Niejednokrotnie nasza wizyta w sklepie wędkarskim kończyła się sporym uszczupleniem portfela. Nasi ojcowie musieli sami wykonywać sporą część swojego ekwipunku wędkarskiego i to właśnie skłoniło mnie do kilku prób wykonania akcesoriów z tańszych i ogólnie dostępnych materiałów Często spinninguję więc zacząłem od własnego przyponu. W naszych sklepach koszt jednego wacha się od 1 zł do kilku w zależności od producenta i rodzaju. Na allegro lub innych serwisach zaopatrzyć się można w linki stalowe różnych średnic, ja natrafiłem na sklep z akcesoriami jubilerskimi gdzie za 7 zł można kupić 100 m stalowej linki. Średnica 0,8 mm w zupełności nam wystarczy na sporego zębacza. Przypony robiłem w dwojaki sposób, jedne ze średnicy 0,8 mm i pojedynczej struny i 0,3 mm plotąc je w warkocz i musze powiedzieć że sprawują się świetnie. Wszystko czego potrzebujemy to dobre krętliki z agrafką kawałek cieniutkiego miedzianego drutu oraz rurka termokurczliwa. Bierzemy 3 równej długości kawałki linki 0,3 mm składamy je razem i kilkukrotnie zaplatamy w warkocz, na końcach wiążemy supły żeby wszystko nam się nie poplątało. Następnie końce składamy tak aby powstały oczka (należy pamiętać aby supły nie stanowiły części przyponu bo to znacznie zmniejsza jego wytrzymałość) dokoła oczka kilkukrotnie zaplatamy miedzianym drucikiem a następnie nakładamy koszulkę termokurczliwą i wszystko podgrzewamy aby koszulka się skurczyła i gotowe. Koszt takiego przyponu to kilkadziesiąt groszy bo najdroższe są krętliki i agrafka, dodatkowym atutem jest to że do systemów na martwą czy żywą rybkę możemy robić dowolne kombinacje i długości i doskonale dopasować do naszego łowiska i metody. Drugą rzeczą o której chciałbym napisać to przynęty gumowe. Wiadomo że akcesoria takie też dość sporo kosztują więc postanowiłem kilka dni temu kupić spory zestaw w jednym ze sklepów tzw. taniej sieci, za 40zł było tam ok. 80 elementów więc oferta wydawała się całkiem interesująca, wracając do domu postanowiłem je rozpakować i zobaczyć ich pracę w wodzie w pobliskim stawie i tu niestety stwierdziłem że moje 4 dychy poszły na marne, przynęty twarde i kiepsko pracują –trzeba coś z tym zrobić. Okazało się że kilka nacięć i uszczuplenie rybki przyniosło zadziwiające efekty, super praca i nawet jeden wyciągnięty kaczodzioby tak zupełnie przypadkiem po 3 rzutach. To mój pierwszy wpis także proszę o wyrozumiałość. Połamania kija wszystkim życzę.
Niejednokrotnie nasza wizyta w sklepie wędkarskim kończyła się sporym uszczupleniem portfela. Nasi ojcowie musieli sami wykonywać sporą część swojego ekwipunku wędkarskiego i to właśnie skłoniło mnie do kilku prób wykonania akcesoriów z tańszych i ogólnie dostępnych materiałów Często spinninguję więc zacząłem od własnego przyponu. W naszych sklepach koszt jednego wacha się od 1 zł do kilku w zależności od producenta i rodzaju. Na allegro lub innych serwisach zaopatrzyć się można w linki stalowe różnych średnic, ja natrafiłem na sklep z akcesoriami jubilerskimi gdzie za 7 zł można kupić 100 m stalowej linki. Średnica 0,8 mm w zupełności nam wystarczy na sporego zębacza. Przypony robiłem w dwojaki sposób, jedne ze średnicy 0,8 mm i pojedynczej struny i 0,3 mm plotąc je w warkocz i musze powiedzieć że sprawują się świetnie. Wszystko czego potrzebujemy to dobre krętliki z agrafką kawałek cieniutkiego miedzianego drutu oraz rurka termokurczliwa. Bierzemy 3 równej długości kawałki linki 0,3 mm składamy je razem i kilkukrotnie zaplatamy w warkocz, na końcach wiążemy supły żeby wszystko nam się nie poplątało. Następnie końce składamy tak aby powstały oczka (należy pamiętać aby supły nie stanowiły części przyponu bo to znacznie zmniejsza jego wytrzymałość) dokoła oczka kilkukrotnie zaplatamy miedzianym drucikiem a następnie nakładamy koszulkę termokurczliwą i wszystko podgrzewamy aby koszulka się skurczyła i gotowe. Koszt takiego przyponu to kilkadziesiąt groszy bo najdroższe są krętliki i agrafka, dodatkowym atutem jest to że do systemów na martwą czy żywą rybkę możemy robić dowolne kombinacje i długości i doskonale dopasować do naszego łowiska i metody. Drugą rzeczą o której chciałbym napisać to przynęty gumowe. Wiadomo że akcesoria takie też dość sporo kosztują więc postanowiłem kilka dni temu kupić spory zestaw w jednym ze sklepów tzw. taniej sieci, za 40zł było tam ok. 80 elementów więc oferta wydawała się całkiem interesująca, wracając do domu postanowiłem je rozpakować i zobaczyć ich pracę w wodzie w pobliskim stawie i tu niestety stwierdziłem że moje 4 dychy poszły na marne, przynęty twarde i kiepsko pracują –trzeba coś z tym zrobić. Okazało się że kilka nacięć i uszczuplenie rybki przyniosło zadziwiające efekty, super praca i nawet jeden wyciągnięty kaczodzioby tak zupełnie przypadkiem po 3 rzutach. To mój pierwszy wpis także proszę o wyrozumiałość. Połamania kija wszystkim życzę.