Nie mam pojęcia jaki jest powód pytania,ale to zależy od gatunku ryb i czasu jaki pozostaną bez wody.Najbardziej odporne są karasie,liny,węgorze i karpie.
Z łowiska mam do domu 12-15 min. wożę brzany,jazie,klenie,świnki,szczupaki i inne wszystkie przeżywają.Ważne by nie wyschły i nie leżały w zbyt dużej temperaturze.
Nie mam pojęcia jaki jest powód pytania,ale to zależy od gatunku ryb i czasu jaki pozostaną bez wody.Najbardziej odporne są karasie,liny,węgorze i karpie.
Witam!...tak jak napisałeś kolego! ja tylko do dam,że dużo również zależy od temperatury! Pozdrawiam :)
Z łowiska mam do domu 12-15 min. wożę brzany,jazie,klenie,świnki,szczupaki i inne wszystkie przeżywają.Ważne by nie wyschły i nie leżały w zbyt dużej temperaturze.
Witaj! tak to prawda,ja zawsze mam takie duże wiadro plastykowe z przykrywką! by nie chlapała woda,jak już wezmę jakąś rybkę to przeważnie żyją! I dokładnie sprawdzam bagażnik,czy jakaś nie wyskoczyła,bo później jak gdzieś się zawieruszy to jest taki zapach że szok :)Pozdrawiam..
słyszałem że jak chcesz żeby ryba przeżyła dłuższy czas wystarczy obłożyć ją pokrzywami.Sposób mojego dziadka. Sam tego nie praktykowałem. Ale wiozłem kiedyś karsie złociste 10 szt. z Kołobrzegu do Radomia w małym wiaderku, wszystkie do tej pory żyją 10 godz podróży. W wiaderku było troche wody i wyciołem ze styropianu okrą na wielkość wiaderka żeby woda sie nie spietrzała, nie wylewała. nie przykrywałem zbytnio wiekiem zostawiłem im małą szpare. Była wysoka temperatura, ale rybki przeżyły.
Weź wiadro lub jakiś baniak po farbie i po problemie. Mój dziadek żywczyki w wiaderku trzymał po kilka godzin jak była taka potrzeba, bo jechał gdzieś dalej, wtedy miał zrobiony system napowietrzania i nie było problemu. Wszystkie żyły.
Leszcze, krąpie, ukleje i jeszcze pare innych gatunków, to nie wiem jak byśmy nie przewozili, przenosili ,to i tak nie dowieziemy żywych. Wegorz, karp, okoń, KARAŚ (!), te gatunki najdłużej wytrzymają. Bynajmniej ja mam takie doświadczenia, a sposobów próbowałem wielu.
A ja nie rozumiem, po co ta cała dyskusja? A ile Ty wytrzymasz bez powietrza?
Czy chcielibyście być transportowani bez powietrza?
A może kolega cheeatos chce być transportowany w pokrzywach?
Chcesz zabrać rybę z łowiska to ją uśmiercasz i zabierasz.
Chcesz przetransportować żywce to transportujesz w specjalnym wiaderku z pompką napowietrzającą i po kłopocie. Wtedy przeżyje drogę z Krakowa do Gdańska.
Kolega chce przenieść je przez 15 minut, a nic nam do tego gdzie i po co. Chce żywe, to raczej do oczka czy stawiku, proste. Więc pompka na 15 minut jest chyba przegięciem.
W żadnym regulaminie nie ma zapisu, że wędkarz może zabierać ryby tylko i wyłącznie w celu konsumpcji. Może zabrać do swojego stawu, może do akwarium, albo tylko po to, żeby zrobić zdjęcia do "Rekordy na kafelkach". Aczkolwiek moim zdaniem przetrzymywanie żywej ryby nawet w zanurzonej siatce jest mało humanitarne, a co dopiero transportowanie jej "na sucho". Fakt, ryba może przeżyje taki transport, ale namęczy się biedna jak cholera. Szkoda zwirza i tyle.
oczywiście że na 15 minut to napowietrzanie jest zbędne (pisałem o kilku godzinach w wiadrze), podejrzewam że i w siatce dało by rade, dla świętego spokoju wziął bym wiaderko z wodą
Cześć...Chłopaki:) kolega pytał tylko jak przetransportować rybę ,by przeżyła! Więc dostał odpowiedzi...:) teraz sam musi sprawdzić metody:)a co z nią zrobi to jego sprawa:) Pozdrawiam:)
Co do okonia, to Mastiff jesteś w błędzie. Okoń potrzebuje dobrze natlenionej wody i dlatego nawet przetrzymywany w wiaderku z wodą długo tam nie wytrzyma. Jest to nie tylko teoria, ale ta opinia wynika również z moich doświadczeń.
Tak dla sprostowania to pokrzywy konserwują i przedłużają świeżość ryby a nie jej żywotność. Ryba może i faktycznie przeżyje 15min bez wody ale nawet po wpuszczeniu jej do innego zbiornika po takiej wycieczce, po jakimś czasie może i prawdopodobnie zdechnie. Jest jeszcze coś takiego jak stres, ryba przestaje żerować, dopadają ją choroby i w końcu zdycha. Skombinować jakiekolwiek wiadro to chyba żaden problem? Po co męczyć zwierzę?
Co do okonia, to Mastiff jesteś w błędzie. Okoń potrzebuje dobrze natlenionej wody i dlatego nawet przetrzymywany w wiaderku z wodą długo tam nie wytrzyma. Jest to nie tylko teoria, ale ta opinia wynika również z moich doświadczeń.
Tobie może zdychały okonki, mi nie. A przewoziłem je z Odry, we wrześniu, na odcinku 70 km na prośbę kolegi, który ma staw. Pływają w nim do dziś i mają sie dobrze. Tak jak @Verdad napisał, zależy to też od temperatury wody, może ciśnienia, napewno pojemnika z wodą, w którym są transportowane, ilości tej wody itd., w każdym razie "moje" okonie przeżyły w dobrej kondycji.
Skoro kolega ma 15 minut spacerkiem na łowisko to chyba nie jest problemem przespacerować się z wiaderkiem. Raczej bez sensu jest noszenie żywej ryby bez wody.
Jak byłem małym pisaczqiem to przyniosłem kiedyś w siatce 4 okonie do domu na wsi. Młody byłem i głupi. Nie chciałem ich zabijać, a hodować. Pływały w takiej dużej balii, były tam dwa dni, aż nie zeżarły ich koty :/
Transport ryby martwej, zabitej nad łowiskiem - dowolny. Transport ryby żywej przeznaczonej do stawu - sadzyk i wiaderko.
Nie chodzi o to czy przeżyją czy nie, ale kurcze, postawmy się na ich miejscu. Ile się gadzina nacierpi. Przecież to żywe stworzenie, nic złego nam nie uczyniło.
chodzi o to czy przeżyją czy nie, Nie ale kurcze, postawmy się na ich
miejscu. Ile się gadzina nacierpi. Przecież to żywe stworzenie, nic
złego nam nie uczyniło.
Koledzy, ale nie wyolbrzymiajmy tego problemu do rangi barbarzyństwa i dręczenia "gadziny". Macie w domach może akwaria? Mam pisac dalej....? :) i tu kolego mastiff jch masz na widelcu karzdy pisze zlow i wypusc paskudne miesiarze meczyciele ryb ale napewno wiekszosc posiada akwarium no i tego nietrzeba kometowac popieram
Bo idąc dalej tym tokiem rozumowania, to każdy rolnik, hodowca zwierząt, jest barbarzyńcą, baaaa, mordercą na miarę Hannibala Lectera. A akwarysta, to już doktor Mengele.
Nie posiadam akwarium, nie mam nawet psa - zdechł. Ryby traktuje z szacunkiem jakie należy się każdemu żywemu stworzeniu. Chcesz zjeść? Zabij, zabierz i zjedz. Chcesz wrzucić do stawu? Przenieś w wiaderku z wodą. Cała sprawa znowu rozbija się o lenistwo.
Myślę , że tu bardziej może chodzić w takich przypadkach o bezmyślność i tumiwisiźm. Bo to tak, jakby kupić chomika i nieść go do domu w wiaderku z wodą. Ryba bez, chomik w. Głupota? Może i tak, ale bardziej tumiwisiźm.
Mastiff! Jeśli chodzi o tego okonia, to jesteś w błędzie. Okonie należą do ryb, które najszybciej wyzioną ducha i to nawet trzymane w siatce na ryby zanurzonej w wodzie zaraz po złowieniu. Więc zamiast przyznać się do błędu próbujesz problem rozmydlić. Może niech się wypowiedzą inni wędkarze mający doświadczenia tego typu z okoniem.
Mastiff! Jeśli chodzi o tego okonia, to jesteś w błędzie. Okonie należą do ryb, które najszybciej wyzioną ducha i to nawet trzymane w siatce na ryby zanurzonej w wodzie zaraz po złowieniu. Więc zamiast przyznać się do błędu próbujesz problem rozmydlić. Może niech się wypowiedzą inni wędkarze mający doświadczenia tego typu z okoniem.
Aha, to lepiej wiesz czy przewiozłem te okonie w sadzyku do stawu? A wiedziałem , że ktoś mnie śledzi..... Ale wzrok kiepski. Może i należą do słabych ryb, ale nie te które ja wiozłem. Każe gość mi sie do błędu przyznawać , bo on tak powiedział i koniec. Hahahahahaha.... Normalnie terroryzm forumowy.
Nikt nikomu nie zabroni zabrać legalnie złowionej ryby do domu w stanie żywym by ja wpuścić do własnego stawiku. Pozostaje tylko kwestia bezpiecznego transportu, bo wiadomo, że w trasie taka ryba nie będzie miała komfortowych warunków. Jest tylko jeden sposób by zrobić to względzie bezpiecznie. Wiadro ze szczelnie zamykaną pokrywą rozwiąże sprawę, ale tylko pod warunkiem, że w tym wiadrze (oczywiście w wodzie) będziemy przewozić małą ilość ryb. Może to być tylko około 5 sztuk małej ryby typu okoń, płoć, ukleja itp. Czas podróży tez nie może przekraczać 20-30 minut. Musimy być świadomi, ze samochodem trzęsie w trasie, a zatem ryby w rozbujanej wodzie będą się o siebie ocierać, a to spowoduje otarcie śluzu i łusek. Dlatego należy dbać o to, by nie wozić w wiadrze zbyt wielu sztuk. Choć nie jestem za przewożeniem karpia i lina w siatce, można to zrobić na krótkim odcinku. Tylko czy ta ryba nie cierpi? Nie jest to zbyt dobre rozwiązanie. W każdym razie wiadro musi być prawie pełne (woda). Przed zalaniem auta uchroni nas duży, szczelny worek do którego wstawimy wiadro, bądź taka specjalna miska z gumy czy plastiku którą wkłada się do bagażnika. Ja w mojej Zafirce mam takie wkładki.
Temat ten nie jest powodem do piętnowania kogokolwiek, a należy o tym podyskutować, by doradzić Kolegom, którzy może maja mniej wyobraźni. Nie męczmy ryb bez potrzeby Panowie, ale tez nie róbmy jaj i nie popadajmy w skrajności. Myślenie ma kolosalną przyszłość, więc myślmy.
Żadnej innej ryby oprócz karpia osobiście nie przewoziłbym w siatce.
Ogólnie żadnych żywych ryb nie przewożę, a gdybym miał to uczynić to właśnie w sposób który opisałem.
Zależy jakie ryby chcesz transportować.kiedyś przewoziłem tak karpie i karasie złociste do swojego stawu z hodowli ryb.Leżały sobie spokojnie w pojemniku a wiozłem je do siebie prawie godzine i wytrzymały,warunek musiałem je co jakies 15minut polewać woda,a tlen przyswajały sobie z atmosfery i żadna nie umarła mi,więc na 15 minut Twojej drogi rybki powinny przeżyć.pozdrawiam
Mastiff! Niepotrzebnie się podniecasz tematem. Ja nie napisałem, że nie przewiozłeś tych okoni żywych, tylko, że okoń należy do ryb bardzo wrażliwych na niedobór tlenu i szybko ginie. Teoretycznie można każdą rybę przewieźć w stanie żywym, wystarczy zapewnić jej odpowiednie warunki. Natomiast jeśli w jednym pojemniku umieścimy różne gatunki ryb i będzie tam małe stężenie tlenu w wodzie, to okoń będzie należał do tych gatunków, które padną jako jedne z pierwszych. W kontekście tego co napisałem, niepotrzebnie wymyślasz jakieś teorie o terroryzmie.
Mastiff! Niepotrzebnie się podniecasz tematem. Ja nie napisałem, że nie przewiozłeś tych okoni żywych, tylko, że okoń należy do ryb bardzo wrażliwych na niedobór tlenu i szybko ginie. Teoretycznie można każdą rybę przewieźć w stanie żywym, wystarczy zapewnić jej odpowiednie warunki. Natomiast jeśli w jednym pojemniku umieścimy różne gatunki ryb i będzie tam małe stężenie tlenu w wodzie, to okoń będzie należał do tych gatunków, które padną jako jedne z pierwszych. W kontekście tego co napisałem, niepotrzebnie wymyślasz jakieś teorie o terroryzmie.
Napisałeś, ŻE JESTEM W BŁĘDZIE, więc ja Ci pisze, że będziesz mi narzucał swojej racji, a to właśnie porównałem do terroryzmu forumowego! Tobie może okonki zdychają, więc nie generalizuj, bo nie wszystkim, co nie potwierdza Twojej teorii o aż takiej "delikatności" tego gatunku!
Koledzy prosta odpowiedz .Zamykamy gościa w starej lodówce,tylko szczelnie.Ładujemy do samochodu.Jedziemy30 km po sakramenckich wybojach,powietrza starcza mu na 10 minut a my go wypszczamy po11minutach ciekaw jestem jak będzie się czuł .Chyba jak te ryby.CHE CHE CHE.Pozdrawiam
Witam. Nie zastanawiałem się nigdy nad transportem żywych ryb do domu. Mogę tutaj jedynie podać przykład znajomego, który ma sklep zoologiczny. On przewozi rybki akwariowe w dużych foliowych workach. Pompuje do wody tlen w taki sposób by nad powierzchnią wody powstała przestrzeń powietrza przez pompowany do wody tlen co zapewnia jego dostarczanie do wody podczas transportu. Koniec worka skręca w dość specyficzny sposób którego nie jestem w stanie opisać bo tej czynności nie widziałem i zabezpiecza recepturką. Wiadomo że woda będzie podczas transportu będzie pluskała i w ten sposób pobierała część tlenu z przestrzeni nad wodą. Natomiast w celu utrzymania temperatury wody co jest nie mniej ważne od napowietrzenia wody worek wstawia do styropianowych skrzynek czy też pudełek z pokrywami. Pozdr.
Witam. Nie zastanawiałem się nigdy nad transportem żywych ryb do domu. Mogę tutaj jedynie podać przykład znajomego, który ma sklep zoologiczny. On przewozi rybki akwariowe w dużych foliowych workach. Pompuje do wody tlen w taki sposób by nad powierzchnią wody powstała przestrzeń powietrza przez pompowany do wody tlen co zapewnia jego dostarczanie do wody podczas transportu. Koniec worka skręca w dość specyficzny sposób którego nie jestem w stanie opisać bo tej czynności nie widziałem i zabezpiecza recepturką. Wiadomo że woda będzie podczas transportu będzie pluskała i w ten sposób pobierała część tlenu z przestrzeni nad wodą. Natomiast w celu utrzymania temperatury wody co jest nie mniej ważne od napowietrzenia wody worek wstawia do styropianowych skrzynek czy też pudełek z pokrywami. Pozdr.
tak się transportuje rybki z hodowli, sklepów akwarystycznych itp. To jest dobry sposób i gwarantuje prawie 100% przeżycia, ale kolega zapytał w prost: " Mam pytanie czy ryby wytrzymają piętnastominutową podróż w siatce bez wody??" i uzyskał odpowiedź. Myślę że nikt kto nie chce brać ze sobą wiadra, nie będzie tachał butli z tlenem, lub pompki do nadmuchania powietrza.
Mamy takie stawik o który dbamy i zarybiamy czasami,w lato z jednego z pobliskich jezior wyciągneliśmy kilkadziesiąt sztuk ładnego okonia,lina,karasia złotego i przewieżliśmy do nas żeby zarybic,droga zajełą około myśle pół godziny do 40 minut,liny,karasie przezyły ale kilka okoni padło.W zime wybrałem sie połowic z pod lodu.Godzina 7 ,łowie ,piękny garbus,drugi ,trzeci ,płoc...dzwonie do brata czy chce bo akurat piękne sztuki brały,gada że tak to na lód.Łowiłem około 7 godzin,droga itd.Przyjechałem do domu na spoojnie sie ropakowałem itd..wpuszczam do miski,nalewam wody a one wszyskie po 10 minutach pływają.Wniosek że w zimie kilka godzin mogą wytrzymac,w lato raz dwa padają.
Co do zapachu SNIPER zgadzam się z tobą jest mocny wupuszczałem ryby z siatki aale nie zauważyłem że płotka została znalazłem ja w bagażniku w samochodzie u taty buło neciekawie a jak capiło
Zgodzę się z kolegą "Waldi Fish" , że okonie są dosyć delikatne i jako pierwsze tracą życie. Ja zawsze przewoże ryby w dużym wiadrze w siatce nie próbowałem .
Ja chce się dołączyć do pytania kolegi. Chcę kupić kilka (ok 6sztuk) amura w sklepie wędkarskim mam godzinę drogi ze sklepu czy ryby przeżyją?? Oczywiście będą w wodzie, wymiar ich to ok 10cm.
Ja chce się dołączyć do pytania kolegi. Chcę kupić kilka (ok 6sztuk) amura w sklepie wędkarskim mam godzinę drogi ze sklepu czy ryby przeżyją?? Oczywiście będą w wodzie, wymiar ich to ok 10cm.
Przezyja - poproś w sklepie żeby do worka napompował tlenu a jak ma tylko małe worki to najlepiej niech spakuje do dwóch po trzy sztuki i po kłopocie.Pozdrawiam
Witam.
Mam pytanie czy ryby wytrzymają piętnastominutową podróż w siatce bez wody??
Prosze o pomoc!!!!!!!!!
jak niosłem karpia do domu na wigilie to 30 min drogi .to ryby powinny przerzyc spokojnie
Nie mam pojęcia jaki jest powód pytania,ale to zależy od gatunku ryb i czasu jaki pozostaną bez wody.Najbardziej odporne są karasie,liny,węgorze i karpie.
Ok. dzięki. Nie chciałem eksperymentować bo szkoda ryb.
Z łowiska mam do domu 12-15 min. wożę brzany,jazie,klenie,świnki,szczupaki i inne wszystkie przeżywają.Ważne by nie wyschły i nie leżały w zbyt dużej temperaturze.
Nie mam pojęcia jaki jest powód pytania,ale to zależy od gatunku ryb i czasu jaki pozostaną bez wody.Najbardziej odporne są karasie,liny,węgorze i karpie.
Witam!...tak jak napisałeś kolego! ja tylko do dam,że dużo również zależy od temperatury! Pozdrawiam :)
Z łowiska mam do domu 12-15 min. wożę brzany,jazie,klenie,świnki,szczupaki i inne wszystkie przeżywają.Ważne by nie wyschły i nie leżały w zbyt dużej temperaturze.
Witaj! tak to prawda,ja zawsze mam takie duże wiadro plastykowe z przykrywką! by nie chlapała woda,jak już wezmę jakąś rybkę to przeważnie żyją!
I dokładnie sprawdzam bagażnik,czy jakaś nie wyskoczyła,bo później jak gdzieś się zawieruszy to jest taki zapach że szok :)Pozdrawiam..
słyszałem że jak chcesz żeby ryba przeżyła dłuższy czas wystarczy obłożyć ją pokrzywami.Sposób mojego dziadka. Sam tego nie praktykowałem. Ale wiozłem kiedyś karsie złociste 10 szt. z Kołobrzegu do Radomia w małym wiaderku, wszystkie do tej pory żyją 10 godz podróży. W wiaderku było troche wody i wyciołem ze styropianu okrą na wielkość wiaderka żeby woda sie nie spietrzała, nie wylewała. nie przykrywałem zbytnio wiekiem zostawiłem im małą szpare. Była wysoka temperatura, ale rybki przeżyły.
Weź wiadro lub jakiś baniak po farbie i po problemie. Mój dziadek żywczyki w wiaderku trzymał po kilka godzin jak była taka potrzeba, bo jechał gdzieś dalej, wtedy miał zrobiony system napowietrzania i nie było problemu. Wszystkie żyły.
Leszcze, krąpie, ukleje i jeszcze pare innych gatunków, to nie wiem jak byśmy nie przewozili, przenosili ,to i tak nie dowieziemy żywych. Wegorz, karp, okoń, KARAŚ (!), te gatunki najdłużej wytrzymają. Bynajmniej ja mam takie doświadczenia, a sposobów próbowałem wielu.
Witam
A ja nie rozumiem, po co ta cała dyskusja? A ile Ty wytrzymasz bez powietrza?
Czy chcielibyście być transportowani bez powietrza?
A może kolega cheeatos chce być transportowany w pokrzywach?
Chcesz zabrać rybę z łowiska to ją uśmiercasz i zabierasz.
Chcesz przetransportować żywce to transportujesz w specjalnym wiaderku z pompką napowietrzającą i po kłopocie. Wtedy przeżyje drogę z Krakowa do Gdańska.
Pozdrawiam
Kolega chce przenieść je przez 15 minut, a nic nam do tego gdzie i po co. Chce żywe, to raczej do oczka czy stawiku, proste. Więc pompka na 15 minut jest chyba przegięciem.
W żadnym regulaminie nie ma zapisu, że wędkarz może zabierać ryby tylko i wyłącznie w celu konsumpcji. Może zabrać do swojego stawu, może do akwarium, albo tylko po to, żeby zrobić zdjęcia do "Rekordy na kafelkach".
Aczkolwiek moim zdaniem przetrzymywanie żywej ryby nawet w zanurzonej siatce jest mało humanitarne, a co dopiero transportowanie jej "na sucho".
Fakt, ryba może przeżyje taki transport, ale namęczy się biedna jak cholera.
Szkoda zwirza i tyle.
oczywiście że na 15 minut to napowietrzanie jest zbędne (pisałem o kilku godzinach w wiadrze), podejrzewam że i w siatce dało by rade, dla świętego spokoju wziął bym wiaderko z wodą
A czy 15 minutowa podróż żywych ryb w siatce bez wody nie jest przegięciem?
Pozdrawiam
dlatego jestem za CHOCIAŻ wiadrem z woda. Siatka sucha napewno nie.
Cześć...Chłopaki:) kolega pytał tylko jak przetransportować rybę ,by przeżyła! Więc dostał odpowiedzi...:) teraz sam musi sprawdzić metody:)a co z nią zrobi to jego sprawa:) Pozdrawiam:)
Co do okonia, to Mastiff jesteś w błędzie. Okoń potrzebuje dobrze natlenionej wody i dlatego nawet przetrzymywany w wiaderku z wodą długo tam nie wytrzyma. Jest to nie tylko teoria, ale ta opinia wynika również z moich doświadczeń.
Tak dla sprostowania to pokrzywy konserwują i przedłużają świeżość ryby a nie jej żywotność.
Ryba może i faktycznie przeżyje 15min bez wody ale nawet po wpuszczeniu jej do innego zbiornika po takiej wycieczce, po jakimś czasie może i prawdopodobnie zdechnie. Jest jeszcze coś takiego jak stres, ryba przestaje żerować, dopadają ją choroby i w końcu zdycha.
Skombinować jakiekolwiek wiadro to chyba żaden problem? Po co męczyć zwierzę?
To jeszcze zależy od temperatury. Im cieplej tym krócej ryba "pociągnie"
Co do okonia, to Mastiff jesteś w błędzie. Okoń potrzebuje dobrze natlenionej wody i dlatego nawet przetrzymywany w wiaderku z wodą długo tam nie wytrzyma. Jest to nie tylko teoria, ale ta opinia wynika również z moich doświadczeń.
Tobie może zdychały okonki, mi nie. A przewoziłem je z Odry, we wrześniu, na odcinku 70 km na prośbę kolegi, który ma staw. Pływają w nim do dziś i mają sie dobrze. Tak jak @Verdad napisał, zależy to też od temperatury wody, może ciśnienia, napewno pojemnika z wodą, w którym są transportowane, ilości tej wody itd., w każdym razie "moje" okonie przeżyły w dobrej kondycji.
Skoro kolega ma 15 minut spacerkiem na łowisko to chyba nie jest problemem przespacerować się z wiaderkiem. Raczej bez sensu jest noszenie żywej ryby bez wody.
Jak byłem małym pisaczqiem to przyniosłem kiedyś w siatce 4 okonie do domu na wsi. Młody byłem i głupi.
Nie chciałem ich zabijać, a hodować. Pływały w takiej dużej balii, były tam dwa dni, aż nie zeżarły ich koty :/
Transport ryby martwej, zabitej nad łowiskiem - dowolny.
Transport ryby żywej przeznaczonej do stawu - sadzyk i wiaderko.
Nie chodzi o to czy przeżyją czy nie, ale kurcze, postawmy się na ich miejscu. Ile się gadzina nacierpi. Przecież to żywe stworzenie, nic złego nam nie uczyniło.
chodzi o to czy przeżyją czy nie, Nie ale kurcze, postawmy się na ich miejscu. Ile się gadzina nacierpi. Przecież to żywe stworzenie, nic złego nam nie uczyniło.
Akurat tu zgadzam się z kolegą w 100%
Koledzy, ale nie wyolbrzymiajmy tego problemu do rangi barbarzyństwa i dręczenia "gadziny". Macie w domach może akwaria? Mam pisac dalej....? :)
Koledzy, ale nie wyolbrzymiajmy tego problemu do rangi barbarzyństwa i dręczenia "gadziny". Macie w domach może akwaria? Mam pisac dalej....? :)
i tu kolego mastiff jch masz na widelcu karzdy pisze zlow i wypusc paskudne miesiarze meczyciele ryb ale napewno wiekszosc posiada akwarium no i tego nietrzeba kometowac popieram
Bo idąc dalej tym tokiem rozumowania, to każdy rolnik, hodowca zwierząt, jest barbarzyńcą, baaaa, mordercą na miarę Hannibala Lectera. A akwarysta, to już doktor Mengele.
Nie posiadam akwarium, nie mam nawet psa - zdechł.
Ryby traktuje z szacunkiem jakie należy się każdemu żywemu stworzeniu.
Chcesz zjeść? Zabij, zabierz i zjedz.
Chcesz wrzucić do stawu? Przenieś w wiaderku z wodą.
Cała sprawa znowu rozbija się o lenistwo.
Myślę , że tu bardziej może chodzić w takich przypadkach o bezmyślność i tumiwisiźm. Bo to tak, jakby kupić chomika i nieść go do domu w wiaderku z wodą. Ryba bez, chomik w. Głupota? Może i tak, ale bardziej tumiwisiźm.
Mastiff! Jeśli chodzi o tego okonia, to jesteś w błędzie. Okonie należą do ryb, które najszybciej wyzioną ducha i to nawet trzymane w siatce na ryby zanurzonej w wodzie zaraz po złowieniu. Więc zamiast przyznać się do błędu próbujesz problem rozmydlić. Może niech się wypowiedzą inni wędkarze mający doświadczenia tego typu z okoniem.
Mastiff! Jeśli chodzi o tego okonia, to jesteś w błędzie. Okonie należą do ryb, które najszybciej wyzioną ducha i to nawet trzymane w siatce na ryby zanurzonej w wodzie zaraz po złowieniu. Więc zamiast przyznać się do błędu próbujesz problem rozmydlić. Może niech się wypowiedzą inni wędkarze mający doświadczenia tego typu z okoniem.
Aha, to lepiej wiesz czy przewiozłem te okonie w sadzyku do stawu? A wiedziałem , że ktoś mnie śledzi..... Ale wzrok kiepski. Może i należą do słabych ryb, ale nie te które ja wiozłem. Każe gość mi sie do błędu przyznawać , bo on tak powiedział i koniec. Hahahahahaha.... Normalnie terroryzm forumowy.
Nikt nikomu nie zabroni zabrać legalnie złowionej ryby do domu w stanie żywym by ja wpuścić do własnego stawiku. Pozostaje tylko kwestia bezpiecznego transportu, bo wiadomo, że w trasie taka ryba nie będzie miała komfortowych warunków. Jest tylko jeden sposób by zrobić to względzie bezpiecznie. Wiadro ze szczelnie zamykaną pokrywą rozwiąże sprawę, ale tylko pod warunkiem, że w tym wiadrze (oczywiście w wodzie) będziemy przewozić małą ilość ryb. Może to być tylko około 5 sztuk małej ryby typu okoń, płoć, ukleja itp. Czas podróży tez nie może przekraczać 20-30 minut. Musimy być świadomi, ze samochodem trzęsie w trasie, a zatem ryby w rozbujanej wodzie będą się o siebie ocierać, a to spowoduje otarcie śluzu i łusek. Dlatego należy dbać o to, by nie wozić w wiadrze zbyt wielu sztuk. Choć nie jestem za przewożeniem karpia i lina w siatce, można to zrobić na krótkim odcinku. Tylko czy ta ryba nie cierpi? Nie jest to zbyt dobre rozwiązanie. W każdym razie wiadro musi być prawie pełne (woda). Przed zalaniem auta uchroni nas duży, szczelny worek do którego wstawimy wiadro, bądź taka specjalna miska z gumy czy plastiku którą wkłada się do bagażnika. Ja w mojej Zafirce mam takie wkładki.
Temat ten nie jest powodem do piętnowania kogokolwiek, a należy o tym podyskutować, by doradzić Kolegom, którzy może maja mniej wyobraźni. Nie męczmy ryb bez potrzeby Panowie, ale tez nie róbmy jaj i nie popadajmy w skrajności. Myślenie ma kolosalną przyszłość, więc myślmy.
Żadnej innej ryby oprócz karpia osobiście nie przewoziłbym w siatce.
Ogólnie żadnych żywych ryb nie przewożę, a gdybym miał to uczynić to właśnie w sposób który opisałem.
Zależy jakie ryby chcesz transportować.kiedyś przewoziłem tak karpie i karasie złociste do swojego stawu z hodowli ryb.Leżały sobie spokojnie w pojemniku a wiozłem je do siebie prawie godzine i wytrzymały,warunek musiałem je co jakies 15minut polewać woda,a tlen przyswajały sobie z atmosfery i żadna nie umarła mi,więc na 15 minut Twojej drogi rybki powinny przeżyć.pozdrawiam
Najlepszą rybą do transportu jest karaś
Mastiff! Niepotrzebnie się podniecasz tematem. Ja nie napisałem, że nie przewiozłeś tych okoni żywych, tylko, że okoń należy do ryb bardzo wrażliwych na niedobór tlenu i szybko ginie. Teoretycznie można każdą rybę przewieźć w stanie żywym, wystarczy zapewnić jej odpowiednie warunki. Natomiast jeśli w jednym pojemniku umieścimy różne gatunki ryb i będzie tam małe stężenie tlenu w wodzie, to okoń będzie należał do tych gatunków, które padną jako jedne z pierwszych. W kontekście tego co napisałem, niepotrzebnie wymyślasz jakieś teorie o terroryzmie.
Mastiff! Niepotrzebnie się podniecasz tematem. Ja nie napisałem, że nie przewiozłeś tych okoni żywych, tylko, że okoń należy do ryb bardzo wrażliwych na niedobór tlenu i szybko ginie. Teoretycznie można każdą rybę przewieźć w stanie żywym, wystarczy zapewnić jej odpowiednie warunki. Natomiast jeśli w jednym pojemniku umieścimy różne gatunki ryb i będzie tam małe stężenie tlenu w wodzie, to okoń będzie należał do tych gatunków, które padną jako jedne z pierwszych. W kontekście tego co napisałem, niepotrzebnie wymyślasz jakieś teorie o terroryzmie.
Napisałeś, ŻE JESTEM W BŁĘDZIE, więc ja Ci pisze, że będziesz mi narzucał swojej racji, a to właśnie porównałem do terroryzmu forumowego! Tobie może okonki zdychają, więc nie generalizuj, bo nie wszystkim, co nie potwierdza Twojej teorii o aż takiej "delikatności" tego gatunku!
Koledzy prosta odpowiedz .Zamykamy gościa w starej lodówce,tylko szczelnie.Ładujemy do samochodu.Jedziemy30 km po sakramenckich wybojach,powietrza starcza mu na 10 minut a my go wypszczamy po11minutach ciekaw jestem jak będzie się czuł .Chyba jak te ryby.CHE CHE CHE.Pozdrawiam
Kolego babirus1978 – trafny przykład.
Co niektórym pewnie przydała by się taka podróż zanim wezmą się za transportowanie ryb.
Pozdrawiam
A Ty wytrzymiesz 15 min bez powietrza?!Chyba nie...Ryba tak,ale na pewno nie będzie to dla niej przyjemne...
Niepołamania.
Witam.
Nie zastanawiałem się nigdy nad transportem żywych ryb do domu.
Mogę tutaj jedynie podać przykład znajomego, który ma sklep zoologiczny.
On przewozi rybki akwariowe w dużych foliowych workach. Pompuje do wody tlen w taki sposób by nad powierzchnią wody powstała przestrzeń powietrza przez pompowany do wody tlen co zapewnia jego dostarczanie do wody podczas transportu. Koniec worka skręca w dość specyficzny sposób którego nie jestem w stanie opisać bo tej czynności nie widziałem i zabezpiecza recepturką. Wiadomo że woda będzie podczas transportu będzie pluskała i w ten sposób pobierała część tlenu z przestrzeni nad wodą. Natomiast w celu utrzymania temperatury wody co jest nie mniej ważne od napowietrzenia wody worek wstawia do styropianowych skrzynek czy też pudełek z pokrywami.
Pozdr.
Witam.
Nie zastanawiałem się nigdy nad transportem żywych ryb do domu.
Mogę tutaj jedynie podać przykład znajomego, który ma sklep zoologiczny.
On przewozi rybki akwariowe w dużych foliowych workach. Pompuje do wody tlen w taki sposób by nad powierzchnią wody powstała przestrzeń powietrza przez pompowany do wody tlen co zapewnia jego dostarczanie do wody podczas transportu. Koniec worka skręca w dość specyficzny sposób którego nie jestem w stanie opisać bo tej czynności nie widziałem i zabezpiecza recepturką. Wiadomo że woda będzie podczas transportu będzie pluskała i w ten sposób pobierała część tlenu z przestrzeni nad wodą. Natomiast w celu utrzymania temperatury wody co jest nie mniej ważne od napowietrzenia wody worek wstawia do styropianowych skrzynek czy też pudełek z pokrywami.
Pozdr.
tak się transportuje rybki z hodowli, sklepów akwarystycznych itp. To jest dobry sposób i gwarantuje prawie 100% przeżycia, ale kolega zapytał w prost: " Mam pytanie czy ryby wytrzymają piętnastominutową podróż w siatce bez wody??" i uzyskał odpowiedź. Myślę że nikt kto nie chce brać ze sobą wiadra, nie będzie tachał butli z tlenem, lub pompki do nadmuchania powietrza.
Mamy takie stawik o który dbamy i zarybiamy czasami,w lato z jednego z pobliskich jezior wyciągneliśmy kilkadziesiąt sztuk ładnego okonia,lina,karasia złotego i przewieżliśmy do nas żeby zarybic,droga zajełą około myśle pół godziny do 40 minut,liny,karasie przezyły ale kilka okoni padło.W zime wybrałem sie połowic z pod lodu.Godzina 7 ,łowie ,piękny garbus,drugi ,trzeci ,płoc...dzwonie do brata czy chce bo akurat piękne sztuki brały,gada że tak to na lód.Łowiłem około 7 godzin,droga itd.Przyjechałem do domu na spoojnie sie ropakowałem itd..wpuszczam do miski,nalewam wody a one wszyskie po 10 minutach pływają.Wniosek że w zimie kilka godzin mogą wytrzymac,w lato raz dwa padają.
Witam.
Mam pytanie czy ryby wytrzymają piętnastominutową podróż w siatce bez wody??
Prosze o pomoc!!!!!!!!!
to zależy od wilgotności powietrza....:)
Co do zapachu SNIPER zgadzam się z tobą jest mocny wupuszczałem ryby z siatki aale nie zauważyłem że płotka została znalazłem ja w bagażniku w samochodzie u taty buło neciekawie a jak capiło
Zgodzę się z kolegą "Waldi Fish" , że okonie są dosyć delikatne i jako pierwsze tracą życie.
Ja zawsze przewoże ryby w dużym wiadrze w siatce nie próbowałem .
Ja chce się dołączyć do pytania kolegi. Chcę kupić kilka (ok 6sztuk) amura w sklepie wędkarskim mam godzinę drogi ze sklepu czy ryby przeżyją?? Oczywiście będą w wodzie, wymiar ich to ok 10cm.
Ja chce się dołączyć do pytania kolegi. Chcę kupić kilka (ok 6sztuk) amura w sklepie wędkarskim mam godzinę drogi ze sklepu czy ryby przeżyją?? Oczywiście będą w wodzie, wymiar ich to ok 10cm.
Przezyja - poproś w sklepie żeby do worka napompował tlenu a jak ma tylko małe worki to najlepiej niech spakuje do dwóch po trzy sztuki i po kłopocie.Pozdrawiam