A może tak ustalić dzień sprzątania łowisk na koniec sezonu . Poddać takie hasło w swoich kołach co by na koniec sezonu zrobić zawody a po zakończeniu ich pozbierać śmieci i dodawać punkty za dodatkowe np. butelki , opakowania , i inne śmieci . Następny sezon rozpoczynać od sprzątania i dopiero robić jakieś zawody. I tak przy każdych zawodach. W końcu najwięcej śmieci nad brzegami jest pozostawione przez wędkarzy i może zbiorowe sprzątanie bardziej dotrze do wielu wędkarzy. Co wy na to?
Dobry pomysł. Kłopot będzie tylko z tymi co nie kończą ani nie zaczynają sezonu - zmieniają tylko metody lub cel połowu. Proponuję też na każdych zawodach, po zakończeniu zawodów a przed ogłoszeniem wyników (komisja sędziowska musi też mieć chwilę na podliczanie), zamiast raczyć się browarami, zrobić godzinkę sprzątania łowiska. Do tego proponuję ogłosić soboty i niedziele dniami bez śmiecenia. Będzie mniej do zbierania na koniec sezonu.
Dobry pomysł . Takie coś można śmiało wprowadzić. W końcu od czegoś trzeba zacząć aby wprowadzić nawyk sprzątania wśród wędkarzy. Ci co nie zaczynają i nie kończą sezonu na pewno zauważą co się dzieje i pomału będą też sprzątać.
sprzątanie po sobie,wszędzie gdzie jesteśmy,nie tylko nad wodą-to podstawa kultury.to się wynosi z domu-to jest dobre wychowanie. jak nazwać ceberka który po każdym pobycie na łowisku zostawia 4 puszki po piwie? jeszcze go nie namierzyłem ci ludzie tak się zachowują,bo do głowy im nie przyjdzie,że można inaczej. ciekawe jak w domu mają? często wystarczy zwrócić uwagę,bez epitetów. -patrz pan jaki prymityw tu łowił,pełno śmieci na tym łowisku. wtedy gostek powie,że dopiero przyszedł i zbierze śmieci.
Masz rację kolego ,,spines21” ale oprócz karania jeszcze koła powinny wychowywać swoich członków , a zwłaszcza tych nowych i młodych . Bo z kąt mają się dowiedzieć jak mają się zachowywać nad wodą , bo z domu to mało kto to wynosi. Jakieś akcje propagandowe musowo zapoczątkować aby później podnieść poprzeczkę.
Zdaje się, że sprzątanie śmieci po zawodach, to w niektórych kołach reguła... Jak dobrze pamiętam, to u nas przed zawodami również się sprzątało... Dziwne, że nie wszędzie.
Dobry pomysł, ale... Stwierdzenie, że najwięcej śmieci pozostawiają wędkarze nie jest do końca prawdą. Nad wodą sąsiadującą z "moim" zbiornikiem jest syf jak cholera, a wszystko to pozostałości po plażowiczach, biwakowiczach itp Teren jest dzierżawiony i za wjazd należy uiścić opłatę w wysokości 5zł. Jasne, posprzątam sobie stanowisko, bo nie lubię siedzieć w chlewie, posprzątam po sobie bo to żaden problem, ale nie będę sprzątał gościowi podwórka bo gość ściąga kasę i sam powinien pomyśleć o sprzątaniu. Poza tym, gdybym miał sprzątnąć wszystko co znajdę nad wodą to musiałbym brać ze sobą kilkanaście worów na śmieci i jeździć ciężarówką. Kiedyś sprzątałem wszystko w drodze powrotnej od stanowiska do samochodu, na kilku zbiornikach nadal tak robię, ale jeżdżę corsą a nie starem :-)
Jak widzę to większość wypowiada się że takie coś jest wprowadzane w kołach i to winni są plażowicze lub wczasowicze. Zgadzam się z tym bo wiele śmieci to ich zasługa ale pytam się skąd na stanowiskach wędkarskich jest tyle śmieci. Kiedyś przeczytałem chyba na portalu PZW że podczas sprzątania jakiegoś zbiornika większość śmieci to były butelki i puszki po napojach i opakowania po przynętach i zanętach wędkarskich które to szczególnie widać na wiosnę i po opadnięciu wody . Tak jest że wielu z nas ( mówię wielu bo nie wszyscy) uważa że coś jest niepotrzebnego to za siebie i tak aby nie widać było czyli w krzaki lub do wody i ma posprzątane i nikt nie widzi , nawet ci co sprzątają . Nie lepiej złożyć to wszystko na kupkę i podpalić jak nie ma w co zebrać . Tam gdzie jest zakaz palenia ognisk to powinny być pojemniki na śmieci bo inaczej będzie trudno pozbycia się śmieci. Nawyk sprzątania powinien być wprowadzany odrazu z otrzymaniem karty wędkarskiej i przy każdej okazji aby i starzy wędkarze nauczyli się to robić , a nie tylko mówić że się sprząta . Powinno się robić takie akcje pokazowe z obowiązkiem uczestniczenia wszystkich członków koła.
Mnie nasuwa się prosta myśl: Podczas dokonywania opłaty na następny rok każdy wędkarz powinien dostać od związku komplet pierwszych lepszych worków na śmieci. Co rok wnoszę w ch... pieniędzy tam więc te worki za 5 złotych by nikogo nie zbawiły... takie coś od związku dla wędkarza powiedzmy. A i nikomu w torbie kilka worków z logo pzw miejsca nie zabiorze. Swego rodzaju wezwanie do sprzątania i krok do tego o czym mówi kol. kazik, wywołania nawyku. Ja osobiście worek na śmieci w kombiaku mam, śmieci również palę z racji mojej wrodzonej nadwodnej piromanii:) ale pucha czy flacha ląduje w torbie!! Wstydziłbym się nie mieć tego nawyku... Pozdrawiam
Worek na śmieci z logo PZW :D Dobre! Albo jakiś sponsorów znaleźć i umieszczać ich loga na workach ;) Na Kozłowej Górze są pojemniki na śmieci z napisem "PZW", ale bez loga... :(
kurde pisaq nie wiem... tez mnie w[ pi ]ia jak se rzucaja pudelko po bialych... Nic człek kultury nic to okrzesania w sobie nie ma ale Matke Nature jak za swoja traktuje, tak mnie tata nauczył i tego się trzymam, pozdro
Zauważyłem pewną zalezność. Kiedyś, bedąc na zasiadce, uczyniłem w poblizu stanowiska dołek za pomocą saperki. Początkowo miał to byc prowizoryczny grill. No ale jak to bywa, po nocce, zapomniałem o tym dołku. Przyjechałem w to miejsce po tygodniu i w owym dołku zauważyłem pełno nadpalonych opakowań, folii, no i niespalonych śmieci. Wygarnąłem ten syf, wybrałem puszki metalowe i flaszki, a resztę dokładnie spaliłem razem z moimi śmieciami. Z premedytacją tym razem nie zakopałem dołka. Po tygodniu znów sytuacja sie powtórzyła. Dopiero wtedy, po spaleniu resztek i smieci, zakopałem palenisko i połozyłem na nim darń.
Teraz na wszystkich miejscówkach na których bywam, pozostawiam taki dołek. Oczywiście jesli w poblizu nie ma pojemników na smieci. To diała na podświadomość. Taki szmaciarz jeden z drugim, sam od siebie umieszczaswój syf w takim dołku, bo nie jest to kosz , ani pojemnik na smieci, do kórych to urządzeń takie ćwoki maja wrodzony wstręt. Jednak jak widzą, że jakiś im podobny burak zostwił swój syf w dziurze, to postanawia dosypać swój wkład.
Może to jest wyjście? W każdym razie od czasu jak wdrożyłem mój pomysł, znacznie mniej jest syfu na moich miejscówkach.
witam temat twój bardzo mi się zpodobał tylko uwazam że każdy wedkarz oczywiście z poczuciem wędkarza nie tam jakiś podmiotek nie zaśmieca swojego stanowiska a stara się wręcz usunąć swoje odpady i to się chwali jeżeli takowi wędkarze istnieją a mam nadzieję ze tacy są opisałeś że trzeba wykopać dołek ok wszystko jest na miejscu uczyli tego w harcerstwie lale czy dolek wystarczy a gdzie są kosze na śmieci a przynajmniej jakieś worki a jeżeli były by worki to kto to będzie sprzątał bo wrony są niemiłosierne nakazuje się wędkarzom zbieranie czyiś śmieci pytam co to za prawo gdzie są ekolodzy co to tak pięknie dbają o rezerwaty przyrodę ptactwo ale zaden ekolog ni pomyślał o rozwiązaniu tematu śmieci pozostawione na łonie natury pozdrawiam ekologów i trzymam za was kciuki kiedyś się wypalicie bo nam za palenie śmieci grozi kara dodam mam ekologię głęboko w dupie za to ze niemoghą prostych spraw załatwić jak np kosz na śmieci mało z tego sram na nich
Kaziu szanuję cię jesteś kolegą po fachu niewiem czy byłeś trzeżwy jak to pisałeś z całym szacunkiem dla ciebie jezeli tak to ci wybaczę a m8uszę powiedzieć żew ciężko mi to przychodzi ok to ile mam stanowisk sprzątnąć zamiast usiąść i lowić rybki rozumię ze wędkarze kturzy opłacvają składki i prawnie zasjadają na łowisku twoim mniemaniem jest aby najpierw posprzątać kilka stanowisk a moze żle cię zrozumiałe to sorki jeżeli natomiast dobrze to ubolewam nad taką propozycją proszę sprostuj mnie bo niewqiem teraz kim mam być czy człowiekiem zbierającym śmieci dodaję co istotne po kimś czy mam jechać na rybki z żonką i żonie kazać zbierać śmieci a ja będę łowił z całym szacunkiem Kaziu daj spok.ój poizdrawiam cię mimo to
pisag i oto mi chodzi po sobie trzeba sprzątać to oczywiste i tego się trzymam natomiast jeżeli przychodzi burda i robią sobie piknig to o zgrozo co tam się dzieje zastanuwmy się kto potym ma sprzątać no ba oczywiście wędkarze czyż nie prawda a inni się śmieją poszymi i sprzątnie jak woda w klozecie z szacunkiem pozdro
Witam serdecznie. Odsyłam wszystkich panów do pkt. 3 ppkt. 6 RAPR.
I problem się rozwiąże. Stanowczo za mało jest na naszych wodach kontroli ze strony organów uprawnionych.
Nie zawsze byłem przykładnym wędkarzem i "ekologiem", ale dwa zdarzenia zmieniły moje przyzwyczajenia nad wodą i do dzisiaj STAĆ mnie na kupno worków na śmieci.
1) Udało mi się zająć stosunkowo czyste łowisko, kolega miał mniej szczęścia i usiadł na lekko zaśmieconym (opakowania i art. wędkarskie). Mieliśmy kontrolę :
Efekt : Mnie się udało, kolega spowiadał się w kole przed sądem koleżeńskim.
2) Nauczony pierwszym przypadkiem kupiłem worki na śmieci, w końcu, stać mnie było na zanęty i paliwko i browarka, to i na worki się znalazło. No i posprzątałem jeszcze przed rozłożeniem wędzisk ( 2 pełne worki 60 litrów !!!).
Następnie zacząłem wędkowanie; kilka fajnych płotek, kilka leszczyków, szczupaczek, wszystko byłoby super, gdyby nie kontrola, która dopatrzyła się w sadzyku na żywca wzdręgę. Po kilku piwkach nie dostrzegłem tej małej różnicy, pomiędzy płotką a "krasnopiórką". Ale strażnicy byli na tyle wyrozumiali, że odpuścili mi tę nieuwagę, że względu na to, że posprzątałem i zapakowałem śmieci w wory. Byłem jednym z nielicznych, których mieli okazję spotkać tego dnia na czystych łowiskach (miejscówkach). Tak mi śmieci uratowały skórę.
Ja nikogo nie zmuszam na sprzątanie wszystkich stanowisk kolego ,,rubin44wr” , ale czasami jak nie ma brań , nudząc się ? to przecież można przejść się trochę dalej i zebrać o kilka plastików lub opakowań więcej i wszystko na koniec spalić co w niczym nie przeszkadza , a ogień jest większy i lepiej się wypalają . Dobrze wiem że tam gdzie nie wolno palić ognisk z reguły nie ma koszy na śmieci , zwłaszcza na dużych akwenach. Ale jakieś rozwiązanie trzeba znaleźć na te śmieci bo brak koszy to nie tłumaczenie . Zabierając tyko własne śmieci nie spowodujemy czystych stanowisk , a trzeba do tego dążyć bo zawsze będą szpecić brzegi . Jeżeli w rozsądnym miejscu zrobimy spalanie to nie powinien nikt źle potraktować takiego wędkarza. Powinniśmy domagać się od dzierżawców takich pojemników bo i kontrola nie wie jak się zachować i tylko jest wiele dyskusji i utarczek . Zakopywanie plastików i opakowań raczej nie rozwiązuje problemu , bo kiedyś i tak te śmieci wydostaną się na wierzch . Robiłem kiedyś podobnie jak ,,Ghostimir” i też zauważyłem że inni składają swoje śmieci w takie dołki , co po pewnym czasie robi się niezłe śmietnisko , którego trudno spalić . Lepiej jest pozostawić miejsce po spalonych śmieciach bo inni podobnie w tym samym miejscu też spalają te śmieci co daje lepszy efekt . Wiem że to rozwiązanie nie jest najlepsze ale lepiej tak postępować dając przyrodzie na szybszą neutralizuje spalonych pozostałości i ptaki i zwierzęta nie rozciągają w dużym stopniu tego.
Tak każdy pisze że sprząta po sobie , a to z kąt tyle się bierze tego w krzakach i w wodzie na pewno nie jeden to zauważył . Ja lubię przeważnie wędkować nocą bo wieczór i ranek mam za jednym wyjazdem i wiem z praktyki że są takie chwile gdzie nic nie bierze i dla rozprostowania nóg lubię zajrzeć co po sąsiedzku się dzieje i wtedy co znajdę to składam na jedną kupkę do spalenia. Nawet jeżeli pora jest mokra i chłodna to takie ognisko daje trochę ciepła. Jak widzę to nasza dyskusja głównie dotyczy zbiorników , a co się dzieje nad rzekami to trudno opisać , zwłaszcza po wylewach . Czy mamy koło tego spokojnie chodzić ? czy choć jakąś cząstkę zlikwidować . Wiem że nie da się wszystkiego od razu sprzątnąć i jest to raczej nie możliwe , ale przyczynimy się że będzie ich o jakąś cząstkę mniej .
Przytoczę jeszcze przykład jaki się wytworzył na zbiorniku Nielisz . W ubiegłym sezonie woda była dosyć niska i na jesień krzaki jakie porastały brzegi były zarzucone śmieciami i takich kopic śmieci było wiele ( a tylko wędkarze tam przebywali) następnie na wiosnę podniesiono wodę do stanu jaki ma być na stałe i woda zatopiła te śmieci . Obecnie zestawy zarzuca się właśnie w te miejsca i teraz kto to posprząta ? Jak by władze okręgu zorganizowały akcję zbierania śmieci , a zwłaszcza jeżeli można by było suche trawy i krzaki wypalić to dzisiaj mieli byśmy mniej zatopionych śmieci i łatwiej by było z miejscami na wędkowanie . Drugim takim miejscem w którym dosyć często przebywam to jest rzeka San , gdzie na wiosnę brzegi są tak zawalone śmieciami że widać ich wszędzie , nie da się wybrać stanowiska w którym by było czysto i jesteśmy zmuszeni na sprzątanie trochę więcej niż to co mówi regulamin. W lepszej sytuacji są spinigiści bo ciągle przemieszczając się nie mają czasu na sprzątanie i nikt im nie zwróci uwagi bo zazwyczaj nie przebywają dłużej w jednym miejscy a śmiecą podobnie.
Przyznaję - nie czytałem wcześniejszych wypowiedzi. Ten temat był już tyle razy wałkowany, że pewnie nic nowego wyżej nie przeczytam. Moje zdanie jest dosyć krótkie w temacie - dyskusja na tym portalu nie trafia do właściwych adresatów. Chciałem jednak z innej nieco beczki. W wakacje robiłem porządek wokół domu. Ponieważ przez xx lat nazbierało się dużo syfu wszelkiej maści, postanowiłem zamówić śmieciarę, żeby wszystko wywiozła na wysypisko. Wykonuję telefon do odpowiedniego miejsca i usłyszałem że: po pierwsze koszt - 800 zł. Spokojnie, byłem na to przygotowany. Po drugie: mogłem tam wrzucić tylko duże gabaryty. Wszelkie małe pierdy nie zostały by przyjęte. Co zatem mam zrobić ze śmieciami? Ja znalazłem sposób żeby "dostały" się na legalne wysypisko. Ale wielu pewnie idzie na łatwiznę. Poniekąd jest to przyczyna powstawania wielu nielegalnych wysypisk. Póki nie usprawni się systemu wyrzucania odpadków, póty śmieci w lasach i na brzegach będzie dużo.
kolego Kaziu też lubię posiedzieć przy czystym stanowisku więc sprzątam po brudasach zanim zacznę łowić bo przyjemniej jest siedzieć gdzie jest czyściutko ale dlaczego my to mamy robić dalej upieram się za koszami to fakt można pozbierać do dołka ale ptactwo i inne zwierządka niezł robią robią z tego śmietnik natomiast gdyby były kosze zmienia całkiem sytuację i rozwiązuje problem tylko jest jescze pytanie kto te kosze oprużni tu jest pies pogrzebany najlepiej niech wędkarze sprzątają ok ale gdzie do diaska zarządca terenu oczywiście umywa ręce pozdrawiam
Tu się z kolegą zgadzam . każdy dzierżawca powinien zwłaszcza na zbiornikach wyposażyć w kosze i zadbać o ich wypróżnianie. Z praktyki wiem że taki obowiązek jest wykonywany jednorazowo , czyli ustawia się kosze i dalej nie interesuje to nikogo . Kontrole starają się nas karać za brak czystości ale aby monitorować u dzierżawców to nie mają obowiązku a powinni, nie chcą narażać się u swojego chlebodawcy . Dlatego to całe działanie i kontrole są nie skuteczne i tylko w nas wymierzone , choć z naszych składek idą pieniądze na taką działalność. No niestety musimy sami rozwiązywać ten problem i zaproponowałem że jeżeli nie ma koszy to abyśmy w określonych miejscach spalali te śmieci co na pewno jest lepszym rozwiązaniem i nikt w takich przypadkach nie powinien nas karać . Mówię o zbiornikach gdzie jest zakaz palenia ognisk i nie ma koszy. Nad rzekami raczej mało kto będzie ustawiał kosze i opróżniał je ze względu na durze odległości i trudny dojazd , a palić ogniska raczej można i spalać takie rzeczy też . Nie zalecam aby składać na kubki bo kolega dobrze zauważył że ptaki i zwierzęta lubią w nich grzebać i zarastają trawą co utrudnia ich odnalezienie, tworząc bombę z opóźnionym zapłonem która skutkuje przez wiele lat. Musimy coś robić w tym kierunku bo w końcu chodzi o miejsca gdzie lubimy przebywać i czuć się komfortowo. Poruszyłem ten wątek raz jeszcze po to aby podejmować jakieś działania i zaczynać uczyć tych co nie poczuwają się do takiego obowiązku . Może to w końcu będzie bardziej napiętnowane wśród kolegów i stworzymy jakieś rozwiązania aby tych śmieci było mniej , a nie tylko mówić że to nie moje i nic nie robić. Ten temat jest tak ważny jak walka z kłusownictwem i powinien być często poruszany.
Mnie też ten temat niepokoi,jednak mam trochę inny pomysł na to jednak na razie nie podaję szczegółów,postaram się to załatwić na najbliższym zebraniu naszego koła puźniej dam znać jak przyjął to "ogół". Palenie śmieci w środku lasu; plastiki,szmaty itp,itd to raczej nie najlepszy pomysł.Pozdrawiam
Może to i nie najlepszy pomysł , ale jak pozbyć się tych śmieci co zalegają od wielu lat nasze brzegi i woda sukcesywnie ich odkrywa. Jedynie robiąc akcje zbiorowe na sprzątanie i oczywiście w miarę możliwości wypalanie ich . Przeważnie przebywamy w pobliżu wody co ułatwia gaszenie takiego ogniska . a zresztą każdy z nas powinien dobrze się zastanowić i wybrać miejsce gdzie takie coś można zrobić . Jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi i powinniśmy postępować w sposób bezpieczny dla otoczenia i środowiska.
tak kolego kaziu masz rację muszę przyznać nuestety obowiązek czyścić stanowiska widać przydzielono nam więc niech każdy pali śmieci i przyczynimy się zmniejszenia syfu pozdrawiam
Póki co najbardziej podobał mi się pomysł z dołkiem. Palenie siatek po zanęcie czy nie jest najlepszym pomysłem. Źle działa na środowisko, więc jedynie worki foliowe, dołki albo kontener przy miejscu gdzie zwykle parkowane są samochody to jedyne co mozemy załatwić. Odwołując się do jednego z postów chciałem zaznaczyć że dotychczas nie spotkałem się ze śmiecącym wędkarzem "młodego pokolenia" a wędkuje z ludźmi w wieku od 15 do 26 lat i to często. Zwykle starsi zostawiają pety, puszki po kukurydzy, butelki i puszki po piwach. Nie wiem czy to ze względu na schorzenia kręgosłupa, czy przez przeświadczenie o tym, że skoro pan X opłaca składki od nastu lat to nad wodą jest Bogiem i ktoś inny za niego posprząta...
Kolego ,,Czermin” ja na przykład często spotykam grupkę nastolatków (tak w wieku około 20 lat) którzy przyjeżdżają na nockę i podczas wędkowania robią sobie libację z ogniskiem , piwem zakrapianym wódką i rano po odjeździe ich tyko zostają puszki po piwie , butelki po alkoholu , opakowania po chrupkach i mięsach do grillowania , rzygowiny na bokach i ognisko nie zagaszonym . Chociaż powinni opakowania wrzucić do tego ogniska ale tak się spieszą że to wszystko zostaje. Taką sytuację miałem parę razy i za każdym razem to samo , a uwagę strach zwrócić bo po przyjeździe wysiadając z samochodu już są na dopingu . Dlatego nie ma co winę zrzucać na starych bo tak się zachowują i jedni i drudzy nie ma wyjątku wiekowego.
A może tak ustalić dzień sprzątania łowisk na koniec sezonu . Poddać takie hasło w swoich kołach co by na koniec sezonu zrobić zawody a po zakończeniu ich pozbierać śmieci i dodawać punkty za dodatkowe np. butelki , opakowania , i inne śmieci . Następny sezon rozpoczynać od sprzątania i dopiero robić jakieś zawody. I tak przy każdych zawodach. W końcu najwięcej śmieci nad brzegami jest pozostawione przez wędkarzy i może zbiorowe sprzątanie bardziej dotrze do wielu wędkarzy. Co wy na to?
Dobry pomysł. Kłopot będzie tylko z tymi co nie kończą ani nie zaczynają sezonu - zmieniają tylko metody lub cel połowu. Proponuję też na każdych zawodach, po zakończeniu zawodów a przed ogłoszeniem wyników (komisja sędziowska musi też mieć chwilę na podliczanie), zamiast raczyć się browarami, zrobić godzinkę sprzątania łowiska. Do tego proponuję ogłosić soboty i niedziele dniami bez śmiecenia. Będzie mniej do zbierania na koniec sezonu.
Dobry pomysł . Takie coś można śmiało wprowadzić. W końcu od czegoś trzeba zacząć aby wprowadzić nawyk sprzątania wśród wędkarzy. Ci co nie zaczynają i nie kończą sezonu na pewno zauważą co się dzieje i pomału będą też sprzątać.
sprzątanie po sobie,wszędzie gdzie jesteśmy,nie tylko nad wodą-to podstawa kultury.to się wynosi z domu-to jest dobre wychowanie.
jak nazwać ceberka który po każdym pobycie na łowisku zostawia 4 puszki po piwie?
jeszcze go nie namierzyłem
ci ludzie tak się zachowują,bo do głowy im nie przyjdzie,że można inaczej.
ciekawe jak w domu mają?
często wystarczy zwrócić uwagę,bez epitetów.
-patrz pan jaki prymityw tu łowił,pełno śmieci na tym łowisku.
wtedy gostek powie,że dopiero przyszedł i zbierze śmieci.
powinny być surowe kary za łowienie na zaśmieconym łowisku.
bez gadania,że tak było jak przyszedłem.
są śmieci-mandat.
sami się wtedy dopilnujemy:)
Masz rację kolego ,,spines21” ale oprócz karania jeszcze koła powinny wychowywać swoich członków , a zwłaszcza tych nowych i młodych . Bo z kąt mają się dowiedzieć jak mają się zachowywać nad wodą , bo z domu to mało kto to wynosi. Jakieś akcje propagandowe musowo zapoczątkować aby później podnieść poprzeczkę.
Zdaje się, że sprzątanie śmieci po zawodach, to w niektórych kołach reguła... Jak dobrze pamiętam, to u nas przed zawodami również się sprzątało... Dziwne, że nie wszędzie.
Dobry pomysł, ale...
Stwierdzenie, że najwięcej śmieci pozostawiają wędkarze nie jest do końca prawdą.
Nad wodą sąsiadującą z "moim" zbiornikiem jest syf jak cholera, a wszystko to pozostałości po plażowiczach, biwakowiczach itp
Teren jest dzierżawiony i za wjazd należy uiścić opłatę w wysokości 5zł.
Jasne, posprzątam sobie stanowisko, bo nie lubię siedzieć w chlewie, posprzątam po sobie bo to żaden problem, ale nie będę sprzątał gościowi podwórka bo gość ściąga kasę i sam powinien pomyśleć o sprzątaniu. Poza tym, gdybym miał sprzątnąć wszystko co znajdę nad wodą to musiałbym brać ze sobą kilkanaście worów na śmieci i jeździć ciężarówką. Kiedyś sprzątałem wszystko w drodze powrotnej od stanowiska do samochodu, na kilku zbiornikach nadal tak robię, ale jeżdżę corsą a nie starem :-)
mniemam że chodzi o rogoźnik... potwierdzam syf... byłem tam raz i to mi wystarczy... już czyściej jest na Chechle ;)
Wmoim rejonie wiekszość kół prowadzi takie akcje od zawsze.
Jak widzę to większość wypowiada się że takie coś jest wprowadzane w kołach i to winni są plażowicze lub wczasowicze. Zgadzam się z tym bo wiele śmieci to ich zasługa ale pytam się skąd na stanowiskach wędkarskich jest tyle śmieci. Kiedyś przeczytałem chyba na portalu PZW że podczas sprzątania jakiegoś zbiornika większość śmieci to były butelki i puszki po napojach i opakowania po przynętach i zanętach wędkarskich które to szczególnie widać na wiosnę i po opadnięciu wody . Tak jest że wielu z nas ( mówię wielu bo nie wszyscy) uważa że coś jest niepotrzebnego to za siebie i tak aby nie widać było czyli w krzaki lub do wody i ma posprzątane i nikt nie widzi , nawet ci co sprzątają . Nie lepiej złożyć to wszystko na kupkę i podpalić jak nie ma w co zebrać . Tam gdzie jest zakaz palenia ognisk to powinny być pojemniki na śmieci bo inaczej będzie trudno pozbycia się śmieci. Nawyk sprzątania powinien być wprowadzany odrazu z otrzymaniem karty wędkarskiej i przy każdej okazji aby i starzy wędkarze nauczyli się to robić , a nie tylko mówić że się sprząta . Powinno się robić takie akcje pokazowe z obowiązkiem uczestniczenia wszystkich członków koła.
Mnie nasuwa się prosta myśl: Podczas dokonywania opłaty na następny rok każdy wędkarz powinien dostać od związku komplet pierwszych lepszych worków na śmieci. Co rok wnoszę w ch... pieniędzy tam więc te worki za 5 złotych by nikogo nie zbawiły... takie coś od związku dla wędkarza powiedzmy. A i nikomu w torbie kilka worków z logo pzw miejsca nie zabiorze. Swego rodzaju wezwanie do sprzątania i krok do tego o czym mówi kol. kazik, wywołania nawyku. Ja osobiście worek na śmieci w kombiaku mam, śmieci również palę z racji mojej wrodzonej nadwodnej piromanii:) ale pucha czy flacha ląduje w torbie!! Wstydziłbym się nie mieć tego nawyku... Pozdrawiam
...czyli ch.... pomysł, wiedziałem że przegne pałę z tm logo:))))
Worek na śmieci z logo PZW :D
Dobre! Albo jakiś sponsorów znaleźć i umieszczać ich loga na workach ;)
Na Kozłowej Górze są pojemniki na śmieci z napisem "PZW", ale bez loga... :(
kurde pisaq nie wiem... tez mnie w[ pi ]ia jak se rzucaja pudelko po bialych... Nic człek kultury nic to okrzesania w sobie nie ma ale Matke Nature jak za swoja traktuje, tak mnie tata nauczył i tego się trzymam, pozdro
Zauważyłem pewną zalezność. Kiedyś, bedąc na zasiadce, uczyniłem w poblizu stanowiska dołek za pomocą saperki. Początkowo miał to byc prowizoryczny grill. No ale jak to bywa, po nocce, zapomniałem o tym dołku. Przyjechałem w to miejsce po tygodniu i w owym dołku zauważyłem pełno nadpalonych opakowań, folii, no i niespalonych śmieci. Wygarnąłem ten syf, wybrałem puszki metalowe i flaszki, a resztę dokładnie spaliłem razem z moimi śmieciami. Z premedytacją tym razem nie zakopałem dołka. Po tygodniu znów sytuacja sie powtórzyła. Dopiero wtedy, po spaleniu resztek i smieci, zakopałem palenisko i połozyłem na nim darń.
Teraz na wszystkich miejscówkach na których bywam, pozostawiam taki dołek. Oczywiście jesli w poblizu nie ma pojemników na smieci. To diała na podświadomość. Taki szmaciarz jeden z drugim, sam od siebie umieszczaswój syf w takim dołku, bo nie jest to kosz , ani pojemnik na smieci, do kórych to urządzeń takie ćwoki maja wrodzony wstręt. Jednak jak widzą, że jakiś im podobny burak zostwił swój syf w dziurze, to postanawia dosypać swój wkład.
Może to jest wyjście? W każdym razie od czasu jak wdrożyłem mój pomysł, znacznie mniej jest syfu na moich miejscówkach.
Gorąco polecam.
witam temat twój bardzo mi się zpodobał tylko uwazam że każdy wedkarz oczywiście z poczuciem wędkarza nie tam jakiś podmiotek nie zaśmieca swojego stanowiska a stara się wręcz usunąć swoje odpady i to się chwali jeżeli takowi wędkarze istnieją a mam nadzieję ze tacy są opisałeś że trzeba wykopać dołek ok wszystko jest na miejscu uczyli tego w harcerstwie lale czy dolek wystarczy a gdzie są kosze na śmieci a przynajmniej jakieś worki a jeżeli były by worki to kto to będzie sprzątał bo wrony są niemiłosierne nakazuje się wędkarzom zbieranie czyiś śmieci pytam co to za prawo gdzie są ekolodzy co to tak pięknie dbają o rezerwaty przyrodę ptactwo ale zaden ekolog ni pomyślał o rozwiązaniu tematu śmieci pozostawione na łonie natury pozdrawiam ekologów i trzymam za was kciuki kiedyś się wypalicie bo nam za palenie śmieci grozi kara dodam mam ekologię głęboko w dupie za to ze niemoghą prostych spraw załatwić jak np kosz na śmieci mało z tego sram na nich
i dodam jeszcze że sram ekologicznie bo tro natura zato kary niedostanę
Kaziu szanuję cię jesteś kolegą po fachu niewiem czy byłeś trzeżwy jak to pisałeś z całym szacunkiem dla ciebie jezeli tak to ci wybaczę a m8uszę powiedzieć żew ciężko mi to przychodzi ok to ile mam stanowisk sprzątnąć zamiast usiąść i lowić rybki rozumię ze wędkarze kturzy opłacvają składki i prawnie zasjadają na łowisku twoim mniemaniem jest aby najpierw posprzątać kilka stanowisk a moze żle cię zrozumiałe to sorki jeżeli natomiast dobrze to ubolewam nad taką propozycją proszę sprostuj mnie bo niewqiem teraz kim mam być czy człowiekiem zbierającym śmieci dodaję co istotne po kimś czy mam jechać na rybki z żonką i żonie kazać zbierać śmieci a ja będę łowił z całym szacunkiem Kaziu daj spok.ój poizdrawiam cię mimo to
a jeszcze jedno kaziu po zastanowieniu odebrałem to jako dobry żart do diaska jeżeli żartujesz to daj jakiś znak co żart a co fakt
pisag i oto mi chodzi po sobie trzeba sprzątać to oczywiste i tego się trzymam natomiast jeżeli przychodzi burda i robią sobie piknig to o zgrozo co tam się dzieje zastanuwmy się kto potym ma sprzątać no ba oczywiście wędkarze czyż nie prawda a inni się śmieją poszymi i sprzątnie jak woda w klozecie z szacunkiem pozdro
Witam serdecznie. Odsyłam wszystkich panów do pkt. 3 ppkt. 6 RAPR.
I problem się rozwiąże. Stanowczo za mało jest na naszych wodach kontroli ze strony organów uprawnionych.
Nie zawsze byłem przykładnym wędkarzem i "ekologiem", ale dwa zdarzenia zmieniły moje przyzwyczajenia nad wodą i do dzisiaj STAĆ mnie na kupno worków na śmieci.
1) Udało mi się zająć stosunkowo czyste łowisko, kolega miał mniej szczęścia i usiadł na lekko zaśmieconym (opakowania i art. wędkarskie). Mieliśmy kontrolę :
Efekt : Mnie się udało, kolega spowiadał się w kole przed sądem koleżeńskim.
2) Nauczony pierwszym przypadkiem kupiłem worki na śmieci, w końcu, stać mnie było na zanęty i paliwko i browarka, to i na worki się znalazło. No i posprzątałem jeszcze przed rozłożeniem wędzisk ( 2 pełne worki 60 litrów !!!).
Następnie zacząłem wędkowanie; kilka fajnych płotek, kilka leszczyków, szczupaczek, wszystko byłoby super, gdyby nie kontrola, która dopatrzyła się w sadzyku na żywca wzdręgę. Po kilku piwkach nie dostrzegłem tej małej różnicy, pomiędzy płotką a "krasnopiórką". Ale strażnicy byli na tyle wyrozumiali, że odpuścili mi tę nieuwagę, że względu na to, że posprzątałem i zapakowałem śmieci w wory. Byłem jednym z nielicznych, których mieli okazję spotkać tego dnia na czystych łowiskach (miejscówkach). Tak mi śmieci uratowały skórę.
Od tamtej pory, nigdy na worki mi nie zabraknie.
Pozdrawiam i połamania kija życzę.
Ja nikogo nie zmuszam na sprzątanie wszystkich stanowisk kolego ,,rubin44wr” , ale czasami jak nie ma brań , nudząc się ? to przecież można przejść się trochę dalej i zebrać o kilka plastików lub opakowań więcej i wszystko na koniec spalić co w niczym nie przeszkadza , a ogień jest większy i lepiej się wypalają . Dobrze wiem że tam gdzie nie wolno palić ognisk z reguły nie ma koszy na śmieci , zwłaszcza na dużych akwenach. Ale jakieś rozwiązanie trzeba znaleźć na te śmieci bo brak koszy to nie tłumaczenie . Zabierając tyko własne śmieci nie spowodujemy czystych stanowisk , a trzeba do tego dążyć bo zawsze będą szpecić brzegi . Jeżeli w rozsądnym miejscu zrobimy spalanie to nie powinien nikt źle potraktować takiego wędkarza. Powinniśmy domagać się od dzierżawców takich pojemników bo i kontrola nie wie jak się zachować i tylko jest wiele dyskusji i utarczek . Zakopywanie plastików i opakowań raczej nie rozwiązuje problemu , bo kiedyś i tak te śmieci wydostaną się na wierzch . Robiłem kiedyś podobnie jak ,,Ghostimir” i też zauważyłem że inni składają swoje śmieci w takie dołki , co po pewnym czasie robi się niezłe śmietnisko , którego trudno spalić . Lepiej jest pozostawić miejsce po spalonych śmieciach bo inni podobnie w tym samym miejscu też spalają te śmieci co daje lepszy efekt . Wiem że to rozwiązanie nie jest najlepsze ale lepiej tak postępować dając przyrodzie na szybszą neutralizuje spalonych pozostałości i ptaki i zwierzęta nie rozciągają w dużym stopniu tego.
Tak każdy pisze że sprząta po sobie , a to z kąt tyle się bierze tego w krzakach i w wodzie na pewno nie jeden to zauważył . Ja lubię przeważnie wędkować nocą bo wieczór i ranek mam za jednym wyjazdem i wiem z praktyki że są takie chwile gdzie nic nie bierze i dla rozprostowania nóg lubię zajrzeć co po sąsiedzku się dzieje i wtedy co znajdę to składam na jedną kupkę do spalenia. Nawet jeżeli pora jest mokra i chłodna to takie ognisko daje trochę ciepła. Jak widzę to nasza dyskusja głównie dotyczy zbiorników , a co się dzieje nad rzekami to trudno opisać , zwłaszcza po wylewach . Czy mamy koło tego spokojnie chodzić ? czy choć jakąś cząstkę zlikwidować . Wiem że nie da się wszystkiego od razu sprzątnąć i jest to raczej nie możliwe , ale przyczynimy się że będzie ich o jakąś cząstkę mniej .
Przytoczę jeszcze przykład jaki się wytworzył na zbiorniku Nielisz . W ubiegłym sezonie woda była dosyć niska i na jesień krzaki jakie porastały brzegi były zarzucone śmieciami i takich kopic śmieci było wiele ( a tylko wędkarze tam przebywali) następnie na wiosnę podniesiono wodę do stanu jaki ma być na stałe i woda zatopiła te śmieci . Obecnie zestawy zarzuca się właśnie w te miejsca i teraz kto to posprząta ? Jak by władze okręgu zorganizowały akcję zbierania śmieci , a zwłaszcza jeżeli można by było suche trawy i krzaki wypalić to dzisiaj mieli byśmy mniej zatopionych śmieci i łatwiej by było z miejscami na wędkowanie . Drugim takim miejscem w którym dosyć często przebywam to jest rzeka San , gdzie na wiosnę brzegi są tak zawalone śmieciami że widać ich wszędzie , nie da się wybrać stanowiska w którym by było czysto i jesteśmy zmuszeni na sprzątanie trochę więcej niż to co mówi regulamin. W lepszej sytuacji są spinigiści bo ciągle przemieszczając się nie mają czasu na sprzątanie i nikt im nie zwróci uwagi bo zazwyczaj nie przebywają dłużej w jednym miejscy a śmiecą podobnie.
Przyznaję - nie czytałem wcześniejszych wypowiedzi. Ten temat był już tyle razy wałkowany, że pewnie nic nowego wyżej nie przeczytam. Moje zdanie jest dosyć krótkie w temacie - dyskusja na tym portalu nie trafia do właściwych adresatów. Chciałem jednak z innej nieco beczki. W wakacje robiłem porządek wokół domu. Ponieważ przez xx lat nazbierało się dużo syfu wszelkiej maści, postanowiłem zamówić śmieciarę, żeby wszystko wywiozła na wysypisko. Wykonuję telefon do odpowiedniego miejsca i usłyszałem że: po pierwsze koszt - 800 zł. Spokojnie, byłem na to przygotowany. Po drugie: mogłem tam wrzucić tylko duże gabaryty. Wszelkie małe pierdy nie zostały by przyjęte. Co zatem mam zrobić ze śmieciami? Ja znalazłem sposób żeby "dostały" się na legalne wysypisko. Ale wielu pewnie idzie na łatwiznę. Poniekąd jest to przyczyna powstawania wielu nielegalnych wysypisk. Póki nie usprawni się systemu wyrzucania odpadków, póty śmieci w lasach i na brzegach będzie dużo.
kolego Kaziu też lubię posiedzieć przy czystym stanowisku więc sprzątam po brudasach zanim zacznę łowić bo przyjemniej jest siedzieć gdzie jest czyściutko ale dlaczego my to mamy robić dalej upieram się za koszami to fakt można pozbierać do dołka ale ptactwo i inne zwierządka niezł robią robią z tego śmietnik natomiast gdyby były kosze zmienia całkiem sytuację i rozwiązuje problem tylko jest jescze pytanie kto te kosze oprużni tu jest pies pogrzebany najlepiej niech wędkarze sprzątają ok ale gdzie do diaska zarządca terenu oczywiście umywa ręce pozdrawiam
Tu się z kolegą zgadzam . każdy dzierżawca powinien zwłaszcza na zbiornikach wyposażyć w kosze i zadbać o ich wypróżnianie. Z praktyki wiem że taki obowiązek jest wykonywany jednorazowo , czyli ustawia się kosze i dalej nie interesuje to nikogo . Kontrole starają się nas karać za brak czystości ale aby monitorować u dzierżawców to nie mają obowiązku a powinni, nie chcą narażać się u swojego chlebodawcy . Dlatego to całe działanie i kontrole są nie skuteczne i tylko w nas wymierzone , choć z naszych składek idą pieniądze na taką działalność. No niestety musimy sami rozwiązywać ten problem i zaproponowałem że jeżeli nie ma koszy to abyśmy w określonych miejscach spalali te śmieci co na pewno jest lepszym rozwiązaniem i nikt w takich przypadkach nie powinien nas karać . Mówię o zbiornikach gdzie jest zakaz palenia ognisk i nie ma koszy. Nad rzekami raczej mało kto będzie ustawiał kosze i opróżniał je ze względu na durze odległości i trudny dojazd , a palić ogniska raczej można i spalać takie rzeczy też . Nie zalecam aby składać na kubki bo kolega dobrze zauważył że ptaki i zwierzęta lubią w nich grzebać i zarastają trawą co utrudnia ich odnalezienie, tworząc bombę z opóźnionym zapłonem która skutkuje przez wiele lat. Musimy coś robić w tym kierunku bo w końcu chodzi o miejsca gdzie lubimy przebywać i czuć się komfortowo. Poruszyłem ten wątek raz jeszcze po to aby podejmować jakieś działania i zaczynać uczyć tych co nie poczuwają się do takiego obowiązku . Może to w końcu będzie bardziej napiętnowane wśród kolegów i stworzymy jakieś rozwiązania aby tych śmieci było mniej , a nie tylko mówić że to nie moje i nic nie robić. Ten temat jest tak ważny jak walka z kłusownictwem i powinien być często poruszany.
Mnie też ten temat niepokoi,jednak mam trochę inny pomysł na to jednak na razie nie podaję szczegółów,postaram się to załatwić na najbliższym zebraniu naszego koła puźniej dam znać jak przyjął to "ogół". Palenie śmieci w środku lasu; plastiki,szmaty itp,itd to raczej nie najlepszy pomysł.Pozdrawiam
Może to i nie najlepszy pomysł , ale jak pozbyć się tych śmieci co zalegają od wielu lat nasze brzegi i woda sukcesywnie ich odkrywa. Jedynie robiąc akcje zbiorowe na sprzątanie i oczywiście w miarę możliwości wypalanie ich . Przeważnie przebywamy w pobliżu wody co ułatwia gaszenie takiego ogniska . a zresztą każdy z nas powinien dobrze się zastanowić i wybrać miejsce gdzie takie coś można zrobić . Jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi i powinniśmy postępować w sposób bezpieczny dla otoczenia i środowiska.
tak kolego kaziu masz rację muszę przyznać nuestety obowiązek czyścić stanowiska widać przydzielono nam więc niech każdy pali śmieci i przyczynimy się zmniejszenia syfu pozdrawiam
Póki co najbardziej podobał mi się pomysł z dołkiem. Palenie siatek po zanęcie czy nie jest najlepszym pomysłem. Źle działa na środowisko, więc jedynie worki foliowe, dołki albo kontener przy miejscu gdzie zwykle parkowane są samochody to jedyne co mozemy załatwić.
Odwołując się do jednego z postów chciałem zaznaczyć że dotychczas nie spotkałem się ze śmiecącym wędkarzem "młodego pokolenia" a wędkuje z ludźmi w wieku od 15 do 26 lat i to często. Zwykle starsi zostawiają pety, puszki po kukurydzy, butelki i puszki po piwach. Nie wiem czy to ze względu na schorzenia kręgosłupa, czy przez przeświadczenie o tym, że skoro pan X opłaca składki od nastu lat to nad wodą jest Bogiem i ktoś inny za niego posprząta...
Kolego ,,Czermin” ja na przykład często spotykam grupkę nastolatków (tak w wieku około 20 lat) którzy przyjeżdżają na nockę i podczas wędkowania robią sobie libację z ogniskiem , piwem zakrapianym wódką i rano po odjeździe ich tyko zostają puszki po piwie , butelki po alkoholu , opakowania po chrupkach i mięsach do grillowania , rzygowiny na bokach i ognisko nie zagaszonym . Chociaż powinni opakowania wrzucić do tego ogniska ale tak się spieszą że to wszystko zostaje. Taką sytuację miałem parę razy i za każdym razem to samo , a uwagę strach zwrócić bo po przyjeździe wysiadając z samochodu już są na dopingu . Dlatego nie ma co winę zrzucać na starych bo tak się zachowują i jedni i drudzy nie ma wyjątku wiekowego.
no i ten końcowy wniosek mi odpowiada ;)