Witam!Podpowiedzcie mi jakiej grubości żyłki użyć na błystki a jakiej na mormyszke? Ja chciałem zrobić taką opcje mormyszka 0,06 - 0,08 a na blaszkę 0,10. Co wy na to?
Niżej jak 0,10 nie schodź jeśli chodzi o mormyszkę, ja przeważnie łowię na 0,12 i nie narzekam na brak brań. Do blaszki żyłka powinna być nieco grubsza np. 0,14, 0,15
Żyłka 0,06 nadaje się bardziej do mikro mormyszek zawodowych. Łapiesz wtedy maleńkie płoteczki i okonki. Ale jeśli chcesz popolować na garbusy to minimum 0,10, a na blaszkę 0.12. Ja mam na mormyszce 0,12 a na blaszce 0,16, i to ostatnio zębaty przy przeręblu urwał mi mormyszkę. Kolega ma delikatniejsze zestawy i wyniki w braniach mamy podobne.
Właśnie bałem się o braki brań ale skoro mówicie że brania będą więc zabezpiecze się w mocniejsze linki.Myśle mormyszke 0,10 a blaszka o,12.Nie jestem zwolennikiem grubych żyłek więc takie mi wystarczą.Niestety u nas nadal lipa z lodem.Sprzęt już gotowy od dawna.Nic trzeba się dziś pstrągiem zadowolić :D
Uniwersalną żyłko pod lód jest żyłka 0,10. Ja myślę że ona w zupełności wystarczy. A jak weźmie coś dużego to i tak przez otwór się nie zmieści .A kłuć wtedy lód nie ma sensu bo ryba i tak się zepnie.
To chwytasz np dużego leszcza pod skrzela i powiększasz przerębel... Przydatna jest wtedy osęka, którą ostrożnie wkładamy(nie mylić z podczepianiem ryby gdzie bądź) pod skrzela ryby i mamy o wiele większe pole manewru.
Pamiętam panowie jak holowałem leszcza 2,60 kg na żyłce 010 mm. Lód ponad 30 cm. Nie mieścił się w otworze jakie robi wiertło. Kolega rozebrał się i wsadził rękę a drugi rozkuwał pierzchnią otwór. Sam nie miałbym żadnych szans...
Jeszcze lepszy numer przytrafił mi się jak holowałem leszcza na żyłce 0,08 mm. Byłem pierwszy raz na lodzie w tamtym sezonie i nie zmieniłem żyłki. Mróz był -17. Holowałem leszcza chyba z 10 min. i też z pomocą kolegi. Co podpompuję go do góry, to żyłka momentalnie obmarzała i odjazd leszcza stawiał mi włosy dęba pod czapką. Kolega po prostu chwytał żyłkę w usta i likwidował na niej lód. Z boku wyglądało to może komicznie, ale leszcz ważył 2,80 kg i usłyszeliśmy brawa od innych wędkarzy. Następnego leszcza już nie daliśmy radę wyjąć...
Z tego wynika przesłanie, by nie przesadzać z odchudzaniem zestawu bo może to się skończyć jak u kolegi :). Jednak powiem szczerze, iż widziałem w akcji Tomka Nysztala jak ciągał 3kg i większe łopaty właśnie na ósemkę i żaden hol nie trwał dłużej niż 5 minut. Kwestia waleczności ryb lub umiejętności - nie mam zielonego pojęcia...
A co do wkładania ręki przy grubym lodzie by rozwiercić przerębel bardzo odradzam. Rok temu znajomy by utrzymać około 5kg leszcza włożył rękę aż po ramię do wody(lód miał 35cm). Efekt - do tego stopnia znieczulił sobie rękę, że rozwiercający przerębel kolega uciął mu 2 palce. Skończyło się i chirurga i jakimś cudem obeszło się bez amputacji...
Jest duża różnica w wędkowaniu ( w tym i holowaniu ryb ) w temperaturze powiedzmy 0* czy dodatniej od łowienia na dużym mrozie. Poza tym byłem wtedy mało doświadczonym wędkarzem i stosowałem kiepską technikę holu.
Witam!Podpowiedzcie mi jakiej grubości żyłki użyć na błystki a jakiej na mormyszke?
Ja chciałem zrobić taką opcje mormyszka 0,06 - 0,08 a na blaszkę 0,10.
Co wy na to?
Niżej jak 0,10 nie schodź jeśli chodzi o mormyszkę, ja przeważnie łowię na 0,12 i nie narzekam na brak brań. Do blaszki żyłka powinna być nieco grubsza np. 0,14, 0,15
Żyłka 0,06 nadaje się bardziej do mikro mormyszek zawodowych. Łapiesz wtedy maleńkie płoteczki i okonki. Ale jeśli chcesz popolować na garbusy to minimum 0,10, a na blaszkę 0.12.
Ja mam na mormyszce 0,12 a na blaszce 0,16, i to ostatnio zębaty przy przeręblu urwał mi mormyszkę. Kolega ma delikatniejsze zestawy i wyniki w braniach mamy podobne.
Właśnie bałem się o braki brań ale skoro mówicie że brania będą więc zabezpiecze się w mocniejsze linki.Myśle mormyszke 0,10 a blaszka o,12.Nie jestem zwolennikiem grubych żyłek więc takie mi wystarczą.Niestety u nas nadal lipa z lodem.Sprzęt już gotowy od dawna.Nic trzeba się dziś pstrągiem zadowolić :D
Uniwersalną żyłko pod lód jest żyłka 0,10. Ja myślę że ona w zupełności wystarczy. A jak weźmie coś dużego to i tak przez otwór się nie zmieści .A kłuć wtedy lód nie ma sensu bo ryba i tak się zepnie.
I tu nie masz racji bo nie raz nie dwa powiekszałem otwór.Da się rady tylko potrzebna jest pomoc.
Pomoc osoby drugiej. A jeżeli jesteś sam?
To chwytasz np dużego leszcza pod skrzela i powiększasz przerębel... Przydatna jest wtedy osęka, którą ostrożnie wkładamy(nie mylić z podczepianiem ryby gdzie bądź) pod skrzela ryby i mamy o wiele większe pole manewru.
przemi4 nigdy nie wchodzę sam na lód i Tobie też radzę się tego trzymać.Ja właśnie mam taką malutką osękę własnej roboty,niezaostrzoną.
Pamiętam panowie jak holowałem leszcza 2,60 kg na żyłce 010 mm. Lód ponad 30 cm. Nie mieścił się w otworze jakie robi wiertło. Kolega rozebrał się i wsadził rękę a drugi rozkuwał pierzchnią otwór. Sam nie miałbym żadnych szans...
Jeszcze lepszy numer przytrafił mi się jak holowałem leszcza na żyłce 0,08 mm. Byłem pierwszy raz na lodzie w tamtym sezonie i nie zmieniłem żyłki. Mróz był -17. Holowałem leszcza chyba z 10 min. i też z pomocą kolegi. Co podpompuję go do góry, to żyłka momentalnie obmarzała i odjazd leszcza stawiał mi włosy dęba pod czapką. Kolega po prostu chwytał żyłkę w usta i likwidował na niej lód. Z boku wyglądało to może komicznie, ale leszcz ważył 2,80 kg i usłyszeliśmy brawa od innych wędkarzy. Następnego leszcza już nie daliśmy radę wyjąć...
Z tego wynika przesłanie, by nie przesadzać z odchudzaniem zestawu bo może to się skończyć jak u kolegi :). Jednak powiem szczerze, iż widziałem w akcji Tomka Nysztala jak ciągał 3kg i większe łopaty właśnie na ósemkę i żaden hol nie trwał dłużej niż 5 minut. Kwestia waleczności ryb lub umiejętności - nie mam zielonego pojęcia...
A co do wkładania ręki przy grubym lodzie by rozwiercić przerębel bardzo odradzam. Rok temu znajomy by utrzymać około 5kg leszcza włożył rękę aż po ramię do wody(lód miał 35cm). Efekt - do tego stopnia znieczulił sobie rękę, że rozwiercający przerębel kolega uciął mu 2 palce. Skończyło się i chirurga i jakimś cudem obeszło się bez amputacji...
Proponuję na mormyszkę 0,8 , zdaje egzamin przy dobrze wyregulowanym kołowrotku . O blaszce nic nie wiem , dlatego nie będę się wymądrzał .
Jest duża różnica w wędkowaniu ( w tym i holowaniu ryb ) w temperaturze powiedzmy 0* czy dodatniej od łowienia na dużym mrozie. Poza tym byłem wtedy mało doświadczonym wędkarzem i stosowałem kiepską technikę holu.