Reklama
  • Neykes2012-01-25 18:46:18

    Z wędkarstwem jestem związany od dziecka. W 1999 roku mój Dziadek wykopał za moim domem 5 stawów i zarybił je jak najbardziej prawidłowo ... Od kiedy miałem 3 latka to tylko wędkarstwo się liczyło ...
    Ciężko było zajmować się czymś innym ,ponieważ mój dziadek,tata i chrzestny zabierali mnie co prawie 2 dzień na ryby ... Rodzaje były różne : Dziadek na KARPIE,SUMY,TOŁPYGI i AMURY na FEEDER ,Tato na KARPIA,LINA na SPŁAWIK , CHRZESTNY na wszystkie inne ryby... M.In. Pstrąg,Szczupak,Sandacz,Okoń,Lin ...
    Moja pierwsza ryba to oczywiście KARP ... Kiedy było branie dziadek zaciął ,a ja zwijałem ją do końca ,byłem bardzo szczęśliwy i wgl. się nie brzydziłem czy takie tam ,w porównaniu do innych dzieci z mojego otoczenia.Dziadek mi powtarzał ,że brązowooki ma zawsze szczęście do ryby... Tak się zaczęło... Kartę wyrobiłem w wieku 10 lat : ). Jeździłem z wujkiem na ryby drapieżne ,ponieważ tato rozpoczął pracę jako kierownik budowy ,a dziadek jako dobrze opłacalny operator koparki ...
    Potem zerwałem kontakt z naturą i rybami w wieku 13-14 lat ... Liczyła się jedynie szkoła ...
    Teraz mam prawie 16 lat i odzyskałem kontakt z rybami ,rok temu od nowa założyłem kartę wędkarską i jak najbardziej podoba mi się wędkowanie ... Łowie na wszystkie metody ,jedynie łowienie na muchę sprawia mi trudności.

    Teraz kilka moich rekordów życiowych:

    Szczupak 61cm - Jezioro Antek
    Okoń 35cm - Starorzecze Osiecznica
    Karp 7kg - Mój prywatny staw.
    Wzdręga 31cm - J.W

    PISZCIE NA DOLE WASZE HISTORIE !!!!!!!!!  

  • mlodystm 2012-01-26 12:06:04

    Mając dwa latka jezdzilem na biwaki , ale jeszcze nie łowilem :( W wieku trzec lat , pierwszy raz na pontonie. 4 latka mialem jak dostalem swojego pierwszego 3m bacika na ktorego łowiłem słonecznice :D ale to bylo cos ;d a Potem kolejne lata spędzone po za domem to za dlugo by opisywac. Tygodniowe wypady, biwaki , zasiadki , i tak do teraz mi zostało. Feeder, Feeder i jeszcze raz Feeder i czasem bacik ;p

  • MareKs 2012-01-26 12:18:32

    Kiedy skończyły się wakacje mnie nadal ciągnęło nad wodę. Jednak pogoda nie pozwalała juz na kąpiele więc jeździłem z tatem na ryby.
    Pierwszego okonia zaciąłem jeszcze w wakacje. Zacięcie, zwijam żyłkę a tutaj nic, kołowrotek wydaje dziwne dźwięki a żyłka nie chce się zwijać, emocje niesamowite, Tata widząc to wziął ode mnie wędkę. To był do tej pory nasz największy okoń - 32cm.
    Wędkarski bakcyl był już połknięty i tak zostanie do końca życia.

  • ryukon1975 2012-01-26 12:19:03

    Mi z dzieciństwem i wędkarstwem kojarzyć sie będzie zawsze pierwsza osiemdziesiątka.:)
    Przyszedłem ze szkoły,wcześnie bo to był pierwszy wrzesień.Mam ochotę iść na szczupaka ale nie mam przyponów,inne czasy nie to co teraz że wszystko jest zawsze w sklepach.
    Ukleciłem przypon z drutu stalowego,łamany.Już na miejscu zarzuciłem ,czekam.
    Takich widoków się nie zapomina,na płytkiej wodzie okolo 120 cm obok jakiegoś konara zarzucam.
    "Konar" startuje i uderza,po kilku minutach mam w łapie szczupaka 81 cm.
    Radość młokosa nieopisana.:)

  • Reklama
  • rybak2000 2012-01-26 14:04:21

    Ja zacząłem łowić niedawno, bo zaledwie rok temu. Pierwsza ryba jaką złowiłem był karaś srebrzysty, radość ogromna.

  • Romuald55 2012-01-26 14:18:50

    Miałem trzy lata jak ojciec dał mi wędkę i złowiłem moją pierwszą w życiu rybę,pstrąga.Pamiętam jak dziś te emocje i wielka radość z wiszącego na haczyku wędki podskakującego pstrąga.Że to był pstrąg i że miałem wtedy trzy lata wiem z póżniejszej relacji ojca.Mój syn niewiele będąc starszy niż ja wtedy,tez złowił rybę będąc ze mną.Niestety, bakcyl wędkarstwa go ominął.

  • Forum wedkuje.pl 2012-01-26 14:52:28

    Kiedy miałem 6 lat poszedłem z kuzynem na ryby na pobliskie bagno.Łowiliśmy kilka godzin ale brały same karasie srebrzyste a my mieliśmy ich już duuużo i nie chcieliśmy ich łowić.Powiedziałem do mojego towarzysza że poczekamy jeszcze chwilę ale jak nie złowimy nic oprócz japońców to idziemy do domu.Nasze zestawy zmieniliśmy na bardziej toporne, z nadzieją na złowienie grubej ryby.Niestety nic nie brało, zacząłem się pakować kiedy nagle usłyszałem wołanie kuzyna, krzyczał: "Paaaweeeł! masz branie!!!"Rzuciłem torbę wędkarską i zacząłem biec z całych sił,  jak najszybciej do wędki, serce biło mi jak młot, adrenalina oogromna!Kij był bardzo wygięty, do granic wytrzymałości!Niestety kiedy dobiegłem do wędki zobaczyłem jak żyłka pęka...Zrezygnowany ale szczęśliwy i zdumiony wielkością ryb w tym stawie wróciłem do wody.Niestety nigdy nie dowiedziałem się co to za potwór przerwał mi żyłkę bo przeprowadziłem się i nie mam dostępu do tego łowiska.

  • przemo1980 2012-01-26 15:13:56

    Kiedy miałem 6 lat poszedłem z kuzynem na ryby na pobliskie bagno.Łowiliśmy kilka godzin ale brały same karasie srebrzyste a my mieliśmy ich już duuużo i nie chcieliśmy ich łowić.Powiedziałem do mojego towarzysza że poczekamy jeszcze chwilę ale jak nie złowimy nic oprócz japońców to idziemy do domu.Nasze zestawy zmieniliśmy na bardziej toporne, z nadzieją na złowienie grubej ryby.Niestety nic nie brało, zacząłem się pakować kiedy nagle usłyszałem wołanie kuzyna, krzyczał: "Paaaweeeł! masz branie!!!"Rzuciłem torbę wędkarską i zacząłem biec z całych sił,  jak najszybciej do wędki, serce biło mi jak młot, adrenalina oogromna!Kij był bardzo wygięty, do granic wytrzymałości!Niestety kiedy dobiegłem do wędki zobaczyłem jak żyłka pęka...Zrezygnowany ale szczęśliwy i zdumiony wielkością ryb w tym stawie wróciłem do wody.Niestety nigdy nie dowiedziałem się co to za potwór przerwał mi żyłkę bo przeprowadziłem się i nie mam dostępu do tego łowiska.
    "Zrezygnowany ale szczęśliwy i zdumiony wielkością ryb w tym stawie wróciłem do wody" - to bardzo ciekawe :)))

  • Reklama
  • jacenty75 2012-01-27 07:42:40

    Niczym wodnik szuwarek.

  • Zander51 2012-01-31 16:33:37

    Nie napiszę o swoich początkach tutaj. Może "popełnię" jakiś tekst na blogu. Pojechałem kiedyś z kolegą na J. Tejstymy. Żona wcisnęła mi na siłę prawie 10-letniego synka, bo sama jechała na uczelnię. Sławek nie chciał jechać ani ja go niańczyć, ale trudno, siła wyższa. Machamy ze Zbychem kijami i nic.Minęło południe i nic.Rzucam kotwicę wzdłuż cypla wychodzącego w jezioro. Tu bywał szczupak i banda okoni często grasowała. Rzucamy ze Zbychem w ten cypel i nic. A Sławek w jezioro próbuje rzucać. Jak nic zaraz  zaczepi o zielsko i będę musiał podnieść kotwicę. Patrzę na jego szczytówkę a ona wygięta. No i wykrakałem. Koniec dobrego ustawienia. Już mam wyciągać kotwicę, ale patrzę , że kij pracuje rytmicznie. Kurtka na wacie, chyba coś jednak ma ! Po chwili słyszymy szum uciekającej żyłki z kołowrotka. Pomału przyciągnął do burty łódki ze 3- kilowego szczupaka ! Kopary nam opadły... Do końca dnia złowiłem śledzika z 80 deko a Zbycho na zero. A mały siedział jak król na imieninach...
    Potem zabierałem Sławka na zawody wędkarskie. Niegłupi chłopak to i sukcesy miał. Ale ojciec kupił mu w nagrodę za dobre stopnie i granie w piłkę komputer z internetem...

  • mlodystm 2012-01-31 21:51:26

    Niegłupi chłopak to i sukcesy miał. Ale ojciec kupił mu w nagrodę za dobre stopnie i granie w piłkę komputer z internetem...


    tez kolego, zes odwalił;p Trzeba bylo wedeczke, kołowrotek i pare drobiazgów :P Pozdrawiam :)

  • stuart 2012-01-31 22:13:20

    Moja przygoda wędkarska zaczęła się jakieś 1,5 roku temu. Zacząłem łowić jakimiś szrotami ...karaski i baćzki. Później kupiłem porządną wedke i zaczałem łowić okonie :) I historia toczy sie dalej...

  • Reklama


Reklama
Reklama