Witam.Wczoraj byłem pospinningować trochę i do godziny 8.00 cisza na Odrze. Ale później zaczęła chodzić ryba, pare rzutów DAM-owską obrotówką(4) i łup! Myślałem na początku, że to kolejny zaczep, ale poczułem dużą rybę. Ciągnąłem ją przez jakieś pół minuty, szła cały czas po dnie i w stronę nurtu, nie wiem nawet co to przypadkach było, ale chyba nie szczupak, bo on z reguły pcha się pod powierzchnie(w moich dotychczasowych przypadkach ),no i po tej krótkiej walce ryba się wypięła:/Myślałem,że mnie krew tam zaleje:/Wędkę miałem cały czas napiętą więc co mogłoby być przyczyną?Jak dobrze zaciąć rybę jak czuje,że już jest na haku?Pomóżcie bo nie chce kolejnego takiego przypadku bo chyba wędkę połamię:DPozdrawiam
No to lam juz teraz, bo z pewnoscia niejedna ryba jeszcze Ci sie zerwie. Tak to juz jest w wedkarstwie. A najczesciej zrywaja sie te ryby zycia :). Nie ma 100% sposobu na takie zaciecie ryby, zeby nie miala szans na spiecie sie. Zwlaszcza przy metodach nazwijmy to aktywnych (spinning czy mucha). Moze na zywca, czekajac kilka minut ryba polknie tak gleboko przynete, ze hol moze co najwyzej zakonczyc sie zerwaniem zylki ale nie spieciem. Gdybym mial lamac wedke na co 10 spietej rybie to bylbym juz bankrutem :)
Po prostu kolego, czujesz branie, zacinasz tak jak w każdej metodzie, z tym że w spinningu robisz to w zaleznosci jak trzymasz wędkę. Mocne dynamiczne szarpnięcie w odpowiednim momenciec (brania!) a potem to już od ryby zależy czy się wypnie czy też nie.
To zależy jak daleko zaczepiłeś, czasem wystarczy poluzować żyłkę, czasem szarpnąć, a czasem trzeba podejść bliżej zaczepu, lub poniżej i próbować szarpnąć. Lub zainwestować w odczepiacz.
nie wiem czy to dobre dla kołowrotka ale... napinam żyłkę tak nawet solidnie i odczepiam kaplonek od kołowrotka zęby żyłka sie poluzowała, jak nie jest to jakiś mocny zaczep to przeważnie puszcze, a jak juz sie konkretnie gdzies zahaczy to nie ma na to rady. Mam plecionkę i wędkuje na twistery a ostatnio haki do nich sa jakies elastyczne ( raczej to nie dobrze ale cóż... odginają sie trochę ) i ciągnę wtedy jak inne metody zawodzą i hak sie trochę rozgina i puszcza zaczep. Fakt faktem słyszałem ze przez te haki duże ryby schodzą i mój kolega jest tej sytuacji przykładem. Jak dlużej powędkujesz i poznasz wodę będziesz zaczepów miał coraz mniej... Mi też zdarzają się dni że też sporo nazrywam.
Mnie najbardziej (żeby nie pisać dosadniej) denerwuje gdy o świcie ledwo co rozkładam wędkę i z pierwszym porannym holem mam zamiast ryby zaczep i muszę cały zestaw wiązać od nowa.
A ja zeby podtrzymac kol. na duchu, powiem za na ostatnich 2 wyprawach puscilem 6 czy 7 jazi a zlowilem 1 sztuke nie przekraczajaca 30 cm. Z czego 5 ryb poszlo w ciagu 30 min. Wczoraj 1 40-taczek przy samych nogach.
Słusznie prawi kolega @pawelz. Z mojego doświadczenia przy połowie sandaczy wynika, że duży sandacz (powyżej 5 kg) potrafi trzymać zębami ołowianą główkę jigową w potwornym ścisku (widziałem wielokrotnie ślady zębów), aż w pewnej chwili otwiera paszczę i przeważnie się uwalnia. Kilka sandaczy podholowałem do łodzi - szły po samym dnie - kilka rund pod łodzią (na maksymalnie napiętym wędzisku) i ... luz. Też miałem pomysły podobne do Ciebie... ale miej szacunek dla przeciwnika, nie byle jakiego przeciwnika, ryba walczy o życie.
Witam.Wczoraj byłem pospinningować trochę i do godziny 8.00 cisza na Odrze. Ale później zaczęła chodzić ryba, pare rzutów DAM-owską obrotówką(4) i łup! Myślałem na początku, że to kolejny zaczep, ale poczułem dużą rybę. Ciągnąłem ją przez jakieś pół minuty, szła cały czas po dnie i w stronę nurtu, nie wiem nawet co to przypadkach było, ale chyba nie szczupak, bo on z reguły pcha się pod powierzchnie(w moich dotychczasowych przypadkach ),no i po tej krótkiej walce ryba się wypięła:/Myślałem,że mnie krew tam zaleje:/Wędkę miałem cały czas napiętą więc co mogłoby być przyczyną?Jak dobrze zaciąć rybę jak czuje,że już jest na haku?Pomóżcie bo nie chce kolejnego takiego przypadku bo chyba wędkę połamię:DPozdrawiam
No to lam juz teraz, bo z pewnoscia niejedna ryba jeszcze Ci sie zerwie. Tak to juz jest w wedkarstwie. A najczesciej zrywaja sie te ryby zycia :).
Nie ma 100% sposobu na takie zaciecie ryby, zeby nie miala szans na spiecie sie. Zwlaszcza przy metodach nazwijmy to aktywnych (spinning czy mucha).
Moze na zywca, czekajac kilka minut ryba polknie tak gleboko przynete, ze hol moze co najwyzej zakonczyc sie zerwaniem zylki ale nie spieciem.
Gdybym mial lamac wedke na co 10 spietej rybie to bylbym juz bankrutem :)
No oczywiście nie napisałem tego serio:)
Ale mógłby mi ktoś opisać jak zacinać na spinning, bo szczerze mówiąc to nie wiem...
Po prostu kolego, czujesz branie, zacinasz tak jak w każdej metodzie, z tym że w spinningu robisz to w zaleznosci jak trzymasz wędkę.
Mocne dynamiczne szarpnięcie w odpowiednim momenciec (brania!) a potem to już od ryby zależy czy się wypnie czy też nie.
z biegiem czasu wyczujesz co jest zaczepem a co braniem, żeby bez powodu nie ciąć zawadu bo stracisz czasem szanse na odczepienie przynęty.
a jak wiem, że to zaczep to jak to zrobić aby odzyskać przynęte?Bo nie ukrywam,że sporo ich trace
To zależy jak daleko zaczepiłeś, czasem wystarczy poluzować żyłkę, czasem szarpnąć, a czasem trzeba podejść bliżej zaczepu, lub poniżej i próbować szarpnąć. Lub zainwestować w odczepiacz.
nie wiem czy to dobre dla kołowrotka ale...
napinam żyłkę tak nawet solidnie i odczepiam kaplonek od kołowrotka zęby żyłka sie poluzowała, jak nie jest to jakiś mocny zaczep to przeważnie puszcze, a jak juz sie konkretnie gdzies zahaczy to nie ma na to rady.
Mam plecionkę i wędkuje na twistery a ostatnio haki do nich sa jakies elastyczne ( raczej to nie dobrze ale cóż... odginają sie trochę ) i ciągnę wtedy jak inne metody zawodzą i hak sie trochę rozgina i puszcza zaczep.
Fakt faktem słyszałem ze przez te haki duże ryby schodzą i mój kolega jest tej sytuacji przykładem.
Jak dlużej powędkujesz i poznasz wodę będziesz zaczepów miał coraz mniej...
Mi też zdarzają się dni że też sporo nazrywam.
Mnie najbardziej (żeby nie pisać dosadniej) denerwuje gdy o świcie ledwo co rozkładam wędkę i z pierwszym porannym holem mam zamiast ryby zaczep i muszę cały zestaw wiązać od nowa.
Może ktoś jeszcze coś dorzuci?
Ja powiem to samo co kol.@pawelz.
A ja zeby podtrzymac kol. na duchu, powiem za na ostatnich 2 wyprawach puscilem 6 czy 7 jazi a zlowilem 1 sztuke nie przekraczajaca 30 cm. Z czego 5 ryb poszlo w ciagu 30 min. Wczoraj 1 40-taczek przy samych nogach.
Słusznie prawi kolega @pawelz. Z mojego doświadczenia przy połowie sandaczy wynika, że duży sandacz (powyżej 5 kg) potrafi trzymać zębami ołowianą główkę jigową w potwornym ścisku (widziałem wielokrotnie ślady zębów), aż w pewnej chwili otwiera paszczę i przeważnie się uwalnia. Kilka sandaczy podholowałem do łodzi - szły po samym dnie - kilka rund pod łodzią (na maksymalnie napiętym wędzisku) i ... luz. Też miałem pomysły podobne do Ciebie... ale miej szacunek dla przeciwnika, nie byle jakiego przeciwnika, ryba walczy o życie.