, dlaczego nie uszczelnicie tych działań komisji egzaminacyjnej, przecież to w waszej gestii . Widać gęba duża pluć na wszystkich wokoło, ale sam palca nie skrzywi. Wiem że są koła które robią cykl szkoleń poprzedzających egzamin i jest ich sporo. Innym razem narzekania (tych samych osób) że egzaminy na karty wędkarskie niepotrzebne! Szok! Zaprosiłbym te osoby na szkolenie przedegzaminacyjne do Niemiec (bo blisko). Tutaj koszt karty wędkarskiej to przeciętnie ok.18 zł, a tam opłać kurs, egzamin, kartę czyli około 300 eu. Jestem pewny że połowa z zalogowanych tutaj nie zdała by pomimo półrocznego kursu, co się wiąże z następnymi kosztami. Więc kończcie te wymądrzania z tą "bangą". Tak RAPR jest zbiorem tych wszystkich przepisów dla zwykłego Kowalskiego, Nowaka czy pani Karinki. Natomiast na wiele innych rzeczy społeczeństwo musi dojrzeć, ale kiedy to nastąpi mając takich niektórych wychowawców, rodziców, kolegów. No i niestety, jeden drugiemu boi się zwrócić uwagę, zadzwonić po policję, PSR, SSR. Bo to niby donosicielstwo. Co bierze swoje? Nie to przecież Moje, Twoje, Nasze. Co okradamy się wspólnie?
Przemądrzałki narzekają na RAPR. Ciekawe czy wogóle go czytali?
Z powyższych ich wypowiedzi śmiem twierdzić że nie.
Przecież tam mamy zbiór przepisów, zasad wędkarstwa które określa ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP. Gdzie by tego miał szukać przeciętny wędkarz !!! Tak niektóre z tych przepisów, wymiarów są zaostrzone, podwyższone i dobrze bo gdyby nie to z góry wiadomo co by się działo, są tam zasady określające bezpieczeństwo wędkarzy. Nasi jakby nie te zapisy to by wędkowali z korony tamy, zapory, wpłyneli na same turbiny. Przecież już teraz PSR łapie takich mądrych (jak to piszą ci zachwalający banga.. ryba). Chwalicie Szwecję, Norwegię. Zgoda, ale u nich jest kilkakrotnie więcej, dużo większych akwenów, nie takich sadzawek jak u nas. i co tu porównywać! Jeśli ktokolwiek tam był to z pewnością widział miejscowego mieszkańca danego kraju na rybkach z wędką, czy ktoś widział by wziął więcej niż zje danego dnia? A u nas jak zarybią to już od parkingu ogonek (kolejka) wędkarzy czatujących od wcześnych godzin wieczornych poprzedzających otwarcie łowiska, czekających aż któryś na łowisku złowi komplet ;-) i zwolni miejsce. Przecież już teraz tacy rozpytowują kolegów - słuchaj, nie wiesz kiedy mają zarybiać-, a jaki szok jak wpuszczą kroczka. Mało nie pobili tych co zarybiali. Tak, koledzy, to są obrazki scenki prawie z nad każdego łowiska, koła. Tutaj (u nas) jakie jakie mamy kary za kłusownictwo, niszczenie przyrody, zakłócanie porządku itd... Ci natomiast którzy byli w Szwecji, Austrii, Niemczech, Norwegi, Kanadzie niech się wypowiedzą na temat tamtejszych kar, mandatów. Gdybacie na egzaminy na kartę wędkarską, przecież chodzicie na zebrania, dlaczego nie uszczelnicie tych działań komisji egzaminacyjnej, przecież to w waszej gestii . Widać gęba duża pluć na wszystkich wokoło, ale sam palca nie skrzywi. Wiem że są koła które robią cykl szkoleń poprzedzających egzamin i jest ich sporo. Innym razem narzekania (tych samych osób) że egzaminy na karty wędkarskie niepotrzebne! Szok! Zaprosiłbym te osoby na szkolenie przedegzaminacyjne do Niemiec (bo blisko). Tutaj koszt karty wędkarskiej to przeciętnie ok.18 zł, a tam opłać kurs, egzamin, kartę czyli około 300 eu. Jestem pewny że połowa z zalogowanych tutaj nie zdała by pomimo półrocznego kursu, co się wiąże z następnymi kosztami. Więc kończcie te wymądrzania z tą "bangą". Tak RAPR jest zbiorem tych wszystkich przepisów dla zwykłego Kowalskiego, Nowaka czy pani Karinki. Natomiast na wiele innych rzeczy społeczeństwo musi dojrzeć, ale kiedy to nastąpi mając takich niektórych wychowawców, rodziców, kolegów. No i niestety, jeden drugiemu boi się zwrócić uwagę, zadzwonić po policję, PSR, SSR. Bo to niby donosicielstwo. Co bierze swoje? Nie to przecież Moje, Twoje, Nasze. Co okradamy się wspólnie?
Czas powiedzieć STOP!
POTRAFISZ !!!
Nie ma to jak przeczytać w końcu coś mądrego, a nie słuchać bez przerwy tego pi...
Sytuacją PZW, po naszej publikacji, zaczęły interesować się ogólnopolskie media. Zapraszamy do zapoznania się z materiałem opublikowanym dziś przez Gazetę Prawną. http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/677914,mucha_chce_zmian_w_polskim_zwiazku_wedkarskim_wedlug_wedkarzy_chodzi_o_ich_pieniadze_niemale.html
W ciągu roku 40 mln na 600 pracowników..........O jasna morda...
Okopali się w prawnymi zasiekami i prowadzą działalność gospodarczą, wypłacając sobie nieprzyzwoite pensje z naszych składek. A w kołach nierzadko ludzie za darmo wykonują ciężką robotę. Że im nie wstyd w ZG.
Może pomyślmy o wspólnym liście do MSiT? Niech chociaż poznają nasze zdanie o ZG i ZO.
Cóż to jest. Toć to ledwo niecałe 5600 na miesiąc dla jednego. Taki sarkazm rzecz jasna.
"Na PZW można nieźle zarabiać. Jedną z form są po prostu pensje. Na przykład w 2011 r. w Zarządzie Głównym, który zatrudnia kilkanaście osób, na wynagrodzenia wydano ponad 4 mln zł. Dużą część z nich na diety."- I nie ma się co dziwić, że ciężko oderwać od stołka, a czas byłby najwyższy.........
Okopali się w prawnymi zasiekami i prowadzą działalność gospodarczą, wypłacając sobie nieprzyzwoite pensje z naszych składek. A w kołach nierzadko ludzie za darmo wykonują ciężką robotę. Że im nie wstyd w ZG.
Wstyd i dumę ma dziś biedak. Ryba psuje się od głowy. Obiecano nam wolność słowa i wypowiedzi( nic po zatym- i wiele obietnić) miedzy pierwszą Slidarnościa a okrąglym stolem uplynęlo osiem lat i wszystkie partyje obecne wiedza o co chodzi łacznie z Episkopatem który przy okrągłym stole siedział po stronie nie Solidarności tylko po stronie rzadu.
Trzeba promować PZW w Europie ;)
No nieźle... ponad 5,500 zł miesięcznie na głowę...
Trzeba promować PZW w Europie ;)
Tak wyślijmy ich w świat,tam sobie z tą chorobą poradzą bo u nas w kraju nie ma takiego doktora nauk medycznych który to wyleczy.:)
No nieźle... ponad 5,500 zł miesięcznie na głowę...
To wcale nie tak dużo skoro średnia to 3000zł. U nas prezes MPK zarabia 24,000zł. miesięcznie i jakoś cicho o tym. A prezydent naszej wiochy ma tylko 12,000zł. Najlepsze że Prezydent Miasta daje pracę prezesowi, świadom jego pensji. W przypadku PZW to chyba ustalają pansje na walnym. A może sami sobie dają .Nie wiem. Jeżeli na walnym - to kogo wybieramy i czemu oni na to sie godzą ?
dobrze, że wedkuje to nagłośniło. Moje gratulacje, za dobrą robotę. Nie orientuje się zbytnio w tych sprawach, ale jakby zmienili to co chcą zmienić składki wzrosłyby czy wręcz przeciwnie-zmalały?
oj... nie wiem jak wy, ale ja pomału przestaję wierzyć w Polskę. Czasami mam wrażenie że ona skończyła się wraz z II wojną światową. :( :( :(
Czy w tym polskim narodzie są jeszcze uczciwi obywatele?
oj... nie wiem jak wy, ale ja pomału przestaję wierzyć w Polskę. Czasami mam wrażenie że ona skończyła się wraz z II wojną światową. :( :( :(
Czy w tym polskim narodzie są jeszcze uczciwi obywatele?
Na pewno są,ale jak to mówi stare przysłowie..."Największe świnie zawsze siedzą w korycie"
Grzesiu L. "Superglowka" wskazal im droge....Hmmm ,a moze bylo odwrotnie?
.
oj... nie wiem jak wy, ale ja pomału przestaję wierzyć w Polskę. Czasami mam wrażenie że ona skończyła się wraz z II wojną światową. :( :( :(
Czy w tym polskim narodzie są jeszcze uczciwi obywatele?
Oczywiście, że są i nawet jakimiś źródłami geotermalnymi zajmują ;)
dobrze, że wedkuje to nagłośniło. Moje gratulacje, za dobrą robotę. Nie orientuje się zbytnio w tych sprawach, ale jakby zmienili to co chcą zmienić składki wzrosłyby czy wręcz przeciwnie-zmalały?
A tego to jeszcze nie wie nikt do rozwiazania PZW daleka droga ale jeśli do tego dojdzie może być rewolucja dla nas wędkarzy,
Jednak znając realia obecnego rządu (Tuska) to po prostu dopatrzyli się, że jest spora kasa do zgarnięcia i chcę przejąć władzę nad Związkiem i to też nie wróży zbyt dobrze. Dziwi mnie tylko, że nikt nie wspomina o tym, że musimy równać prawo z EU a ta bodajże od przyszłego roku całkowicie zabrania rybactwa śródlądowego a to dla wędkarzy jest jednym z gruntownych sposóbów na poprawienie jakości rybostanu.
dobrze, że wedkuje to nagłośniło. Moje gratulacje, za dobrą robotę. Nie orientuje się zbytnio w tych sprawach, ale jakby zmienili to co chcą zmienić składki wzrosłyby czy wręcz przeciwnie-zmalały?
Tam się kolega więcej dowie.
http://www.pzw.org.pl/home/forum/3/2613/stan_prawny_pzw/#75
Widzę że kolega na związek patrzy tylko z perspektywy składek i to właśnie jest na rękę obecnym władzom. Może by pomyśleć aby w obwodzie rybackim były ryby a nie małe składki o na zarybianie i ochronę.
Okopali się w prawnymi zasiekami i prowadzą działalność gospodarczą, wypłacając sobie nieprzyzwoite pensje z naszych składek. A w kołach nierzadko ludzie za darmo wykonują ciężką robotę. Że im nie wstyd w ZG.
Może pomyślmy o wspólnym liście do MSiT? Niech chociaż poznają nasze zdanie o ZG i ZO.
Oni nasze zdanie znają tylko mają to daleko w d....e.
Jakiś matoł napisał ten fragment o zarybieniach:
„Jednak większe pieniądze są w hodowli ryb. Koszty zagospodarowania wód to w 2012 r. ponad 60 mln zł. Lwia część tej kwoty idzie na zarybianie. A w zakładach rybacko-wędkarskich często bywają zatrudnieni członkowie PZW, od których ryby kupuje... PZW.”
A kto ma być zatrudniony w gospodarstwach rybackich?! W większości są to z zamiłowania wędkarze tacy jak my i za razem członkowie PZW. ale te eleganty w garniakach nie widzą, że można mieć takie samo hobby jak i pracę. Żenada!
Jest tylko jeden sposób na to dziadostwo.NIE PŁACIĆ SKŁADEK W CAŁYM KRAJU.Dlaczego 600tyś ludzi nie potrafi się zorganizować i przeprowadzić takiej akcji.Dopóki TAK się w nich nie uderzy to żaden minister i ustawa tego motłochu nie ruszy.Oni od dawna funkcjonują poza prawem bo tego nauczyła ich komuna i jakie by prawo nie wprowadzić to i tak będą to mieli w d..ie i znajdą sposób żeby je obejść.Ile portali,forów tyle narzekania,a wszyscy i tak karnie idą i płacą po 200.
dobrze, że wedkuje to nagłośniło. Moje gratulacje, za dobrą robotę. Nie orientuje się zbytnio w tych sprawach, ale jakby zmienili to co chcą zmienić składki wzrosłyby czy wręcz przeciwnie-zmalały?
A tego to jeszcze nie wie nikt do rozwiazania PZW daleka droga ale jeśli do tego dojdzie może być rewolucja dla nas wędkarzy,
Jednak znając realia obecnego rządu (Tuska) to po prostu dopatrzyli się, że jest spora kasa do zgarnięcia i chcę przejąć władzę nad Związkiem i to też nie wróży zbyt dobrze. Dziwi mnie tylko, że nikt nie wspomina o tym, że musimy równać prawo z EU a ta bodajże od przyszłego roku całkowicie zabrania rybactwa śródlądowego a to dla wędkarzy jest jednym z gruntownych sposóbów na poprawienie jakości rybostanu.
Mistrzami w przejmowaniu w swoje łapska całych resortów i państwowej kasy to byli kolesie z PiS-u. Nie to żebym bronił Tuska bo za PO nie jestem ale...
cóż, nie o polityce będziemy tu dyskutować.
Masz więcej informacji na temat UE i rybactwa? Bo to ciekawy temat.
Nie mogę znaleźć dyskusji tu na forum gdzie wklejalem artykul o tym, bylo tam szeroko opisane to o czym wspomnialem. Pewnie wątek zostal usuniety.
Szkoda, ciekawy temat a ja w sieci nic nie znalazłem. Poza tym, że w ramach PO RYBY (czy coś takiego) UE dofinansowuje niektóre grupy rybackie.
No nieźle... ponad 5,500 zł miesięcznie na głowę...
Jeśli było by wszystko zgodnie z przepisami o stowarzyszeniu. To by było oki, ponieważ były by to osoby wykwalifikowane zatrudnione w biurze; księgowy, ichtiolog menadżer, i do prac na rzecz stowarzyszenia; wykonawca np.; pomostu slipu, czy innych prac związanych z działalnością PZW.
Ale PZW dąży by podlegało przepisom o związkach sportowych, by właśnie te luki wykorzystywać. Bo tu przepisy mówią o wynagrodzeniach dla prezesów itd.
Ale PZW dąży by podlegało przepisom o związkach sportowych, by właśnie te luki wykorzystywać. Bo tu przepisy mówią o wynagrodzeniach dla prezesów itd.
Nie dokońca bym sie zgodził Związek Sportowy podlega pod Ministerstwo gdzie obowiązuje ramówka jeśli chodzi o wynagrodzenia i podlega pod statut sportowy ( w każdej chwili wgląd ma urzad skarbowy i NIk) natomiast jako Stowarzyszenie dzala wedlug swojego statutu zatwierdzonego przez Sąd a o wysokości wynagrodzeń decyduje zarząd w zgodności ze zarejestrowanym statutem?
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
To jest dobra myśl. A gdyby tak zamiast PZW jeziorami w danym okręgu zarządzała gmina? a zezwolenie było jedno? jedziesz nad akwen a w pobliskim sklepie lub u sołtysa wykupujesz zezwolenie na dane łowiska w gminie. Sklep lub sołtys dostaja po 20 % z zezwolenia. Przede wszystkim PZW lub gminie musi zależeć na wprowadzeniu zmian bo gdyby wpuscili 500 kg ryb i nie dopilnowali a kłusole by ukradli i było trzeba dopłacic bo w kasie ciągle mało to by się zainteresowali sprawą z tego są turysci i kasa za zezwolenia a tak paru kolegów z dawnej epoki dostaja rocznie po 100000 + premia i po co się wychylać.
To jest dobra myśl. A gdyby tak zamiast PZW jeziorami w danym okręgu zarządzała gmina? a zezwolenie było jedno? jedziesz nad akwen a w pobliskim sklepie lub u sołtysa wykupujesz zezwolenie na dane łowiska w gminie. Sklep lub sołtys dostaja po 20 % z zezwolenia. Przede wszystkim PZW lub gminie musi zależeć na wprowadzeniu zmian bo gdyby wpuscili 500 kg ryb i nie dopilnowali a kłusole by ukradli i było trzeba dopłacic bo w kasie ciągle mało to by się zainteresowali sprawą z tego są turysci i kasa za zezwolenia a tak paru kolegów z dawnej epoki dostaja rocznie po 100000 + premia i po co się wychylać.
Mieliśmy wodę dzierżawioną od Starosty Powatu. Niestety nie był to właściciet całego akwenu. 1/7 nalerzała do wlaściciela miejscowego sklepu.Sprzedawał w sklepie zezwolenia (a mial prawo wodne),na swój kawałek wody. Zarybianie mial w duszy. Ogrodził dostęp do swojej części .Ale wody nie przegrodził by ryba na jego część nie wplywała. Wlaściciel 6/7 starosta ,rozkladał ręce i miał to gdzieś. Na koniec dzierżawa się skończyła i woda trafiła w gestie solectwa, Żeby opisać co się teraz dzieje z wodą-- można by książką napisać. Oddać wodę w ręce urzędników gmin--poroniony pomysł. To dopiero nakręciło by machinę spekulacji. Lepiej niech to dalej dzierżawi PZW.
Ale PZW dąży by podlegało przepisom o związkach sportowych, by właśnie te luki wykorzystywać. Bo tu przepisy mówią o wynagrodzeniach dla prezesów itd.
Nie dokońca bym sie zgodził Związek Sportowy podlega pod Ministerstwo gdzie obowiązuje ramówka jeśli chodzi o wynagrodzenia i podlega pod statut sportowy ( w każdej chwili wgląd ma urzad skarbowy i NIk) natomiast jako Stowarzyszenie dzala wedlug swojego statutu zatwierdzonego przez Sąd a o wysokości wynagrodzeń decyduje zarząd w zgodności ze zarejestrowanym statutem?
Art. 2
3.Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia swych spraw może zatrudniać pracowników.
Art. 34.Stowarzyszenie może prowadzić działalność gospodarczą, według ogólnych zasad określonych w odrębnych przepisach. Dochód z działalności gospodarczej stowarzyszenia służy realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między jego członków.
Art. 52
2.Tracą moc postanowienia statutów stowarzyszeń, o których mowa w ust. 1, sprzeczne z przepisami ustawy.
Ponieważ statut misi być zgodny z przepisami. Tak więc członek nie możne pobierać wynagrodzenia za pracę na rzecz stowarzyszenia.
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
Też o tym myślałem...
Mogli by utworzyć kuby wędkarskie przy okręgach, które były by związkami sportowymi, które miały by oddzielne źródło dochodów i finansowania. Zaś samo PZW zostało by mniej więcej takie jak jest i działało by w oparciu o przepisy o stowarzyszeniach.
Choć i tu nie dokończa było by to przejrzyste... (bo w statucie będzie wzmianka że wspieranie rozwoju sportu wędkarskiego. I część składek znów tam trafia. Chyba że wędkarze by się zjednoczyli i uchwalili na zebraniach że na wsparcie klubów wędkarskich jest odrębna dobrowolna składka lub zakazali dofinansowywania klubów ze środków PZW.).
Tyle że ci zwykli wędkarze nie chodzą na zebrania... dlatego jest jak jest.
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
Byłbym zadowolony gdyby z składem moich (amatorów) były posprzątana brzegi itp.,nie jestem zadowolony jak 598 000 składa się po to by 2 000 mogło udawać sportowców.
Panowie,
ale to nie tu jest problem. Oczywiście, sporo kasy idzie na wędkarstwo sportowe, ale tak jak było napisane w GP: na sport idzie 10% budżetu PZW. Jest to masa kasy, bo około 16 mln zł. Głównym problemem jest te pozostałe 90%, które w znacznej mierze jest marnotrawione.
PZW się broni:)
http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/72531/60/zarzad_glowny_pzw_w_sprawie_artykulow_w_dzienniku_gazecie_prawne
PZW się broni:)
http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/72531/60/zarzad_glowny_pzw_w_sprawie_artykulow_w_dzienniku_gazecie_prawne
To nie PZW się broni tylko ZG trzyma stołki pod sobą (swoimi tyłkami:)).
PZW to my a nie sądzę by ktoś z nas coś pisał w tej "obronie".
Ja zacytuję końcówke artykułu;
"Przekazuję tych kilka uwag dotyczących wartości artykułów, jakie ukazały się w Waszym poczytnym piśmie licząc na to, że Pani Redaktor najpierw wyśle swoich redaktorów na ryby, by później znaleźli dość spokoju i obiektywizmu w prezentowaniu problemów, z jakimi w swojej działalności boryka się Polski Związek Wędkarski."
Trudno znaleźć spokuj w sobie jak się widzi jak niszczy się łowiska, po przez zarybienia nie zgodne z naturą zbiornika jak i nie zgodne z uzyskanym pożytkiem.
Co do niskich zarybień...
To operaty rybackie, naprawdę pozwalają na szczątkowe zarybienia. Wiem bo jestem w posiadaniu jednego. I z przykrościa stwierdzam że zarybienie PZW jest o co najmniej 2 razy wyższe iż te minimalne. Co do reszty to szkoda gadać... Bo to są sugestie nie nakazy (tyle że jak by koła miały takie operaty u siebie, mogły by je wykorzystać w właściwości zarybień...)
Art. 2
3.Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia swych spraw może zatrudniać pracowników.
Art. 34.Stowarzyszenie może prowadzić działalność gospodarczą, według ogólnych zasad określonych w odrębnych przepisach. Dochód z działalności gospodarczej stowarzyszenia służy realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między jego członków.
Art. 52
2.Tracą moc postanowienia statutów stowarzyszeń, o których mowa w ust. 1, sprzeczne z przepisami ustawy.
Ponieważ statut misi być zgodny z przepisami. Tak więc członek nie możne pobierać wynagrodzenia za pracę na rzecz stowarzyszenia.
Przytoczyłeś art, stowarzyszenia użytku publicznego,rejesrowane po przez Starostwo i Wojewodę ale też są Stowarzyszenia Pozarządowe ( humanitarne)dla dobra ogólu .A to jest inna liga. Zaczynal dawny minister z firmą Cargo na PKP, Dziś spółwlaściciel.
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
Też o tym myślałem...
Mogli by utworzyć kuby wędkarskie przy okręgach, które były by związkami sportowymi, które miały by oddzielne źródło dochodów i finansowania. Zaś samo PZW zostało by mniej więcej takie jak jest i działało by w oparciu o przepisy o stowarzyszeniach.
Choć i tu nie dokończa było by to przejrzyste... (bo w statucie będzie wzmianka że wspieranie rozwoju sportu wędkarskiego. I część składek znów tam trafia. Chyba że wędkarze by się zjednoczyli i uchwalili na zebraniach że na wsparcie klubów wędkarskich jest odrębna dobrowolna składka lub zakazali dofinansowywania klubów ze środków PZW.).
Tyle że ci zwykli wędkarze nie chodzą na zebrania... dlatego jest jak jest.
Z tą osobna składką to dobry pomysł + sponsorzy i reklamy. To byłoby jakies wyjście.
http://mazurskiwedkarz.pl/wiadomosci-wedkarskie-rybacka-tuba-propagandowa/
pozornie artykuł "obok" tematu ale tylko pozornie bo dla mnie PZW broni się przed zmianami bo mogłyby ukrócić rybacki interes ZG.
Dla lubiących cyferki,
- budżet PZW na 2012 (http://www.koniecpzw.pl/Budzet_PZW_na_2012.pdf)
- sprawozdanie finansowe za 2011 (http://www.koniecpzw.pl/1598_L.pdf)
I jeszcze trzy dodatkowe pliki
http://www.koniecpzw.pl/Uchwala_109_Skladki_2012.pdf
http://www.koniecpzw.pl/Uchwala_110.pdf
http://www.koniecpzw.pl/info.pdf
Na tych dokumentach opierał się Pan Maciej Miłosz pisząc artykuł w DGP.
Jestem księgowym i z tych papierów nie wynika dla mnie nic. Bilans i sprawozdanie finansowe wyglądają ciutkę inaczej...
Powiedzcie co ZG kombinuje bo wczoraj widziałem ankiety jakie rozesłali do kół a dane te są im potrzebne na zjazd krajowy.
Dziwi mnie, że w tej ankiecie chca takich rzeczy, których koło nijak nie ma z czego podać.
Np. ilu wędkarzy ma samochód, ilu pracuje i gdzie, ilu łowi na zbiornikach a ilu na rzekach i takie tam pierdoły. Skąd koło ma miec te dane. Chyba z sufitu a wtedy to juz nie statystyka a fantazja.
Po przeczytaniu odniosłem wrażenie, że ZG nie ma pojęcia jak działają koła.
A co by było gdyby oddzielić wedkarstwo sportowe od zwykłego. Jedni by podlegali pod Min. sportu a drudzy jak związek. Jak to wyglądłoby dla tych na górze? skoro min. sportu finansuje sport to dlaczego przeciętny wedkarz tez ma do tego dokładac i to całkiem spore fundusze.
Kazdy może robic to co chce więc nie ch to robi. Jeden bedzie jeździł na zawody sportowe i inny posiedzi sobie w krzaczorkach i obaj powinni byc zadowoleni.
Też o tym myślałem...
Mogli by utworzyć kuby wędkarskie przy okręgach, które były by związkami sportowymi, które miały by oddzielne źródło dochodów i finansowania. Zaś samo PZW zostało by mniej więcej takie jak jest i działało by w oparciu o przepisy o stowarzyszeniach.
Choć i tu nie dokończa było by to przejrzyste... (bo w statucie będzie wzmianka że wspieranie rozwoju sportu wędkarskiego. I część składek znów tam trafia. Chyba że wędkarze by się zjednoczyli i uchwalili na zebraniach że na wsparcie klubów wędkarskich jest odrębna dobrowolna składka lub zakazali dofinansowywania klubów ze środków PZW.).
Tyle że ci zwykli wędkarze nie chodzą na zebrania... dlatego jest jak jest.
Z tą osobna składką to dobry pomysł + sponsorzy i reklamy. To byłoby jakies wyjście.
Wszyscy dyskutujecie na zasadzie "Jedna pani drugiej powiedziała,że..."Przytaczacie różne przepisy i uchwały,ale nikt nie przeczytał chyba tego co najważniejsze.Zasady wędkarstwa określa Ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP,a nie jakiś tam RAPR uchwalony przez nie wiadomo kogo ?????Kozrzystanie z wód gwarantuje nam konstytucja i określa Prawo wodne.Bardzo dokładnie opisano to na blogu rybanaga. blogspot .com.PZW nie jest właścicielem wód i nie ma prawa pobierać składek za wędkowanie .
Ciekawie jest opisane na "Wrota okoliczności wędkarskich.Prawo prawnie" Wcale nie trzeba należeć do PZW,aby wędkować legalnie!!
Ciekawie jest opisane na "Wrota okoliczności wędkarskich.Prawo prawnie" Wcale nie trzeba należeć do PZW,aby wędkować legalnie!!
nie nie trzeba. Bo możesz wędkować jako nie zrzeszony...
Większość jednak woli się zapisać bo w kraju ubogo. Układ jest szczelnie zamknięty.
Wszyscy dyskutujecie na zasadzie "Jedna pani drugiej powiedziała,że..."Przytaczacie różne przepisy i uchwały,ale nikt nie przeczytał chyba tego co najważniejsze.Zasady wędkarstwa określa Ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP,a nie jakiś tam RAPR uchwalony przez nie wiadomo kogo ?????Kozrzystanie z wód gwarantuje nam konstytucja i określa Prawo wodne.Bardzo dokładnie opisano to na blogu rybanaga. blogspot .com.PZW nie jest właścicielem wód i nie ma prawa pobierać składek za wędkowanie .
Zenfr. Schowaj tego rybanage i jego prawnika, między bajki. Ponieważ pamiętaj że osoba która zaświadcza nie prawdę, i w ten skutek doprowadziła do niekorzystnego rozpożądzenia majątkiem, jes sobowiązana do naprawieni szkud jake powstały z jej winy.
Tak więc każdy kto posłucha się i dzięki jego wskazówkach opierających się na nie aktualnych przepisach, złamie prawo i będzie odpowiadał karnie i finansowo. Będzie mógł dochodzić na drodze sądowej, wydział cywilny, zadość uczynienia. (nie odszkodowania,..)
Po drugie dla informacji. Prawnika obowiązuje kodeks (znajdziecie jego na stronie izb radcowskich lub adwokackich. Jak też prawnik jako urzędnik jest odpowiedzialny prawnie za wprowadzanie w błąd, jak też ma obowiązkowe ubezpieczenie....
Według ustawy o rybactwie śródlądowym (po nowelizacji w 2010r), PZW jest uprawnionym. Gdyż ma podpisaną umowę z odpowiednim urzędem.
To tak jak byś odmówił mandatu za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Bo jechałeś 63 km/h. Ty posługując się starym przepisem uważasz że nie przekroczyłeś, bo według starej jest 60km/h i te 10 % tolerancji. Zaś nowa narzuca ograniczenie do 50km/h. A manaty już są od przekroczenia o 10km/h i punkty też...
Przemądrzałki narzekają na RAPR. Ciekawe czy wogóle go czytali?
Z powyższych ich wypowiedzi śmiem twierdzić że nie.
Przecież tam mamy zbiór przepisów, zasad wędkarstwa które określa ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP. Gdzie by tego miał szukać przeciętny wędkarz !!! Tak niektóre z tych przepisów, wymiarów są zaostrzone, podwyższone i dobrze bo gdyby nie to z góry wiadomo co by się działo, są tam zasady określające bezpieczeństwo wędkarzy. Nasi jakby nie te zapisy to by wędkowali z korony tamy, zapory, wpłyneli na same turbiny. Przecież już teraz PSR łapie takich mądrych (jak to piszą ci zachwalający banga.. ryba). Chwalicie Szwecję, Norwegię. Zgoda, ale u nich jest kilkakrotnie więcej, dużo większych akwenów, nie takich sadzawek jak u nas. i co tu porównywać! Jeśli ktokolwiek tam był to z pewnością widział miejscowego mieszkańca danego kraju na rybkach z wędką, czy ktoś widział by wziął więcej niż zje danego dnia? A u nas jak zarybią to już od parkingu ogonek (kolejka) wędkarzy czatujących od wcześnych godzin wieczornych poprzedzających otwarcie łowiska, czekających aż któryś na łowisku złowi komplet ;-) i zwolni miejsce. Przecież już teraz tacy rozpytowują kolegów - słuchaj, nie wiesz kiedy mają zarybiać-, a jaki szok jak wpuszczą kroczka. Mało nie pobili tych co zarybiali. Tak, koledzy, to są obrazki scenki prawie z nad każdego łowiska, koła. Tutaj (u nas) jakie jakie mamy kary za kłusownictwo, niszczenie przyrody, zakłócanie porządku itd... Ci natomiast którzy byli w Szwecji, Austrii, Niemczech, Norwegi, Kanadzie niech się wypowiedzą na temat tamtejszych kar, mandatów. Gdybacie na egzaminy na kartę wędkarską, przecież chodzicie na zebrania, dlaczego nie uszczelnicie tych działań komisji egzaminacyjnej, przecież to w waszej gestii . Widać gęba duża pluć na wszystkich wokoło, ale sam palca nie skrzywi. Wiem że są koła które robią cykl szkoleń poprzedzających egzamin i jest ich sporo. Innym razem narzekania (tych samych osób) że egzaminy na karty wędkarskie niepotrzebne! Szok! Zaprosiłbym te osoby na szkolenie przedegzaminacyjne do Niemiec (bo blisko). Tutaj koszt karty wędkarskiej to przeciętnie ok.18 zł, a tam opłać kurs, egzamin, kartę czyli około 300 eu. Jestem pewny że połowa z zalogowanych tutaj nie zdała by pomimo półrocznego kursu, co się wiąże z następnymi kosztami. Więc kończcie te wymądrzania z tą "bangą". Tak RAPR jest zbiorem tych wszystkich przepisów dla zwykłego Kowalskiego, Nowaka czy pani Karinki. Natomiast na wiele innych rzeczy społeczeństwo musi dojrzeć, ale kiedy to nastąpi mając takich niektórych wychowawców, rodziców, kolegów. No i niestety, jeden drugiemu boi się zwrócić uwagę, zadzwonić po policję, PSR, SSR. Bo to niby donosicielstwo. Co bierze swoje? Nie to przecież Moje, Twoje, Nasze. Co okradamy się wspólnie?
Czas powiedzieć STOP!
POTRAFISZ !!!
Przemądrzałki narzekają na RAPR. Ciekawe czy wogóle go czytali?
Z powyższych ich wypowiedzi śmiem twierdzić że nie.
Przecież tam mamy zbiór przepisów, zasad wędkarstwa które określa ustawa o rybactwie śródlądowym uchwalona przez sejm i podpisana przez prezydenta RP. Gdzie by tego miał szukać przeciętny wędkarz !!! Tak niektóre z tych przepisów, wymiarów są zaostrzone, podwyższone i dobrze bo gdyby nie to z góry wiadomo co by się działo, są tam zasady określające bezpieczeństwo wędkarzy. Nasi jakby nie te zapisy to by wędkowali z korony tamy, zapory, wpłyneli na same turbiny. Przecież już teraz PSR łapie takich mądrych (jak to piszą ci zachwalający banga.. ryba). Chwalicie Szwecję, Norwegię. Zgoda, ale u nich jest kilkakrotnie więcej, dużo większych akwenów, nie takich sadzawek jak u nas. i co tu porównywać! Jeśli ktokolwiek tam był to z pewnością widział miejscowego mieszkańca danego kraju na rybkach z wędką, czy ktoś widział by wziął więcej niż zje danego dnia? A u nas jak zarybią to już od parkingu ogonek (kolejka) wędkarzy czatujących od wcześnych godzin wieczornych poprzedzających otwarcie łowiska, czekających aż któryś na łowisku złowi komplet ;-) i zwolni miejsce. Przecież już teraz tacy rozpytowują kolegów - słuchaj, nie wiesz kiedy mają zarybiać-, a jaki szok jak wpuszczą kroczka. Mało nie pobili tych co zarybiali. Tak, koledzy, to są obrazki scenki prawie z nad każdego łowiska, koła. Tutaj (u nas) jakie jakie mamy kary za kłusownictwo, niszczenie przyrody, zakłócanie porządku itd... Ci natomiast którzy byli w Szwecji, Austrii, Niemczech, Norwegi, Kanadzie niech się wypowiedzą na temat tamtejszych kar, mandatów. Gdybacie na egzaminy na kartę wędkarską, przecież chodzicie na zebrania, dlaczego nie uszczelnicie tych działań komisji egzaminacyjnej, przecież to w waszej gestii . Widać gęba duża pluć na wszystkich wokoło, ale sam palca nie skrzywi. Wiem że są koła które robią cykl szkoleń poprzedzających egzamin i jest ich sporo. Innym razem narzekania (tych samych osób) że egzaminy na karty wędkarskie niepotrzebne! Szok! Zaprosiłbym te osoby na szkolenie przedegzaminacyjne do Niemiec (bo blisko). Tutaj koszt karty wędkarskiej to przeciętnie ok.18 zł, a tam opłać kurs, egzamin, kartę czyli około 300 eu. Jestem pewny że połowa z zalogowanych tutaj nie zdała by pomimo półrocznego kursu, co się wiąże z następnymi kosztami. Więc kończcie te wymądrzania z tą "bangą". Tak RAPR jest zbiorem tych wszystkich przepisów dla zwykłego Kowalskiego, Nowaka czy pani Karinki. Natomiast na wiele innych rzeczy społeczeństwo musi dojrzeć, ale kiedy to nastąpi mając takich niektórych wychowawców, rodziców, kolegów. No i niestety, jeden drugiemu boi się zwrócić uwagę, zadzwonić po policję, PSR, SSR. Bo to niby donosicielstwo. Co bierze swoje? Nie to przecież Moje, Twoje, Nasze. Co okradamy się wspólnie?
Czas powiedzieć STOP!
POTRAFISZ !!!
Nie ma to jak przeczytać w końcu coś mądrego, a nie słuchać bez przerwy tego pi...