Łowię na Wiśle. Wieczorami pływający wobler+plecionka, klasyka. Średni spinning 3m do 30 gr (JAXON XT PRO - kluska to nie jest). W moich rejonach mało kto może się pochwalić efektami w łowieniu sandacza (nie znam nikogo takiego) i jak już namierzyłem fajną miejscówkę to chciałbym coś połowić. Ale cóż, dziś 4 brania (w tym dwa megamocne) i tylko jeden wyholowany niedomiarek.Podpowiedzcie mi jak ograniczyć liczbę "pustych strzałów" sandacza w przynętę?
a może walą Ci bolki lub sumy w wobka na pusto?czasem się to zdarza,choć nie można wykluczyć sandaczy oczywiście bijących zamkniętym pyskiem?bywało że wyciągłem "podciętego" na woblera za zewnętrzną stronę pyska...Pozdrawiam
Sandacze mają swoje kilka dni intensywnego żerowania. Zwiastunem takich jak opisujesz brań jest początek lub zakończenie tego okresu. Bywa, że w tym czasie mamy kilkanaście pustych brań, a jeśli już coś złowimy to zahaczone pod pyskiem, za bok lub brzuch. Sandacz traktuje wtedy naszą przynętę jak intruza lub zabawkę, a strzały są niekiedy takie, że kija wyrywa z rąk a rybki niet ! Ty się ciesz, że w ogóle masz jakiś kontakt z rybami, na mojej zaporówce od czerwca "totalna kicha", ale czekam, bo wiem, że niedługo zaczną... a odczucia podczas brania sandacza nic nie zastąpi.
Sandacze mają swoje kilka dni intensywnego żerowania. Zwiastunem takich jak opisujesz brań jest początek lub zakończenie tego okresu. Bywa, że w tym czasie mamy kilkanaście pustych brań, a jeśli już coś złowimy to zahaczone pod pyskiem, za bok lub brzuch. Sandacz traktuje wtedy naszą przynętę jak intruza lub zabawkę, a strzały są niekiedy takie, że kija wyrywa z rąk a rybki niet ! Ty się ciesz, że w ogóle masz jakiś kontakt z rybami, na mojej zaporówce od czerwca "totalna kicha", ale czekam, bo wiem, że niedługo zaczną... a odczucia podczas brania sandacza nic nie zastąpi.
I tu się zgadzam z kolegami jak wyżej...to jest właśnie cały sandacz do końca nieprzewidywalna rybka i za to ją tak lubimy...ja też czekam na magiczne pstryki i ten prąd w łokciu przyznaję 100% racji Zbyszku...:)
Na mojej Wiśle sporo suma dużego i malutkiego. Ale wczoraj na 99,9% to waliły sandały. Ten zacięty był złowiony "pod pyskiem"... Co potwierdza się z Waszymi opiniami.
Łowię na Wiśle. Wieczorami pływający wobler+plecionka, klasyka. Średni spinning 3m do 30 gr (JAXON XT PRO - kluska to nie jest). W moich rejonach mało kto może się pochwalić efektami w łowieniu sandacza (nie znam nikogo takiego) i jak już namierzyłem fajną miejscówkę to chciałbym coś połowić. Ale cóż, dziś 4 brania (w tym dwa megamocne) i tylko jeden wyholowany niedomiarek.Podpowiedzcie mi jak ograniczyć liczbę "pustych strzałów" sandacza w przynętę?
a może walą Ci bolki lub sumy w wobka na pusto?czasem się to zdarza,choć nie można wykluczyć sandaczy oczywiście bijących zamkniętym pyskiem?bywało że wyciągłem "podciętego" na woblera za zewnętrzną stronę pyska...Pozdrawiam
Sandacze mają swoje kilka dni intensywnego żerowania. Zwiastunem takich jak opisujesz brań jest początek lub zakończenie tego okresu. Bywa, że w tym czasie mamy kilkanaście pustych brań, a jeśli już coś złowimy to zahaczone pod pyskiem, za bok lub brzuch. Sandacz traktuje wtedy naszą przynętę jak intruza lub zabawkę, a strzały są niekiedy takie, że kija wyrywa z rąk a rybki niet !
Ty się ciesz, że w ogóle masz jakiś kontakt z rybami, na mojej zaporówce od czerwca "totalna kicha", ale czekam, bo wiem, że niedługo zaczną... a odczucia podczas brania sandacza nic nie zastąpi.
Sandacze mają swoje kilka dni intensywnego żerowania. Zwiastunem takich jak opisujesz brań jest początek lub zakończenie tego okresu. Bywa, że w tym czasie mamy kilkanaście pustych brań, a jeśli już coś złowimy to zahaczone pod pyskiem, za bok lub brzuch. Sandacz traktuje wtedy naszą przynętę jak intruza lub zabawkę, a strzały są niekiedy takie, że kija wyrywa z rąk a rybki niet !
Ty się ciesz, że w ogóle masz jakiś kontakt z rybami, na mojej zaporówce od czerwca "totalna kicha", ale czekam, bo wiem, że niedługo zaczną... a odczucia podczas brania sandacza nic nie zastąpi.
I tu się zgadzam z kolegami jak wyżej...to jest właśnie cały sandacz do końca nieprzewidywalna rybka i za to ją tak lubimy...ja też czekam na magiczne pstryki i ten prąd w łokciu przyznaję 100% racji Zbyszku...:)
P:)
Na mojej Wiśle sporo suma dużego i malutkiego. Ale wczoraj na 99,9% to waliły sandały. Ten zacięty był złowiony "pod pyskiem"... Co potwierdza się z Waszymi opiniami.