Mimo już pewnego stażu ( od 72r członek leg. PZW) zawsze obiecałem sobie prowadzić kalendarzyk z pogodą, ciśnieniem,temperaturą, przy złowionych większych rybach, ale jakoś lenistwo jak i już zawodna pamięć uniemożliwia prowadzenie wpisów z reguły jest to dwa trzy wpisy czasowo odległe od siebie co nie daje dobrego wglądu do porównań na bieżąco. Na pewno nie wszystkim z terenu całej Polski wędkarzom dokucza halny i nie maja powiedzmy poglądu na te warunki klimatyczne przy połowach drapieżnika. Przykładowo od niedzieli oglądam na fotkach złowione ryby na portalu a u mnie zero brań, wczoraj po południu dopiero okoń 12-17 zaczął skubać i szczupaczek, narybek. Chciałbym się zorientować jak wy koledzy tu na południu widzicie lub jakie macie doświadczenia w połowach przed w czasie i po przejściu halnego.
Mogą być to też informacje na pocztę jeżeli ktoś nie chciałby się dzielić z szerszym gronem własnymi doświadczeniami w tym temacie.
Ja od początku tygodnia jestem praktycznie bez kontaktu z rybą. Przedwczoraj jeden okoń 38cm jako przyłów, a tak to zero. O sandaczu i szczupaku można zapomnieć. Ale to akurat pewnie nie jest zasługa halnego, tylko moich niskich umiejętności.
Ale to akurat pewnie nie jest zasługa halnego, tylko moich niskich umiejętności.
Skoro tak twierdzisz to pewnie i ja sie cofam z swoimi umiejętnościami, a tak poważnie to wszystko można sobie w jakiś sposób wytłumaczyć, ale ja jednak twierdzę że warunki atmosferyczne mają duży wpływ na nasze wyniki w danym dniu.
Z moich skromnych obserwacji wynika tylko tyle ,że z reguły przy tym wietrze nie ma. Miałem sporo dni w tych warunkach bez "dotknięcia" ale bywało też i eldorado. Faktem jest też to ,że łowię w rzekach a zbiorniki rządzą się innymi prawami. Jedno jest pewne okonie przy tym wietrze w 99,9% głodują , szczupaki łowiłem z różnym skutkiem a sandacze to ryby dla mnie ciągle nieodgadnione i mało znane.
"cudów nie ma , ale na wodach gdzie ja łowię musi wiać , im mocniej tym lepiej żeruje sandacz i szczupak ..."Pozdrawiam Tak Tomku zgadza sie jak jest fala nie za duża to szczupły lubi taką pogodę to i ja wiem, ale halny to dość duży spadek ciśnienia ( stąd te wianie ) i fala to prawie grzywacze na małych zbiornikach zaporowych.
Z moich skromnych obserwacji wynika tylko tyle ,że z reguły przy tym
wietrze nie ma. Miałem sporo dni w tych warunkach bez "dotknięcia" ale
bywało też i eldorado.
Grzesiek chodzi mi bardziej precyzyjnie, wiosna, jesień bo to jest ważne, przykładowo leszcz lubi mżawkę przy wyższym ciśnieniu jak i lin ale leszcz jeżeli to będzie w miesiącach lipiec, sierpień natomiast lin maj czerwiec a jesienia przy słoneczku i leszcz jesienia przy wysokim ciśnieniu i nie koniecznie po zachodzie słońca, mam na myśli "troszkę" większe jak narybek, bo wiadomo młodzież zawsze głodna. Sandacza w listopadzie łowiłem z dobrym skutkiem przy mgle i przy przymrozkach lub mrozie minus 6-8 nad ranem i to po 16 wieczorem lub po 9 do 13 godz. rano zależy od głębokości zbiorników. Jeżeli to w sierpniu bywało to przy zimnej nocce w godz 23 do 2-giej i nie raz dopiero po 7-dmej rano max do 8,30. Węgorz też lubi pochmurne niebo lub mżawkę ale tylko w maju i czerwcu (teraz w czerwcu nie wolno łowić -głupota) ale sierpień i wrzesień już woli ciśnienie większe z słońcem i przez cały dzień nie w nocy, co nie znaczy że jak deszcz pada to pości, zdarzają się dni że tez żeruje ale nie tak intensywnie.
Biorąc pod uwagę "moje" rzeki to jesienią o branie przy mocnym wietrze znacznie łatwiej niż wiosną. Halny w lutym bądź w marcu to zazwyczaj brak kontaktu z drapieżnikami a i mały kleń bądź jaź bywa trudnym do złowienia.
W wietrzne dni ,czy bez wietrzne moim zdaniem bez różnicy raczej kluczowe jest ilość pożywienia w wodzie tzn wylęg larw ,żab różnego typu owadów . To właśnie wtedy jeśli trafimy z przynętą to sukces murowany ,a gdy już hossa mija i rybka jest napchana to ma gdzieś wszystkie sztuczne cacka jakie jej proponujemy. Moim skromnym zdaniem to jest klucz do sukcesu trafić na łowisko w porze gdy ryba danego gatunku czeka na wyżerkę . I jeszcze dodam ,że bardziej ważna jest pora dnia jak u mnie świt to jest nr jeden .
Dzięki Bernard ;-)No u mnie lubią ruch wody na zbiornikach i tyle . Woda zasyfiona i temu , kolega dostał 72 cm z wieczorka ja miałem sporo pustych brań i okonia . Czyli cały czas coś się dzieje ...
Dzisiaj byłem parę minut przed 5-ta na wodzie ale dopiero o7,40 pierwszy zebaty-narybek, hak od dołu pyska, a drugi ok 8,30, okonki zero. Jutro znów ma być halony i trzy dni przerwy.
Mimo już pewnego stażu ( od 72r członek leg. PZW) zawsze obiecałem sobie prowadzić kalendarzyk z pogodą, ciśnieniem,temperaturą, przy złowionych większych rybach, ale jakoś lenistwo jak i już zawodna pamięć uniemożliwia prowadzenie wpisów z reguły jest to dwa trzy wpisy czasowo odległe od siebie co nie daje dobrego wglądu do porównań na bieżąco. Na pewno nie wszystkim z terenu całej Polski wędkarzom dokucza halny i nie maja powiedzmy poglądu na te warunki klimatyczne przy połowach drapieżnika. Przykładowo od niedzieli oglądam na fotkach złowione ryby na portalu a u mnie zero brań, wczoraj po południu dopiero okoń 12-17 zaczął skubać i szczupaczek, narybek.
Chciałbym się zorientować jak wy koledzy tu na południu widzicie lub jakie macie doświadczenia w połowach przed w czasie i po przejściu halnego.
Mogą być to też informacje na pocztę jeżeli ktoś nie chciałby się dzielić z szerszym gronem własnymi doświadczeniami w tym temacie.
Ja od początku tygodnia jestem praktycznie bez kontaktu z rybą. Przedwczoraj jeden okoń 38cm jako przyłów, a tak to zero. O sandaczu i szczupaku można zapomnieć. Ale to akurat pewnie nie jest zasługa halnego, tylko moich niskich umiejętności.
Ale to akurat pewnie nie jest zasługa halnego, tylko moich niskich umiejętności.
Skoro tak twierdzisz to pewnie i ja sie cofam z swoimi umiejętnościami, a tak poważnie to wszystko można sobie w jakiś sposób wytłumaczyć, ale ja jednak twierdzę że warunki atmosferyczne mają duży wpływ na nasze wyniki w danym dniu.
Z moich skromnych obserwacji wynika tylko tyle ,że z reguły przy tym wietrze nie ma. Miałem sporo dni w tych warunkach bez "dotknięcia" ale bywało też i eldorado. Faktem jest też to ,że łowię w rzekach a zbiorniki rządzą się innymi prawami. Jedno jest pewne okonie przy tym wietrze w 99,9% głodują , szczupaki łowiłem z różnym skutkiem a sandacze to ryby dla mnie ciągle nieodgadnione i mało znane.
cudów nie ma , ale na wodach gdzie ja łowię musi wiać , im mocniej tym lepiej żeruje sandacz i szczupak ...Pozdrawiam
"cudów nie ma , ale na wodach gdzie ja łowię musi wiać , im mocniej tym lepiej żeruje sandacz i szczupak ..."Pozdrawiam
Tak Tomku zgadza sie jak jest fala nie za duża to szczupły lubi taką pogodę to i ja wiem, ale halny to dość duży spadek ciśnienia ( stąd te wianie ) i fala to prawie grzywacze na małych zbiornikach zaporowych.
Z moich skromnych obserwacji wynika tylko tyle ,że z reguły przy tym wietrze nie ma. Miałem sporo dni w tych warunkach bez "dotknięcia" ale bywało też i eldorado.
Grzesiek chodzi mi bardziej precyzyjnie, wiosna, jesień bo to jest ważne, przykładowo leszcz lubi mżawkę przy wyższym ciśnieniu jak i lin ale leszcz jeżeli to będzie w miesiącach lipiec, sierpień natomiast lin maj czerwiec a jesienia przy słoneczku i leszcz jesienia przy wysokim ciśnieniu i nie koniecznie po zachodzie słońca, mam na myśli "troszkę" większe jak narybek, bo wiadomo młodzież zawsze głodna. Sandacza w listopadzie łowiłem z dobrym skutkiem przy mgle i przy przymrozkach lub mrozie minus 6-8 nad ranem i to po 16 wieczorem lub po 9 do 13 godz. rano zależy od głębokości zbiorników.
Jeżeli to w sierpniu bywało to przy zimnej nocce w godz 23 do 2-giej i nie raz dopiero po 7-dmej rano max do 8,30. Węgorz też lubi pochmurne niebo lub mżawkę ale tylko w maju i czerwcu (teraz w czerwcu nie wolno łowić -głupota) ale sierpień i wrzesień już woli ciśnienie większe z słońcem i przez cały dzień nie w nocy, co nie znaczy że jak deszcz pada to pości, zdarzają się dni że tez żeruje ale nie tak intensywnie.
Biorąc pod uwagę "moje" rzeki to jesienią o branie przy mocnym wietrze znacznie łatwiej niż wiosną. Halny w lutym bądź w marcu to zazwyczaj brak kontaktu z drapieżnikami a i mały kleń bądź jaź bywa trudnym do złowienia.
W wietrzne dni ,czy bez wietrzne moim zdaniem bez różnicy raczej kluczowe jest ilość pożywienia w wodzie tzn wylęg larw ,żab różnego typu owadów . To właśnie wtedy jeśli trafimy z przynętą to sukces murowany ,a gdy już hossa mija i rybka jest napchana to ma gdzieś wszystkie sztuczne cacka jakie jej proponujemy. Moim skromnym zdaniem to jest klucz do sukcesu trafić na łowisko w porze gdy ryba danego gatunku czeka na wyżerkę . I jeszcze dodam ,że bardziej ważna jest pora dnia jak u mnie świt to jest nr jeden .
Dzięki Bernard ;-)No u mnie lubią ruch wody na zbiornikach i tyle . Woda zasyfiona i temu , kolega dostał 72 cm z wieczorka ja miałem sporo pustych brań i okonia . Czyli cały czas coś się dzieje ...
Dzisiaj byłem parę minut przed 5-ta na wodzie ale dopiero o7,40 pierwszy zebaty-narybek, hak od dołu pyska, a drugi ok 8,30, okonki zero. Jutro znów ma być halony i trzy dni przerwy.