Miałem wolny wekend 20 godzin nad wodą i wielka kicha zalew sulejowski pilica wolburka zal.cieszanowicki bugaj ani jednego pożądnego okazu same blotki jedynie okonki się postaraly co prawda to wszystko było z brzegu i spining ale zmienię to w następn sobotę i niedzielę Panowie a może wy coś powiecie na temat z tytułu posta
Nie wiem czy brak. Ja tam na wyniki spinningowe nie narzekam, wyjątkiem był dzień dzisiejszy - nic nie wyholowałem, ale ryba na kiju była. Tyle, że nie chciało mi się za nią gonić na łodzi o.O Z brzegu przeważnie udaje się wyholować ładnego szczupaka w akompaniamencie młodszych kolegów. Również ostatnia (spóźniona!) wyprawa była bezowocna, ale nie jest źle.
Jak co drugi osobnik był na haku to dobrze wie co będzie jeżeli pochełpi się na byle co i jest ostrożny. Na pewno są tylko bardziej doświadczone i mądre.
pisaq jaki to jest duży szczupak według Ciebie ? Metrowe wyciągasz ? Jeżeli tak to jakim sposobem ? Dżerkujesz woblerem, gumką ? Czy może obrotówkami ?
Duży znaczy metrówa ;) A ja wyciągam ładne, czyli...ładne wizualnie, o ładnym ubarwieniu i ładnie walczące. Do 70cm, większych niet, przeważnie "okołowymiarówki", ale zabawa jest. Wszystko puszczam choć ustanowiłem sobie górny i dolny wymiar. Używam dużych blach wahadłowych bez zbędnych ubarwień, jeden kolor (miedź lub srebro) i chwościk domowej roboty. W drugiej kolejności kopyta od 8 do 12cm (mniej-więcej). Czasem mieszam wodę woblerami, ale płytko schodzącymi. Nie jerkuje, nie trollinguje. Po prostu spaceruję albo pływam i mieszam wodę. Nie jestem łowcą okazów i dobrze mi się żyję z tą świadomością. Aha, i to nie zmienia faktu, że na wyniki nie narzekam ;) Pozdrawiam.
Zawsze warto! Nie ma jak nad wodą ;) Nie mam pieniędzy na takie rzeczy jak trolling czy zestaw 10 wędek na spinning. Spinninguje minimalistycznie, że tak powiem. Z brzegu - jedna wędka i torba. Z łodzi maksymalnie trzy kije, echo, torba(przynęty, akcesoria, dokumenty) i jakieś śniadanko.
Moim zdaniem, jeżeli nie mamy pojęcia o batymetrii zbiornika to najlepiej obławiać pas trzcin i sąsiedztwo - nie ma siły, żeby jakiś kaczodzioby nie uderzył. A mając opracowaną jakąś łowną przynętę mamy o wiele większe szanse - no nie ma siły!
Miałem wolny wekend 20 godzin nad wodą i wielka kicha zalew sulejowski pilica wolburka zal.cieszanowicki bugaj ani jednego pożądnego okazu same blotki jedynie okonki się postaraly co prawda to wszystko było z brzegu i spining ale zmienię to w następn sobotę i niedzielę Panowie a może wy coś powiecie na temat z tytułu posta
Nie wiem czy brak.
Ja tam na wyniki spinningowe nie narzekam, wyjątkiem był dzień dzisiejszy - nic nie wyholowałem, ale ryba na kiju była. Tyle, że nie chciało mi się za nią gonić na łodzi o.O
Z brzegu przeważnie udaje się wyholować ładnego szczupaka w akompaniamencie młodszych kolegów. Również ostatnia (spóźniona!) wyprawa była bezowocna, ale nie jest źle.
nima ryb, bo żem je wszystkie zeżarł!
Jak co drugi osobnik był na haku to dobrze wie co będzie jeżeli pochełpi się na byle co i jest ostrożny. Na pewno są tylko bardziej doświadczone i mądre.
pisaq jaki to jest duży szczupak według Ciebie ? Metrowe wyciągasz ? Jeżeli tak to jakim sposobem ? Dżerkujesz woblerem, gumką ? Czy może obrotówkami ?
Duży znaczy metrówa ;) A ja wyciągam ładne, czyli...ładne wizualnie, o ładnym ubarwieniu i ładnie walczące. Do 70cm, większych niet, przeważnie "okołowymiarówki", ale zabawa jest. Wszystko puszczam choć ustanowiłem sobie górny i dolny wymiar.
Używam dużych blach wahadłowych bez zbędnych ubarwień, jeden kolor (miedź lub srebro) i chwościk domowej roboty.
W drugiej kolejności kopyta od 8 do 12cm (mniej-więcej).
Czasem mieszam wodę woblerami, ale płytko schodzącymi.
Nie jerkuje, nie trollinguje. Po prostu spaceruję albo pływam i mieszam wodę.
Nie jestem łowcą okazów i dobrze mi się żyję z tą świadomością.
Aha, i to nie zmienia faktu, że na wyniki nie narzekam ;)
Pozdrawiam.
Właśnie to chciałem wiedzieć ;d mam zamiar w ten albo przyszły weekend wypłynąć na spinning i się zastanawiam po prostu czy warto ;p
Zawsze warto! Nie ma jak nad wodą ;)
Nie mam pieniędzy na takie rzeczy jak trolling czy zestaw 10 wędek na spinning.
Spinninguje minimalistycznie, że tak powiem. Z brzegu - jedna wędka i torba. Z łodzi maksymalnie trzy kije, echo, torba(przynęty, akcesoria, dokumenty) i jakieś śniadanko.
Moim zdaniem, jeżeli nie mamy pojęcia o batymetrii zbiornika to najlepiej obławiać pas trzcin i sąsiedztwo - nie ma siły, żeby jakiś kaczodzioby nie uderzył.
A mając opracowaną jakąś łowną przynętę mamy o wiele większe szanse - no nie ma siły!
Połamania!