siema! moje pytanie brzmi: czy np. jeśli nece na stawie (akurat lina) to czy ryba moze sie najeśc i przez to nie brac ? moze pytania dziwne albo smieszne dla niektorych ale jak byscie mogli do powiedzcie. ; )
a pytanie drugie to : po kilkudniowym neceniu wybiore sie na rybki i mam zamiar łowic na spławik i nie wiem czy zarzucic druga wedke tylko ze na grunt ? no to te dwa pytania. pozdr.
Nie musimy od razu krytykować początkujących i chamsko się odzywać...coś co dla nas jest oczywiste dla innych nie musi. Zależy jak dużo nęcisz jeżeli jest to więcej niż kilogram dziennie to możesz przekarmić ryby(za dużo się najedzą i nie będą brały) Ryby się nęci a nie karmi. Oczywiście możesz drugą wędkę zarzucić na grunt na nią również masz szansę na lina. Pozdrawiam.
z tego gruntu bym zrezygnował lin jest ostrożny i rzucanie koszyczkiem zanentowym moze go wystraszyc i po braniach daj dwie wedki na spławik tylko przegruntujesz zestawy z nenceniem bądz skryty bo twoja praca moze pujsc na marne jak cię ktos przyówarzy i podsiadzie
z tego gruntu bym zrezygnował lin jest ostrożny i rzucanie koszyczkiem zanentowym moze go wystraszyc i po braniach daj dwie wedki na spławik tylko przegruntujesz zestawy z nenceniem bądz skryty bo twoja praca moze pujsc na marne jak cię ktos przyówarzy i podsiadzie Co do gruntówki, to z kolegą się nie zgodzę bo to jest jedna z metod na którą padają rekordowe liny. Tyle że nie musi używać zaraz koszyka z dociążeniem, no i co chwila go przerzucać. Z czasem w nęconym łowisku lin odgłos wpadającego koszyka bierze za wpadanie kuli zanętowej. Co do nęcenia stanowiska z ukrycia, to fakt często są nad wodą pseudo wędkarze którzy pasożytują na czyjejś pracy. Ale nie koniecznie musi ktoś podpatrzeć jak nęcisz, wystarczy że zobaczy że wędkujesz i masz wyniki a już będzie się czaić by cię podsiąść. Miejmy nadzieją że na taką mendę nie trafisz. Zaś co do ilości zanęty to raczej lepiej mniej niż przesadzić. Bo nie tylko przekarmisz rybę, ale i możesz zakwasić łowisko jak ryba wszystkiego nie wyje.
z tego gruntu bym zrezygnował lin jest ostrożny i rzucanie koszyczkiem zanentowym moze go wystraszyc i po braniach daj dwie wedki na spławik tylko przegruntujesz zestawy z nenceniem bądz skryty bo twoja praca moze pujsc na marne jak cię ktos przyówarzy i podsiadzie Co do gruntówki, to z kolegą się nie zgodzę bo to jest jedna z metod na którą padają rekordowe liny. Tyle że nie musi używać zaraz koszyka z dociążeniem, no i co chwila go przerzucać. Z czasem w nęconym łowisku lin odgłos wpadającego koszyka bierze za wpadanie kuli zanętowej. Co do nęcenia stanowiska z ukrycia, to fakt często są nad wodą pseudo wędkarze którzy pasożytują na czyjejś pracy. Ale nie koniecznie musi ktoś podpatrzeć jak nęcisz, wystarczy że zobaczy że wędkujesz i masz wyniki a już będzie się czaić by cię podsiąść. Miejmy nadzieją że na taką mendę nie trafisz. Zaś co do ilości zanęty to raczej lepiej mniej niż przesadzić. Bo nie tylko przekarmisz rybę, ale i możesz zakwasić łowisko jak ryba wszystkiego nie wyje.
"Z czasem w nęconym łowisku lin odgłos wpadającego koszyka bierze za wpadanie kuli zanętowej " . Hm - coś tutaj się nie zgadza .... Skąd masz tę pewność że ryba rozpoznaje ten dźwięk jako "odgłos kuli zanętowej "? Jak ryba może "brać " odgłos wpadającego koszyczka za "wpadanie kuli zanętowej ? Rybie ( a prawie wszystkie gatunki , nie tylko lin wykazują daleko idącą płochliwość , ostrożność ) - wcale nie zależy na tym by cały czas coś wpadało do wody . Lin - znany z płochliwości tym bardziej nie cierpi bombardowania - i płoszy go sytuacja w której coś wpada cały do wody - akurat tam ryba wie że to "wspaniała , pyszna kula leci jej na łeb - ucieka i tyle !Jak można w ogóle sugerować że ryba lubi te nasze koszyki albo co więcej ; odróżnia plusk koszyka zanętowego za zanętą od kuli zanętowej . Doprawdy niezrozumiałe stwierdzenie. Jeżeli chodzi o dłuższe nęcenie w gruntowym połowie ryb ( nie tylko lina ) bardziej pasuje teoria odruchów warunkowych - ryba po prostu z czasem przyzwyczaja się do pewnych okoliczności związanych z nęceniem - a nie tam żadne "branie odgłosu wpadającego koszyczka za odgłos kuli zanętowej - akurat tej rybie zależy na tych zakichanych pecynach wielkości buraka , wrzucanych z pluskiem do wody - akurat ! Tak to wygląda wędkarzu tylko w twoim mniemaniu - a tymczasem świat podwodny i jego mieszkańcy - RYBY DZIKO ŻYJĄCE - NIE PODDAJĄ SIĘ do końca "HABITUACJI " , obłaskawieniu co nie znaczy że nie są w stanie reagować wyraźnie na zanętę podaną przez wędkarza - co na przestrzeni czasu odbywa się na zasadzie odruchu warunkowego . Reakcja na zanętę na zasadzie odruchu warunkowego to nie Imprinting czy inne jemu podobne mechanizmy uczenia się zwierząt ! Kolejna sprawa - jeżeli ktoś ma zamiar nęcić miejscówkę dłuższy czas co zwykle rodzi wiele kłopotów gł w wyniku sobiepaństwa gł zainteresowanego - to istnieją tylko dwa rozwiązania by ominąć bardzo ważny punkt kodeksu etycznego wędkarza ( pierwszeństwo ma ten wędkarz , który zajął miejsce wcześniej ) : albo miejscówki nie nęcić albo nad zanęconym miejscem koczować - jakież to proste a jak trudne do zrozumienia dla spotykanych czasem nad wodą zaperzonych dziadów wyzywających nas od mend , k... , ch .... i innymi epitetami.
"branie odgłosu wpadającego koszyczka za odgłos kuli zanętowej - Ryba nie ma pojęcia o zjawisku które w danym momencie zachodzi w wodzie za sprawą kuli czy koszyka , NIE WIE CO TO JEST , dla nie są to często okoliczności obce i przerażające - dopiero po jakimś czasie wykształca się pewien odruch warunkowy - i ryby reagują wtedy pozytywnie lub negatywnie na bodźce emitowane w ich kierunku a nie tam jakieś "branie odgłosu koszyczka za odgłos kuli zanętowej " . W każdym przypadku - nęcenie nigdy nie będzie czymś naturalnym dla ryb , wody i w zasadzie wszystkiego co w niej żyje . Żadne też nęcenie nie jest łatwe - trudno jest sprawić by stało się skuteczne w 100 % ponieważ środowisko wodne to nie cyrk ,akademia smorgońska - gdzie można ryby wytresować jak niedźwiadki albo jakiś prywatny stawik z płytą wstawioną na dno i regularnym zadawaniem paszy w koryto . Wkrótce postaram się podzielić się kilkoma uwagami na temat mojego ulubionego gatunku - lina .
moim zdaniem kolega powinien powiedzieć nam mniej więcej jaki to staw, czy glinianka, czy o podłożu piaszczystym itd..., jakie jest zamulenie, czy są w nim grążele czy inne rośliny podwodne i powierzchniowe, , jaka jest populacja innej ryby i przede wszystkim jaka jest wielkość tego stawu i gł, wtedy dopiero można coś doradzać itd. ja też mam malutki stawik 100m3 i by się wydawało, że łatwo w nim złowić rybę, lina jest dużo a nie zawsze bierze, i zależy na co się łapie. ;P
Dno jest muliste , roślinnosci wodnej jest mnóstwo, duzo jest pod woda ale i nad woda, duzo trzciny. staw ma wymiar ok 30 na 7 i niecałe 2 m głebokie. jest duzo karpia pełnołuskiego i królewskiego,japonek kilka i kilka linow i chyba 2 szczupaki.
Dno jest muliste , roślinnosci wodnej jest mnóstwo, duzo jest pod woda ale i nad woda, duzo trzciny. staw ma wymiar ok 30 na 7 i niecałe 2 m głebokie. jest duzo karpia pełnołuskiego i królewskiego,japonek kilka i kilka linow i chyba 2 szczupaki.
To twój prywatny staw, że te wszystkie ryby masz już policzone? :D
Ja niezłe efekty miałem w mocno zarośniętych stawach (PZW), nieco płytszych, takich o głebokości 1-1,5 m na lekuśny zestaw gruntowy z bocznym przyponem, umieszczonym ok. 1 m powyżej ołowiu. No i łowiłem bez koszyka zanętowego (pęczek czerwonych, 2-3 szt. średniej wielkości).
siema! moje pytanie brzmi: czy np. jeśli nece na stawie (akurat lina) to czy ryba moze sie najeśc i przez to nie brac ? moze pytania dziwne albo smieszne dla niektorych ale jak byscie mogli do powiedzcie. ; )
a pytanie drugie to : po kilkudniowym neceniu wybiore sie na rybki i mam zamiar łowic na spławik i nie wiem czy zarzucic druga wedke tylko ze na grunt ?
no to te dwa pytania. pozdr.
Prepraszam ale durniejszych pytań chyba nie czytałem na forum.
Poza tym pytania o linie - jakie krzywe czy proste ?
Nie musimy od razu krytykować początkujących i chamsko się odzywać...coś co dla nas jest oczywiste dla innych nie musi.
Zależy jak dużo nęcisz jeżeli jest to więcej niż kilogram dziennie to możesz przekarmić ryby(za dużo się najedzą i nie będą brały) Ryby się nęci a nie karmi.
Oczywiście możesz drugą wędkę zarzucić na grunt na nią również masz szansę na lina.
Pozdrawiam.
z tego gruntu bym zrezygnował lin jest ostrożny i rzucanie koszyczkiem zanentowym moze go wystraszyc i po braniach daj dwie wedki na spławik tylko przegruntujesz zestawy z nenceniem bądz skryty bo twoja praca moze pujsc na marne jak cię ktos przyówarzy i podsiadzie
z tego gruntu bym zrezygnował lin jest ostrożny i rzucanie koszyczkiem zanentowym moze go wystraszyc i po braniach daj dwie wedki na spławik tylko przegruntujesz zestawy z nenceniem bądz skryty bo twoja praca moze pujsc na marne jak cię ktos przyówarzy i podsiadzie
Co do gruntówki, to z kolegą się nie zgodzę bo to jest jedna z metod na którą padają rekordowe liny. Tyle że nie musi używać zaraz koszyka z dociążeniem, no i co chwila go przerzucać. Z czasem w nęconym łowisku lin odgłos wpadającego koszyka bierze za wpadanie kuli zanętowej.
Co do nęcenia stanowiska z ukrycia, to fakt często są nad wodą pseudo wędkarze którzy pasożytują na czyjejś pracy. Ale nie koniecznie musi ktoś podpatrzeć jak nęcisz, wystarczy że zobaczy że wędkujesz i masz wyniki a już będzie się czaić by cię podsiąść. Miejmy nadzieją że na taką mendę nie trafisz.
Zaś co do ilości zanęty to raczej lepiej mniej niż przesadzić. Bo nie tylko przekarmisz rybę, ale i możesz zakwasić łowisko jak ryba wszystkiego nie wyje.
dzieki ; )
z tego gruntu bym zrezygnował lin jest ostrożny i rzucanie koszyczkiem zanentowym moze go wystraszyc i po braniach daj dwie wedki na spławik tylko przegruntujesz zestawy z nenceniem bądz skryty bo twoja praca moze pujsc na marne jak cię ktos przyówarzy i podsiadzie
Co do gruntówki, to z kolegą się nie zgodzę bo to jest jedna z metod na którą padają rekordowe liny. Tyle że nie musi używać zaraz koszyka z dociążeniem, no i co chwila go przerzucać. Z czasem w nęconym łowisku lin odgłos wpadającego koszyka bierze za wpadanie kuli zanętowej.
Co do nęcenia stanowiska z ukrycia, to fakt często są nad wodą pseudo wędkarze którzy pasożytują na czyjejś pracy. Ale nie koniecznie musi ktoś podpatrzeć jak nęcisz, wystarczy że zobaczy że wędkujesz i masz wyniki a już będzie się czaić by cię podsiąść. Miejmy nadzieją że na taką mendę nie trafisz.
Zaś co do ilości zanęty to raczej lepiej mniej niż przesadzić. Bo nie tylko przekarmisz rybę, ale i możesz zakwasić łowisko jak ryba wszystkiego nie wyje.
"Z czasem w nęconym łowisku lin odgłos wpadającego koszyka bierze za wpadanie kuli zanętowej " . Hm - coś tutaj się nie zgadza .... Skąd masz tę pewność że ryba rozpoznaje ten dźwięk jako "odgłos kuli zanętowej "? Jak ryba może "brać " odgłos wpadającego koszyczka za "wpadanie kuli zanętowej ? Rybie ( a prawie wszystkie gatunki , nie tylko lin wykazują daleko idącą płochliwość , ostrożność ) - wcale nie zależy na tym by cały czas coś wpadało do wody . Lin - znany z płochliwości tym bardziej nie cierpi bombardowania - i płoszy go sytuacja w której coś wpada cały do wody - akurat tam ryba wie że to "wspaniała , pyszna kula leci jej na łeb - ucieka i tyle !Jak można w ogóle sugerować że ryba lubi te nasze koszyki albo co więcej ; odróżnia plusk koszyka zanętowego za zanętą od kuli zanętowej . Doprawdy niezrozumiałe stwierdzenie. Jeżeli chodzi o dłuższe nęcenie w gruntowym połowie ryb ( nie tylko lina ) bardziej pasuje teoria odruchów warunkowych - ryba po prostu z czasem przyzwyczaja się do pewnych okoliczności związanych z nęceniem - a nie tam żadne "branie odgłosu wpadającego koszyczka za odgłos kuli zanętowej - akurat tej rybie zależy na tych zakichanych pecynach wielkości buraka , wrzucanych z pluskiem do wody - akurat ! Tak to wygląda wędkarzu tylko w twoim mniemaniu - a tymczasem świat podwodny i jego mieszkańcy - RYBY DZIKO ŻYJĄCE - NIE PODDAJĄ SIĘ do końca "HABITUACJI " , obłaskawieniu co nie znaczy że nie są w stanie reagować wyraźnie na zanętę podaną przez wędkarza - co na przestrzeni czasu odbywa się na zasadzie odruchu warunkowego . Reakcja na zanętę na zasadzie odruchu warunkowego to nie Imprinting czy inne jemu podobne mechanizmy uczenia się zwierząt ! Kolejna sprawa - jeżeli ktoś ma zamiar nęcić miejscówkę dłuższy czas co zwykle rodzi wiele kłopotów gł w wyniku sobiepaństwa gł zainteresowanego - to istnieją tylko dwa rozwiązania by ominąć bardzo ważny punkt kodeksu etycznego wędkarza ( pierwszeństwo ma ten wędkarz , który zajął miejsce wcześniej ) : albo miejscówki nie nęcić albo nad zanęconym miejscem koczować - jakież to proste a jak trudne do zrozumienia dla spotykanych czasem nad wodą zaperzonych dziadów wyzywających nas od mend , k... , ch .... i innymi epitetami.
"branie odgłosu wpadającego koszyczka za odgłos kuli zanętowej - Ryba nie ma pojęcia o zjawisku które w danym momencie zachodzi w wodzie za sprawą kuli czy koszyka , NIE WIE CO TO JEST , dla nie są to często okoliczności obce i przerażające - dopiero po jakimś czasie wykształca się pewien odruch warunkowy - i ryby reagują wtedy pozytywnie lub negatywnie na bodźce emitowane w ich kierunku a nie tam jakieś "branie odgłosu koszyczka za odgłos kuli zanętowej " . W każdym przypadku - nęcenie nigdy nie będzie czymś naturalnym dla ryb , wody i w zasadzie wszystkiego co w niej żyje . Żadne też nęcenie nie jest łatwe - trudno jest sprawić by stało się skuteczne w 100 % ponieważ środowisko wodne to nie cyrk ,akademia smorgońska - gdzie można ryby wytresować jak niedźwiadki albo jakiś prywatny stawik z płytą wstawioną na dno i regularnym zadawaniem paszy w koryto . Wkrótce postaram się podzielić się kilkoma uwagami na temat mojego ulubionego gatunku - lina .
moim zdaniem kolega powinien powiedzieć nam mniej więcej jaki to staw, czy glinianka, czy o podłożu piaszczystym itd..., jakie jest zamulenie, czy są w nim grążele czy inne rośliny podwodne i powierzchniowe, , jaka jest populacja innej ryby i przede wszystkim jaka jest wielkość tego stawu i gł, wtedy dopiero można coś doradzać itd. ja też mam malutki stawik 100m3 i by się wydawało, że łatwo w nim złowić rybę, lina jest dużo a nie zawsze bierze, i zależy na co się łapie. ;P
Dno jest muliste , roślinnosci wodnej jest mnóstwo, duzo jest pod woda ale i nad woda, duzo trzciny. staw ma wymiar ok 30 na 7 i niecałe 2 m głebokie.
jest duzo karpia pełnołuskiego i królewskiego,japonek kilka i kilka linow i chyba 2 szczupaki.
.
. ?
To co te kilka jak napisałeś linków chcesz wyłowić z tego stawu ??? :-(
Dno jest muliste , roślinnosci wodnej jest mnóstwo, duzo jest pod woda ale i nad woda, duzo trzciny. staw ma wymiar ok 30 na 7 i niecałe 2 m głebokie.
jest duzo karpia pełnołuskiego i królewskiego,japonek kilka i kilka linow i chyba 2 szczupaki.
To twój prywatny staw, że te wszystkie ryby masz już policzone? :D
Ja niezłe efekty miałem w mocno zarośniętych stawach (PZW), nieco płytszych, takich o głebokości 1-1,5 m na lekuśny zestaw gruntowy z bocznym przyponem, umieszczonym ok. 1 m powyżej ołowiu. No i łowiłem bez koszyka zanętowego (pęczek czerwonych, 2-3 szt. średniej wielkości).