To co wczoraj zobaczyłem nad naszym zbiornikiem "SUDETY" w Bielawie zjeżyło mnie do granic wytrzymałości. Kilka lat temu miasto przespało odkupienie zbiornika od zakładów włókienniczych, co w następstwie było kupienie go przez prywatnego inwestora gdzieś z Polski. Wczoraj po skończonej dzierżawie przez miasto, właściel zaczął niszczyć teren przyległy do zbiornika, firma ochroniarska przepędziła wędkarzy , a co najgorsze zaczął się spust wody, po tym jak dwa tygodnie temu miało miejsce wiosenne zarybienie zbiornika. Dokładnie w środę będąc na rybkach obserwowalem jak pięknie trze się szczupak w przybrzeżnych szuwarach, które już po części nie są w wodzie. Właściciela nie interesuje ekologia i zapowiada całkowite spuszczenie wody, co jest sukcesywnie realizowane. Przepraszam ze założyłem wątek być może w miejscu nie odpowiednim, ale moje poirytowanie jest tak ogromne, że nie panuje nad sobą. Proszę o jakieś porady, co można z tą katastrofą zrobić, jak zapobiec degradacji rybostanu w tej wodzie.
To co wczoraj zobaczyłem nad naszym zbiornikiem "SUDETY" w Bielawie zjeżyło mnie do granic wytrzymałości. Kilka lat temu miasto przespało odkupienie zbiornika od zakładów włókienniczych, co w następstwie było kupienie go przez prywatnego inwestora gdzieś z Polski. Wczoraj po skończonej dzierżawie przez miasto, właściel zaczął niszczyć teren przyległy do zbiornika, firma ochroniarska przepędziła wędkarzy , a co najgorsze zaczął się spust wody, po tym jak dwa tygodnie temu miało miejsce wiosenne zarybienie zbiornika. Dokładnie w środę będąc na rybkach obserwowalem jak pięknie trze się szczupak w przybrzeżnych szuwarach, które już po części nie są w wodzie. Właściciela nie interesuje ekologia i zapowiada całkowite spuszczenie wody, co jest sukcesywnie realizowane. Przepraszam ze założyłem wątek być może w miejscu nie odpowiednim, ale moje poirytowanie jest tak ogromne, że nie panuje nad sobą. Proszę o jakieś porady, co można z tą katastrofą zrobić, jak zapobiec degradacji rybostanu w tej wodzie.