Mam pytanie do ludzi ktorzy wędkarstwem zajmuja sie bardziej profesjonalniej niz ja.Kodyś jako młody chłopak bedąc na wsi bylem zabierany na ryby ze starszymi bracmi uczylem sie calej sztuki wedkarskiej na starym bambusie gdzie nakretki na śrubki zastepywały ołów a splawik zrobiny był z pióra łabedzia a ryby nęcilismy chlebem-wiec warunki porównujac do dzisiejszych czasow i mozlwosci byly spartanskie.Pamietam jak dzis te ogromne płocie,złociste jeszcze wjekrze krasnopiory ktore braly jak szalone,garbiste okonie i w sumie to w jednym miejscu zawsze nasza siatka byla zapelniona po brzegi wioloma gatunkami ryby.Zawsze przerazaly mnie te wielkie szczupaki ktore lerzaly w ludce skaczac probowaly wyskoczyc z łudki.Najgorsze byly wegorze ktore wiły sie miedzy nogami a bracia mieli ubaw ze mnie ze takbardzo sie ich boje.Czasem w przerwie miedzy lapaniem na miejscu gdzie tak bardzo szalenie braly ryby wskakiwalismy do wody sie wykapac o dziwo ryba dalej brala.Cała moja płeta w tym co pisze nawiazuje do tego dlaczego kiedys gdzie sprzet byl taki jaki byl ryba brala jak szalona i to prawie kazda a teraz sprzet jest super ,mozliwosci jeszcze wiekrze ryba nie bierze juz jak kiedys nawet teraz wracajac na wies i lapjac w tym samym miejscu na takie efekty nie mozna juz liczyc.Osobiscie lubie spiningowac i na przerzucanych wiele jeziorach zadarzal sie jeden szczupak a czasami nawet wracalem z pustymi rekami do domu gdzie zona mowila..... chyba wszyscy wedkarze wiedza co ich zony zawsze mowia w takich sytuacjiach.Czy czasy sie zmienily czy juz nie ma tyle ryby w wodach jak kiedys ktos potrafi na to odpowiedziec.A czesciej sie slyszy o zarybianiu jezior.pozdrawiam.
Cytat: w sumie to w jednym miejscu zawsze nasza siatka byla zapelniona po brzegi wioloma gatunkami ryby
I pewnie nie tylko Wasza siatka. Do tego kłusownictwo, odłowy, źle dopasowany regulamin i ryb nie ma tyle ile było.
Też pamiętam te czasy, kiedy ryb było więcej i o wiele łatwiej było o rybkę, która mogła powalczyć na kiju. Ale skoro regulamin pozwala każdemu wędkarzowi zabrać dziennie 5kg ryby do domu to... czego tu się spodziewać? Grabież, zgodna z prawem, ale grabież.
Pamiętam jak kiedyś (początek lat "90) z bratem i kolegami nurkowaliśmy w jednym z naszych ulubionych miejsc, był to jaz, woda o głębokości ok. 4-6 m, świetne miejsce do odpoczynku, była tam naturalna mini plaża, dużo drzew i pięknych krzewów dających cień w upalne dni, super łowisko i kąpielisko... Widziałem ławice dużych płoci, leszczy, okoni, gdzieś obok przepływał karp, w oddali widać było pięknego szczupaka, dalej pływały ogromne klenie i medalowe brzany, jelce. Woda po prostu tętniła życiem... Niestety jak napisał kolega pisaq brak umiaru, kłusownictwo, od siebie dodam zabiegi melioracyjne i wystarczy aby doprowadzić do takiego stanu rzeczy jak teraz...
No to się panowie "poprawiacze przyrody" nie napracowali. Owszem wyprostowali rzekę jak autostradę (Euro 2012 blisko) ale jakoś brakło im zapału by jeszcze wybetonować brzeg i wyciąć ostatnie drzewo jakie pozostało nad brzegiem.
No to teraz, specjalnie dla kolegów wędkarzy "Mistrzostwo Świata w poprawianiu przyrody" Wędkarze o słabych nerwach i wrażliwi na piękno przyrody proszę nie oglądać...
Powyższe zdjęcie zawarłem niegdyś w artykule pt: "Najpiękniejsza z polskich rzek" na WCWI. Zdjęcie obrazuje to co zostało po działaniu "poprawiaczy przyrody" w woj. pomorskim. Rzeczka nazywa się Zagórska Struga, odcinek poniżej m. Rumia, jest na tym odcinku wodą "Krainy pstrąga i lipienia" !!!!. Na szczęście powyżej Rumi wije się radośnie , dwoi i troi płynąc przez las i wygląda pięknie, tyle że tam ma wielkość małego potoku.
Byłbym zapomniał, odcinek tak fajnie za wielkie pieniądze "upiększony" i " słusznie poprawiony" ma długość około 7 kilometrów, nad rzeką nie ma żadnych zabudowań, upraw za wyjątkiem łąk i nieużytków, więc nie wiem kogo przed zalaniem czy innym oddziaływaniem tej małej rzeczki próbowano ochronić. Dop0iero w zeszłym roku zaczęto budować jakiś zbiornik na gaz ale ta melioracja ma na pewno ponad 20 lat.
Chciałbym coś powiedzieć, ale tu się nie da. Musieli to zrobić ludzie szczególnie dbający o piękno naszej przyrody, a ich wyobraźnia to majstersztyk źle pojętej cywilizacji. Swoją drogą to właściwie czemu miało to służyć???
Jedną z teorii jest to że chcieli zrobić coś co będzie widać z kosmosu jak "Chiński mur". Niestety siły roboczej mieli mniej a i środki przeznaczone na to były skromniejsze, wiec wyszło jak wyszło. Jaki kraj taka wizytówka.....
Tego akurat nie wziąłem pod uwagę, ale faktycznie czemu mamy być gorsi od Chinoli, niech nas też podziwiają kosmici. Tylko nie przesadzajmy z podobnymi, poronionymi pomysłami!!!
Wybacz Jacku - to przeze mnie. Widząc tą zmeliorowaną rzekę dołożyłem swoją "perłę Pomorza" należącą do krainy pstrąga i lipienia. Inni poszli za moim wątkiem przez co wypaczyłem sens Twojego. Przepraszam, powinienem założyć swój. Pozdrawiam.
wiecie teraz dlaczego nie należę do PZW nie będę utrzymywał darmozjadów i pseudo działaczy.Przykład namawiali mnie do wstąpienia do koła a jakże zapłać składkę najlepiej dziś,powiedziałem,że się zastanowię,gdy myśleli,że wyszedłem z lokalu zaczęli taką rozmowę Prezio: no Franek to kiedy jedziemy na Bałtyk, Franek: wiesz nie mam teraz kasy.Prezio: co się przejmujesz mamy jeszcze ze składek ubiegłorocznych, trzeba jeszcze dobrać 2 chłopaków bo kuter inaczej nie wypłynie
Mam pytanie do ludzi ktorzy wędkarstwem zajmuja sie bardziej profesjonalniej niz ja.Kodyś jako młody chłopak bedąc na wsi bylem zabierany na ryby ze starszymi bracmi uczylem sie calej sztuki wedkarskiej na starym bambusie gdzie nakretki na śrubki zastepywały ołów a splawik zrobiny był z pióra łabedzia a ryby nęcilismy chlebem-wiec warunki porównujac do dzisiejszych czasow i mozlwosci byly spartanskie.Pamietam jak dzis te ogromne płocie,złociste jeszcze wjekrze krasnopiory ktore braly jak szalone,garbiste okonie i w sumie to w jednym miejscu zawsze nasza siatka byla zapelniona po brzegi wioloma gatunkami ryby.Zawsze przerazaly mnie te wielkie szczupaki ktore lerzaly w ludce skaczac probowaly wyskoczyc z łudki.Najgorsze byly wegorze ktore wiły sie miedzy nogami a bracia mieli ubaw ze mnie ze takbardzo sie ich boje.Czasem w przerwie miedzy lapaniem na miejscu gdzie tak bardzo szalenie braly ryby wskakiwalismy do wody sie wykapac o dziwo ryba dalej brala.Cała moja płeta w tym co pisze nawiazuje do tego dlaczego kiedys gdzie sprzet byl taki jaki byl ryba brala jak szalona i to prawie kazda a teraz sprzet jest super ,mozliwosci jeszcze wiekrze ryba nie bierze juz jak kiedys nawet teraz wracajac na wies i lapjac w tym samym miejscu na takie efekty nie mozna juz liczyc.Osobiscie lubie spiningowac i na przerzucanych wiele jeziorach zadarzal sie jeden szczupak a czasami nawet wracalem z pustymi rekami do domu gdzie zona mowila..... chyba wszyscy wedkarze wiedza co ich zony zawsze mowia w takich sytuacjiach.Czy czasy sie zmienily czy juz nie ma tyle ryby w wodach jak kiedys ktos potrafi na to odpowiedziec.A czesciej sie slyszy o zarybianiu jezior.pozdrawiam.
Sam sobie kolega odpowiedział na zadane pytanie.
Cytat:
w sumie to w jednym miejscu zawsze nasza siatka byla zapelniona po brzegi wioloma gatunkami ryby
I pewnie nie tylko Wasza siatka. Do tego kłusownictwo, odłowy, źle dopasowany regulamin i ryb nie ma tyle ile było.
Też pamiętam te czasy, kiedy ryb było więcej i o wiele łatwiej było o rybkę, która mogła powalczyć na kiju.
Ale skoro regulamin pozwala każdemu wędkarzowi zabrać dziennie 5kg ryby do domu to... czego tu się spodziewać? Grabież, zgodna z prawem, ale grabież.
Pamiętam jak kiedyś (początek lat "90) z bratem i kolegami nurkowaliśmy w jednym z naszych ulubionych miejsc, był to jaz, woda o głębokości ok. 4-6 m, świetne miejsce do odpoczynku, była tam naturalna mini plaża, dużo drzew i pięknych krzewów dających cień w upalne dni, super łowisko i kąpielisko... Widziałem ławice dużych płoci, leszczy, okoni, gdzieś obok przepływał karp, w oddali widać było pięknego szczupaka, dalej pływały ogromne klenie i medalowe brzany, jelce. Woda po prostu tętniła życiem... Niestety jak napisał kolega pisaq brak umiaru, kłusownictwo, od siebie dodam zabiegi melioracyjne i wystarczy aby doprowadzić do takiego stanu rzeczy jak teraz...
Dziś to miejsce o którym piszę wygląda tak :
No to się panowie "poprawiacze przyrody" nie napracowali. Owszem wyprostowali rzekę jak autostradę (Euro 2012 blisko) ale jakoś brakło im zapału by jeszcze wybetonować brzeg i wyciąć ostatnie drzewo jakie pozostało nad brzegiem.
Cieszę się z tego co jeszcze zostało ale nie potrafię zrozumieć dlaczego tak niszczą przyrodę, co im te kilka drzew czy krzewów przeszkadzało :(
No to teraz, specjalnie dla kolegów wędkarzy "Mistrzostwo Świata w poprawianiu przyrody"
Wędkarze o słabych nerwach i wrażliwi na piękno przyrody proszę nie oglądać...
Powyższe zdjęcie zawarłem niegdyś w artykule pt: "Najpiękniejsza z polskich rzek" na WCWI.
Zdjęcie obrazuje to co zostało po działaniu "poprawiaczy przyrody" w woj. pomorskim. Rzeczka nazywa się Zagórska Struga, odcinek poniżej m. Rumia, jest na tym odcinku wodą "Krainy pstrąga i lipienia" !!!!. Na szczęście powyżej Rumi wije się radośnie , dwoi i troi płynąc przez las i wygląda pięknie, tyle że tam ma wielkość małego potoku.
Byłbym zapomniał, odcinek tak fajnie za wielkie pieniądze "upiększony" i " słusznie poprawiony" ma długość około 7 kilometrów, nad rzeką nie ma żadnych zabudowań, upraw za wyjątkiem łąk i nieużytków, więc nie wiem kogo przed zalaniem czy innym oddziaływaniem tej małej rzeczki próbowano ochronić. Dop0iero w zeszłym roku zaczęto budować jakiś zbiornik na gaz ale ta melioracja ma na pewno ponad 20 lat.
To jest rzeka ???!!! Głupota ludzka nie zna granic... :(
Rzeczywiście kolego okonhel... "Moja" rzeka w porównaniu z tą którą Ty przedstawiłeś to jak dziewicza kraina...
Chciałbym coś powiedzieć, ale tu się nie da. Musieli to zrobić ludzie szczególnie dbający o piękno naszej przyrody, a ich wyobraźnia to majstersztyk źle pojętej cywilizacji. Swoją drogą to właściwie czemu miało to służyć???
Jedną z teorii jest to że chcieli zrobić coś co będzie widać z kosmosu jak "Chiński mur". Niestety siły roboczej mieli mniej a i środki przeznaczone na to były skromniejsze, wiec wyszło jak wyszło. Jaki kraj taka wizytówka.....
Tego akurat nie wziąłem pod uwagę, ale faktycznie czemu mamy być gorsi od Chinoli, niech nas też podziwiają kosmici. Tylko nie przesadzajmy z podobnymi, poronionymi pomysłami!!!
Chcialem nawjazac doproblemu zarybiania,do ochrony niektorych ryb przez przestrzeganie przepisow PZW i ochrony przyrody a teat odbil w inna strone
Wybacz Jacku - to przeze mnie. Widząc tą zmeliorowaną rzekę dołożyłem swoją "perłę Pomorza" należącą do krainy pstrąga i lipienia. Inni poszli za moim wątkiem przez co wypaczyłem sens Twojego. Przepraszam, powinienem założyć swój. Pozdrawiam.
wiecie teraz dlaczego nie należę do PZW nie będę utrzymywał darmozjadów i pseudo działaczy.Przykład namawiali mnie do wstąpienia do koła a jakże zapłać składkę najlepiej dziś,powiedziałem,że się zastanowię,gdy myśleli,że wyszedłem z lokalu zaczęli taką rozmowę Prezio: no Franek to kiedy jedziemy na Bałtyk, Franek: wiesz nie mam teraz kasy.Prezio: co się przejmujesz mamy jeszcze ze składek ubiegłorocznych, trzeba jeszcze dobrać 2 chłopaków bo kuter inaczej nie wypłynie