Witam wszystkich. W związku z tym że jestem początkującym wędkarzem, moje pytanie może okazać się zabawne i bezsensowne, jednak zapytam: Chciałbym zgłębiać tajniki wędkarstwa tam gdzie mam najbliżej, czyli na Odrze, na wysokości wsi Pomorsko i Brody. Gdyby czasem któregoś pięknego dnia, zdarzyło mi się złapać jakąś konkretną, wartą zabrania do domu rybkę, to czy warto ją zabrać? Pytam o względy kulinarne, a konkretnie o jakość wody w Odrze (pomijając okres powodzi) i związany z tym stan zdrowia ryb. Kiedyś słyszałem, że z Odry ryb się nie je, bo woda jest mocno zanieczyszczona i ryby po prostu śmierdzą i mogą zawierać toksyny. Dziękuję za uwagę i proszę o odpowiedź.
Ja tak czasami sobie myślę, czy powodzie nie są zemstą natury, za zanieczyszczanie rzek. Jak spaceruje sobie brzegiem Warty w Częstochowie dzielnica Zawodzie, to się rzygać chce. Oprócz wszelkiego rodzaju syfu-śmieci jakie człowiek jest w stanie zostawić nad brzegiem ( 10m brzegu, to 1-2 worków 100l ) to jeszcze porozwalane wory z piachem po zeszłorocznej powodzi. Kto to ma sprzątnąć ?
Ja tam uważam, że każdą rybę W A R T O W Y P U S Z C Z A Ć!
To zaprocentuje w przyszłości, a skoro jesteś początkujący, to będziesz miał okazję się o tym przekonać.
Co do jakości ryb, to właśnie okazy są najniebezpieczniejsze dla zdrowia. Ryby odkładają w swoich tkankach metale ciężkie i inne paskudztwa. A im ryba starsza - i co za tym idzie większa - tym więcej tych "pyszności" zdążyła zmagazynować w sobie.
Nawet jeśli Odra się oczyściła i wygląda całkiem nieźle, to np. metrowy sandaczyk pamięta pewnie czasy pierwszych wolnych wyborów w Polsce.
Widziałem niedawno badania na ten temat prowadzone w Wiśle i nie wygląda to nadal zbyt dobrze, mimo że woda już znacznie się oczyściła.
Zadałem to pytanie z czystej ciekawości. Jestem miłośnikiem survivalu, a więc także dzikiej przyrody. Nie zamierzam więc wyławiać hurtowo ryb, aby mieć co tydzień pełną lodówkę;-) Kiedy udaję się na leśną przechadzkę i planuję na przykład poszukać jagód, to idę z 0,5 litrowym słoiczkiem, a nie z wiadrem;-) Tak samo będzie w przypadku ryb. Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
Zadałem to pytanie z czystej ciekawości. Jestem miłośnikiem survivalu, a więc także dzikiej przyrody. Nie zamierzam więc wyławiać hurtowo ryb, aby mieć co tydzień pełną lodówkę;-) Kiedy udaję się na leśną przechadzkę i planuję na przykład poszukać jagód, to idę z 0,5 litrowym słoiczkiem, a nie z wiadrem;-) Tak samo będzie w przypadku ryb. Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
Nie przejmuj się, to przypadłość tego portalu, ktoś zawsze włoży Ci między słowa złe zamiary.:)
Woj. dolnośląskie. Odra od Brzegu Dolnego gdzie znajdują się Rokita SA. Zakłady chemiczne. Centralna oczyszczalnia ścieków do nie wiem dokąd. Powiem krótko SYF !!!
Jako że to jest portal wędkarski, a pisałeś, że jagody też mogą być to uważaj na chorobę "bomblownica" którą to można się "zarazić" jedząc jagody prosto z krzaka.
Dziękuję za informację, ale zdaję sobie sprawę, że jedzenie jagód prosto z krzaka, to głupota w czystej postaci:) Survival to bardziej umiejętność unikania kłopotów, a nie wychodzenia z nich, dlatego też jem jagody dopiero po odpowiedniej obróbce. Pozdrawiam.
Witam wszystkich.
W związku z tym że jestem początkującym wędkarzem, moje pytanie może okazać się zabawne i bezsensowne, jednak zapytam:
Chciałbym zgłębiać tajniki wędkarstwa tam gdzie mam najbliżej, czyli na Odrze, na wysokości wsi Pomorsko i Brody. Gdyby czasem któregoś pięknego dnia, zdarzyło mi się złapać jakąś konkretną, wartą zabrania do domu rybkę, to czy warto ją zabrać? Pytam o względy kulinarne, a konkretnie o jakość wody w Odrze (pomijając okres powodzi) i związany z tym stan zdrowia ryb. Kiedyś słyszałem, że z Odry ryb się nie je, bo woda jest mocno zanieczyszczona i ryby po prostu śmierdzą i mogą zawierać toksyny.
Dziękuję za uwagę i proszę o odpowiedź.
Bez obaw. To już nie ta sama Odra sprzed 20 lat, kiedy każda ryba ociekała mazutem i smarami z barek. Ryby są zdrowe i jadalne.
Ja tak czasami sobie myślę, czy powodzie nie są zemstą natury, za zanieczyszczanie rzek. Jak spaceruje sobie brzegiem Warty w Częstochowie dzielnica Zawodzie, to się rzygać chce. Oprócz wszelkiego rodzaju syfu-śmieci jakie człowiek jest w stanie zostawić nad brzegiem ( 10m brzegu, to 1-2 worków 100l ) to jeszcze porozwalane wory z piachem po zeszłorocznej powodzi. Kto to ma sprzątnąć ?
Cierpi zawsze jedynie Bałtyk.
Ja tam uważam, że każdą rybę W A R T O W Y P U S Z C Z A Ć!
To zaprocentuje w przyszłości, a skoro jesteś początkujący, to będziesz miał okazję się o tym przekonać.
Co do jakości ryb, to właśnie okazy są najniebezpieczniejsze dla zdrowia. Ryby odkładają w swoich tkankach metale ciężkie i inne paskudztwa. A im ryba starsza - i co za tym idzie większa - tym więcej tych "pyszności" zdążyła zmagazynować w sobie.
Nawet jeśli Odra się oczyściła i wygląda całkiem nieźle, to np. metrowy sandaczyk pamięta pewnie czasy pierwszych wolnych wyborów w Polsce.
Widziałem niedawno badania na ten temat prowadzone w Wiśle i nie wygląda to nadal zbyt dobrze, mimo że woda już znacznie się oczyściła.
Pozdrawiam
Daniec
Zadałem to pytanie z czystej ciekawości. Jestem miłośnikiem survivalu, a więc także dzikiej przyrody. Nie zamierzam więc wyławiać hurtowo ryb, aby mieć co tydzień pełną lodówkę;-)
Kiedy udaję się na leśną przechadzkę i planuję na przykład poszukać jagód, to idę z 0,5 litrowym słoiczkiem, a nie z wiadrem;-) Tak samo będzie w przypadku ryb.
Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
Zadałem to pytanie z czystej ciekawości. Jestem miłośnikiem survivalu, a więc także dzikiej przyrody. Nie zamierzam więc wyławiać hurtowo ryb, aby mieć co tydzień pełną lodówkę;-)
Kiedy udaję się na leśną przechadzkę i planuję na przykład poszukać jagód, to idę z 0,5 litrowym słoiczkiem, a nie z wiadrem;-) Tak samo będzie w przypadku ryb.
Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
Nie przejmuj się, to przypadłość tego portalu, ktoś zawsze włoży Ci między słowa złe zamiary.:)
Woj. dolnośląskie.
Odra od Brzegu Dolnego gdzie znajdują się Rokita SA. Zakłady chemiczne. Centralna oczyszczalnia ścieków do nie wiem dokąd.
Powiem krótko SYF !!!
Uderz w stół, a nożyce się odezwą!
Niestety spora część wędkarzy zabiera wiadro i zamiast iść na jagody, napycha je rybami.:(
Pozdrawiam
Daniec
Jako że to jest portal wędkarski, a pisałeś, że jagody też mogą być to uważaj na chorobę "bomblownica" którą to można się "zarazić" jedząc jagody prosto z krzaka.
Dziękuję za informację, ale zdaję sobie sprawę, że jedzenie jagód prosto z krzaka, to głupota w czystej postaci:) Survival to bardziej umiejętność unikania kłopotów, a nie wychodzenia z nich, dlatego też jem jagody dopiero po odpowiedniej obróbce. Pozdrawiam.