Koledzy jak to jest w innych krajach z łowjeniem.Czy trzeba coś płacić w innych krajach jak bym pojechał w takich ja Niemcy,Szwecja,Norwegia.itp.Wielu ludzi widzę że jeżdzi poza granice kraju gdzie łapią naprawde wspaniałe okazy,o których w Polsce można tylko pomażyć.Ile to kosztuje z gory DZIEKI KOLEDZY...
Znajomy znajomego mieszkając w Norwegii,próbował się dowiedzieć o kartę,zezwolenie czy jakieś opłaty - nikt nic o czymś takim nie słyszał. Wędkował bez tego. Ale sam nie sprawdziłem i nie wiem ile w tym prawdy - pozdrawiam.
Jeszcze gdzieś na forum czytałem o węgorzach we Francji - płacą ok.70eu za kartę i mogą wędkować na 4 wędki. Ale to miejscowi - przyjezdni pewnie coś muszą wykupić na miejscu.
witam. kolego ja bylem w szwecji łowiliśmy na rzece,jeziorze normalnie na jedną wędkę bez żadnych pozwoleń,powiem szczerze rewelacja. ponoć można jedną nie ważne spławik,grunt czy spining.Pozdrawiam.
Koledzy jak to jest w innych krajach z łowjeniem.Czy trzeba coś płacić w innych krajach jak bym pojechał w takich ja Niemcy,Szwecja,Norwegia.itp.Wielu ludzi widzę że jeżdzi poza granice kraju gdzie łapią naprawde wspaniałe okazy,o których w Polsce można tylko pomażyć.Ile to kosztuje z gory DZIEKI KOLEDZY...
Cześć, w Niemczech jeżeli się ma polską kartę wędkarską można wykupić pozwolenie kosztuje niedrogo - kilkanaście EUR na rok (jeżeli dobrze pamiętam). Kupuje się w urzędzie miasta - niestety jak się nie zna niemieckiego to akurat w tych referatach urzedu nie zawsze łatwo się jest dogadać np. po angielsku - ja sprawdzałem w Hamburgu i Duisburgu.
Jak tylko Polacy się pojawia to wytłuką wszystko, nawet w Australii poradzili by sobie z karpiami. Tylko czekać jak w Norwegii będą limity i licencje dla Polaków, to jest dzicz.
Nie ma chyba kraju w ktory lowi sie za darmo. W kazdym kraju trzeba wykupic pozwolenie. Wykupienie tego nie daje nam jednak mozliwosci na lowienie gdzie sie chce. Najczesciej jest tak, ze trzeba wykupic tzw krajowke (tak jak w niemczech) po czym dodatkowe oplaty u konkretnego gospodarza lowiska. Nie znam kraju (nie slyszalem) w ktorym za 20 EURO mozna by lowic na wszystkich wodach. W kazdym cywilizowanym kraju woda ma wlasciciela. I to u niego wplaca sie glowne oplaty.I u niego trzeba dowiedziec sie jakie sa warunki (przepisy) lowienia. Moze byc tak jak na np. Vah"u gdzie dniowka 50 zl pozwala na lowienie na 1-2 km rzeki.
Jesli ktos lowil bez zadnych oplat i zezwolen, to na 100% klusowal. A to ze nie dowiedzial sie co i jak, to niczego nie usprawiedliwia.
Jak tylko Polacy się pojawia to wytłuką wszystko, nawet w Australii poradzili by sobie z karpiami. Tylko czekać jak w Norwegii będą limity i licencje dla Polaków, to jest dzicz.
Ni trzeba szukac tak daleko. Na Slowacji bylo piekne jezioro pelne 1 kg okoni. Polacy mogli lowic tam tylko 1 rok. Potem specjalnie dla nas wprowadzili dodatkowe przepisy i oplaty.
Jak tylko Polacy się pojawia to wytłuką wszystko, nawet w Australii poradzili by sobie z karpiami. Tylko czekać jak w Norwegii będą limity i licencje dla Polaków, to jest dzicz.
Ni trzeba szukac tak daleko. Na Slowacji bylo piekne jezioro pelne 1 kg okoni. Polacy mogli lowic tam tylko 1 rok. Potem specjalnie dla nas wprowadzili dodatkowe przepisy i oplaty.
Pewnie myślisz o Orawie. Tam nawet na łodziach mieli maszynki do mięsa.
Koledzy jak to jest w innych krajach z łowjeniem.Czy trzeba coś płacić w innych krajach jak bym pojechał w takich ja Niemcy,Szwecja,Norwegia.itp.Wielu ludzi widzę że jeżdzi poza granice kraju gdzie łapią naprawde wspaniałe okazy,o których w Polsce można tylko pomażyć.Ile to kosztuje z gory DZIEKI KOLEDZY...
Znajomy znajomego mieszkając w Norwegii,próbował się dowiedzieć o kartę,zezwolenie czy jakieś opłaty - nikt nic o czymś takim nie słyszał. Wędkował bez tego. Ale sam nie sprawdziłem i nie wiem ile w tym prawdy - pozdrawiam.
Jeszcze gdzieś na forum czytałem o węgorzach we Francji - płacą ok.70eu za kartę i mogą wędkować na 4 wędki. Ale to miejscowi - przyjezdni pewnie coś muszą wykupić na miejscu.
witam. kolego ja bylem w szwecji łowiliśmy na rzece,jeziorze normalnie na jedną wędkę bez żadnych pozwoleń,powiem szczerze rewelacja. ponoć można jedną nie ważne spławik,grunt czy spining.Pozdrawiam.
Koledzy jak to jest w innych krajach z łowjeniem.Czy trzeba coś płacić w innych krajach jak bym pojechał w takich ja Niemcy,Szwecja,Norwegia.itp.Wielu ludzi widzę że jeżdzi poza granice kraju gdzie łapią naprawde wspaniałe okazy,o których w Polsce można tylko pomażyć.Ile to kosztuje z gory DZIEKI KOLEDZY...
Cześć, w Niemczech jeżeli się ma polską kartę wędkarską można wykupić pozwolenie kosztuje niedrogo - kilkanaście EUR na rok (jeżeli dobrze pamiętam). Kupuje się w urzędzie miasta - niestety jak się nie zna niemieckiego to akurat w tych referatach urzedu nie zawsze łatwo się jest dogadać np. po angielsku - ja sprawdzałem w Hamburgu i Duisburgu.
Ogólnie aby poczytać o wędkowaniu za granicą polecam: http://www.rybowanie.pl/zagranica.php?str=0
Jak tylko Polacy się pojawia to wytłuką wszystko, nawet w Australii poradzili by sobie z karpiami. Tylko czekać jak w Norwegii będą limity i licencje dla Polaków, to jest dzicz.
Nie ma chyba kraju w ktory lowi sie za darmo.
W kazdym kraju trzeba wykupic pozwolenie. Wykupienie tego nie daje nam jednak mozliwosci na lowienie gdzie sie chce. Najczesciej jest tak, ze trzeba wykupic tzw krajowke (tak jak w niemczech) po czym dodatkowe oplaty u konkretnego gospodarza lowiska.
Nie znam kraju (nie slyszalem) w ktorym za 20 EURO mozna by lowic na wszystkich wodach. W kazdym cywilizowanym kraju woda ma wlasciciela. I to u niego wplaca sie glowne oplaty.I u niego trzeba dowiedziec sie jakie sa warunki (przepisy) lowienia.
Moze byc tak jak na np. Vah"u gdzie dniowka 50 zl pozwala na lowienie na 1-2 km rzeki.
Jesli ktos lowil bez zadnych oplat i zezwolen, to na 100% klusowal. A to ze nie dowiedzial sie co i jak, to niczego nie usprawiedliwia.
Jak tylko Polacy się pojawia to wytłuką wszystko, nawet w Australii poradzili by sobie z karpiami. Tylko czekać jak w Norwegii będą limity i licencje dla Polaków, to jest dzicz.
Ni trzeba szukac tak daleko. Na Slowacji bylo piekne jezioro pelne 1 kg okoni. Polacy mogli lowic tam tylko 1 rok. Potem specjalnie dla nas wprowadzili dodatkowe przepisy i oplaty.
Jak tylko Polacy się pojawia to wytłuką wszystko, nawet w Australii poradzili by sobie z karpiami. Tylko czekać jak w Norwegii będą limity i licencje dla Polaków, to jest dzicz.
Ni trzeba szukac tak daleko. Na Slowacji bylo piekne jezioro pelne 1 kg okoni. Polacy mogli lowic tam tylko 1 rok. Potem specjalnie dla nas wprowadzili dodatkowe przepisy i oplaty.
Pewnie myślisz o Orawie. Tam nawet na łodziach mieli maszynki do mięsa.