Witam wszystkich blogerów ...mam pytanie.... dla większości wędkarzy to sezon wędkarski jest uważany za zamknięty ,ale nie dla wszystkich... ja jestem jednym z nich ponieważ rozpoczyna się polowanie na głowatką!!!!!! i to jest najpiękniejszy okres wędkarstwa dla niejednego z nas i wielu kolegów przyzna mi tu racie? moje pytanie- gdy jestem sam na rybach i łapie medalową sztukę GŁOWACICY pomimo zrobienia kilku zdjęć ,dokładnego mierzenia i warzenia ryba wraca do wody czy zostanie uznany medal pomimo braku świadków?????? Proszę o konkretne odpowiedzi ,bo ma to duże znaczenie dla niejednego z nas, bardzo mało łapie się tych ryb a medalowych szczególnie ,a taka ryba złowiona przed tarłem a mam na myśli matecznik może zostawić po sobie bardzo liczne pokolenie. W naszych wodach jest mało tych ryb a z pewnością polujących na nią jest znacznie więcej, i bardzo mnie cieszy zwiększona kontrola rybacka nad wodami Popradu i Dunajca ...może po kilku latach zwiększy się ich populacja i będziemy mogli łapać je jak pstrągi????(czy nas na to stać???? ) proszę o konkretne odpowiedzi na ten temat ...pozdrawiam wszystkich łowców GłÓW.
Pkt 16 formularza zgłoszeniowego medalowej ryby WW: "świadek połowu lub ważenia ( świadek potwierdza tylko okoliczności mu znane: złowienie, pokazanie złowionej ryby, jej długość oraz masę) w przypadku młodzieży poniżej 14 lat obecność musi potwierdzić opiekun". Ten zapis w formularzu zgłoszeniowym praktycznie uniemożliwia zgłoszenie ryby wypuszczonej przez samotnego wędkarza. Prawdę mówiąc też mam z tym problem bo często jestem sam na rybach, a należę do osób które zgłaszają okazy do WW i dla których ten kawałek blachy ma jakieś znaczenie. Owszem można za pomocą samowyzwalacza zrobić zdjęcia, które udowodnią wielkość i ciężar złowionej ryby ale zajmie to dużo czasu i nie zmieni faktu, że nie mamy świadka, a dla ryby liczy się przecież każda sekunda. Reasumując, do puki WW nie zmienią tego zapisu, to aby złowiona w samotności medalowa ryba mogła zostać zgłoszona, musi zostać zabita i pokazana świadkowi. Może kiedyś WW zmieni ten zapis uwzględniając coraz liczniejszą rzeszę "wypuszczaczy"
Niedawno założyłem podobny temat. Cóż, jeżeli mam wybierać: życie ryby czy kawałek blachy to wybieram to pierwsze bez zastanowienia. Wyjątkiem może być ryba, którą chcę skonsumować, ale nie mam zamiaru jeść medalowych ryb. Pozdrawiam
Tak jak napisałem w tamtym temacie i powtarzam zawsze kiedy jest okazja: Mamy XXI wiek, aparat cyfrowy wysokiej rozdzielczości jest wielkości paczki papierosów, karta microSD może pomieścić setki i tysiące zdjęć, a jest nielkości paznokcia. Do tego dochodzą telefony komórkowe z zintegrowanymi aparatami, których producenci prześcigają się w poprawianiu ich parametrów i wprowadzaniu różnych udogodnień. Aparat cyfrowy wysokiej rozdzielczości z lampą błyskową - to wszystko w telefonie. Pasjonaci fotografii powiedzą, że do zrobienia dobrego zdjęcia trzeba mieć dobry sprzęt - oczywiście mają rację, wszak wiedzą o czym mówią. W przypadku "szeregowych" wędkarzy to nie jakość zdjęcia jest najważniejsza, ale uwiecznienie fajnych momentów. Właśnie taki "kieszonkowy" aparat czy aparat w telefonie to właśnie taki kompromis pomiędzy jakością wykonywanych zdjęć a funkcjonalnością i prostotą obsługi. Do tego samowyzwalacze itp opcje ułatwiające nam życie...
Żaden problem zrobić fotkę ryby przy wędce czy jakimś "popularnym" obiekcie, tak aby osoba oglądająca zdjęcie wiedziała mniej-więcej jakich rozmiarów była to rybka. Albo - postąpić tak jak dzisiejsze nastolatki - zrobić zdjęcie samemu sobie :)
Tak jak powiedziałem, nie ma takiej opcji, żebym dla samego medalu zabił rybę, którą normalnie chciałbym wypuścić. W tym sezonie nałapałem mnóstwo szczupaków, raz robiłem zdjęcia, raz nie. W domu śmiali się ze mnie, że pokazuje im zdjęcia jednej i tej samej ryby i opowiadam, że znowu coś złowiłem. Pomimo tego nie zabrałem ryby do domu, bo wiedziałem, że nikt jej nie zje, a zabijanie tylko po to aby się pochwalić jest.... przeterminowane. Zabrałem ojca i szwagra (którzy najgłośniej się ze mnie śmiali) na ryby i pokazałem im o co chodzi i jak się łowi szczupaki - teraz już się nie śmieją, bo ja holowałem rybę za rybą, ojciec złowił jedną czy dwie, a szwagier wrócił o kiju :)
...u mnie sezon też trwa cały rok z przerwą na święta. Wiem ,że kiedyś musiał być świadek ja zgłaszałem swoje rekordowe ryby do WIADOMOŚCI WĘDKARSKICH ALE TO BYŁO TROCHĘ LAT TEMU ---może teraz jest inaczej ..pozdr..
Ja jestem letnim wędkarzem. Nienawidzę marznąć. Choćby brało nie wiem co i nie wiem jak, to ja wolę ciepełko. Acz podziwiam Kolegów błogo marznących. :-)
Witam wszystkich blogerów ...mam pytanie.... dla większości wędkarzy to sezon wędkarski jest uważany za zamknięty ,ale nie dla wszystkich... ja jestem jednym z nich ponieważ rozpoczyna się polowanie na głowatką!!!!!! i to jest najpiękniejszy okres wędkarstwa dla niejednego z nas i wielu kolegów przyzna mi tu racie?
moje pytanie- gdy jestem sam na rybach i łapie medalową sztukę GŁOWACICY pomimo zrobienia kilku zdjęć ,dokładnego mierzenia i warzenia ryba wraca do wody czy zostanie uznany medal pomimo braku świadków?????? Proszę o konkretne odpowiedzi ,bo ma to duże znaczenie dla niejednego z nas, bardzo mało łapie się tych ryb a medalowych szczególnie ,a taka ryba złowiona przed tarłem a mam na myśli matecznik może zostawić po sobie bardzo liczne pokolenie.
W naszych wodach jest mało tych ryb a z pewnością polujących na nią jest znacznie więcej, i bardzo mnie cieszy zwiększona kontrola rybacka nad wodami Popradu i Dunajca ...może po kilku latach zwiększy się ich populacja i będziemy mogli łapać je jak pstrągi????(czy nas na to stać???? ) proszę o konkretne odpowiedzi na ten temat ...pozdrawiam wszystkich łowców GłÓW.
Pkt 16 formularza zgłoszeniowego medalowej ryby WW:
"świadek połowu lub ważenia ( świadek potwierdza tylko okoliczności mu znane: złowienie, pokazanie złowionej ryby, jej długość oraz masę) w przypadku młodzieży poniżej 14 lat obecność musi potwierdzić opiekun".
Ten zapis w formularzu zgłoszeniowym praktycznie uniemożliwia zgłoszenie ryby wypuszczonej przez samotnego wędkarza. Prawdę mówiąc też mam z tym problem bo często jestem sam na rybach, a należę do osób które zgłaszają okazy do WW i dla których ten kawałek blachy ma jakieś znaczenie. Owszem można za pomocą samowyzwalacza zrobić zdjęcia, które udowodnią wielkość i ciężar złowionej ryby ale zajmie to dużo czasu i nie zmieni faktu, że nie mamy świadka, a dla ryby liczy się przecież każda sekunda.
Reasumując, do puki WW nie zmienią tego zapisu, to aby złowiona w samotności medalowa ryba mogła zostać zgłoszona, musi zostać zabita i pokazana świadkowi.
Może kiedyś WW zmieni ten zapis uwzględniając coraz liczniejszą rzeszę "wypuszczaczy"
Niedawno założyłem podobny temat.
Cóż, jeżeli mam wybierać:
życie ryby czy kawałek blachy to wybieram to pierwsze bez zastanowienia.
Wyjątkiem może być ryba, którą chcę skonsumować, ale nie mam zamiaru jeść medalowych ryb.
Pozdrawiam
Temat jest jak rzeka . Ale godna podziwu jest wasza postawa Koledzy.
Niestety trudno samotnemu wędkarzowi udowodnić rekordowy okaz a szkoda.
Pozdro.
Tak jak napisałem w tamtym temacie i powtarzam zawsze kiedy jest okazja:
Mamy XXI wiek, aparat cyfrowy wysokiej rozdzielczości jest wielkości paczki papierosów, karta microSD może pomieścić setki i tysiące zdjęć, a jest nielkości paznokcia.
Do tego dochodzą telefony komórkowe z zintegrowanymi aparatami, których producenci prześcigają się w poprawianiu ich parametrów i wprowadzaniu różnych udogodnień. Aparat cyfrowy wysokiej rozdzielczości z lampą błyskową - to wszystko w telefonie.
Pasjonaci fotografii powiedzą, że do zrobienia dobrego zdjęcia trzeba mieć dobry sprzęt - oczywiście mają rację, wszak wiedzą o czym mówią.
W przypadku "szeregowych" wędkarzy to nie jakość zdjęcia jest najważniejsza, ale uwiecznienie fajnych momentów.
Właśnie taki "kieszonkowy" aparat czy aparat w telefonie to właśnie taki kompromis pomiędzy jakością wykonywanych zdjęć a funkcjonalnością i prostotą obsługi.
Do tego samowyzwalacze itp opcje ułatwiające nam życie...
Żaden problem zrobić fotkę ryby przy wędce czy jakimś "popularnym" obiekcie, tak aby osoba oglądająca zdjęcie wiedziała mniej-więcej jakich rozmiarów była to rybka.
Albo - postąpić tak jak dzisiejsze nastolatki - zrobić zdjęcie samemu sobie :)
Tak jak powiedziałem, nie ma takiej opcji, żebym dla samego medalu zabił rybę, którą normalnie chciałbym wypuścić.
W tym sezonie nałapałem mnóstwo szczupaków, raz robiłem zdjęcia, raz nie.
W domu śmiali się ze mnie, że pokazuje im zdjęcia jednej i tej samej ryby i opowiadam, że znowu coś złowiłem.
Pomimo tego nie zabrałem ryby do domu, bo wiedziałem, że nikt jej nie zje, a zabijanie tylko po to aby się pochwalić jest.... przeterminowane.
Zabrałem ojca i szwagra (którzy najgłośniej się ze mnie śmiali) na ryby i pokazałem im o co chodzi i jak się łowi szczupaki - teraz już się nie śmieją, bo ja holowałem rybę za rybą, ojciec złowił jedną czy dwie, a szwagier wrócił o kiju :)
Nie zeżresz - wypuść :)
Bo Ty masz tego szczupca w formalinie i go ze sobą wozisz po żabiokach.
...u mnie sezon też trwa cały rok z przerwą na święta. Wiem ,że kiedyś musiał być świadek ja zgłaszałem swoje rekordowe ryby do WIADOMOŚCI WĘDKARSKICH ALE TO BYŁO TROCHĘ LAT TEMU ---może teraz jest inaczej ..pozdr..
Ja jestem letnim wędkarzem. Nienawidzę marznąć. Choćby brało nie wiem co i nie wiem jak, to ja wolę ciepełko. Acz podziwiam Kolegów błogo marznących. :-)
Należy ciepło się ubrać jesienne wypady mają swoisty urok ...