ok więc zacznę od tego, że z zamiłowania jestem spinningistą, jednakże z powodu okresów ochronnych moich ulubionych zdobyczy ostatnio bawię się troszkę z płociami podczas wędkowania spławikowego. Problem polega na tym że nigdy nie robiąc tego zbyt konkretnie nie posiadam zbyt użytecznej wiedzy na ten temat. Korzystam z jednego wędziska matchowego oraz bolonki. na załączonym zdjęciu zamieszczam mały obraz łowiska jaki przygotowałem Łapię na jeziorze ślesińskim w woj. wielkopolskim na rysunku zaznaczyłem poszczególne miejsca aby można sobie wyobrazić sytuację w jakiej wędkuję. Rybami które łowię są przede wszystkim dość ładne płocie na które z reguły nastawiam się podczas wypadu. dla jeszcze lepszego wyobrażenia powinniście wiedzieć że pomost ma około 7-9 metrów długości. A: w tym punkcie na pomoście pisze że jest metr wody (i rzeczywiście mogło by tak być)B: w tym miejscu na pomoście jest oznaczenie że pod spodem mamy 4 metry wody co by oznaczało że na odcinku około 5 metrów mamy spad o 3 metry głębokości (jednakże wydaje mi się że to oznaczenie jest lekko wygórowane. C: to jest moja strefa łowienia. Nie zarzucam raczej na jezioro ze względu na wiejący często zachodni wiatr. Prawe miejsce od pomostu C przeważnie jest przez niego trochę chronione od fali. dlatego ze względu na uciążliwość ciągłego przerzucania, oraz przede wszystkim na brak umiejętności zauważenia prze zemnie brania na dużej fali wybieram trochę płytszą wodę jednak osłoniętą od wiatru. C1. gruntując w tym miejscu (sprawdzając przy jakim gruncie kładzie się spławik) określiłem że jest tam około 2,5 - 3m wody ( w tym miejscu ze względu na problem przy ustawieniu większego gruntu łowie bolonką).C2. Tutaj zarzucam matchówkę, a pod spławikiem jest około 4,5 - 5 metrów głębokości. Problemy jakie mam przy łapaniu na tym stoku to:poszukiwałem jakiegoś blatu lub dołku jednak nieskutecznie. Jest to zwykły spad. Problem mam z tym jak powinno się nęcić na takim stoku aby zanęta jak najdłużej i efektywniej nęciła nam ryby. Czy to ma być silnie doklejona zanęta?, czy może dość silnie pracująca?, czy powinno się stosować glinę a jeżeli tak to jakiej gliny i czy mocno wiążącej?, (na logikę wydaje mi się że mocno związana kulka po prostu stoczy się ze stoku i spłynie na głębszą wodę), może zamiast donęcania zanętą podsypywać pszenicą? Może opiszecie mi jak wy nęcicie na stoku, dodatkowo byłbym wdzięczny za wskazówki typu w jakich proporcjach mieszać glinę z zanętą itp. Próbowałem łapać feederem jednak nie dawał on takich efektów jak delikatny zestawik płociowy.
Piękne rynnowe jezioro Ślesińskie. Z opisu można wywnioskować, że Kolega wędkuje na wschodnim brzegu od strony lasu, stosunkowo słabo pokrytym trzciną. Całym nieszczęściem jest moim zdaniem zbyt długi pomost, przekraczający najdogodniejsze miejsce do wędkowania. Ryby bez względu na przypadki szukał bym właśnie na tym stoku, wiosną nawet od głębokości 1,5m do 2-3m. Może ulokować się na początku kładki i właśnie takie miejsca obławiać. Ze wzrostem temperatury wody i bliżej lata można by szukać ryby głębiej, ale i tak sam stok , jak i jego końcówka powinna być najbardziej atrakcyjna.
CześćŻeby zapobiec staczaniu się zanęty na koniec spadu trzeba zrobić ją taką, żeby po opadnięciu na dno była już rozdrobniona. Te opadające kule mają zostawić za sobą słup zanętowy z tym, że najgrubsze frakcje zanęty mają leżeć na dnie. Im wyżej tym drobniej. Jak zaczniesz dodawać gliny zrobisz ciężką ( chyba za ciężką ) zanętę, której kule zanętowe mogą potoczyć się na koniec spadu... chyba, że zrobić takie spłaszczone placki :-)Pytanie brzmi: czy potrafisz prawidłowo rozrobić zanętę?Jak nie to tak:Na jeden kg zanęty ok 1/4 kg gliny wiążącej - dobrze byłoby ją przetrzeć i razem wymieszaj to dokładnie.Wodę dodajesz małymi dawkami. Jak już wydaje się, że zanęta jest dobra ( dobrze sklejona kula zanęty nie rozpada się puszczona na twarde podłoże z wyskości około jednego metra ) odczekaj z 15 - 20 minut. Przez ten czas dokładnie wysonduj wodę. Następnie delikatnie domocz zanętę. Dopiero teraz dodaj aktywator i klej. Uklej takie placki :) i zanęć. Żeby zanęta nie zaczęła za szybko pracować doklej te placki wilgotnymi rękoma ( cały czas mają być wilgotne ) - ale nie wszystkie a tak z pół. Drugie pół dociśnij suchymi rękoma. Nie byłbym sobą gdybym nie powiedział, że piker ( taki prawdziwy do 25g wyrzutu Balcer Miami ) jest zabójczą bronią na takie ukształtowanie dna. Ja łowiłem żyłką główną góra o,16, przypon 0,10 lub 0,12 a haczyk Katana 14-16. Tylko tyczkarze mieli szansę dorównać wagowo łowionymi płotkami.A i jeszcze - nie dodawaj za dużo robali do zanęty bo Ci rozbije kule zanętowe. Najlepiej robale do zanęty hibernować.A z resztą - co ja karpiarz podpowiadam :-)Grzesio i Ola do tablicy ;-)JK
Jako że na spławik za dużo nie łapię więc nie jestem ekspertem ale gdy łowię na stokach to zanętę zawsze przygotowuję w postaci nie kulek lecz spłaszczonych placków aby nie turlały sie na samą podstawę stoku. Choć zawsze lepszym sposobem jest łowienie na grunt z obustronnie otwartym dużym koszyczkiem i luźną zanętą. Przynajmniej mi tak się sprawdzało na stokach jeziora Wądzyńskiego bo tam najczęściej miałem do czynienia z dużymi spadkami dna.
Dziękuję za obszerne odpowiedzi. Chciałem się odnieść do tematu gruntu: a więc próbowałem łapać na federa jednakże pomost na którym łapie to pomost beczkowy (pływający) i buja go na fali zatem drgająca szczytówka odpada moim zdaniem. Ze względu na duży wiatr też ciężko łapało mi się korzystając z policjanta. Dzwoniłem w sprawie tego stoku do wujka wędkarza, który podpowiedział mi abym zanętę ładował do pustych rolek od papieru toaletowego i to wrzucał do wody. Pomysł wydaje się ciekawy natomiast wujek twierdzi że z powodzeniem nęcą tak mazurscy wędkarze właśnie na jeziorach. P:S: wrzuciłem ten sam post na inne forum i nie otrzymałem żadnej odpowiedzi tak więc plusy dla wedkuje.pl :)
Bez gliny nie położysz prawidłowo zanęty na stoku.Proporcje są takie:3:1:1.....glina rozpraszająca:glina wiążąca:zanęta spożywcza.Zanętę spożywczą musisz stopniowo nawilżać żeby jej nie przemoczyć.Dopiero po namoczeniu łączysz z gliną.Kule zanętowe zgniatasz tak,żeby po uderzeniu w wodę rozpadły się na 3-4 części,wtedy opadając rozpadną się nad dnem tworząc dywan zanętowy.Jeżeli zanęta będzie przemoczona lub kule za mocno zgniecione ,opadną na dno i stoczą się po stoku rozpraszając ryby.
Nie będę się rozpisywał na temat konsystencji i składu zanęty ponieważ koledzy już przekazali troszkę swojej wiedzy,mam tylko jedną poradę techniczną,tj. Możesz użyć twardej formy formy po robakach (dendrobeana,białe)do formy upychasz zanętę i traktujesz ją butem,mocno przydeptując.Takie dyski stosuję do nęcenia w rzece,ale myślę,że na stoku też się utrzyma
ok więc zacznę od tego, że z zamiłowania jestem spinningistą, jednakże z powodu okresów ochronnych moich ulubionych zdobyczy ostatnio bawię się troszkę z płociami podczas wędkowania spławikowego. Problem polega na tym że nigdy nie robiąc tego zbyt konkretnie nie posiadam zbyt użytecznej wiedzy na ten temat. Korzystam z jednego wędziska matchowego oraz bolonki. na załączonym zdjęciu zamieszczam mały obraz łowiska jaki przygotowałem
Łapię na jeziorze ślesińskim w woj. wielkopolskim na rysunku zaznaczyłem poszczególne miejsca aby można sobie wyobrazić sytuację w jakiej wędkuję. Rybami które łowię są przede wszystkim dość ładne płocie na które z reguły nastawiam się podczas wypadu.
dla jeszcze lepszego wyobrażenia powinniście wiedzieć że pomost ma około 7-9 metrów długości.
A: w tym punkcie na pomoście pisze że jest metr wody (i rzeczywiście mogło by tak być)B: w tym miejscu na pomoście jest oznaczenie że pod spodem mamy 4 metry wody co by oznaczało że na odcinku około 5 metrów mamy spad o 3 metry głębokości (jednakże wydaje mi się że to oznaczenie jest lekko wygórowane. C: to jest moja strefa łowienia. Nie zarzucam raczej na jezioro ze względu na wiejący często zachodni wiatr. Prawe miejsce od pomostu C przeważnie jest przez niego trochę chronione od fali. dlatego ze względu na uciążliwość ciągłego przerzucania, oraz przede wszystkim na brak umiejętności zauważenia prze zemnie brania na dużej fali wybieram trochę płytszą wodę jednak osłoniętą od wiatru. C1. gruntując w tym miejscu (sprawdzając przy jakim gruncie kładzie się spławik) określiłem że jest tam około 2,5 - 3m wody ( w tym miejscu ze względu na problem przy ustawieniu większego gruntu łowie bolonką).C2. Tutaj zarzucam matchówkę, a pod spławikiem jest około 4,5 - 5 metrów głębokości.
Problemy jakie mam przy łapaniu na tym stoku to:poszukiwałem jakiegoś blatu lub dołku jednak nieskutecznie. Jest to zwykły spad. Problem mam z tym jak powinno się nęcić na takim stoku aby zanęta jak najdłużej i efektywniej nęciła nam ryby. Czy to ma być silnie doklejona zanęta?, czy może dość silnie pracująca?, czy powinno się stosować glinę a jeżeli tak to jakiej gliny i czy mocno wiążącej?, (na logikę wydaje mi się że mocno związana kulka po prostu stoczy się ze stoku i spłynie na głębszą wodę), może zamiast donęcania zanętą podsypywać pszenicą?
Może opiszecie mi jak wy nęcicie na stoku, dodatkowo byłbym wdzięczny za wskazówki typu w jakich proporcjach mieszać glinę z zanętą itp.
Próbowałem łapać feederem jednak nie dawał on takich efektów jak delikatny zestawik płociowy.
Piękne rynnowe jezioro Ślesińskie. Z opisu można wywnioskować, że Kolega wędkuje na wschodnim brzegu od strony lasu, stosunkowo słabo pokrytym trzciną. Całym nieszczęściem jest moim zdaniem zbyt długi pomost, przekraczający najdogodniejsze miejsce do wędkowania. Ryby bez względu na przypadki szukał bym właśnie na tym stoku, wiosną nawet od głębokości 1,5m do 2-3m. Może ulokować się na początku kładki i właśnie takie miejsca obławiać. Ze wzrostem temperatury wody i bliżej lata można by szukać ryby głębiej, ale i tak sam stok , jak i jego końcówka powinna być najbardziej atrakcyjna.
CześćŻeby zapobiec staczaniu się zanęty na koniec spadu trzeba zrobić ją taką, żeby po opadnięciu na dno była już rozdrobniona. Te opadające kule mają zostawić za sobą słup zanętowy z tym, że najgrubsze frakcje zanęty mają leżeć na dnie. Im wyżej tym drobniej. Jak zaczniesz dodawać gliny zrobisz ciężką ( chyba za ciężką ) zanętę, której kule zanętowe mogą potoczyć się na koniec spadu... chyba, że zrobić takie spłaszczone placki :-)Pytanie brzmi: czy potrafisz prawidłowo rozrobić zanętę?Jak nie to tak:Na jeden kg zanęty ok 1/4 kg gliny wiążącej - dobrze byłoby ją przetrzeć i razem wymieszaj to dokładnie.Wodę dodajesz małymi dawkami. Jak już wydaje się, że zanęta jest dobra ( dobrze sklejona kula zanęty nie rozpada się puszczona na twarde podłoże z wyskości około jednego metra ) odczekaj z 15 - 20 minut. Przez ten czas dokładnie wysonduj wodę. Następnie delikatnie domocz zanętę. Dopiero teraz dodaj aktywator i klej. Uklej takie placki :) i zanęć. Żeby zanęta nie zaczęła za szybko pracować doklej te placki wilgotnymi rękoma ( cały czas mają być wilgotne ) - ale nie wszystkie a tak z pół. Drugie pół dociśnij suchymi rękoma. Nie byłbym sobą gdybym nie powiedział, że piker ( taki prawdziwy do 25g wyrzutu Balcer Miami ) jest zabójczą bronią na takie ukształtowanie dna. Ja łowiłem żyłką główną góra o,16, przypon 0,10 lub 0,12 a haczyk Katana 14-16. Tylko tyczkarze mieli szansę dorównać wagowo łowionymi płotkami.A i jeszcze - nie dodawaj za dużo robali do zanęty bo Ci rozbije kule zanętowe. Najlepiej robale do zanęty hibernować.A z resztą - co ja karpiarz podpowiadam :-)Grzesio i Ola do tablicy ;-)JK
Jako że na spławik za dużo nie łapię więc nie jestem ekspertem ale gdy łowię na stokach to zanętę zawsze przygotowuję w postaci nie kulek lecz spłaszczonych placków aby nie turlały sie na samą podstawę stoku. Choć zawsze lepszym sposobem jest łowienie na grunt z obustronnie otwartym dużym koszyczkiem i luźną zanętą. Przynajmniej mi tak się sprawdzało na stokach jeziora Wądzyńskiego bo tam najczęściej miałem do czynienia z dużymi spadkami dna.
Dziękuję za obszerne odpowiedzi. Chciałem się odnieść do tematu gruntu: a więc próbowałem łapać na federa jednakże pomost na którym łapie to pomost beczkowy (pływający) i buja go na fali zatem drgająca szczytówka odpada moim zdaniem. Ze względu na duży wiatr też ciężko łapało mi się korzystając z policjanta.
Dzwoniłem w sprawie tego stoku do wujka wędkarza, który podpowiedział mi abym zanętę ładował do pustych rolek od papieru toaletowego i to wrzucał do wody. Pomysł wydaje się ciekawy natomiast wujek twierdzi że z powodzeniem nęcą tak mazurscy wędkarze właśnie na jeziorach.
P:S: wrzuciłem ten sam post na inne forum i nie otrzymałem żadnej odpowiedzi tak więc plusy dla wedkuje.pl :)
CześćA z brzegu ? Czy brzeg jest na tyle dostępny żeby dało się połowić na feedera?Jak dałoby się z brzegu to byłoby znacznie lepiej.JK
Bez gliny nie położysz prawidłowo zanęty na stoku.Proporcje są takie:3:1:1.....glina rozpraszająca:glina wiążąca:zanęta spożywcza.Zanętę spożywczą musisz stopniowo nawilżać żeby jej nie przemoczyć.Dopiero po namoczeniu łączysz z gliną.Kule zanętowe zgniatasz tak,żeby po uderzeniu w wodę rozpadły się na 3-4 części,wtedy opadając rozpadną się nad dnem tworząc dywan zanętowy.Jeżeli zanęta będzie przemoczona lub kule za mocno zgniecione ,opadną na dno i stoczą się po stoku rozpraszając ryby.
Nie będę się rozpisywał na temat konsystencji i składu zanęty ponieważ koledzy już przekazali troszkę swojej wiedzy,mam tylko jedną poradę techniczną,tj.
Możesz użyć twardej formy formy po robakach (dendrobeana,białe)do formy upychasz zanętę i traktujesz ją butem,mocno przydeptując.Takie dyski stosuję do nęcenia w rzece,ale myślę,że na stoku też się utrzyma