Jest to przykre, niewątpliwie. Z drugiej strony - ciągle się "trąbi" o lodzie, o rozwadze i brawurze. Żal chłopa. Niech inni będą ostrożni, żeby nie podzielić losu tego pana. [*]
Kocham wędkarstwo i każdy z moich znajomych na pewno by to potwierdził, ale do póki mam małe dzieci na lód nie pójdę po prostu boje się myśleć co by było.... Zal ściska bo w dużym stopniu rozumiem tego nieszczęśliwca. [*] Jak widać nasze hobby bywa okrutne i nie wybacza błędów , oby młodzi zapaleńcy zapamiętali ostrzeżenie i stawiali rozsądek na pierwszym miejscu zwłaszcza przy tej metodzie połowu.
Ilu jest napaleńców na pierwszy lód. Chęć połowienia z niego, bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. A śmierć zbiera żniwo... Ja nie wchodzę na lód, jak nie ma co najmniej 10-15 cm. i to czuje się wtedy nie penie i trzymam się brzegu. Oczywiście za bezpieczna pokrywę lodową uważam taka powyżej 25-30 cm.
Potwierdzam słowa kolegi, też mam male dzieci i mam pietra, u nas w Toruniu ledwo zima strzeliła w wode a już zapaleńcy wchodzili na kaszol i inne pomniejsze dołki,mysle ze jeżeli chodzi o smierć nad wodą to może nas spotkać wszędzie śliski kamień na główce, zasiadka pod drzewami,psychopaci itd.ale co się nie robi dla fanatyzmu,pozatym zycie jest za krótkie po prostu uważajmy
Niepotrzebna śmierć wędkarza.
Jest to przykre, niewątpliwie. Z drugiej strony - ciągle się "trąbi" o lodzie, o rozwadze i brawurze. Żal chłopa. Niech inni będą ostrożni, żeby nie podzielić losu tego pana. [*]
Kocham wędkarstwo i każdy z moich znajomych na pewno by to potwierdził, ale do póki mam małe dzieci na lód nie pójdę po prostu boje się myśleć co by było.... Zal ściska bo w dużym stopniu rozumiem tego nieszczęśliwca. [*] Jak widać nasze hobby bywa okrutne i nie wybacza błędów , oby młodzi zapaleńcy zapamiętali ostrzeżenie i stawiali rozsądek na pierwszym miejscu zwłaszcza przy tej metodzie połowu.
Szkoda człowieka i jego rodziny.Niestety nie wytrzymał ciśnienia i zaczął za wcześnie nie zachowując należnej ostrożności .
Ilu jest napaleńców na pierwszy lód. Chęć połowienia z niego, bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. A śmierć zbiera żniwo...
Ja nie wchodzę na lód, jak nie ma co najmniej 10-15 cm. i to czuje się wtedy nie penie i trzymam się brzegu.
Oczywiście za bezpieczna pokrywę lodową uważam taka powyżej 25-30 cm.
Szkoda chopa (*)
Ale bardziej szkoda jego rodziny.Brak trzeźwego myślenia co roku wielu zagarnia :(
No niestety. Niektórym brak rozumu i wyobraźni. Jak do tego zabraknie szczęścia to tragedia gotowa
Niestety przykro czytać takie wiadomości, cóż bywa niekiedy i tak! Głębokie wyrazy współczucia dla rodziny.
[*]
Witam
Potwierdzam słowa kolegi, też mam male dzieci i mam pietra, u nas w Toruniu ledwo zima strzeliła w wode a już zapaleńcy wchodzili na kaszol i inne pomniejsze dołki,mysle ze jeżeli chodzi o smierć nad wodą to może nas spotkać wszędzie śliski kamień na główce, zasiadka pod drzewami,psychopaci itd.ale co się nie robi dla fanatyzmu,pozatym zycie jest za krótkie po prostu uważajmy
pozdrawiam
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019407,title,Mezczyzna-wpadl-do-Obry-w-Koscianie-Zalamal-sie-pod-nim-lod,wid,16358156,wiadomosc.html?ticaid=11214d
Ostrożnie na lodzie!