Reklama
  • dyziu2012-09-14 10:57:54

    tak sobie  siedzę i tak sobie czytam.....

    aż nagle naszła mnie ochota żeby w końcu  , pierwszy raz napisać coś od siebie, a jako że wypiłem 3 piwka i to i wena sie pojawiła.

    wpis dotyczy jeziora brajnickiego które znajduje się niedaleko Szczytna.

    Jeździłem tam w tym roku 5 razy....za kazdym razem tragedia.napierw majówka - bite 9 dni nęcenia i poławiania i ....totalna nuuuuda.ostatniego dnia pożegnał mnie karaś 1,7 kg wiec uznałem że jednak coś w tym jezirze "siedzi"

    potem kolejny wyjazd i kolejne rozczarowania....same płoteczki , krasnopiórki ukleje i leszczyki.

    już miałem sie zniechęcić , ale "szef" u którego nocowaliśmy pokazał nam fajną zabawę - podrywka=kilka żywczyków, a żywczyki oznaczały okonie...no może okonki , przez chwile fajnie sie łowiło ale szybko sie znudziło - człowiek nie czuje jak mu sie rymuje

    wróciłem więc do prób złowienia upragnionego lina...bez skutku

    w sierpniu kolejny wyjazd i znowu to samo - drobnica

    i tak miłajały kolejne wyjaazdy i dni spędzone na pomoście

    we wrześniu praca sprawiła że miałem okazję przejeżdżać przez te okolice 06.09...jako że był to czwartek to wykonałem szybki tel do szefa że w piątek mnie nie będzie.Tak oto trafił mi się 5-y wyjazd nad to jezioro.

    byłem sam więc nikt mi nie zżędził "chodźmy już" , "już mi się tu nudzi" , tak oto przesiedziałem na pomoście ały czwartkowy wieczór , prawie cały piatek i sobotę rano....efekty jak zwykle - brobnica.Sobota ok 14:10 nagle spławik znika pod wodą , nawet mi sie nie chciało papierosa odkładać żeby pożadnie zaciąć , ale czuję że coś siedzi. trzymając w jednej ręce papierosa a w drugiej piwo(wędka między nogami) powowli ciągnę coś w stronę pomostu , coś co nie specjalnie walczy, ale stawia spory opór)przy samym pomoście swiardzam że to linek - ok 35 cm.Aż dziwne że wogóle nie walczył , leniwie rozłożyłem podbierak , podebrałem rybę , odchaczyłem i do wody - nawet zdjęcia mi sie nie chciało robić bo nie był to żaden okaz.

    właściciel był zły na mnie że mu nie pokazałem tej rybki, bo od jakiegoś czasu nie widział żeby ktoś wyjął z tego jeziora linka.

    Niedziela - ostatni dzień , wieczorem powrót do Warszawy więc cały dzień na trzeźwo , i nadal ta sama nuda.To płoteczka  , to leszczyk.Połowy brań nie daje się zaciąć bo drobnica nie może połknąć haczyka nr 10. jako że to ostatni dzień w tym sezonie to nawet ni składam wędek jak idę coś zjeść - tu objawia sie zawziętość zodikalnego strzelca.ok godz. 16 w niedzielę znowu spławik szybko znika pod wodą , energiczne zacięcie i...czuje że coś siedzi.ryba zrobiła szybki nawrót i skryła się w trzcinach przy których stał zestaw.3 min szarpania i kombinowania ale zestaw wraz z rybą nadal uwięziony.odłozyłem wędkę i pobiegłem po łódkę, podpłynałem do trzcin i ryba sama się uwolniła.spokojnie pocholowałem ją do łódki i podebrałem ręką.

    okazało się że był to ten sam linek...świadczyło o tym charakterystyczne znamię na grzbiecie , które pozostawił po sobie drapieżnik(identyczne znamię miał linek z soboty).już chciałem sie pochwalić sie że złowiłem 2 liny(linki)...ale doskonale wiem że był to ten sam złwiony 2 razy - w sobotę na czerwoneg a w niedzielę na kuku

    W ten oto sposób kończę moją przygodę z jeziorem brajnickim i ręką na sercu stwierdzam - NIE MA TAM DUŻYCH RYB.


    pozdrawiam i połamania

  • kwasik 2012-09-14 13:10:56

    To co się pokazuje na echosondzie długie na metr"

    :)

  • skydriver1 2013-06-18 21:42:23

    witam, zaliczylem urlop nad jeziorami brajnickim/swietajno/warchały w zeszłym tygodniu, w duzym skrocie sytuacja na jeziorach przedstawia sie tak:

    Brajnickie - pierwsze 2 wieczory z pomostu, przy sporej ilosci necenia ustrzelilem lacznie z 50 sztuk ryb nieprzekraczajacych 15cm...w wiekszosci krąpie, płotki i pojedyncze leszczyki i uklejki, nastepnie po zmianie miejsca lowilem juz z brzegu, również bogato nęcąć - 2 wypady o świcie zakonczone oczywiscie znow masą drobnicy oraz dwoma leszczami po 55cm...wiec ryba fajna sie tam kryje, natomiast w takim nawale drobnicy ma bardzo male szanse na branie...no ale mi sie udało:) Ryby tam sa sprytne, lowiac na feedera mialem mnostwo razy ogołocony hak bez widocznego brania, niestety to wina maluszkow.

    Warchały - dostep do wody prawie tylko z pomostów, jezioro wyjatkowo piekne, otoczone lasem, wszedzie przy brzegu daleko wychodzace w wode trzcinowiska. Lowilem jedno polopudnie do 21ej oraz rankiem nastepnego dnia. Na grunt (koszyczek) brak bran mimo necenia, wina bardzo mulistego dna, efekt na spławik to 6 leszczy do 33cm max oraz sporo płotek, krąpi i leszków wielkosci max dłoni, na żywca kilka szczupaków,w wiekszosci pistolety po 40cm...choc jednego zlapałem zacnego-75cm, ...fajne i czyste jezioro, pomosty w wiekszosci nalezace pod domki, ale znajdzie sie i takie na których mozna zasiasc na "dziko" :)

    Swietajno - wedkowalem tylko raz przez 1,5 h- plywajac rowerkiem wodnym, na spinning  trafilem kilka okoni do 25cm dlugosci, przez 3 noce wyrzucałem na trupka - brak bran. jezioro za to niesanowicie czyste, pzejrzystosc wody około 6m - polecam materac,rurke i okulary podwodne - widoki kapitalne, stada okoni i sielaw robia wrazenie - natomiast do wedkowania - jezioro bardzo trudne, ogromna ilosc roslinnosci dennej, ale do wypoczynku 1 KLASA !

  • Forum wedkuje.pl 2015-02-10 07:37:29

    Witam, podłączę się do tematu. Szukam czegoś na wakacje i rozważam też to jezioro (Brajnickie), z tym, że gdzieś wyczytałem, że jest tam dużo podwodnej roślinności. Czy z pomostu da się połowić, bez ciągłych zaczepów?? Widzę, że tu Panowie łowili z pomostów, ale chciałem się upewnić. W zeszłym roku byłem nad jeziorem Limajno i tam była tego masa (musiałem wygrabić sobie, ale tam było o tyle dobrze, że pomost do swojej dyspozycji, tu wolałbym tego uniknąć)

  • Reklama


Reklama
Reklama