Może zaczniemy nowy wątek w którym będziemy opowiadać ile kosztuje nas wypad na ryby. Tzn robaki, zanęty i inne pierdółki co za każdym razem kupujemy. U mnie wygląda to tak :Zanęta 6 złBiałe 2 złCzerwone 3,5 Kukurydza 2 __ 13,5
jestem przecietnym gruntowym amatorem:wypad na 2 osobycałodniowy: Przynęty (ok 12 -13 zł): białe + czerwone + pinki = 10 złczasami kukurydza puszka = 3 zł zaletą jest to, że przynety zostają na jakies 2-3 dni, moga się przydać do kolejnej zasiadki. Zanęty ( 15 zł) :zanęta 1 kg 8 złglina paczka 5 złczasami dodaje melasy ( powiedzmy 200 ml to bedzie ok 2,50 zł)atraktordodatki, jak płatki owsiane+jedzenie i napoje na 2 os to ok 30 zł+ paliwo, to już w zależności od miejsca, powiedzmy 12-20 km w dwie strony - ok 10 zł Razem : 1 wypad na 2 osoby = 70 zł czyli na 1 osobę około 30-35 złotych uważam że DUŻO, zwłaszcza, ze często wracam bez większej sztuki
Kiedyś gdy kupowałem zanętę, kukurydzę itd., to wychodziło mi podobnie. Pod koniec sezonu zacząłem robić swoją zanętę, robaki kopać w gnojowniku i zbierajać z padliny w wiaderku i w sumie jeden wypad wynosi mnie 1zł-2zł (plus piwko hehehe, ale pędząc swoje winko, dużo piwka mi nie potrzeba)
Wariant I - wyjazdy lokalne: Paliwo jakies 10 zl Srednio 1-2 stracone muchy jakies 2 zl Razem 12-max 15 zl Wariant II - wyjazd na wody gorskie: Paliwo - z tym roznie ale gdyby liczyc to jakies 50-70 zl (przy zalozeniu ze jada 4 osoby). Licencja 75 zl x 2 - 150 zl Nocleg (2 doby 35 x2 ) jakies 70 zl. Czyli okolo 220-300 zl bez posilkow (w domu tez trzeba jesc).
jestem przecietnym gruntowym amatorem:wypad na 2 osobycałodniowy: Przynęty (ok 12 -13 zł): białe + czerwone + pinki = 10 złczasami kukurydza puszka = 3 zł zaletą jest to, że przynety zostają na jakies 2-3 dni, moga się przydać do kolejnej zasiadki. Zanęty ( 15 zł) :zanęta 1 kg 8 złglina paczka 5 złczasami dodaje melasy ( powiedzmy 200 ml to bedzie ok 2,50 zł)atraktordodatki, jak płatki owsiane+jedzenie i napoje na 2 os to ok 30 zł+ paliwo, to już w zależności od miejsca, powiedzmy 12-20 km w dwie strony - ok 10 zł Razem : 1 wypad na 2 osoby = 70 zł czyli na 1 osobę około 30-35 złotych uważam że DUŻO, zwłaszcza, ze często wracam bez większej sztuki No przecież to hobby - ))))));-)
Mnie wypad z reguły kosztuje tyle co paliwo. No czasem urwę z jakąś gumę ale rzadko, odczepiacz i łowienie z pontonu robi swoje. Ciut więcej gdy wybieram się na lina bo to dochodzi te parę zeta na zanętę i kuku, przynęty mam swoje:)
wg.mnie to właśnie spinning jest najtańszy.Pływam na Sulejowie i z ręki i w trolu.Zerwałem dwa salmiaki.Jednego na rybie i jednego na owadzie.Tylko dlatego że nie chciało mi się odczepiacza wyciągać.Straciłem jeszcze kilka gumek.Na wodzie byłem ze 100 razy.Koszt wyprawy 10 km.simsonem:)))
Zależy czy mówimy o wyjazdach lokalnych to w moim przypadku w kwocie 40zł spokojnie się zamykam tj zanęta 2kg, pinka 0,5litra, czerwone , kuku, groch. Natomiast jak jedziemy na 2-3dni na międzybrodzie żywieckie to inna bajka bo zanęty + robactwo to już kwota ok 100zł, do tego dochodzi kolejne 100-200zł jedzenie i browarki, wódeczka, także w kwocie 300-350zł się spokojnie zamykamy z paliwem
Różnie zależnie od tego jak gdzie z kim ;) Najdrożej wychodzi tyczkowanie nad rzekami, o zawodach nie wspominając.Zanęta 3 kg - 15 zł pół paczki fluo- 5 zł Robactwo 15 zł Glina - zupełna taniość, mam dostęp do przemysłowych ilości ale te 5 zł na wyjazd Paliwo- najbliżej mam nad wartę +/- 60 km w jedna stronę- 110 km - 50 zł. Rzadko kiedy człowiek zamyka się w stówce
Wyjazd po zajęciach na pobliski stawik Duża pinka 6 zł - na 2 razy 3 kg zanęty na 5 wyjazdów- 3 zł na wyjazd Koszty dojazdu praktycznie zero. No ale ile można dłubać płotki, człowiek musi jechać na normalne ryby od czasu do czasu.
Tutaj niestety nie ma reguły ja łowie często na rzece na grunt i parę złotych w wodzie się zostawia jak jest dużo zaczepów itp. koszyk+rurka to tak z 5 zł a bywało, że jednego dnia i z 5 zestawów poszło do wody. No ale cóż każde hobby ma swoją cene
Wypad na ryby może kosztować 5 zeta ,a może 50 zeta . Zależy o jakim wypadzie mowa. Niestety ,a może stety wypad wypadowi nie równy .
Jednak wcześniej chodziłem do knajpy i te hobby było droższe - na same zęby,alkohol i opłaty poszkodowe wynosiły mnie w miesiąc więcej niż mój obecny cały sprzęt wędkarski. Mimo że dużo kosztuje wędkowanie ,to ja to nie przeliczam na kase . To jest pasja ,która uratowała mi życie ...tak szczerze.....i robie taki wypad ,na jaki mnie w danym momencie stać.
Redaktor robiąc wywiad z żoną górnika przodowego zapytal czy mąż ma jakieś hobby; Ja mo hobbybyk. A poważnie ,Darek ma racje to jest nasze hobby na kase sie nie powinno przeliczać.
widzę ze niektorzy maja fajnie z racji ksztów wypadu na ryby rzędy kilku zł .
Na upartego mój wyjazd tez mógłby tyle kosztować tylko w tej czesci kraju nie ma w ogole wody i zeby dojechac do rzeki to 50km x2 kasa leci a nawet nad tą rzeką 8 na 10 wypadów kończy sie bez kontaktu z jakąkolwiek rybą heh ale taki urok tej pasji
Mnie nic nie kosztuje :) W zasięgu powiedzmy 10km mam koło 7 jezior, 10 stawów i z 5 małych rzeczek także wszędzie dojadę moim wypasionym rowerkiem i na paliwo wydam 0zł. A że łowię na spinning to robaki i zanęty też 0zł. Przynęt nie urywam bo mam odczepiacz także strat nie ma. Jedynie koszt zakupu sprzętu, a tak to nic nie kupuję.
Nie przeliczam wypadów na wydane pieniądze, jakbym tak robił to najlepiej jakbym został w domu:) Dla mnie to hobby, pasja dzięki której mogę się odstresować po ciężkim tygodniu pracy, mogę zrelaksować się na łonie przyrody i przeżyć bezcenne chwilę. I tego Wam wszystkim życzę
Szczerz mówiąc nigdy nie liczyłem ale wypad nad Wisełkę na 2 dni to wydatek około 150pl (70-100km w jedną stronę) oczywiście nie licząc papierosów których idzie kilka razy więcej niż w czasie zwykłego pospolitego dnia,wiem wiem tu nikt nie pali -niech doliczy koszt fajek to mu koszt 2 dniowego wypadu wzrośnie o 30-50 PLN które pójdą z dymem nad którym kiełbaski nawet nie usmaży!
Ja staram sie nawet nie liczyć, bo po podliczeniu suma przechodzi wszelkie granice rozsądku, jest to drogie hobby, zwłaszcza jak ktoś ma fioła na tym punktcie. Zawsze poza stałymi kosztami znajdzie się coś innego, to baterie, to jakaś kuchenka,jakaś nowa latarka, ciuchy,buty itp... i tak każdy wyjazd, a jestem prawie codziennie na rybach...
Ja staram sie nawet nie liczyć, bo po podliczeniu suma przechodzi wszelkie granice rozsądku, jest to drogie hobby, zwłaszcza jak ktoś ma fioła na tym punktcie. Zawsze poza stałymi kosztami znajdzie się coś innego, to baterie, to jakaś kuchenka,jakaś nowa latarka, ciuchy,buty itp... i tak każdy wyjazd, a jestem prawie codziennie na rybach...
No drogie jak cholera ale co zrobić lepszego z kasą?:) Nie ma lepszego sposobu wydawania pieniędzy niż wydawanie na wędkowanie:) Ja policzyłem, że opłaty PZW+zakupy przedsezonowe to około 700pln. I nie mam bladego pojęcia z czego to się uzbierało...
Ja staram sie nawet nie liczyć, bo po podliczeniu suma przechodzi wszelkie granice rozsądku, jest to drogie hobby, zwłaszcza jak ktoś ma fioła na tym punktcie. Zawsze poza stałymi kosztami znajdzie się coś innego, to baterie, to jakaś kuchenka,jakaś nowa latarka, ciuchy,buty itp... i tak każdy wyjazd, a jestem prawie codziennie na rybach...
Kto bogatemu zabroni :))
Ok 40 - 60 zł nocka (17- 9).
Krótki popołudniowy albo poranny wypad - do 30 zł.
co racja to racja... ale powiedz tak mojej małżonce:/ kiedy zaplanuje wypad na rybki, moje kochanie w pierwszej kolejności ma w zwyczaju pytać: "na spinning czy na białą" ( akurat z tak bogatej wiedzy mojej lubej jestem dumny hehe) wynika to z tego, że polowanie na drapieżnika w moim przypadku wychodzi taniej, arsenał przynęt mam z początkiem sezonu naszykowany i gotowy, ewentualny koszt to parę zł. na paczkę fajek, dodatkowe wolframy i czasem jakąś nową gumkę. Jednak gdy zabieram feederki bądz spławikówkę to koszta rosną, widomo zanęta, różnego typu przynęty ( tak na wszelki wypadek pinki, białe, czerwone, kuku i inne ziarno, czasem ochotka) no jakeś dodatki w postaci atraktorów ( np. melasa tak na wszelki wypadek bo ryba lubi) tu kwota robi się spora, mi tej kasy nie szkoda ale tak na wszelki wypadek staram się sam do wędkarskiego chodzić:):) a małżonce to zawsze można kwotę zaniżyć żeby była zadowolona:D oczywiście ja tak nie robię;)
hehe to ja zanizam - mowie ze na zanety wydaje jakies 30 zl miesiecznie :) - bo robaki mam swoje, a kukurydze, badz tunczyka to ona mi kupuje "po drodze " w sklepie i tego juz nie licze :) bo ja tego nie wydaje :)
Dziwne , że wiele osób wlicza w wypad na ryby paliwo oraz jedzenie? Jeść tez i w domu trzeba. A poza tym to samochód tankujecie tylko jak jeździcie na ryby? Dojazdy w inne miejsca nie ponoszą kosztów paliwa. Uważam , że i tak auto trzeba zatankować i nie ma sensu tego wliczać w wyprawy wędkarskie
To zbierz sobie wyjazdy roczne do kupy i policz jaka jest różnica.
Dla mnie żadna różnica , i tak muszę tankować i tak muszę tankować. Chcąc dojechać do pracy czy gdziekolwiek indziej. Chyba , że co nie którzy tankują tylko na ryby:)
Dziwne , że wiele osób wlicza w wypad na ryby paliwo oraz jedzenie? Jeść tez i w domu trzeba. A poza tym to samochód tankujecie tylko jak jeździcie na ryby? Dojazdy w inne miejsca nie ponoszą kosztów paliwa. Uważam , że i tak auto trzeba zatankować i nie ma sensu tego wliczać w wyprawy wędkarskie
Gdybym nie pojechał na ryby, to może bym w ogóle auta nie ruszał tego dnia. Auto trzeba zatankować, ale jeździć na siłę już niekoniecznie.
Prowiant też czasem trzeba jakiś kupić. Nie wszystko z domu nadaje się do zabrania, przygotowania i zjedzenia nad wodą.
Dziwne , że wiele osób wlicza w wypad na ryby paliwo oraz jedzenie? Jeść tez i w domu trzeba. A poza tym to samochód tankujecie tylko jak jeździcie na ryby? Dojazdy w inne miejsca nie ponoszą kosztów paliwa. Uważam , że i tak auto trzeba zatankować i nie ma sensu tego wliczać w wyprawy wędkarskie
Jak można nie wliczać kosztów dojazdów na ryby do ogólnej puli ??
Jak jedziesz do pracy to nie wliczasz kosztów paliwa ??
Ile kosztuje mnie wypad na ryby? a czy to jest ważne? gdy pasja zahacza o ekonomię to coś tu nie halo...Stąd już rzut beretem do stwierdzeń typu karta się musi zwrócić czy sprzedaży ryb w celu minimalizacji kosztów-rozumowania jak najbardziej ekonomiczne jednak z etyką niemające nic wspólnego zaś koleś który waży w ten sposób nie jest napewno pasjonatem. Gdy mnie przycisnie bieda to co najwyżej pójdę nad akwen pieszo,nie kupię sobie wiaderka nowych ciekawostek czy nowej szpuli hypermeganówkaniewyśmigłej plećki,ale nigdy i napewno nawet mi nawet na myśl nie przyjdzie rozpatrywać danego wypadu z perspektywy opłacalności.Poprostu biorę manele i wychodzę,gdy mam siano to nawet na Alaskę gdy nie to może być beczka w ogródku,nieważne,liczy się tylko ten wypad. Nigdy przez 25lat łowienia nie przyszło mi nawet do tej porytej wędkarstwem bani aby policzyć koszta poszczególnej eskapady,bo i po co? i tak pojadę,bo muszę,bo jestem wędkarskim narkomanem,bo jak nie pojadę to dostanę drgawek i wysypki a żona będzie miała w ten dzień krzyż pański ze mną.Łowię bo muszę.
Dziwne , że wiele osób wlicza w wypad na ryby paliwo oraz jedzenie? Jeść tez i w domu trzeba. A poza tym to samochód tankujecie tylko jak jeździcie na ryby? Dojazdy w inne miejsca nie ponoszą kosztów paliwa. Uważam , że i tak auto trzeba zatankować i nie ma sensu tego wliczać w wyprawy wędkarskie
Jak można nie wliczać kosztów dojazdów na ryby do ogólnej puli ??
Jak jedziesz do pracy to nie wliczasz kosztów paliwa ??
Widzisz dla mnie takie wydzielanie paliwa to tak jakbym miał wyliczać sobie każde piwko wypite wciągu roku, lub każdą kupioną przynętę spiningową. Tylko po co? Jedzenie w domu też sobie wyliczacie na rok??
Taka pasja i już lepiej czasami nie zdawać sobie oficjalnie sprawy z wydatków bo po co?Na dojazdy do pracy nie wyliczm paliwa dla Twojej wiadomości, bo jak ja auta nie wezmę na ryby to żona pojedzie do koleżanek. Więc po co?
U siebie zauważłem podobne objawy ;} , tyle że z LPG w aucie mogę bez wyrzutów sumienia i w poczuciu bezkarności dalej brnąć w ten nałóg.
Na jesien może tez przesiade sie na LPG o ile czybciem VP44 nie siądzie :P to także będe jezdzil i moze przestane wliczac koszty paliwa .
w zeszlym roku tankowalem smaochód tylk ozeby dojezdzać nad wodę i 50L starczało na kilkanaście dni . Co do wliczania jedzenia to jedząc w domu z jednego gara nie wlicza się chyba 200g pyrów czy kawałka mięsa bo byłoby to trudne do wyliczenai a jadąc nad wodę zazwyczaj kupuje sie do jedzenia pierdoly drozdzówki , bułki i slodycze ktore wycodza 10x drozej niz domowe jedzenie .
Jak na grunt to : -zanęta (x2) 20zł-paliwo ok 25zł-robaki (białe,pinki,czerwone) 8,50-zapasowy sprzęt np.koszyczki,słomki itp. ok 20 zł-kukurydza,płatki owsiane,melasa,atraktor ok 20zł-prowiant ok 30zł W sumie : 123,50 :D
Na jeden wypad na gruncik : białe,pinka-ok.4złzanęta- ok.6złkoszyczki ,haczyki itd.-ok.10zł Tak więc średnio to 20zł. Nie licze transportu jeżdżę rowerem ew.autobusem taniej jak barszcz ;)
Może zaczniemy nowy wątek w którym będziemy opowiadać ile kosztuje nas wypad na ryby. Tzn robaki, zanęty i inne pierdółki co za każdym razem kupujemy. U mnie wygląda to tak :Zanęta 6 złBiałe 2 złCzerwone 3,5 Kukurydza 2 __ 13,5
tak ok 200 pln wypad min 2 dni
50-paliwo
20-50 zanety
100 - cos dla duszy i ciala( browarek kielbaski)
tak ok 200 pln wypad min 2 dni
50-paliwo
20-50 zanety
100 - cos dla duszy i ciala( browarek kielbaski)
To nie ma związku z wędkarstwem a nie jadąc na ryby jeść też trzeba.:)
jestem przecietnym gruntowym amatorem:wypad na 2 osobycałodniowy:
Przynęty (ok 12 -13 zł):
białe + czerwone + pinki = 10 złczasami kukurydza puszka = 3 zł
zaletą jest to, że przynety zostają na jakies 2-3 dni, moga się przydać do kolejnej zasiadki.
Zanęty ( 15 zł) :zanęta 1 kg 8 złglina paczka 5 złczasami dodaje melasy ( powiedzmy 200 ml to bedzie ok 2,50 zł)atraktordodatki, jak płatki owsiane+jedzenie i napoje na 2 os to ok 30 zł+ paliwo, to już w zależności od miejsca, powiedzmy 12-20 km w dwie strony - ok 10 zł
Razem : 1 wypad na 2 osoby = 70 zł czyli na 1 osobę około 30-35 złotych uważam że DUŻO, zwłaszcza, ze często wracam bez większej sztuki
Czytając wątek to kiełbaski i browarek jak najbardziej pasują do wydatków :)
60 PALIWKO
30 ZANĘTA,ROBACTWO
30 KIEŁBASKI I BROWAREK
Wyjazd na nockę :
Paliwo 50zł
cos do jedzenia i picia 20zł
2 paczki robaków 5zł
5 przynęt gumowych+ przypony 30zł (zerwane)
całość okolo 100zł
Kiedyś gdy kupowałem zanętę, kukurydzę itd., to wychodziło mi podobnie. Pod koniec sezonu zacząłem robić swoją zanętę, robaki kopać w gnojowniku i zbierajać z padliny w wiaderku i w sumie jeden wypad wynosi mnie 1zł-2zł (plus piwko hehehe, ale pędząc swoje winko, dużo piwka mi nie potrzeba)
przy wyjeździe na spining oprócz wydatku ok.10zł na paliwo do silnika nie mam wiecej wydatkow, wyposazam sie zawsze przed rozpoczeciem sezonu
paliwo - ok 50gr/km
zanęta - 8-16pln
przynęta - 5-50pln w zależności na co się ustawiam
dodatkowe - :)
Chwilowe wypady nie są kosztowne. Gorzej rzecz ma się z dłuższymi zasiadkami. Dochodzą jedzenie, napoje, gaz, kwatera.
Nie można też zapominać i zezwoleniach. Niektóre pochłaniają sporo z sakiewki.
Sumując wszystko, nasze hobby jest dosyć kosztownym zajęciem. Szczególnie przy częstych wypadach.
Becnie raczej nic mnie wypd nie kosztuje.
Paliwa nie ma co liczyć do auta bo i tak tankujemy i tak.
Prowiantu nie ma sensu liczyć.
Czasami białe kupię ale rzadko.
Zanęty tylko wiosną , a biorę hurtowo wię jakieś
3 zł wychodzi
Resztę posiadam sam
Rosówki, groch , kuku
Najdrożej wychodzi spinning :( Zerwać kilka gumek czy blaszek z 50pln O woblerach nie mówie
U mnie jest następująco:- Paliwo 2-5 zł- Robaczki 3 zł- Kuku 2 zł- Zanęta 15 zł- Dodatki do zanęt (melasa itp.) 5 złCzyli razem 30 zł
Wariant I - wyjazdy lokalne:
Paliwo jakies 10 zl
Srednio 1-2 stracone muchy jakies 2 zl
Razem 12-max 15 zl
Wariant II - wyjazd na wody gorskie:
Paliwo - z tym roznie ale gdyby liczyc to jakies 50-70 zl (przy zalozeniu ze jada 4 osoby).
Licencja 75 zl x 2 - 150 zl
Nocleg (2 doby 35 x2 ) jakies 70 zl.
Czyli okolo 220-300 zl bez posilkow (w domu tez trzeba jesc).
jestem przecietnym gruntowym amatorem:wypad na 2 osobycałodniowy:
Przynęty (ok 12 -13 zł):
białe + czerwone + pinki = 10 złczasami kukurydza puszka = 3 zł
zaletą jest to, że przynety zostają na jakies 2-3 dni, moga się przydać do kolejnej zasiadki.
Zanęty ( 15 zł) :zanęta 1 kg 8 złglina paczka 5 złczasami dodaje melasy ( powiedzmy 200 ml to bedzie ok 2,50 zł)atraktordodatki, jak płatki owsiane+jedzenie i napoje na 2 os to ok 30 zł+ paliwo, to już w zależności od miejsca, powiedzmy 12-20 km w dwie strony - ok 10 zł
Razem : 1 wypad na 2 osoby = 70 zł czyli na 1 osobę około 30-35 złotych uważam że DU ŻO, zwłaszcza, ze często wracam bez większej sztuki
No przecież to hobby - ))))));-)
Mnie wypad z reguły kosztuje tyle co paliwo. No czasem urwę z jakąś gumę ale rzadko, odczepiacz i łowienie z pontonu robi swoje.
Ciut więcej gdy wybieram się na lina bo to dochodzi te parę zeta na zanętę i kuku, przynęty mam swoje:)
wg.mnie to właśnie spinning jest najtańszy.Pływam na Sulejowie i z ręki i w trolu.Zerwałem dwa salmiaki.Jednego na rybie i jednego na owadzie.Tylko dlatego że nie chciało mi się odczepiacza wyciągać.Straciłem jeszcze kilka gumek.Na wodzie byłem ze 100 razy.Koszt wyprawy 10 km.simsonem:)))
Koszt to paliwo, a że jeżdżę niedaleko, więc paliwa niewiele...
Ewentualnie czasami jakaś guma się urwie, ale większych wydatków nie ma..
Zależy czy mówimy o wyjazdach lokalnych to w moim przypadku w kwocie 40zł spokojnie się zamykam tj zanęta 2kg, pinka 0,5litra, czerwone , kuku, groch. Natomiast jak jedziemy na 2-3dni na międzybrodzie żywieckie to inna bajka bo zanęty + robactwo to już kwota ok 100zł, do tego dochodzi kolejne 100-200zł jedzenie i browarki, wódeczka, także w kwocie 300-350zł się spokojnie zamykamy z paliwem
Różnie zależnie od tego jak gdzie z kim ;)
Najdrożej wychodzi tyczkowanie nad rzekami, o zawodach nie wspominając.Zanęta 3 kg - 15 zł
pół paczki fluo- 5 zł
Robactwo 15 zł
Glina - zupełna taniość, mam dostęp do przemysłowych ilości ale te 5 zł na wyjazd
Paliwo- najbliżej mam nad wartę +/- 60 km w jedna stronę- 110 km - 50 zł.
Rzadko kiedy człowiek zamyka się w stówce
Wyjazd po zajęciach na pobliski stawik
Duża pinka 6 zł - na 2 razy
3 kg zanęty na 5 wyjazdów- 3 zł na wyjazd
Koszty dojazdu praktycznie zero.
No ale ile można dłubać płotki, człowiek musi jechać na normalne ryby od czasu do czasu.
Tutaj niestety nie ma reguły ja łowie często na rzece na grunt i parę złotych w wodzie się zostawia jak jest dużo zaczepów itp. koszyk+rurka to tak z 5 zł a bywało, że jednego dnia i z 5 zestawów poszło do wody. No ale cóż każde hobby ma swoją cene
Wypad na ryby może kosztować 5 zeta ,a może 50 zeta . Zależy o jakim wypadzie mowa. Niestety ,a może stety wypad wypadowi nie równy .
Jednak wcześniej chodziłem do knajpy i te hobby było droższe - na same zęby,alkohol i opłaty poszkodowe wynosiły mnie w miesiąc więcej niż mój obecny cały sprzęt wędkarski.
Mimo że dużo kosztuje wędkowanie ,to ja to nie przeliczam na kase .
To jest pasja ,która uratowała mi życie ...tak szczerze.....i robie taki wypad ,na jaki mnie w danym momencie stać.
Redaktor robiąc wywiad z żoną górnika przodowego zapytal czy mąż ma jakieś hobby;
Ja mo hobbybyk.
A poważnie ,Darek ma racje to jest nasze hobby na kase sie nie powinno przeliczać.
Kosztować może i 200, 300 a nawet i 500... Zależy co kto łowi, na co i ile czasu zamierza spędzić nad wodą.
Wypad nad Bzurę
Dojazd 20
Jakiś baton, napój etc 5-10
Razem 35pln
Spławik lub grunt
Zanęta + dodatki 10
przynęty 10
Razem 20pln
Wieczorny wypad na opaskę
Piwko marki Dawne 3.55 :)
widzę ze niektorzy maja fajnie z racji ksztów wypadu na ryby rzędy kilku zł .
Na upartego mój wyjazd tez mógłby tyle kosztować tylko w tej czesci kraju nie ma w ogole wody i zeby dojechac do rzeki to 50km x2 kasa leci a nawet nad tą rzeką 8 na 10 wypadów kończy sie bez kontaktu z jakąkolwiek rybą heh ale taki urok tej pasji
Mnie nic nie kosztuje :) W zasięgu powiedzmy 10km mam koło 7 jezior, 10 stawów i z 5 małych rzeczek także wszędzie dojadę moim wypasionym rowerkiem i na paliwo wydam 0zł. A że łowię na spinning to robaki i zanęty też 0zł. Przynęt nie urywam bo mam odczepiacz także strat nie ma. Jedynie koszt zakupu sprzętu, a tak to nic nie kupuję.
Szczęśliwi kasy nie liczą.
Nie przeliczam wypadów na wydane pieniądze, jakbym tak robił to najlepiej jakbym został w domu:) Dla mnie to hobby, pasja dzięki której mogę się odstresować po ciężkim tygodniu pracy, mogę zrelaksować się na łonie przyrody i przeżyć bezcenne chwilę.
I tego Wam wszystkim życzę
Szczerz mówiąc nigdy nie liczyłem ale wypad nad Wisełkę na 2 dni to wydatek około 150pl
(70-100km w jedną stronę) oczywiście nie licząc papierosów których idzie kilka razy więcej niż w czasie zwykłego pospolitego dnia,wiem wiem tu nikt nie pali -niech doliczy koszt fajek to mu koszt 2 dniowego wypadu wzrośnie o 30-50 PLN które pójdą z dymem nad którym kiełbaski nawet nie usmaży!
dużo za dużo
Ja staram sie nawet nie liczyć, bo po podliczeniu suma przechodzi wszelkie granice rozsądku, jest to drogie hobby, zwłaszcza jak ktoś ma fioła na tym punktcie. Zawsze poza stałymi kosztami znajdzie się coś innego, to baterie, to jakaś kuchenka,jakaś nowa latarka, ciuchy,buty itp... i tak każdy wyjazd, a jestem prawie codziennie na rybach...
Ja staram sie nawet nie liczyć, bo po podliczeniu suma przechodzi wszelkie granice rozsądku, jest to drogie hobby, zwłaszcza jak ktoś ma fioła na tym punktcie. Zawsze poza stałymi kosztami znajdzie się coś innego, to baterie, to jakaś kuchenka,jakaś nowa latarka, ciuchy,buty itp... i tak każdy wyjazd, a jestem prawie codziennie na rybach...
No drogie jak cholera ale co zrobić lepszego z kasą?:) Nie ma lepszego sposobu wydawania pieniędzy niż wydawanie na wędkowanie:)
Ja policzyłem, że opłaty PZW+zakupy przedsezonowe to około 700pln. I nie mam bladego pojęcia z czego to się uzbierało...
Ja staram sie nawet nie liczyć, bo po podliczeniu suma przechodzi wszelkie granice rozsądku, jest to drogie hobby, zwłaszcza jak ktoś ma fioła na tym punktcie. Zawsze poza stałymi kosztami znajdzie się coś innego, to baterie, to jakaś kuchenka,jakaś nowa latarka, ciuchy,buty itp... i tak każdy wyjazd, a jestem prawie codziennie na rybach...
Kto bogatemu zabroni :))
Ok 40 - 60 zł nocka (17- 9).
Krótki popołudniowy albo poranny wypad - do 30 zł.
Szczęśliwi kasy nie liczą.
co racja to racja... ale powiedz tak mojej małżonce:/ kiedy zaplanuje wypad na rybki, moje kochanie w pierwszej kolejności ma w zwyczaju pytać: "na spinning czy na białą" ( akurat z tak bogatej wiedzy mojej lubej jestem dumny hehe) wynika to z tego, że polowanie na drapieżnika w moim przypadku wychodzi taniej, arsenał przynęt mam z początkiem sezonu naszykowany i gotowy, ewentualny koszt to parę zł. na paczkę fajek, dodatkowe wolframy i czasem jakąś nową gumkę. Jednak gdy zabieram feederki bądz spławikówkę to koszta rosną, widomo zanęta, różnego typu przynęty ( tak na wszelki wypadek pinki, białe, czerwone, kuku i inne ziarno, czasem ochotka) no jakeś dodatki w postaci atraktorów ( np. melasa tak na wszelki wypadek bo ryba lubi) tu kwota robi się spora, mi tej kasy nie szkoda ale tak na wszelki wypadek staram się sam do wędkarskiego chodzić:):) a małżonce to zawsze można kwotę zaniżyć żeby była zadowolona:D oczywiście ja tak nie robię;)
hehe to ja zanizam - mowie ze na zanety wydaje jakies 30 zl miesiecznie :) - bo robaki mam swoje, a kukurydze, badz tunczyka to ona mi kupuje "po drodze " w sklepie i tego juz nie licze :) bo ja tego nie wydaje :)
Od czasu gdy zmieniłem auto i zdecydowałem się na bryke z LPG koszty spadły do minimum! Ostatnio głównie spining z pontonu z napędem elektrycznym.
Dziwne , że wiele osób wlicza w wypad na ryby paliwo oraz jedzenie?
Jeść tez i w domu trzeba. A poza tym to samochód tankujecie tylko jak jeździcie na ryby?
Dojazdy w inne miejsca nie ponoszą kosztów paliwa.
Uważam , że i tak auto trzeba zatankować i nie ma sensu tego wliczać w wyprawy wędkarskie
To zbierz sobie wyjazdy roczne do kupy i policz jaka jest różnica.
To zbierz sobie wyjazdy roczne do kupy i policz jaka jest różnica.
Dla mnie żadna różnica , i tak muszę tankować i tak muszę tankować.
Chcąc dojechać do pracy czy gdziekolwiek indziej.
Chyba , że co nie którzy tankują tylko na ryby:)
Tylko mają paliwa na ryby i z powrotem i tylko samochód na ryby stoi. :)))
Dziwne , że wiele osób wlicza w wypad na ryby paliwo oraz jedzenie?
Jeść tez i w domu trzeba. A poza tym to samochód tankujecie tylko jak jeździcie na ryby?
Dojazdy w inne miejsca nie ponoszą kosztów paliwa.
Uważam , że i tak auto trzeba zatankować i nie ma sensu tego wliczać w wyprawy wędkarskie
Gdybym nie pojechał na ryby, to może bym w ogóle auta nie ruszał tego dnia. Auto trzeba zatankować, ale jeździć na siłę już niekoniecznie.
Prowiant też czasem trzeba jakiś kupić. Nie wszystko z domu nadaje się do zabrania, przygotowania i zjedzenia nad wodą.
Dziwne , że wiele osób wlicza w wypad na ryby paliwo oraz jedzenie?
Jeść tez i w domu trzeba. A poza tym to samochód tankujecie tylko jak jeździcie na ryby?
Dojazdy w inne miejsca nie ponoszą kosztów paliwa.
Uważam , że i tak auto trzeba zatankować i nie ma sensu tego wliczać w wyprawy wędkarskie
Jak można nie wliczać kosztów dojazdów na ryby do ogólnej puli ??
Jak jedziesz do pracy to nie wliczasz kosztów paliwa ??
Ile kosztuje mnie wypad na ryby? a czy to jest ważne? gdy pasja zahacza o ekonomię to coś tu nie halo...Stąd już rzut beretem do stwierdzeń typu karta się musi zwrócić czy sprzedaży ryb w celu minimalizacji kosztów-rozumowania jak najbardziej ekonomiczne jednak z etyką niemające nic wspólnego zaś koleś który waży w ten sposób nie jest napewno pasjonatem.
Gdy mnie przycisnie bieda to co najwyżej pójdę nad akwen pieszo,nie kupię sobie wiaderka nowych ciekawostek czy nowej szpuli hypermeganówkaniewyśmigłej plećki,ale nigdy i napewno nawet mi nawet na myśl nie przyjdzie rozpatrywać danego wypadu z perspektywy opłacalności.Poprostu biorę manele i wychodzę,gdy mam siano to nawet na Alaskę gdy nie to może być beczka w ogródku,nieważne,liczy się tylko ten wypad.
Nigdy przez 25lat łowienia nie przyszło mi nawet do tej porytej wędkarstwem bani aby policzyć koszta poszczególnej eskapady,bo i po co? i tak pojadę,bo muszę,bo jestem wędkarskim narkomanem,bo jak nie pojadę to dostanę drgawek i wysypki a żona będzie miała w ten dzień krzyż pański ze mną.Łowię bo muszę.
U siebie zauważłem podobne objawy ;} , tyle że z LPG w aucie mogę bez wyrzutów sumienia i w poczuciu bezkarności dalej brnąć w ten nałóg.
Założyłem przyjazny wątek, a tu widać wszyscy mają wąty. Oj panowie, panowie...
Dziwne , że wiele osób wlicza w wypad na ryby paliwo oraz jedzenie?
Jeść tez i w domu trzeba. A poza tym to samochód tankujecie tylko jak jeździcie na ryby?
Dojazdy w inne miejsca nie ponoszą kosztów paliwa.
Uważam , że i tak auto trzeba zatankować i nie ma sensu tego wliczać w wyprawy wędkarskie
Jak można nie wliczać kosztów dojazdów na ryby do ogólnej puli ??
Jak jedziesz do pracy to nie wliczasz kosztów paliwa ??
Widzisz dla mnie takie wydzielanie paliwa to tak jakbym miał wyliczać sobie każde piwko wypite wciągu roku, lub każdą kupioną przynętę spiningową.
Tylko po co?
Jedzenie w domu też sobie wyliczacie na rok??
Taka pasja i już lepiej czasami nie zdawać sobie oficjalnie sprawy z wydatków bo po co?Na dojazdy do pracy nie wyliczm paliwa dla Twojej wiadomości, bo jak ja auta nie wezmę na ryby to żona pojedzie do koleżanek.
Więc po co?
U siebie zauważłem podobne objawy ;} , tyle że z LPG w aucie mogę bez wyrzutów sumienia i w poczuciu bezkarności dalej brnąć w ten nałóg.
Na jesien może tez przesiade sie na LPG o ile czybciem VP44 nie siądzie :P to także będe jezdzil i moze przestane wliczac koszty paliwa .
w zeszlym roku tankowalem smaochód tylk ozeby dojezdzać nad wodę i 50L starczało na kilkanaście dni .
Co do wliczania jedzenia to jedząc w domu z jednego gara nie wlicza się chyba 200g pyrów czy kawałka mięsa bo byłoby to trudne do wyliczenai a jadąc nad wodę zazwyczaj kupuje sie do jedzenia pierdoly drozdzówki , bułki i slodycze ktore wycodza 10x drozej niz domowe jedzenie .
Jak na grunt to : -zanęta (x2) 20zł-paliwo ok 25zł-robaki (białe,pinki,czerwone) 8,50-zapasowy sprzęt np.koszyczki,słomki itp. ok 20 zł-kukurydza,płatki owsiane,melasa,atraktor ok 20zł-prowiant ok 30zł W sumie : 123,50 :D
Na jeden wypad na gruncik :
białe,pinka-ok.4złzanęta- ok.6złkoszyczki ,haczyki itd.-ok.10zł
Tak więc średnio to 20zł. Nie licze transportu jeżdżę rowerem ew.autobusem taniej jak barszcz ;)