Różnie czasem jest to kilka gumek, wobler czy dwa przy okazji wizyty w sklepie.Na wiosnę jedne większe zakupy,w tym roku były to woblerki i gumki do bocznego troka 400 zł (większość jeszcze mam,nie pourywałem):).
to zalezy na jaka okazje.spustoszenie w pudelku z przynetami spiningowymi,spokojnie 200zl na podstawowe uzupelnienie zapasow na jakis czas.jesli chodzi o zawody roznych kategori...szkoda slow:)
czasem bywa a raczej zawsze tak bywa że mniej niż 50 zł to nie zostawiam. 1 zakup wiosenny w tym roku był na około 2 tys zł ale to haki formy gumki twistery Krętliki blaszki itd.... ....
Kolego, lepiej nie pytaj- druga połowa jeszcze nie wie- i lepiej żeby nie wiedziała.......
no i niech się nie dowie lepiej niech nadal to będą te nasze bzdurne świecidełka i błyskotki i nie ważne po co nam tyle tego w pudlach zalega,i nie ważne ile to kosztowało-pewnie grosze bo po jaką holere to komu?
moja żonka by chyba na zawał zeszła gdyby poznala cene,lepiej niech dalej myśli że to bzdurne nic nie warte błyskotki
Ile wydaję na przynęty? Nie wiem ale i tak zawsze za dużo. Na przykład
dziś dojechały do mnie szczupacze gumki. 3 stówki już nie moje a i tak
muszę jeszcze uzupełnić zapas gumek na sandacze, wydatek na szczęście
trochę mniejszy bo ok 2 stów. O główkach pisać nie będę bo również
dzisiaj dokupiłem 17- do tych szczupaczych gumek za ponad 5 dych a jest
to kropla w morzu potrzeb. I tak ze 3 razy do roku. Kupa kasy, chyba
więcej niż na fajki;) Zresztą już jest ten sam temat w dziale sprzęt dlatego skopiowałem swojego posta:)))
tak mnie ciekawilo ile wydajecie bo ja teraz zamowilem przynet za 300zl ;)tyle kasy idzie w wedkarstwo ze za ten wydany hajs tyle ryb moznaby kupic ale to nasz ukochany sport ze warto wydawac tyle kasy :)
o takie rzeczy sie nie pyta w ciągu roku na sprzet wydaje około 100 zł plus kazde zawody spławikowe to stówka. poprostu sprzet mam skompletowany i tylko dokupuje co mi brakuje, jedynie wtym roku sie rozszalałem kubiłem 4 nowe kije a dzis jade po jakis pokrowiec i plecionke czas na jesienne sandacze
Za cały mój sprzęt, wszystkie pierdoły związane z wędkowaniem kupił bym dobre używane auto.
Ale było warto, bo do metody gruntowej i spiningowej (tylko tak łowię) mam solidne wyposarzenie które posłuzy mi kilka ładnych lat.
Teraz wydaję dość mało, bo wszystko mam i wydaję tylko na takie rzeczy jak plecionka, żyłka. Ewntualnie jakieś przynęty, nowości, które wpadną w oko, bo zapas moich sprawdzonych killerów i głowek, przyponów też wystarczy jeszcze na minimum dwa lata.
Do pełni szczęścia brakuje mi tylko dobrej echosondy :)
Hehe ja w tygodniu ląduje ze cztery razy w wędkarskim. Każdy wypad to 100zł minimum. poważne zakupy robię przez internet np. wobków i wtedy każde zamówienie to minimum 500 zł.
Wędkarstwo to studnia bez dna,ale wole na to wydawać niż w knajpie siedzieć---tak jak kiedyś.
W koszty wliczają sie wyjazdy --każdy wyjazd wekendowy to ponad stówka.Paliwo + piwko+ wódeczka+grilek,jedzonko itd,a w lato taki wyjazd co wekend--jak jest pogoda.Do tego kilka wyjazdów po robocie w tygodniu. Do tego zanęty ,przynęty .Do tego jakiś spłąwiczek,żyłka,kotwiczka,plecionka itd...Na koniec roku podsumowanie strat i znowu wydatki.Do tego jakieś krzesełko wędkarskie, parasol,namiocik,na zimie siedlisko wędkarskie,dobre buty mrozoodporne + skarpety + świder itd....ale to praktycznie kupuje sie raz na kilka dobrych lat.
Znam ludzi co kupuja naprawde dobre rzeczy i sprzęt--w porównaniu do mojego.Ja mam średniej klasy ,a są osoby co naprawde inwestują.Tak że ja wyglądam i tak słabo w tej kwestii.Jest to normalna rzecz,jak nie na to ,wydałby każdy z nas na inne pierdoły.
W zime o wiele taniej.Praktycznie tylko ochotka i paliwko--jak wyjazd gdzieś daleko....a i nie wiem czemu na rybach mi paczka fajek idzie---w robocie wogóle nie kurze ,w domu dwie fajki na cały dzień a czasami w ogóle--na rybach paka czasami,a niby sie relaksuje-to mnie zastanawia.
to zalezy na jaka okazje.spustoszenie w pudelku z przynetami spiningowymi,spokojnie 200zl na podstawowe uzupelnienie zapasow na jakis czas.jesli chodzi o zawody roznych kategori...szkoda slow:)
nie licze koledzy wyjazdow na dorszowanie tam sie dopiero zaczyna:D
tez jestem tego zdania ze lepiej wydac mnostwo kasy na moje ukochane hobby niz na przepicie czy cos innego :)przykład-przyslowiowy Kowalski dziennie 10zł wydaje na paczke papierosów a ja nie pale i przez miesiac to co Kowalski wyda na papierosy to mi ładna sumka sie uzbiera na wydatki wędkarskie i ja ten sprzęt mam a on nic z tych fajek nie ma,bo spali:D
Witam ja co wyjazd wydaje około 20zł na gumki + 10zł na przypony no i oczywiscie paliwo na dojaz do miejsca połowu moze to nie wiele ale zawsze sie uzbiera
Mnie dzisiaj czeka "wizyta" w wędkarskim. Po ostatnich połowach na Wisle pudełko z przynetami troszkę się przerzedziło. Pewnie stówka pójdzie jak nic. Ahhhh!!!! Ale co zrobić
Panowie ile wydajecie jednorazowo na zakup przynęt spinningowych?:)10,15 czy np. 200zł?:)
To zależy ostatnio wydałem 20 zł, a czasami 40 - 60zł jak się na jakieś fajne woblerki skusze :)
spiningowe do 100 zl, gruntowe np przedwczoraj 300zl...:P roznie zalezy co potrzebne:P
od 10zl. do 90zl. przewaznie sa to aukcje lub jesli dostawa jakas jest do sklepu.
Różnie czasem jest to kilka gumek, wobler czy dwa przy okazji wizyty w sklepie.Na wiosnę jedne większe zakupy,w tym roku były to woblerki i gumki do bocznego troka 400 zł (większość jeszcze mam,nie pourywałem):).
Ja wydaje krocie... rzadko poniżej 100zł
to zalezy na jaka okazje.spustoszenie w pudelku z przynetami spiningowymi,spokojnie 200zl na podstawowe uzupelnienie zapasow na jakis czas.jesli chodzi o zawody roznych kategori...szkoda slow:)
Kolego, lepiej nie pytaj- druga połowa jeszcze nie wie- i lepiej żeby nie wiedziała.......
czasem bywa a raczej zawsze tak bywa że mniej niż 50 zł to nie zostawiam. 1 zakup wiosenny w tym roku był na około 2 tys zł ale to haki formy gumki twistery Krętliki blaszki itd.... ....
Kolego, lepiej nie pytaj- druga połowa jeszcze nie wie- i lepiej żeby nie wiedziała.......
no i niech się nie dowie lepiej niech nadal to będą te nasze bzdurne świecidełka i błyskotki i nie ważne po co nam tyle tego w pudlach zalega,i nie ważne ile to kosztowało-pewnie grosze bo po jaką holere to komu?
moja żonka by chyba na zawał zeszła gdyby poznala cene,lepiej niech dalej myśli że to bzdurne nic nie warte błyskotki
Kolego, lepiej nie pytaj- druga połowa jeszcze nie wie- i lepiej żeby nie wiedziała.......
Nie potrafię sobie wyobrazić co by było gdyby moja Ewelinka się dowiedziała ile kasy na to idzie...
Ja ostatnio zostawiłem na same gumy i główki ok.300zł.
Ile wydaję na przynęty? Nie wiem ale i tak zawsze za dużo. Na przykład dziś dojechały do mnie szczupacze gumki. 3 stówki już nie moje a i tak muszę jeszcze uzupełnić zapas gumek na sandacze, wydatek na szczęście trochę mniejszy bo ok 2 stów. O główkach pisać nie będę bo również dzisiaj dokupiłem 17- do tych szczupaczych gumek za ponad 5 dych a jest to kropla w morzu potrzeb. I tak ze 3 razy do roku. Kupa kasy, chyba więcej niż na fajki;) Zresztą już jest ten sam temat w dziale sprzęt dlatego skopiowałem swojego posta:)))
tak mnie ciekawilo ile wydajecie bo ja teraz zamowilem przynet za 300zl ;)tyle kasy idzie w wedkarstwo ze za ten wydany hajs tyle ryb moznaby kupic ale to nasz ukochany sport ze warto wydawac tyle kasy :)
o takie rzeczy sie nie pyta
w ciągu roku na sprzet wydaje około 100 zł
plus kazde zawody spławikowe to stówka.
poprostu sprzet mam skompletowany i tylko dokupuje co mi brakuje,
jedynie wtym roku sie rozszalałem
kubiłem 4 nowe kije a dzis jade po jakis pokrowiec i plecionke czas na jesienne sandacze
Oho ho.........nie sposób wyliczyć , nawet nie próbuję :)
Za cały mój sprzęt, wszystkie pierdoły związane z wędkowaniem kupił bym dobre używane auto.
Ale było warto, bo do metody gruntowej i spiningowej (tylko tak łowię) mam solidne wyposarzenie które posłuzy mi kilka ładnych lat.
Teraz wydaję dość mało, bo wszystko mam i wydaję tylko na takie rzeczy jak plecionka, żyłka. Ewntualnie jakieś przynęty, nowości, które wpadną w oko, bo zapas moich sprawdzonych killerów i głowek, przyponów też wystarczy jeszcze na minimum dwa lata.
Do pełni szczęścia brakuje mi tylko dobrej echosondy :)
Hehe ja w tygodniu ląduje ze cztery razy w wędkarskim. Każdy wypad to 100zł minimum. poważne zakupy robię przez internet np. wobków i wtedy każde zamówienie to minimum 500 zł.
Ja przynęty kupuję ok 4 razy w roku i każdorazowo wydaję ok 100 zł
nie żałujmy kasy na wedkarstwo i tak powinno byc:)
wszyskie moje nadgodziny oddaje w wedkarskim.
ktoś wydaje na fryzjera na buciki na torebkę a ktos na hobby;P raz mniej raz więcej ale jakbym policzył ile to warte co posiadam to by się nazbierało
Dzisiejszy zakup 36 kopytniaków kilka główek przypony 90zł lol
Wędkarstwo to studnia bez dna,ale wole na to wydawać niż w knajpie siedzieć---tak jak kiedyś.
W koszty wliczają sie wyjazdy --każdy wyjazd wekendowy to ponad stówka.Paliwo + piwko+ wódeczka+grilek,jedzonko itd,a w lato taki wyjazd co wekend--jak jest pogoda.Do tego kilka wyjazdów po robocie w tygodniu. Do tego zanęty ,przynęty .Do tego jakiś spłąwiczek,żyłka,kotwiczka,plecionka itd...Na koniec roku podsumowanie strat i znowu wydatki.Do tego jakieś krzesełko wędkarskie, parasol,namiocik,na zimie siedlisko wędkarskie,dobre buty mrozoodporne + skarpety + świder itd....ale to praktycznie kupuje sie raz na kilka dobrych lat.
Znam ludzi co kupuja naprawde dobre rzeczy i sprzęt--w porównaniu do mojego.Ja mam średniej klasy ,a są osoby co naprawde inwestują.Tak że ja wyglądam i tak słabo w tej kwestii.Jest to normalna rzecz,jak nie na to ,wydałby każdy z nas na inne pierdoły.
W zime o wiele taniej.Praktycznie tylko ochotka i paliwko--jak wyjazd gdzieś daleko....a i nie wiem czemu na rybach mi paczka fajek idzie---w robocie wogóle nie kurze ,w domu dwie fajki na cały dzień a czasami w ogóle--na rybach paka czasami,a niby sie relaksuje-to mnie zastanawia.
znalomi mnie pytają często dlaczego wypuszczam złowione ryby, "przecież płace za karte i moge zabierać" Szkoda tłumaczyć, że opłaty to mały pikuś:)
znalomi mnie pytają często dlaczego wypuszczam złowione ryby, "przecież płace za karte i moge zabierać" Szkoda tłumaczyć, że opłaty to mały pikuś:)
hehe znamy to...jedni mają bzika na punkcie czegoś innego ,drudzy też coś i tak to jest.
mam znajomego ,który ma akwarium morskie---ten to kase buli na te wszystkie rafy i ryby,Akwarium ma warte dobre 6,7 tyś.
to zalezy na jaka okazje.spustoszenie w pudelku z przynetami spiningowymi,spokojnie 200zl na podstawowe uzupelnienie zapasow na jakis czas.jesli chodzi o zawody roznych kategori...szkoda slow:)
nie licze koledzy wyjazdow na dorszowanie tam sie dopiero zaczyna:D
tez jestem tego zdania ze lepiej wydac mnostwo kasy na moje ukochane hobby niz na przepicie czy cos innego :)przykład-przyslowiowy Kowalski dziennie 10zł wydaje na paczke papierosów a ja nie pale i przez miesiac to co Kowalski wyda na papierosy to mi ładna sumka sie uzbiera na wydatki wędkarskie i ja ten sprzęt mam a on nic z tych fajek nie ma,bo spali:D
Witam ja co wyjazd wydaje około 20zł na gumki + 10zł na przypony no i oczywiscie paliwo na dojaz do miejsca połowu moze to nie wiele ale zawsze sie uzbiera
Mnie dzisiaj czeka "wizyta" w wędkarskim. Po ostatnich połowach na Wisle pudełko z przynetami troszkę się przerzedziło. Pewnie stówka pójdzie jak nic. Ahhhh!!!! Ale co zrobić