Proponuję wymyślić zwrot powitalny i pożegnalny wszystkich Wędkarzy. Myśliwi mają swój zwrot „ Darz Bór” A my Wędkarze zwykłe cześć , czy coś takiego . Najciekawsze propozycje będą docenione
Moja propozycja przy powitaniu JAK TAM RYBKA a przy pożegnaniu JUŻ PO RYBCE.
ja znam jednego co jak przyjeżdża to pyta sie; " jest co do zjedzenia"? połamania to chyba nie przy dzisiejszyvh cenach naszego hobby raczej moze darz wodo he he
Kolego withanight88 zajmujesz się może hodowla gołębi :) ? bo widzę że znasz to powiedzonko :)
Na szczęscie nie , ale mialem z obsry dachami styczność :) Nie obraź się kolego ale gołębi bardziej nie lubie niż komarów. Choć to piekielnie mądre ptaszyska.
Polecam komuś przyjść i przywitać jednego z dziadków okupujących od rana do wieczora łowiska.Jak by mógł na dzień dobry by Ci powiedział spie...wszystko tylko abyś nie patrzał mu na ręce jak drobnice z pyskiem śliniącym sie wali do siatki,kibla,kieszeni i skarpet.
Jednak jak przychodzisz do normalnego wędkarza to witasz ,zagadujesz coś wesołego,pochwalisz i atmosefra miła.Na koniec życzysz połamania kija lub miłej zabawy.
Polecam komuś przyjść i przywitać jednego z dziadków okupujących od rana do wieczora łowiska.Jak by mógł na dzień dobry by Ci powiedział spie...wszystko tylko abyś nie patrzał mu na ręce jak drobnice z pyskiem śliniącym sie wali do siatki,kibla,kieszeni i skarpet.
Jednak jak przychodzisz do normalnego wędkarza to witasz ,zagadujesz coś wesołego,pochwalisz i atmosefra miła.Na koniec życzysz połamania kija lub miłej zabawy.
Polecam komuś przyjść i przywitać jednego z dziadków okupujących od rana do wieczora łowiska.Jak by mógł na dzień dobry by Ci powiedział spie...wszystko tylko abyś nie patrzał mu na ręce jak drobnice z pyskiem śliniącym sie wali do siatki,kibla,kieszeni i skarpet.
Jednak jak przychodzisz do normalnego wędkarza to witasz ,zagadujesz coś wesołego,pochwalisz i atmosefra miła.Na koniec życzysz połamania kija lub miłej zabawy.
Dziadek dziadkowi nie równy,niestety ale branie ryb nauczył ich system w którym się wychowali,ostatnio na rybach spotkałem "dziadka" który maszerował ze szczupakiem w siadce,no może szczupaczyna miał z 1,5kg,jak ten starszy gościu się cieszył...Mówił że to trzeci jego szczupak w tym roku,największy :-),młodzi,mobilni,z kasą w kieszeni,obładowani sprzętem z wyższej puły mający parcie na białko rybie są gorsi od dziadziusiów z bambusówką w ręce,którzy chcą złowic parę rybek na kolację bo państwo o nich nie dba,a od tych "dziadków" się uczyliśmy.
Powitanie (zazwyczaj i bez Dzień Dobry)- .....-Bioro...? -Na co? Pożegnanie -To połamania...(a pod nosem i niech ci wędki szlag trafi i robale pozdychają!)A słyszałem już -Dasz woda, -Pochylony, -Pełnej siaty (mułu), -Sety brań.....
Ja zazwyczaj chodze w czarnej koszulce z spodniami i czapce moro,koledzy sa pokaźnych rozmiarów z którymi odwiedzam łowisko---zdażało mi sie kilka krotnie jak podchodziliśmy do wędkarza że czekał kiedy powiemy karta i pozwolenie do kontroli.Misiek, kumpel (nasz portalowy kolega) ,kiedyś jak dochodził do łowiska to wszyscy długopisy i rejestry wypełniali ha ha....ale chyba to ubiór wtedy robił swoje...
Tak ogólnie zawsze jesteśmy pogodni i mamy pozytywną energie,staramy sie doradzić i coś sie dowiedzieć.....niestety dużo wędkarzy ma swój świat i nie lubią towarzystwa---ale zdarzają sie aparaty różne.
Na pożegnanie połamania kija jest ok. I często to słyszałem, zresztą zawsze tak mówię jak odchodzę z łowiska , ale na przywitanie to osobiście żadnego zwrotu wędkarskiego nie znam . Chętnie bym poznał .
Czasami zdaża sie na śląsku powitanie Szczęść Boże
Kolego Jopek,całe szczęście dziadkowie nie wszyscy są jednakowi,poznałem ostatnio w niedziele bardzo fajnego emerytowanego kierowce.Tak mnie zagadał że mało bym na obiad nie wrócił do domu.Na opowiadania przymrużyłem oko ,ale było miło.
Czasami zdaża sie na śląsku powitanie Szczęść Boże
Kolego Jopek,całe szczęście dziadkowie nie wszyscy są jednakowi,poznałem ostatnio w niedziele bardzo fajnego emerytowanego kierowce.Tak mnie zagadał że mało bym na obiad nie wrócił do domu.Na opowiadania przymrużyłem oko ,ale było miło.
Już tych dziadków coraz mniej,a i kultura wędkarska u nich przednia,pogadac z nimi to sama przyjemnośc,a wiedza która posiadają to skarb.
Ja zazwyczaj chodze w czarnej koszulce z spodniami i czapce moro,koledzy sa pokaźnych rozmiarów z którymi odwiedzam łowisko---zdażało mi sie kilka krotnie jak podchodziliśmy do wędkarza że czekał kiedy powiemy karta i pozwolenie do kontroli.Misiek, kumpel (nasz portalowy kolega) ,kiedyś jak dochodził do łowiska to wszyscy długopisy i rejestry wypełniali ha ha....ale chyba to ubiór wtedy robił swoje...
Tak ogólnie zawsze jesteśmy pogodni i mamy pozytywną energie,staramy sie doradzić i coś sie dowiedzieć.....niestety dużo wędkarzy ma swój świat i nie lubią towarzystwa---ale zdarzają sie aparaty różne.
hahahaha fakt tak bylo wystraszyla ich moja zielona kurtka ze srebrnymi odblaskami na rekawach ,a chcialem tylko podejsc i zapytac czy cos sie dzieje .A wracajac do tematu to powitania wedkarskiego nieznam ale pozegnanie polamania kija jest chyba tak stare jak PZW chociaz idac tropem mysliwych powinno brzmiec dasz fisz czy cos takiego
Powitanie (zazwyczaj i bez Dzień Dobry)- .....-Bioro...? -Na co?
Pożegnanie -To połamania...(a pod nosem i niech ci wędki szlag trafi i robale pozdychają!)
A słyszałem już -Dasz woda, -Pochylony, -Pełnej siaty (mułu), -Sety brań.....
Ja jestem dziadkiem a nawet pradziadkiem i nie okupuję od rana do wieczora miejscówki,ty palancie też będziesz starym, ciebie przywitałbym spie..... dziadu po raz pierwszy na tym forum użyłem takich słów i mam nadzieję że ostatni
Nie przejmuj się kolego Rybka. Tak wśród dziadków jak i młodych są różni ludzie. Jedni są miłymi i wesołymi szajbusami, a jedni wrednymi gnidami. Niestety większość członków kół PZW to ludzie którzy mają przysłowiowy czas na hobby bo już swoje w życiu zrobili i teraz na emeryturze usiłują nadrabiać stracone chwile. Dlatego właśnie tak wiele przykładów starszych wędkarzy powoduje że jawi się obraz nie zawsze pozytywny. Ale i młodzi bywają zerami. Ja tam lubię posiedzieć i pogadać z nestorami naszego hobby. Mam wielu przyjaciół powiedzmy "starszych" choć i ja smarkiem nie jestem. Najciekawsze opowieści zazwyczaj słyszałem od tych kolegów po 60-tce. A mój najlepszy kompan i przezabawny człowiek miał 85 lat i nadal wędkował. ALE JAK ON WĘDKOWAŁ!!!!! Niestety już odszedł. Dlatego mam szacunek dla starszych kolegów, choć czasem się zdarza, że potrafią przeginać jak każdy młodszy, a to co często odwalają w kołach jest nie do wytrzymania. Ale jako przeciwwagę powiem, że jak słyszę tych młodych, którzy g*widzieli bo wd* byli, a dali się omamić i przerobić oraz przyjęli "jedyną słuszną filozofię NK", to tak samo mnie krew zalewa. Z takimi to mało nad wodą pogadam, bo jak widzą że jakiś fisz ląduje w siatce to zawsze to przeżywają jakbym Boga zastrzelił. Ze skrajności w skrajność to droga donikąd.
Właśnie takie podejście jest godne pochwały.Czy młodzi wędkarze nie myślą o tym że przyjdzie taki czas że też będą starszymi wędkarzami.Nie jest przyjemnie odczuwać niechęć młodszych niekiedy bardzo zarozumiałych wędkarzy.NAWET dziadek przyda się nad wodą gdy przyjdzie nagł potrzeba.Starsi nawet jak przesiadują często na łowisku są w jakimś stopniu straszakiem na bardzo bezczelnych kłusoli mogą zadzwonić po straż rybacką.W naszym okręgu zlikwidowano ulgę dla emerytów ponieważ za często przesiadują nad wodą
Cześć
Rybka ja sądzę, że nikt nie chciał Cię obrazić ani dopiec. Prawda jest gdzieś tam po środku. Sam byłem świadkiem jak emeryci na ryby uczęszczali trzy razy dziennie. Raz na świt, drugi raz w południe a trzeci na wieczorowego. Nie - ja tego nie potępiam. Mieli czas to byli. Czasem siedzieli do nocy żeby nikt nie zobaczył ile ryb złowili. Fakt, że jeden z nich miał ciężki charakter, że nie dostąp. Potrafił 10 kroków odmierzać od swojej miejscówki ale jak sam przychodził a ja łowiłem to siadał i nic krokami nie mierzył. Nie znaczy to, że wszyscy młodzi, inni ( wszyscy ) wędkarze to chodzące anioły.
Uważam, że podchodząc do wędkarza nie trzeba silić się na jakieś "darz woda" lub temu podobne. Zwykłe, życzliwe "dzień dobry" wystarczy. Na odchodne "do widzenia". Ci co zechcą pogadać i tak będą gadać co bierze i na co bierze. Mruka nie ruszy nic ( no chyba, że jak ktoś do mnie podejdzie i powie " dzień dobry" to ja odpowiem "nie wiem, ale też bym coś wypił" he he). Mrukiem nie jestem :-)
Janusz JKarp
Myślę Janusz, że gdybyśmy się spotkali w realu wiele różnic między nami by się zatarło. Tutaj często rozumiemy słowa przeciwnika w dyskusji po swojemu, a tak naprawdę nie zawsze poprawnie. Mam wiele pretensji do karpiarzy, ale tez i do spinów czy grunciarzy. Wiele spraw mi się nie podoba i zawsze jak jest okazja to o tym piszę i nie zawsze jestem rozumiany. Często jednak zauważam że przy odrobinie dobrej woli można by się było doskonale dogadać bez chryi. Mówisz że mrukiem nie jesteś.... ja tez nie jestem. Chamstwo nieraz obalam spokojnym stwierdzeniem " człowieku obyś nie potrzebował kiedyś mojej pomocy"i odchodzę w pokoju. Jednak bywało tez i tak, że trzeba było bronić zdrowia, może życia.... wtedy nie przebieram w środkach. Jeden taki to mi tu na forum z kryminałami wyjeżdżał bo mam gazówkę i paralizator. a wiemy wszyscy, że łobuz żaden nie będzie przebierał w środkach. Ja witam każdego kto przychodzi nad wodą do mnie albo jak ja podchodzę do kogoś. Niechęć od razu daje się wyczuć. A czasami spotyka się ludzi z poczuciem humoru, miłych i sympatycznych.
Tak zgadzam się z Jatmaniakiem i Januszem po połowie. Moja propozycja urodziła się właśnie z zachowań niektórych wędkarzy tzw. Mruków czy innych smutasów. Chociaż dawno już jestem Dziadkiem to żona cały czas czeka kiedy ja z poważnieję. Mam czasami niekonwencjonalny humor często nie zrozumiały dla wolnych słuchaczy dla tego czasami ponoszę tego konsekwencje. Ale nikt mi nie zarzuci że nie mumię się zachować i najczęściej moje spory z kimś innym kończę jakimś dowcipem. Z racji mojego zawodu najczęściej szybko się orientuję z kim mam do czynienia i odpowiednio ustawiam się do rozmowy . Jednak nad wodą są tak różne zachowania ludzkie że nie wiem jakiego fortelu użyć aby rozładować atmosferę. Naj częściej taki ktoś inaczej zachowuje się nazwijmy to służbowo a inaczej nad wodą kiedy zachowuje się tak jak sandacz pilnujący swojego gniazda a ON stanowiska. Dlatego też ta moja propozycja powitania i pożegnania która ma na celu między innymi rozładowania napięcia wynikłego z patrzenia na „spławik” . Miała też być propozycją zabawy a nie konieczności innej formy powitań i pożegnań. Chyba się zagalopowałem, hmhm ??
Właśnie takie podejście jest godne pochwały.Czy młodzi wędkarze nie myślą o tym że przyjdzie taki czas że też będą starszymi wędkarzami.Nie jest przyjemnie odczuwać niechęć młodszych niekiedy bardzo zarozumiałych wędkarzy.NAWET dziadek przyda się nad wodą gdy przyjdzie nagł potrzeba.Starsi nawet jak przesiadują często na łowisku są w jakimś stopniu straszakiem na bardzo bezczelnych kłusoli mogą zadzwonić po straż rybacką.W naszym okręgu zlikwidowano ulgę dla emerytów ponieważ za często przesiadują nad wodą
Co to za różnica jaki wiek? Ważne, że człowiek kocha przyrodę i wędkarstwo. To jest najważniejsze, a składki powinny zależeć od dochodów, a nie od wieku.
Proponuję wymyślić zwrot powitalny i pożegnalny wszystkich Wędkarzy. Myśliwi mają swój zwrot „ Darz Bór” A my Wędkarze zwykłe cześć , czy coś takiego . Najciekawsze propozycje będą docenione
Moja propozycja przy powitaniu JAK TAM RYBKA a przy pożegnaniu JUŻ PO RYBCE.
Pozdrawiam
wiekszosc z kolegów wedkarzy gdy mówi sie dzień dobry nic nie odpowiada na 10 gdzies 7. chyb myslą ,ze podpatrzysz ich miejsce.
Myślę Janusz, że gdybyśmy się spotkali w realu wiele różnic między nami by się zatarło. Tutaj często rozumiemy słowa przeciwnika w dyskusji po swojemu, a tak naprawdę nie zawsze poprawnie. Mam wiele pretensji do karpiarzy, ale tez i do spinów czy grunciarzy. Wiele spraw mi się nie podoba i zawsze jak jest okazja to o tym piszę i nie zawsze jestem rozumiany. Często jednak zauważam że przy odrobinie dobrej woli można by się było doskonale dogadać bez chryi. Mówisz że mrukiem nie jesteś.... ja tez nie jestem. Chamstwo nieraz obalam spokojnym stwierdzeniem " człowieku obyś nie potrzebował kiedyś mojej pomocy"i odchodzę w pokoju. Jednak bywało tez i tak, że trzeba było bronić zdrowia, może życia.... wtedy nie przebieram w środkach. Jeden taki to mi tu na forum z kryminałami wyjeżdżał bo mam gazówkę i paralizator. a wiemy wszyscy, że łobuz żaden nie będzie przebierał w środkach. Ja witam każdego kto przychodzi nad wodą do mnie albo jak ja podchodzę do kogoś. Niechęć od razu daje się wyczuć. A czasami spotyka się ludzi z poczuciem humoru, miłych i sympatycznych.
Cześć
Oczywiście, że masz rację w całej rozciągłości. 99,9% Userów piszących na tym forum z pewnością na rybach by się dogadało. A pozostałe 0,1% po wychyleniu złocistego płynu pewnie też by się dogadało. Trzeba by tylko na poczatku znajomości zabronić się przedstawić :-)
Wiesz jak to jest: co poeta miał na myśli jak napisał... Potem rodzą się niesnaski. Jeden rozumie tak, drugi inaczej a trzeci doszukuje się teorii spiskowej w tym co czyta.
"Właśnie takie podejście jest godne pochwały.Czy młodzi wędkarze nie myślą o tym że przyjdzie taki czas że też będą starszymi wędkarzami.Nie jest przyjemnie odczuwać niechęć młodszych niekiedy bardzo zarozumiałych wędkarzy.NAWET dziadek przyda się nad wodą gdy przyjdzie nagł potrzeba.Starsi nawet jak przesiadują często na łowisku są w jakimś stopniu straszakiem na bardzo bezczelnych kłusoli mogą zadzwonić po straż rybacką.W naszym okręgu zlikwidowano ulgę dla emerytów ponieważ za często przesiadują nad wodą"
To jeszcze za lekarza niech płacą więcej bo chorują częściej :-)))) To jest normalnie chore. Pewnie jak prezesi będą szli na emeryturki to ulgę się przywróci.
Koledzy Wędkarze !!
Proponuję wymyślić zwrot powitalny i pożegnalny wszystkich Wędkarzy. Myśliwi mają swój zwrot „ Darz Bór” A my Wędkarze zwykłe cześć , czy coś takiego . Najciekawsze propozycje będą docenione
Moja propozycja przy powitaniu JAK TAM RYBKA a przy pożegnaniu JUŻ PO RYBCE.
Pozdrawiam
hehehe.....
Hodowcy gołębi pocztowych mówia na powitanie "DOBRY LoT"
No to my byśmy musieli wołac "DOBRY HOL" hehehhe
Na pożegnanie tradycyjne POŁAMANIA.
na przywitanie to nie wiem ale na pożegnanie to zdecydowanie;
Połamania kija.
ja znam jednego co jak przyjeżdża to pyta sie; " jest co do zjedzenia"?
Kolego withanight88 zajmujesz się może hodowla gołębi :) ? bo widzę że znasz to powiedzonko :)
ja znam jednego co jak przyjeżdża to pyta sie; " jest co do zjedzenia"?
połamania to chyba nie przy dzisiejszyvh cenach naszego hobby
raczej moze darz wodo he he
Kolego withanight88 zajmujesz się może hodowla gołębi :) ? bo widzę że znasz to powiedzonko :)
Na szczęscie nie , ale mialem z obsry dachami styczność :) Nie obraź się kolego ale gołębi bardziej nie lubie niż komarów. Choć to piekielnie mądre ptaszyska.
Polecam komuś przyjść i przywitać jednego z dziadków okupujących od rana do wieczora łowiska.Jak by mógł na dzień dobry by Ci powiedział spie...wszystko tylko abyś nie patrzał mu na ręce jak drobnice z pyskiem śliniącym sie wali do siatki,kibla,kieszeni i skarpet.
Jednak jak przychodzisz do normalnego wędkarza to witasz ,zagadujesz coś wesołego,pochwalisz i atmosefra miła.Na koniec życzysz połamania kija lub miłej zabawy.
Polecam komuś przyjść i przywitać jednego z dziadków okupujących od rana do wieczora łowiska.Jak by mógł na dzień dobry by Ci powiedział spie...wszystko tylko abyś nie patrzał mu na ręce jak drobnice z pyskiem śliniącym sie wali do siatki,kibla,kieszeni i skarpet.
Jednak jak przychodzisz do normalnego wędkarza to witasz ,zagadujesz coś wesołego,pochwalisz i atmosefra miła.Na koniec życzysz połamania kija lub miłej zabawy.
co w wodzie piszczy, albo lepiej bombluje - to na przywitanie
połamania kija - na pożegnanie tradycyjnie
Polecam komuś przyjść i przywitać jednego z dziadków okupujących od rana do wieczora łowiska.Jak by mógł na dzień dobry by Ci powiedział spie...wszystko tylko abyś nie patrzał mu na ręce jak drobnice z pyskiem śliniącym sie wali do siatki,kibla,kieszeni i skarpet.
Jednak jak przychodzisz do normalnego wędkarza to witasz ,zagadujesz coś wesołego,pochwalisz i atmosefra miła.Na koniec życzysz połamania kija lub miłej zabawy.
Dziadek dziadkowi nie równy,niestety ale branie ryb nauczył ich system w którym się wychowali,ostatnio na rybach spotkałem "dziadka" który maszerował ze szczupakiem w siadce,no może szczupaczyna miał z 1,5kg,jak ten starszy gościu się cieszył...Mówił że to trzeci jego szczupak w tym roku,największy :-),młodzi,mobilni,z kasą w kieszeni,obładowani sprzętem z wyższej puły mający parcie na białko rybie są gorsi od dziadziusiów z bambusówką w ręce,którzy chcą złowic parę rybek na kolację bo państwo o nich nie dba,a od tych "dziadków" się uczyliśmy.
Powitanie (zazwyczaj i bez Dzień Dobry)- .....-Bioro...? -Na co? Pożegnanie -To połamania...(a pod nosem i niech ci wędki szlag trafi i robale pozdychają!)A słyszałem już -Dasz woda, -Pochylony, -Pełnej siaty (mułu), -Sety brań.....
Ja zazwyczaj chodze w czarnej koszulce z spodniami i czapce moro,koledzy sa pokaźnych rozmiarów z którymi odwiedzam łowisko---zdażało mi sie kilka krotnie jak podchodziliśmy do wędkarza że czekał kiedy powiemy karta i pozwolenie do kontroli.Misiek, kumpel (nasz portalowy kolega) ,kiedyś jak dochodził do łowiska to wszyscy długopisy i rejestry wypełniali ha ha....ale chyba to ubiór wtedy robił swoje...
Tak ogólnie zawsze jesteśmy pogodni i mamy pozytywną energie,staramy sie doradzić i coś sie dowiedzieć.....niestety dużo wędkarzy ma swój świat i nie lubią towarzystwa---ale zdarzają sie aparaty różne.
Na pożegnanie połamania kija jest ok. I często to słyszałem, zresztą zawsze tak mówię jak odchodzę z łowiska , ale na przywitanie to osobiście żadnego zwrotu wędkarskiego nie znam .
Chętnie bym poznał .
Ja proponuję szczerze,szczerze aż do bólu.
Powitanie- gó...o złapałeś?
Pożegnanie- i gó...o złapiesz,wszystkie moje :) :):)
Czasami zdaża sie na śląsku powitanie Szczęść Boże
Kolego Jopek,całe szczęście dziadkowie nie wszyscy są jednakowi,poznałem ostatnio w niedziele bardzo fajnego emerytowanego kierowce.Tak mnie zagadał że mało bym na obiad nie wrócił do domu.Na opowiadania przymrużyłem oko ,ale było miło.
Czasami zdaża sie na śląsku powitanie Szczęść Boże
Kolego Jopek,całe szczęście dziadkowie nie wszyscy są jednakowi,poznałem ostatnio w niedziele bardzo fajnego emerytowanego kierowce.Tak mnie zagadał że mało bym na obiad nie wrócił do domu.Na opowiadania przymrużyłem oko ,ale było miło.
Już tych dziadków coraz mniej,a i kultura wędkarska u nich przednia,pogadac z nimi to sama przyjemnośc,a wiedza która posiadają to skarb.
Czasami zdaża sie na śląsku powitanie Szczęść Boże
Tu gdzie Ja mieszkam (na Kaszubach) Szczęść Boże to się mówi wtedy jak ktoś pracuje obojętnie co by robił , a inaczej to dzień dobry.
Czasami zdaża sie na śląsku powitanie Szczęść Boże
Tu gdzie Ja mieszkam (na Kaszubach) Szczęść Boże to się mówi wtedy jak ktoś pracuje obojętnie co by robił , a inaczej to dzień dobry.
Nie tylko na Kaszubach tak się wita.U mnie, Podkarpacie ,jest ta sama zasada.
przywitanie : " dzień dobry straż rybacka " na pożegnanie : " żartowałem " :D
Czasami zdaża sie na śląsku powitanie Szczęść Boże
Tu gdzie Ja mieszkam (na Kaszubach) Szczęść Boże to się mówi wtedy jak ktoś pracuje obojętnie co by robił , a inaczej to dzień dobry.
Nie tylko na Kaszubach tak się wita.U mnie, Podkarpacie ,jest ta sama zasada.
Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina .
Ja zazwyczaj chodze w czarnej koszulce z spodniami i czapce moro,koledzy sa pokaźnych rozmiarów z którymi odwiedzam łowisko---zdażało mi sie kilka krotnie jak podchodziliśmy do wędkarza że czekał kiedy powiemy karta i pozwolenie do kontroli.Misiek, kumpel (nasz portalowy kolega) ,kiedyś jak dochodził do łowiska to wszyscy długopisy i rejestry wypełniali ha ha....ale chyba to ubiór wtedy robił swoje...
Tak ogólnie zawsze jesteśmy pogodni i mamy pozytywną energie,staramy sie doradzić i coś sie dowiedzieć.....niestety dużo wędkarzy ma swój świat i nie lubią towarzystwa---ale zdarzają sie aparaty różne.
hahahaha fakt tak bylo wystraszyla ich moja zielona kurtka ze srebrnymi odblaskami na rekawach ,a chcialem tylko podejsc i zapytac czy cos sie dzieje .A wracajac do tematu to powitania wedkarskiego nieznam ale pozegnanie polamania kija jest chyba tak stare jak PZW
chociaz idac tropem mysliwych powinno brzmiec dasz fisz czy cos takiego
Proponuje tak
NA przywitanie wodom cześć.
Na pożegnanie połamania kija .
Na przywitanie : Gdzie są siaty żebym zestawów nie pourywał?
Moja propozycja jest taka:
Na powitanie: CZEŚĆ
Na pożegnanie: CZEŚĆ
Mateusz slusznie napisal :)
Z tym Połamaniem to sie juz jako tako przyjelo a na przywitanie nie ma co kombinowac...
Powitanie (zazwyczaj i bez Dzień Dobry)- .....-Bioro...? -Na co? Pożegnanie -To połamania...(a pod nosem i niech ci wędki szlag trafi i robale pozdychają!) A słyszałem już -Dasz woda, -Pochylony, -Pełnej siaty (mułu), -Sety brań.....
Ja jestem dziadkiem a nawet pradziadkiem i nie okupuję od rana do wieczora miejscówki,ty palancie też będziesz starym, ciebie przywitałbym spie..... dziadu po raz pierwszy na tym forum użyłem takich słów i mam nadzieję że ostatni
Nie przejmuj się kolego Rybka. Tak wśród dziadków jak i młodych są różni ludzie. Jedni są miłymi i wesołymi szajbusami, a jedni wrednymi gnidami. Niestety większość członków kół PZW to ludzie którzy mają przysłowiowy czas na hobby bo już swoje w życiu zrobili i teraz na emeryturze usiłują nadrabiać stracone chwile. Dlatego właśnie tak wiele przykładów starszych wędkarzy powoduje że jawi się obraz nie zawsze pozytywny. Ale i młodzi bywają zerami. Ja tam lubię posiedzieć i pogadać z nestorami naszego hobby. Mam wielu przyjaciół powiedzmy "starszych" choć i ja smarkiem nie jestem. Najciekawsze opowieści zazwyczaj słyszałem od tych kolegów po 60-tce. A mój najlepszy kompan i przezabawny człowiek miał 85 lat i nadal wędkował. ALE JAK ON WĘDKOWAŁ!!!!! Niestety już odszedł. Dlatego mam szacunek dla starszych kolegów, choć czasem się zdarza, że potrafią przeginać jak każdy młodszy, a to co często odwalają w kołach jest nie do wytrzymania. Ale jako przeciwwagę powiem, że jak słyszę tych młodych, którzy g*widzieli bo wd* byli, a dali się omamić i przerobić oraz przyjęli "jedyną słuszną filozofię NK", to tak samo mnie krew zalewa. Z takimi to mało nad wodą pogadam, bo jak widzą że jakiś fisz ląduje w siatce to zawsze to przeżywają jakbym Boga zastrzelił. Ze skrajności w skrajność to droga donikąd.
Właśnie takie podejście jest godne pochwały.Czy młodzi wędkarze nie myślą o tym że przyjdzie taki czas że też będą starszymi wędkarzami.Nie jest przyjemnie odczuwać niechęć młodszych niekiedy bardzo zarozumiałych wędkarzy.NAWET dziadek przyda się nad wodą gdy przyjdzie nagł potrzeba.Starsi nawet jak przesiadują często na łowisku są w jakimś stopniu straszakiem na bardzo bezczelnych kłusoli mogą zadzwonić po straż rybacką.W naszym okręgu zlikwidowano ulgę dla emerytów ponieważ za często przesiadują nad wodą
Cześć Rybka ja sądzę, że nikt nie chciał Cię obrazić ani dopiec. Prawda jest gdzieś tam po środku. Sam byłem świadkiem jak emeryci na ryby uczęszczali trzy razy dziennie. Raz na świt, drugi raz w południe a trzeci na wieczorowego. Nie - ja tego nie potępiam. Mieli czas to byli. Czasem siedzieli do nocy żeby nikt nie zobaczył ile ryb złowili. Fakt, że jeden z nich miał ciężki charakter, że nie dostąp. Potrafił 10 kroków odmierzać od swojej miejscówki ale jak sam przychodził a ja łowiłem to siadał i nic krokami nie mierzył. Nie znaczy to, że wszyscy młodzi, inni ( wszyscy ) wędkarze to chodzące anioły. Uważam, że podchodząc do wędkarza nie trzeba silić się na jakieś "darz woda" lub temu podobne. Zwykłe, życzliwe "dzień dobry" wystarczy. Na odchodne "do widzenia". Ci co zechcą pogadać i tak będą gadać co bierze i na co bierze. Mruka nie ruszy nic ( no chyba, że jak ktoś do mnie podejdzie i powie " dzień dobry" to ja odpowiem "nie wiem, ale też bym coś wypił" he he). Mrukiem nie jestem :-) Janusz JKarp
Myślę Janusz, że gdybyśmy się spotkali w realu wiele różnic między nami by się zatarło. Tutaj często rozumiemy słowa przeciwnika w dyskusji po swojemu, a tak naprawdę nie zawsze poprawnie. Mam wiele pretensji do karpiarzy, ale tez i do spinów czy grunciarzy. Wiele spraw mi się nie podoba i zawsze jak jest okazja to o tym piszę i nie zawsze jestem rozumiany. Często jednak zauważam że przy odrobinie dobrej woli można by się było doskonale dogadać bez chryi. Mówisz że mrukiem nie jesteś.... ja tez nie jestem. Chamstwo nieraz obalam spokojnym stwierdzeniem " człowieku obyś nie potrzebował kiedyś mojej pomocy"i odchodzę w pokoju. Jednak bywało tez i tak, że trzeba było bronić zdrowia, może życia.... wtedy nie przebieram w środkach. Jeden taki to mi tu na forum z kryminałami wyjeżdżał bo mam gazówkę i paralizator. a wiemy wszyscy, że łobuz żaden nie będzie przebierał w środkach. Ja witam każdego kto przychodzi nad wodą do mnie albo jak ja podchodzę do kogoś. Niechęć od razu daje się wyczuć. A czasami spotyka się ludzi z poczuciem humoru, miłych i sympatycznych.
Tak zgadzam się z Jatmaniakiem i Januszem po połowie. Moja propozycja urodziła się właśnie z zachowań niektórych wędkarzy tzw. Mruków czy innych smutasów. Chociaż dawno już jestem Dziadkiem to żona cały czas czeka kiedy ja z poważnieję. Mam czasami niekonwencjonalny humor często nie zrozumiały dla wolnych słuchaczy dla tego czasami ponoszę tego konsekwencje. Ale nikt mi nie zarzuci że nie mumię się zachować i najczęściej moje spory z kimś innym kończę jakimś dowcipem. Z racji mojego zawodu najczęściej szybko się orientuję z kim mam do czynienia i odpowiednio ustawiam się do rozmowy . Jednak nad wodą są tak różne zachowania ludzkie że nie wiem jakiego fortelu użyć aby rozładować atmosferę. Naj częściej taki ktoś inaczej zachowuje się nazwijmy to służbowo a inaczej nad wodą kiedy zachowuje się tak jak sandacz pilnujący swojego gniazda a ON stanowiska. Dlatego też ta moja propozycja powitania i pożegnania która ma na celu między innymi rozładowania napięcia wynikłego z patrzenia na „spławik” . Miała też być propozycją zabawy a nie konieczności innej formy powitań i pożegnań. Chyba się zagalopowałem, hmhm ??
Właśnie takie podejście jest godne pochwały.Czy młodzi wędkarze nie myślą o tym że przyjdzie taki czas że też będą starszymi wędkarzami.Nie jest przyjemnie odczuwać niechęć młodszych niekiedy bardzo zarozumiałych wędkarzy.NAWET dziadek przyda się nad wodą gdy przyjdzie nagł potrzeba.Starsi nawet jak przesiadują często na łowisku są w jakimś stopniu straszakiem na bardzo bezczelnych kłusoli mogą zadzwonić po straż rybacką.W naszym okręgu zlikwidowano ulgę dla emerytów ponieważ za często przesiadują nad wodą
Co to za różnica jaki wiek? Ważne, że człowiek kocha przyrodę i wędkarstwo. To jest najważniejsze, a składki powinny zależeć od dochodów, a nie od wieku.
Koledzy Wędkarze !!
Proponuję wymyślić zwrot powitalny i pożegnalny wszystkich Wędkarzy. Myśliwi mają swój zwrot „ Darz Bór” A my Wędkarze zwykłe cześć , czy coś takiego . Najciekawsze propozycje będą docenione
Moja propozycja przy powitaniu JAK TAM RYBKA a przy pożegnaniu JUŻ PO RYBCE.
Pozdrawiam
wiekszosc z kolegów wedkarzy gdy mówi sie dzień dobry nic nie odpowiada na 10 gdzies 7. chyb myslą ,ze podpatrzysz ich miejsce.
Myślę Janusz, że gdybyśmy się spotkali w realu wiele różnic między nami by się zatarło. Tutaj często rozumiemy słowa przeciwnika w dyskusji po swojemu, a tak naprawdę nie zawsze poprawnie. Mam wiele pretensji do karpiarzy, ale tez i do spinów czy grunciarzy. Wiele spraw mi się nie podoba i zawsze jak jest okazja to o tym piszę i nie zawsze jestem rozumiany. Często jednak zauważam że przy odrobinie dobrej woli można by się było doskonale dogadać bez chryi. Mówisz że mrukiem nie jesteś.... ja tez nie jestem. Chamstwo nieraz obalam spokojnym stwierdzeniem " człowieku obyś nie potrzebował kiedyś mojej pomocy"i odchodzę w pokoju. Jednak bywało tez i tak, że trzeba było bronić zdrowia, może życia.... wtedy nie przebieram w środkach. Jeden taki to mi tu na forum z kryminałami wyjeżdżał bo mam gazówkę i paralizator. a wiemy wszyscy, że łobuz żaden nie będzie przebierał w środkach. Ja witam każdego kto przychodzi nad wodą do mnie albo jak ja podchodzę do kogoś. Niechęć od razu daje się wyczuć. A czasami spotyka się ludzi z poczuciem humoru, miłych i sympatycznych.
Cześć
Oczywiście, że masz rację w całej rozciągłości. 99,9% Userów piszących na tym forum z pewnością na rybach by się dogadało. A pozostałe 0,1% po wychyleniu złocistego płynu pewnie też by się dogadało. Trzeba by tylko na poczatku znajomości zabronić się przedstawić :-)
Wiesz jak to jest: co poeta miał na myśli jak napisał... Potem rodzą się niesnaski. Jeden rozumie tak, drugi inaczej a trzeci doszukuje się teorii spiskowej w tym co czyta.
"Właśnie takie podejście jest godne pochwały.Czy młodzi wędkarze nie myślą o tym że przyjdzie taki czas że też będą starszymi wędkarzami.Nie jest przyjemnie odczuwać niechęć młodszych niekiedy bardzo zarozumiałych wędkarzy.NAWET dziadek przyda się nad wodą gdy przyjdzie nagł potrzeba.Starsi nawet jak przesiadują często na łowisku są w jakimś stopniu straszakiem na bardzo bezczelnych kłusoli mogą zadzwonić po straż rybacką.W naszym okręgu zlikwidowano ulgę dla emerytów ponieważ za często przesiadują nad wodą" To jeszcze za lekarza niech płacą więcej bo chorują częściej :-)))) To jest normalnie chore. Pewnie jak prezesi będą szli na emeryturki to ulgę się przywróci.Janusz JKarp