Witam ! Mam do kolegów pytanie , jak znaleźć w jeziorze stado leszczy nie mając do dyspozycji łódki? Chodzi mi o inne sposoby niż obserwacja bąbelków na powierzchni wody , czy "wywiad" wśród miejscowych. Czy Leszcze mają jakieś typowe rewiry typu stromy stok czy podwodne przedłożenia jakiś półwyspów , cyplów czy okolice podwodnych i nawodnych roślin? Leszcze wędrują poszukując pożywienia czy raczej trzymają się swoich miejscówek? Dodam ze jezioro ma charakter rynnowy , ale nie jest zbyt głębokie , średnio 3,5 metra. Dno jest bardzo urozmaicone (część południowa zarośnięta i zamulona , północna mniej zarośnięta i na dnie piasek), i tu rodzi się kolejne pytanie , porządnych leszczy raczej należy szukać w rejonie występowania mulistego czy piaszczystego dna? Gdy już zlokalizuje stado planuje nęcić wybrane miejsce kukurydzą konserwową , pęczakiem i czerwonymi robakami przez kilka dni , a w dniu łowienia zanęcić połową dawki wcześniejszych przynęto/zanęt i wrzucić kilka porządnych kul zanęty leszczowej z dodatkiem melasy , a łowić zestawem bez koszyczka tylko z ciężarkiem podczepionym do rurki antysplątaniowej i hakiem rozmiar 6-8 i na nim kukurydza , lub kanapka kukurydza + czerwony. Jak myślicie ? Zda egzamin ? Czy może lepiej tradycyjnie (kukurydza i czerwony jak pisałem wyżej) , połowę zanęty do wody a resztę do koszyka / sprężyny ?
Z góry dziękuje za wszystkie pomocne odpowiedzi :) pozdrawiam
Leszcze trzymają się w głębszych partiach zbiornika, prędzej go złapiesz na piasku niż na zmulonym dnie. Połowa zanęty do koszyka. : ) u mnie się tak sprawdza ; p pozdrawiam
No to kolego masz fajny plan . Jednakże radzę Ci popytać tubylców gdzie często biorą leszcze albo ich poszukać na własną rękę . Na południu niedaleko czeskiej granicy mamy sporo wielkich , głębokich żwirowni i już te wody znam jak własną kieszeń jednak gdybym musiał dziś poszukać leszków to przeprowadziłbym obserwacje wody w czasie zachodu i wschody słońca .
Często wielkie leszcze spławiają się o tych porach nad miejscami w których żerują ale nie jest to regułą aczkolwiek mi sprawdzało się to w 80 % więc chyba warto . Co do dna to szukaj podwodnych uskoków-schodów , nęć i łów na krawędzi lub na samym spadku tuż przy łączeniu się "" głębokiego dna "" ze spadem . Polecam również podwodne górki z wolno opadającym stokiem , taki stok warto przeszukać cały od najgłębszej wody do samej górki . Dobrymi miejscami na duże lechy są również głębokie doły przy brzegach , na rzece nazwałbym to głęboką burtą . Chodzi mi o prawie pionowy spad przy brzegu , te miejsca są szczególnie dobre w czasie wielkich upałów i już nie raz się o tym przekonałem , łowiąc na 8-smio metrowego bata , spławik na żyłce miałem 40-50 cm od szczytówki , straszliwie głębia , upał jak cholera a tylko mnie na jeziorze wchodziły potężne leszcze. Widzę , że u Ciebie z taką głębiną może być problem ale mimo to szukaj leszków w najgłębszych miejscach a po zmroku raczej wybieram płytszy stok górki , górną część uskoku czy dość mocne ( nawet do 1 m ) wypłycenia tzn. takie co łączą się z brzegiem i ciągną jak najdalej wgłąb zbiornika i też jak na schodach łowię na krawędzi-granicy . Dno może być muliste ( leszcz chętnie żeruje w mule ) ale oby muł nie był za głęboki , ja zakładam płetwy , maskę i zawsze sprawdzam co tam mam na dnie bo jak nie dotknę to nie uwierzę . Jak jest piasek to też dobrze , no wszystko zależy od ukształtowanie dna i czy leszki tam hasają . Ale kolego jak już trafisz na takie "" leszczowe skrzyżowanie "" ze znakiem stopu to bracie weź aparat bo na pewno się przyda . Co do nęcenia kuku to nie polecam konserwowej bo zjedzie ci na miejsce cała drobnica świata , kup kuku twardą i ugotuj na pół twardo z dobrym atraktorem np. brasem , łap na kuku konserwową z dodatkiem brasem albo wybierana z sypkiej zanęty . Pęczak też możesz tak przygotować z tym ,że używaj go mniej około 10 % całej mieszanki bo też przyciągnie drobnicę , czerwone robale to dałbym tylko do zanęty sybkiej w trakcie łowienia bo jak nimi zanęcisz to na bank zjada się jazgarki , okonki i inne głodomory rządne krwi . Ja uwielbiam pickera , zawsze łowie z koszykiem i jak dla mnie poza tyczką to najskuteczniejsza metoda na leszki . Zasada jest prosta , rzucam zestaw z koszem , jak opadnie gwałtownie aczkolwiek z wyczuciem podciągam około 50-100 cm ( tworzy się ścieżka zanętowa ) i czekam aż moja cieniutka szczytówka pokaże mi branie .
Dzięki za pomoc :) ale mam jeszcze kilka pytań: gdzieś czytałem (chyba na spławiku) że jeżeli chce się łowić wczesnym rankiem należy nęcić późnym wieczorem , a na innym forum czytałem ze nęcimy o tej samej porze co planujemy łowić , jak to w końcu jest ? Czy melasa i czosnek lub melasa i kolendra dodane do jednej zanęty nie będą się "gryźć"? Jak koledzy utrzymują kierunek "rzutów" i ich odległość podczas łowienia nocą ? Macie możne jakieś inne patenty niż zakładanie na szpule kołowrotka odpowiednio wyciętego kawałka dętki po "ustaleniu" odległości w której zamierzamy rzucać zestaw? ktoś z Was stosuje makaron podczas łowienia leszczy? jak tak to z jakim skutkiem ?
Optymalnym rozwiązaniem byłoby nęcenie i łowienie o tej samej porze bo ryba się przyzwyczaja do czasu podawania zanęty i często wtedy wchodzi nam na łowisko . Jeżeli nie masz takiej możliwości to nic nie szkodzi , grunt aby mieszanka zanętowa codziennie trafiła do wody i to samo ma się do łowienia , nic nie poradzisz na brak czasu . Co do melasy i czosnku to raczej nie stosowałem takiej konfiguracji ale nie widzę przeszkód , z kolendrą często mieszam . Co do rzutów to zaskoczyłeś mnie tym pytaniem i niestety chyba w tym ci nie pomogę bo ja nie mam tego problemu , po prostu rzucam tam gdzie chcę ( czy to noc czy dzień ) i nie mam na to racjonalnego wytłumaczenia , może to kwestia doświadczenia , zanęć powierzchnie 3-4 m kwadratowych i w takie pole to na pewno trafisz . Kierunek rzutu obieram na jakiś stały punkt na drugim brzegu np. drzewo , korzeń czy kamień , połowisz – porzucasz parę godzin w dzień to kierunek sam z automatu będzie ci się "" nastawiał "" . Mówisz makaron ? Ja osobiście nie stosuje jednak moi znajomi często na to łowią i powiem Ci , że nie jest to gorszy od innych przynęt-zanęt tym bardziej , że można makaronikowi nadać łatwo zapach jaki chcemy dodając atraktor do gotowania .
Jak koledzy utrzymują kierunek "rzutów" i ich odległość podczas łowienia nocą ?Macie możne jakieś inne patenty niż zakładanie na szpule kołowrotka odpowiednio wyciętego kawałka dętki po "ustaleniu" odległości w której zamierzamy rzucać zestaw?
Wykorzystaj klips na żyłkę na szpuli kołowrotka.
Wczasie dnia zarzucasz zestaw tam gdzie chcesz go za nocy miec i wkładasz żyłke w klips.następnie nawijasz żyłke na kołowrotek i zarzucasz.kiedy poczujesz opór zablokowanej żyłki,natychmiest obniż wędke.
pamiętaj ale że podczas brania musi byc wyciągnieta ta żyłka bo jak ci odjedzie to koniec.
Witam !
Mam do kolegów pytanie , jak znaleźć w jeziorze stado leszczy nie mając do dyspozycji łódki? Chodzi mi o inne sposoby niż obserwacja bąbelków na powierzchni wody , czy "wywiad" wśród miejscowych.
Czy Leszcze mają jakieś typowe rewiry typu stromy stok czy podwodne przedłożenia jakiś półwyspów , cyplów czy okolice podwodnych i nawodnych roślin?
Leszcze wędrują poszukując pożywienia czy raczej trzymają się swoich miejscówek?
Dodam ze jezioro ma charakter rynnowy , ale nie jest zbyt głębokie , średnio 3,5 metra. Dno jest bardzo urozmaicone (część południowa zarośnięta i zamulona , północna mniej zarośnięta i na dnie piasek), i tu rodzi się kolejne pytanie , porządnych leszczy raczej należy szukać w rejonie występowania mulistego czy piaszczystego dna?
Gdy już zlokalizuje stado planuje nęcić wybrane miejsce kukurydzą konserwową , pęczakiem i czerwonymi robakami przez kilka dni , a w dniu łowienia zanęcić połową dawki wcześniejszych przynęto/zanęt i wrzucić kilka porządnych kul zanęty leszczowej z dodatkiem melasy , a łowić zestawem bez koszyczka tylko z ciężarkiem podczepionym do rurki antysplątaniowej i hakiem rozmiar 6-8 i na nim kukurydza , lub kanapka kukurydza + czerwony.
Jak myślicie ? Zda egzamin ? Czy może lepiej tradycyjnie (kukurydza i czerwony jak pisałem wyżej) , połowę zanęty do wody a resztę do koszyka / sprężyny ?
Z góry dziękuje za wszystkie pomocne odpowiedzi :)
pozdrawiam
Leszcze trzymają się w głębszych partiach zbiornika, prędzej go złapiesz na piasku niż na zmulonym dnie. Połowa zanęty do koszyka. : ) u mnie się tak sprawdza ; p
pozdrawiam
Najlepsze wyniki miałem w nocy od 10 do 1.30Nie mówie, że w dzień nie złapiesz trafiło mi się kilka razy, ale zdecydowanie więcej w nocy.
No to kolego masz fajny plan . Jednakże radzę Ci popytać tubylców gdzie często biorą leszcze albo ich poszukać na własną rękę . Na południu niedaleko czeskiej granicy mamy sporo wielkich , głębokich żwirowni i już te wody znam jak własną kieszeń jednak gdybym musiał dziś poszukać leszków to przeprowadziłbym obserwacje wody w czasie zachodu i wschody słońca .
Często wielkie leszcze spławiają się o tych porach nad miejscami w których żerują ale nie jest to regułą aczkolwiek mi sprawdzało się to w 80 % więc chyba warto . Co do dna to szukaj podwodnych uskoków-schodów , nęć i łów na krawędzi lub na samym spadku tuż przy łączeniu się "" głębokiego dna "" ze spadem . Polecam również podwodne górki z wolno opadającym stokiem , taki stok warto przeszukać cały od najgłębszej wody do samej górki . Dobrymi miejscami na duże lechy są również głębokie doły przy brzegach , na rzece nazwałbym to głęboką burtą . Chodzi mi o prawie pionowy spad przy brzegu , te miejsca są szczególnie dobre w czasie wielkich upałów i już nie raz się o tym przekonałem , łowiąc na 8-smio metrowego bata , spławik na żyłce miałem 40-50 cm od szczytówki , straszliwie głębia , upał jak cholera a tylko mnie na jeziorze wchodziły potężne leszcze. Widzę , że u Ciebie z taką głębiną może być problem ale mimo to szukaj leszków w najgłębszych miejscach a po zmroku raczej wybieram płytszy stok górki , górną część uskoku czy dość mocne ( nawet do 1 m ) wypłycenia tzn. takie co łączą się z brzegiem i ciągną jak najdalej wgłąb zbiornika i też jak na schodach łowię na krawędzi-granicy . Dno może być muliste ( leszcz chętnie żeruje w mule ) ale oby muł nie był za głęboki , ja zakładam płetwy , maskę i zawsze sprawdzam co tam mam na dnie bo jak nie dotknę to nie uwierzę . Jak jest piasek to też dobrze , no wszystko zależy od ukształtowanie dna i czy leszki tam hasają . Ale kolego jak już trafisz na takie "" leszczowe skrzyżowanie "" ze znakiem stopu to bracie weź aparat bo na pewno się przyda . Co do nęcenia kuku to nie polecam konserwowej bo zjedzie ci na miejsce cała drobnica świata , kup kuku twardą i ugotuj na pół twardo z dobrym atraktorem np. brasem , łap na kuku konserwową z dodatkiem brasem albo wybierana z sypkiej zanęty . Pęczak też możesz tak przygotować z tym ,że używaj go mniej około 10 % całej mieszanki bo też przyciągnie drobnicę , czerwone robale to dałbym tylko do zanęty sybkiej w trakcie łowienia bo jak nimi zanęcisz to na bank zjada się jazgarki , okonki i inne głodomory rządne krwi . Ja uwielbiam pickera , zawsze łowie z koszykiem i jak dla mnie poza tyczką to najskuteczniejsza metoda na leszki . Zasada jest prosta , rzucam zestaw z koszem , jak opadnie gwałtownie aczkolwiek z wyczuciem podciągam około 50-100 cm ( tworzy się ścieżka zanętowa ) i czekam aż moja cieniutka szczytówka pokaże mi branie .
Dzięki za pomoc :) ale mam jeszcze kilka pytań:
gdzieś czytałem (chyba na spławiku) że jeżeli chce się łowić wczesnym rankiem należy nęcić późnym wieczorem , a na innym forum czytałem ze nęcimy o tej samej porze co planujemy łowić , jak to w końcu jest ?
Czy melasa i czosnek lub melasa i kolendra dodane do jednej zanęty nie będą się "gryźć"?
Jak koledzy utrzymują kierunek "rzutów" i ich odległość podczas łowienia nocą ?
Macie możne jakieś inne patenty niż zakładanie na szpule kołowrotka odpowiednio wyciętego kawałka dętki po "ustaleniu" odległości w której zamierzamy rzucać zestaw?
ktoś z Was stosuje makaron podczas łowienia leszczy? jak tak to z jakim skutkiem ?
Proszę kolegów o odpowiedzi :)
pozdrawiam
Optymalnym rozwiązaniem byłoby nęcenie i łowienie o tej samej porze bo ryba się przyzwyczaja do czasu podawania zanęty i często wtedy wchodzi nam na łowisko . Jeżeli nie masz takiej możliwości to nic nie szkodzi , grunt aby mieszanka zanętowa codziennie trafiła do wody i to samo ma się do łowienia , nic nie poradzisz na brak czasu . Co do melasy i czosnku to raczej nie stosowałem takiej konfiguracji ale nie widzę przeszkód , z kolendrą często mieszam . Co do rzutów to zaskoczyłeś mnie tym pytaniem i niestety chyba w tym ci nie pomogę bo ja nie mam tego problemu , po prostu rzucam tam gdzie chcę ( czy to noc czy dzień ) i nie mam na to racjonalnego wytłumaczenia , może to kwestia doświadczenia , zanęć powierzchnie 3-4 m kwadratowych i w takie pole to na pewno trafisz . Kierunek rzutu obieram na jakiś stały punkt na drugim brzegu np. drzewo , korzeń czy kamień , połowisz – porzucasz parę godzin w dzień to kierunek sam z automatu będzie ci się "" nastawiał "" . Mówisz makaron ? Ja osobiście nie stosuje jednak moi znajomi często na to łowią i powiem Ci , że nie jest to gorszy od innych przynęt-zanęt tym bardziej , że można makaronikowi nadać łatwo zapach jaki chcemy dodając atraktor do gotowania .
Dzięki za fachową poradę :)
Jak koledzy utrzymują kierunek "rzutów" i ich odległość podczas łowienia nocą ?Macie możne jakieś inne patenty niż zakładanie na szpule kołowrotka odpowiednio wyciętego kawałka dętki po "ustaleniu" odległości w której zamierzamy rzucać zestaw?
Wykorzystaj klips na żyłkę na szpuli kołowrotka.
Wczasie dnia zarzucasz zestaw tam gdzie chcesz go za nocy miec i wkładasz żyłke w klips.następnie nawijasz żyłke na kołowrotek i zarzucasz.kiedy poczujesz opór zablokowanej żyłki,natychmiest obniż wędke.
pamiętaj ale że podczas brania musi byc wyciągnieta ta żyłka bo jak ci odjedzie to koniec.