Zastanawiam się od dłuższego czasu jak można jakąkolwiek rzekę podciągnąć pod składkę okręgową ? Wydaje mi się to zjawisko największym skeczem PZW. Nie wiadomo tylko czy ryby o tym wiedzą i zakręcają na granicy okręgów ? Zmierzam do tego(pomijam już fakt bezprawnego istnienia tej składki) ,że rzeki powinny być ogólnie dostępne w całym kraju.
Okręgi mają obowiązek zarybiać rzeki jakie mają w dzierżawie . Jak wiedzą wszyscy to ryby wpuszczone w jednym miejscy prędzej czy później przemieszczą się w rejony gdzie będzie im najlepiej . Przeważnie spływają w dół rzeki do większych i głębszych rejonów a czasami do większych rzek . Właściwie większość ryb zarybiana w Tanwi spływa do Sanu i Wisły. Ryby te również lubią powracać na tarło z powrotem w te rzeki , choć droga jaką pokonują jest dosyć krótka i mało zauważalna przez wędkarzy . Dlatego jeżeli zarybiane się zwłaszcza małe rzeki powinno mieć się dostęp do rzek które łączą się bo ryby znajdujące się w nich są z zarybień wielu wędkarzy. Fakt ten wykorzystują rybacy gdzie wykupują odcinki rzek startując w przetargu i czerpią zyski z naszych zarybień. Powinny być wszystkie rzeki jako wody krajowe i opłata powinna być jednakowa mimo że obowiązek zarybiania mają dane okręgi .
PZW wie co robi . Pewnie nie wiecie że od dawna w każdej rzece pod wodą funkcjonują granice okręgów wędkarskich , zbudowane są przejścia oraz posterunki graniczne . Na podwodnych pograniczników powołane zostały największe ryby (sumy ) które to czuwają nad nieprzekraczaniem nie tylko granic okręgów ale i granic łowisk specjalnych . Nasz najmądrzejszy , nieomylny zarząd znalazł nawet sposób na uciekinierów (najbardziej jurnych samców ). Że są najczęstszymi uciekinierami dowodzą prowadzone od lat statystyki Mianowicie wybudowano specjalnie dla nich domy schadzek zwane w podwodnym świecie tarliskami . Na uciekinierów czekają zmyślne pułapki . Rada największych sumów dogadała się z rybakami którym udostępniła częśc swych terytoriów , na dezerterów poza liniami granicznymi czekają rozstawione sieci oraz włączane co jakiś czas agregaty . Jak podała największa bulwarowa gazeta jak dotąd jedynie kilku podejrzanym osobnikom udało się dotrzec do Bałtyku .Poza tym w wodzie panuje spokój i nic (nawet najwięksi rybi awanturnicy ) nie jest w stanie tego zmącic . Informacje które Wam przekazuje są z pierwszej reki , więc proszę ich nie podwazac ( zdradził mi je po ciężkich torturach ciernikowy król którego wykąpałem w gorącym oleju ) .Proszę przekażcie je dalej ażeby już nikt więcej nie martwił się tym co dzieje się w wodnym świecie zarządzanym przez nieomylne PZW. P.S. Oczywiście zgadzam się z Tobą maniek -pc . Napisałem to opowiadanko żeby Was troszkę rozweselic drodzy Koledzy, bo co ? Cały czas mamy się tylko wku..iac. I jeszcze jedno nic nie paliłem Pozdrawiam Wszystkich .
Zastanawiam się od dłuższego czasu jak można jakąkolwiek rzekę podciągnąć pod składkę okręgową ? Wydaje mi się to zjawisko największym skeczem PZW. Nie wiadomo tylko czy ryby o tym wiedzą i zakręcają na granicy okręgów ?
Zmierzam do tego(pomijam już fakt bezprawnego istnienia tej składki) ,że rzeki powinny być ogólnie dostępne w całym kraju.
Co koleżanki i koledzy o tym myślą?
Okręgi mają obowiązek zarybiać rzeki jakie mają w dzierżawie . Jak wiedzą wszyscy to ryby wpuszczone w jednym miejscy prędzej czy później przemieszczą się w rejony gdzie będzie im najlepiej . Przeważnie spływają w dół rzeki do większych i głębszych rejonów a czasami do większych rzek . Właściwie większość ryb zarybiana w Tanwi spływa do Sanu i Wisły. Ryby te również lubią powracać na tarło z powrotem w te rzeki , choć droga jaką pokonują jest dosyć krótka i mało zauważalna przez wędkarzy . Dlatego jeżeli zarybiane się zwłaszcza małe rzeki powinno mieć się dostęp do rzek które łączą się bo ryby znajdujące się w nich są z zarybień wielu wędkarzy. Fakt ten wykorzystują rybacy gdzie wykupują odcinki rzek startując w przetargu i czerpią zyski z naszych zarybień. Powinny być wszystkie rzeki jako wody krajowe i opłata powinna być jednakowa mimo że obowiązek zarybiania mają dane okręgi .
PZW wie co robi . Pewnie nie wiecie że od dawna w każdej rzece pod wodą funkcjonują granice okręgów wędkarskich , zbudowane są przejścia oraz posterunki graniczne . Na podwodnych pograniczników powołane zostały największe ryby (sumy ) które to czuwają nad nieprzekraczaniem nie tylko granic okręgów ale i granic łowisk specjalnych . Nasz najmądrzejszy , nieomylny zarząd znalazł nawet sposób na uciekinierów (najbardziej jurnych samców ). Że są najczęstszymi uciekinierami dowodzą prowadzone od lat statystyki Mianowicie wybudowano specjalnie dla nich domy schadzek zwane w podwodnym świecie tarliskami . Na uciekinierów czekają zmyślne pułapki . Rada największych sumów dogadała się z rybakami którym udostępniła częśc swych terytoriów , na dezerterów poza liniami granicznymi czekają rozstawione sieci oraz włączane co jakiś czas agregaty . Jak podała największa bulwarowa gazeta jak dotąd jedynie kilku podejrzanym osobnikom udało się dotrzec do Bałtyku .Poza tym w wodzie panuje spokój i nic (nawet najwięksi rybi awanturnicy ) nie jest w stanie tego zmącic . Informacje które Wam przekazuje są z pierwszej reki , więc proszę ich nie podwazac ( zdradził mi je po ciężkich torturach ciernikowy król którego wykąpałem w gorącym oleju ) .Proszę przekażcie je dalej ażeby już nikt więcej nie martwił się tym co dzieje się w wodnym świecie zarządzanym przez nieomylne PZW. P.S. Oczywiście zgadzam się z Tobą maniek -pc . Napisałem to opowiadanko żeby Was troszkę rozweselic drodzy Koledzy, bo co ? Cały czas mamy się tylko wku..iac. I jeszcze jedno nic nie paliłem Pozdrawiam Wszystkich .
świetny skecz. gratuluję poczucia humoru, jest bardzo potrzebne. Z tymi łotrami w innym wypadku można oszaleć.