Zazwyczaj latem jest to dosyć szybkie prowadzenie przynęty z prądem. Natomiast zimą jest to wolne prowadzenie pod prąd z przytrzymaniami/pod szarpnięciami. Ale oczywiście nie są to sztywne "reguły" i bywają dni, że teoria nie idzie w parze z praktyką, więc trzeba kombinować...:)
Ja mam zdecydowanie lepsze wyniki idąc w dół rzeki lub idąc w górę ale rzucając i tak w dół, ale możliwe że to dlatego iż praktycznie tylko w ten sposób łowię :)A ma to kilka powodów1/ lepsza kontrola nad napięciem żyłki=więcej zacięć oraz mniej spadów podczas holu2/ tam gdzie nie da się rzucić, woblerek/smużak dopłynie sam3/ ściągając można posłać woblerka głębiej lub płycej4/ ściągając można przytrzymać przynętę w ciekawszych miejscach5/ nie lubię ściągać przynęt z drzew :P To tylko takie moje przemyślenia i w żadnym wypadku nie usiłuję udowodnić iż idąc w dół rzeki jest lepiej bo czasami jest odwrotnie i kropek lubi chapsnąć coś szybko lecącego z nurtem :)
Poruszyłem ten temat choć niema zbyt wielu chętnych do opini, ponieważ spotkałem ostatnio nad rzeką wędkarza który poruszał się w przeciwnym kierunku niż ja po krótkiej rozmowie stwierdził że on zawsze tak idzie tzn pod prąd ponieważ bez większych trudów zakrada się do ryby bo zachodzi ją od tyłu a wprowadzanie przynęty to tylko kwestia wprawy i wyobraźni jak rzucić,no i moje pytanie narodziło się z ponieważ tego dnia jego efekty były naprawdę o niebo lepsze niż moje i moich kolegów którzy szli tak jak ja,może to był przypadek nasz słaby dzień lub znakomity tego pana, dlatego myślałem że ktoś więcej powie na ten temat.
Fakt ,że wygodniej łowi się "pod prąd" i ja też tak wolę,ale na kilku mniejszych rzeczkach o wysokich brzegach (na których łowię a obrodzeniu nie ma tam mowy) podejście "od ogona" jest dużo bardziej efektywne. Prowadzenie i dobór przynęt wymaga wprawy i doświadczenia ,ale warto zrobić czasami coś inaczej i wbrew swoim upodobaniom.
Łowie pstrągi ponad 20 lat i prawie zawsze od ogona, a to ,,zawsze" to obecny czas czyli przełom zimy i wiosny kiedy to trzeba się sporo nakombinować np. polecam iść w górę a po paru rzutach od ogona pośmigać w poprzeg a następnie w fajny głęboczek lub znaną miejscówe wpóścić wobler.Naprawdę zdarzają się przypadki, że kropkowaniec wali za 3 razem na coś co pasuje mu w danej chwili.Na potwierdzenie powiem, że w 2013r na 4 wyprawy złowiłem 5 pstrągów, jeden z nich trafił tylko na moją urodzinową patelnie.Zachęcam do wypuszczania, abyśmy połowili kropki w przyszłości.
U mnie bywa różnie! Na małej rzeczce, takim ciurku do 4 m szerokości idę pod prąd bo rybki sa bardzo płochliwe i tak łatwiej je podejść. Na większej rzece idę z prądem z wiadomych Tobie powodów
Witam proszę o odpowiedzi lub swoje uwagi kiedy macie lepsze wyniki tropiąc pstrągi z nurtem czy skradając się pod nurt idąc w prost na nie.
Zazwyczaj latem jest to dosyć szybkie prowadzenie przynęty z prądem. Natomiast zimą jest to wolne prowadzenie pod prąd z przytrzymaniami/pod szarpnięciami. Ale oczywiście nie są to sztywne "reguły" i bywają dni, że teoria nie idzie w parze z praktyką, więc trzeba kombinować...:)
No dokładnie a czasami miejscówka którą chcemy obłowić wymaga tego że musimy skorzystać z pomocy natury w tym przypadku nurtu rzeki.
Ja mam zdecydowanie lepsze wyniki idąc w dół rzeki lub idąc w górę ale rzucając i tak w dół, ale możliwe że to dlatego iż praktycznie tylko w ten sposób łowię :)A ma to kilka powodów1/ lepsza kontrola nad napięciem żyłki=więcej zacięć oraz mniej spadów podczas holu2/ tam gdzie nie da się rzucić, woblerek/smużak dopłynie sam3/ ściągając można posłać woblerka głębiej lub płycej4/ ściągając można przytrzymać przynętę w ciekawszych miejscach5/ nie lubię ściągać przynęt z drzew :P
To tylko takie moje przemyślenia i w żadnym wypadku nie usiłuję udowodnić iż idąc w dół rzeki jest lepiej bo czasami jest odwrotnie i kropek lubi chapsnąć coś szybko lecącego z nurtem :)
Poruszyłem ten temat choć niema zbyt wielu chętnych do opini, ponieważ spotkałem ostatnio nad rzeką wędkarza który poruszał się w przeciwnym kierunku niż ja po krótkiej rozmowie stwierdził że on zawsze tak idzie tzn pod prąd ponieważ bez większych trudów zakrada się do ryby bo zachodzi ją od tyłu a wprowadzanie przynęty to tylko kwestia wprawy i wyobraźni jak rzucić,no i moje pytanie narodziło się z ponieważ tego dnia jego efekty były naprawdę o niebo lepsze niż moje i moich kolegów którzy szli tak jak ja,może to był przypadek nasz słaby dzień lub znakomity tego pana, dlatego myślałem że ktoś więcej powie na ten temat.
Fakt ,że wygodniej łowi się "pod prąd" i ja też tak wolę,ale na kilku mniejszych rzeczkach o wysokich brzegach (na których łowię a obrodzeniu nie ma tam mowy) podejście "od ogona" jest dużo bardziej efektywne. Prowadzenie i dobór przynęt wymaga wprawy i doświadczenia ,ale warto zrobić czasami coś inaczej i wbrew swoim upodobaniom.
Kol. sy28, tak łowi cała masa wędkarzy (lato), którzy mają świra na punkcie kropek... :)
Łowie pstrągi ponad 20 lat i prawie zawsze od ogona, a to ,,zawsze" to obecny czas czyli przełom zimy i wiosny kiedy to trzeba się sporo nakombinować np. polecam iść w górę a po paru rzutach od ogona pośmigać w poprzeg a następnie w fajny głęboczek lub znaną miejscówe wpóścić wobler.Naprawdę zdarzają się przypadki, że kropkowaniec wali za 3 razem na coś co pasuje mu w danej chwili.Na potwierdzenie powiem, że w 2013r na 4 wyprawy złowiłem 5 pstrągów, jeden z nich trafił tylko na moją urodzinową patelnie.Zachęcam do wypuszczania, abyśmy połowili kropki w przyszłości.
U mnie bywa różnie! Na małej rzeczce, takim ciurku do 4 m szerokości idę pod prąd bo rybki sa bardzo płochliwe i tak łatwiej je podejść. Na większej rzece idę z prądem z wiadomych Tobie powodów