Reklama
  • Forum wedkuje.pl2010-10-05 10:20:45

     

    Drodzy Koledzy ostatnio na forum zawrzało , zrobiło się smutno i dość niesmacznie wobec czego proponuję coś na poprawę humoru . Chciałbym zachęcić Was do opisania jakieś fajnej przygody wędkarskiej która poprawiłaby nam wszystkim humor , jak tytuł stanowi może być to historia niekoniecznie prawdziwa , liczę na Waszą inwencję twórczą . Może ja zacznę i załaduje linka z moją opowieścią która już dawno się ""wydarzyła"" a opisałem ją jakiś czas temu .

               -------   http://forum.wedkuje.pl/post/zagadkowy-lin/92242/0  -------

  • Forum wedkuje.pl 2010-10-06 07:34:30

    Historia to krótka, lecz o zgrozo - prawdziwa:

    Wędkuję ze spinningiem wzdłuż małej okolicznej rzeki. Nagle spotykam wędkarza, który w wodzie ma zarzucone 4! żywce. Wiecie jak jest, nie wiadomo czy przyjechał sam czy też nie?
    Więc robię wstępny rekonesans słowny - czy biorą, pogoda, Palikot...
    No i pytam, czy tamte dwie wędki to też jego?
    "skąd - kolega poszedł na chwilę do samochodu i zaraz wróci" - usłyszałem.
    Dałem temu spokój - Rutkowskim w życiu być to nie moje marzenie.
    Poszedłem dalej.
    W drodze powrotnej spotkałem go powtórnie, zbierał się do domu i jechał samochodem w moim kierunku.
    I tutaj najlepsze:
    1. biedak się wystraszył zatrzymał w celu wyjaśnień,
    2. wyjaśnił, że "kumpel poszedł do pobliskiego baru i olał wędkowanie"

    Wybuchłem mu śmiechem prosto w uchylone seiczenckie okno! Mógł sobie podarować.

  • piotrekelk 2010-10-06 09:13:32

    bo w tym barze moze lepsze rybki braly:D

  • baloonstyle 2010-10-06 10:18:37

    Historia to krótka, lecz o zgrozo - prawdziwa:

    Wędkuję ze spinningiem wzdłuż małej okolicznej rzeki. Nagle spotykam wędkarza, który w wodzie ma zarzucone 4! żywce. Wiecie jak jest, nie wiadomo czy przyjechał sam czy też nie?
    Więc robię wstępny rekonesans słowny - czy biorą, pogoda, Palikot...
    No i pytam, czy tamte dwie wędki to też jego?
    "skąd - kolega poszedł na chwilę do samochodu i zaraz wróci" - usłyszałem.
    Dałem temu spokój - Rutkowskim w życiu być to nie moje marzenie.
    Poszedłem dalej.
    W drodze powrotnej spotkałem go powtórnie, zbierał się do domu i jechał samochodem w moim kierunku.
    I tutaj najlepsze:
    1. biedak się wystraszył zatrzymał w celu wyjaśnień,
    2. wyjaśnił, że "kumpel poszedł do pobliskiego baru i olał wędkowanie"

    Wybuchłem mu śmiechem prosto w uchylone seiczenckie okno! Mógł sobie podarować.

    Tak poważnie to ja bym uwierzył , sam wiem jak rodzinne wypady wyglądają....
    w sensie ja łapie  , sześc wędek w wodzie a reszta w barze, albo namiot rozstawiają i mówią ze jak będę wracał to żeby wziął ich wędki  tylko, bo oni zostają.


  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-10-07 12:33:44

  • Forum wedkuje.pl 2010-10-07 14:13:06

    Historia niekoniecznie prawdziwa,hm...a już wiem-wątek Ghostmir-Mastiff dwa bratanki,takie wędkarskie archiwum X

  • Forum wedkuje.pl 2010-10-07 14:33:45

    To u góry to tak dla rozładowania napięcia...                                                                 Nieco poważniej opowiem krótką historyjkę-byłem kiedyś z moim kolegą,mentorem,Tomkiem na pstrągowej wyprawie po rzece wierzyca.Wyprawa jak każda inna,dojeżdżamy,on bierze lewy brzeg ,ja prawy,on pod prąd ,ja z prądem,po godzince dwóch jak zawsze komóreczki w dłoń i dzwonimy do siebie ustalając co kto złowił.Tak było i tym razem,zaczeliśmy w połowie długiego odcinka ,pomiedzy dwoma mostami-w Bączku oraz w Kręgskim Młynie.Ja schodzę w dół rzeki a Tomek idzie w górę.Po jakimś czasie dzwonię do Tomka-halo dziadzia,i jak tam ,co złowiłeś?-w odpowiedzi słyszę-kurwa,wędzoną makrelę.Parsknałem śmiechem i besztam kłamczucha,ten uparcie twierdzi że ma makrelę.Ok,myślę sobie,dziadzia zwariował,60-tka na karku i pewnie przesadził z jakimś żelem na reumatyzm i ma zwykłą jazdę po tabletkach.W końcu nadchodzi czas powrotu,dochodząc do auta widzę że Tomek już jest,czeka na mnie.Podchodzę a ten rzuca na maskę swego wyścigowego poloneza....wędzoną makrelę....mówiąc-kurwa,mówiłem.Zgłupiałem do reszty.Co się okazało-podczas jazdy powrotnej,przejeżdżaliśmy przez most w Bączku a tam...policja i straż wyciągają z wody dostawczego żuka,chłopina nie wyrobił i sru poprzez barierki do rzeki.Nic mu się nie stało,żuka szlag trafił i cały towar do pobliskiego sklepu,min-Wędzone makrele.To jedną z nich na Meppsa Black Fury dybnął Tomek poniżej mostu,przepłyneła jakieś 2-3 km nim ją podchaczył kotwicą w sam krzyż.

  • Forum wedkuje.pl 2010-10-07 15:09:03

    To u góry to tak dla rozładowania napięcia...                                                                 Nieco poważniej opowiem krótką historyjkę-byłem kiedyś z moim kolegą,mentorem,Tomkiem na pstrągowej wyprawie po rzece wierzyca.Wyprawa jak każda inna,dojeżdżamy,on bierze lewy brzeg ,ja prawy,on pod prąd ,ja z prądem,po godzince dwóch jak zawsze komóreczki w dłoń i dzwonimy do siebie ustalając co kto złowił.Tak było i tym razem,zaczeliśmy w połowie długiego odcinka ,pomiedzy dwoma mostami-w Bączku oraz w Kręgskim Młynie.Ja schodzę w dół rzeki a Tomek idzie w górę.Po jakimś czasie dzwonię do Tomka-halo dziadzia,i jak tam ,co złowiłeś?-w odpowiedzi słyszę-kurwa,wędzoną makrelę.Parsknałem śmiechem i besztam kłamczucha,ten uparcie twierdzi że ma makrelę.Ok,myślę sobie,dziadzia zwariował,60-tka na karku i pewnie przesadził z jakimś żelem na reumatyzm i ma zwykłą jazdę po tabletkach.W końcu nadchodzi czas powrotu,dochodząc do auta widzę że Tomek już jest,czeka na mnie.Podchodzę a ten rzuca na maskę swego wyścigowego poloneza....wędzoną makrelę....mówiąc-kurwa,mówiłem.Zgłupiałem do reszty.Co się okazało-podczas jazdy powrotnej,przejeżdżaliśmy przez most w Bączku a tam...policja i straż wyciągają z wody dostawczego żuka,chłopina nie wyrobił i sru poprzez barierki do rzeki.Nic mu się nie stało,żuka szlag trafił i cały towar do pobliskiego sklepu,min-Wędzone makrele.To jedną z nich na Meppsa Black Fury dybnął Tomek poniżej mostu,przepłyneła jakieś 2-3 km nim ją podchaczył kotwicą w sam krzyż.

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    hehehe ale jajca , dobreeeeeeeee

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-10-07 20:24:34

    Niestety autentyk,mówię niestety bo już gdzieś,kiedyś,słyszałem o identycznym zdarzeniu,o żuku i makreli.Statystycznie niemożliwe a jednak...deja vu??? Matrix???

  • TomN83 2010-10-07 22:25:37

    Kilka lat temu na początku mojej wędkarskiej przygoby byłem z kolegą ze spiningiem na starorzeczu Bugu w Stasiopolu. Chodziliśmy każdy w swoją stronę. Kolega nosił podbierak ja nie miałem jeszcze swojego. Nagle z pod samych nóg uderzył mi szczupak 56cm (wtedy największy jakiego widziałek). Krzyknełem do kolegi, że potrzedny będzie podbierak. Była połowa października, a kolega jak Jezus poszedł przez  śwrodek rozlewiska w adidasach. Na samo wspomnienie tego zdarzenia śmieje się jak dziecko. Mokry po pas ale podbierak doniósł w nagrodę oddałem mu tego zębacza. Niestety musieliśmy szybko wracać bo zrobiło mu się zimno (co mnie nie dziwiło )

    ;)))))))))))



Reklama
Reklama