Koledzy i koleżanki :) a mam jeszcze jedno pytanie jak sadzicie czy jak mam wiele brań a tylko nieliczne uda mi się zaciąć to lepiej bylo by ciężarek założyć na stałe, czy pozostać na przelotowym ? Ciężarka używam o wadze 56gr. Czy to pomoże mi skuteczniej zaciąć rybę ?
Nie wiem jak wyglądają Twoje brania, ale - jak napisał ktoś - łowiąc na metodę nalezy siedzieć na własnych dłoniach, by nie ciąć pseudo brań, a jest ich mnóstwo.
Praktycznie każde pojedyncze pociągnięcie to nie branie, a tracenie zyłki przez rybę żerująca na zanęcie. Dopiero - jak piszą mądrzy - tzw podwójne pociągnięcie to prawdziwe branie.
W każdym razie - z takim obciążeniem na koszyczku - przynajmniej ja łowiłbym "na sztywno", bowiem szansa na solidniejsze samo zacięcie ryby jest naprawdę duża . P.S Uczciwie przyznaje, ze sam łowie przelotowo, właśnie z takim obciążeniem, ale stosując dość sztywną szczytówkę feedera, plus dzwonek na podpórce.. i jak na razie skuteczność mam zadowalającą. Po prostu dzwonek odzywa się jesli branie naprawdę jest konkretne. Ale to mój prywatny sposób i w żaden sposób nie pretenduje do prawidłowego , czy skutecznego
I jeszce jedno... poprzedni weekend spedziłem na cieciu pewnie z sześćdziesięciu pustych brań. ( na dowolną metodę ) . Akurat teraz masa gatunkow ryby się trze i w milosnym amoku nie zwraca uwagi na taki drobiazg jak zylka, więc jesli lowisz w relatywnie płytkim miejscu, to tez może byc przyczyna :-)
Witam wczoraj udało się złowić 50 cm karpika :)
Pokombinowałem z przyponami i zastosowałem się do rad szanownych kolegów :)
Brawo , tylko tak dalej :)
Koledzy i koleżanki :) a mam jeszcze jedno pytanie jak sadzicie czy jak mam wiele brań a tylko nieliczne uda mi się zaciąć to lepiej bylo by ciężarek założyć na stałe, czy pozostać na przelotowym ?
Ciężarka używam o wadze 56gr.
Czy to pomoże mi skuteczniej zaciąć rybę ?
Nie wiem jak wyglądają Twoje brania, ale - jak napisał ktoś - łowiąc na metodę nalezy siedzieć na własnych dłoniach, by nie ciąć pseudo brań, a jest ich mnóstwo.
Praktycznie każde pojedyncze pociągnięcie to nie branie, a tracenie zyłki przez rybę żerująca na zanęcie.
Dopiero - jak piszą mądrzy - tzw podwójne pociągnięcie to prawdziwe branie.
W każdym razie - z takim obciążeniem na koszyczku - przynajmniej ja łowiłbym "na sztywno", bowiem szansa na solidniejsze samo zacięcie ryby jest naprawdę duża .
P.S Uczciwie przyznaje, ze sam łowie przelotowo, właśnie z takim obciążeniem, ale stosując dość sztywną szczytówkę feedera, plus dzwonek na podpórce.. i jak na razie skuteczność mam zadowalającą.
Po prostu dzwonek odzywa się jesli branie naprawdę jest konkretne.
Ale to mój prywatny sposób i w żaden sposób nie pretenduje do prawidłowego , czy skutecznego
właśnie obawiam się czy nie jestem zbyt porywczy :)
łowię na karpiówkach więc jak widzę bombkę przy kiju to myślę że to to :)
I jeszce jedno... poprzedni weekend spedziłem na cieciu pewnie z sześćdziesięciu pustych brań. ( na dowolną metodę ) .
Akurat teraz masa gatunkow ryby się trze i w milosnym amoku nie zwraca uwagi na taki drobiazg jak zylka, więc jesli lowisz w relatywnie płytkim miejscu, to tez może byc przyczyna :-)