Foty fajne, nawet bez ryb:) ja w tym roku na lodzie nie byłem:( bo w okolicach poznania go ku.wa po prostu nie ma!!! Raz byłem dzień przed sylwkiem i łowiłem w wodzie po pas (lód ok 5-6cm) Ta zima w zachodniej Polsce to jakaś kpina...
„GRAND – PRIX 2015 ” o mistrzostwo Polski w wędkarstwie podlodowym"
A tak się zapytam, gdzie tu WĘDKArstwo? Skoro ryby ciągnął ręką a nie wędką... Poza tym to masowy połów narybku, ze skazywaniem ich na powolną śmierć w tych sakwach :-(((
„GRAND – PRIX 2015 ” o mistrzostwo Polski w wędkarstwie podlodowym"
A tak się zapytam, gdzie tu WĘDKArstwo? Skoro ryby ciągnął ręką a nie wędką... Poza tym to masowy połów narybku, ze skazywaniem ich na powolną śmierć w tych sakwach :-(((
Takie "zawody" powinny być surowo zakazane.
A kto Ci każe brać w nich udział? Nigdy nie byłeś na takich zawodach więc nie masz pojęcia o tym jak się łowi więc się nie wypowiadaj na temat techniki połowu ryb bałałajką. Obrażasz tym świetnych wędkarzy nie tylko podlodowych ale także w innych metodach, życzę Ci choć w połowie takich umiejętności i wiedzy na temat wędkarstwa jaką Oni posiadają.
Miałem nie pisać w tym temacie.Ja byłem, ja widziałem...Dla jasności - były to mistrzostwa Polski.Dlatego więcej już nie pojechałem na takie zawody. JK
A kto Ci każe brać w nich udział? Nigdy nie byłeś na takich zawodach więc nie masz pojęcia o tym jak się łowi więc się nie wypowiadaj na temat techniki połowu ryb bałałajką. Obrażasz tym świetnych wędkarzy nie tylko podlodowych ale także w innych metodach, życzę Ci choć w połowie takich umiejętności i wiedzy na temat wędkarstwa jaką Oni posiadają.
Tak się składa że widziałem takowe "zawody", 2 razy jakiś kół bo sam nie uczestniczyłem. Dlatego mam o nich taką negatywną opinię. Ale "spoko", identycznie myślę o spławikowych. Choć tu ryby przynajmniej mają jakieś szanse przeżycia. Jednak po ich wypuszczeniu woda lśni się od łusek a dzień, dwa później jest na brzegach masa zdechłego narybku, który to był wcześniej punktowany...
Poza tym piszesz że obrażam "świetnych wędkarzy"... No nie, oni są wręcz bogami, profesjonaliści pełną gębą, super hiper hahaha A łowią co? NARYBEK!!! Na dodatek zamęczając go na śmierć w sakiewkach... Brawo :-/
Co kto lubi.. Osobiście parskam śmiechem na widok "bałałajkowców/zawodników". Takie zawody, to nic innego jak popisywanie się, kto nawali więcej palczaków okonia i jazgarza na uchę. Musiałbym naprawdę bardzo nisko upaść, żeby "polować" tym sposobem i na takie rybki. Wolę 3-4 ryby na dzień, ale takie, które zjadają "trofea" łowione na zawodach. Każdy wybiera sobie obiekty polowań, według własnych możliwości i umiejętności. ;)
Oceniacie negatywnie bo sami nie potraficie łowić z lodu, więc najlepiej skrytykować to czego się nie zna. Że łowią niewielkie ryby podczas zawodów jest takim dramatem? ciekawy jestem czy z was ktoś w ogóle coś by złowił. Jeszcze jedno, ci uczestnicy zawodów są normalnymi wędkarzami i nie siedzą na okrągło na zawodach, łowią także rekreacyjnie, a że mają większe umiejętności od wielu z wędkarzy to niektórych boli. Za tydzień odbędą się następne zawody podlodowe więc proszę przyjechać pokazać klasę albo zrobić pikietę w obronie ryb "zamęczanych" w sakwach, przez was łowione ryby mniej cierpią bo dostaną kołkiem w łeb.
Jak kulą w płot z tym trafiłeś, że nie potrafię łowić z lodu ;-)Irek pewnie wklei zaraz jakiś " drobiazg " złowiony z lodu ale On też nie potrafi ;-) Taki mały przykład, że nie wiem o czym mówię ;-) http://www.pogawedki.wedkarskie.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1268 JKarpnapisał(a)
Łowiąc z lodu możemy liczyć teoretycznie na brania wszystkich gatunków ryb. Ale początek zimy i pierwszy lód to najlepszy czas na okonie.
Pod lodem na początku zimy jest w zasadzie tak jak późną jesienią-woda na płyciznach jest dobrze natleniona. W okolicach trzcin są jeszcze płotki, uklejki, krąpiki. Resztki roślin są dla nich dobrą kryjówką.
Gdzie i jak szukać okoni?
Znam dwa sposoby - na pewniaka i „na szukanego”. Pierwszy pozostawię bez komentarza - znamy miejscówkę, idziemy i łowimy. Drugi sposób „na szukanego”: Pierwszy otwór wiercimy na skraju trzcin. Może być w tym miejscu różna głębokość - od 0,5 m do 2 m, a nawet głębiej, ale koniecznie to miejsce należy obłowić. Następnie idąc prostopadle do brzegu w kierunku środka jeziora wiercimy następny otwór w odległości około 4-5 m. Postępujemy w ten sposób, aż trafimy na ryby - na początku zimy okonie powinny być w miarę płytko, ale głębokość to rzecz względna. To zależy od łowiska.
Po zlokalizowaniu ryb łowimy aktywnie - wiercimy, łowimy i po ustaniu brań szukamy ryb. Aby zlokalizować ryby można poruszać się wzdłuż brzegu na określonej głębokości. Najłatwiej ryby zlokalizować w kilku - idziemy wzdłuż trzcin, każdy na różnej głębokości. Jest to sposób szybki, o ile ryby żerują. A co zrobić jeśli nie możemy trafić na stadko aktywnych pasiaczków przy dnie? Szukamy ryb w toni, zaczynając od dna, łowiąc coraz płyciej. Jeśli i to nie pomoże, możemy rozpalić ognisko - ryb tam chyba nie będzie, ale rozgrzejemy się, posilimy i możemy ruszać od nowa.
Na co łowić? - BLASZKA POZIOMA - PIONOWA - MORMYSZKA
Blaszka pozioma nazywana jest horyzontalną. Jej praca jest pozioma dzięki sterowi przyklejonemu w tylnej części. Jak należy posługiwać się taką przynętą? Po wywierceniu otworu pozwalamy blaszce opaść na dno ( uwaga: w opadającą przynętę może uderzyć okoń, dlatego nienaturalne poluźnienie lub naprężenie żyłki kwitujemy zacięciem). Wybieramy luz żyłki i podnosimy ją wolnym ruchem wędki na ok. 30-40 cm nad dno. Chwilę czekamy i kierując szczytówkę wędki w dół pozwalamy, aby przynęta opadła w kierunku dna. Ster spowoduje, że blacha może odejść w bok około 2-3 m. Należy pozwolić, aby przynęta poszybowała sobie nad dnem - w każdej chwili może nastąpić atak okonia. Po chwili blaszka uspokoi się, ale teraz również możemy poczuć atak ryby. W ten sposób obławiamy całą głębokość łowiska.
Kolor blaszki jest dość ważny. Przy zakupie wybieram przynęty: okoniopodobne, naturalne, miedziane, srebrne oraz mosiężne. Wszystkie „ żarówy” zostawiam na czarną godzinę jako przynęty ostatniej szansy.
Blaszka pionowa to pilker. Kształt takiej przynęty może być w zasadzie dowolny. Na rynku można spotkać bardzo duży wybór tych blaszek. Wiadomo, że zawsze są lepsze i gorsze ( mniej lub bardziej łowne). Prowadzenie jest w zasadzie takie jak poziomej. Należy po wysondowaniu głębokości podnieść przynętę na ok.40-50 cm i pozwolić jej opaść. Po chwili (5-10 sekund) czynność powtarzamy. Nie należy przynętą szarpać – daje to odwrotny skutek. Okonie mogą się spłoszyć i odpłyną. Dość dobrym i sprawdzonym sposobem jest opukanie przynętą dna. Ciekawskie okonie prawie zawsze chcą sprawdzić jaka to rybka miota się tak przy dnie i po chwili atakują przynętę.
Jakie kryteria przyjąć przy zakupie blaszek?
Osobiście unikam przynęt z hakami lub kotwicami wtopionymi na stałe- powodują wiele wyhaczeń, ale są jednak takie miejsca, że jest to najlepsza przynęta. Kotwiczka powinna być dobrana do wielkości przynęty ale wiadomo, że ma być super ostra. Może być osadzona na kółku, ale dużo lepszym rozwiązaniem jest, aby była zamocowana na specjalnym karabińczyku. Na kotwicy można zamocować chwościk, ale uwaga- kolor czerwony nie musi być tym „ naj”. Z kolorem wabika na kotwicy należy eksperymentować.
Kolor blaszki nie jest bez znaczenia. Trudno wyrokować jaki jest lepszy. Sprawdzone kolory to stare, ale nie sczerniałe srebro i naturalny kolor cyny. Kolor starego złota również się sprawdza. Czasami skutkują blaszki mieszane - cyna z miedzią, mosiądzem itp. Przynęta powinna mieć namalowane lub naklejone oko.
Opowiem teraz o moim wypróbowanym sposobie, jaki znalazłem w pewnym starym poradniku wędkarskim. Potrzebna będzie blaszka podlodowa pionowa, dobrej klasy żyłka 0,10-0,12 oraz haczyk bardzo mocny i ostry o rozmierze10-14. Należy zdemontować kotwiczkę z kółkiem. W to miejsce przywiązujemy wędkarskim węzłem żyłkę, a do niej haczyk. Tak stworzony przypon ma mieć około 5 cm.
Na haczyk zakładamy białe, ochotkę, pinki lub tzw. kanapki czyli mieszamy robaczki z ochotką, pinkami itd.
Jak łowić na taką przynętę?
Należy tak ustawić haczyk, aby był ok.1-2 cm nad dnem. Reszta pozostaje bez zmian - wolno do góry i opuszczamy. Oczywiście należy obłowić całą głębokość łowiska. Przyłowem mogą być piękne płocie i leszcze.
Blaszka to nie jest zwykły kawałek metalu. Widziałem prawdziwe arcydzieła, wykonane przez moich Kolegów. Były i są ładne i łowne, a o to chodzi. Zwykłą blaszkę można podrasować - odpowiednio wygiąć, dokleić oko, wypolerować. W tym względzie wszystkie „chwyty” są dozwolone.
Ze znanych producentów tych przynęt wymienię RAPALĘ i KUASAMO. Ale nie gorsze robi nasz KOSTAL i oczywiście mój Kolega TOMEK SIUDAKIEWICZ. Oczywiście wszelkiego rodzaju przynęty pochodzące z byłego ZSRR są również bardzo łowne. W tym miejscu należy wspomnieć, że na blaszki mogą brać szczupaki lub sandacze.
Łowiąc na mormyszkę...
... postępujemy prawie tak samo, jak przy blaszkach. Zasadniczo zmienia się sposób prowadzenia przynęty. Należy opuścić ją na dno - żyłka stała się luźna. Wybieramy luz żyłki w ten sposób, aby mormyszka znalazła się nad samym dnem. Poznamy to po tym, że kiwok ugnie się delikatnie w dół. Po opukaniu dna zaczynamy drgać wędeczką, podnosząc bardzo wolno mormyszkę do góry na ok. 5 cm. Chwila przerwy i jeszcze raz ta sama operacja i jeszcze raz. Czasami okonie atakują przynętę 30 cm nad dnem. Jeśli nie było brania opuszczamy mormyszkę nad dno i czynności powtarzamy. Okonie biorą najczęściej na przynętę nieruchomą lub unoszącą się do góry. Należy obserwować kiwok - może delikatnie przyginać się lub prostować. Oba zachowania to branie ryby.
Kolor, kształt i wielkość mormyszki nie jest bez znaczenia. Jeśli łowimy płytko może być niewielka, a kolor należy dobrać eksperymentalnie. Jeśli szukamy okoni głębiej, to również zwiększamy masę i wielkość przynęty. Na rynku wędkarskim spotkamy dużą różnorodność mormyszek. Tak naprawdę nie da się powiedzieć, które są najlepsze. Najważniejszą sprawą jest haczyk - musi być ostry, mocny i w miarę cienki. Jeśli chodzi o kolory, to preferuję złote i fioletowy z brokatem. Dość dobre i sprawdzone mormyszki w dużej różnorodności kształtów i kolorów robi firma KOSTAL. Jako ciekawostkę dodam, iż te mormyszki mają na spodniej stronie kroplę farby fluorescencyjnej. Po przetrzymaniu takiej przynęty na słońcu zaczyna ona świecić. Czy to przeszkadza, czy pomaga w łowieniu najlepiej sprawdzić w czasie dobrego żerowania okoni.
Jeśli mamy łowić głęboko używajmy mormyszek wolframowych. Przy tej samej wielkości jak ołowiane lub cynowe są znacznie cięższe, a przez to szybciej dają się sporowadzić w okolice dna. Na haczyk zakładamy ochotki. Należy zwrócić uwagę, aby były świeże. Dobra ochotka jest żywa, ma ładny rubinowy kolor i właściwie nie pachnie.
Może być przetrzymywana w papierku lub torfie i ten sposób chyba jest lepszy. Można użyć ochotki sztucznej, ale należy ją nasączyć traktorem, o czym za chwilę.
Czy okonie można zanęcić?
Moim zdaniem tak i chcąc łowić zimą pasiaki należy to robić. W sprzedaży jest tzw. jokers (czyt.: dżokers) czyli ochotka zanętowa. Jest dużo mniejsza od haczykowej i drobniejsza. Nie powinno się wrzucać jej bezpośrednio do przerębla, gdyż porwą ją prądy podwodne i ryby będzie łowił nasz sąsiad. Jokersa mieszamy ze specjalną glinką wędkarską lub ziemią. Można do glinki dodać kolorową pinkę, białe i pocięte na drobno czerwone robaki. Ale mała uwaga - jokers może ściągnąć drobnicę i nasze ryby będą małe, a przecież nas interesują tylko duże okonie. Następnie nęcimy używając specjalnego podajnika na lód.
Francuska firma SENSAS produkuje dobre i sprawdzone aktywatory na okonie w atomizerze: „ sandacz i okoń” oraz „ czerwony robak”.
Przed łowieniem na blaszki (na mormyszkę również) wystarczy spryskać przynętę i gotowe - możemy zaczynać łowy. Firma ta produkuje również zanętę na okonie.
Aby łowić skutecznie czasami używam past i dodatków, które przypominają rybom znane im zapachy. Są to aromaty ochotkowe (dip i pasta), rybne (dip i pasta) oraz „frutti di mare” (owoce morza – dip i pasta). Firmy, które to produkują to DRAGON…
… oraz ARTI COLOR®.
Jeśli ryby nie żerują zdarza się, że któryś z tych zapachów „pachnących inaczej” pobudza je do współpracy z nami wędkarzami. Zapachy te sprawdzają się również przy jesiennymi i wiosennym „paproszeniu”. Aby użyć tych specjałów smaruję nimi przynęty, a białe zwyczajnie moczę ok. 3 sekundy w płynie. Jeśli nie możemy kupić ochotki możemy użyć pasty MOBY DICK (polska i tańsza) lub francuskiego MISTICA.
W zasadzie nie różnią się niczym. Obie bardzo wyraźnie pachną (o ile można tak powiedzieć) acetonem. Zamiast białych używałem pociętych pasków słoniny wielkości typowego robaka i zaręczam, że nie jest to żart. Okonie zachowywały się dokładnie tak, jakby był to robak.
Łowienie okoni z lodu to piękne scenerie, cisza, huczący po jeziorze lód, trzeszczący śnieg lub dla odmiany odwilż, chlapa, deszcz i wiatr. Aby tego doświadczyć naprawdę pamiętajmy o bezpieczeństwie. Żadna ryba - nawet rekordowa - nie jest warta tego, aby poświęcić nasze zdrowie. Za rok również będzie zima, śnieg i mróz i wtedy również połowimy, dlatego czekajmy na pewny, gruby lód, choć ten pierwszy jest najlepszy. Pozdrawiam wszystkich Morsów łowiących z lodu.
Janusz Kozłowski "JKarp" foto Robert Tokarski
Opublikował 10-12-2005 Gdzieś w necie powinien być jeszcze co najmniej jeden artykuł o łowieniu białorybu z lodu ale coś nie mogę go znaleźć. JK
A kto Ci każe brać w nich udział? Nigdy nie byłeś na takich zawodach więc nie masz pojęcia o tym jak się łowi więc się nie wypowiadaj na temat techniki połowu ryb bałałajką. Obrażasz tym świetnych wędkarzy nie tylko podlodowych ale także w innych metodach, życzę Ci choć w połowie takich umiejętności i wiedzy na temat wędkarstwa jaką Oni posiadają.
Tak się składa że widziałem takowe "zawody", 2 razy jakiś kół bo sam nie uczestniczyłem. Dlatego mam o nich taką negatywną opinię. Ale "spoko", identycznie myślę o spławikowych. Choć tu ryby przynajmniej mają jakieś szanse przeżycia. Jednak po ich wypuszczeniu woda lśni się od łusek a dzień, dwa później jest na brzegach masa zdechłego narybku, który to był wcześniej punktowany...
Poza tym piszesz że obrażam "świetnych wędkarzy"... No nie, oni są wręcz bogami, profesjonaliści pełną gębą, super hiper hahaha A łowią co? NARYBEK!!! Na dodatek zamęczając go na śmierć w sakiewkach... Brawo :-/
Umiejętności to mają w końcu startują w GP. hehe :)Tylko gdzie te ryby?No tak w sakwach, zawsze to lepiej zdechnąć w cieple niż na lodzie :)
Powiem tylko odnośnie artykułu, ochotka z torfu jest do niczego sprzedają ją tylko dlatego by nie było widać ile jest jej naprawdę. Profesjonalne sklepy sprzedają ją bez torfu sypiąc do pudełka tyle za ile chcesz kupić, a jokersa w gazecie. Co do reszty dedykowany artykuł był chyba dla laików i w ogóle jest ogólnikowy, dla kogoś kto nie wie co i jak może się jednak okazać przydatny. Tak na koniec kto choć raz złowił kilowego okonia czy dwukilowego leszcza z lodu na króciutkiej wędeczce, na cieniutkiej żyłce ten zna przyjemność łowienia z lodu, tylko ci co nie mają zielonego pojęcia o tym będą doszukiwać się wszelkiego zła w tej metodzie łowienia, nie mam tu na myśli kolegi JK.
Zgadza się - jest dla laików więc korzystaj ;-))))))Dokładnie taki był zamysł - przybliżyć i opisać na czym to wszystko polega. Napisałem ja wolałem ochotkę z torfu. Szkoda, że nigdy nie kupowałeś ochotki i joka u mnie w sklepie - zapewniam Cię, że byłbyś bardzo zadowolony z jakości :-) Nawet jak byłaby w torfie. Bo jakość robali przyciąga Klienta do sklepu a nie złote kołowrotki. Tu chyba się zgadzamy. JK
Powiem tylko odnośnie artykułu, ochotka z torfu jest do niczego sprzedają ją tylko dlatego by nie było widać ile jest jej naprawdę. Profesjonalne sklepy sprzedają ją bez torfu sypiąc do pudełka tyle za ile chcesz kupić, a jokersa w gazecie. Co do reszty dedykowany artykuł był chyba dla laików i w ogóle jest ogólnikowy, dla kogoś kto nie wie co i jak może się jednak okazać przydatny. Tak na koniec kto choć raz złowił kilowego okonia czy dwukilowego leszcza z lodu na króciutkiej wędeczce, na cieniutkiej żyłce ten zna przyjemność łowienia z lodu, tylko ci co nie mają zielonego pojęcia o tym będą doszukiwać się wszelkiego zła w tej metodzie łowienia, nie mam tu na myśli kolegi JK. Nie tak dawno zwracałeś uwagę jednemu chłopakowi, że do łowienia małych kleni nie trzeba wielkich umiejętności. Gdzie indziej wymądrzałeś się, że groch nie jest przynętą selektywną. Ja napiszę, że dla mnie takie łowienie bałałajką jest amatorką i dobre dla wędkarzy bez większych ambicji. Wystarczy na takich zawodach ustalić wymiar minimalny dla okonia na 30cm i bardzo szybko odsiejesz ziarno od plew. Przypuszczam, że do wagi podszedłby mało kto, lub nikt. U mnie były rozgrywane MP kilka lat temu i takie łowienie nie wywołało zachwytu u osób obserwujących.. płoteczki i okonki długości papierosa. Mnie osobiście nie bawi mordowanie wszystkiego co połknie mormyszkę i szczycenie się jakimiś tytułami zdobytymi w taki sposób. Dla mnie takie coś jest zdecydowanie za niskie i świadczy tylko o braku wiedzy i umiejętności poławiania większych ryb. Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli.
Zawody zawsze wzbudzają wątpliwości , szczególnie podlodowe . Chodzi o zabijanie tych małych rybek , zresztą wszystkich złowionych . Coraz więcej wędkarzy woli zawody na żywej rybie , ja to całkiem rozumiem i popieram . Z drugiej strony nie da się inaczej tego zorganizować na lodzie , no chyba , że czegoś nie wiem ? Ogólnie nie popieram jakichkolwiek zawodów , aczkolwiek miałem kiedyś okazję obserwować zawody karpiowe i spinningowe , kompletnie nie było się do czego przyczepić . Acha , zdjęcia bardzo ładne , takie do gazety :)
Jędruś nawet tu na portalu widziałem fotki z zawodów podlodowych na żywej rybie. Poszukam bo chyba nawet komenta dałem. A wystarczy tylko wiaderko a jak jest mocniejszy mrozik to opatulić je styropanem. No i sędziowie nie mogą się operdzielać tylko zasuwać i szybko ważyć ryby. Proste, prawda?
Celowe mordowanie okonków wielkości palca? Nie jest godne pochwały.
"Myszczom" wszystko przystoi... Z drugiej strony nie ma co się dziwić, przecież łowiąc narybek stają się znanymi, docenianymi, wychwalanymi, naśladowanymi WIELKIMI WĘDKARZAMI... Żenada a nie osiągnięcia.
Jędruś nawet tu na portalu widziałem fotki z zawodów podlodowych na żywej rybie. Poszukam bo chyba nawet komenta dałem. A wystarczy tylko wiaderko a jak jest mocniejszy mrozik to opatulić je styropanem. No i sędziowie nie mogą się operdzielać tylko zasuwać i szybko ważyć ryby. Proste, prawda?
W ten sposób można ale wtedy trzeba więcej sędziów i to młodych... :) Tak czy siak , widać , że można .
Celowe mordowanie okonków wielkości palca? Nie jest godne pochwały.
"Myszczom" wszystko przystoi... Z drugiej strony nie ma co się dziwić, przecież łowiąc narybek stają się znanymi, docenianymi, wychwalanymi, naśladowanymi WIELKIMI WĘDKARZAMI... Żenada a nie osiągnięcia.
Odnieś jakiekolwiek sukces wędkarski to i ciebie docenią, ale skoro ich nie masz to to boli ciebie że ktoś je ma. Do kolegi JK, ten tekst odnośnie wędkowania z lodu jest nie dla mnie mieszkam na Mazurach i łowię z lodu bardzo długo, ale cieszę się że kolega pomyślał o mojej wiedzy w zakresie łowienia podlodowego. "Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli." Nie wątpię w umiejętności, więc może już czas pokazać wędkarzom startującym w takich zawodach bez ambicji swoją klasę i nauczyć ich wędkowania. Przecież oni łowią nie tylko z lodu, zima w naszym kraju nie trwa cały rok i zaręczam że łowią także i duże ryby.
"Zgadza się - jest dla laików więc korzystaj ;-))))))" "Do kolegi JK, ten tekst odnośnie wędkowania z lodu jest nie dla mnie mieszkam na Mazurach i łowię z lodu bardzo długo, ale cieszę się że kolega pomyślał o mojej wiedzy w zakresie łowienia podlodowego. " Dlatego na końcu tego zdania jest ten znak. JK
Nie no można latem na morzu takowe zawody zrobić, na flądrach:) "Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli." Na plecionkę czy żyłkę 0.20 mm? Skąd wiesz co ci zawodnicy widzieli a czego nie widzieli? znasz ich? raczej wątpię.
Nie do mnie to pytanie wszystko jest zgodne z regulaminem, a czy można na żywej rybie? myślę że tak wszystko zależy warunków pogodowych. W zeszłym roku mistrzostwa organizowane były w niemiłosiernym mrozie i piekielnym wietrze.Niektórzy z zawodników poodmrażali sobie twarze i ręce w takich warunkach nie ma szansy na zawody na żywej rybie, w minutę zamarzały na kamień, jak jest cieplej da rade. Tylko nie wyobrażam sobie jak by oni biegali z wiadrami z wodą, liczy się czas.
Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli. Potwierdzam ten fakt !!!
Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli. Potwierdzam ten fakt !!!
Co potwierdzasz? łowienie okoni na sznurek czy nikt nie zna się na okoniach lepiej i nikt nic nie widział? Złowiłem wiele okoni z lodu ok kilograma i większe nieco ale nigdy to nie trwało kilka sekund, kolega więcej i większych złowił okoni ale nigdy w kilka sekund, zawsze czy to jemu czy mnie trwało o wiele dłużej. Albo ktoś sobie robi jaja, albo szuka frajerów by mu uwierzyli w takie dyrdymały.
Krzysztof ja myślę, że wiele rzeczy jest możliwych o ile ktoś ma umiejętności i wiedzę. Czasem czytam, że ktoś holował karpia 25 minut a ryba ważyła 6 kilo. Sam kilka razy widziałem takie cuda... Ja takiego misia holuję góra pięć minut ( oczywiście nie jest to wywózka za horyzont ).W tamtym roku ostatni karp wziął z zarośniętego miejsca. Trwało to może dwie minuty i ryba była w podbieraku ( zestaw był może 20 metrów od brzegu ). Analogiczna sytuacja u Kolegi - zawahał się chwilę, ryba skręciła w ostatniej chwili i rybę stracił. Brak doświadczenia się zemścił ;-) JK
Mam doświadczenie w połowie okoni, rozumiem ze czasem może się trafić taka sytuacja że jest to łatwizna. Z reguły łowiąc gdzieś na głębokości np. ok 8-10 m wędką podlodową z kołowrotkiem np. typu gdańskiego nigdy nie wyholuję okonia o masie 1 kg w 6-7 sek., chyba że na plecionce czy grubej żyłce, a czy wtedy weźmie? Ogólnie trwa to o wiele dłużej, a takich fachmanów zaprosić mogę na nie jedno jezioro, i wskazać dokładnie miejsce gdzie te kilówki są na sto %, powiedzieć wszystko kiedy będą brania i poczekam by zobaczyć te cudowne hole.
Mam doświadczenie w połowie okoni, rozumiem ze czasem może się trafić taka sytuacja że jest to łatwizna. Z reguły łowiąc gdzieś na głębokości np. ok 8-10 m wędką podlodową z kołowrotkiem np. typu gdańskiego nigdy nie wyholuję okonia o masie 1 kg w 6-7 sek., chyba że na plecionce czy grubej żyłce, a czy wtedy weźmie? Ogólnie trwa to o wiele dłużej, a takich fachmanów zaprosić mogę na nie jedno jezioro, i wskazać dokładnie miejsce gdzie te kilówki są na sto %, powiedzieć wszystko kiedy będą brania i poczekam by zobaczyć te cudowne hole.
Tak się tobie tylko wydaje.. Wojtek był u mnie i widział te filmy na laptopie. Na temat sprzętu, przynęt, techniki i sposobu szukania okoni nie mam zamiaru pisać.. dużo w życiu jeszcze musisz się nauczyć w temacie okoń.. razem z tymi zawodnikami.
Mam doświadczenie w połowie okoni, rozumiem ze czasem może się trafić taka sytuacja że jest to łatwizna. Z reguły łowiąc gdzieś na głębokości np. ok 8-10 m wędką podlodową z kołowrotkiem np. typu gdańskiego nigdy nie wyholuję okonia o masie 1 kg w 6-7 sek., chyba że na plecionce czy grubej żyłce, a czy wtedy weźmie? Ogólnie trwa to o wiele dłużej, a takich fachmanów zaprosić mogę na nie jedno jezioro, i wskazać dokładnie miejsce gdzie te kilówki są na sto %, powiedzieć wszystko kiedy będą brania i poczekam by zobaczyć te cudowne hole.
Tak się tobie tylko wydaje.. Wojtek był u mnie i widział te filmy na laptopie. Na temat sprzętu, przynęt, techniki i sposobu szukania okoni nie mam zamiaru pisać.. dużo w życiu jeszcze musisz się nauczyć w temacie okoń.. razem z tymi zawodnikami.
Skąd Ty wiesz na temat wiedzy jaką posiadają ci zawodnicy czy ja na temat okoni? Rysiek był ze mną i widział jakie okonie łowię.
Co potwierdzasz? łowienie okoni na sznurek czy nikt nie zna się na okoniach lepiej i nikt nic nie widział? Złowiłem wiele okoni z lodu ok kilograma i większe nieco ale nigdy to nie trwało kilka sekund, kolega więcej i większych złowił okoni ale nigdy w kilka sekund, zawsze czy to jemu czy mnie trwało o wiele dłużej. Albo ktoś sobie robi jaja, albo szuka frajerów by mu uwierzyli w takie dyrdymały. Aleś mnie Pan rozbawił ;))) 1) Potwierdzam fakt holu w parę sekund , Widziałem filmik więc wiem co mówię , miałem zaproszenie na ten sezon niestety zima nie dopisała .2)Jaki sznurek masz na myśli ? plecionka 0,06- 0,08 ;) + strzałówka 0.18 mm 3)Łowicie na pajęczynę z sieci pająka krzyżaka to i hol trwa dłuuuugo.4)Wklej te fotki kilowych okoni to pogadamy ;) Na zawodach nastawiasz się na zapunktowanie a nie na poszukiwanie dużych ryb ;)Łowienie na mormyszkę wielkości dafni i oczlika to wyczyn ;))) Połamania bałałajki ;)))
Rysiek był ze mną i widział jakie okonie łowię. Wywołałeś Ryśka do tablicy więc czekam na jego wpis .Bo zastawiać się kimś nie przystoi prawdziwemu facetowi ;)
Strzałówka 0.18 mm z lodu? hmm skąd wiesz jak łowię okonie? czy gdzieś napisałem że na bałałajkę czy inna wędkę? Przyjedź do mnie na 1000 ha jezioro i powodzenia w poszukiwaniu okoni, kilka lat to może coś trafisz. Jeszcze jedno nie myl człowieku zawodów z wędkowaniem rekreacyjnym, myślisz że zawodnicy cały czas łowią jak podczas zawodów? Jeżeli jednak tak myślisz to nie ma sensu dalsza rozmowa. Łowcy jednego jeziorka. Na koniec wystartuj w jakiś zawodach i zawstydź wszystkich, pokaż że kadra Polski w wędkarstwie podlodowym nawet do pięt ci nie dorasta.
Kristoph1, nie męcz się więcej. Wyjaśnie dokładniej. Dla mnie zawody takiej rangi powinny odbywać się na poziomie mistrzowskim, a nie amatorsko-rzeźniczym. Poprzeczka powinna być zawieszona bardzo wysoko, a nie bardzo nisko. Okonek 7-9 cm to niekiedy rybka wykluta w maju 2014, a w lutym 2015 zamarza w sakwie "zawodnika".. nie zdąży nawet roku pożyć, bo przecież "zawodnik" musi zdobyć tytuł. Jeśli dla ciebie to jest ok, to nie mamy o czym rozmawiać. Nie ten poziom wędkarzu.
Mam doświadczenie w połowie okoni, rozumiem ze czasem może się trafić taka sytuacja że jest to łatwizna. Z reguły łowiąc gdzieś na głębokości np. ok 8-10 m wędką podlodową z kołowrotkiem np. typu gdańskiego nigdy nie wyholuję okonia o masie 1 kg w 6-7 sek., chyba że na plecionce czy grubej żyłce, a czy wtedy weźmie? Ogólnie trwa to o wiele dłużej, a takich fachmanów zaprosić mogę na nie jedno jezioro, i wskazać dokładnie miejsce gdzie te kilówki są na sto %, powiedzieć wszystko kiedy będą brania i poczekam by zobaczyć te cudowne hole. Ok jakie to jezioro , bo ja łowię w sezonie na jez. Dadaj też coś koło 1000 ha . Jeżeli to nie jest daleko to chętnie zamoczę dzidę ;) a przypuszczam że to gdzieś w pobliżu Warmii i Mazur bo jezior w Polsce 1000 ha nie jest za dużo .
Aż przykro było oglądać dorosłych facetów podniecających się łowieniem płoteczek i okonków wielkości palca. Na dodatek bez sumienia wrzucanych żywcem do plastikowych worków...jak śmieci. A tyle się pisze o etyce czy C&R. Ba nawet można pooglądać wypowiedzi niektórych z tych "zawodników" w innych odcinkach ZWND gdzie to namawiają do wypuszczania ryb. Rozdwojenie jaźni czy zwykły oportunizm?
„GRAND – PRIX 2015 ” o mistrzostwo Polski w wędkarstwie podlodowym.
To jest lód?JK
Lód na tym jeziorze ma ok 20 cm, jest solidny i mocny. Jezioro koło Pisza.
Fotki fajne ale...gdzie ryby nic nie widać, czyżby nie wiele było??
Ryba brała drobna, ale od razu chowane są do sakw przy pasach dlatego nie ma ich na lodzie.
Foty fajne, nawet bez ryb:) ja w tym roku na lodzie nie byłem:( bo w okolicach poznania go ku.wa po prostu nie ma!!! Raz byłem dzień przed sylwkiem i łowiłem w wodzie po pas (lód ok 5-6cm) Ta zima w zachodniej Polsce to jakaś kpina...
„GRAND – PRIX 2015 ” o mistrzostwo Polski w wędkarstwie podlodowym"
A tak się zapytam, gdzie tu WĘDKArstwo? Skoro ryby ciągnął ręką a nie wędką... Poza tym to masowy połów narybku, ze skazywaniem ich na powolną śmierć w tych sakwach :-(((
Takie "zawody" powinny być surowo zakazane.
„GRAND – PRIX 2015 ” o mistrzostwo Polski w wędkarstwie podlodowym"
A tak się zapytam, gdzie tu WĘDKArstwo? Skoro ryby ciągnął ręką a nie wędką... Poza tym to masowy połów narybku, ze skazywaniem ich na powolną śmierć w tych sakwach :-(((
Takie "zawody" powinny być surowo zakazane.
A kto Ci każe brać w nich udział? Nigdy nie byłeś na takich zawodach więc nie masz pojęcia o tym jak się łowi więc się nie wypowiadaj na temat techniki połowu ryb bałałajką. Obrażasz tym świetnych wędkarzy nie tylko podlodowych ale także w innych metodach, życzę Ci choć w połowie takich umiejętności i wiedzy na temat wędkarstwa jaką Oni posiadają.
Miałem nie pisać w tym temacie.Ja byłem, ja widziałem...Dla jasności - były to mistrzostwa Polski.Dlatego więcej już nie pojechałem na takie zawody.
JK
A kto Ci każe brać w nich udział? Nigdy nie byłeś na takich zawodach więc nie masz pojęcia o tym jak się łowi więc się nie wypowiadaj na temat techniki połowu ryb bałałajką. Obrażasz tym świetnych wędkarzy nie tylko podlodowych ale także w innych metodach, życzę Ci choć w połowie takich umiejętności i wiedzy na temat wędkarstwa jaką Oni posiadają.
Tak się składa że widziałem takowe "zawody", 2 razy jakiś kół bo sam nie uczestniczyłem. Dlatego mam o nich taką negatywną opinię. Ale "spoko", identycznie myślę o spławikowych. Choć tu ryby przynajmniej mają jakieś szanse przeżycia. Jednak po ich wypuszczeniu woda lśni się od łusek a dzień, dwa później jest na brzegach masa zdechłego narybku, który to był wcześniej punktowany...
Poza tym piszesz że obrażam "świetnych wędkarzy"... No nie, oni są wręcz bogami, profesjonaliści pełną gębą, super hiper hahaha A łowią co? NARYBEK!!! Na dodatek zamęczając go na śmierć w sakiewkach... Brawo :-/
Co kto lubi.. Osobiście parskam śmiechem na widok "bałałajkowców/zawodników". Takie zawody, to nic innego jak popisywanie się, kto nawali więcej palczaków okonia i jazgarza na uchę. Musiałbym naprawdę bardzo nisko upaść, żeby "polować" tym sposobem i na takie rybki. Wolę 3-4 ryby na dzień, ale takie, które zjadają "trofea" łowione na zawodach. Każdy wybiera sobie obiekty polowań, według własnych możliwości i umiejętności. ;)
Oceniacie negatywnie bo sami nie potraficie łowić z lodu, więc najlepiej skrytykować to czego się nie zna. Że łowią niewielkie ryby podczas zawodów jest takim dramatem? ciekawy jestem czy z was ktoś w ogóle coś by złowił. Jeszcze jedno, ci uczestnicy zawodów są normalnymi wędkarzami i nie siedzą na okrągło na zawodach, łowią także rekreacyjnie, a że mają większe umiejętności od wielu z wędkarzy to niektórych boli. Za tydzień odbędą się następne zawody podlodowe więc proszę przyjechać pokazać klasę albo zrobić pikietę w obronie ryb "zamęczanych" w sakwach, przez was łowione ryby mniej cierpią bo dostaną kołkiem w łeb.
Jak kulą w płot z tym trafiłeś, że nie potrafię łowić z lodu ;-)Irek pewnie wklei zaraz jakiś " drobiazg " złowiony z lodu ale On też nie potrafi ;-)
Taki mały przykład, że nie wiem o czym mówię ;-) http://www.pogawedki.wedkarskie.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1268
JKarp napisał(a)
Łowiąc z lodu możemy liczyć teoretycznie na brania wszystkich gatunków ryb.
Ale początek zimy i pierwszy lód to najlepszy czas na okonie.
Pod lodem na początku zimy jest w zasadzie tak jak późną jesienią-woda na płyciznach jest dobrze natleniona. W okolicach trzcin są jeszcze płotki, uklejki, krąpiki. Resztki roślin są dla nich dobrą kryjówką.
Gdzie i jak szukać okoni?
Znam dwa sposoby - na pewniaka i „na szukanego”.
Pierwszy pozostawię bez komentarza - znamy miejscówkę, idziemy i łowimy. Drugi sposób „na szukanego”:
Pierwszy otwór wiercimy na skraju trzcin. Może być w tym miejscu różna głębokość - od 0,5 m do 2 m, a nawet głębiej, ale koniecznie to miejsce należy obłowić. Następnie idąc prostopadle do brzegu w kierunku środka jeziora wiercimy następny otwór w odległości około 4-5 m. Postępujemy w ten sposób, aż trafimy na ryby - na początku zimy okonie powinny być w miarę płytko, ale głębokość to rzecz względna. To zależy od łowiska.
Po zlokalizowaniu ryb łowimy aktywnie - wiercimy, łowimy i po ustaniu brań szukamy ryb. Aby zlokalizować ryby można poruszać się wzdłuż brzegu na określonej głębokości. Najłatwiej ryby zlokalizować w kilku - idziemy wzdłuż trzcin, każdy na różnej głębokości. Jest to sposób szybki, o ile ryby żerują. A co zrobić jeśli nie możemy trafić na stadko aktywnych pasiaczków przy dnie? Szukamy ryb w toni, zaczynając od dna, łowiąc coraz płyciej. Jeśli i to nie pomoże, możemy rozpalić ognisko - ryb tam chyba nie będzie, ale rozgrzejemy się, posilimy i możemy ruszać od nowa.
Na co łowić?
- BLASZKA POZIOMA
- PIONOWA
- MORMYSZKA
Blaszka pozioma nazywana jest horyzontalną. Jej praca jest pozioma dzięki sterowi przyklejonemu w tylnej części. Jak należy posługiwać się taką przynętą? Po wywierceniu otworu pozwalamy blaszce opaść na dno ( uwaga: w opadającą przynętę może uderzyć okoń, dlatego nienaturalne poluźnienie lub naprężenie żyłki kwitujemy zacięciem). Wybieramy luz żyłki i podnosimy ją wolnym ruchem wędki na ok. 30-40 cm nad dno.
Chwilę czekamy i kierując szczytówkę wędki w dół pozwalamy, aby przynęta opadła w kierunku dna. Ster spowoduje, że blacha może odejść w bok około 2-3 m. Należy pozwolić, aby przynęta poszybowała sobie nad dnem - w każdej chwili może nastąpić atak okonia. Po chwili blaszka uspokoi się, ale teraz również możemy poczuć atak ryby. W ten sposób obławiamy całą głębokość łowiska.
Kolor blaszki jest dość ważny. Przy zakupie wybieram przynęty: okoniopodobne, naturalne, miedziane, srebrne oraz mosiężne. Wszystkie „ żarówy” zostawiam na czarną godzinę jako przynęty ostatniej szansy.
Blaszka pionowa to pilker. Kształt takiej przynęty może być w zasadzie dowolny.
Na rynku można spotkać bardzo duży wybór tych blaszek. Wiadomo, że zawsze są lepsze i gorsze ( mniej lub bardziej łowne). Prowadzenie jest w zasadzie takie jak poziomej. Należy po wysondowaniu głębokości podnieść przynętę na ok.40-50 cm i pozwolić jej opaść. Po chwili (5-10 sekund) czynność powtarzamy. Nie należy przynętą szarpać – daje to odwrotny skutek. Okonie mogą się spłoszyć i odpłyną. Dość dobrym i sprawdzonym sposobem jest opukanie przynętą dna. Ciekawskie okonie prawie zawsze chcą sprawdzić jaka to rybka miota się tak przy dnie i po chwili atakują przynętę.
Jakie kryteria przyjąć przy zakupie blaszek?
Osobiście unikam przynęt z hakami lub kotwicami wtopionymi na stałe- powodują wiele wyhaczeń, ale są jednak takie miejsca, że jest to najlepsza przynęta.
Kotwiczka powinna być dobrana do wielkości przynęty ale wiadomo, że ma być super ostra. Może być osadzona na kółku, ale dużo lepszym rozwiązaniem jest, aby była zamocowana na specjalnym karabińczyku. Na kotwicy można zamocować chwościk, ale uwaga- kolor czerwony nie musi być tym „ naj”. Z kolorem wabika na kotwicy należy eksperymentować.
Kolor blaszki nie jest bez znaczenia. Trudno wyrokować jaki jest lepszy. Sprawdzone kolory to stare, ale nie sczerniałe srebro i naturalny kolor cyny. Kolor starego złota również się sprawdza. Czasami skutkują blaszki mieszane - cyna z miedzią, mosiądzem itp. Przynęta powinna mieć namalowane lub naklejone oko.
Opowiem teraz o moim wypróbowanym sposobie, jaki znalazłem w pewnym starym poradniku wędkarskim. Potrzebna będzie blaszka podlodowa pionowa, dobrej klasy żyłka 0,10-0,12 oraz haczyk bardzo mocny i ostry o rozmierze10-14. Należy zdemontować kotwiczkę z kółkiem. W to miejsce przywiązujemy wędkarskim węzłem żyłkę, a do niej haczyk. Tak stworzony przypon ma mieć około 5 cm.
Na haczyk zakładamy białe, ochotkę, pinki lub tzw. kanapki czyli mieszamy robaczki z ochotką, pinkami itd.Jak łowić na taką przynętę?
Należy tak ustawić haczyk, aby był ok.1-2 cm nad dnem. Reszta pozostaje bez zmian - wolno do góry i opuszczamy. Oczywiście należy obłowić całą głębokość łowiska. Przyłowem mogą być piękne płocie i leszcze.
Blaszka to nie jest zwykły kawałek metalu. Widziałem prawdziwe arcydzieła, wykonane przez moich Kolegów. Były i są ładne i łowne, a o to chodzi. Zwykłą blaszkę można podrasować - odpowiednio wygiąć, dokleić oko, wypolerować. W tym względzie wszystkie „chwyty” są dozwolone.
Ze znanych producentów tych przynęt wymienię RAPALĘ i KUASAMO. Ale nie gorsze robi nasz KOSTAL i oczywiście mój Kolega TOMEK SIUDAKIEWICZ. Oczywiście wszelkiego rodzaju przynęty pochodzące z byłego ZSRR są również bardzo łowne. W tym miejscu należy wspomnieć, że na blaszki mogą brać szczupaki lub sandacze.
Łowiąc na mormyszkę...
... postępujemy prawie tak samo, jak przy blaszkach. Zasadniczo zmienia się sposób prowadzenia przynęty. Należy opuścić ją na dno - żyłka stała się luźna. Wybieramy luz żyłki w ten sposób, aby mormyszka znalazła się nad samym dnem. Poznamy to po tym, że kiwok ugnie się delikatnie w dół. Po opukaniu dna zaczynamy drgać wędeczką, podnosząc bardzo wolno mormyszkę do góry na ok. 5 cm. Chwila przerwy i jeszcze raz ta sama operacja i jeszcze raz. Czasami okonie atakują przynętę 30 cm nad dnem. Jeśli nie było brania opuszczamy mormyszkę nad dno i czynności powtarzamy. Okonie biorą najczęściej na przynętę nieruchomą lub unoszącą się do góry. Należy obserwować kiwok - może delikatnie przyginać się lub prostować. Oba zachowania to branie ryby.Kolor, kształt i wielkość mormyszki nie jest bez znaczenia. Jeśli łowimy płytko może być niewielka, a kolor należy dobrać eksperymentalnie. Jeśli szukamy okoni głębiej, to również zwiększamy masę i wielkość przynęty. Na rynku wędkarskim spotkamy dużą różnorodność mormyszek. Tak naprawdę nie da się powiedzieć, które są najlepsze. Najważniejszą sprawą jest haczyk - musi być ostry, mocny i w miarę cienki. Jeśli chodzi o kolory, to preferuję złote i fioletowy z brokatem.
Dość dobre i sprawdzone mormyszki w dużej różnorodności kształtów i kolorów robi firma KOSTAL. Jako ciekawostkę dodam, iż te mormyszki mają na spodniej stronie kroplę farby fluorescencyjnej. Po przetrzymaniu takiej przynęty na słońcu zaczyna ona świecić. Czy to przeszkadza, czy pomaga w łowieniu najlepiej sprawdzić w czasie dobrego żerowania okoni.
Jeśli mamy łowić głęboko używajmy mormyszek wolframowych. Przy tej samej wielkości jak ołowiane lub cynowe są znacznie cięższe, a przez to szybciej dają się sporowadzić w okolice dna. Na haczyk zakładamy ochotki. Należy zwrócić uwagę, aby były świeże.
Dobra ochotka jest żywa, ma ładny rubinowy kolor i właściwie nie pachnie.
Może być przetrzymywana w papierku lub torfie i ten sposób chyba jest lepszy.Można użyć ochotki sztucznej, ale należy ją nasączyć traktorem, o czym za chwilę.
Czy okonie można zanęcić?
Moim zdaniem tak i chcąc łowić zimą pasiaki należy to robić. W sprzedaży jest tzw. jokers (czyt.: dżokers) czyli ochotka zanętowa. Jest dużo mniejsza od haczykowej i drobniejsza. Nie powinno się wrzucać jej bezpośrednio do przerębla, gdyż porwą ją prądy podwodne i ryby będzie łowił nasz sąsiad. Jokersa mieszamy ze specjalną glinką wędkarską lub ziemią. Można do glinki dodać kolorową pinkę, białe i pocięte na drobno czerwone robaki. Ale mała uwaga - jokers może ściągnąć drobnicę i nasze ryby będą małe, a przecież nas interesują tylko duże okonie. Następnie nęcimy używając specjalnego podajnika na lód.
Francuska firma SENSAS produkuje dobre i sprawdzone aktywatory na okonie w atomizerze: „ sandacz i okoń” oraz „ czerwony robak”.
Przed łowieniem na blaszki (na mormyszkę również) wystarczy spryskać przynętę i gotowe - możemy zaczynać łowy. Firma ta produkuje również zanętę na okonie.Aby łowić skutecznie czasami używam past i dodatków, które przypominają rybom znane im zapachy. Są to aromaty ochotkowe (dip i pasta), rybne (dip i pasta) oraz „frutti di mare” (owoce morza – dip i pasta). Firmy, które to produkują to DRAGON…
… oraz ARTI COLOR®.
Jeśli ryby nie żerują zdarza się, że któryś z tych zapachów „pachnących inaczej” pobudza je do współpracy z nami wędkarzami. Zapachy te sprawdzają się również przy jesiennymi i wiosennym „paproszeniu”. Aby użyć tych specjałów smaruję nimi przynęty, a białe zwyczajnie moczę ok. 3 sekundy w płynie.Jeśli nie możemy kupić ochotki możemy użyć pasty MOBY DICK (polska i tańsza) lub francuskiego MISTICA.
W zasadzie nie różnią się niczym. Obie bardzo wyraźnie pachną (o ile można tak powiedzieć) acetonem.Zamiast białych używałem pociętych pasków słoniny wielkości typowego robaka i zaręczam, że nie jest to żart. Okonie zachowywały się dokładnie tak, jakby był to robak.
Łowienie okoni z lodu to piękne scenerie, cisza, huczący po jeziorze lód, trzeszczący śnieg lub dla odmiany odwilż, chlapa, deszcz i wiatr. Aby tego doświadczyć naprawdę pamiętajmy o bezpieczeństwie. Żadna ryba - nawet rekordowa - nie jest warta tego, aby poświęcić nasze zdrowie. Za rok również będzie zima, śnieg i mróz i wtedy również połowimy, dlatego czekajmy na pewny, gruby lód, choć ten pierwszy jest najlepszy. Pozdrawiam wszystkich Morsów łowiących z lodu.
Janusz Kozłowski "JKarp"
Opublikował 10-12-2005foto Robert Tokarski
Gdzieś w necie powinien być jeszcze co najmniej jeden artykuł o łowieniu białorybu z lodu ale coś nie mogę go znaleźć.
JK
A kto Ci każe brać w nich udział? Nigdy nie byłeś na takich zawodach więc nie masz pojęcia o tym jak się łowi więc się nie wypowiadaj na temat techniki połowu ryb bałałajką. Obrażasz tym świetnych wędkarzy nie tylko podlodowych ale także w innych metodach, życzę Ci choć w połowie takich umiejętności i wiedzy na temat wędkarstwa jaką Oni posiadają.
Tak się składa że widziałem takowe "zawody", 2 razy jakiś kół bo sam nie uczestniczyłem. Dlatego mam o nich taką negatywną opinię. Ale "spoko", identycznie myślę o spławikowych. Choć tu ryby przynajmniej mają jakieś szanse przeżycia. Jednak po ich wypuszczeniu woda lśni się od łusek a dzień, dwa później jest na brzegach masa zdechłego narybku, który to był wcześniej punktowany...
Poza tym piszesz że obrażam "świetnych wędkarzy"... No nie, oni są wręcz bogami, profesjonaliści pełną gębą, super hiper hahaha A łowią co? NARYBEK!!! Na dodatek zamęczając go na śmierć w sakiewkach... Brawo :-/
Umiejętności to mają w końcu startują w GP. hehe :)Tylko gdzie te ryby?No tak w sakwach, zawsze to lepiej zdechnąć w cieple niż na lodzie :)
Powiem tylko odnośnie artykułu, ochotka z torfu jest do niczego sprzedają ją tylko dlatego by nie było widać ile jest jej naprawdę. Profesjonalne sklepy sprzedają ją bez torfu sypiąc do pudełka tyle za ile chcesz kupić, a jokersa w gazecie. Co do reszty dedykowany artykuł był chyba dla laików i w ogóle jest ogólnikowy, dla kogoś kto nie wie co i jak może się jednak okazać przydatny. Tak na koniec kto choć raz złowił kilowego okonia czy dwukilowego leszcza z lodu na króciutkiej wędeczce, na cieniutkiej żyłce ten zna przyjemność łowienia z lodu, tylko ci co nie mają zielonego pojęcia o tym będą doszukiwać się wszelkiego zła w tej metodzie łowienia, nie mam tu na myśli kolegi JK.
Zgadza się - jest dla laików więc korzystaj ;-))))))Dokładnie taki był zamysł - przybliżyć i opisać na czym to wszystko polega.
Napisałem ja wolałem ochotkę z torfu. Szkoda, że nigdy nie kupowałeś ochotki i joka u mnie w sklepie - zapewniam Cię, że byłbyś bardzo zadowolony z jakości :-) Nawet jak byłaby w torfie. Bo jakość robali przyciąga Klienta do sklepu a nie złote kołowrotki. Tu chyba się zgadzamy.
JK
Powiem tylko odnośnie artykułu, ochotka z torfu jest do niczego sprzedają ją tylko dlatego by nie było widać ile jest jej naprawdę. Profesjonalne sklepy sprzedają ją bez torfu sypiąc do pudełka tyle za ile chcesz kupić, a jokersa w gazecie. Co do reszty dedykowany artykuł był chyba dla laików i w ogóle jest ogólnikowy, dla kogoś kto nie wie co i jak może się jednak okazać przydatny. Tak na koniec kto choć raz złowił kilowego okonia czy dwukilowego leszcza z lodu na króciutkiej wędeczce, na cieniutkiej żyłce ten zna przyjemność łowienia z lodu, tylko ci co nie mają zielonego pojęcia o tym będą doszukiwać się wszelkiego zła w tej metodzie łowienia, nie mam tu na myśli kolegi JK.
Nie tak dawno zwracałeś uwagę jednemu chłopakowi, że do łowienia małych kleni nie trzeba wielkich umiejętności. Gdzie indziej wymądrzałeś się, że groch nie jest przynętą selektywną. Ja napiszę, że dla mnie takie łowienie bałałajką jest amatorką i dobre dla wędkarzy bez większych ambicji. Wystarczy na takich zawodach ustalić wymiar minimalny dla okonia na 30cm i bardzo szybko odsiejesz ziarno od plew. Przypuszczam, że do wagi podszedłby mało kto, lub nikt. U mnie były rozgrywane MP kilka lat temu i takie łowienie nie wywołało zachwytu u osób obserwujących.. płoteczki i okonki długości papierosa. Mnie osobiście nie bawi mordowanie wszystkiego co połknie mormyszkę i szczycenie się jakimiś tytułami zdobytymi w taki sposób. Dla mnie takie coś jest zdecydowanie za niskie i świadczy tylko o braku wiedzy i umiejętności poławiania większych ryb. Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli.
Zawody zawsze wzbudzają wątpliwości , szczególnie podlodowe . Chodzi o zabijanie tych małych rybek , zresztą wszystkich złowionych . Coraz więcej wędkarzy woli zawody na żywej rybie , ja to całkiem rozumiem i popieram . Z drugiej strony nie da się inaczej tego zorganizować na lodzie , no chyba , że czegoś nie wiem ? Ogólnie nie popieram jakichkolwiek zawodów , aczkolwiek miałem kiedyś okazję obserwować zawody karpiowe i spinningowe , kompletnie nie było się do czego przyczepić . Acha , zdjęcia bardzo ładne , takie do gazety :)
Jędruś nawet tu na portalu widziałem fotki z zawodów podlodowych na żywej rybie. Poszukam bo chyba nawet komenta dałem. A wystarczy tylko wiaderko a jak jest mocniejszy mrozik to opatulić je styropanem. No i sędziowie nie mogą się operdzielać tylko zasuwać i szybko ważyć ryby. Proste, prawda?
Celowe mordowanie okonków wielkości palca? Nie jest godne pochwały.
Celowe mordowanie okonków wielkości palca? Nie jest godne pochwały.
"Myszczom" wszystko przystoi... Z drugiej strony nie ma co się dziwić, przecież łowiąc narybek stają się znanymi, docenianymi, wychwalanymi, naśladowanymi WIELKIMI WĘDKARZAMI... Żenada a nie osiągnięcia.
Jędruś nawet tu na portalu widziałem fotki z zawodów podlodowych na żywej rybie. Poszukam bo chyba nawet komenta dałem. A wystarczy tylko wiaderko a jak jest mocniejszy mrozik to opatulić je styropanem. No i sędziowie nie mogą się operdzielać tylko zasuwać i szybko ważyć ryby. Proste, prawda?
W ten sposób można ale wtedy trzeba więcej sędziów i to młodych... :) Tak czy siak , widać , że można .
Celowe mordowanie okonków wielkości palca? Nie jest godne pochwały.
"Myszczom" wszystko przystoi... Z drugiej strony nie ma co się dziwić, przecież łowiąc narybek stają się znanymi, docenianymi, wychwalanymi, naśladowanymi WIELKIMI WĘDKARZAMI... Żenada a nie osiągnięcia.
Odnieś jakiekolwiek sukces wędkarski to i ciebie docenią, ale skoro ich nie masz to to boli ciebie że ktoś je ma.
Do kolegi JK, ten tekst odnośnie wędkowania z lodu jest nie dla mnie mieszkam na Mazurach i łowię z lodu bardzo długo, ale cieszę się że kolega pomyślał o mojej wiedzy w zakresie łowienia podlodowego.
"Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli."
Nie wątpię w umiejętności, więc może już czas pokazać wędkarzom startującym w takich zawodach bez ambicji swoją klasę i nauczyć ich wędkowania.
Przecież oni łowią nie tylko z lodu, zima w naszym kraju nie trwa cały rok i zaręczam że łowią także i duże ryby.
"Zgadza się - jest dla laików więc korzystaj ;-))))))"
"Do kolegi JK, ten tekst odnośnie wędkowania z lodu jest nie dla mnie mieszkam na Mazurach i łowię z lodu bardzo długo, ale cieszę się że kolega pomyślał o mojej wiedzy w zakresie łowienia podlodowego. "
Dlatego na końcu tego zdania jest ten znak.
JK
Oceniacie ludzi przez pryzmat małych rybek. Taka jest zima, takie są realia podlodowe na zawodach. Mądrale i miszczowie jednego łowiska.
A to musowo robić te zawody zimą ?
JK
Nie no można latem na morzu takowe zawody zrobić, na flądrach:)
"Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli."
Na plecionkę czy żyłkę 0.20 mm? Skąd wiesz co ci zawodnicy widzieli a czego nie widzieli? znasz ich? raczej wątpię.
Chodziło mi o to, czy w ogóle jest sens robić takie zawody ?Przecież zawody mają być rozegrane na żywej rybie czy się mylę?
JK
Nie do mnie to pytanie wszystko jest zgodne z regulaminem, a czy można na żywej rybie? myślę że tak wszystko zależy warunków pogodowych. W zeszłym roku mistrzostwa organizowane były w niemiłosiernym mrozie i piekielnym wietrze.Niektórzy z zawodników poodmrażali sobie twarze i ręce w takich warunkach nie ma szansy na zawody na żywej rybie, w minutę zamarzały na kamień, jak jest cieplej da rade. Tylko nie wyobrażam sobie jak by oni biegali z wiadrami z wodą, liczy się czas.
Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli.
Potwierdzam ten fakt !!!
Tak jeszcze w temacie holowania okoni przy łowieniu podlodowym.. mam u siebie na komputerze zgrane filmy, na których sztuki około kilograma zdejmuję w 6-7 s. Czegoś takiego na oczy nie widzieli ludzie modlący się przy bałałajkach.. wielu rzeczy jeszcze nie widzieli.
Potwierdzam ten fakt !!!
Co potwierdzasz? łowienie okoni na sznurek czy nikt nie zna się na okoniach lepiej i nikt nic nie widział? Złowiłem wiele okoni z lodu ok kilograma i większe nieco ale nigdy to nie trwało kilka sekund, kolega więcej i większych złowił okoni ale nigdy w kilka sekund, zawsze czy to jemu czy mnie trwało o wiele dłużej. Albo ktoś sobie robi jaja, albo szuka frajerów by mu uwierzyli w takie dyrdymały.
Krzysztof ja myślę, że wiele rzeczy jest możliwych o ile ktoś ma umiejętności i wiedzę. Czasem czytam, że ktoś holował karpia 25 minut a ryba ważyła 6 kilo. Sam kilka razy widziałem takie cuda... Ja takiego misia holuję góra pięć minut ( oczywiście nie jest to wywózka za horyzont ).W tamtym roku ostatni karp wziął z zarośniętego miejsca. Trwało to może dwie minuty i ryba była w podbieraku ( zestaw był może 20 metrów od brzegu ). Analogiczna sytuacja u Kolegi - zawahał się chwilę, ryba skręciła w ostatniej chwili i rybę stracił. Brak doświadczenia się zemścił ;-)
JK
Mam doświadczenie w połowie okoni, rozumiem ze czasem może się trafić taka sytuacja że jest to łatwizna. Z reguły łowiąc gdzieś na głębokości np. ok 8-10 m wędką podlodową z kołowrotkiem np. typu gdańskiego nigdy nie wyholuję okonia o masie 1 kg w 6-7 sek., chyba że na plecionce czy grubej żyłce, a czy wtedy weźmie? Ogólnie trwa to o wiele dłużej, a takich fachmanów zaprosić mogę na nie jedno jezioro, i wskazać dokładnie miejsce gdzie te kilówki są na sto %, powiedzieć wszystko kiedy będą brania i poczekam by zobaczyć te cudowne hole.
Mam doświadczenie w połowie okoni, rozumiem ze czasem może się trafić taka sytuacja że jest to łatwizna. Z reguły łowiąc gdzieś na głębokości np. ok 8-10 m wędką podlodową z kołowrotkiem np. typu gdańskiego nigdy nie wyholuję okonia o masie 1 kg w 6-7 sek., chyba że na plecionce czy grubej żyłce, a czy wtedy weźmie? Ogólnie trwa to o wiele dłużej, a takich fachmanów zaprosić mogę na nie jedno jezioro, i wskazać dokładnie miejsce gdzie te kilówki są na sto %, powiedzieć wszystko kiedy będą brania i poczekam by zobaczyć te cudowne hole.
Tak się tobie tylko wydaje..
Wojtek był u mnie i widział te filmy na laptopie. Na temat sprzętu, przynęt, techniki i sposobu szukania okoni nie mam zamiaru pisać.. dużo w życiu jeszcze musisz się nauczyć w temacie okoń.. razem z tymi zawodnikami.
Mam doświadczenie w połowie okoni, rozumiem ze czasem może się trafić taka sytuacja że jest to łatwizna. Z reguły łowiąc gdzieś na głębokości np. ok 8-10 m wędką podlodową z kołowrotkiem np. typu gdańskiego nigdy nie wyholuję okonia o masie 1 kg w 6-7 sek., chyba że na plecionce czy grubej żyłce, a czy wtedy weźmie? Ogólnie trwa to o wiele dłużej, a takich fachmanów zaprosić mogę na nie jedno jezioro, i wskazać dokładnie miejsce gdzie te kilówki są na sto %, powiedzieć wszystko kiedy będą brania i poczekam by zobaczyć te cudowne hole.
Tak się tobie tylko wydaje..
Wojtek był u mnie i widział te filmy na laptopie. Na temat sprzętu, przynęt, techniki i sposobu szukania okoni nie mam zamiaru pisać.. dużo w życiu jeszcze musisz się nauczyć w temacie okoń.. razem z tymi zawodnikami.
Skąd Ty wiesz na temat wiedzy jaką posiadają ci zawodnicy czy ja na temat okoni? Rysiek był ze mną i widział jakie okonie łowię.
Potwierdzam ten fakt !!!
Co potwierdzasz? łowienie okoni na sznurek czy nikt nie zna się na okoniach lepiej i nikt nic nie widział? Złowiłem wiele okoni z lodu ok kilograma i większe nieco ale nigdy to nie trwało kilka sekund, kolega więcej i większych złowił okoni ale nigdy w kilka sekund, zawsze czy to jemu czy mnie trwało o wiele dłużej. Albo ktoś sobie robi jaja, albo szuka frajerów by mu uwierzyli w takie dyrdymały.
Aleś mnie Pan rozbawił ;)))
1) Potwierdzam fakt holu w parę sekund , Widziałem filmik więc wiem co mówię , miałem zaproszenie na ten sezon niestety zima nie dopisała .2)Jaki sznurek masz na myśli ? plecionka 0,06- 0,08 ;) + strzałówka 0.18 mm 3)Łowicie na pajęczynę z sieci pająka krzyżaka to i hol trwa dłuuuugo.4)Wklej te fotki kilowych okoni to pogadamy ;)
Na zawodach nastawiasz się na zapunktowanie a nie na poszukiwanie dużych ryb ;)Łowienie na mormyszkę wielkości dafni i oczlika to wyczyn ;)))
Połamania bałałajki ;)))
Rysiek był ze mną i widział jakie okonie łowię.
Wywołałeś Ryśka do tablicy więc czekam na jego wpis .Bo zastawiać się kimś nie przystoi prawdziwemu facetowi ;)
Strzałówka 0.18 mm z lodu? hmm skąd wiesz jak łowię okonie? czy gdzieś napisałem że na bałałajkę czy inna wędkę? Przyjedź do mnie na 1000 ha jezioro i powodzenia w poszukiwaniu okoni, kilka lat to może coś trafisz. Jeszcze jedno nie myl człowieku zawodów z wędkowaniem rekreacyjnym, myślisz że zawodnicy cały czas łowią jak podczas zawodów? Jeżeli jednak tak myślisz to nie ma sensu dalsza rozmowa. Łowcy jednego jeziorka. Na koniec wystartuj w jakiś zawodach i zawstydź wszystkich, pokaż że kadra Polski w wędkarstwie podlodowym nawet do pięt ci nie dorasta.
Kolega imiennik chyba nie rozumie o co Irkowi i Wojtkowi się rozchodzi. Jak grochem o ścianę :)
Koledzy też nie rozumieją o co mi się rozchodzi.
Kristoph1, nie męcz się więcej. Wyjaśnie dokładniej.
Dla mnie zawody takiej rangi powinny odbywać się na poziomie mistrzowskim, a nie amatorsko-rzeźniczym. Poprzeczka powinna być zawieszona bardzo wysoko, a nie bardzo nisko. Okonek 7-9 cm to niekiedy rybka wykluta w maju 2014, a w lutym 2015 zamarza w sakwie "zawodnika".. nie zdąży nawet roku pożyć, bo przecież "zawodnik" musi zdobyć tytuł. Jeśli dla ciebie to jest ok, to nie mamy o czym rozmawiać.
Nie ten poziom wędkarzu.
Mam doświadczenie w połowie okoni, rozumiem ze czasem może się trafić taka sytuacja że jest to łatwizna. Z reguły łowiąc gdzieś na głębokości np. ok 8-10 m wędką podlodową z kołowrotkiem np. typu gdańskiego nigdy nie wyholuję okonia o masie 1 kg w 6-7 sek., chyba że na plecionce czy grubej żyłce, a czy wtedy weźmie? Ogólnie trwa to o wiele dłużej, a takich fachmanów zaprosić mogę na nie jedno jezioro, i wskazać dokładnie miejsce gdzie te kilówki są na sto %, powiedzieć wszystko kiedy będą brania i poczekam by zobaczyć te cudowne hole.
Ok jakie to jezioro , bo ja łowię w sezonie na jez. Dadaj też coś koło 1000 ha .
Jeżeli to nie jest daleko to chętnie zamoczę dzidę ;) a przypuszczam że to gdzieś w pobliżu Warmii i Mazur bo jezior w Polsce 1000 ha nie jest za dużo .
http://tv-trwam.pl/film/z-wedka-nad-wode-w-polske-i-swiat-odc-42#.VPBTO_sxRig.facebook
http://tv-trwam.pl/film/z-wedka-nad-wode-w-polske-i-swiat-odc-42#.VPBTO_sxRig.facebook
Aż przykro było oglądać dorosłych facetów podniecających się łowieniem płoteczek i okonków wielkości palca. Na dodatek bez sumienia wrzucanych żywcem do plastikowych worków...jak śmieci. A tyle się pisze o etyce czy C&R. Ba nawet można pooglądać wypowiedzi niektórych z tych "zawodników" w innych odcinkach ZWND gdzie to namawiają do wypuszczania ryb. Rozdwojenie jaźni czy zwykły oportunizm?