Witam Panowie, Od kilkunastu wędkuje na zbiorniku Goczałkowickim, głownie biegam za sandaczem, zakładam post ponieważ na forum jest mało informacji na temat tego łowiska. Proszę o Wasze opinie na temat połowów drapieżników, miejscówek, technik itp. Od dłuższego czasu zastanawiam się dlaczego na forach jest tak mało wypowiedzi na temat Goczałkowic. Osobiście uważam zbiornik za jedno z lepszych łowisk sandacza w Polsce.Oczywiści jak na każdym łowisku trzeba wiedzieć jak, gdzie, kiedy i na co łowić.
Witaj !Na samym zbiorniku złowić sandacza da się ale tylko późnym wieczorem kiedy wychodzi na płycizny za drobnicą, czasami wcześnie rano się trafi.Najlepiej jednak podjechać do gospodarstwa rybackiego w Łące i umówić się na połów z kutra,niestety koszt takiej wyprawy jest trochę za duży, ale jak ktoś naprawdę chce połowić ryby to jest najpewniejszy sposób dobrania się do nich.Techniki połowu to głównie opad gumami oraz wachadłówkami, można spróbować również pierzaka. Pozdrawiam
Ja głównie łowie wieczorami 17 - 21, zauważyłem że to najlepsze godziny na sandacza, choć zdarzało się wyciągać ładne sztuki w samo południe.
Na wyniki nie mogę narzekać, po kilkunastu latach na zbiorniku mam już kilka sprawdzonych miejscówek, gdzie sandacze wychodzą wieczorami.
Jak dla mnie najlepszą przynętą jest gumka do 6 centymetrów, najlepiej kopyto. Jeśli chodzi o połów z kutra super sprawa, tylko cena jest zaporowa :) Czy kolega próbował ??
Też kilka lat łowię na goczałach. Porównując siebie do większości tam wędkujących i tylko "zajmujących" najlepsze miejscówki, to wyniki mam bardzo dobre, nieskromnie mówiąc. Jest kilka można powiedzieć bankowych miejsc, o ile w ogóle ryba bierze. Jeśli zna się dno, to jest dużo łatwiej dobrać się do zanderów nawet początkiem czerwca. Generalnie łowisko dość trudne i nie zgodzę się, że najlepszym sposobem jest tutaj opad. Ale co wędkarz to inna teoria. Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą, znając życie to z niejednym z Was nad wodą się już spotkałem, ale nie jestem tego świadomy :)
Zgadzam się że trzeba znać dno i ukształtowanie terenu, ja najczęściej obławiam okolice Frelichowa i Czarnolesia. Dla mnie najlepszą metodą jest opad, choć na płytkich łowiskach czasem biorą na gumkę prowadzoną pod powierzchnią. Jakie stosujesz metody??
Przez całe życie złowiłem może z 5 sandaczy dalej niż 15metrów od brzegu. Wszystkie spod nóg. A ludzie stoją obok mnie i mimo wszystko rzucają na 50 metrów do przodu. No cóż. Widocznie ego nie pozwala im spróbować tego, co skuteczne, żyją w przekonaniu że wiedzą lepiej. A efekty słabe. Ja łowię od strony rybaczówki, rzadko z opadu, prędzej spod powierzchni, ale różnie to bywa.
Zgadzam się z Tobą, 2 czerwca wyciągnąłem dwie sztuki 56 i 72cm obydwa spod nóg, dosłownie 5 metrów od brzegu. Ewidentnie trafiłem na dobry dzień, oprócz tego straciłem 3 ogonki :) Zobaczymy co przyniesie następna wyprawa, niedziela już tuż tuż
Ja wracałem z imprezy koledzy mnie wzięli po drodze, byłem porzucałem trochę ale żadnego ataku, nie było nawet drobnicy. Ani ludzi... Pojechaliśmy do Zabrzega ale tam też nic.
podejrzewam że większość spiningistów przeniosła się na odcinek poniżej zapory.po zrzutach wody zeszło sporo sandacza, codziennie tłum nad wodą i polowanie na mięso... Z relacji wiem że padło już kilka metrówek i kilkanaście sztuk pod metr
Padło, padło... Ale już po wszystkim. Wodę zakręcili i trzy dni tam bez kontaktu z rybą. Chyba, że wyżej bierze, ale tam się nie zapuszczałem. Wystarczyło że zobaczyłem jak na szarpaka łowią i mi się odechciało wszystkiego.
j Padło, padło... Ale już po wszystkim. Wodę zakręcili i trzy dni tam bez kontaktu z rybą. Chyba, że wyżej bierze, ale tam się nie zapuszczałem. Wystarczyło że zobaczyłem jak na szarpaka łowią i mi się odechciało wszysZamknitkiego.
j Padło, padło... Ale już po wszystkim. Wodę zakręcili i trzy dni tam bez kontaktu z rybą. Chyba, że wyżej bierze, ale tam się nie zapuszczałem. Wystarczyło że zobaczyłem jak na szarpaka łowią i mi się odechciało wszysZamknitkiego.
Zamknij już ry......dzieciaku pie......
Wpadnij nad wodę i powiedz mi to prosto w twarz, wtedy przemyślę prośbę. ;)
no proszę nie wiedziałem tam szarpakowców od dłuższego czasu Jakieś wyniki na jeziorze? Ja w niedziele przeczesałem ujście Bajerki ale udało się złapać jedynie kilka krótkich szczupaków
Witam Panowie, Od kilkunastu wędkuje na zbiorniku Goczałkowickim, głownie biegam za sandaczem, zakładam post ponieważ na forum jest mało informacji na temat tego łowiska. Proszę o Wasze opinie na temat połowów drapieżników, miejscówek, technik itp. Od dłuższego czasu zastanawiam się dlaczego na forach jest tak mało wypowiedzi na temat Goczałkowic. Osobiście uważam zbiornik za jedno z lepszych łowisk sandacza w Polsce.Oczywiści jak na każdym łowisku trzeba wiedzieć jak, gdzie, kiedy i na co łowić.
mało informacji o tym łowisku to moim zdaniem to że miejscowi na internet nie wchodzą bo po co skoro mają blisko i to znają a taki jak ja to ma przesrane . bo sam planowałem na ten rok wykupić zezwolenie ale zrobiłem wiosną rekonesans i nie wygląda to dobrze miejsc prawie wcale nie ma dostępnych auto kilometr zostawiać od zbiornika i podobno szyby wybijają oraz opony dziurawią a na plecach tachać cały majdan masakra ..jakieś dziwne te ograniczenia ,na takim nyskim czy otmóchowskim pod samą wodę autem podjedziesz i też jest ujęcie wodne i jakoś to wszystko gra a tu to nie tam nie ,dałem sobie siana gnać auto 65 kilometrów i potem klamory targać na plerach a po wszystkim jechać pekaesem ?
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym" Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy. Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro. o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym" Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy. Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro. o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
Mam 12m nad jezioro, więc prawie jak miejscowy. Chociaż wędkarze z Goczałkowic mają ino od razu jak się zacznie coś dziać, szybkie ino i jest 6-7 którzy siedzą dzień w dzień. Również nie słyszałem o uszkadzaniu samochodów.
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym" Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy. Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro. o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
Mam 12m nad jezioro, więc prawie jak miejscowy. Chociaż wędkarze z Goczałkowic mają ino od razu jak się zacznie coś dziać, szybkie ino i jest 6-7 którzy siedzą dzień w dzień. Również nie słyszałem o uszkadzaniu samochodów.
z tymi samochodami to przepraszam ale tak mi ktoś we łbie tym namieszał ale fakt faktem jak ktoś ma blisko to jest dobre wielkie łowisko i pewnie z dużą rybą ale dla takiego jak ja z Rudy Śląskiej to na północną stronę mam 65 km a na południową pewnie z 75 km i szukać placu to mi się nie uśmiecha aż tak tam nie wolno tu nie wolno .jak ja wam zazdroszczę ech
W piątek obrzucałem kanały od strony Frelichowa, jeden mały szczupak i okoń, bardzo słabe brania ostatnimi czasy. Zastanawiam się nad zmianą miejscówki, może sandacze przeniosły się w głębsze rejony. Zauważyłem że wychodzą w okolice brzegu i kanałów przy dużej fali na jeziorze
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym" Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy. Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro. o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
Mam 12m nad jezioro, więc prawie jak miejscowy. Chociaż wędkarze z Goczałkowic mają ino od razu jak się zacznie coś dziać, szybkie ino i jest 6-7 którzy siedzą dzień w dzień. Również nie słyszałem o uszkadzaniu samochodów.
z tymi samochodami to przepraszam ale tak mi ktoś we łbie tym namieszał ale fakt faktem jak ktoś ma blisko to jest dobre wielkie łowisko i pewnie z dużą rybą ale dla takiego jak ja z Rudy Śląskiej to na północną stronę mam 65 km a na południową pewnie z 75 km i szukać placu to mi się nie uśmiecha aż tak tam nie wolno tu nie wolno .jak ja wam zazdroszczę ech
berthold którędy jeździsz w do łąkirejon bo piszesz 65 km, ja jeżdżę z Bykowiny do Łąki i mam 46 km, jeśli chodzi o dojazd do jeziora goczałkowickiego to właśnie w łące jest gdzie zaparkować, na skrzyżowaniu w łące (w prawo do kościoła w lewo nad jezioro przy byłym barze Złota Rybka) na skrzyżowaniu są apteka isklepy gospodarczy i spożywczy, jedziesz w lewo , tam jest znak zakaz ruchu za wyjątkiem dojazdu do posesji, mimo to jedziesz tą drogą i jak kończą się zabudowania są miejsca gdzie można zaparkować samochód i nikt tam się nie czepia i potwierdzam też za kolegami ze nie było tam dotąd aktów wandalizmu co do samochodów, ja jeżdżę przez kat- Panewniki w stronę stargańca następnie na Mikołów , zjeżdżam na Tychy i na drugich światłach na Wyry , Gostyń , Kobiór, tam wyjeżdżasz na dwupasmówkę i walisz do Pszczyny, w Kobiórze most nad torami jest budowany więc już od zjazdu na Wyry znaki informują o braku możliwości przejazdu tą drogą dotyczy to jednak samochodów ciężarowych, w Kobiórze jest zorganizowany na czas budowy przejazd przez tory (szlaban) dla aut osobowych tak ża możesz spokojnie jechać, to najkrótsza droga którą znam a jeździłem już chyba wszystkimi w tamtym kierunku, pozdrawiam.
Też często obławiam okolice ujścia bajerki i było kilka niezłych dni, kiedy pykło parę szczupaków, ale też kompletne dni ciszy, choć w wodzie aż się gotowało. Największy szczupaczek w tym roku to niestety tylko 51, a 54 wyciągnięty przez kolegę, z którym często bywam nad jeziorkiem. Jak na razie zaczynam przygodę ze spinningiem, więc też nie ma się czym chwalić. Goczałkowickie jest rewelacyjne, a zwłaszcza od ujścia bajerki w stronę Zabłocia - kanały, kilka oczek i zatoczek. Za niedługo chcemy się wybrać na sandacza, ale czy ktoś zna dobre miejsce od strony Chybia, Zarzecza, Frelichowa? Raz byliśmy na chwilkę na starej utwardzonej drodze, fajne dno do stania w spodniobutach, ale efektu też nie było..
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym" Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy. Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro. o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
Mam 12m nad jezioro, więc prawie jak miejscowy. Chociaż wędkarze z Goczałkowic mają ino od razu jak się zacznie coś dziać, szybkie ino i jest 6-7 którzy siedzą dzień w dzień. Również nie słyszałem o uszkadzaniu samochodów.
tamtędy jada też ale czasym przez strumiyń gola czasami brześce za kościołym w prawo i przez wisła mało w lewo i tam kaj godosz
z tymi samochodami to przepraszam ale tak mi ktoś we łbie tym namieszał ale fakt faktem jak ktoś ma blisko to jest dobre wielkie łowisko i pewnie z dużą rybą ale dla takiego jak ja z Rudy Śląskiej to na północną stronę mam 65 km a na południową pewnie z 75 km i szukać placu to mi się nie uśmiecha aż tak tam nie wolno tu nie wolno .jak ja wam zazdroszczę ech
berthold którędy jeździsz w do łąkirejon bo piszesz 65 km, ja jeżdżę z Bykowiny do Łąki i mam 46 km, jeśli chodzi o dojazd do jeziora goczałkowickiego to właśnie w łące jest gdzie zaparkować, na skrzyżowaniu w łące (w prawo do kościoła w lewo nad jezioro przy byłym barze Złota Rybka) na skrzyżowaniu są apteka isklepy gospodarczy i spożywczy, jedziesz w lewo , tam jest znak zakaz ruchu za wyjątkiem dojazdu do posesji, mimo to jedziesz tą drogą i jak kończą się zabudowania są miejsca gdzie można zaparkować samochód i nikt tam się nie czepia i potwierdzam też za kolegami ze nie było tam dotąd aktów wandalizmu co do samochodów, ja jeżdżę przez kat- Panewniki w stronę stargańca następnie na Mikołów , zjeżdżam na Tychy i na drugich światłach na Wyry , Gostyń , Kobiór, tam wyjeżdżasz na dwupasmówkę i walisz do Pszczyny, w Kobiórze most nad torami jest budowany więc już od zjazdu na Wyry znaki informują o braku możliwości przejazdu tą drogą dotyczy to jednak samochodów ciężarowych, w Kobiórze jest zorganizowany na czas budowy przejazd przez tory (szlaban) dla aut osobowych tak ża możesz spokojnie jechać, to najkrótsza droga którą znam a jeździłem już chyba wszystkimi w tamtym kierunku, pozdrawiam.
Ja głównie łowie wieczorami 17 - 21, zauważyłem że to najlepsze godziny
na sandacza, choć zdarzało się wyciągać ładne sztuki w samo południe. To zależy od wody (jezioro, stawy- głębsze,płytkie) miałem dwie wody 14 i 17 ha pożwirowe gdzie głebokość nie przekraczała pierwszy 2,5m a drugi 4m i właśnie (ale to kilkanaście lat wstecz)tylko większe osobniki brały w pierwszym przypadku nawet jesienią przy przymrozkach miedzy 9-13 a w drugim od 11- 15, nockę można było zaliczyć z wynikami max 65-68 cm, natomiast na zaporówce (do 14 m)między 18 a 22-23, i rano 4-8 przy dłuższym dniu, jesień odpowiednio od 16 i rano od 7 do 9-10. Piszę według własnych doświadczeń i wyników przez te lata z wędką. Dziś na tych łowiska jest bardzo mało dużych zandałów, wszyscy się naumieli i przybyło ludzi z kijem co jest oczywiste że populacja się skurczyła do minimum. 20 lat wstecz na tych wodach kiedy zapadała noc jesienią to byłem sam lub jeszcze ktoś zakręcony według większości, dziś w dni wolne ciężko przejść brzegiem.
Bernard, nie przeczę, że można sandacze łowić w środku dnia. Ale ten temat poświęcony jest jezioru Goczałkowickiemu, czyli wodzie bardzo specyficznej. Nie raz, nie dwa zdarzało się przyjechać na 30minut, złowić komplet i jechać do domu. A byli tacy, którzy potrafili 8 godzin kogutami machać i nic.
No na pewno masz rację Krzyśku ale ja tą wode też obławiałem tak jak piszę 20 -25 lat temu i zawsze usadowiliśmy się od leśniczówki lub ośrodka MSW ( dzisiaj rybaczówka) nie trzeba było szukać innych miejsc, ale bez pontonu to można było połowić okonie (bardzo ładne 25- 35) godz 3 rano i obrotówki "Mepss"i " Dam" z czerwonym "kokiem" dokładaliśmy z wóczki na kotwice.natomiast jak dysponowałeś pontonem to na żywca lub duże wahdłówki jesienią było eldorado, a z Gliwic nie było blisko, dlatego jechaliśmy przeważnie na trzy dni (dwie nocki). Kiedy wracałem z 2-3 80-siątkami i jeszcze mniejsze które się zażarły w nocy na żywca. To do tej pory miło wspominam "Goczałki", ale Rybnika nigdy nie przebiły tam miałem rekordy nie które do dziś karp 16,03 sandacz 102, amur 172- 21kg i węgorz 92- 2,86 kg nie mówiąc o leszczu, którego w jedną noc przy deszczu wyjąłem 27 szt od 72 w dół poniżej 40 cm się puszczało. Powspominać jest miło ale dziś się liczy 60 cm to jest już coś dla podbudowania wł. umiejętności.
droga wychodząca w jezioro pozornie jest dobryn miejscem, natomiast trzeba mieć duże szczęście żeby tak coś trafić. Niestety dno to jeden wielki blat z kilkoma kamieniami, więc ryba raczej się tam nie trzyma, można trafić szczupaka obławiając przybrzeżne trzciny. nieraz na samych kanałach można trafić sandacza, ale dosyć dobrym miejscem wydaje się być betonowa opaska przy przepompowni Frelichów W przyszłym tygodniu mam zamiar spróbować na żywca, może wyniki będą lepsze
Trafiłem już na dwie drogi, jedna od brzegu (chyba prowadzi do bunkra), a druga, która zaczyna się niedaleko ujścia bajerki (prowadzi w głąb jeziora), choć trzeba trochę pomęczyć się i przespacerować w zasysającym błotku. Słyszałem, że dobry miejscem na Sandacza jest brzeg od strony lasu, ale tam raczej w spodniobutach, a kawałek do przespacerowania lub przejechania na rowerze jest dość spory... Czy można coś więcej o betonowej opasce? Nigdy nie wędkowałem przy przepompowni Frelichów, jak znaleźć tam dobre miejsce na spinning? Nie wiem czy mówimy o tych samych kanałach :) bo my tak nazywamy te przy ujściu bajerki na lewo w stronę przepompowni Frelichów właśnie, czy chodzi o te w Strumieniu? Na co najlepiej łowić sandacza na spinning w Goczałkowickim. Jedni twierdzą, że biały twister, kopyto, inni, że obrotówka meppsa aglia fluo
dokładnie w jezioro prowadzą 2 drogi jedna to przedłużenie drogi prowadzącej w las od Straży POżarnej w Zabłociu ale do bunkra nią nie dojdziesz, do drugiej trzeba się trochę przedzierać przez chaszcze i jest na lewo od ujścia Bajerki (w kierunku Frelichowa) Osobiście nigdy nie złapałem sandacza od strony lasu, zaliczyłem kilka szczupaków i jazi, ale straty w przynętach są bardzo duże (dno usłane jest karczami) no i do wody trzeba wejść oczywiście w spodniobutach. Z tego co wiem to jest to dosyć dobre miejsce na żywca, no i mało uczęszczane :) Opaska zaczyna się jakieś 100 metrów za przepompownią Frelichów, trzeba próbować wejść do wody i przeczesywać. Jeśli chodzi o przynęty to dla mnie kopyto 6cm w różnych wariantach koloru A jak u kolegi z wynikami na kanałach ?
Ja łowię od strony rybaczówki, tam sandacz jest we wodzie, nie na drodze :) Jest kilka dużych kamieni w wodzie, za nimi dość spore dołki w których sandacz siedzi. Są też wysepki z kamieni, które były zrobione podczas remontu zapory, wtedy kiedy woda była opuszczona do minimum.. Więc ja ani w lesie, ani na drogach ich nie łowię. :)
Było kilka niezłych dni z nastawieniem na szczupaki, ale ciężko wyrwać jakąś "wymiarówkę" (były w sumie trzy od 1 maja), tak to raczej same pistolety. Chodzą słuchy, że liczebność sandacza w goczałkowickim wzrasta i jest większa niż szczupaka, więc chciałem spróbować. Na razie była tylko jedna próba na drodze przy bajerce, ale lipa. Na razie uczę się łowiska, są dni, że więcej spaceruję, niż wędkuję :P przemieszczam się z miejsca na miejsce, obławiam kanały, które niestety w niektórych miejscach są już tak zarośnięte podwodną roślinnością, że nie da się przeprowadzić nawet gumy... a jak u Panów z wynikami? gdzie najczęściej łowicie?
czy ktoś wie może ile kosztuje wyprawa z rybaczówki na kutrze? i czy trzeba mieć większą ilość osób? i czy się opłaca?
60zł/godzina (tak było, chyba nic się nie zmieniło). Opłaca się, jeśli wiesz gdzie jest ryba. Podpływasz w takie miejsce i łowisz sandacze jak mało kto. :)
uważam że w wodzie jest zdecydowanie więcej sandacza niż szczupaka, ze szczupakiem był szał po napełnieniu zbiornika. Ja obławiam głównie kanały i czasem brzeg od czarnolesia ale dopiero od roku, wcześniej zawsze jeździłem na odcinek poniżej zapory, teraz jest tam za dużo ludzi.
Wyniki w tym roku takie sobie, 4 miarowe szczupaki, mnóstwo pistoletów i kilka miarowych sandaczy ale biorąc pod uwage że nad wodą spędzam najczęściej 3 godziny zazwyczaj w porze wieczornej to tragedii nie ma. Jeśli chodzi o łódkę tak tak jak kolega Krzysztof wspomniał trzeba wiedzieć gdzie jest ryba, no i 60zł/godzine to chyba stawka od osoby
no bez echosondy to lipa od strony lasu przede wszystkim tam gdzie mało ludzi i ciężko dojść :) Zazwyczaj o pierwszej zatoczki za ujściem bajerki do miejsca, w którym kończą się trzciny troche przed zatoką maćka, trzeba brodzić w wodzie i mieć duuuuży zapas przynęt, zaczepy są bezlitosne Czy kolega próbował może w tym sezonie na żywca ?
Nie, nie próbowałem, raczej mnie nie bawi ta metoda. lepiej samemu podreptać i poszukać rybki. Dziś byłem na trzy godzinki na otwartej wodzie, tam gdzie rozpoczynają się dwa kanały, jest mała wysepka po środku. trochę pobrodziłem, porzucałem, ale no niestety... nawet pobicia, nawet pstryknięcia nie było... a wodzie się kotłowało, tu okonek gonił, tam coś się pluskało, wszędzie bąbelki, czyli białej ryby było od zatrzęsienia...
muszę się wybrać jak będzie więcej czasu do lasu, ale jakoś w tygodniu żeby spokój był i ludzi mało... słyszałem właśnie, że zaczepów od groma..
Niestety, choć kilka razy próbowałem poszukać dobrej miejscówki, to nie działo się nic. W ogóle ostatnio straszna cisza, szczupak jakby wyparował, a jak zaatakuje to tak ospale, że tylko widzę, że guma draśnięta gdzieś przy ogonku. Jedyne co ostatnio się udało, to fajnie pobawić z okoniami..
Byłbym wdzięczny za jakieś cenne rady, dla zapewne młodszego, mniej doświadczonego wędkarza i kilka podpowiedzi :) z góry dzięki
witam łowie sandacza na goczałkowicach od kilku lat i wyłącznie na żywca lecz nigdy nie moge trafic w odpowiednia pore jesieni gdy metnookie najlepiej żeruja nieraz najlepsze wyniki sa we wrzesniu a nieraz sandacz zaczyna dobrze zerowac dopiero w listopadzie.Myśle ze chodzi o przemieszcznie sie drobnicy i o pogode ? cos myslicie ? ps niewiecie czy ujscie bajerki i tamtejsza zatoka sa dobrym łowiskiem sandacza ? bo ja zwykle preferuje miejscowki w ok.Wisly Wl. a moze warto sprobowac w okolicach frelichowa?
Teraz można goczały odpuścić. Woda od soboty spadła jakieś pół metra i jest tak czysta, jak już dawno nie była. Piątek, sobota, poniedziałek, wtorek nad wodą, dwie obcinki szczupaka, sandacza nawet nie powąchałem, nie licząc jednego takiego pod 30cm. Okonia można łowić zawsze i wszędzie i dziwię się ludziom, którzy rzucają trokiem i mówią "dzisiaj okoń nie bierze"...
Kolego łowiący sandacze na żywca - spróbuj za rybaczówką. Skądinąd wiem, że tam jest szansa. A mówił mi to znajomy wędkarz, który całe życie tam łowił. Sam nie próbowałem, ale jemu akurat wierzę
bylem kilka razy za rybaczowka owszem dobre miejsca na żywca a jak sandacz bierze to mozna sie nalowic do woli ale widok tych dziadow ktorzy lapia 2 sztuki do siaty i za godzine wracaja spwrotem przyprawia mnie o nerwy tak ze mam ochote ich tam do wody powrzucac zwlaszcza ze sandacze nie sa zbyt duze...slyszlalem ze sa tez dobre miejscowki wlasnie w okolicach ujscia bajerki i oraz w okolicach bocznicy kolejowej tylko trzeba sie przygotowac za dlugi spacer przez las ale co tam trzeba czekac do pazdziernika i w droge :) pozdrawiam
Witam Panowie,
Od kilkunastu wędkuje na zbiorniku Goczałkowickim, głownie biegam za sandaczem, zakładam post ponieważ na forum jest mało informacji na temat tego łowiska.
Proszę o Wasze opinie na temat połowów drapieżników, miejscówek, technik itp.
Od dłuższego czasu zastanawiam się dlaczego na forach jest tak mało wypowiedzi na temat Goczałkowic. Osobiście uważam zbiornik za jedno z lepszych łowisk sandacza w Polsce.Oczywiści jak na każdym łowisku trzeba wiedzieć jak, gdzie, kiedy i na co łowić.
Witaj !Na samym zbiorniku złowić sandacza da się ale tylko późnym wieczorem kiedy wychodzi na płycizny za drobnicą, czasami wcześnie rano się trafi.Najlepiej jednak podjechać do gospodarstwa rybackiego w Łące i umówić się na połów z kutra,niestety koszt takiej wyprawy jest trochę za duży, ale jak ktoś naprawdę chce połowić ryby to jest najpewniejszy sposób dobrania się do nich.Techniki połowu to głównie opad gumami oraz wachadłówkami, można spróbować również pierzaka.
Pozdrawiam
Ja głównie łowie wieczorami 17 - 21, zauważyłem że to najlepsze godziny na sandacza, choć zdarzało się wyciągać ładne sztuki w samo południe.
Na wyniki nie mogę narzekać, po kilkunastu latach na zbiorniku mam już kilka sprawdzonych miejscówek, gdzie sandacze wychodzą wieczorami.
Jak dla mnie najlepszą przynętą jest gumka do 6 centymetrów, najlepiej kopyto.
Jeśli chodzi o połów z kutra super sprawa, tylko cena jest zaporowa :)
Czy kolega próbował ??
Też kilka lat łowię na goczałach. Porównując siebie do większości tam wędkujących i tylko "zajmujących" najlepsze miejscówki, to wyniki mam bardzo dobre, nieskromnie mówiąc. Jest kilka można powiedzieć bankowych miejsc, o ile w ogóle ryba bierze. Jeśli zna się dno, to jest dużo łatwiej dobrać się do zanderów nawet początkiem czerwca.
Generalnie łowisko dość trudne i nie zgodzę się, że najlepszym sposobem jest tutaj opad. Ale co wędkarz to inna teoria.
Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą, znając życie to z niejednym z Was nad wodą się już spotkałem, ale nie jestem tego świadomy :)
Edit: literówka
Zgadzam się że trzeba znać dno i ukształtowanie terenu, ja najczęściej obławiam okolice Frelichowa i Czarnolesia.
Dla mnie najlepszą metodą jest opad, choć na płytkich łowiskach czasem biorą na gumkę prowadzoną pod powierzchnią.
Jakie stosujesz metody??
Przez całe życie złowiłem może z 5 sandaczy dalej niż 15metrów od brzegu. Wszystkie spod nóg. A ludzie stoją obok mnie i mimo wszystko rzucają na 50 metrów do przodu. No cóż. Widocznie ego nie pozwala im spróbować tego, co skuteczne, żyją w przekonaniu że wiedzą lepiej. A efekty słabe.
Ja łowię od strony rybaczówki, rzadko z opadu, prędzej spod powierzchni, ale różnie to bywa.
Zgadzam się z Tobą, 2 czerwca wyciągnąłem dwie sztuki 56 i 72cm obydwa spod nóg, dosłownie 5 metrów od brzegu.
Ewidentnie trafiłem na dobry dzień, oprócz tego straciłem 3 ogonki :)
Zobaczymy co przyniesie następna wyprawa, niedziela już tuż tuż
Ja wracałem z imprezy koledzy mnie wzięli po drodze, byłem porzucałem trochę ale żadnego ataku, nie było nawet drobnicy. Ani ludzi... Pojechaliśmy do Zabrzega ale tam też nic.
Byłem wczoraj wieczorem, jedno branie i to nie zacięte.
Ludzi zero, cisza i spokój
No.. bardzo dziwna sprawa, że ludzi nie ma. W Zabrzegu też pustki. A w rybaczówce mówili ostatnio, że bierze sandacz ... :)
podejrzewam że większość spiningistów przeniosła się na odcinek poniżej zapory.po zrzutach wody zeszło sporo sandacza, codziennie tłum nad wodą i polowanie na mięso...
Z relacji wiem że padło już kilka metrówek i kilkanaście sztuk pod metr
Padło, padło... Ale już po wszystkim. Wodę zakręcili i trzy dni tam bez kontaktu z rybą. Chyba, że wyżej bierze, ale tam się nie zapuszczałem.
Wystarczyło że zobaczyłem jak na szarpaka łowią i mi się odechciało wszystkiego.
j Padło, padło... Ale już po wszystkim. Wodę zakręcili i trzy dni tam bez kontaktu z rybą. Chyba, że wyżej bierze, ale tam się nie zapuszczałem.
Wystarczyło że zobaczyłem jak na szarpaka łowią i mi się odechciało wszysZamknitkiego.
Zamknij już ry......dzieciaku pie......
j Padło, padło... Ale już po wszystkim. Wodę zakręcili i trzy dni tam bez kontaktu z rybą. Chyba, że wyżej bierze, ale tam się nie zapuszczałem.
Wystarczyło że zobaczyłem jak na szarpaka łowią i mi się odechciało wszysZamknitkiego.
Zamknij już ry......dzieciaku pie......
Wpadnij nad wodę i powiedz mi to prosto w twarz, wtedy przemyślę prośbę. ;)
no proszę nie wiedziałem tam szarpakowców od dłuższego czasu
Jakieś wyniki na jeziorze?
Ja w niedziele przeczesałem ujście Bajerki ale udało się złapać jedynie kilka krótkich szczupaków
Witam Panowie,
Od kilkunastu wędkuje na zbiorniku Goczałkowickim, głownie biegam za sandaczem, zakładam post ponieważ na forum jest mało informacji na temat tego łowiska.
Proszę o Wasze opinie na temat połowów drapieżników, miejscówek, technik itp.
Od dłuższego czasu zastanawiam się dlaczego na forach jest tak mało wypowiedzi na temat Goczałkowic. Osobiście uważam zbiornik za jedno z lepszych łowisk sandacza w Polsce.Oczywiści jak na każdym łowisku trzeba wiedzieć jak, gdzie, kiedy i na co łowić.
mało informacji o tym łowisku to moim zdaniem to że miejscowi na internet nie wchodzą bo po co skoro mają blisko i to znają a taki jak ja to ma przesrane . bo sam planowałem na ten rok wykupić zezwolenie ale zrobiłem wiosną rekonesans i nie wygląda to dobrze miejsc prawie wcale nie ma dostępnych auto kilometr zostawiać od zbiornika i podobno szyby wybijają oraz opony dziurawią a na plecach tachać cały majdan masakra ..jakieś dziwne te ograniczenia ,na takim nyskim czy otmóchowskim pod samą wodę autem podjedziesz i też jest ujęcie wodne i jakoś to wszystko gra a tu to nie tam nie ,dałem sobie siana gnać auto 65 kilometrów i potem klamory targać na plerach a po wszystkim jechać pekaesem ?
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym"
Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy.
Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro.
o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym"
Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy.
Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro.
o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
Mam 12m nad jezioro, więc prawie jak miejscowy. Chociaż wędkarze z Goczałkowic mają ino od razu jak się zacznie coś dziać, szybkie ino i jest 6-7 którzy siedzą dzień w dzień.
Również nie słyszałem o uszkadzaniu samochodów.
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym"
Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy.
Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro.
o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
Mam 12m nad jezioro, więc prawie jak miejscowy. Chociaż wędkarze z Goczałkowic mają ino od razu jak się zacznie coś dziać, szybkie ino i jest 6-7 którzy siedzą dzień w dzień.
Również nie słyszałem o uszkadzaniu samochodów.
z tymi samochodami to przepraszam ale tak mi ktoś we łbie tym namieszał ale fakt faktem jak ktoś ma blisko to jest dobre wielkie łowisko i pewnie z dużą rybą ale dla takiego jak ja z Rudy Śląskiej to na północną stronę mam 65 km a na południową pewnie z 75 km i szukać placu to mi się nie uśmiecha aż tak tam nie wolno tu nie wolno .jak ja wam zazdroszczę ech
W piątek obrzucałem kanały od strony Frelichowa, jeden mały szczupak i okoń, bardzo słabe brania ostatnimi czasy.
Zastanawiam się nad zmianą miejscówki, może sandacze przeniosły się w głębsze rejony.
Zauważyłem że wychodzą w okolice brzegu i kanałów przy dużej fali na jeziorze
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym"
Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy.
Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro.
o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
Mam 12m nad jezioro, więc prawie jak miejscowy. Chociaż wędkarze z Goczałkowic mają ino od razu jak się zacznie coś dziać, szybkie ino i jest 6-7 którzy siedzą dzień w dzień.
Również nie słyszałem o uszkadzaniu samochodów.
z tymi samochodami to przepraszam ale tak mi ktoś we łbie tym namieszał ale fakt faktem jak ktoś ma blisko to jest dobre wielkie łowisko i pewnie z dużą rybą ale dla takiego jak ja z Rudy Śląskiej to na północną stronę mam 65 km a na południową pewnie z 75 km i szukać placu to mi się nie uśmiecha aż tak tam nie wolno tu nie wolno .jak ja wam zazdroszczę ech
berthold którędy jeździsz w do łąkirejon bo piszesz 65 km, ja jeżdżę z Bykowiny do Łąki i mam 46 km, jeśli chodzi o dojazd do jeziora goczałkowickiego to właśnie w łące jest gdzie zaparkować, na skrzyżowaniu w łące (w prawo do kościoła w lewo nad jezioro przy byłym barze Złota Rybka) na skrzyżowaniu są apteka isklepy gospodarczy i spożywczy, jedziesz w lewo , tam jest znak zakaz ruchu za wyjątkiem dojazdu do posesji, mimo to jedziesz tą drogą i jak kończą się zabudowania są miejsca gdzie można zaparkować samochód i nikt tam się nie czepia i potwierdzam też za kolegami ze nie było tam dotąd aktów wandalizmu co do samochodów, ja jeżdżę przez kat- Panewniki w stronę stargańca następnie na Mikołów , zjeżdżam na Tychy i na drugich światłach na Wyry , Gostyń , Kobiór, tam wyjeżdżasz na dwupasmówkę i walisz do Pszczyny, w Kobiórze most nad torami jest budowany więc już od zjazdu na Wyry znaki informują o braku możliwości przejazdu tą drogą dotyczy to jednak samochodów ciężarowych, w Kobiórze jest zorganizowany na czas budowy przejazd przez tory (szlaban) dla aut osobowych tak ża możesz spokojnie jechać, to najkrótsza droga którą znam a jeździłem już chyba wszystkimi w tamtym kierunku, pozdrawiam.
Też często obławiam okolice ujścia bajerki i było kilka niezłych dni, kiedy pykło parę szczupaków, ale też kompletne dni ciszy, choć w wodzie aż się gotowało. Największy szczupaczek w tym roku to niestety tylko 51, a 54 wyciągnięty przez kolegę, z którym często bywam nad jeziorkiem. Jak na razie zaczynam przygodę ze spinningiem, więc też nie ma się czym chwalić. Goczałkowickie jest rewelacyjne, a zwłaszcza od ujścia bajerki w stronę Zabłocia - kanały, kilka oczek i zatoczek. Za niedługo chcemy się wybrać na sandacza, ale czy ktoś zna dobre miejsce od strony Chybia, Zarzecza, Frelichowa? Raz byliśmy na chwilkę na starej utwardzonej drodze, fajne dno do stania w spodniobutach, ale efektu też nie było..
po częśći zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, od niespełna roku również jestem "miejscowym"
Jeśli chodzi o dojazd to spokojnie można dojechać prawie nad samą wodę i takich miejsc jest naprawdę dużo, natomiast oczywiste jest to że czym miejsce jest trudniej dostępne tym mniej wędkarzy.
Co do ograniczeń no to niestety trochę porażka, trzeba się albo z tym pogodzić albo odpuścić sobie jezioro.
o przebitych oponach i wybitych szybach nigdy nie słyszłem
Mam 12m nad jezioro, więc prawie jak miejscowy. Chociaż wędkarze z Goczałkowic mają ino od razu jak się zacznie coś dziać, szybkie ino i jest 6-7 którzy siedzą dzień w dzień.
Również nie słyszałem o uszkadzaniu samochodów.
tamtędy jada też ale czasym przez strumiyń gola czasami brześce za kościołym w prawo i przez wisła mało w lewo i tam kaj godosz
z tymi samochodami to przepraszam ale tak mi ktoś we łbie tym namieszał ale fakt faktem jak ktoś ma blisko to jest dobre wielkie łowisko i pewnie z dużą rybą ale dla takiego jak ja z Rudy Śląskiej to na północną stronę mam 65 km a na południową pewnie z 75 km i szukać placu to mi się nie uśmiecha aż tak tam nie wolno tu nie wolno .jak ja wam zazdroszczę ech
berthold którędy jeździsz w do łąkirejon bo piszesz 65 km, ja jeżdżę z Bykowiny do Łąki i mam 46 km, jeśli chodzi o dojazd do jeziora goczałkowickiego to właśnie w łące jest gdzie zaparkować, na skrzyżowaniu w łące (w prawo do kościoła w lewo nad jezioro przy byłym barze Złota Rybka) na skrzyżowaniu są apteka isklepy gospodarczy i spożywczy, jedziesz w lewo , tam jest znak zakaz ruchu za wyjątkiem dojazdu do posesji, mimo to jedziesz tą drogą i jak kończą się zabudowania są miejsca gdzie można zaparkować samochód i nikt tam się nie czepia i potwierdzam też za kolegami ze nie było tam dotąd aktów wandalizmu co do samochodów, ja jeżdżę przez kat- Panewniki w stronę stargańca następnie na Mikołów , zjeżdżam na Tychy i na drugich światłach na Wyry , Gostyń , Kobiór, tam wyjeżdżasz na dwupasmówkę i walisz do Pszczyny, w Kobiórze most nad torami jest budowany więc już od zjazdu na Wyry znaki informują o braku możliwości przejazdu tą drogą dotyczy to jednak samochodów ciężarowych, w Kobiórze jest zorganizowany na czas budowy przejazd przez tory (szlaban) dla aut osobowych tak ża możesz spokojnie jechać, to najkrótsza droga którą znam a jeździłem już chyba wszystkimi w tamtym kierunku, pozdrawiam.
Ja głównie łowie wieczorami 17 - 21, zauważyłem że to najlepsze godziny na sandacza, choć zdarzało się wyciągać ładne sztuki w samo południe.
To zależy od wody (jezioro, stawy- głębsze,płytkie) miałem dwie wody 14 i 17 ha pożwirowe gdzie głebokość nie przekraczała pierwszy 2,5m a drugi 4m i właśnie (ale to kilkanaście lat wstecz)tylko większe osobniki brały w pierwszym przypadku nawet jesienią przy przymrozkach miedzy 9-13 a w drugim od 11- 15, nockę można było zaliczyć z wynikami max 65-68 cm, natomiast na zaporówce (do 14 m)między 18 a 22-23, i rano 4-8 przy dłuższym dniu, jesień odpowiednio od 16 i rano od 7 do 9-10.
Piszę według własnych doświadczeń i wyników przez te lata z wędką. Dziś na tych łowiska jest bardzo mało dużych zandałów, wszyscy się naumieli i przybyło ludzi z kijem co jest oczywiste że populacja się skurczyła do minimum. 20 lat wstecz na tych wodach kiedy zapadała noc jesienią to byłem sam lub jeszcze ktoś zakręcony według większości, dziś w dni wolne ciężko przejść brzegiem.
Bernard, nie przeczę, że można sandacze łowić w środku dnia. Ale ten temat poświęcony jest jezioru Goczałkowickiemu, czyli wodzie bardzo specyficznej. Nie raz, nie dwa zdarzało się przyjechać na 30minut, złowić komplet i jechać do domu. A byli tacy, którzy potrafili 8 godzin kogutami machać i nic.
No na pewno masz rację Krzyśku ale ja tą wode też obławiałem tak jak piszę 20 -25 lat temu i zawsze usadowiliśmy się od leśniczówki lub ośrodka MSW ( dzisiaj rybaczówka) nie trzeba było szukać innych miejsc, ale bez pontonu to można było połowić okonie (bardzo ładne 25- 35) godz 3 rano i obrotówki "Mepss"i " Dam" z czerwonym "kokiem" dokładaliśmy z wóczki na kotwice.natomiast jak dysponowałeś pontonem to na żywca lub duże wahdłówki jesienią było eldorado, a z Gliwic nie było blisko, dlatego jechaliśmy przeważnie na trzy dni (dwie nocki).
Kiedy wracałem z 2-3 80-siątkami i jeszcze mniejsze które się zażarły w nocy na żywca. To do tej pory miło wspominam "Goczałki", ale Rybnika nigdy nie przebiły tam miałem rekordy nie które do dziś karp 16,03 sandacz 102, amur 172- 21kg i węgorz 92- 2,86 kg nie mówiąc o leszczu, którego w jedną noc przy deszczu wyjąłem 27 szt od 72 w dół poniżej 40 cm się puszczało. Powspominać jest miło ale dziś się liczy 60 cm to jest już coś dla podbudowania wł. umiejętności.
droga wychodząca w jezioro pozornie jest dobryn miejscem, natomiast trzeba mieć duże szczęście żeby tak coś trafić. Niestety dno to jeden wielki blat z kilkoma kamieniami, więc ryba raczej się tam nie trzyma, można trafić szczupaka obławiając przybrzeżne trzciny.
nieraz na samych kanałach można trafić sandacza, ale dosyć dobrym miejscem wydaje się być betonowa opaska przy przepompowni Frelichów
W przyszłym tygodniu mam zamiar spróbować na żywca, może wyniki będą lepsze
Trafiłem już na dwie drogi, jedna od brzegu (chyba prowadzi do bunkra), a druga, która zaczyna się niedaleko ujścia bajerki (prowadzi w głąb jeziora), choć trzeba trochę pomęczyć się i przespacerować w zasysającym błotku. Słyszałem, że dobry miejscem na Sandacza jest brzeg od strony lasu, ale tam raczej w spodniobutach, a kawałek do przespacerowania lub przejechania na rowerze jest dość spory... Czy można coś więcej o betonowej opasce? Nigdy nie wędkowałem przy przepompowni Frelichów, jak znaleźć tam dobre miejsce na spinning? Nie wiem czy mówimy o tych samych kanałach :) bo my tak nazywamy te przy ujściu bajerki na lewo w stronę przepompowni Frelichów właśnie, czy chodzi o te w Strumieniu? Na co najlepiej łowić sandacza na spinning w Goczałkowickim. Jedni twierdzą, że biały twister, kopyto, inni, że obrotówka meppsa aglia fluo
Na zielonego fishuntera z brokatem. ;)
dokładnie w jezioro prowadzą 2 drogi jedna to przedłużenie drogi prowadzącej w las od Straży POżarnej w Zabłociu ale do bunkra nią nie dojdziesz, do drugiej trzeba się trochę przedzierać przez chaszcze i jest na lewo od ujścia Bajerki (w kierunku Frelichowa)
Osobiście nigdy nie złapałem sandacza od strony lasu, zaliczyłem kilka szczupaków i jazi, ale straty w przynętach są bardzo duże (dno usłane jest karczami) no i do wody trzeba wejść oczywiście w spodniobutach. Z tego co wiem to jest to dosyć dobre miejsce na żywca, no i mało uczęszczane :)
Opaska zaczyna się jakieś 100 metrów za przepompownią Frelichów, trzeba próbować wejść do wody i przeczesywać.
Jeśli chodzi o przynęty to dla mnie kopyto 6cm w różnych wariantach koloru
A jak u kolegi z wynikami na kanałach ?
Ja łowię od strony rybaczówki, tam sandacz jest we wodzie, nie na drodze :)
Jest kilka dużych kamieni w wodzie, za nimi dość spore dołki w których sandacz siedzi.
Są też wysepki z kamieni, które były zrobione podczas remontu zapory, wtedy kiedy woda była opuszczona do minimum..
Więc ja ani w lesie, ani na drogach ich nie łowię. :)
Było kilka niezłych dni z nastawieniem na szczupaki, ale ciężko wyrwać jakąś "wymiarówkę" (były w sumie trzy od 1 maja), tak to raczej same pistolety. Chodzą słuchy, że liczebność sandacza w goczałkowickim wzrasta i jest większa niż szczupaka, więc chciałem spróbować. Na razie była tylko jedna próba na drodze przy bajerce, ale lipa. Na razie uczę się łowiska, są dni, że więcej spaceruję, niż wędkuję :P przemieszczam się z miejsca na miejsce, obławiam kanały, które niestety w niektórych miejscach są już tak zarośnięte podwodną roślinnością, że nie da się przeprowadzić nawet gumy... a jak u Panów z wynikami? gdzie najczęściej łowicie?
czy ktoś wie może ile kosztuje wyprawa z rybaczówki na kutrze? i czy trzeba mieć większą ilość osób? i czy się opłaca?
60zł/godzina (tak było, chyba nic się nie zmieniło). Opłaca się, jeśli wiesz gdzie jest ryba. Podpływasz w takie miejsce i łowisz sandacze jak mało kto. :)
uważam że w wodzie jest zdecydowanie więcej sandacza niż szczupaka, ze szczupakiem był szał po napełnieniu zbiornika.
Ja obławiam głównie kanały i czasem brzeg od czarnolesia ale dopiero od roku, wcześniej zawsze jeździłem na odcinek poniżej zapory, teraz jest tam za dużo ludzi.
Wyniki w tym roku takie sobie, 4 miarowe szczupaki, mnóstwo pistoletów i kilka miarowych sandaczy ale biorąc pod uwage że nad wodą spędzam najczęściej 3 godziny zazwyczaj w porze wieczornej to tragedii nie ma.
Jeśli chodzi o łódkę tak tak jak kolega Krzysztof wspomniał trzeba wiedzieć gdzie jest ryba, no i 60zł/godzine to chyba stawka od osoby
Owszem !60zł. na godz. od osoby, ale pływania, czas podczas łowienia nie jest liczony.
A jak z limitami? Limit taki jak dla wędkarzy czy taki jak dla rybaków z rybaczówki ?
Oczywiście obowiązuje limit dla wędkarzy /patrz zezwolenie połowu /.
ooo no to nie jest źle, ile może być tego pływania, a czy łódka jest wyposażona w echosondę??
Tego niestety nie wiem, trzeba by się umówić w cztery osoby i sprawdzić.
A od strony lasu, to gdzie szukać dobrej miejscówki?
Cena kutra nie jest zła, ale fajnie jakby echosonda była...
no bez echosondy to lipa
od strony lasu przede wszystkim tam gdzie mało ludzi i ciężko dojść :)
Zazwyczaj o pierwszej zatoczki za ujściem bajerki do miejsca, w którym kończą się trzciny troche przed zatoką maćka, trzeba brodzić w wodzie i mieć duuuuży zapas przynęt, zaczepy są bezlitosne
Czy kolega próbował może w tym sezonie na żywca ?
Nie, nie próbowałem, raczej mnie nie bawi ta metoda. lepiej samemu podreptać i poszukać rybki. Dziś byłem na trzy godzinki na otwartej wodzie, tam gdzie rozpoczynają się dwa kanały, jest mała wysepka po środku. trochę pobrodziłem, porzucałem, ale no niestety... nawet pobicia, nawet pstryknięcia nie było... a wodzie się kotłowało, tu okonek gonił, tam coś się pluskało, wszędzie bąbelki, czyli białej ryby było od zatrzęsienia...
muszę się wybrać jak będzie więcej czasu do lasu, ale jakoś w tygodniu żeby spokój był i ludzi mało... słyszałem właśnie, że zaczepów od groma..
to miejsce w którym byłeś jest bardzo dobre, ale zauważyłem że na jeziorze musi być fala żeby ryba weszła na żerowanie, wtedy jest szansa na sandacza.
Dobrze wiedzieć, dzięki! No to po dzisiejszym niepowodzeniu będę pocieszał się tym, że nie było kompletnie fali :D
Ktoś, coś próbował? Jakieś efekty ostatnio?
Są tutaj może łowiący kogutami od strony rybaczówki? Mam kilka pytań ;)
-----------------------------
A sandacze jak, łowicie już coś ?
Niestety, choć kilka razy próbowałem poszukać dobrej miejscówki, to nie działo się nic. W ogóle ostatnio straszna cisza, szczupak jakby wyparował, a jak zaatakuje to tak ospale, że tylko widzę, że guma draśnięta gdzieś przy ogonku. Jedyne co ostatnio się udało, to fajnie pobawić z okoniami..
Byłbym wdzięczny za jakieś cenne rady, dla zapewne młodszego, mniej doświadczonego wędkarza i kilka podpowiedzi :) z góry dzięki
witam łowie sandacza na goczałkowicach od kilku lat i wyłącznie na żywca lecz nigdy nie moge trafic w odpowiednia pore jesieni gdy metnookie najlepiej żeruja nieraz najlepsze wyniki sa we wrzesniu a nieraz sandacz zaczyna dobrze zerowac dopiero w listopadzie.Myśle ze chodzi o przemieszcznie sie drobnicy i o pogode ? cos myslicie ? ps niewiecie czy ujscie bajerki i tamtejsza zatoka sa dobrym łowiskiem sandacza ? bo ja zwykle preferuje miejscowki w ok.Wisly Wl. a moze warto sprobowac w okolicach frelichowa?
Teraz można goczały odpuścić. Woda od soboty spadła jakieś pół metra i jest tak czysta, jak już dawno nie była. Piątek, sobota, poniedziałek, wtorek nad wodą, dwie obcinki szczupaka, sandacza nawet nie powąchałem, nie licząc jednego takiego pod 30cm. Okonia można łowić zawsze i wszędzie i dziwię się ludziom, którzy rzucają trokiem i mówią "dzisiaj okoń nie bierze"...
Kolego łowiący sandacze na żywca - spróbuj za rybaczówką. Skądinąd wiem, że tam jest szansa. A mówił mi to znajomy wędkarz, który całe życie tam łowił. Sam nie próbowałem, ale jemu akurat wierzę
bylem kilka razy za rybaczowka owszem dobre miejsca na żywca a jak sandacz bierze to mozna sie nalowic do woli ale widok tych dziadow ktorzy lapia 2 sztuki do siaty i za godzine wracaja spwrotem przyprawia mnie o nerwy tak ze mam ochote ich tam do wody powrzucac zwlaszcza ze sandacze nie sa zbyt duze...slyszlalem ze sa tez dobre miejscowki wlasnie w okolicach ujscia bajerki i oraz w okolicach bocznicy kolejowej tylko trzeba sie przygotowac za dlugi spacer przez las ale co tam trzeba czekac do pazdziernika i w droge :) pozdrawiam
Dziwne te stare dziadki. Ja bym brał trzy, a nie dwa .. :)
No ale te czasy, kiedy na gumę się robiło limit w 20minut już minęły i nie wrócą..