Założyłem ten wątek bo troszkę się wkurzyłem w poście,,dyskryminacja spiningistów na słowa kol. Hubi.Ja wiem,że ma prawo się wypowiedzieć ale chyba nie w ten sposób.Uważam,że powinniśmy już odejść od stereotypów i ciągle twierdzić,że zarządy kół to dziadki itd.Na pewno dużo się zmieniło i zmienia,a jak wiemy ciężko namówić młodzież do zasiadania w zarządach,choć i w niektórych kołach w Polsce są młodzi.Nie twierdzę,że i właśnie takich dziadków nie ma,ale to jest tylko zasługą członków koła, którzy przychodzą na zebrania i właśnie takich wybierają.Wszyscy doskonale wiemy jak ciężko jest kogoś namówić do działania w zarządzie i nie oszukujmy się,że tak nie jest,osobiście należę do wędkarskiej braci od 86r.i jestem na każdym zebraniu co rok bo nie jest mi obojętne jakie decyzje właśnie na zebraniu są podejmowane.Nie mówię,że trzeba ich całować po rękach,ale jakiś szacunek dla nich powinien być.Proszę o kulturalne wypowiedzi i nie kłócenie się.Sacuneczek dla wszystkich.
Może i racja .Ale o jakim szacunku mowa. Szacunek według mojego pojęcia powinien działać w obie strony . Natomiast jeżeli ktoś do mnie niema poszanowania za grosz ,to niech nie oczekuje szacunku ode mnie .
Oczywiście kol. rubin44 masz słuszną rację.Szacunek powinien działać w obie strony.Ja uważam i tak robię,że trzeba słuchać wędkarzy swojego koła wyciągać wnioski i podejmować mądre i przyzwoite decyzje.Ale wiadomo,że wszystkim się nie dogodzi.Osobiście nie rozgraniczam i nie nazywam nikogo starymi dziadkami czy tym podobne.Wszyscy jesteśmy ludźmi którzy wędkują i właśnie powinniśmy się szanować nie patrząc na wiek,ale oczywiście osoby starsze zasługują szczególnie na poważanie i szacunek.Pozdrawiam serdecznie.
Muszę przyznać ci rację . Kiedyś i my będziemy starymi prykami . Nie na miejscu jest nazywać kogoś starymi prykami czy też ramolami . Szacunek należy się dla wszystkich bez wyjątku. Można wyrażać swoją opinie bez szkalowania innych .Pozdrawiam
Oczywiście, że nie można generalizować. Praca w zarządach kól i innych ciałach statutowych jest pracą społeczną. Dlatego też wszystkim tym, którzy wykonują ją należycie, zgodnie z uchwałami, planem pracy i budżetem przyjętym przez walne zgromadzenie należy się szacunek. Bez względu na wiek !
Poświęcają swój czas aby zapewnić nam, szeregowym wędkarzom, pełniejszą realizację swojej pasji.
Tak, wiem, są takie zarządy, które nie liczą się zasadami, regulaminami i statutem. Lekceważą swoich członków wykorzystująć środki finansowe będące w dyspozycji koła do celów niezgodnych z przyjętymi na walnym zgromadzeniu uchwałami.
Dlatego też mamy okazję raz w roku ich rozliczyć i żądać wyjaśnień.
Możemy też na dorocznym zebraniu przegłosować wniosek o zwołanie zgromadzenia członków koła w trybie nadzwyczajnym w celu odwołania źle pracującego zarządu. Takie zebranie musi się odbyć w ciągu miesiąca.
Tak więc na poziomie koła problem "dziadków" raczej nie istnieje. Można ich łatwo zmienić. Pod warunkiem, że odpowiednia liczba niezadowolonych przyjdzie zagłosować.
Jest poważniejszy problem. Problem wyborów delagata (-ów) na walne zgromadzenie w okręgu PZW. To dopiero tam zaczynają się frukta jak : dietki, pensje, delegacyjki, komóreczki itd.
To delegaci wybierają władze okręgowe i delegatów na zjazd krajowy.
Kiepski, nie mający programu i celów działania wybrany w kole delegat, to woda na młyn rozdających karty pseudodziałaczy okręgowych. Nakryją go czapkami !
To od szczebla okręgu zaczyna się problem "dziadków". To tam wielu z nich zapuściło korzenie, pełniąc funkcję przez wiele kadencji. Często dożywotnio. To oni kreują politykę związku unikając jakiegokolwiek merytorycznego rozliczenia. Statut i regulaminy oraz grupowa solidarność pozwalają czuć się im bezpiecznie i komfortowo.
Tak więc problem tzw. "dziadków" to raczej sprawa zasiedziałości we władzach niż faktyczny wiek. Znam wielu Kolegów między 40 a 60 rokiem życia, których doświadczenie, pomysły, chęć działania, umiejętności organizacyjne są bezcenne ! Takich nie trzeba i nie można wykluczać. Jeżeli mają coś ciekawego do zaproponowania, należy to z premedytacją dla dobra wspólnego wykorzystać.
Należy też dążyc do zmian w statucie polegających na ograniczeniu zasiadania we władzach związkowych do dwóch następujących po sobie kadencji. No, ale do tego potrzebna jest frekwencja na zebraniach i myślący delegaci na zjazd okręgowy.
Jeden z "dziadków" ( 58 )
I znów wypowiedz wyrwana z próżni bez sensu!!!! Widzę was młodzi koledzy jak rwiecie się do pracy w zarządach kół.i pusty śmiech mnie bierze. Czy któryś z was ma czas społecznie i bez interesownie zajmować się pracą w zarządzie?Widzę to na zebraniach sprawozdawczych, przychodzi was kilku na setki członków kola i gdy te stare dziadki jak ich zwiecie próbują was zaprosić i nakłonić do współpracy, to nigdy nie macie czasu !!!!!!!!! A ja wiem, i mogę dać za to głowę że rajcuje was tylko wędkowanie a nie społeczna praca w zarządzie, za którą teraz obarczacie tych dziadków. Tak!!!!!, Dziadki to elita waszego koła i wręcz domagam się dla nich szacunku a nie krytyki !!!! Bo oni za swoją pracę ,społeczną i bez interesowną , najczęściej mają płacone pyskówką i pretensjami z waszej młodzi strony!!!! Ci dziadkowie a między innymi i ja , za własne pieniądze i wolny czas ,organizują dla was a nie dla siebie zaopatrzenie ,nagrody i wyjazdy na ryby. Własne pieniądze jakie wkładam w moją pracę w zarządzie ,to chociaż by koszt paliwa do samochodu jaką spalam załatwiając sprawy kołowe a nikt mi za to nie zwróci grosza i nie dla siebie to robię i dziadków , a dla was młodzi do to wy jesteście przyszłością związku!!!!!!!!!!!!!!! Wstyd mi za was i z niecierpliwością czekam kiedy wreszcie zostaniecie takimi dziadkami z poczuciem obowiązku i bezinteresownością !!!! Młodzi Koledzy - wykażcie się !!!! Pozdrawiam Dziadków i życzę im dalszych sukcesów w organizowaniu młodzieży wedkowania.
Wiesz co Zbig 28 za te twoje słowa które wyżej napisałeś to chętnie bym cię pocałował w czółko.Właśnie takich ludzi jak ty trzeźwo myślących nam potrzeba w naszym kochanym wędkarstwie.Chętnie widział bym Cię u mnie w kole, no i oczywiście w zarządzie.Serdecznie pozdrawiam.Widzę,że atmosfera jest super i oby tak pozostało.Siemanko
Witam wszystkich dziadków. Śmiem się tak tytułować z rangi bycia prezesem w swoim kole od tej kadencji, aczkolwiek daleko mi jeszcze do zostania prawdziwym dziadkiem. Nawiązując do tematu KYLONA powiem tak że w lutym tego roku w moim kole nastąpiły zmiany wiekowe. Z 9 członków zarządu koła 6 osób to nowi i młodzi ludzie, gdzie najmłodszy ma 18 lat. Na chwilę obecną nie mogę w 100 % powiedzieć czy jest lepiej niż poprzednio. Na pewno inaczej. Widać chęć działania i wspierania zarówno przez członków koła jak i przeciętnych wędkarzy. Moje zdanie na temat dziadków jest takie "Nie każdy dziadek jest starym pierdzielem". I osoby starsze widzą w pracy społecznej sens życia i znam takich. Dlatego mówienie o członkach zarządów dziadki na pewno niektórym sprawia przykrość. Potwierdzę słowa niektórych kolegów sami dajmy coś od siebie a później wymagajmy od dziadków. Nadmienię tylko że moim wnioskiem jest i było aby zmienić ordynację wyborczą i wprowadzić kadencyjność stanowisk. Pozdrawiam kumatych dziadków.
Tak oczywiście nie raz człowiekowi robi się przykro.Ludzie poświęcają swój czas,chcą żeby było jak najlepiej i za to dostają niezłe cięgi.Takie życie co zrobić.A co nie którzy myślą,że zarządy to tylko sami złodzieje i stare pryki.A wcale tak nie jest.Oczywiści ja się nie użalam ,wchodząc do zarządu zdawałem sobie sprawę,że zajmie mi to ileś tam czasu.
A tak nawiasem mowiąc,kto przychodzi na czyny,przeważnie sam zarząd,a gdzie sa pozostali wedkarze.Sa oczywiscie na rybkach,albo stoja na placu,albo z budka z piwem i narzekaja.Takie mamy społeczeństwo niestety.Za to wystukiwac na klawiaturze bzdety, to sa pierwsi.
No cóż, najłatwiej stać obok i krytykować, wytykać błędy, samemu nic nie robiąc. Może to już taka nasza polska cecha narodowa, narzekanie. Społecznie udzielam się już powyżej 10 lat i nigdy nie oczekiwałem i nie oczekuję zapłaty za swój poświęcony czas. Może kiedyś ktoś powie, że to dobry chłop był. Tego życzę wszystkim " Dziadkom".
Oczywiście można powiedzieć,że w całej naszej kochanej Polsce jest tak wszędzie w naszych kołach.Podam tylko przykład-jak jest akcja sprzątania wód przynależnych do koła to wiecie kto sprząta?Jak wiecie to sobie odpowiedzcie sami.Jest takie przysłowie-Ci co najwięcej narzekają to najmniej robią.Jak może być dobrze i co raz lepiej jeśli koło liczy 800 ludzi a robi 10.
Bo nam Koledzy - tym dziadkom , mimo wszystko zależy. I dla tego pomimo krytyki młodych kolegów ,dalej będziemy robili dobrą robotę. Mimo że zamiast wdzięczności będziemy wysłuchiwać krytyki- jeśli słusznej, to tylko chwała jej za to-.!!!!!
No tak sprzątają tylko ci z zarządu. Ciekawe który z kolegów myśli ze nikt więcej nie sprząta .Trochę skruchy może koledzy by zrobili , bo akurat ten wpis jest nie na miejscu . Każdy sprząta jak zajmuje łowisko ,bo inaczej dostanie mandat . Oczywiście mowa o sprzątaniu a nie śmieceniu .Użalanie się nad takim wpisem co to koledzy piszą to dla mnie żałosne jest . Może podam hasło na przyszłość, żądasz czystości zachowaj ją sam . Problem z głowy . Czapeczka.
No ta- niektórzy sprzątają bo się mandatu boją. Samo łowisko to każdy ma obowiązek sprzątnąć i to zanim zacznie wędkowanie . A resztę brzegu to można mieć w rusuturze i niech się inni martwią. Szlachetne to zaiste posprzątać tylko po sobie. Pozdro.
Oczywiście że szlachetne jest sprzątanie po sobie. Gdyby każdy sprzątał i zabierał swoje śmieci to nie było by śmieci nad wodą .To chyba zrozumiałe prawda.
Wielokrotnie bywałem na akcjach sprzątania organizowanych przez moje koło. Niestety, naoglądałem się obrazków które mnie zniechęciły. Dlatego tez zaprzestałem uczestniczenia w czynach. Ja po prostu nie pasuję do tego towarzystwa. Oczywiście nie mam tu pretensji personalnie do mojego Kolegi Prezesa, ale kilku działaczy bym chętnie utopił. Popieram wniosek Kolegi Kylona o rozumne podejście do problemu działalności społecznej. W sumie mam wiele szacunku do ludzi którzy usiłują coś zmienić i poświęcają swój cenny czas. Ja już w życiu trochę podziałałem społecznie, mam kilka fajnych osiągnięć na koncie, ale juz sie tym zmęczyłem. Teraz zostawiam pole do popisu młodym. O czystość łowisk dbam sam dla siebie, sprzątam po sobie i po innych. Dbam o czystość łowisk przez cały rok, nie tylko przy okazji czynów. Pozdrawiam Kolegów działaczy i życzę powodzenia.
Kilka lat temu z okazji akcji "Sprzątanie Świata " apelowałem do kolegów o przyjście i sprzątanie terenu wokół naszego jeziorka. I co ? Przyszedł gospodarz koła i ja z moimi wychowankami. Reszta akurat w tym czasie nie miała czasu...
Ja powiem tak - nieco podobnie jak jeden z Kolegów powyżej - są dziadki w pozytywnym tego słowa znaczeniu i są stare pierdziele. Dziadki są OK, są dziadkami z powodu wieku, fakt, że zajmują stanowiska w Zarządach Kół nie ma tu nic do rzeczy. Najczęściej są emerytami, mają sporo czasu i - co najważniejsze - chęci. Nic do nich nie mam, Prezes mojego Koła też młodzikiem nie jest (podobnie jak reszta Zarządu) i złego słowa o nim nie powiem. Fajni ludzie, starają się zarządzać jak najlepiej. Są zarybienia, są zawody i to fajne zawody z ciekawymi nagrodami i super atmosferą, imprezy typu pożegnanie lata, zakończenie sezonu, otwarcie sezonu na drapieżniki, chronią wody, są kontrole. Duża ilość członków to potwierdza. Jakby było źle to nie byłoby nas aż tylu.
Ale wiem, że są Koła, które są traktowane przez Prezesów jak własność prywatna (moje koło, moja woda!), wszelkie imprezy organizowane są pod kątem upodobań Prezesa i Członków Zarządu, wszelkie zarybienia są ku ich uciesze, a wędkarze mają płacić, łowić i siedzieć cicho. Stworzyli oni sobie towarzystwo wzajemnej adoracji i nie można ich ruszyć.
Może który z was Koledzy ,zna i podrzuci dobry pomysł na to jak zmobilizować młodych członków kół do pracy w zarządach . Chętnie poczytam wasze sugestie i pomysły . Jeśli będą sensowne to wykorzystam je w pracy z młodymi Kolegami. Pozdro.
Cieszę się z atmosfery jaka do tej pory panuje w tym wątku.Wszyscy wyrażamy swoje zdania nikt się nie kłóci.Bardzo fajnie i ciepło napisał Ghostmir i pisag,a wiemy jaki cięty mają język,aż się bałem,ale jest superowo i powiem wam,że o taką atmosferę mi chodziło,czyli można spoko pogadać.Na pewno Ci co w tym wątku biorą udział wiedzą,że troszkę czasu trzeba poświęcić w zarządzie.Oczywiście,że nikt wiecznie nie będzie działał jak to ujął kol. Ghostmir ileś czasu już poświęcił to teraz niech ktoś następny troszkę popracuje i chwała mu za to.Uważam,że czasy krętactw się skończyły ludzie bardziej są odważni i można sobie wszystko wyjaśnić na zebraniach.Nawet taki internet daje możliwość śledzić co koła oferują jak pracują co organizują i na co wydaja pieniądze.Sam po zebraniu sprawozdawczym umieszczę na swoim blogu na co i ile wydaliśmy kasy niech wszyscy wiedzą nie mam nic do ukrycia.Myślę,że powinny to zrobić inne koła,przecież to nie jest tajemnica,a tym sposobem możemy podnieść większe zaufanie do zarządów przez wędkarzy.Serdecznie pozdrawiam.
Mnie tez Kolego KYLON cieszy fakt, że nasze wspólne pyskówki odeszły w zapomnienie. Ty wiesz co myślę o zawodach, zarządach, PZW, i ja wiem co Ty myślisz. I tak powinno być. Nasze mordobicia były niepotrzebne i cieszę się że to już przeszłość. Pozdrawiam.
Oczywiście. Jest tu wiele osób, które potrafią rozmawiać. Niestety jest tez wielu troli. Podkreślałem już kilka razy, że do czasu jak mnie ktoś nie zacznie kąsać, ja tez powstrzymam się od kąsania. Jednak nie odpuszczę nikomu, kto będzie mnie gryzł w chamski sposób. Nie ma to nic wspólnego z kulturą. T zwykły odruch obronny. Teraz tez toczę taki bój z jednym .... pominę słowo. I z góry Was wszystkich przepraszam, jeśli moje słowa kogoś urażą. Nie mam zamiaru czołgać sie przed nikim, kto mnie poniewiera. Tak mam. I są tylko dwa wyjścia. Albo będę sobą, albo muszę stąd odejść.
Założyłem ten wątek bo troszkę się wkurzyłem w poście,,dyskryminacja spiningistów na słowa kol. Hubi.Ja wiem,że ma prawo się wypowiedzieć ale chyba nie w ten sposób.Uważam,że powinniśmy już odejść od stereotypów i ciągle twierdzić,że zarządy kół to dziadki itd.Na pewno dużo się zmieniło i zmienia,a jak wiemy ciężko namówić młodzież do zasiadania w zarządach,choć i w niektórych kołach w Polsce są młodzi.Nie twierdzę,że i właśnie takich dziadków nie ma,ale to jest tylko zasługą członków koła, którzy przychodzą na zebrania i właśnie takich wybierają.Wszyscy doskonale wiemy jak ciężko jest kogoś namówić do działania w zarządzie i nie oszukujmy się,że tak nie jest,osobiście należę do wędkarskiej braci od 86r.i jestem na każdym zebraniu co rok bo nie jest mi obojętne jakie decyzje właśnie na zebraniu są podejmowane.Nie mówię,że trzeba ich całować po rękach,ale jakiś szacunek dla nich powinien być.Proszę o kulturalne wypowiedzi i nie kłócenie się.Sacuneczek dla wszystkich.
Może i racja .Ale o jakim szacunku mowa. Szacunek według mojego pojęcia powinien działać w obie strony . Natomiast jeżeli ktoś do mnie niema poszanowania za grosz ,to niech nie oczekuje szacunku ode mnie .
Oczywiście kol. rubin44 masz słuszną rację.Szacunek powinien działać w obie strony.Ja uważam i tak robię,że trzeba słuchać wędkarzy swojego koła wyciągać wnioski i podejmować mądre i przyzwoite decyzje.Ale wiadomo,że wszystkim się nie dogodzi.Osobiście nie rozgraniczam i nie nazywam nikogo starymi dziadkami czy tym podobne.Wszyscy jesteśmy ludźmi którzy wędkują i właśnie powinniśmy się szanować nie patrząc na wiek,ale oczywiście osoby starsze zasługują szczególnie na poważanie i szacunek.Pozdrawiam serdecznie.
Muszę przyznać ci rację . Kiedyś i my będziemy starymi prykami . Nie na miejscu jest nazywać kogoś starymi prykami czy też ramolami . Szacunek należy się dla wszystkich bez wyjątku. Można wyrażać swoją opinie bez szkalowania innych .Pozdrawiam
Oczywiście, że nie można generalizować. Praca w zarządach kól i innych ciałach statutowych jest pracą społeczną. Dlatego też wszystkim tym, którzy wykonują ją należycie, zgodnie z uchwałami, planem pracy i budżetem przyjętym przez walne zgromadzenie należy się szacunek. Bez względu na wiek !
Poświęcają swój czas aby zapewnić nam, szeregowym wędkarzom, pełniejszą realizację swojej pasji.
Tak, wiem, są takie zarządy, które nie liczą się zasadami, regulaminami i statutem. Lekceważą swoich członków wykorzystująć środki finansowe będące w dyspozycji koła do celów niezgodnych z przyjętymi na walnym zgromadzeniu uchwałami.
Dlatego też mamy okazję raz w roku ich rozliczyć i żądać wyjaśnień.
Możemy też na dorocznym zebraniu przegłosować wniosek o zwołanie zgromadzenia członków koła w trybie nadzwyczajnym w celu odwołania źle pracującego zarządu. Takie zebranie musi się odbyć w ciągu miesiąca.
Tak więc na poziomie koła problem "dziadków" raczej nie istnieje. Można ich łatwo zmienić. Pod warunkiem, że odpowiednia liczba niezadowolonych przyjdzie zagłosować.
Jest poważniejszy problem. Problem wyborów delagata (-ów) na walne zgromadzenie w okręgu PZW. To dopiero tam zaczynają się frukta jak : dietki, pensje, delegacyjki, komóreczki itd.
To delegaci wybierają władze okręgowe i delegatów na zjazd krajowy.
Kiepski, nie mający programu i celów działania wybrany w kole delegat, to woda na młyn rozdających karty pseudodziałaczy okręgowych. Nakryją go czapkami !
To od szczebla okręgu zaczyna się problem "dziadków". To tam wielu z nich zapuściło korzenie, pełniąc funkcję przez wiele kadencji. Często dożywotnio. To oni kreują politykę związku unikając jakiegokolwiek merytorycznego rozliczenia. Statut i regulaminy oraz grupowa solidarność pozwalają czuć się im bezpiecznie i komfortowo.
Tak więc problem tzw. "dziadków" to raczej sprawa zasiedziałości we władzach niż faktyczny wiek. Znam wielu Kolegów między 40 a 60 rokiem życia, których doświadczenie, pomysły, chęć działania, umiejętności organizacyjne są bezcenne ! Takich nie trzeba i nie można wykluczać. Jeżeli mają coś ciekawego do zaproponowania, należy to z premedytacją dla dobra wspólnego wykorzystać.
Należy też dążyc do zmian w statucie polegających na ograniczeniu zasiadania we władzach związkowych do dwóch następujących po sobie kadencji. No, ale do tego potrzebna jest frekwencja na zebraniach i myślący delegaci na zjazd okręgowy.
Jeden z "dziadków" ( 58 )
I znów wypowiedz wyrwana z próżni bez sensu!!!! Widzę was młodzi koledzy jak rwiecie się do pracy w zarządach kół.i pusty śmiech mnie bierze. Czy któryś z was ma czas społecznie i bez interesownie zajmować się pracą w zarządzie?Widzę to na zebraniach sprawozdawczych, przychodzi was kilku na setki członków kola i gdy te stare dziadki jak ich zwiecie próbują was zaprosić i nakłonić do współpracy, to nigdy nie macie czasu !!!!!!!!! A ja wiem, i mogę dać za to głowę że rajcuje was tylko wędkowanie a nie społeczna praca w zarządzie, za którą teraz obarczacie tych dziadków. Tak!!!!!, Dziadki to elita waszego koła i wręcz domagam się dla nich szacunku a nie krytyki !!!! Bo oni za swoją pracę ,społeczną i bez interesowną , najczęściej mają płacone pyskówką i pretensjami z waszej młodzi strony!!!!
Ci dziadkowie a między innymi i ja , za własne pieniądze i wolny czas ,organizują dla was a nie dla siebie zaopatrzenie ,nagrody i wyjazdy na ryby. Własne pieniądze jakie wkładam w moją pracę w zarządzie ,to chociaż by koszt paliwa do samochodu jaką spalam załatwiając sprawy kołowe a nikt mi za to nie zwróci grosza i nie dla siebie to robię i dziadków , a dla was młodzi do to wy jesteście przyszłością związku!!!!!!!!!!!!!!!
Wstyd mi za was i z niecierpliwością czekam kiedy wreszcie zostaniecie takimi dziadkami z poczuciem obowiązku i bezinteresownością !!!!
Młodzi Koledzy - wykażcie się !!!!
Pozdrawiam Dziadków i życzę im dalszych sukcesów w organizowaniu młodzieży wedkowania.
Wiesz co Zbig 28 za te twoje słowa które wyżej napisałeś to chętnie bym cię pocałował w czółko.Właśnie takich ludzi jak ty trzeźwo myślących nam potrzeba w naszym kochanym wędkarstwie.Chętnie widział bym Cię u mnie w kole, no i oczywiście w zarządzie.Serdecznie pozdrawiam.Widzę,że atmosfera jest super i oby tak pozostało.Siemanko
Dzięki kolego rubin za zmianę zdania.
Dobrze prawisz Paweł oj dobrze.Pozdrawiam
Bo mnie szlak trafia jak czytam wypowiedz młodych , A,,, do roboty w kołach niech się wreszcie wezmą . Zobaczą jak to jest słodko.
Pozdro.
Pozdrawiam młodych w Zarządach Kół!
Ciągle jeszcze młody (61) Ponad 30lat w Zarządach, a obecnie K/R.
Witam wszystkich dziadków. Śmiem się tak tytułować z rangi bycia prezesem w swoim kole od tej kadencji, aczkolwiek daleko mi jeszcze do zostania prawdziwym dziadkiem.
Nawiązując do tematu KYLONA powiem tak że w lutym tego roku w moim kole nastąpiły zmiany wiekowe. Z 9 członków zarządu koła 6 osób to nowi i młodzi ludzie, gdzie najmłodszy ma 18 lat. Na chwilę obecną nie mogę w 100 % powiedzieć czy jest lepiej niż poprzednio. Na pewno inaczej. Widać chęć działania i wspierania zarówno przez członków koła jak i przeciętnych wędkarzy. Moje zdanie na temat dziadków jest takie "Nie każdy dziadek jest starym pierdzielem". I osoby starsze widzą w pracy społecznej sens życia i znam takich. Dlatego mówienie o członkach zarządów dziadki na pewno niektórym sprawia przykrość.
Potwierdzę słowa niektórych kolegów sami dajmy coś od siebie a później wymagajmy od dziadków.
Nadmienię tylko że moim wnioskiem jest i było aby zmienić ordynację wyborczą i wprowadzić kadencyjność stanowisk.
Pozdrawiam kumatych dziadków.
wielkie dzieki Kylon za tego posta,cos takiego zamierzalem napisac,ale mnie ubiegleś.Dosyc mam jusz obelzywych wpisow od nie powiem pseudo wedkarzy.
Tak oczywiście nie raz człowiekowi robi się przykro.Ludzie poświęcają swój czas,chcą żeby było jak najlepiej i za to dostają niezłe cięgi.Takie życie co zrobić.A co nie którzy myślą,że zarządy to tylko sami złodzieje i stare pryki.A wcale tak nie jest.Oczywiści ja się nie użalam ,wchodząc do zarządu zdawałem sobie sprawę,że zajmie mi to ileś tam czasu.
A tak nawiasem mowiąc,kto przychodzi na czyny,przeważnie sam zarząd,a gdzie sa pozostali wedkarze.Sa oczywiscie na rybkach,albo stoja na placu,albo z budka z piwem i narzekaja.Takie mamy społeczeństwo niestety.Za to wystukiwac na klawiaturze bzdety, to sa pierwsi.
No cóż, najłatwiej stać obok i krytykować, wytykać błędy, samemu nic nie robiąc. Może to już taka nasza polska cecha narodowa, narzekanie. Społecznie udzielam się już powyżej 10 lat i nigdy nie oczekiwałem i nie oczekuję zapłaty za swój poświęcony czas. Może kiedyś ktoś powie, że to dobry chłop był. Tego życzę wszystkim " Dziadkom".
Oczywiście można powiedzieć,że w całej naszej kochanej Polsce jest tak wszędzie w naszych kołach.Podam tylko przykład-jak jest akcja sprzątania wód przynależnych do koła to wiecie kto sprząta?Jak wiecie to sobie odpowiedzcie sami.Jest takie przysłowie-Ci co najwięcej narzekają to najmniej robią.Jak może być dobrze i co raz lepiej jeśli koło liczy 800 ludzi a robi 10.
Bo nam Koledzy - tym dziadkom , mimo wszystko zależy. I dla tego pomimo krytyki młodych kolegów ,dalej będziemy robili dobrą robotę. Mimo że zamiast wdzięczności będziemy wysłuchiwać krytyki- jeśli słusznej, to tylko chwała jej za to-.!!!!!
Coś nasza młodierz umiłka,ciekawe co o tym wszystkim myslą.
Troszeczkę Ich przytkało . I dobrze, bo może czas na refleksję i pracę.
No tak sprzątają tylko ci z zarządu. Ciekawe który z kolegów myśli ze nikt więcej nie sprząta .Trochę skruchy może koledzy by zrobili , bo akurat ten wpis jest nie na miejscu . Każdy sprząta jak zajmuje łowisko ,bo inaczej dostanie mandat . Oczywiście mowa o sprzątaniu a nie śmieceniu .Użalanie się nad takim wpisem co to koledzy piszą to dla mnie żałosne jest . Może podam hasło na przyszłość, żądasz czystości zachowaj ją sam . Problem z głowy . Czapeczka.
No ta- niektórzy sprzątają bo się mandatu boją. Samo łowisko to każdy ma obowiązek sprzątnąć i to zanim zacznie wędkowanie . A resztę brzegu to można mieć w rusuturze i niech się inni martwią. Szlachetne to zaiste posprzątać tylko po sobie.
Pozdro.
Oczywiście że szlachetne jest sprzątanie po sobie. Gdyby każdy sprzątał i zabierał swoje śmieci to nie było by śmieci nad wodą .To chyba zrozumiałe prawda.
Wielokrotnie bywałem na akcjach sprzątania organizowanych przez moje koło. Niestety, naoglądałem się obrazków które mnie zniechęciły. Dlatego tez zaprzestałem uczestniczenia w czynach. Ja po prostu nie pasuję do tego towarzystwa. Oczywiście nie mam tu pretensji personalnie do mojego Kolegi Prezesa, ale kilku działaczy bym chętnie utopił. Popieram wniosek Kolegi Kylona o rozumne podejście do problemu działalności społecznej. W sumie mam wiele szacunku do ludzi którzy usiłują coś zmienić i poświęcają swój cenny czas. Ja już w życiu trochę podziałałem społecznie, mam kilka fajnych osiągnięć na koncie, ale juz sie tym zmęczyłem. Teraz zostawiam pole do popisu młodym. O czystość łowisk dbam sam dla siebie, sprzątam po sobie i po innych. Dbam o czystość łowisk przez cały rok, nie tylko przy okazji czynów. Pozdrawiam Kolegów działaczy i życzę powodzenia.
Kilka lat temu z okazji akcji "Sprzątanie Świata " apelowałem do kolegów o przyjście i sprzątanie terenu wokół naszego jeziorka. I co ? Przyszedł gospodarz koła i ja z moimi wychowankami. Reszta akurat w tym czasie nie miała czasu...
Czy masz na myśli członków zarządu, czy wszystkich członków waszego koła ?
Ja powiem tak - nieco podobnie jak jeden z Kolegów powyżej - są dziadki w pozytywnym tego słowa znaczeniu i są stare pierdziele.
Dziadki są OK, są dziadkami z powodu wieku, fakt, że zajmują stanowiska w Zarządach Kół nie ma tu nic do rzeczy. Najczęściej są emerytami, mają sporo czasu i - co najważniejsze - chęci.
Nic do nich nie mam, Prezes mojego Koła też młodzikiem nie jest (podobnie jak reszta Zarządu) i złego słowa o nim nie powiem. Fajni ludzie, starają się zarządzać jak najlepiej. Są zarybienia, są zawody i to fajne zawody z ciekawymi nagrodami i super atmosferą, imprezy typu pożegnanie lata, zakończenie sezonu, otwarcie sezonu na drapieżniki, chronią wody, są kontrole. Duża ilość członków to potwierdza. Jakby było źle to nie byłoby nas aż tylu.
Ale wiem, że są Koła, które są traktowane przez Prezesów jak własność prywatna (moje koło, moja woda!), wszelkie imprezy organizowane są pod kątem upodobań Prezesa i Członków Zarządu, wszelkie zarybienia są ku ich uciesze, a wędkarze mają płacić, łowić i siedzieć cicho.
Stworzyli oni sobie towarzystwo wzajemnej adoracji i nie można ich ruszyć.
Jacy Członkowie Taki Zarząd . Amen.
Może który z was Koledzy ,zna i podrzuci dobry pomysł na to jak zmobilizować młodych członków kół do pracy w zarządach . Chętnie poczytam wasze sugestie i pomysły . Jeśli będą sensowne to wykorzystam je w pracy z młodymi Kolegami.
Pozdro.
Maksymilian . Naprawdę ZŁOTA MYŚL,Pogratulować.
Cieszę się z atmosfery jaka do tej pory panuje w tym wątku.Wszyscy wyrażamy swoje zdania nikt się nie kłóci.Bardzo fajnie i ciepło napisał Ghostmir i pisag,a wiemy jaki cięty mają język,aż się bałem,ale jest superowo i powiem wam,że o taką atmosferę mi chodziło,czyli można spoko pogadać.Na pewno Ci co w tym wątku biorą udział wiedzą,że troszkę czasu trzeba poświęcić w zarządzie.Oczywiście,że nikt wiecznie nie będzie działał jak to ujął kol. Ghostmir ileś czasu już poświęcił to teraz niech ktoś następny troszkę popracuje i chwała mu za to.Uważam,że czasy krętactw się skończyły ludzie bardziej są odważni i można sobie wszystko wyjaśnić na zebraniach.Nawet taki internet daje możliwość śledzić co koła oferują jak pracują co organizują i na co wydaja pieniądze.Sam po zebraniu sprawozdawczym umieszczę na swoim blogu na co i ile wydaliśmy kasy niech wszyscy wiedzą nie mam nic do ukrycia.Myślę,że powinny to zrobić inne koła,przecież to nie jest tajemnica,a tym sposobem możemy podnieść większe zaufanie do zarządów przez wędkarzy.Serdecznie pozdrawiam.
Dobra myśl Kylon przedstawić tutaj sprawozdanie Komisji Rewizyjnej. Ale znajdą się i tacy co skrytykują,że nabijamy sobie punkty
na szacunek to trzeba sobie panowie zasłużyć . nie wystarczy być starym pierdołą.
No ty to na pewno na niego zasługujesz!!!
Mnie tez Kolego KYLON cieszy fakt, że nasze wspólne pyskówki odeszły w zapomnienie. Ty wiesz co myślę o zawodach, zarządach, PZW, i ja wiem co Ty myślisz. I tak powinno być. Nasze mordobicia były niepotrzebne i cieszę się że to już przeszłość. Pozdrawiam.
czyż nie jest o wiele milej i przyjemniej poczytać takie wpisy.Nie ze wszystkim musimy sie zgadzac,i bic brawa,I tak trzymać
Oczywiście. Jest tu wiele osób, które potrafią rozmawiać. Niestety jest tez wielu troli. Podkreślałem już kilka razy, że do czasu jak mnie ktoś nie zacznie kąsać, ja tez powstrzymam się od kąsania. Jednak nie odpuszczę nikomu, kto będzie mnie gryzł w chamski sposób. Nie ma to nic wspólnego z kulturą. T zwykły odruch obronny. Teraz tez toczę taki bój z jednym .... pominę słowo. I z góry Was wszystkich przepraszam, jeśli moje słowa kogoś urażą. Nie mam zamiaru czołgać sie przed nikim, kto mnie poniewiera. Tak mam. I są tylko dwa wyjścia. Albo będę sobą, albo muszę stąd odejść.