PORUSZYŁEM TEN TEMAT W SWOJIM KOLE ALE NIKT MI NIE ODPISAŁ NA TEN TEMAT!!!CHODZI MIANOWICIE O TO ŻE W PAŻDZIERNIK A LISTOPAD ZOSTAŁY ODŁOWIONE RYBY Z DWÓCH JEZIOR W GNIEŻNIE I MIAŁY BYĆ WPUSZCZONE.......I TU SIĘ ZACZYNA I GDZIE TE RYBY ZOSTAŁY WPUSZCZONE??????BRAK SŁOW!!!!!
Jak to gdzie zostały wpuszczone? Tam gdzie zazwyczaj czyli w zamrażarki. Przy okazji wędkarze też byli wpuszczeni - w maliny. Kiedyś na Słupi przerzucano ryby w górę rzeki na tarło. jak ktoś to porządnie skontrolował to okazało się że przerzucali te mniejsze. Te większe przerzucali na samochód i na handelek. Jakby tamte o których piszesz gdzieś wpuścili to by się pochwalili zarybieniem.
PRZEPROWADZALI REKULTYWACJE JEZIORA CZYLI OCZYSZCZANIE DNA Z MÓŁU I TAKICH TAM RÓZNYCH ZANIECZYSZCZEŃ.ODŁOWILI 800KG RYB RÓŻNYCH OD LESZCZA PO SANDACZA A WZAMIAN WPUŚCILI SZCZUPAKA,NIEZBYT DUŻO,JAK STWIERDZILI ŻE LIN KARP ITP RYBY MUSZA BYC OGRANICZONE W TYM JEZIOŻE !!???CIEKAWA SPRAWA!!!
Moim zdaniem te rybki trafiły do puszki bo były niegrzeczne . W moich stronach takie rzeczy to normalka . Zarybia się akwen aby po kilku latach odłowić i dobrze sprzedać na jakieś tam łowisko komercyjne . Co ja się nasłuchałem argumentacji dlaczego tak się dzieje , jedno wiem - BIZNES !!
Ryby gdzieś tam są ale tak jak kolega mówił w zamrażarkach w hurtowni. Ja znam tylko jednego dzierżawcę który dobrze podchodzi do sprawy i dba o to aby były rybki w jeziorze. Jezioro nazywa sie Boksze na Podlasiu na Suwalszczyźnie dzierżawcy nie podam bo nie pamiętam jak sie nazywa. Bedac u niego na pobycie 2 tygodniowym widziałem na własne oczy jak zarybia sandaczem a za tydzień węgorzme takich 12 dużych pudeł. I co najwazniejsze przez 2 tygonie nie widziałem zeby ktoś sieci stawia. Sam mówił że się z niego nie odławia a tylko sie zarybia żeby wedkarze mieli ucieche i tak jest !!! Szczupaków nałapałem chyba ze 60 i 2 sandacze. A na takich akwenach jak to to widać mówią że wypuszczą a lipa. Niby po co łapali aby sprawdzic rybostan he smieszne ;) Przecież chodzi o zysk, jakos musieli ludzi opłacić i na chleb zarobić ;D
Mało udzielam się na forum, wolę
sobie poczytać. Dzisiaj nie wytrzymałem ponieważ dziwi mnie jak
można kogoś oskarżać i snuć jakieś przypuszczenia w ogóle
nie znając sprawy. Śledzę ten wątek od samego początku i widzę
,że wielu z Was koledzy nie zdaje sobie sprawy nawet gdzie te
jeziora leżą i kto jest ich opiekunem!!!
Panowie dajcie na luz i nie szukajcie
sensacji!!!
Pieniądze na rekultywacje dwóch
jezior znajdujących się w Gnieźnie są ze środków
unijnych.
Zarówno
zarybienie jak i odłowy zostały przeprowadzone na zlecenie
firmy„PROTE Technologie dla Środowiska Sp. z o.o.” , a nie przez
PZW.
Wszyskich zainteresowanych nową
metodą rekultywacji jezior zapraszam do lektury.Poniżej podaję
link
Kolegów z Koła nr 8
Gniezno-Miasto zapraszam na zebranie wszystkich członków,
które odbędzie się 31 stycznia 2010 r o godzinie 10:00 w
dawnej siedzibie MDK. Na zadane pytania dotyczące zarówno
zarybień jak i odłowów odpowie sam Dyrektor Okręgu Poznań
Adrzej Kuligowski.
Jedzcie na Kaszuby tam jest podobnie.Skuszony stronami internetowymi urzędów miast i miasteczek tego pięknego regionu kraju (Chwalą się ekologią, kupą szmalu przeznaczoną na zarybianie jezior oraz fotografiami złapanych okazów) pojechałem w ubiegłym roku na urlop w okolice Swornychgaci.I co i kicha? Za prawo wędkowania na 3 różnych jeziorach (po trzy dni bez spinningu) wybecelowałem 100 zeta.Owszem jakieś 10 cm się trafiały ale jak mogła być ryba skoro co 2 dzień dzierżawcy ciągnęli trał.Wszystko pięknie i ładnie jest wyłącznie na zdjęciach i w opisach.Prawda niestety jest jak dobra dziewczyna GOŁA
Tajemnicą poliszynela jest fakt iż wszelkie odłowy prowadzone pd szyldem PZW zazwyczaj przybierają następujący wymiar : ryby zostają odłowione po czym trafiają na stoły lokalnych "działaczy wędkarskich . Mówiąc kolokwialnie "IDĄ POD SIEKIERĘ "Taka sytuacja najczęściej ma miejsce w przypadku planów zrzeczenia się dzierżawy i swoistej likwidacji łowiska , które to w wyniku działań lokalnych działączy - staje się wyrzuconym poza nawias nieużytkiem . Ech - porzygać się można pisząc gorzką i bolesną prawdę na temat gospodarki PZW .
Przyznaję rację Koledze . Spośród gospodarzy różnego autoramentu - to właśnie rybacy są najświetniejszą grupą specjalizującą się w TRZEBIENIU JEZIOR AGREGATEM I TŁUKIEM . Rybacy postępując w myśl zasady "PO NAS CHOĆBY POTOP " bądź też "CHŁOP ŻYWEMU NIE PRZEPUŚCI " - upodobniają się swym zachowaniem do KŁUSOLI . A może KŁUSOL I RYBAK to dziś jedna i ta sama postać ? Wszak różnica między nimi nigdy nie była aż tak wielka ...
GDZIE SĄ RYBY ? W ZASADZIE ODPOWIEDŹ NA TO JAKŻE PROSTE PYTANIE ZNAMY WSZYSCY I POJAWIA SIĘ ONA JUŻ W JEDNEJ ZE WCZEŚNIEJSZYCH WYPOWIEDZI - W ZAMRAŻARCE OBŻARTYCH RYBĄ PSEUDO -DZIAŁACZY . CHCIAŁBYM SIĘ ZAPYTAĆ ZŁODZIEI - ILE MOŻNA ZEŻREĆ RYBY I TO TEJ LEPSZEJ ? OKAZUJE SIĘ ŻE ŻOŁĄDEK DZIALACZY TO WOREK BEZ DNA TAKI SAM JAK SKARBIEC KONWENTÓW PZW KTÓRYM TO NIEUSTANNIE PŁACIMY : ZA BRUDNE I WYNISZCZONE WODY .
NAJWIĘKSI ZŁODZIEJE NASZYCH WÓD TO PZW . O
SŁUSZNOŚCI TEJ TEORII MOŻNA SIĘ PRZEKONAC PRZED ŚWIĘTAMI - KIEDY TO
LOKALNI DZIAŁACZE KÓŁ POZBYWAJĄC SIĘ WĘDKARSKO ATRAKCYJNEJ WODY -
DOKONUJĄ TZW PRZERZUTÓW Z WODY DO WODY ( Z PUNKTU A DO PUNKTU B ) GDZIE PUNKT A TO ŁOWISKO A PUNKT B TO ZAMRAŻALNIK , GRILL LUB PRYWATNY STAW ..
Padły tu ostre słowa skierowane do działaczy kół PZW przez kolegę zrakdęw, który wypowiada się na temat który jest mu obcy. Drogi Kolego zrakdęw,tak się składa,że jestem działaczem jednego z Kół wędkarskich w mieście Gniezno (podkreślę,że jest to Koło PZW ) i jakoś brzuch mnie nie boli od przejedzenia ryb z jeziora Jelonek, a i lodówka moja jest pusta. Tak stała się ogromna tragedia, ryby odłowione z jeziora które jest objęte programem rekultywacji nie należące do POLSKIEGO ZWIĄZKU WĘDKARSKIEGO zostały przerzucone do jeziora Pyszczyn, które jest pod opieką KOŁA PZW KOLEJARZ GNIEZNO, to naprawdę jest straszne. A to wszystko za nasze składki!!!! Daj se człowieku na luz !!! POŁAMANIA KIJA ŻYCZĘ Na wodach PZW !!!
Witam kolegę . Chciałbym pozwolić sobie na kilka słów usprawiedliwienia mojej wypowiedzi . Pisząc te gorzkie słowa ( i bynajmniej nie spiera mnie w tym momencie na pisanie paszkwilów bo nie miało by to najmniejszego sensu ) nie wypowiedziałem się o wszystkich , kołach , wszystkich działaczach . Prawda jest jednak taka że w wielu kołach terenowych dzieje się naprawdę źle .Przyznaj Szanowny Kolego - że opisane przeze mnie sytuacje miały i mają miejsce w Polsce ?To tyle gwoli ścisłości i wyjaśnień słów które z ust rozeźlonych wędkarzy pod adresem PZW padają niemalże codziennie ... PS : Mam nadzieję że nie pogniewasz się za to porównanie ale na zdjęciu ( na którym jesteś w ciemnych okularach , prezentując ładnego okonia ) bardzo przypominasz znanego , włoskiego wędkarza Milo Colombo :):) Pozdrawiam . Połamania kija na polskich rybach życzę . .
Oczywiście jesteś podobny do młodego Milo tylko na jednym zdjęciu ( na którym będąc w ciemnych okularach - prezentujesz okonia ) .Wracając do tematu działaczy i sytuacji jaka panuje w niektórych jednostkach PZW - to można się o niej wypowiadać wyłącznie w sposób krytyczny .Mało jest w Polce kół i okręgów "którym powodzi się "naprawdę dobrze . Trzeba tak pisać , mówić i "nie zostawić suchej nitki na tzw działaczach - albowiem wielu z nich ( choć nie wszyscy ) to poplecznicy , znajomi kłusoli będący z nimi "na TY "Pojawia się w tym momencie również pytanie : JEŻELI KOŁA ZARYBIAJĄ , DBAJĄ O ŁOWISKA , TO GDZIE W TAKIM RAZIE - SĄ RYBY ? Pytanie już wcześniej zadane przez kol LIN75 jest więc jak najbardziej zasadne gdyż nasze wody ( choć brudne i przetrzebione ) nadal są częścią polskiej przyrody w której drzemie ogromny życiowy potencjał . Pozdr .
wedlug PZW w poszczegolnych okregach jak patrze ile ryb wpuszczaja to na pusty haczyk powinno sie łapac :)ciagle zarybiaja i to dziesiatkami tysiecy narybku :)po 10 tys sztuk szczupaka brzany itd a realia kazdy zna hehe bylo by za pieknie zeby bylo prawdziwie
Witam..! A mnie dziwi tylko jedno,dlaczego zarybia się tak jakoś dziwnie w większości po tajemnie:) a poinformować wędkarzy dać znać straży,im więcej ludzi przy zarybieniach tym mniejsze sądy o przekręty! nie potrzebnych zdań! i każdy co zada takie pytanie ma rację! napisać można wiele!Pozdrawiam...
Widzę ,że co niektóre osoby wypowiadające się w tym wątku, poniosła jakaś psychoza!!! Jak można wypowiadać się na temat odłowów, zarybień w Gnieźnie i do tego jeszcze oczerniając ludzi, będąc mieszkańcem Pruszcza Gdańskiego. Koledzy w mieście Gniezno obecnie objęte są dwa jeziora programem rekultywacji, jest to jezioro Jelonek, które nie jest pod opieką PZW, oraz jezioro Winiary, woda PZW. Pieniądze na rekultywację tych jezior są ze środków unijnych, które pozyskał Urząd Miasta Gniezna. W programie realizowanym na tych zbiornikach są zarówno odłowy ryb karpiowatych jak i zarybienia szczupakiem, które odbyły się na jesień 2009r oraz w maju 2010r. Tak na marginesie w rzekomą korupcję kolego Przemek238 wmieszany jest Prezydent Miasta Gniezna oraz Wydział Ochrony Środowiska. Dlatego drogi kolego uważaj co stukasz w klawiaturę.
Widzę ,że co niektóre osoby wypowiadające się w tym wątku, poniosła jakaś psychoza!!! Jak można wypowiadać się na temat odłowów, zarybień w Gnieźnie i do tego jeszcze oczerniając ludzi, będąc mieszkańcem Pruszcza Gdańskiego. Koledzy w mieście Gniezno obecnie objęte są dwa jeziora programem rekultywacji, jest to jezioro Jelonek, które nie jest pod opieką PZW, oraz jezioro Winiary, woda PZW. Pieniądze na rekultywację tych jezior są ze środków unijnych, które pozyskał Urząd Miasta Gniezna. W programie realizowanym na tych zbiornikach są zarówno odłowy ryb karpiowatych jak i zarybienia szczupakiem, które odbyły się na jesień 2009r oraz w maju 2010r. Tak na marginesie w rzekomą korupcję kolego Przemek238 wmieszany jest Prezydent Miasta Gniezna oraz Wydział Ochrony Środowiska. Dlatego drogi kolego uważaj co stukasz w klawiaturę.
Widzisz, taka jest wlasnie Polska. Wszyscy wiedza wszystko najlepiej. Ktos chlapnie, nie majac zadnych dowodu, tylko tak mu sie wydaje, a bloto przylepi sie do oskarzonych na stale. Najgorsze jest to ze im glosniej krzyczysz, tym wiekszy masz poklask. 0 argumentow. Wazne zeby bylo glosno.
Oczywiście nie wszędzie mają miejsce takie negatywne zjawiska jak opisane przez kolegów, więc Ci działacze PZW, którzy prowadzą racjonalną gospodarkę zarybieniową moga się czuć skrzywdzeni faktem wrzucania wszystkich do jednego worka. Bezspornym natomiast faktem jest, że w pobliskich łowiskach administrowanych przez PZW od wielu lat są co raz gorsze wyniki połowów i opinia to podzielana jest powszechnie przez wędkarzy. Można zastanawiać się jakie są tego przyczyny, bo teoretycznie środków finansowych na zarybienie jest znacznie więcej niż kiedyś ze względu na ciągły wzrost liczebny wędkarzy, a więc i kwoty wynikającej ze składek. Uważam, że nie można oskarżać działaczy PZW o napełnianie lodówek nie mając dostatecznych dowodów, ale jeśli takie posiadamy, to należy działać w celu zapobieganiu tego typu patologicznym zjawiskom. Dobrze byłoby też, gdyby szeregowi wędkarze w kołach naciskali na to, by mogli brać udził w akcjach zarybiania jako, że "pańskie oko konia tuczy", a w tym przypadku może też spowodować poprawę stanu zarybienia.
Dobrze byłoby też, gdyby szeregowi wędkarze w kołach naciskali na to, by mogli brać udził w akcjach zarybiania jako, że "pańskie oko konia tuczy", a w tym przypadku może też spowodować poprawę stanu zarybienia.
Z drugiej strony jak znam naszą polską mentalność, to duża część z tych szeregowych wędkarzy szła by na te zarybienia z wędkami w rękach. I w ten oto sposób po kilku dniach z zarybionego zbiornika stałby się bezrybny. I podniosły by się głosy lamentu: "a gdzie są ryby?" Czyli - jak zwykle.
Z drugiej strony jak znam naszą polską mentalność, to duża część z tych szeregowych wędkarzy szła by na te zarybienia z wędkami w rękach. I w ten oto sposób po kilku dniach z zarybionego zbiornika stałby się bezrybny. I podniosły by się głosy lamentu: "a gdzie są ryby?" Czyli - jak zwykle.
Niestety Kolego Sapek przyznaję Tobie rację w 100%. Jeżeli zarybienia na danym akwenie odbywają się narybkiem np. sandacza lub szczupaka, zawsze jest larum ,że co oni w tych workach przywieźli, to za mało!!! Kiedy to urośnie? Inną sprawą są zarybienia tak nie chcianym w naszych wodach karpiem. Gdy tylko rozejdzie się wiadomość o zarybieniu, to wtedy w zapomnienie idą limity połowu i wymiar ochronny. Na jesień 2009r do zbiornika, który jest opisywany w tym temacie " GDZIE SĄ RYBY....." został wpuszczony szczupak wielkości około 35 do 40 cm w ilości 300 kg, co do ilości czy to dużo czy mało nie mi oceniać, jestem wędkarzem a nie ichtiologiem. Przy zarybieniu była spora grupa ludzi, cała akcja została opisana na kilku stronach internetowych oraz w lokalnej gazecie, i co ? Koledzy wędkarze znów zapomnieli zabrać nad wodę regulamin AMATORSKIEGO POŁOWU RYB !!! Wiem za chwilę ktoś powie, a gdzie była PSSR, a gdzie SSR? Ja zadam pytanie: gdzie TY byłeś kolego i po której stronie? czy może twoja lodówka nie zamyka się od za krótkich szczupaków? W myśl regulaminu Każdy z nas wędkarzy może i ma prawo do kontroli innego wędkującego
wedlug PZW w poszczegolnych okregach jak patrze ile ryb wpuszczaja to na pusty haczyk powinno sie łapac :)ciagle zarybiaja i to dziesiatkami tysiecy narybku :)po 10 tys sztuk szczupaka brzany itd a realia kazdy zna hehe bylo by za pieknie zeby bylo prawdziwie
A mi się zdaje, że 10 tysięcy narybku szczupaka, brzany, to bardzo, bardzo mało, więc nie wiem jak mogłeś pomyśleć, by ta ryba czepiała się haczyka;-) Brak wyobraźni przestrzennej? Ale to domena kobiet przecież...
"Można zastanawiać się jakie są tego przyczyny, bo teoretycznie środków
finansowych na zarybienie jest znacznie więcej niż kiedyś ze względu na
ciągły wzrost liczebny wędkarzy, a więc i kwoty wynikającej ze składek". Czemu wszyscy widza tylko jedna strone medalu. ?
Ze skladek jest wiecej, ale i wiecej jest wedkarzy wylawiajacych te ryby. Nie wiem jaki procent ogolnych oplat idzie na zarybianie ale nawet przy 100% (ok 200 zl / rok) to kazdy wedkarz lowiacy i zabierajacy rocznie np. 15 kg szczupakow tworzy juz deficyt.
Nie bronie tu PZW, ale miejmy swiadomosc ze kwoty na zarybianie naprawde nie sa powalajace w skali kraju (i w skali tego co rocznie zje 600 000 wedkarzy). Owszem, ryby sie wycieraja i niejako same rozmnazaja. Ale skutecznosc tego tarla na wielu wodach jest praktycznie 0. O tym tez wielu zapomina myslac ze ryby biora sie w rzekach "z niczego". Obawiam sie ze w wielu rzekach gdyby nie zarybienia juz nic by nie plywalo. O tym co dzieje sie u mnie opisywalem w innym poscie. Tarla praktycznie nie bylo od wielu wielu lat. Naturalny narybek zobaczylem w tym roku. PS. 10 000 szt narybku to kropla w morzu. Z tego moze dorosnie do wymiaru kilkanascie ryb. A do wielkosci okazowej moze jedna. To duzo ?.
Witam wszystkich zainteresowanych. Jako wędkarz amator - wędkujący tylko w wolnej chwili (choć ostatnio dosyć intensywnie) nie będę wypowiadał się jako znawca tematu od lat... ale jedno mnie dziwi. W mojej okolicy jest kilka łowisk które jeszcze rok temu były łowiskami specjalnymi - za dodatkową opłatą - specjalnie zarybianymi przez PZW. Stan taki utrzymywał się przez kilka sezonów. Od tego roku PZW zmieniło łowisko specjalne na inne, a na tym starym można łowić tylko na podstawie ważnej karty oczywiście opłaconej. Będąc ostatnio na tym już nie "specjalnym" łowisku, zauważyłem, że większość wędkarzy wraca na pusto (nie chodzi o zabieranie ryby do domu, ale bez większych brań). To mnie dziwi, że jest sezon gdzie siedzi wędkarz na wędkarzu i czasami nie ma gdzie usiąść - nagle łowisko przestaje być "specjalne" i wraz z fala wędkarzy znikają brania.... Takie moje przemyślenie. Macie coś podobnego ??
Trudno cos powiedziec o przyczynie nie znajac ani lowiska ani ryb tam plywajacych. Sa dwie mozliwosci. Albo odlowili ryby sieciami (po cichu, zeby nikt sie nie dowiedzial) i zrezygnowali z wody jako lowiska specjalnego (oczywiscie pisze o PZW). Albo nie musieli odlawiac a po prostu przestali zarybiac. Tak np jest na CP. Wystarczy ze nie zarybiaja z 1 miesiac a juz zaczyna robic sie pustynia teczakowa. Lowia tylko nieliczni stali bywalcy, ktorzy znaja siedliska starych ryb. A woda wyglada jak wymarla. Jest jeszcze trzecia mozliwosc. Klusownicy wybrali ryby a PZW olalo sprawe i zrezygnowalo z OS"u.
Witam serdecznie!!!Nie no zarybiaja,zarybiaja szkoda tylko ze wlasne stawy prywatne albo znajomych!!!Sam osobiscie widzialem jak w zeszlym roku mieli zarybic staw,ryby byly w beczce ok.150litrowej.ponoc tam bylo 80 kilo karpia i lina po czym podszedl chlopak 19 lat podniosl beczke z przyczepki i ok. 40metrow zaniosl nad brzeg i wylal zawartosc do stawu jak dla mnie to byla paranoja malolat podniosl beczke ok.160kilo!!! To jest to ich zarybianie wlasnie!!!POZDRO WIELKIE!!!!!!!
zobaczcie co się dzieje. Zarybień nie ma wcale i ludzie jadą do Swecji. Ja też planuje za rok może 2 . Tutaj nie ma ryb. Kartę wykupuje tylko dlatego zeby w spokoju popijać sobie piwko i się nie oglądać W Polsce zarybia się głównie karpiem, amurem bo tania ryba. Po co wogle wpuszcza się narybek. 3/4 z tego zginie. Powinno wpuszczać się podchowane ryby. Żal patrzeć na Polskie wody.
dla mnie zarybianie karpiem czy amurem bardzo odpowiada sporym kroczkiem bo lubie na zasiadce obserwowac jak idzie w gore bombka zgadzam sie z jednyn ze po takim zarybieniu powinien byc zakaz polowu nawet 10 dni az ta ryba sie zaklimatyzuje
dla mnie zarybianie karpiem czy amurem bardzo odpowiada sporym kroczkiem bo lubie na zasiadce obserwowac jak idzie w gore bombka zgadzam sie z jednyn ze po takim zarybieniu powinien byc zakaz polowu nawet 10 dni az ta ryba sie zaklimatyzuje
A co przy innych rybach bombka idzie w dół :-) ???
Ps. Amur i karp to gatunki "obce" i powinien być zakaz zarybiania tymi szkodnikami wód otwartych (w przypadku amura zresztą taki zakaz jest). Wbijcie sobie to wreszcie do głowy.
A co przy innych rybach bombka idzie w dół :-) ???
Ps. Amur i karp to gatunki "obce" i powinien być zakaz zarybiania
tymi szkodnikami wód otwartych (w przypadku amura zresztą taki zakaz
jest). Wbijcie sobie to wreszcie do głowy. Od razu widać kiedy odzywa się wędkarz , nie konsument prywatnych bajorek zapełnoianych po brzegi - KARPIEM , AMUREM , BUFFALO CZARNYM , PSTRĄGIEM TĘCZOWYM I CZYM TAM JESZCZE CO UDAŁO SIĘ PRZYWIEŹĆ DO POLSKI. W 100 % zgadzam się z Ko, GBH .
Witam Kolegę pawelz . Uważam że Twoja wypowiedź w wątku "GDZIE SĄ RYBY " stanowi rozwiązanie problemu z którym borykam się już od dawna . Łowię bowiem na tzw łowiskach "GOSPODARZY JEZIOR " , które niegdyś będąc bardzo rybne i atrakcyjne pod względem wędkarskim - dzisiaj " z niewiadomych względów " niemalże wydają się być martwe i wyrybione . Pozdrawiam .
PORUSZYŁEM TEN TEMAT W SWOJIM KOLE ALE NIKT MI NIE ODPISAŁ NA TEN TEMAT!!!CHODZI MIANOWICIE O TO ŻE W PAŻDZIERNIK A LISTOPAD ZOSTAŁY ODŁOWIONE RYBY Z DWÓCH JEZIOR W GNIEŻNIE I MIAŁY BYĆ WPUSZCZONE.......I TU SIĘ ZACZYNA I GDZIE TE RYBY ZOSTAŁY WPUSZCZONE??????BRAK SŁOW!!!!!
a dlaczego je odłowiono?
Jak to gdzie zostały wpuszczone? Tam gdzie zazwyczaj czyli w zamrażarki. Przy okazji wędkarze też byli wpuszczeni - w maliny. Kiedyś na Słupi przerzucano ryby w górę rzeki na tarło. jak ktoś to porządnie skontrolował to okazało się że przerzucali te mniejsze. Te większe przerzucali na samochód i na handelek. Jakby tamte o których piszesz gdzieś wpuścili to by się pochwalili zarybieniem.
jedna wielka szajka i same machlojki
A prywatne akweny też muszą być zarybione
PRZEPROWADZALI REKULTYWACJE JEZIORA CZYLI OCZYSZCZANIE DNA Z MÓŁU I TAKICH TAM RÓZNYCH ZANIECZYSZCZEŃ.ODŁOWILI 800KG RYB RÓŻNYCH OD LESZCZA PO SANDACZA A WZAMIAN WPUŚCILI SZCZUPAKA,NIEZBYT DUŻO,JAK STWIERDZILI ŻE LIN KARP ITP RYBY MUSZA BYC OGRANICZONE W TYM JEZIOŻE !!???CIEKAWA SPRAWA!!!
Moim zdaniem te rybki trafiły do puszki bo były niegrzeczne . W moich stronach takie rzeczy to normalka . Zarybia się akwen aby po kilku latach odłowić i dobrze sprzedać na jakieś tam łowisko komercyjne . Co ja się nasłuchałem argumentacji dlaczego tak się dzieje , jedno wiem - BIZNES !!
Zasiać, zaorać, zebrać, pewnie, że biznes szkoda tylko, że nie dla wędkarzy.
:d
Ryby gdzieś tam są ale tak jak kolega mówił w zamrażarkach w hurtowni. Ja znam tylko jednego dzierżawcę który dobrze podchodzi do sprawy i dba o to aby były rybki w jeziorze. Jezioro nazywa sie Boksze na Podlasiu na Suwalszczyźnie dzierżawcy nie podam bo nie pamiętam jak sie nazywa. Bedac u niego na pobycie 2 tygodniowym widziałem na własne oczy jak zarybia sandaczem a za tydzień węgorzme takich 12 dużych pudeł. I co najwazniejsze przez 2 tygonie nie widziałem zeby ktoś sieci stawia. Sam mówił że się z niego nie odławia a tylko sie zarybia żeby wedkarze mieli ucieche i tak jest !!! Szczupaków nałapałem chyba ze 60 i 2 sandacze. A na takich akwenach jak to to widać mówią że wypuszczą a lipa. Niby po co łapali aby sprawdzic rybostan he smieszne ;) Przecież chodzi o zysk, jakos musieli ludzi opłacić i na chleb zarobić ;D
witam u nas tesz odlawiali i tesz sie zastanawiam gdzie 600 kilo ryby poszlo z jedngo jeziora oni chyba na straganie potem z nimi stoja pozdrawiam
...... W WODZIE !
Przepraszam was ale nie mogłem się oprzeć ;)
W marzeniach dobrze tylko że za marzenia nie karają bo my wędkarze z pierdla byśmy nie wyszli .
Mało udzielam się na forum, wolę sobie poczytać. Dzisiaj nie wytrzymałem ponieważ dziwi mnie jak można kogoś oskarżać i snuć jakieś przypuszczenia w ogóle nie znając sprawy. Śledzę ten wątek od samego początku i widzę ,że wielu z Was koledzy nie zdaje sobie sprawy nawet gdzie te jeziora leżą i kto jest ich opiekunem!!!
Panowie dajcie na luz i nie szukajcie sensacji!!!
Pieniądze na rekultywacje dwóch jezior znajdujących się w Gnieźnie są ze środków unijnych.
Zarówno zarybienie jak i odłowy zostały przeprowadzone na zlecenie firmy„PROTE Technologie dla Środowiska Sp. z o.o.” , a nie przez PZW.
Wszyskich zainteresowanych nową metodą rekultywacji jezior zapraszam do lektury.Poniżej podaję link
http://www.nfosigw.gov.pl/site/images/Gniezno_opis_projektu.pdf
Kolegów z Koła nr 8 Gniezno-Miasto zapraszam na zebranie wszystkich członków, które odbędzie się 31 stycznia 2010 r o godzinie 10:00 w dawnej siedzibie MDK. Na zadane pytania dotyczące zarówno zarybień jak i odłowów odpowie sam Dyrektor Okręgu Poznań Adrzej Kuligowski.
Jedzcie na Kaszuby tam jest podobnie.Skuszony stronami internetowymi urzędów miast i miasteczek tego pięknego regionu kraju (Chwalą się ekologią, kupą szmalu przeznaczoną na zarybianie jezior oraz fotografiami złapanych okazów) pojechałem w ubiegłym roku na urlop w okolice Swornychgaci.I co i kicha? Za prawo wędkowania na 3 różnych jeziorach (po trzy dni bez spinningu) wybecelowałem 100 zeta.Owszem jakieś 10 cm się trafiały ale jak mogła być ryba skoro co 2 dzień dzierżawcy ciągnęli trał.Wszystko pięknie i ładnie jest wyłącznie na zdjęciach i w opisach.Prawda niestety jest jak dobra dziewczyna GOŁA
Moje rejony. Juz wiem, że Gniezno odpada w przyszłym sezonie wędkarskim.
Wygląda na to, że Gniezno będące pierwszą stolica Polski, nie będzie stolicą dla miejscowych wędkarzy.
Uważam, że pieniądze ze składek wędkarzy nie powinny iść na zarybianie zbiorników, w których "gospodarują" rybacy. Kropka.
Tajemnicą poliszynela jest fakt iż wszelkie odłowy prowadzone pd szyldem PZW zazwyczaj przybierają następujący wymiar : ryby zostają odłowione po czym trafiają na stoły lokalnych "działaczy wędkarskich . Mówiąc kolokwialnie "IDĄ POD SIEKIERĘ "Taka sytuacja najczęściej ma miejsce w przypadku planów zrzeczenia się dzierżawy i swoistej likwidacji łowiska , które to w wyniku działań lokalnych działączy - staje się wyrzuconym poza nawias nieużytkiem . Ech - porzygać się można pisząc gorzką i bolesną prawdę na temat gospodarki PZW .
Przyznaję rację Koledze . Spośród gospodarzy różnego autoramentu - to właśnie rybacy są najświetniejszą grupą specjalizującą się w TRZEBIENIU JEZIOR AGREGATEM I TŁUKIEM . Rybacy postępując w myśl zasady "PO NAS CHOĆBY POTOP " bądź też "CHŁOP ŻYWEMU NIE PRZEPUŚCI " - upodobniają się swym zachowaniem do KŁUSOLI . A może KŁUSOL I RYBAK to dziś jedna i ta sama postać ? Wszak różnica między nimi nigdy nie była aż tak wielka ...
GDZIE SĄ RYBY ? W ZASADZIE ODPOWIEDŹ NA TO JAKŻE PROSTE PYTANIE ZNAMY WSZYSCY I POJAWIA SIĘ ONA JUŻ W JEDNEJ ZE WCZEŚNIEJSZYCH WYPOWIEDZI - W ZAMRAŻARCE OBŻARTYCH RYBĄ PSEUDO -DZIAŁACZY . CHCIAŁBYM SIĘ ZAPYTAĆ ZŁODZIEI - ILE MOŻNA ZEŻREĆ RYBY I TO TEJ LEPSZEJ ? OKAZUJE SIĘ ŻE ŻOŁĄDEK DZIALACZY TO WOREK BEZ DNA TAKI SAM JAK SKARBIEC KONWENTÓW PZW KTÓRYM TO NIEUSTANNIE PŁACIMY : ZA BRUDNE I WYNISZCZONE WODY .
NAJWIĘKSI ZŁODZIEJE NASZYCH WÓD TO PZW . O SŁUSZNOŚCI TEJ TEORII MOŻNA SIĘ PRZEKONAC PRZED ŚWIĘTAMI - KIEDY TO LOKALNI DZIAŁACZE KÓŁ POZBYWAJĄC SIĘ WĘDKARSKO ATRAKCYJNEJ WODY - DOKONUJĄ TZW PRZERZUTÓW Z WODY DO WODY ( Z PUNKTU A DO PUNKTU B ) GDZIE PUNKT A TO ŁOWISKO A PUNKT B TO ZAMRAŻALNIK , GRILL LUB PRYWATNY STAW ..
Tak, oczywiście kolego. Są to z reguły tzw. odłowy kontrolne. Z tego co mówiono rejestry połowów miały je zastąpić. Ale chyba nic z tego.
Padły tu ostre słowa skierowane do działaczy kół PZW przez kolegę zrakdęw, który wypowiada się na temat który jest mu obcy. Drogi Kolego zrakdęw,tak się składa,że jestem działaczem jednego z Kół wędkarskich w mieście Gniezno (podkreślę,że jest to Koło PZW ) i jakoś brzuch mnie nie boli od przejedzenia ryb z jeziora Jelonek, a i lodówka moja jest pusta. Tak stała się ogromna tragedia, ryby odłowione z jeziora które jest objęte programem rekultywacji nie należące do POLSKIEGO ZWIĄZKU WĘDKARSKIEGO zostały przerzucone do jeziora Pyszczyn, które jest pod opieką KOŁA PZW KOLEJARZ GNIEZNO, to naprawdę jest straszne. A to wszystko za nasze składki!!!!
Daj se człowieku na luz !!!
POŁAMANIA KIJA ŻYCZĘ Na wodach PZW !!!
Witam kolegę . Chciałbym pozwolić sobie na kilka słów usprawiedliwienia mojej wypowiedzi . Pisząc te gorzkie słowa ( i bynajmniej nie spiera mnie w tym momencie na pisanie paszkwilów bo nie miało by to najmniejszego sensu ) nie wypowiedziałem się o wszystkich , kołach , wszystkich działaczach . Prawda jest jednak taka że w wielu kołach terenowych dzieje się naprawdę źle .Przyznaj Szanowny Kolego - że opisane przeze mnie sytuacje miały i mają miejsce w Polsce ?To tyle gwoli ścisłości i wyjaśnień słów które z ust rozeźlonych wędkarzy pod adresem PZW padają niemalże codziennie ... PS : Mam nadzieję że nie pogniewasz się za to porównanie ale na zdjęciu ( na którym jesteś w ciemnych okularach , prezentując ładnego okonia ) bardzo przypominasz znanego , włoskiego wędkarza Milo Colombo :):) Pozdrawiam . Połamania kija na polskich rybach życzę . .
Oczywiście jesteś podobny do młodego Milo tylko na jednym zdjęciu ( na którym będąc w ciemnych okularach - prezentujesz okonia ) .Wracając do tematu działaczy i sytuacji jaka panuje w niektórych jednostkach PZW - to można się o niej wypowiadać wyłącznie w sposób krytyczny .Mało jest w Polce kół i okręgów "którym powodzi się "naprawdę dobrze . Trzeba tak pisać , mówić i "nie zostawić suchej nitki na tzw działaczach - albowiem wielu z nich ( choć nie wszyscy ) to poplecznicy , znajomi kłusoli będący z nimi "na TY "Pojawia się w tym momencie również pytanie : JEŻELI KOŁA ZARYBIAJĄ , DBAJĄ O ŁOWISKA , TO GDZIE W TAKIM RAZIE - SĄ RYBY ? Pytanie już wcześniej zadane przez kol LIN75 jest więc jak najbardziej zasadne gdyż nasze wody
( choć brudne i przetrzebione ) nadal są częścią polskiej przyrody w której drzemie ogromny życiowy potencjał . Pozdr .
wedlug PZW w poszczegolnych okregach jak patrze ile ryb wpuszczaja to na pusty haczyk powinno sie łapac :)ciagle zarybiaja i to dziesiatkami tysiecy narybku :)po 10 tys sztuk szczupaka brzany itd a realia kazdy zna hehe bylo by za pieknie zeby bylo prawdziwie
Bo te zarybienia są na papierze, a odłowy kontrolne są już faktycznie prowadzone.
Oni zarybiają sobie własne kieszenie. Kasy mają w brud a wędkarz to kura co znosi złote jajka
Witam..! A mnie dziwi tylko jedno,dlaczego zarybia się tak jakoś dziwnie w większości po tajemnie:) a poinformować wędkarzy dać znać straży,im więcej ludzi przy zarybieniach tym mniejsze sądy o przekręty! nie potrzebnych zdań! i każdy co zada takie pytanie ma rację! napisać można wiele!Pozdrawiam...
Widzę ,że co niektóre osoby wypowiadające się w tym wątku, poniosła jakaś psychoza!!!
Jak można wypowiadać się na temat odłowów, zarybień w Gnieźnie i do tego jeszcze oczerniając ludzi, będąc mieszkańcem Pruszcza Gdańskiego.
Koledzy w mieście Gniezno obecnie objęte są dwa jeziora programem rekultywacji, jest to jezioro Jelonek, które nie jest pod opieką PZW, oraz jezioro Winiary, woda PZW. Pieniądze na rekultywację tych jezior są ze środków unijnych, które pozyskał Urząd Miasta Gniezna. W programie realizowanym na tych zbiornikach są zarówno odłowy ryb karpiowatych jak i zarybienia szczupakiem, które odbyły się na jesień 2009r oraz w maju 2010r. Tak na marginesie w rzekomą korupcję kolego Przemek238 wmieszany jest Prezydent Miasta Gniezna oraz Wydział Ochrony Środowiska. Dlatego drogi kolego uważaj co stukasz w klawiaturę.
Wiem gdzie te ryby kolego. Trafiły do sklepów rybnych. Często tam można spotkać ryby.
Widzę ,że co niektóre osoby wypowiadające się w tym wątku, poniosła jakaś psychoza!!!
Jak można wypowiadać się na temat odłowów, zarybień w Gnieźnie i do tego jeszcze oczerniając ludzi, będąc mieszkańcem Pruszcza Gdańskiego.
Koledzy w mieście Gniezno obecnie objęte są dwa jeziora programem rekultywacji, jest to jezioro Jelonek, które nie jest pod opieką PZW, oraz jezioro Winiary, woda PZW. Pieniądze na rekultywację tych jezior są ze środków unijnych, które pozyskał Urząd Miasta Gniezna. W programie realizowanym na tych zbiornikach są zarówno odłowy ryb karpiowatych jak i zarybienia szczupakiem, które odbyły się na jesień 2009r oraz w maju 2010r. Tak na marginesie w rzekomą korupcję kolego Przemek238 wmieszany jest Prezydent Miasta Gniezna oraz Wydział Ochrony Środowiska. Dlatego drogi kolego uważaj co stukasz w klawiaturę.
Widzisz, taka jest wlasnie Polska. Wszyscy wiedza wszystko najlepiej. Ktos chlapnie, nie majac zadnych dowodu, tylko tak mu sie wydaje, a bloto przylepi sie do oskarzonych na stale. Najgorsze jest to ze im glosniej krzyczysz, tym wiekszy masz poklask. 0 argumentow. Wazne zeby bylo glosno.
Witam!
Ja mam pytanko!
Gdzie mozna polowic bez karty wedkarskiej?? Sa jakies dobre miejscowki, a moze stawy prywatne???
Pozdrawiam
Chodzi mi o gniezno i okolice:)
Chyba ryby są w wodzie ale pewny nie jestem
Oczywiście nie wszędzie mają miejsce takie negatywne zjawiska jak opisane przez kolegów, więc Ci działacze PZW, którzy prowadzą racjonalną gospodarkę zarybieniową moga się czuć skrzywdzeni faktem wrzucania wszystkich do jednego worka. Bezspornym natomiast faktem jest, że w pobliskich łowiskach administrowanych przez PZW od wielu lat są co raz gorsze wyniki połowów i opinia to podzielana jest powszechnie przez wędkarzy. Można zastanawiać się jakie są tego przyczyny, bo teoretycznie środków finansowych na zarybienie jest znacznie więcej niż kiedyś ze względu na ciągły wzrost liczebny wędkarzy, a więc i kwoty wynikającej ze składek. Uważam, że nie można oskarżać działaczy PZW o napełnianie lodówek nie mając dostatecznych dowodów, ale jeśli takie posiadamy, to należy działać w celu zapobieganiu tego typu patologicznym zjawiskom. Dobrze byłoby też, gdyby szeregowi wędkarze w kołach naciskali na to, by mogli brać udził w akcjach zarybiania jako, że "pańskie oko konia tuczy", a w tym przypadku może też spowodować poprawę stanu zarybienia.
Dobrze byłoby też, gdyby szeregowi wędkarze w kołach naciskali na to, by mogli brać udził w akcjach zarybiania jako, że "pańskie oko konia tuczy", a w tym przypadku może też spowodować poprawę stanu zarybienia.
Z drugiej strony jak znam naszą polską mentalność, to duża część z tych szeregowych wędkarzy szła by na te zarybienia z wędkami w rękach. I w ten oto sposób po kilku dniach z zarybionego zbiornika stałby się bezrybny. I podniosły by się głosy lamentu: "a gdzie są ryby?" Czyli - jak zwykle.
Z drugiej strony jak znam naszą polską mentalność, to duża część z tych szeregowych wędkarzy szła by na te zarybienia z wędkami w rękach. I w ten oto sposób po kilku dniach z zarybionego zbiornika stałby się bezrybny. I podniosły by się głosy lamentu: "a gdzie są ryby?" Czyli - jak zwykle.
Niestety Kolego Sapek przyznaję Tobie rację w 100%. Jeżeli zarybienia na danym akwenie odbywają się narybkiem np. sandacza lub szczupaka, zawsze jest larum ,że co oni w tych workach przywieźli, to za mało!!! Kiedy to urośnie? Inną sprawą są zarybienia tak nie chcianym w naszych wodach karpiem. Gdy tylko rozejdzie się wiadomość o zarybieniu, to wtedy w zapomnienie idą limity połowu i wymiar ochronny. Na jesień 2009r do zbiornika, który jest opisywany w tym temacie " GDZIE SĄ RYBY....." został wpuszczony szczupak wielkości około 35 do 40 cm w ilości 300 kg, co do ilości czy to dużo czy mało nie mi oceniać, jestem wędkarzem a nie ichtiologiem. Przy zarybieniu była spora grupa ludzi, cała akcja została opisana na kilku stronach internetowych oraz w lokalnej gazecie, i co ? Koledzy wędkarze znów zapomnieli zabrać nad wodę regulamin AMATORSKIEGO POŁOWU RYB !!! Wiem za chwilę ktoś powie, a gdzie była PSSR, a gdzie SSR? Ja zadam pytanie: gdzie TY byłeś kolego i po której stronie? czy może twoja lodówka nie zamyka się od za krótkich szczupaków? W myśl regulaminu Każdy z nas wędkarzy może i ma prawo do kontroli innego wędkującego
wedlug PZW w poszczegolnych okregach jak patrze ile ryb wpuszczaja to na pusty haczyk powinno sie łapac :)ciagle zarybiaja i to dziesiatkami tysiecy narybku :)po 10 tys sztuk szczupaka brzany itd a realia kazdy zna hehe bylo by za pieknie zeby bylo prawdziwie
A mi się zdaje, że 10 tysięcy narybku szczupaka, brzany, to bardzo, bardzo mało, więc nie wiem jak mogłeś pomyśleć, by ta ryba czepiała się haczyka;-) Brak wyobraźni przestrzennej? Ale to domena kobiet przecież...
"Można zastanawiać się jakie są tego przyczyny, bo teoretycznie środków finansowych na zarybienie jest znacznie więcej niż kiedyś ze względu na ciągły wzrost liczebny wędkarzy, a więc i kwoty wynikającej ze składek".
Czemu wszyscy widza tylko jedna strone medalu. ?
Ze skladek jest wiecej, ale i wiecej jest wedkarzy wylawiajacych te ryby. Nie wiem jaki procent ogolnych oplat idzie na zarybianie ale nawet przy 100% (ok 200 zl / rok) to kazdy wedkarz lowiacy i zabierajacy rocznie np. 15 kg szczupakow tworzy juz deficyt.
Nie bronie tu PZW, ale miejmy swiadomosc ze kwoty na zarybianie naprawde nie sa powalajace w skali kraju (i w skali tego co rocznie zje 600 000 wedkarzy). Owszem, ryby sie wycieraja i niejako same rozmnazaja. Ale skutecznosc tego tarla na wielu wodach jest praktycznie 0. O tym tez wielu zapomina myslac ze ryby biora sie w rzekach "z niczego". Obawiam sie ze w wielu rzekach gdyby nie zarybienia juz nic by nie plywalo. O tym co dzieje sie u mnie opisywalem w innym poscie. Tarla praktycznie nie bylo od wielu wielu lat. Naturalny narybek zobaczylem w tym roku.
PS. 10 000 szt narybku to kropla w morzu. Z tego moze dorosnie do wymiaru kilkanascie ryb. A do wielkosci okazowej moze jedna. To duzo ?.
Witam wszystkich zainteresowanych.
Jako wędkarz amator - wędkujący tylko w wolnej chwili (choć ostatnio dosyć intensywnie) nie będę wypowiadał się jako znawca tematu od lat... ale jedno mnie dziwi.
W mojej okolicy jest kilka łowisk które jeszcze rok temu były łowiskami specjalnymi - za dodatkową opłatą - specjalnie zarybianymi przez PZW. Stan taki utrzymywał się przez kilka sezonów. Od tego roku PZW zmieniło łowisko specjalne na inne, a na tym starym można łowić tylko na podstawie ważnej karty oczywiście opłaconej.
Będąc ostatnio na tym już nie "specjalnym" łowisku, zauważyłem, że większość wędkarzy wraca na pusto (nie chodzi o zabieranie ryby do domu, ale bez większych brań). To mnie dziwi, że jest sezon gdzie siedzi wędkarz na wędkarzu i czasami nie ma gdzie usiąść - nagle łowisko przestaje być "specjalne" i wraz z fala wędkarzy znikają brania....
Takie moje przemyślenie. Macie coś podobnego ??
Trudno cos powiedziec o przyczynie nie znajac ani lowiska ani ryb tam plywajacych.
Sa dwie mozliwosci. Albo odlowili ryby sieciami (po cichu, zeby nikt sie nie dowiedzial) i zrezygnowali z wody jako lowiska specjalnego (oczywiscie pisze o PZW).
Albo nie musieli odlawiac a po prostu przestali zarybiac. Tak np jest na CP. Wystarczy ze nie zarybiaja z 1 miesiac a juz zaczyna robic sie pustynia teczakowa. Lowia tylko nieliczni stali bywalcy, ktorzy znaja siedliska starych ryb. A woda wyglada jak wymarla.
Jest jeszcze trzecia mozliwosc. Klusownicy wybrali ryby a PZW olalo sprawe i zrezygnowalo z OS"u.
ryby są tylko nie chcą brać.. zależy też od pogody
Witam serdecznie!!!Nie no zarybiaja,zarybiaja szkoda tylko ze wlasne stawy prywatne albo znajomych!!!Sam osobiscie widzialem jak w zeszlym roku mieli zarybic staw,ryby byly w beczce ok.150litrowej.ponoc tam bylo 80 kilo karpia i lina po czym podszedl chlopak 19 lat podniosl beczke z przyczepki i ok. 40metrow zaniosl nad brzeg i wylal zawartosc do stawu jak dla mnie to byla paranoja malolat podniosl beczke ok.160kilo!!! To jest to ich zarybianie wlasnie!!!POZDRO WIELKIE!!!!!!!
zobaczcie co się dzieje. Zarybień nie ma wcale i ludzie jadą do Swecji. Ja też planuje za rok może 2 . Tutaj nie ma ryb. Kartę wykupuje tylko dlatego zeby w spokoju popijać sobie piwko i się nie oglądać W Polsce zarybia się głównie karpiem, amurem bo tania ryba. Po co wogle wpuszcza się narybek. 3/4 z tego zginie. Powinno wpuszczać się podchowane ryby. Żal patrzeć na Polskie wody.
dla mnie zarybianie karpiem czy amurem bardzo odpowiada sporym kroczkiem bo lubie na zasiadce obserwowac jak idzie w gore bombka zgadzam sie z jednyn ze po takim zarybieniu powinien byc zakaz polowu nawet 10 dni az ta ryba sie zaklimatyzuje
dla mnie zarybianie karpiem czy amurem bardzo odpowiada sporym kroczkiem bo lubie na zasiadce obserwowac jak idzie w gore bombka zgadzam sie z jednyn ze po takim zarybieniu powinien byc zakaz polowu nawet 10 dni az ta ryba sie zaklimatyzuje
A co przy innych rybach bombka idzie w dół :-) ???
Ps. Amur i karp to gatunki "obce" i powinien być zakaz zarybiania tymi szkodnikami wód otwartych (w przypadku amura zresztą taki zakaz jest). Wbijcie sobie to wreszcie do głowy.
A co przy innych rybach bombka idzie w dół :-) ???
Ps. Amur i karp to gatunki "obce" i powinien być zakaz zarybiania tymi szkodnikami wód otwartych (w przypadku amura zresztą taki zakaz jest). Wbijcie sobie to wreszcie do głowy. Od razu widać kiedy odzywa się wędkarz , nie konsument prywatnych bajorek zapełnoianych po brzegi - KARPIEM , AMUREM , BUFFALO CZARNYM , PSTRĄGIEM TĘCZOWYM I CZYM TAM JESZCZE CO UDAŁO SIĘ PRZYWIEŹĆ DO POLSKI. W 100 % zgadzam się z Ko, GBH .
Witam Kolegę pawelz . Uważam że Twoja wypowiedź w wątku "GDZIE SĄ RYBY " stanowi rozwiązanie problemu z którym borykam się już od dawna . Łowię bowiem na tzw łowiskach "GOSPODARZY JEZIOR " , które niegdyś będąc bardzo rybne i atrakcyjne pod względem wędkarskim - dzisiaj " z niewiadomych względów " niemalże wydają się być martwe i wyrybione . Pozdrawiam .
Oto obraz ( olej na płótnie ) pt "RYBAK Z SIECIĄ " . Myślę że tak powinien wyglądać nowy symbol PZW :) HE HE .