Troche nie dziwi mie to . Niech podadza rybaci ile tysiecy ton ryb poszlo na pasze.Znam kilku z nich ,przy piwku mozna sie duzo dowiedziec. I to dlatego nie bylem tam przez kilka lat.
Od 30 lat łowiłem na Wdzydzach. Niestety 2021r. będzie pierwszym, w którym nie wykupię pozwolenia na wody, których rybostan zniszczył Zakład Rybacki Wdzydze w Czarlinie. W 2020r. wody Wdzydz i wody specjalnej rzeki Wdy wyglądały jak studnia. Każdy z wędkarzy, których spotkałem był wściekły na sieci stawiany w poprzek rzeki, żaki co 10m, tłuczenie prądem tego co przeżyło. Wiele osób kojarzy tak wyniszczające działania zakładu rybackiego Wdzydze z koniecznością finansowania nowo powstającego budynku w Parku Krajobrazowym (!), inwestycja rodziny kierującej zakłądem rybackim. W tym roku nie widziałem nawet bobrów, które zapewne nie przeżyły "połowów" agregatem prądotwórczym. Wspominanie w artykułach i na stronie zakładu rybackiego o występowaniu troci jeziorowej uważam za ponury żart. Nie wiem jak wygląda nadzór nad takimi zakładami rybackimi, ale widocznie jeżeli jest istnieje tylko teoretycznie. Pozostaje nadzieja w nowo powstającej organizacji, która zajmie się ochroną wód w Polsce.
Juz kilka lat minelo jak ostatnio lowilem na j.Wdzydze.Jestem ciekaw jak obecnie wygladaja tam polowy duzych leszcze ,troci jeziorowej,szczupaka?
byłem jakieś dwa lata temu w czarlinie na weekend i łowiłem same krąpie i małe płotki. W nocy miałem branie sandacza ale spadł mi podczas holu.
rozmawiałem z ludźmi na temat rybności tych jezior i niestety sytuacja nie wygląda za ciekawie, oczywiście za sprawą rybaków
no ale w tak ogromnym akwenie z pewnością coś ciekawego jeszcze pływa
Troche nie dziwi mie to . Niech podadza rybaci ile tysiecy ton ryb poszlo na pasze.Znam kilku z nich ,przy piwku mozna sie duzo dowiedziec. I to dlatego nie bylem tam przez kilka lat.
Od 30 lat łowiłem na Wdzydzach. Niestety 2021r. będzie pierwszym, w którym nie wykupię pozwolenia na wody, których rybostan zniszczył Zakład Rybacki Wdzydze w Czarlinie. W 2020r. wody Wdzydz i wody specjalnej rzeki Wdy wyglądały jak studnia. Każdy z wędkarzy, których spotkałem był wściekły na sieci stawiany w poprzek rzeki, żaki co 10m, tłuczenie prądem tego co przeżyło. Wiele osób kojarzy tak wyniszczające działania zakładu rybackiego Wdzydze z koniecznością finansowania nowo powstającego budynku w Parku Krajobrazowym (!), inwestycja rodziny kierującej zakłądem rybackim. W tym roku nie widziałem nawet bobrów, które zapewne nie przeżyły "połowów" agregatem prądotwórczym. Wspominanie w artykułach i na stronie zakładu rybackiego o występowaniu troci jeziorowej uważam za ponury żart. Nie wiem jak wygląda nadzór nad takimi zakładami rybackimi, ale widocznie jeżeli jest istnieje tylko teoretycznie. Pozostaje nadzieja w nowo powstającej organizacji, która zajmie się ochroną wód w Polsce.