Miałem fajną przygodę pojechałem z szwagrem i teściem na ryby.Uśmiałem się do łez szwagier wędkarz nawet nie niedzielny, rozłożył swoją wędkę i resztę klamotów no i zabrał się do nęcenia łowiska.A Teść tak patrzy na niego z piwem w ręku już dobrze wcięty i mówi.-( TYLE TO JA I KONIOJU NIE SYPSIE).No oczywiście po tych słowach teścia zaczeli się kłócić ,a finał był taki że w że szwagier w emocjach wędki do wody wyrzucił bezpowrotnie - UTONĘŁY!!! i nie łowi po tym zdarzeniu do dziś.Nasunęło mi się zatem pytanie .Ile sypiecie by uniknąć takich i podobnych uwag??? .
witam na pewno nie chlebem bo to napewno zakwasi stanowisko a ilosc to na kazdej wodzie inaczej zalezy od ilosci ryb wielkosci i czy zjadaja nasz pokarm czy nie
Pytam bo mam takie spostrzeżenie że dobrze jest nęcić na dłużej chyba pęczakiem.Otóż w czasie urlopu postanowiłem wędkować na swojej miejscówce przez 3- dni.Nęciłem jak zwykle kupnymi zanętami -( Leśniowskiego ) i ( Nysztala ) a tu nic. Dodam że łowiłem nocą.W głowę zachodziłem co jest to niemożliwe by nic nie brało.Zniechęcony w trzecią noc już mam się zwijać ok - 12 w nocy nagle branie.Jest leszcz ,ale gdy został wyjęty z wody sra pęczakiem. AHA tu was mam.Pojechałem 4 tego dnia mocno rano o trzeciej ,no oczywiście zabrałem ze sobą pęczak.Warto było co się działo to szok jak sypnełem tym pęczakiem to tak jakby te ryby tylko na to czekały .Efekt 3-liny i 4 leszcze od 4 do 7 rano. Warto było!.Potem się dowiedziałem że pewien pan który był na wczasach siadywał na mojej miejscówce.I na pewno to on sypał tym pęczakiem.Jeszcze jedno, warto po sobie sprzątać choćby po to by nikt nie wiedział na co tak naprawdę łowimy.Z mojej strony słowa uznania dla tego pana, zawsze wiem czy ktoś był na mojej miejscówce czy nie - zostawiony bałagan i zawsze wiem na co łowiono,- zostawione opakowania!.Po tym panie nie było nawet ziarenka pęczaku.Na pewno był to profesjonalista.
witam napewno zadna zaneta sypka obojetnie jakiej firmy nie da takiego efektu jak dlugotrwale necenie gotowanym ziarnem czy kulkami sypiac zanete sklepowa sciagamy drobnice w lowisko a te wieksze sztuki wola spokój
Ok a co z kukurydzą ? osobiście ja do nęcenia miksuję a tą na haczyk zakładam całą by w łowisku podana wyglądała jak wisienka na torcie.Do nęcenia jednak na dłuższą metę chyba nie bardzo się nadaje (szybko kwaśnieje)-tak słyszałem.
Jeżeli nęci się dłuższy okres to trzeba się upewnić czy ryby przejadają zanętę. Niemal każda ryba jak żeruje to zdradza swą obecność. Można poobserwować wodę. Gdy ryb w nęconym miejscu nie brakuje to można być prawie pewnym że nie dojdzie do zakwaszenia. Generalnie należy zaczynać małymi ilościami na większym obszarze i stopniowo zmniejszając obszar delikatnie zwiększać ilość. Wtedy jest duża szansa na sukces i uniknięcie zakwaszenia. Natomiast jeśli nie uda się ryby zwabić w łowisko to nie wiem czym byśmy nie nęcili to dojdzie do zakwaszenia.
Pomijając techniki necenia to najdłużej w wodzie świeżość zachowuje pelet, kulki proteinowe i pszenica.
Miałem fajną przygodę pojechałem z szwagrem i teściem na ryby.Uśmiałem się do łez szwagier wędkarz nawet nie niedzielny, rozłożył swoją wędkę i resztę klamotów no i zabrał się do nęcenia łowiska.A Teść tak patrzy na niego z piwem w ręku już dobrze wcięty i mówi.-( TYLE TO JA I KONIOJU NIE SYPSIE).No oczywiście po tych słowach teścia zaczeli się kłócić ,a finał był taki że w że szwagier w emocjach wędki do wody wyrzucił bezpowrotnie - UTONĘŁY!!! i nie łowi po tym zdarzeniu do dziś.Nasunęło mi się zatem pytanie .Ile sypiecie by uniknąć takich i podobnych uwag??? .
By nie zakwasic najlepiej sypac pelletem.
Właśnie, ważne jest nie tylko ile, ale i czym.
witam na pewno nie chlebem bo to napewno zakwasi stanowisko a ilosc to na kazdej wodzie inaczej zalezy od ilosci ryb wielkosci i czy zjadaja nasz pokarm czy nie
Pytam bo mam takie spostrzeżenie że dobrze jest nęcić na dłużej chyba pęczakiem.Otóż w czasie urlopu postanowiłem wędkować na swojej miejscówce przez 3- dni.Nęciłem jak zwykle kupnymi zanętami -( Leśniowskiego ) i ( Nysztala ) a tu nic. Dodam że łowiłem nocą.W głowę zachodziłem co jest to niemożliwe by nic nie brało.Zniechęcony w trzecią noc już mam się zwijać ok - 12 w nocy nagle branie.Jest leszcz ,ale gdy został wyjęty z wody sra pęczakiem. AHA tu was mam.Pojechałem 4 tego dnia mocno rano o trzeciej ,no oczywiście zabrałem ze sobą pęczak.Warto było co się działo to szok jak sypnełem tym pęczakiem to tak jakby te ryby tylko na to czekały .Efekt 3-liny i 4 leszcze od 4 do 7 rano. Warto było!.Potem się dowiedziałem że pewien pan który był na wczasach siadywał na mojej miejscówce.I na pewno to on sypał tym pęczakiem.Jeszcze jedno, warto po sobie sprzątać choćby po to by nikt nie wiedział na co tak naprawdę łowimy.Z mojej strony słowa uznania dla tego pana, zawsze wiem czy ktoś był na mojej miejscówce czy nie - zostawiony bałagan i zawsze wiem na co łowiono,- zostawione opakowania!.Po tym panie nie było nawet ziarenka pęczaku.Na pewno był to profesjonalista.
witam napewno zadna zaneta sypka obojetnie jakiej firmy nie da takiego efektu jak dlugotrwale necenie gotowanym ziarnem czy kulkami sypiac zanete sklepowa sciagamy drobnice w lowisko a te wieksze sztuki wola spokój
Ok a co z kukurydzą ? osobiście ja do nęcenia miksuję a tą na haczyk zakładam całą by w łowisku podana wyglądała jak wisienka na torcie.Do nęcenia jednak na dłuższą metę chyba nie bardzo się nadaje (szybko kwaśnieje)-tak słyszałem.
Jeżeli nęci się dłuższy okres to trzeba się upewnić czy ryby przejadają zanętę. Niemal każda ryba jak żeruje to zdradza swą obecność. Można poobserwować wodę. Gdy ryb w nęconym miejscu nie brakuje to można być prawie pewnym że nie dojdzie do zakwaszenia. Generalnie należy zaczynać małymi ilościami na większym obszarze i stopniowo zmniejszając obszar delikatnie zwiększać ilość. Wtedy jest duża szansa na sukces i uniknięcie zakwaszenia. Natomiast jeśli nie uda się ryby zwabić w łowisko to nie wiem czym byśmy nie nęcili to dojdzie do zakwaszenia.
Pomijając techniki necenia to najdłużej w wodzie świeżość zachowuje pelet, kulki proteinowe i pszenica.