Witajcie Chciałbym sobie zakonserwować w swoich kijkach łączenia nasadowe. Czytałem o graficie w płynie. Jaki polecacie?. Czy zwykły grafit np. Mikado będzie ok i czy faktycznie zapobiegnie rysowaniu oraz utrwali połączenie?.
Możesz kupować cuda firmowe za dość duże pieniądze i mieć radochę z posiadania jeszcze jednego przereklamowanego szitu, albo pójść po rozum do głowy i kupić miękki ołówek stolarski z szerokim grafitem za złotówkę.
Grafit w takim ołówku jest miękki i ma bardzo drobne cząsteczki, łatwo wciera się w mikropory czopu wędki. Doskonale smaruje i nie ima się go wilgoć.
To najtańszy, najprostszy i bardzo praktyczny sposób. Zwyczajnie - wcierasz ołówkiem grafit i po sprawie. Przy czym łatwo taki ołówek schować w jakimś pudełku z pierdółkami zabieranymi nad wodę, albo w tubie na spławiki i prawie nic nie waży.
Grafit w smarze... hmmm. Każdy smar zawiera jakiś tam "smar" oprócz grafitu. Wsiąka toto w strukturę włókien i jest zazwyczaj w jakiś tam sposób lepkie. Łatwo się do tego potem przyklejają różne niepożądane cząstki. Poza tym taki lepki smar dokładnie uszczelnia pory, powodując po dłuższym czasie zassanie, czyli podciśnienie które jeszcze bardziej uniemożliwia rozłączenie sekcji. Szczególnie przy niższych temperaturach. No i w razie draki uniemożliwia to też zastosowanie starej metody na spirytus przy zablokowanym złączu ( bo nie ma możliwości przenikania - przez ten tłuszcz).
A grafit ołówkowy jest raczej suchy. Wypełnia pory, ale pozwala powietrzu na przedostanie się wgłąb złącza ( bo sam grafit jest też porowaty w jakimś stopniu) Preparaty penetrujące mogą się przez grafit przedrzeć. Sam grafit ołówkowy ma właściwości smarne i woda się go nie trzyma.
Dziękuje za rady. No właśnie smar.... wiadomo że jego lepkość przyciąga drobinki co w konsekwencji zamiast leczyć pogarsza stan. Grafit ołówkowy też w jakimś stopniu będzie niwelował luzy na łączeniach?. Jak wygląda sprawa z grafitem w płynie? to prawda, że mocno ingeruje w włókna wędki?.
Ja od paru lat stosuje tylko smar grafitowy i nigdy nie miałem problemu z zakleszczeniem czopów feederków a smaruje cieniutko raz w roku /po sezonie/ .
Sposób kolegi @freeghost jest najskuteczniejszy, najbezpieczniejszy i najprostszy. Można bezpośrednio ołówkiem, a można pozyskać grafit na drobnoziarnistym płótnie ściernym, wsypać na irchę i poprzez wcieranie nanieść na złącza. Stosowałem smar grafitowy, ale dwa razy miałem "ciepło" przy temperaturach bliskich zeru, gdy nie mogłem rozdzielić części po wędkowaniu.
Grafit w smarze... hmmm. Każdy smar zawiera jakiś tam "smar" oprócz grafitu. Wsiąka toto w strukturę włókien i jest zazwyczaj w jakiś tam sposób lepkie. Łatwo się do tego potem przyklejają różne niepożądane cząstki. Poza tym taki lepki smar dokładnie uszczelnia pory, powodując po dłuższym czasie zassanie, czyli podciśnienie które jeszcze bardziej uniemożliwia rozłączenie sekcji. Szczególnie przy niższych temperaturach. No i w razie draki uniemożliwia to też zastosowanie starej metody na spirytus przy zablokowanym złączu ( bo nie ma możliwości przenikania - przez ten tłuszcz).
A grafit ołówkowy jest raczej suchy. Wypełnia pory, ale pozwala powietrzu na przedostanie się wgłąb złącza ( bo sam grafit jest też porowaty w jakimś stopniu) Preparaty penetrujące mogą się przez grafit przedrzeć. Sam grafit ołówkowy ma właściwości smarne i woda się go nie trzyma.
Ale co ja będę nawijał......
Popieram .... Sam się przewiozłem parę lat temu stosując smar grafitowy firmy Zebco i poszły się " pi....ić " dwa segmenty od tyczki - tak zas.ało ..
Grafit to grafit. Ten w płynie to taki sam grafit, tylko zawieszony w płynie który się tak czy owak ulatnia i pozostaje sam grafit. Jeszcze nigdy jak łowię nie miałem luzów na czopach wędzisk. Przed rozłożeniem kija oczyszczam czop z paprochów szmatką i smaruję go grafitem z ołówka. I to całość zabiegów. A taki grafit w płynie tez może być dobry, ale ja bym tego używał raczej do teleskopów, bo tam się nie da wcierać ołówkiem w połączenia.
Rozumiem. Ja to zawsze przed składaniem elementów wszystko przedmuchuję i powolutku nakładam. Skoro grafit w płynie tworzy jakąś warstwę to grafit z ołówka powinien też taką tworzyć a tym samym niwelować ewentualne luzy, które na tym typie łączenia powstają (czytając forum). Stąd wolę zapobiegać jak potem leczyć.
freeghost czyli Ty grafit wcierasz używając bezpośrednio ołówka na elemencie wędki?, nie rysuje to jej bo grot ołówka raczej jest twardy i szpiczasty, chyba że masz go na płasko :).
Ołówki są różne. Jedna są twarde, a inne miękkie. Ja używam miękkich grafitów. Nożykiem temperuję ołówek odkrywając kilka milimetrów sztyftu i zwyczajnie wcieram w czop. Taki grafit jest prawie srebrny. Uważam, że to spoko sposób.
Witajcie
Chciałbym sobie zakonserwować w swoich kijkach łączenia nasadowe. Czytałem o graficie w płynie. Jaki polecacie?. Czy zwykły grafit np. Mikado będzie ok i czy faktycznie zapobiegnie rysowaniu oraz utrwali połączenie?.
witam!ja do konserwacji złączy składów używam grafitu,ale w"smarze",a w płynie do usuwania jakichś rys,zadrapań!cormoran jest całkiem ok!pozdrawiam!
Możesz kupować cuda firmowe za dość duże pieniądze i mieć radochę z posiadania jeszcze jednego przereklamowanego szitu, albo pójść po rozum do głowy i kupić miękki ołówek stolarski z szerokim grafitem za złotówkę.
Grafit w takim ołówku jest miękki i ma bardzo drobne cząsteczki, łatwo wciera się w mikropory czopu wędki. Doskonale smaruje i nie ima się go wilgoć.
To najtańszy, najprostszy i bardzo praktyczny sposób. Zwyczajnie - wcierasz ołówkiem grafit i po sprawie. Przy czym łatwo taki ołówek schować w jakimś pudełku z pierdółkami zabieranymi nad wodę, albo w tubie na spławiki i prawie nic nie waży.
No i starcza na długo.
:)
Ja polecam grafit w smarze.Tubka nie kosztuje zbyt wiele i starczy na kilka wędek.
Grafit w smarze... hmmm. Każdy smar zawiera jakiś tam "smar" oprócz grafitu. Wsiąka toto w strukturę włókien i jest zazwyczaj w jakiś tam sposób lepkie. Łatwo się do tego potem przyklejają różne niepożądane cząstki. Poza tym taki lepki smar dokładnie uszczelnia pory, powodując po dłuższym czasie zassanie, czyli podciśnienie które jeszcze bardziej uniemożliwia rozłączenie sekcji. Szczególnie przy niższych temperaturach. No i w razie draki uniemożliwia to też zastosowanie starej metody na spirytus przy zablokowanym złączu ( bo nie ma możliwości przenikania - przez ten tłuszcz).
A grafit ołówkowy jest raczej suchy. Wypełnia pory, ale pozwala powietrzu na przedostanie się wgłąb złącza ( bo sam grafit jest też porowaty w jakimś stopniu) Preparaty penetrujące mogą się przez grafit przedrzeć. Sam grafit ołówkowy ma właściwości smarne i woda się go nie trzyma.
Ale co ja będę nawijał......
Dziękuje za rady. No właśnie smar.... wiadomo że jego lepkość przyciąga drobinki co w konsekwencji zamiast leczyć pogarsza stan. Grafit ołówkowy też w jakimś stopniu będzie niwelował luzy na łączeniach?. Jak wygląda sprawa z grafitem w płynie? to prawda, że mocno ingeruje w włókna wędki?.
Ja od paru lat stosuje tylko smar grafitowy i nigdy nie miałem problemu z zakleszczeniem czopów feederków a smaruje cieniutko raz w roku /po sezonie/ .
Sposób kolegi @freeghost jest najskuteczniejszy, najbezpieczniejszy i najprostszy. Można bezpośrednio ołówkiem, a można pozyskać grafit na drobnoziarnistym płótnie ściernym, wsypać na irchę i poprzez wcieranie nanieść na złącza.
Stosowałem smar grafitowy, ale dwa razy miałem "ciepło" przy temperaturach bliskich zeru, gdy nie mogłem rozdzielić części po wędkowaniu.
Grafit w smarze... hmmm. Każdy smar zawiera jakiś tam "smar" oprócz grafitu. Wsiąka toto w strukturę włókien i jest zazwyczaj w jakiś tam sposób lepkie. Łatwo się do tego potem przyklejają różne niepożądane cząstki. Poza tym taki lepki smar dokładnie uszczelnia pory, powodując po dłuższym czasie zassanie, czyli podciśnienie które jeszcze bardziej uniemożliwia rozłączenie sekcji. Szczególnie przy niższych temperaturach. No i w razie draki uniemożliwia to też zastosowanie starej metody na spirytus przy zablokowanym złączu ( bo nie ma możliwości przenikania - przez ten tłuszcz).
A grafit ołówkowy jest raczej suchy. Wypełnia pory, ale pozwala powietrzu na przedostanie się wgłąb złącza ( bo sam grafit jest też porowaty w jakimś stopniu) Preparaty penetrujące mogą się przez grafit przedrzeć. Sam grafit ołówkowy ma właściwości smarne i woda się go nie trzyma.
Ale co ja będę nawijał......
Popieram ....Sam się przewiozłem parę lat temu stosując smar grafitowy firmy Zebco i poszły się " pi....ić " dwa segmenty od tyczki - tak zas.ało ..
Panowie a odpowie mi ktoś na pytanie? czy grafit z ołówka zniweluje luzy na łączeniach? tak jak robi to cienka warstwa grafitu w płynie?.
Grafit to grafit. Ten w płynie to taki sam grafit, tylko zawieszony w płynie który się tak czy owak ulatnia i pozostaje sam grafit. Jeszcze nigdy jak łowię nie miałem luzów na czopach wędzisk. Przed rozłożeniem kija oczyszczam czop z paprochów szmatką i smaruję go grafitem z ołówka. I to całość zabiegów. A taki grafit w płynie tez może być dobry, ale ja bym tego używał raczej do teleskopów, bo tam się nie da wcierać ołówkiem w połączenia.
Rozumiem. Ja to zawsze przed składaniem elementów wszystko przedmuchuję i powolutku nakładam. Skoro grafit w płynie tworzy jakąś warstwę to grafit z ołówka powinien też taką tworzyć a tym samym niwelować ewentualne luzy, które na tym typie łączenia powstają (czytając forum). Stąd wolę zapobiegać jak potem leczyć.
freeghost czyli Ty grafit wcierasz używając bezpośrednio ołówka na elemencie wędki?, nie rysuje to jej bo grot ołówka raczej jest twardy i szpiczasty, chyba że masz go na płasko :).
Ołówki są różne. Jedna są twarde, a inne miękkie. Ja używam miękkich grafitów. Nożykiem temperuję ołówek odkrywając kilka milimetrów sztyftu i zwyczajnie wcieram w czop. Taki grafit jest prawie srebrny. Uważam, że to spoko sposób.