Już nie długo bo w tą sobotą jadę na jedno dniową zasiadkę nad pobliską dziką wodę. Mam zamiar łowić na kulki pop-up o smaku ryba i oraz nęcić tymi kulkami i kukurydzą do której mam zamiar dodać zapach Halibut. Chciałbym do jednej wędki założyć sprężynę a do drugiej zestaw samo zacinający. Powiedzcie mi czy będzie to dobre wg. Was rozwiązanie jak na tę porę roku (chodzi mi o zapachy jakie wybrałem) ? Prosił bym też o jakieś wskazówki które mogą mi się przydać podczas nęcenia jak i łowienia. Pozdrawiam :)
Już nie długo bo w tą sobotą jadę na jedno dniową zasiadkę nad pobliską dziką wodę. Mam zamiar łowić na kulki pop-up o smaku ryba i oraz nęcić tymi kulkami i kukurydzą do której mam zamiar dodać zapach Halibut. Chciałbym do jednej wędki założyć sprężynę a do drugiej zestaw samo zacinający. Powiedzcie mi czy będzie to dobre wg. Was rozwiązanie jak na tę porę roku (chodzi mi o zapachy jakie wybrałem) ? Prosił bym też o jakieś wskazówki które mogą mi się przydać podczas nęcenia jak i łowienia. Pozdrawiam :)
czesc. smaki wybrałeś dobre ,zrezygnuj z kukurydzy,zastąp ją pelletem ,łów na głębszych partiach zbiornika min na3-4 metrach , nie nęć dużo najlepiej punktowo z zastosowaniem PVA , co do koszyka to oklej go dobrze klejącą karpiowa zanętą najlepiej metodmixem lub pastą z pelletu .
Już nie długo bo w tą sobotą jadę na jedno dniową zasiadkę nad pobliską dziką wodę. Mam zamiar łowić na kulki pop-up o smaku ryba i oraz nęcić tymi kulkami i kukurydzą do której mam zamiar dodać zapach Halibut. Chciałbym do jednej wędki założyć sprężynę a do drugiej zestaw samo zacinający. Powiedzcie mi czy będzie to dobre wg. Was rozwiązanie jak na tę porę roku (chodzi mi o zapachy jakie wybrałem) ? Prosił bym też o jakieś wskazówki które mogą mi się przydać podczas nęcenia jak i łowienia. Pozdrawiam :)
czesc. smaki wybrałeś dobre ,zrezygnuj z kukurydzy,zastąp ją pelletem ,łów na głębszych partiach zbiornika min na3-4 metrach , nie nęć dużo najlepiej punktowo z zastosowaniem PVA , co do koszyka to oklej go dobrze klejącą karpiowa zanętą najlepiej metodmixem lub pastą z pelletu .
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ? To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ? Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ... Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ? To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ? Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ... Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ? To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ? Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ... Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
Post nie na temat.Adieu ;-)JK
A niby co to jest , jakaś przykra cenzura jak w czasach socjalizmu polskiego ? Prawda ma debit a do tego siłę przebicia .I nie pomoże tu żaden cenzor , choćby nie wiem jak chciał.
Pomoże bo już raz pomogła.Nie będzie się wpieprzał w każdy temat dotyczący karpi lub łowisk.
Chłopie , nie bądź śmieszny. Wszystkie konta , które dotąd zostały usunięte -zniknęły tylko i wyłącznie na moje życzenie. Wyraz "wpieprzał" to słowo uznawane za wulgarne " , naruszenie więc zgłoszono. Myślisz ,że jak masz ileś tysięcy "punktów" i konto VIP to wolno ,ci więcej niż innym ? Jeszcze jedna taka śpiewka i to ciebie a nie mnie - bez dyskusji w*olą .
A niby co to jest , jakaś przykra cenzura jak w czasach socjalizmu polskiego ? Prawda ma debit a do tego siłę przebicia .I nie pomoże tu żaden cenzor , choćby nie wiem jak chciał.
Nie cenzura a forum z obowiązującym regulaminem. Twoje posty nie wyczerpują tematu wątku na krztynę.A po co komu Twoja prawda?Zacznij od swojego podwórka - wyszukaj miejscowych trucicieli wód robiących to na skalę przemysłową i doprowadź do ich zamknięcia i ukarania.Piszesz dla samego faktu zaistnienia a nie dlatego, że chcesz swoją wiedzą i doświadczeniem komuś pomóc.
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ? To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ? Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ... Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
A możesz mi wytłumaczyć cóż to jest lub jak wygląda smak prawdziwego wędkarstwa??
A niby co to jest , jakaś przykra cenzura jak w czasach socjalizmu polskiego ? Prawda ma debit a do tego siłę przebicia .I nie pomoże tu żaden cenzor , choćby nie wiem jak chciał.
Nie cenzura a forum z obowiązującym regulaminem. Twoje posty nie wyczerpują tematu wątku na krztynę.A po co komu Twoja prawda?Zacznij od swojego podwórka - wyszukaj miejscowych trucicieli wód robiących to na skalę przemysłową i doprowadź do ich zamknięcia i ukarania.Piszesz dla samego faktu zaistnienia a nie dlatego, że chcesz swoją wiedzą i doświadczeniem komuś pomóc.
Masz prawdę - pisanie nic nie zmieni ani też nie uodporni na to co dzieje się dokoła. Spuścić to wszystko do kibla , oto co należałoby zrobić ,ale nie takiego zwykłego tylko wielkiego , kosmicznego ... Jeśli Bóg ma toaletę , to jest nią właśnie czarna dziura dla , której pracuje mój sceptyczny umysł. Wiedz jednak ,że gdy piszę sobie tak na forum , to przynajmniej mam doraźną uciechę .
Pomoże bo już raz pomogła.Nie będzie się wpieprzał w każdy temat dotyczący karpi lub łowisk.
Chłopie , nie bądź śmieszny. Wszystkie konta , które dotąd zostały usunięte -zniknęły tylko i wyłącznie na moje życzenie. Wyraz "wpieprzał" to słowo uznawane za wulgarne " , naruszenie więc zgłoszono. Myślisz ,że jak masz ileś tysięcy "punktów" i konto VIP to wolno ,ci więcej niż innym ? Jeszcze jedna taka śpiewka i to ciebie a nie mnie - bez dyskusji w*olą .
"wpieprzyć — wpieprzać1. posp. «zjeść coś»2. posp. «umieścić coś gdzieś»3. posp. «nakłonić kogoś do przyjęcia lub kupna czegoś wbrew jego woli»4. posp. «przyczynić się do stworzenia komuś trudnej sytuacji»5. posp. «pobić kogoś»6. posp. «wywołać w kimś gniew, złość»7. posp. «umieścić kogoś w jakimś miejscu wbrew jego woli»wpieprzyć się — wpieprzać się1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy»2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę»3. posp. «zderzyć się z czymś»4. posp. «wejść gdzieś bez czyjejś zgody»5. posp. «znaleźć się w trudnej sytuacji na skutek podjęcia złej decyzji»"ŹRÓDŁO: http://sjp.pwn.pl/szukaj/wpieprza%C5%82 Co ja sobie myślę to moja sprawa. Wiem, że się wpieprzasz . " WPIEPRZANIE Na początek cytat: Szanowni Państwo, czytając ostatnio komentarze do jednego z artykułów na internecie, zauważyłem, że internauta użył słowa wpieprzanie. Jako że według mnie jest to pospolicie używany wulgaryzm o podtekście seksualnym, zwróciłem się do administratora o zdjęcie tego komentarza jako wulgarnego. W odpowiedzi jednak poinformowano mnie, że według osoby tym się zajmującej, nie jest to wulgaryzm. Wyraz ten, jak również jego krewniacy, a wszystko pochodne od czasownika pieprzyć (eufemizm zastępujący inny czasownik) do niedawna nie był w ogóle notowany w słownikach ogólnych języka polskiego. Znajdujemy go (w wersji czasownikowej, co nie zmienia niczego, bo ten rzeczownik jest równoznaczny z czasownikiem) w "Słowniku polszczyzny potocznej" (1996) z kwalifikatorem "grubiański" (w każdym z notowanych tam znaczeń), jest także w "Słowniku polskich przekleństw i wulgaryzmów" (1995), gdzie prof. M. Grochowski opatrzył go kwalifikatorami "pospolity", "wulgarny". Dopiero "Uniwersalny słownik języka polskiego PWN" (2003) notuje czasownik wpieprzyć, wpieprzać (i inne też), kwalifikując go jako "potoczny" i "pospolity", co by świadczyło, że dla autorów owego słownika wyraz ten nie jest już wulgarny. Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe. Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa. Oczywiście, biorąc pod uwagę (nad)używanie czasownika pieprzyć i jego pochodnych, trzeba uznać, że jego "moc" maleje, jak to bywa z wszelkimi nadużywanymi wyrazami. Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych. Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania.
"Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe." No i co w tym dziwnego? Zdanie pojedyńczego użytkownika języka bywa zawodne, dlatego językoznawstwo odrzuciło dziewiętnastowieczne metody i opiera się m.in. na badaniach korpusowych. A preskryptywiści dalej tkwią głęboko w dziewiętnastym wieku... "Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa." No i co z tego wynika, że jest to eufemizm? Celem eufemizmu jest osłabienie drastyczności jakiejś wypowiedzi, a więc ex definitione jasne jest, że eufemizm będzie o wiele słabiej nacechowany. Zresztą równie dobrze można powiedzieć "Pośladki zastępują słowo dupa, więc są słowem wulgarnym". "Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych." Tłumaczenie "no dobrze, dobrze badania wykazują, że ludzie nie uważają tych słów za wulgarne, ale mnie się one nie podobają, a więc niech będą...grubiańskie!!!" " Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania." Przepraszam, mowa o języku i stylistyce, czy o zasadach dobrego wychowania? Pisał to specjalista od językoznawstwa czy od sawuarwiwru? Druga kwestia: to chyba naturalne, że język się zmienia. Kiedyś "kobieta" była wyrazem obraźliwym. Z czasem przestała nim być." Polecam bo pewnie o tym w Wiki nie pisali:-))))))))) JK
wpieprzyć — wpieprzać 1. posp. «zjeść coś» 2. posp. «umieścić coś gdzieś» 3. posp. «nakłonić kogoś do przyjęcia lub kupna czegoś wbrew jego woli» 4. posp. «przyczynić się do stworzenia komuś trudnej sytuacji» 5. posp. «pobić kogoś» 6. posp. «wywołać w kimś gniew, złość» 7. posp. «umieścić kogoś w jakimś miejscu wbrew jego woli» wpieprzyć się — wpieprzać się 1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy» 2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę» 3. posp. «zderzyć się z czymś» 4. posp. «wejść gdzieś bez czyjejś zgody» 5. posp. «znaleźć się w trudnej sytuacji na skutek podjęcia złej decyzji»" ŹRÓDŁO: http://sjp.pwn.pl/szukaj/wpieprza%C5%82 Co ja sobie myślę to moja sprawa. Wiem, że się wpieprzasz . " WPIEPRZANIE Na początek cytat: Szanowni Państwo, czytając ostatnio komentarze do jednego z artykułów na internecie, zauważyłem, że internauta użył słowa wpieprzanie. Jako że według mnie jest to pospolicie używany wulgaryzm o podtekście seksualnym, zwróciłem się do administratora o zdjęcie tego komentarza jako wulgarnego. W odpowiedzi jednak poinformowano mnie, że według osoby tym się zajmującej, nie jest to wulgaryzm. Wyraz ten, jak również jego krewniacy, a wszystko pochodne od czasownika pieprzyć (eufemizm zastępujący inny czasownik) do niedawna nie był w ogóle notowany w słownikach ogólnych języka polskiego. Znajdujemy go (w wersji czasownikowej, co nie zmienia niczego, bo ten rzeczownik jest równoznaczny z czasownikiem) w "Słowniku polszczyzny potocznej" (1996) z kwalifikatorem "grubiański" (w każdym z notowanych tam znaczeń), jest także w "Słowniku polskich przekleństw i wulgaryzmów" (1995), gdzie prof. M. Grochowski opatrzył go kwalifikatorami "pospolity", "wulgarny". Dopiero "Uniwersalny słownik języka polskiego PWN" (2003) notuje czasownik wpieprzyć, wpieprzać (i inne też), kwalifikując go jako "potoczny" i "pospolity", co by świadczyło, że dla autorów owego słownika wyraz ten nie jest już wulgarny. Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe. Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa. Oczywiście, biorąc pod uwagę (nad)używanie czasownika pieprzyć i jego pochodnych, trzeba uznać, że jego "moc" maleje, jak to bywa z wszelkimi nadużywanymi wyrazami. Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych. Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania.
"Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe." No i co w tym dziwnego? Zdanie pojedyńczego użytkownika języka bywa zawodne, dlatego językoznawstwo odrzuciło dziewiętnastowieczne metody i opiera się m.in. na badaniach korpusowych. A preskryptywiści dalej tkwią głęboko w dziewiętnastym wieku... "Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa." No i co z tego wynika, że jest to eufemizm? Celem eufemizmu jest osłabienie drastyczności jakiejś wypowiedzi, a więc ex definitione jasne jest, że eufemizm będzie o wiele słabiej nacechowany. Zresztą równie dobrze można powiedzieć "Pośladki zastępują słowo dupa, więc są słowem wulgarnym". "Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych." Tłumaczenie "no dobrze, dobrze badania wykazują, że ludzie nie uważają tych słów za wulgarne, ale mnie się one nie podobają, a więc niech będą...grubiańskie!!!" " Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania." Przepraszam, mowa o języku i stylistyce, czy o zasadach dobrego wychowania? Pisał to specjalista od językoznawstwa czy od sawuarwiwru? Druga kwestia: to chyba naturalne, że język się zmienia. Kiedyś "kobieta" była wyrazem obraźliwym. Z czasem przestała nim być." Polecam bo pewnie o tym w Wiki nie pisali:-))))))))) JK
wpieprzyć — wpieprzać 1. posp. «zjeść coś» 2. posp. «umieścić coś gdzieś» 3. posp. «nakłonić kogoś do przyjęcia lub kupna czegoś wbrew jego woli» 4. posp. «przyczynić się do stworzenia komuś trudnej sytuacji» 5. posp. «pobić kogoś» 6. posp. «wywołać w kimś gniew, złość» 7. posp. «umieścić kogoś w jakimś miejscu wbrew jego woli» wpieprzyć się — wpieprzać się 1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy» 2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę» 3. posp. «zderzyć się z czymś» 4. posp. «wejść gdzieś bez czyjejś zgody» 5. posp. «znaleźć się w trudnej sytuacji na skutek podjęcia złej decyzji»" ŹRÓDŁO: http://sjp.pwn.pl/szukaj/wpieprza%C5%82 Co ja sobie myślę to moja sprawa. Wiem, że się wpieprzasz . " WPIEPRZANIE Na początek cytat: Szanowni Państwo, czytając ostatnio komentarze do jednego z artykułów na internecie, zauważyłem, że internauta użył słowa wpieprzanie. Jako że według mnie jest to pospolicie używany wulgaryzm o podtekście seksualnym, zwróciłem się do administratora o zdjęcie tego komentarza jako wulgarnego. W odpowiedzi jednak poinformowano mnie, że według osoby tym się zajmującej, nie jest to wulgaryzm. Wyraz ten, jak również jego krewniacy, a wszystko pochodne od czasownika pieprzyć (eufemizm zastępujący inny czasownik) do niedawna nie był w ogóle notowany w słownikach ogólnych języka polskiego. Znajdujemy go (w wersji czasownikowej, co nie zmienia niczego, bo ten rzeczownik jest równoznaczny z czasownikiem) w "Słowniku polszczyzny potocznej" (1996) z kwalifikatorem "grubiański" (w każdym z notowanych tam znaczeń), jest także w "Słowniku polskich przekleństw i wulgaryzmów" (1995), gdzie prof. M. Grochowski opatrzył go kwalifikatorami "pospolity", "wulgarny". Dopiero "Uniwersalny słownik języka polskiego PWN" (2003) notuje czasownik wpieprzyć, wpieprzać (i inne też), kwalifikując go jako "potoczny" i "pospolity", co by świadczyło, że dla autorów owego słownika wyraz ten nie jest już wulgarny. Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe. Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa. Oczywiście, biorąc pod uwagę (nad)używanie czasownika pieprzyć i jego pochodnych, trzeba uznać, że jego "moc" maleje, jak to bywa z wszelkimi nadużywanymi wyrazami. Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych. Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania.
"Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe." No i co w tym dziwnego? Zdanie pojedyńczego użytkownika języka bywa zawodne, dlatego językoznawstwo odrzuciło dziewiętnastowieczne metody i opiera się m.in. na badaniach korpusowych. A preskryptywiści dalej tkwią głęboko w dziewiętnastym wieku... "Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa." No i co z tego wynika, że jest to eufemizm? Celem eufemizmu jest osłabienie drastyczności jakiejś wypowiedzi, a więc ex definitione jasne jest, że eufemizm będzie o wiele słabiej nacechowany. Zresztą równie dobrze można powiedzieć "Pośladki zastępują słowo dupa, więc są słowem wulgarnym". "Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych." Tłumaczenie "no dobrze, dobrze badania wykazują, że ludzie nie uważają tych słów za wulgarne, ale mnie się one nie podobają, a więc niech będą...grubiańskie!!!" " Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania." Przepraszam, mowa o języku i stylistyce, czy o zasadach dobrego wychowania? Pisał to specjalista od językoznawstwa czy od sawuarwiwru? Druga kwestia: to chyba naturalne, że język się zmienia. Kiedyś "kobieta" była wyrazem obraźliwym. Z czasem przestała nim być." Polecam bo pewnie o tym w Wiki nie pisali:-))))))))) JK
Śmieszne i dziecinne.Okazuje się ,że czasownik "pieprzyć " , przymiotnik "pieprzony " - to nazewnictwo szlachetne i przydające chluby... Nazwij kogoś "pieprzony " - dostaniesz w trąbkę a nawet możesz stanąć przed sądem. Powiedz do szefa " jest pan popieprzony" - top od jutra meldujesz się w pośredniaku z bumagą w ręku (dyscyplinarne). Regulamin tego forum także nic nie wspomina o tolerowaniu słów takich jak "zajebisty" , "wpieprzasz się " czy "pieprzyć " itp.
Pragnę zauważyć, że mówimy o innym słowie :-)" wpieprzyć się — wpieprzać się1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy»2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę»" I nie mówimy o szefach;-) ani z szefami.
Pragnę zauważyć, że mówimy o innym słowie :-)" wpieprzyć się — wpieprzać się1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy»2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę»" I nie mówimy o szefach;-) ani z szefami.
Wpieprzać się , pieprzyć , pieprzenie , - etymologia tych słów jest taka sama )(wspólne źródło ) , w innym kontekście są jednak wypowiadane tak jak inne znacznie dobitniejsze zresztą wyrazy . Słowo "wpieprzać się " nie jest dopuszczone do używania na forum , ponieważ jest to mniejszej wagi (,ale jednak) wciąż przekleństwo. To tak samo jakbym napisał "Co mi tutaj pieprzysz ?" albo"Głupie piperzenie" . Z miejsca zostałbym "ukarany".
Koledzy, przypominam o obowiązującym regulaminie. Kolega Gorzki placuszek za złamanie regulaminu ( g. Zabrania się uporczywego zakładania wątków wywołujących ciągłe pyskówki pomiędzy użytkownikami, w szczególności dotyczących drażliwych tematów (kłusownictwo, no-kill, itd.). Autor takiego wątku powinien szczególnie dbać o kulturę wypowiedzi jej uczestników i w przypadku zauważenia symptomów personalnych ataków pomiędzy uczestnikami niezwłocznie zawiadomić moderatora lub redakcję.) oraz off topic
Już nie długo bo w tą sobotą jadę na jedno dniową zasiadkę nad pobliską dziką wodę. Mam zamiar łowić na kulki pop-up o smaku ryba i oraz nęcić tymi kulkami i kukurydzą do której mam zamiar dodać zapach Halibut. Chciałbym do jednej wędki założyć sprężynę a do drugiej zestaw samo zacinający. Powiedzcie mi czy będzie to dobre wg. Was rozwiązanie jak na tę porę roku (chodzi mi o zapachy jakie wybrałem) ? Prosił bym też o jakieś wskazówki które mogą mi się przydać podczas nęcenia jak i łowienia. Pozdrawiam :)
czesc. smaki wybrałeś dobre ,zrezygnuj z kukurydzy,zastąp ją pelletem ,łów na głębszych partiach zbiornika min na3-4 metrach , nie nęć dużo najlepiej punktowo z zastosowaniem PVA , co do koszyka to oklej go dobrze klejącą karpiowa zanętą najlepiej metodmixem lub pastą z pelletu .
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ? To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ? Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ... Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
Po pierwsze to witam. Odpowiem szczerze na twoje pytania i mam nadzieje że również mi odpowiesz szczerze na jedno moje pytanie. Nie wiem jaki PVA ma skład ale nie sadze żeby było dopuszczone w europie i na świecie do sprzedaży jeśli miało by szkodzić środowisku. Nie wiem co ma wspólnego PVA czy jakakolwiek bardzo przydatna rzecz do połowu karpi z czymś elitarnym :) ,co ty człowieku wypisujesz. PVA nie jest przeze mnie promowane po prostu poleciłem koledze najnormalniej w świecie :),po to żeby pomóc mu złowić jesiennego karpia .Wydaje mi sie że tak jak pisze Janusz chyba już się spotkałem na tym forum z twoimi komentarzami na temat karpi ,może się myle ale w każdym bądź razie ktoś na tym forum podobnie śmiesznie jak ty pisał o środowisku, matce naturze itp. Daruj sobie bo mi szkoda czasu na takie śmieszne zaczepki,jeśli zaczniesz łowić duże ryby lub będziesz próbował sie czegoś dowiedzieć na tym forum po to żeby łowić cokolwiek to ja mogę z tobą popisać ale wybacz takie komentarze mnie śmieszą i je ignoruje . Mam tylko jedno pytanie czy nie jest czasem tak że masz jakieś kompleksy z tymi karpiami ,dla tego tak nie lubisz karpiarzy i całej tej otoczki , może łowisz na bardzo ekologiczne robaki :) płoteczki a karp jak na złość nie da się złowić i przez to te zaczepki ???
Witam,
Już nie długo bo w tą sobotą jadę na jedno dniową zasiadkę nad pobliską dziką wodę. Mam zamiar łowić na kulki pop-up o smaku ryba i oraz nęcić tymi kulkami i kukurydzą do której mam zamiar dodać zapach Halibut. Chciałbym do jednej wędki założyć sprężynę a do drugiej zestaw samo zacinający. Powiedzcie mi czy będzie to dobre wg. Was rozwiązanie jak na tę porę roku (chodzi mi o zapachy jakie wybrałem) ? Prosił bym też o jakieś wskazówki które mogą mi się przydać podczas nęcenia jak i łowienia.
Pozdrawiam :)
Pierwsza wskazowka to : kulkami pop-up sie nie neci . :)
Witam,
Już nie długo bo w tą sobotą jadę na jedno dniową zasiadkę nad pobliską dziką wodę. Mam zamiar łowić na kulki pop-up o smaku ryba i oraz nęcić tymi kulkami i kukurydzą do której mam zamiar dodać zapach Halibut. Chciałbym do jednej wędki założyć sprężynę a do drugiej zestaw samo zacinający. Powiedzcie mi czy będzie to dobre wg. Was rozwiązanie jak na tę porę roku (chodzi mi o zapachy jakie wybrałem) ? Prosił bym też o jakieś wskazówki które mogą mi się przydać podczas nęcenia jak i łowienia.
czesc.Pozdrawiam :)
smaki wybrałeś dobre ,zrezygnuj z kukurydzy,zastąp ją pelletem ,łów na głębszych partiach zbiornika min na3-4 metrach , nie nęć dużo najlepiej punktowo z zastosowaniem PVA , co do koszyka to oklej go dobrze klejącą karpiowa zanętą najlepiej metodmixem lub pastą z pelletu .
Smaki są ok, jak będziesz nęcił to 10-12 kulek wystarczy na zestaw.
Witam,
Już nie długo bo w tą sobotą jadę na jedno dniową zasiadkę nad pobliską dziką wodę. Mam zamiar łowić na kulki pop-up o smaku ryba i oraz nęcić tymi kulkami i kukurydzą do której mam zamiar dodać zapach Halibut. Chciałbym do jednej wędki założyć sprężynę a do drugiej zestaw samo zacinający. Powiedzcie mi czy będzie to dobre wg. Was rozwiązanie jak na tę porę roku (chodzi mi o zapachy jakie wybrałem) ? Prosił bym też o jakieś wskazówki które mogą mi się przydać podczas nęcenia jak i łowienia.
czesc.Pozdrawiam :)
smaki wybrałeś dobre ,zrezygnuj z kukurydzy,zastąp ją pelletem ,łów na głębszych partiach zbiornika min na3-4 metrach , nie nęć dużo najlepiej punktowo z zastosowaniem PVA , co do koszyka to oklej go dobrze klejącą karpiowa zanętą najlepiej metodmixem lub pastą z pelletu .
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ?
To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ?
Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ...
Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ?
To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ?
Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ...
Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
Post nie na temat.Adieu ;-)JK
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ?
To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ?
Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ...
Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
Post nie na temat.Adieu ;-)JK
A niby co to jest , jakaś przykra cenzura jak w czasach socjalizmu polskiego ?
Prawda ma debit a do tego siłę przebicia .I nie pomoże tu żaden cenzor , choćby nie wiem jak chciał.
Pomoże bo już raz pomogła.Nie będzie się wpieprzał w każdy temat dotyczący karpi lub łowisk.
Pomoże bo już raz pomogła.Nie będzie się wpieprzał w każdy temat dotyczący karpi lub łowisk.
Chłopie , nie bądź śmieszny. Wszystkie konta , które dotąd zostały usunięte -zniknęły tylko i wyłącznie na moje życzenie.
Wyraz "wpieprzał" to słowo uznawane za wulgarne " , naruszenie więc zgłoszono.
Myślisz ,że jak masz ileś tysięcy "punktów" i konto VIP to wolno ,ci więcej niż innym ? Jeszcze jedna taka śpiewka i to ciebie a nie mnie - bez dyskusji w*olą .
A niby co to jest , jakaś przykra cenzura jak w czasach socjalizmu polskiego ?
Prawda ma debit a do tego siłę przebicia .I nie pomoże tu żaden cenzor , choćby nie wiem jak chciał.
Nie cenzura a forum z obowiązującym regulaminem. Twoje posty nie wyczerpują tematu wątku na krztynę.A po co komu Twoja prawda?Zacznij od swojego podwórka - wyszukaj miejscowych trucicieli wód robiących to na skalę przemysłową i doprowadź do ich zamknięcia i ukarania.Piszesz dla samego faktu zaistnienia a nie dlatego, że chcesz swoją wiedzą i doświadczeniem komuś pomóc.
.
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ?
To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ?
Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ...
Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
A możesz mi wytłumaczyć cóż to jest lub jak wygląda smak prawdziwego wędkarstwa??
A niby co to jest , jakaś przykra cenzura jak w czasach socjalizmu polskiego ?
Prawda ma debit a do tego siłę przebicia .I nie pomoże tu żaden cenzor , choćby nie wiem jak chciał.
Nie cenzura a forum z obowiązującym regulaminem. Twoje posty nie wyczerpują tematu wątku na krztynę.A po co komu Twoja prawda?Zacznij od swojego podwórka - wyszukaj miejscowych trucicieli wód robiących to na skalę przemysłową i doprowadź do ich zamknięcia i ukarania.Piszesz dla samego faktu zaistnienia a nie dlatego, że chcesz swoją wiedzą i doświadczeniem komuś pomóc.
Masz prawdę - pisanie nic nie zmieni ani też nie uodporni na to co dzieje się dokoła. Spuścić to wszystko do kibla , oto co należałoby zrobić ,ale nie takiego zwykłego tylko wielkiego , kosmicznego ... Jeśli Bóg ma toaletę , to jest nią właśnie czarna dziura dla , której pracuje mój sceptyczny umysł.
Wiedz jednak ,że gdy piszę sobie tak na forum , to przynajmniej mam doraźną uciechę .
Pomoże bo już raz pomogła.Nie będzie się wpieprzał w każdy temat dotyczący karpi lub łowisk.
Chłopie , nie bądź śmieszny. Wszystkie konta , które dotąd zostały usunięte -zniknęły tylko i wyłącznie na moje życzenie.
Wyraz "wpieprzał" to słowo uznawane za wulgarne " , naruszenie więc zgłoszono.
Myślisz ,że jak masz ileś tysięcy "punktów" i konto VIP to wolno ,ci więcej niż innym ? Jeszcze jedna taka śpiewka i to ciebie a nie mnie - bez dyskusji w*olą .
"wpieprzyć — wpieprzać1. posp. «zjeść coś»2. posp. «umieścić coś gdzieś»3. posp. «nakłonić kogoś do przyjęcia lub kupna czegoś wbrew jego woli»4. posp. «przyczynić się do stworzenia komuś trudnej sytuacji»5. posp. «pobić kogoś»6. posp. «wywołać w kimś gniew, złość»7. posp. «umieścić kogoś w jakimś miejscu wbrew jego woli»wpieprzyć się — wpieprzać się1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy»2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę»3. posp. «zderzyć się z czymś»4. posp. «wejść gdzieś bez czyjejś zgody»5. posp. «znaleźć się w trudnej sytuacji na skutek podjęcia złej decyzji»"ŹRÓDŁO: http://sjp.pwn.pl/szukaj/wpieprza%C5%82
Co ja sobie myślę to moja sprawa. Wiem, że się wpieprzasz . " WPIEPRZANIE Na początek cytat: Szanowni Państwo, czytając ostatnio komentarze do jednego z artykułów na internecie, zauważyłem, że internauta użył słowa wpieprzanie. Jako że według mnie jest to pospolicie używany wulgaryzm o podtekście seksualnym, zwróciłem się do administratora o zdjęcie tego komentarza jako wulgarnego. W odpowiedzi jednak poinformowano mnie, że według osoby tym się zajmującej, nie jest to wulgaryzm.
Wyraz ten, jak również jego krewniacy, a wszystko pochodne od czasownika pieprzyć (eufemizm zastępujący inny czasownik) do niedawna nie był w ogóle notowany w słownikach ogólnych języka polskiego. Znajdujemy go (w wersji czasownikowej, co nie zmienia niczego, bo ten rzeczownik jest równoznaczny z czasownikiem) w "Słowniku polszczyzny potocznej" (1996) z kwalifikatorem "grubiański" (w każdym z notowanych tam znaczeń), jest także w "Słowniku polskich przekleństw i wulgaryzmów" (1995), gdzie prof. M. Grochowski opatrzył go kwalifikatorami "pospolity", "wulgarny". Dopiero "Uniwersalny słownik języka polskiego PWN" (2003) notuje czasownik wpieprzyć, wpieprzać (i inne też), kwalifikując go jako "potoczny" i "pospolity", co by świadczyło, że dla autorów owego słownika wyraz ten nie jest już wulgarny. Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe. Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa. Oczywiście, biorąc pod uwagę (nad)używanie czasownika pieprzyć i jego pochodnych, trzeba uznać, że jego "moc" maleje, jak to bywa z wszelkimi nadużywanymi wyrazami. Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych. Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania.
"Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe." No i co w tym dziwnego? Zdanie pojedyńczego użytkownika języka bywa zawodne, dlatego językoznawstwo odrzuciło dziewiętnastowieczne metody i opiera się m.in. na badaniach korpusowych. A preskryptywiści dalej tkwią głęboko w dziewiętnastym wieku...
"Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa." No i co z tego wynika, że jest to eufemizm? Celem eufemizmu jest osłabienie drastyczności jakiejś wypowiedzi, a więc ex definitione jasne jest, że eufemizm będzie o wiele słabiej nacechowany. Zresztą równie dobrze można powiedzieć "Pośladki zastępują słowo dupa, więc są słowem wulgarnym".
"Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych." Tłumaczenie "no dobrze, dobrze badania wykazują, że ludzie nie uważają tych słów za wulgarne, ale mnie się one nie podobają, a więc niech będą...grubiańskie!!!"
" Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania." Przepraszam, mowa o języku i stylistyce, czy o zasadach dobrego wychowania? Pisał to specjalista od językoznawstwa czy od sawuarwiwru? Druga kwestia: to chyba naturalne, że język się zmienia. Kiedyś "kobieta" była wyrazem obraźliwym. Z czasem przestała nim być." Polecam bo pewnie o tym w Wiki nie pisali:-))))))))) JK
wpieprzyć — wpieprzać 1. posp. «zjeść coś» 2. posp. «umieścić coś gdzieś» 3. posp. «nakłonić kogoś do przyjęcia lub kupna czegoś wbrew jego woli» 4. posp. «przyczynić się do stworzenia komuś trudnej sytuacji» 5. posp. «pobić kogoś» 6. posp. «wywołać w kimś gniew, złość» 7. posp. «umieścić kogoś w jakimś miejscu wbrew jego woli» wpieprzyć się — wpieprzać się 1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy» 2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę» 3. posp. «zderzyć się z czymś» 4. posp. «wejść gdzieś bez czyjejś zgody» 5. posp. «znaleźć się w trudnej sytuacji na skutek podjęcia złej decyzji»" ŹRÓDŁO: http://sjp.pwn.pl/szukaj/wpieprza%C5%82
Co ja sobie myślę to moja sprawa. Wiem, że się wpieprzasz . " WPIEPRZANIE Na początek cytat: Szanowni Państwo, czytając ostatnio komentarze do jednego z artykułów na internecie, zauważyłem, że internauta użył słowa wpieprzanie. Jako że według mnie jest to pospolicie używany wulgaryzm o podtekście seksualnym, zwróciłem się do administratora o zdjęcie tego komentarza jako wulgarnego. W odpowiedzi jednak poinformowano mnie, że według osoby tym się zajmującej, nie jest to wulgaryzm.
Wyraz ten, jak również jego krewniacy, a wszystko pochodne od czasownika pieprzyć (eufemizm zastępujący inny czasownik) do niedawna nie był w ogóle notowany w słownikach ogólnych języka polskiego. Znajdujemy go (w wersji czasownikowej, co nie zmienia niczego, bo ten rzeczownik jest równoznaczny z czasownikiem) w "Słowniku polszczyzny potocznej" (1996) z kwalifikatorem "grubiański" (w każdym z notowanych tam znaczeń), jest także w "Słowniku polskich przekleństw i wulgaryzmów" (1995), gdzie prof. M. Grochowski opatrzył go kwalifikatorami "pospolity", "wulgarny". Dopiero "Uniwersalny słownik języka polskiego PWN" (2003) notuje czasownik wpieprzyć, wpieprzać (i inne też), kwalifikując go jako "potoczny" i "pospolity", co by świadczyło, że dla autorów owego słownika wyraz ten nie jest już wulgarny. Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe. Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa. Oczywiście, biorąc pod uwagę (nad)używanie czasownika pieprzyć i jego pochodnych, trzeba uznać, że jego "moc" maleje, jak to bywa z wszelkimi nadużywanymi wyrazami. Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych. Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania.
"Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe." No i co w tym dziwnego? Zdanie pojedyńczego użytkownika języka bywa zawodne, dlatego językoznawstwo odrzuciło dziewiętnastowieczne metody i opiera się m.in. na badaniach korpusowych. A preskryptywiści dalej tkwią głęboko w dziewiętnastym wieku...
"Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa." No i co z tego wynika, że jest to eufemizm? Celem eufemizmu jest osłabienie drastyczności jakiejś wypowiedzi, a więc ex definitione jasne jest, że eufemizm będzie o wiele słabiej nacechowany. Zresztą równie dobrze można powiedzieć "Pośladki zastępują słowo dupa, więc są słowem wulgarnym".
"Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych." Tłumaczenie "no dobrze, dobrze badania wykazują, że ludzie nie uważają tych słów za wulgarne, ale mnie się one nie podobają, a więc niech będą...grubiańskie!!!"
" Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania." Przepraszam, mowa o języku i stylistyce, czy o zasadach dobrego wychowania? Pisał to specjalista od językoznawstwa czy od sawuarwiwru? Druga kwestia: to chyba naturalne, że język się zmienia. Kiedyś "kobieta" była wyrazem obraźliwym. Z czasem przestała nim być." Polecam bo pewnie o tym w Wiki nie pisali:-))))))))) JK
wpieprzyć — wpieprzać 1. posp. «zjeść coś» 2. posp. «umieścić coś gdzieś» 3. posp. «nakłonić kogoś do przyjęcia lub kupna czegoś wbrew jego woli» 4. posp. «przyczynić się do stworzenia komuś trudnej sytuacji» 5. posp. «pobić kogoś» 6. posp. «wywołać w kimś gniew, złość» 7. posp. «umieścić kogoś w jakimś miejscu wbrew jego woli» wpieprzyć się — wpieprzać się 1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy» 2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę» 3. posp. «zderzyć się z czymś» 4. posp. «wejść gdzieś bez czyjejś zgody» 5. posp. «znaleźć się w trudnej sytuacji na skutek podjęcia złej decyzji»" ŹRÓDŁO: http://sjp.pwn.pl/szukaj/wpieprza%C5%82
Co ja sobie myślę to moja sprawa. Wiem, że się wpieprzasz . " WPIEPRZANIE Na początek cytat: Szanowni Państwo, czytając ostatnio komentarze do jednego z artykułów na internecie, zauważyłem, że internauta użył słowa wpieprzanie. Jako że według mnie jest to pospolicie używany wulgaryzm o podtekście seksualnym, zwróciłem się do administratora o zdjęcie tego komentarza jako wulgarnego. W odpowiedzi jednak poinformowano mnie, że według osoby tym się zajmującej, nie jest to wulgaryzm.
Wyraz ten, jak również jego krewniacy, a wszystko pochodne od czasownika pieprzyć (eufemizm zastępujący inny czasownik) do niedawna nie był w ogóle notowany w słownikach ogólnych języka polskiego. Znajdujemy go (w wersji czasownikowej, co nie zmienia niczego, bo ten rzeczownik jest równoznaczny z czasownikiem) w "Słowniku polszczyzny potocznej" (1996) z kwalifikatorem "grubiański" (w każdym z notowanych tam znaczeń), jest także w "Słowniku polskich przekleństw i wulgaryzmów" (1995), gdzie prof. M. Grochowski opatrzył go kwalifikatorami "pospolity", "wulgarny". Dopiero "Uniwersalny słownik języka polskiego PWN" (2003) notuje czasownik wpieprzyć, wpieprzać (i inne też), kwalifikując go jako "potoczny" i "pospolity", co by świadczyło, że dla autorów owego słownika wyraz ten nie jest już wulgarny. Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe. Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa. Oczywiście, biorąc pod uwagę (nad)używanie czasownika pieprzyć i jego pochodnych, trzeba uznać, że jego "moc" maleje, jak to bywa z wszelkimi nadużywanymi wyrazami. Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych. Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania.
"Zatem poczucie wulgarności wyrazu w różnym czasie, a i w tym samym czasie u różnych ludzi nie jest jednakowe." No i co w tym dziwnego? Zdanie pojedyńczego użytkownika języka bywa zawodne, dlatego językoznawstwo odrzuciło dziewiętnastowieczne metody i opiera się m.in. na badaniach korpusowych. A preskryptywiści dalej tkwią głęboko w dziewiętnastym wieku...
"Nie dziwi to u zwykłych użytkowników języka, natomiast mnie dziwi u językoznawców (autorów USJP), którzy doskonale wiedzą, że jest to "zastępnik", czyli uczenie mówiąc, eufemizm wyjątkowo wulgarnego słowa." No i co z tego wynika, że jest to eufemizm? Celem eufemizmu jest osłabienie drastyczności jakiejś wypowiedzi, a więc ex definitione jasne jest, że eufemizm będzie o wiele słabiej nacechowany. Zresztą równie dobrze można powiedzieć "Pośladki zastępują słowo dupa, więc są słowem wulgarnym".
"Jeśli jednak nawet przyjmiemy, że w odczuciu jakiejś liczby osób mówiących po polsku wyrazy te za wulgarne nie uchodzą, to jednak nie można w żadnym wypadku powiedzieć o nich, że nie są grubiańskie i już choćby dlatego nie powinny być używane w tekstach publicznych." Tłumaczenie "no dobrze, dobrze badania wykazują, że ludzie nie uważają tych słów za wulgarne, ale mnie się one nie podobają, a więc niech będą...grubiańskie!!!"
" Zdaję sobie jednak sprawę, że uprawiana przez stacje telewizyjne praktyka (nie tylko) językowego leseferyzmu sprzyja traktowaniu jako dopuszczalne i normalne (a nawet pożądane) tego, co niedawno jeszcze było wyraźnym sygnałem, mówiąc oględnie, braku wychowania." Przepraszam, mowa o języku i stylistyce, czy o zasadach dobrego wychowania? Pisał to specjalista od językoznawstwa czy od sawuarwiwru? Druga kwestia: to chyba naturalne, że język się zmienia. Kiedyś "kobieta" była wyrazem obraźliwym. Z czasem przestała nim być." Polecam bo pewnie o tym w Wiki nie pisali:-))))))))) JK
Śmieszne i dziecinne.Okazuje się ,że czasownik "pieprzyć " , przymiotnik "pieprzony
" - to nazewnictwo szlachetne i przydające chluby...
Nazwij kogoś "pieprzony " - dostaniesz w trąbkę a nawet możesz stanąć przed sądem. Powiedz do szefa " jest pan popieprzony" - top od jutra meldujesz się w pośredniaku z bumagą w ręku (dyscyplinarne).
Regulamin tego forum także nic nie wspomina o tolerowaniu słów takich jak "zajebisty" , "wpieprzasz się " czy "pieprzyć " itp.
Pragnę zauważyć, że mówimy o innym słowie :-)" wpieprzyć się — wpieprzać się1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy»2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę»" I nie mówimy o szefach;-) ani z szefami.
Pragnę zauważyć, że mówimy o innym słowie :-)" wpieprzyć się — wpieprzać się1. posp. «wtrącić się w czyjeś sprawy»2. posp. «wtrącić się w czyjąś rozmowę»" I nie mówimy o szefach;-) ani z szefami.
Wpieprzać się , pieprzyć , pieprzenie , - etymologia tych słów jest taka sama )(wspólne źródło ) , w innym kontekście są jednak wypowiadane tak jak inne znacznie dobitniejsze zresztą wyrazy . Słowo "wpieprzać się " nie jest dopuszczone do używania na forum , ponieważ jest to mniejszej wagi (,ale jednak) wciąż przekleństwo. To tak samo jakbym napisał "Co mi tutaj pieprzysz ?" albo"Głupie piperzenie" . Z miejsca zostałbym "ukarany".
Pierwsza wskazowka to : kulkami pop-up sie nie neci . :)
Sorry :D pomyliłem się chodziło mi o to że będę nęcił tymi samymi kulkami ale nie pop-up tylko normalnymi tonącymi :) Ale dzięki za zwrócenie uwagi :)
Koledzy, przypominam o obowiązującym regulaminie. Kolega Gorzki placuszek za złamanie regulaminu ( g. Zabrania się uporczywego zakładania wątków wywołujących ciągłe pyskówki pomiędzy użytkownikami, w szczególności dotyczących drażliwych tematów (kłusownictwo, no-kill, itd.). Autor takiego wątku powinien szczególnie dbać o kulturę wypowiedzi jej uczestników i w przypadku zauważenia symptomów personalnych ataków pomiędzy uczestnikami niezwłocznie zawiadomić moderatora lub redakcję.) oraz off topic
Otrzymuje zgodnie z regulaminem ostrzeżenie.
Witam,
Już nie długo bo w tą sobotą jadę na jedno dniową zasiadkę nad pobliską dziką wodę. Mam zamiar łowić na kulki pop-up o smaku ryba i oraz nęcić tymi kulkami i kukurydzą do której mam zamiar dodać zapach Halibut. Chciałbym do jednej wędki założyć sprężynę a do drugiej zestaw samo zacinający. Powiedzcie mi czy będzie to dobre wg. Was rozwiązanie jak na tę porę roku (chodzi mi o zapachy jakie wybrałem) ? Prosił bym też o jakieś wskazówki które mogą mi się przydać podczas nęcenia jak i łowienia.
czesc.Pozdrawiam :)
smaki wybrałeś dobre ,zrezygnuj z kukurydzy,zastąp ją pelletem ,łów na głębszych partiach zbiornika min na3-4 metrach , nie nęć dużo najlepiej punktowo z zastosowaniem PVA , co do koszyka to oklej go dobrze klejącą karpiowa zanętą najlepiej metodmixem lub pastą z pelletu .
Wiesz co to jest to wspaniałe PVA , które wy - karpiowi dandysi tak zachwalacie ?
To chemiczne gówno - jak wiele innych cudów , które wrzucacie do wody ,a które nie pozostają bez wpływu na środowisko. PVA ( Polioctan winylu , to główny składnik niektórych technicznych środków błonotwórczych oraz klejów takich jak Wikol czy Rakkol ). Mdli mnie jak czytam w Internecie kolejną tyradę - niby-lekcję chemii serwowaną przez "wędkarzy" zajmujących się łowieniem ryby , o której obecność w odwiedzanych przez siebie wodach sami ongiś zadbali... "Dipy " , "Boostery" , "PVA" - co to jest do nagłej cholery i co tak naprawdę ma wspólnego z rybami ?
Wszystko to co stosujecie na co dzień - tak chętnie przez was promowane , wydaje się takie czyste , pachnące nowością , kosztowne , elitarne - a jednocześnie tak ciemne i bezwartościowe ,że nigdy nie poznacie smaku prawdziwego wędkarstwa i ryb, które autentyczne są dlatego ,że od początku do końca stworzyła je Matka Natura a nie instytut i jego słoje Weissa ...
Środowisko wodne , istnieje po to , by podtrzymywać byt rozmaitych istot wodnych , których duch żyje wodą i przez nią oddycha . Wielu jednak ludzi , bardzo wielu traktuje dzisiaj wody i ryby jako zabawkę , doraźną , małoduszną rozrywkę czy wreszcie - jak wysypisko.
Po pierwsze to witam. Odpowiem szczerze na twoje pytania i mam nadzieje że również mi odpowiesz szczerze na jedno moje pytanie. Nie wiem jaki PVA ma skład ale nie sadze żeby było dopuszczone w europie i na świecie do sprzedaży jeśli miało by szkodzić środowisku. Nie wiem co ma wspólnego PVA czy jakakolwiek bardzo przydatna rzecz do połowu karpi z czymś elitarnym :) ,co ty człowieku wypisujesz. PVA nie jest przeze mnie promowane po prostu poleciłem koledze najnormalniej w świecie :),po to żeby pomóc mu złowić jesiennego karpia .Wydaje mi sie że tak jak pisze Janusz chyba już się spotkałem na tym forum z twoimi komentarzami na temat karpi ,może się myle ale w każdym bądź razie ktoś na tym forum podobnie śmiesznie jak ty pisał o środowisku, matce naturze itp. Daruj sobie bo mi szkoda czasu na takie śmieszne zaczepki,jeśli zaczniesz łowić duże ryby lub będziesz próbował sie czegoś dowiedzieć na tym forum po to żeby łowić cokolwiek to ja mogę z tobą popisać ale wybacz takie komentarze mnie śmieszą i je ignoruje . Mam tylko jedno pytanie czy nie jest czasem tak że masz jakieś kompleksy z tymi karpiami ,dla tego tak nie lubisz karpiarzy i całej tej otoczki , może łowisz na bardzo ekologiczne robaki :) płoteczki a karp jak na złość nie da się złowić i przez to te zaczepki ???