Reklama
  • Irkoni2009-08-22 17:45:42

    Witam,już od jakiegoś czasu nurtuje mnie jedno pytanie "Gdzie się podziały raki" z naszych wód.Pamiętam jeszcze za łebka ile ich było w naszych wodach,a teraz już od dłuższego czasu we Wrocławskich wodach i nie tylko,raka już nie ma.A przecież czepiały się żyłek jak szalone.Na nockach nic w dzień też nic ,czy u was jest taki sam problem,przecież woda się trochę oczyściła nie ma już takiego gnoju ..... Pozdrawiam.

  • JOPEK1971 2009-08-22 18:16:16

    Na łowiskach w których łowię, też pogłowie raków spadło, prawie ich nie ma, podejrzewam że wpływ na to ma postępująca eutrofizacja wód w naszym kraju.A czy woda w rzekach i jeziorach się oczyściła to wątpliwe, biorąc pod uwagę system oczyszczania ścieków, z Wisły wody bym się nie napił, nawet pod grożbą chłosty. :))

  • angelika 2009-08-22 19:35:45

    A ja powiem taką ciekawostkę. U mnie w jednym z jezior w którym bynajmniej nie pamiętam żeby były raki pojawiły się. A wiem bo widziałam na własne oczy jak mój wujek wyciągnął całkiem ładnego na haczyku. Ale faktem jest jest go bardzo mało. Ja znam kilka jezior na których one występują ale zapewne w małych ilościach. Myślę że może mieć na to wpływ również eutrofizacja wód ale nie tylko. Wody były zanieczyszczane rożnego rodzaju ściekami i substancje trujące jakie się wytworzyły rozkładają się bardzo wolno a niektóre wcale. Możemy mieć mylne wrażenie że jakość się poprawiła bo wizualnie wygląda lepiej ale nie świadczy to o lepszej jakości chemicznej wody. Pamiętajmy że najgroźniejsze jest to czego nie widać gołym okiem. Pozdrawiam :*

  • Irkoni 2009-08-23 08:17:49

    chyba jest w tym trochę racji o czym piszecie,ale rzeka Oławka była systematycznie zanieczyszczana przez zakłady Polleny i raków nie było prawie wcale.Już od paru lat pollena ie zanieczyszcza wody,w pewnym momęcie raki się pokazały i było ich nawet sporo ale od pewnego czasu ślad po nich zaginął to samo jest w Odrze i na paru innych łowiskach........

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-08-23 11:20:27

    Raki z naszych wód zniknęły wiele lat temu. Były one nieodporne na pewne choroby i normalnie wygineły. Sprowadzono więc raki amerykańskie, które są odporne na choroby i chciano za ich pomocą zaraczyć nasze wody. Okazało sie to porażką, bo raczek ten jest płodny i odporny, więc szybko stał się chwastem. Na dodatek jest to odmiana która nie stanowi żadnej wartości kulinarnej, bo jest malutki i bidny jak liliput.

    Podjęto wiec kilka lat temu działania, by zaraczyć nasze wody rakami, które wcześniej w nich żyły. W tej chwili, w Polsce, jest kilkanaście jezior objętych tym programem. Wszystkie zaś zaraczone zbiorniki są objete tajemnicą, w celu ochrony tych pieknych, dużych raków. Oby cała ta operacja sie powiodła!

    Nasze raki są objęte ochroną!

    Natomiast raka amerykańskiego, można łapać do woli i choć jest mały, mozna sobie go posmakować. Nie nalezy tych sukinsynów za żadne skarby przenosić pomiędzy zbiornikami! To plaga!

    Osobiście czekam z niecierpliwością na czasy, kiedy nasze piekne raki powrócą do naszych wód, czego i Wam i sobie zyczę w najbliższej przyszłości.

    Apeluję tez do Kolegów, którzy w swoich łowiskach znajdą nasze odmiany raków, by nie nagłaśniali swych obserwacji, bo w krótkim czasie mogą te raki przejść do historii.

    Pozdrawiam.

  • Forum wedkuje.pl 2009-08-23 12:10:22

    Ze względu na delikatne i smaczne mięso raki stanowiły przysmak chętnie poszukiwany przez zamożniejsze warstwy społeczeństwa, ale nie tylko. W połowie XIX wieku były tak powszechne, że stanowiły poważne utrudnienie przy połowach ryb. Palono je więc, a popiół rozsypywano na polach jako nawóz. Szacuje się, że wydajność w przeciętnych, dużych naturalnych wodach wynosiła 5 - 40 kg/ha. W roku 1876 we Francji wybuchła dżuma racza spowodowana grzybem Aphanomyces astacie, która w ciągu 15 lat w zasadzie zniszczyła całe pogłowie raków aż po Ural. Jednak gatunki zasiedlające zachodnią Europę poniosły dużo większe straty niż raki błotne zasiedlające Europe środkową i wschodnią. W wyniku braku własnych zasobów oraz wzrastającego zapotrzebowania kraje zachodnie zaczęły sprowadzać raki z Polski i Rosji. W latach trzydziestych XX wieku Polska zajmowała drugie miejsce po Rosji w eksporcie raków na rynki zachodnie. Eksport ten w 1927 wynosił 611000 kg, w 1937 roku 244500 kg. Rozprzestrzenianie się dżumy raczej, eksport skoncentrowany w rękach ludzi nastawionych wyłącznie na zysk, rozwój przemysłu, powodujący zanieczyszczenie wód ściekami fabrycznymi, sprowadzenie raka amerykańskiego, który jest znacznie odporniejszy i bardziej drapieżny, spowodował drastyczny spadek eksportu raka z terenów Polski, który w 1952 roku wynosił 84000, w 1955 już tylko 35000 kg, a w 1973 3500 kg. Już 1932 roku powstała ustawa o rybołówstwie ujednolicająca przepisy ochronne raków rodzimych. Od 1979 roku obowiązuje w Polsce zakaz połowu raka szlachetnego i błotnego na wędkę (aktualnie (Dz. U. 1985, nr 21, poz. 91).
    W Polsce występują: rak szlachetny, krótkoszczypcowy, rzeczny, szewc, homarowy, kamienny (Astacus astacus L.), rak błotny, długoszczypcowy, wąskoszczypcowy, krawiec, stawowy, galicyjski, bagienny, czarny (Pontastacus leptodactylus Esch.), rak pręgowaty, amerykański (Orconectes limosus Esch.), rak sygnałowy, szwedzki, kalifornijski, amerykańskij (Pacifastacus leniusculus Dana), rak luizjański, clarki, czerwony błotny (Procambarus clarkii Girard). Okres współbytowania z rodzimymi rakami raków introdukowanych wynosi góra 10 lat. Po tym okresie w wodzie pozostają już tylko przybysze.

  • Forum wedkuje.pl 2009-08-23 12:18:36

    No ładnie Kolega rozwinął moja myśl. Aczkolwiek mój apel pozostaje aktywny.

  • JOPEK1971 2009-08-23 12:20:47

    GHOSTMIR,u mnie to nawet tych pręgowanych już prawie nie ma, a tak bym sobie pojadł ; )

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-08-23 13:03:42

    Witam, przyjedz w swietokrzyskie, to zmienisz zdanie.
    Zjadaja wzystko co na haczk (kotwice) zalozysz, lacznie z zywcem !!!
    Pozdrawiam.

  • Irkoni 2009-08-23 14:03:34

    wiecie o to chodzi że tutaj nie ma już żadnych tych rodzimych i tych obcych....

  • pisaq 2009-08-23 14:56:51

    U mnie się zdarzają. Widziałem niejednokrotnie, szczególnie w nocy - wystarczy poświecić latarką na wodę zaraz przy brzegu i widać raki :p Nie raz, nie dwa "udało" się mi czy szwagrowi wyjąć raka z wody, na grunt - zazwyczaj czepiał się żyłki i plątał w nią. Mówię o zbiornikach Rogoźnik I i Rogoźnik II.

  • Forum wedkuje.pl 2009-08-24 07:43:16

    U mnie na żwirowniach, sa miejsca, gdzie mogę w ciągu pół godziny nazbierać około 50-60 sztuk raków amerykańskich. Kiedyś sie pokusiłem, ale niewiele mięska na nich było, bo to są karły nie raki. Trzeba by je eksterminować, by nasze, rodzime gatunki miały miejsce dla rozwoju populacji, ale komu by się chciało to robić. Niestety, jeśli w zbiorniku są obcokrajowcy, to nasze raki nie dają rady się osiedlić. Na szczęście odkryłem u nas w jednej żwirowni raki szlachetne! Chwała Bogu, nie wszystko jest stracone! Ale nazwę zbiornika zachowam dla siebie, bo jak sie to rozniesie, to juz po rakach.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-08-25 01:03:12

    Mój artykuł o rakach: Raki - wszystko na ich temat

  • kostekmar 2009-08-25 09:43:03

    Poszły tam gdzie zimują. Degradacja wód niestety nie pozwala na utrzymanie się pogłowia raków. Mimo to, że coraz czystsze wody mamy to ich skład chemiczny może nie sprzyjać rakom.



Reklama
Reklama