Witam mam pytanie jak sie łowi węgorza jaki sprzęt i jakie przynenty.łowiem na durzym jeziorze o dnie mulistym miejscami pokryty roślinoscią.proszę o porade. SERDECZNIE DZIĘKUJEM
Żyła 0.30-0,35, przypon z cienkiej plecionki, hak z tylnymi zadziorami nr 4-6, pęk czerwonych ,kopanych robaków, do koszyczka zanetowego troche pomielonej wątróbki kij dowolny, nie ma znaczenia większego, ale dobrze jest na pickera. Picker pionowo, badź poziomo w poprzek łowiska, na końcu dzwoneczek, godzina pomiędzy 21.00 - 2.30, choć bywa juz około 18.00 weźmie,. Taki zestaw srrrrrrrrrru do wody i pozamiatane. Najprostrza ryba do złowienia, nie trzeba żadnych ceregieli. Prostota - sama radość. U mnie w ciagu nocy bywa nawet koło 20 brań węgorka.
Witam mateo17slawa.Węgorze tak jak i dawniej tak i teraz świetnie łowie się na gruntówkę z przelotowym ołowiem dennym . Zestawy takie są z reguły jednak całkowicie nieskuteczne w łowiskach mulistych lub z dnem pokrytym gęstym dywanem roślin - owa specyfika wyznacza zmianę poglądó na temat połowu tej ciekawej ryby i zmusza do myślenia wędkarzy chcących spotkać się z okazem ukrywającym się w wykrotach i roślinności podwodnej .W jeziorach mulistych lub z bujną roślinnością . Do połowu węgorzy w łowiskach mulistych z powodzeniem i dobrym skutkiem można użyć zestawu gruntowego z całkowicie napełnioną kulą wodną , która ma niewielką gęstość i łagodnie opada na miękkie dno .Zmontowany zestaw wygląda podobnie do zwykłej gruntówki z ołowiem dennym z tą jednak różnicą że zestaw taki jest o niebo skuteczniejszy w tzw trudnych aczkolwiek obfitujących w węgorza łowiskach . Wężokształtny drapieżnik będący obiektem twoich zainteresowań jest rybą dość silną relatywnie co do kształtu ciała i gabarytów dlatego też stosuje się dość grubą żyłkę ( 0,28mm - 0,30mm żyłka główna i przypon o dł 45 - 60 cm z linki o średnicy 0,24 mm - 0,28mm zakończony hakiem dobieranym do rodzaju przynęty - do łowienia na martwą rybkę bądź rosówki śmiało można wiec używać kutych haków w rozmiarach 1 - 6 z zadziorami lub bez ).Istnieje również szereg innych metod służących łowieniu węgorza w łowiskach porośniętych czy mulistych takie jak choćby paternoster czy zwykła spławikówka z przelotowym spławikiem . Pierwszy zestaw montujesz w ten oto sposób : na żyłkę główną 0,30 mm zakładasz króciótki (20 cm 30 cm z kutym hakiem 4-6 ) przypon zwieńczony krętlikiem , poniżej przyponu , nanizujesz koralik i zaciskasz malą śrucinkę (np 0,2g) i ponownie krętlik do którego wiążesz 2 przypon (!) o długości 70 - 1,5m w zależności o od grubości dywanu . Do 2 (długiego) przyponu połączonego z żyłką główną krętlikiem - montujesz ciężarek ( np 20 g ) , którego masa uzależniona będzie od ilości mułu , na dnie i odległości łowienia. W opisany sposób można łowić nie tylko węgorze ale i rónież liny a nawet karpie w czasie kiedy ta dość żarłoczna lecz stosunkowo trudna do złowienia ryba nie chce brać .Zestaw paternoster aby mógł działać prawidłowo musi być odpowiednio napięty zaś w celu zwiększenia swoich szans na spotkanie z tym drapieżcą możesz "nęcić " miejsca podejrzane o występowanie węgorza drobno krajaną wątróbką , suszoną wymieszaną z lepiszczem w postaci ziemi i bazy zanętowej a także zanętami i pelletem produkowanymi specjalnie dla węgorza . Zanęty bardzo dobrze podaje się procą bądź też łyżką zanętową nadającą się do nęcenia na niewielkie odleglości zanętami takim jak kukurydza , pellet i inne . Węgorz jest typowym węchowcem i zwykle dobrze reaguje więc na zanęty zawierające mączkę mięsno - kostną rozdrobnione ryby czy suszoną krew - należy jednak pamiętać że nie da się go zanęcić w podobny sposób w jaki wabi się leszcza , płoć , ukleję a nawet karpia a nęcenie tej ryby oprócz swojej podstawowej roli ma na także celu zgromadzenie w pobliżu węgorzowych rejonów , wszelkiej maści rybiego drobiazgu np : jazgarzem , drobnym okoniem , ciernikiem za którymi ryba ta przepada . Bardzo dobre wyniki uzyskuje się także łowiąc na spławik a zestaw powinien wyglądać mniej- więcej tak : zyłka 0,28 mm -0,30 mm , spławik 6-10 g ( w zależności od siły wiatru , poziomu wody , odległości łowienia , głębokości i osobistych preferencji ) nad nim stoper , z żyłki z koralikiem lub zwykły stoper gumowy , obciążenie wyważające prawidłowo spławik , rozmieszczone nad połączonym z żyłką główną za pomocą krętlika 60cm przyponem ,zakończonym hakiem kutym o wielkości 2- 6 i zestaw gotowy .Na przyponie lub tuż nad nim można dodać jedną śrucinę ,przeciążając nieco zestaw . Grunt ustawiasz w taki sposób aby przynęta była zawieszona w toni , tuż nad dnem pokrytym roślinami czy też warstwą mułu . Wracając do tematyki metody gruntowej i przynęt stosowanych przy połowie wężowego drapieżcy - to pływalność martwej rybki będącej bardzo dobrą przynętą na węgorze można zwiększyć faszerując ją styropianem bądź pianką poliuretanową , które zupełnie nie przeszkadzają rybie zainteresowanej smacznym kąskiem zostawionym na jej drodze przez sprytnego wędkarza . Gruntówkę można naprawdę dowolnie modyfikować zakładając np zwykły koszyczek zanętowy i napełniając go zanętą lubianą przez ryby drapieżne a także ( jeśli odległość łowienia jest niewielka a woda spokojna ) - uzywać zestawu z dwoma dużymi śrucinami , kiedy to obciążenie będzie miało zaledwie 4-6g Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów w łowieniu węgorza , który wcale nie jest taki łatwy do złowienia na tą czy inne metody oraz udanego sezonu 2009 .
Myślę że w kwestii doboru wędzisk , nie będzie miał kol żadnego problemu . Wędka na węgorza musi być względnie mocna ( przy połowie na ołów denny można używać karpiówek , zwykłe "telecarpie " , feedery a nawet mocne spinningi o masie wyrzutowej 20 -80 g , 40 -80 g a nawet do 100 g ) Optymalny ciężar rzutowy wędki do połowu węgorza na spławik , napełnioną kulę wodną, paternoster czy tez koszyczek zanętowy to 10 -50 ,g 10 -80 g . Rolę wędki węgorzowej z powodzeniem więc może spełniać mocny picker , spinning a nawet zwykły kij teleskopowy uznanych producentów .
Dziękuję za poparcie . Cieszę się że wraz z innymi wędkarzami mogę doradzić innym , sam jednocześnie tę pomoc znajdując u innych użytkowników . Pozdrawiam.
Kol GHOSTMIR pisząc o prostocie w łowieniu węgorzy ma sporo racji - kiedyś na węgorza wystarczyła byle jaka gruntówka , gruba żyłka i przelotowy ołów rzucany jak najdalej od brzegu . Czasy się jednak zmieniają i aby złowić co raz rzadszego w naszych wodach węgorza , trzeba dysponować odpowiednią wiedzą na temat gatunku , cierpliwością i zasobem czasu przeznaczonym na zasiadkę .Tak jak GHOSTMIR ja również rzadko kiedy " bawię " się w łowienie na paternoster , który w łowiskach mulistych czy zarośniętych odznacza się dużą skutecznością , warto jednak odejść o utartych schematów połowu węgorzy i próbować nowych metod jego połowu .
Warto - ale u mnie nie ma takiej potrzeby. Wystarczy nocna pora, żyła, hak, średni kij, paczka robaków i dzwoneczek. Opisane przez Ciebie metody sa jak najbardziej dobre, tylko ze u mnie węgorz to pospolita ryba. Bywaja noce, że wyciągam koło 15 sztuk. Nie zawsze są duże, ale biorą bez problemu i gdziekolwiek się nie zarzuci. Dlatego preferuje prostotę. Jednak nie neguję, że są łowiska, gdzie potrzebny jest spryt i finezja.
Kol GHOSTMIR , jak sam słusznie zauważyłeś w naszym kraju gdzie węgorz bez zarybień nigdy nie byłby rybą zbyt liczną - są jeszcze łowiska ,obfitujące w tę rybę . Takich łowisk życzę wszystkim wędkarzom zainteresowanym tą jakże ciekawą rybą i metodami jej połowu .Dla mnie tak jak i dla Ciebie - również liczy się komfort łowienia i prostota , która podparta wiedzą i cierpliwością a także zwykłym wędkarskim fartem owocuje udanym połowem węgorza oraz innych ryb .Racją jest również stwierdzenie jakoby węgorz był stosunkowo łatwą rybą do złowienia w miejscach w ten gatunek obfitujących . Polskie łowiska są jednak tak dalece zróżnicowane względem siebie że czasem nawet najbardziej wymyślne metody zawodzą i zniechęcają mniej cierpliwych wędkarzy do pełnych uroku i prostoty węgorzowych zasiadek .Pozdrawiam.
Witam węgorzowców. Spryt i finezja kolego GHOSTMIR to trochę ja muszę stosować. Zyłka 0.25 oliwka 30g i gruntóweczka wystarczy lecz nie rosóweczki tylko trupki lub jej połówki. Tylko tak ale jak już wezmie to ładna rurka jedzie. Takie do 2kg już z ojcem wyciągaliśmy. Pamiętam jedną noc jak...sandacz bił. Zaciąć go nie mogłem a kombinowałem całą noc a walił średnio co 20min.!!!!
Chwilę trzeba poczekać ,bo tak do końca nie wiadomo co właściwie wzięło!. Może sandacz,może sum,a może węgorz!Choć mnie zdarzyło się wyciągnąć na tzw. trupka kilowego okonia! Nie mogłem się nadziwić!
Są specjalne haki węgorzowe. Numeru nie pamiętam powiedzmy średni,tam gdzie są ukleje to uklejkę. Duży trupek duży węgorz. Ja uklejkę 10-12 cm. Ale są zwolenicy nie co mniejszych,jak również rosówek. Za oczy z rozciętym brzuszkiem!
Trupek na węgorza czy sandacza może a nawet powinien mieć w granicach 6 - 12 cm .Zdarzają się jednak przypadki łowienia dużych węgorzy na słusznego żywca przeznaczonego dla szczupaka .Oprócz świeżych trupków , można również z powodzeniem używać rybek mrożonych , należy jednak wziąć pod wzgląd fakt iz będzie to zawsze wabik duzo gorszy od świeżej martwej rybki przesyconej świeżym rybim zapachem uwielbianym przez sandacze i węgorze . Bardzo dobrą przynętą na węgorza są martwe krąpie a także ukleje . Myślę że każda mała rybka ( płoć , ukleja , krąp , karaś ) będzie skuteczną bronią na te drapieżniki , nie radzę natomiast nikomu stosowania małych wzdręg ( co jest częstą praktyką nad naszymi wodami ) bowiem ryba ta posiada wymiar ochronny do 15 cm .
Kol SuperDario . Łowienie 2 kg węgorzy na grunt to przysłowiowy krok milowy w wędkarstwie gruntowym i wielkie szczęście dla łowcy , które zdarza się niestety co raz rzadziej .Jeśli zaś chodzi o puste niezacięte brania sandacza , o których wspomniałeś to są one odzwierciedleniem różnic między zachowaniem się i sposobem brania sandacza i węgorza a także w zestawach stosowanych do połowu tych ryb . Sandacz to uosobienie sprytu i żeby zechciał wziąć wszystko musi być ze sobą zgrane jak w orkiestrze . Zestaw przeznaczony dla sandacza nie może wywoływać oporu dlatego też najlepiej od razu otworzyć kabłąk , żyłkę włożyć pod przyszczyp z gumki i zapałki i zrezygnować z kołowrotka z wolną szpulą , gdyż mechanizm ten działa poprawnie w kołowrotkach lepszej klasy . Jako obciążenie można zastosować pałeczkę tyrolską lub zwykły przelotowy ołów bez górnej blokady na żyłce .
Kol mariuszek84 . Moim zdaniem nie warto stosować się do starej i nieco barbarzyńskiej metody oczekiwania na głęboki połknięcie haka przez biorącą rybę , tak aby móc później ciągnąć rybę do brzegu z hakiem tkwiącym głęboko w trzewiach . Jeżeli polujemy na węgorze - to na te największe sztuki , których nie zniechęci duża przynęta o dl 10 -12 cm zakładane na dość duże haczyki . Dzięki takim praktykom zminimalizujemy brania ryb niewymiarowych , którym koniecznie trzeba zwrócić wolność i będziemy mogli wprawić się w zacinaniu węgorza po 2 odjeździe mając nadzieję że będzie on zacięty za przysłowiowy " nos "
A jeżeli już nam się zdarzy, że węgorek połknie głęboko hak, najlepszym sposobem jest po prostu odcięcie przyponu od żyłki głównej. Robimy tak zwłaszcza gdy chcemy rybie zwrócić wolność. Węgorz po upływie dwóch dni wypluwa hak bez szkody dla siebie.
Pogląd ( w dużej mierze słuszny )przedstawiony przez kol Figaro jest mi doskonale znany już od bardzo dawna - moim zdaniem jest to jednak brutalne usprawiedliwienie wędkarskiego wygodnictwa . Zawsze lepiej jest starać się zaciąć rybę za pysk , nawet jeśli jest to węgorz z reguły połykający hak dość głęboko.Pozdrawiam .
Czy wygodnictwo? Nie wiem, sytuacje są różne i byłbym ostrożny w formułowaniu opinii na ten temat. Faktem jest natomiast to, że ryba da sobie radę z tym co zdarzy się nam jej zostawić i to jest pocieszające.
Proponuję Wam doswiadczenie. Złówcie rybkę, niech to tam będzie i węgorz czy inna istota. Dajcie jej pozyc w oczku wodnym na przykład. Ale w czesniej zadajcie jej jedzonko do połkniecia z hakiem. Musicie też dać jej powalczyć , czyli zasymulować holowanie. Potem odetnijcie jej żyłeczkę, pozostawiwszy hak wewnątrz. Potem czekajcie kilka godzin, może dni i obserwujcie rybkę.
To jest tylko taka moja sugestia, nie przymus. Jednak to doświadczenie otworzy oczy kilku osobom.
Tez jestem bardzo ciekawy co się stanie. Jak zakończy się ten eksperyment. Wyciągałem już wielokrotnie szczupaki z całkiem dobrymi przynętami wbitymi w paszczę. Ciekawy jestem co się dzieje po czasie jakimś tam...??? Wiem tez że ryba potrafi żyć latami z takim "kolczykiem"wbitym w paszcze podobnie jak dziewczyny z kolczykami w języku :-) :-) :-)
Proponuję zwrócić na pełną zdrowego rozsądku uwagę kol GHOSTMIR"a . Od szczenięcych lat znam pogląd dotyczący pozbywania się haka przez węgorze za pomocą silnych soków trawiennych , układowi silnych mięśni i tzw miotonów . Wprawdzie nie zamierzam przeprowadzać ww eksperymentu -lecz najmniejszego zamiaru nie mam także wypuszczać ryb z hakiem głęboko tkwiącym w trzewiach nawet tak żywotnych jak węgorz . Osobiście jednak zasadzając się na tę piękną rybę - staram się na wszelkie możliwe sposoby ograniczyć lub wyeliminować przykre sytuacje - do takich wypadków zaliczam również fakt głębokiego połknięcia przynęty przez rybę i niemożność odhaczenia jej w "normalny sposób " . Wiele słyszałem o słuszności i wyższości poglądu na temat pozbywania się haków przez węgorze - takie praktyki nie dają mi jednak spokoju sumienia i żadnej pewności - że postąpiłem dobrze wypuszczając rybę z dużym hakiem w gardzieli.
Proponuję zwrócić na pełną zdrowego rozsądku uwagę kol GHOSTMIR"a . Od szczenięcych lat znam pogląd dotyczący pozbywania się haka przez węgorze za pomocą silnych soków trawiennych , dzięki układowi silnych mięśni i tzw miotonów . Wprawdzie nie zamierzam przeprowadzać ww eksperymentu -lecz najmniejszego zamiaru nie mam także wypuszczać ryb z hakiem głęboko tkwiącym w trzewiach nawet tak żywotnych jak węgorz . Osobiście jednak zasadzając się na tę piękną rybę - staram się na wszelkie możliwe sposoby ograniczyć lub wyeliminować przykre sytuacje - do takich wypadków zaliczam również fakt głębokiego połknięcia przynęty przez rybę i niemożność odhaczenia jej w "normalny sposób " . Wiele słyszałem o słuszności i wyższości poglądu na temat pozbywania się haków przez węgorze - takie praktyki nie dają mi jednak spokoju sumienia i żadnej pewności - że postąpiłem dobrze wypuszczając rybę z dużym hakiem w gardzieli.
Jeśli węgorz przeznaczony jest do zabrania i celów konsumpcyjnych - to nic nie stoi na przeszkodzie - aby hak odzyskać przy sprawianiu .Bardzo chciałbym jednak wypuszczać złowione przez siebie węgorze , które są w naszych wodach coraz rzadsze w wyniku kłusownictwa , zanieczyszczeń , regulacji rzek , presji rybacko wędkarskiej , preferencji kulinarnych min Francuzów , melioracji i regulacji rzek , ceny narybku ( chyba wystarczy tych skarg choć ich lista jest bardzo długa )...
Praktyki polegające na wypuszczaniu węgorzy z hakiem w gardzieli - nie dają mi spokoju sumienia i pewności - czy aby na pewno dobrze postępuję wypuszczając w majestacie prawa - niewymiarową rybę z pamiątką po spotkaniu z moczykijem .Jako wędkarz nie jestem w stanie przewidzieć jak zachowa się ryba i czy przeżyje ona z metalową pamiątką w przełyku .Dlatego też łowiąc węgorze ( pomimo panującego i prawdopodobnie słusznego poglądu na temat pozbywania się haków przez węgorza ) - zawsze dążę do wyeliminowania brań sztuk małych i niewymiarowych "ołówków " chwytających przynętę wyjątkowo łapczywie .
Nie mówiłem o kotwicy czy haczyku wbitym w pysk ryby, tylko o głębokim połknięciu, kiedy to hak niszczy skrzela albo wpada jeszcze głębiej. Nie będę opisywał efektu doświadczenia, tylko podpowiem wam, że to pozbywanie sie haczyków przez rybę, jest wymyslone przez bajkopisarzy. Cała sprawa polega ta tym, że zgodnie z zasadami wędkarskimi, nieprawidłowo zaciętą rybę należy wypuścić! A kiedy taki humanitarny wedkarz zapyta, co sie z taką ryba stanie, bo haczyk jest głęboko i z pewnością rybka padnie, to wolnomysliciele dla uspokojenia sumień, odpowiadają, że haczyki sie same rozpuszczą w organiźmie ryby. Ot co. PDK
Witam mam pytanie jak sie łowi węgorza jaki sprzęt i jakie przynenty.łowiem na durzym jeziorze o dnie mulistym miejscami pokryty roślinoscią.proszę o porade. SERDECZNIE DZIĘKUJEM
Żyła 0.30-0,35, przypon z cienkiej plecionki, hak z tylnymi zadziorami nr 4-6, pęk czerwonych ,kopanych robaków, do koszyczka zanetowego troche pomielonej wątróbki kij dowolny, nie ma znaczenia większego, ale dobrze jest na pickera. Picker pionowo, badź poziomo w poprzek łowiska, na końcu dzwoneczek, godzina pomiędzy 21.00 - 2.30, choć bywa juz około 18.00 weźmie,. Taki zestaw srrrrrrrrrru do wody i pozamiatane. Najprostrza ryba do złowienia, nie trzeba żadnych ceregieli. Prostota - sama radość. U mnie w ciagu nocy bywa nawet koło 20 brań węgorka.
Jeśli nie ma roślinności na dnie za dużo, to nie ma tez problemu z wyoraniem żmila
CZY JA JESTEM WYROCZNIĄ? nikt nie ma odwagi podjąc tematu? No karpiarze nie pomogą, ale są i inni?! chyba............
Witam mateo17slawa.Węgorze tak jak i dawniej tak i teraz świetnie łowie się na gruntówkę z przelotowym ołowiem dennym . Zestawy takie są z reguły jednak całkowicie nieskuteczne w łowiskach mulistych lub z dnem pokrytym gęstym dywanem roślin - owa specyfika wyznacza zmianę poglądó na temat połowu tej ciekawej ryby i zmusza do myślenia wędkarzy chcących spotkać się z okazem ukrywającym się w wykrotach i roślinności podwodnej .W jeziorach mulistych lub z bujną roślinnością . Do połowu węgorzy w łowiskach mulistych z powodzeniem i dobrym skutkiem można użyć zestawu gruntowego z całkowicie napełnioną kulą wodną , która ma niewielką gęstość i łagodnie opada na miękkie dno .Zmontowany zestaw wygląda podobnie do zwykłej gruntówki z ołowiem dennym z tą jednak różnicą że zestaw taki jest o niebo skuteczniejszy w tzw trudnych aczkolwiek obfitujących w węgorza łowiskach . Wężokształtny drapieżnik będący obiektem twoich zainteresowań jest rybą dość silną relatywnie co do kształtu ciała i gabarytów dlatego też stosuje się dość grubą żyłkę ( 0,28mm - 0,30mm żyłka główna i przypon o dł 45 - 60 cm z linki o średnicy 0,24 mm - 0,28mm zakończony hakiem dobieranym do rodzaju przynęty - do łowienia na martwą rybkę bądź rosówki śmiało można wiec używać kutych haków w rozmiarach 1 - 6 z zadziorami lub bez ).Istnieje również szereg innych metod służących łowieniu węgorza w łowiskach porośniętych czy mulistych takie jak choćby paternoster czy zwykła spławikówka z przelotowym spławikiem . Pierwszy zestaw montujesz w ten oto sposób : na żyłkę główną 0,30 mm zakładasz króciótki (20 cm 30 cm z kutym hakiem 4-6 ) przypon zwieńczony krętlikiem , poniżej przyponu , nanizujesz koralik i zaciskasz malą śrucinkę (np 0,2g) i ponownie krętlik do którego wiążesz 2 przypon (!) o długości 70 - 1,5m w zależności o od grubości dywanu . Do 2 (długiego) przyponu połączonego z żyłką główną krętlikiem - montujesz ciężarek ( np 20 g ) , którego masa uzależniona będzie od ilości mułu , na dnie i odległości łowienia. W opisany sposób można łowić nie tylko węgorze ale i rónież liny a nawet karpie w czasie kiedy ta dość żarłoczna lecz stosunkowo trudna do złowienia ryba nie chce brać .Zestaw paternoster aby mógł działać prawidłowo musi być odpowiednio napięty zaś w celu zwiększenia swoich szans na spotkanie z tym drapieżcą możesz "nęcić " miejsca podejrzane o występowanie węgorza drobno krajaną wątróbką , suszoną wymieszaną z lepiszczem w postaci ziemi i bazy zanętowej a także zanętami i pelletem produkowanymi specjalnie dla węgorza . Zanęty bardzo dobrze podaje się procą bądź też łyżką zanętową nadającą się do nęcenia na niewielkie odleglości zanętami takim jak kukurydza , pellet i inne . Węgorz jest typowym węchowcem i zwykle dobrze reaguje więc na zanęty zawierające mączkę mięsno - kostną rozdrobnione ryby czy suszoną krew - należy jednak pamiętać że nie da się go zanęcić w podobny sposób w jaki wabi się leszcza , płoć , ukleję a nawet karpia a nęcenie tej ryby oprócz swojej podstawowej roli ma na także celu zgromadzenie w pobliżu węgorzowych rejonów , wszelkiej maści rybiego drobiazgu np : jazgarzem , drobnym okoniem , ciernikiem za którymi ryba ta przepada . Bardzo dobre wyniki uzyskuje się także łowiąc na spławik a zestaw powinien wyglądać mniej- więcej tak : zyłka 0,28 mm -0,30 mm , spławik 6-10 g ( w zależności od siły wiatru , poziomu wody , odległości łowienia , głębokości i osobistych preferencji ) nad nim stoper , z żyłki z koralikiem lub zwykły stoper gumowy , obciążenie wyważające prawidłowo spławik , rozmieszczone nad połączonym z żyłką główną za pomocą krętlika 60cm przyponem ,zakończonym hakiem kutym o wielkości 2- 6 i zestaw gotowy .Na przyponie lub tuż nad nim można dodać jedną śrucinę ,przeciążając nieco zestaw . Grunt ustawiasz w taki sposób aby przynęta była zawieszona w toni , tuż nad dnem pokrytym roślinami czy też warstwą mułu . Wracając do tematyki metody gruntowej i przynęt stosowanych przy połowie wężowego drapieżcy - to pływalność martwej rybki będącej bardzo dobrą przynętą na węgorze można zwiększyć faszerując ją styropianem bądź pianką poliuretanową , które zupełnie nie przeszkadzają rybie zainteresowanej smacznym kąskiem zostawionym na jej drodze przez sprytnego wędkarza . Gruntówkę można naprawdę dowolnie modyfikować zakładając np zwykły koszyczek zanętowy i napełniając go zanętą lubianą przez ryby drapieżne a także ( jeśli odległość łowienia jest niewielka a woda spokojna ) - uzywać zestawu z dwoma dużymi śrucinami , kiedy to obciążenie będzie miało zaledwie 4-6g Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów w łowieniu węgorza , który wcale nie jest taki łatwy do złowienia na tą czy inne metody oraz udanego sezonu 2009 .
No i nic więcej nie trzeba dodawać. Może tylko tyle, że preferuję raczej prostotę, ale obiektywnie muszę przyznać żeś się zrakdęw przyłożył.
Myślę że w kwestii doboru wędzisk , nie będzie miał kol żadnego problemu . Wędka na węgorza musi być względnie mocna ( przy połowie na ołów denny można używać karpiówek , zwykłe "telecarpie " , feedery a nawet mocne spinningi o masie wyrzutowej 20 -80 g , 40 -80 g a nawet do 100 g ) Optymalny ciężar rzutowy wędki do połowu węgorza na spławik , napełnioną kulę wodną, paternoster czy tez koszyczek zanętowy to 10 -50 ,g 10 -80 g . Rolę wędki węgorzowej z powodzeniem więc może spełniać mocny picker , spinning a nawet zwykły kij teleskopowy uznanych producentów .
Dziękuję za poparcie . Cieszę się że wraz z innymi wędkarzami mogę doradzić innym , sam jednocześnie tę pomoc znajdując u innych użytkowników . Pozdrawiam.
Kol GHOSTMIR pisząc o prostocie w łowieniu węgorzy ma sporo racji - kiedyś na węgorza wystarczyła byle jaka gruntówka , gruba żyłka i przelotowy ołów rzucany jak najdalej od brzegu . Czasy się jednak zmieniają i aby złowić co raz rzadszego w naszych wodach węgorza , trzeba dysponować odpowiednią wiedzą na temat gatunku , cierpliwością i zasobem czasu przeznaczonym na zasiadkę .Tak jak GHOSTMIR ja również rzadko kiedy " bawię " się w łowienie na paternoster , który w łowiskach mulistych czy zarośniętych odznacza się dużą skutecznością , warto jednak odejść o utartych schematów połowu węgorzy i próbować nowych metod jego połowu .
Warto - ale u mnie nie ma takiej potrzeby. Wystarczy nocna pora, żyła, hak, średni kij, paczka robaków i dzwoneczek. Opisane przez Ciebie metody sa jak najbardziej dobre, tylko ze u mnie węgorz to pospolita ryba. Bywaja noce, że wyciągam koło 15 sztuk. Nie zawsze są duże, ale biorą bez problemu i gdziekolwiek się nie zarzuci. Dlatego preferuje prostotę. Jednak nie neguję, że są łowiska, gdzie potrzebny jest spryt i finezja.
Kol GHOSTMIR , jak sam słusznie zauważyłeś w naszym kraju gdzie węgorz bez zarybień nigdy nie byłby rybą zbyt liczną - są jeszcze łowiska ,obfitujące w tę rybę . Takich łowisk życzę wszystkim wędkarzom zainteresowanym tą jakże ciekawą rybą i metodami jej połowu .Dla mnie tak jak i dla Ciebie - również liczy się komfort łowienia i prostota , która podparta wiedzą i cierpliwością a także zwykłym wędkarskim fartem owocuje udanym połowem węgorza oraz innych ryb .Racją jest również stwierdzenie jakoby węgorz był stosunkowo łatwą rybą do złowienia w miejscach w ten gatunek obfitujących . Polskie łowiska są jednak tak dalece zróżnicowane względem siebie że czasem nawet najbardziej wymyślne metody zawodzą i zniechęcają mniej cierpliwych wędkarzy do pełnych uroku i prostoty węgorzowych zasiadek .Pozdrawiam.
Witam węgorzowców. Spryt i finezja kolego GHOSTMIR to trochę ja muszę stosować. Zyłka 0.25 oliwka 30g i gruntóweczka wystarczy lecz nie rosóweczki tylko trupki lub jej połówki. Tylko tak ale jak już wezmie to ładna rurka jedzie. Takie do 2kg już z ojcem wyciągaliśmy. Pamiętam jedną noc jak...sandacz bił. Zaciąć go nie mogłem a kombinowałem całą noc a walił średnio co 20min.!!!!
Ja mam pytanko co do brania i zacinania czy czekamy podobnie jak przy sandaczu
Chwilę trzeba poczekać ,bo tak do końca nie wiadomo co właściwie wzięło!. Może sandacz,może sum,a może węgorz!Choć mnie zdarzyło się wyciągnąć na tzw. trupka kilowego okonia! Nie mogłem się nadziwić!
A jakiej wielkości dajecie trupka na wegorza i jaki hak? bo wegorz to chyba nie ma dużego pyszczka...
A sory jaki haczyk już wiem bo nie przeczytałem wszystkiego,ale o wielkości trupka chyba nic nie ma.
Są specjalne haki węgorzowe. Numeru nie pamiętam powiedzmy średni,tam gdzie są ukleje to uklejkę. Duży trupek duży węgorz. Ja uklejkę 10-12 cm. Ale są zwolenicy nie co mniejszych,jak również rosówek. Za oczy z rozciętym brzuszkiem!
Trupek na węgorza czy sandacza może a nawet powinien mieć w granicach 6 - 12 cm .Zdarzają się jednak przypadki łowienia dużych węgorzy na słusznego żywca przeznaczonego dla szczupaka .Oprócz świeżych trupków , można również z powodzeniem używać rybek mrożonych , należy jednak wziąć pod wzgląd fakt iz będzie to zawsze wabik duzo gorszy od świeżej martwej rybki przesyconej świeżym rybim zapachem uwielbianym przez sandacze i węgorze . Bardzo dobrą przynętą na węgorza są martwe krąpie a także ukleje . Myślę że każda mała rybka ( płoć , ukleja , krąp , karaś ) będzie skuteczną bronią na te drapieżniki , nie radzę natomiast nikomu stosowania małych wzdręg ( co jest częstą praktyką nad naszymi wodami ) bowiem ryba ta posiada wymiar ochronny do 15 cm .
Kol SuperDario . Łowienie 2 kg węgorzy na grunt to przysłowiowy krok milowy w wędkarstwie gruntowym i wielkie szczęście dla łowcy , które zdarza się niestety co raz rzadziej .Jeśli zaś chodzi o puste niezacięte brania sandacza , o których wspomniałeś to są one odzwierciedleniem różnic między zachowaniem się i sposobem brania sandacza i węgorza a także w zestawach stosowanych do połowu tych ryb . Sandacz to uosobienie sprytu i żeby zechciał wziąć wszystko musi być ze sobą zgrane jak w orkiestrze . Zestaw przeznaczony dla sandacza nie może wywoływać oporu dlatego też najlepiej od razu otworzyć kabłąk , żyłkę włożyć pod przyszczyp z gumki i zapałki i zrezygnować z kołowrotka z wolną szpulą , gdyż mechanizm ten działa poprawnie w kołowrotkach lepszej klasy . Jako obciążenie można zastosować pałeczkę tyrolską lub zwykły przelotowy ołów bez górnej blokady na żyłce .
Kol mariuszek84 . Moim zdaniem nie warto stosować się do starej i nieco barbarzyńskiej metody oczekiwania na głęboki połknięcie haka przez biorącą rybę , tak aby móc później ciągnąć rybę do brzegu z hakiem tkwiącym głęboko w trzewiach . Jeżeli polujemy na węgorze - to na te największe sztuki , których nie zniechęci duża przynęta o dl 10 -12 cm zakładane na dość duże haczyki . Dzięki takim praktykom zminimalizujemy brania ryb niewymiarowych , którym koniecznie trzeba zwrócić wolność i będziemy mogli wprawić się w zacinaniu węgorza po 2 odjeździe mając nadzieję że będzie on zacięty za przysłowiowy " nos "
A jeżeli już nam się zdarzy, że węgorek połknie głęboko hak, najlepszym sposobem jest po prostu odcięcie przyponu od żyłki głównej. Robimy tak zwłaszcza gdy chcemy rybie zwrócić wolność. Węgorz po upływie dwóch dni wypluwa hak bez szkody dla siebie.
Pogląd ( w dużej mierze słuszny )przedstawiony przez kol Figaro jest mi doskonale znany już od bardzo dawna - moim zdaniem jest to jednak brutalne usprawiedliwienie wędkarskiego wygodnictwa . Zawsze lepiej jest starać się zaciąć rybę za pysk , nawet jeśli jest to węgorz z reguły połykający hak dość głęboko.Pozdrawiam .
Węgorz ma także bardzo silne soki trawienne , które mogą pomóc mu w pozbyciu się haka .
Czy wygodnictwo? Nie wiem, sytuacje są różne i byłbym ostrożny w formułowaniu opinii na ten temat. Faktem jest natomiast to, że ryba da sobie radę z tym co zdarzy się nam jej zostawić i to jest pocieszające.
No szacun panowie.
Proponuję Wam doswiadczenie. Złówcie rybkę, niech to tam będzie i węgorz czy inna istota. Dajcie jej pozyc w oczku wodnym na przykład. Ale w czesniej zadajcie jej jedzonko do połkniecia z hakiem. Musicie też dać jej powalczyć , czyli zasymulować holowanie. Potem odetnijcie jej żyłeczkę, pozostawiwszy hak wewnątrz.
Potem czekajcie kilka godzin, może dni i obserwujcie rybkę.
To jest tylko taka moja sugestia, nie przymus. Jednak to doświadczenie otworzy oczy kilku osobom.
PDK
To powiedz co sie stanie Twoim zdaniem,bo po kiego wała meczyć rybe. Prawda?
Tez jestem bardzo ciekawy co się stanie. Jak zakończy się ten eksperyment. Wyciągałem już wielokrotnie szczupaki z całkiem dobrymi przynętami wbitymi w paszczę. Ciekawy jestem co się dzieje po czasie jakimś tam...??? Wiem tez że ryba potrafi żyć latami z takim "kolczykiem"wbitym w paszcze podobnie jak dziewczyny z kolczykami w języku :-) :-) :-)
Proponuję zwrócić na pełną zdrowego rozsądku uwagę kol GHOSTMIR"a . Od szczenięcych lat znam pogląd dotyczący pozbywania się haka przez węgorze za pomocą silnych soków trawiennych , układowi silnych mięśni i tzw miotonów . Wprawdzie nie zamierzam przeprowadzać ww eksperymentu -lecz najmniejszego zamiaru nie mam także wypuszczać ryb z hakiem głęboko tkwiącym w trzewiach nawet tak żywotnych jak węgorz . Osobiście jednak zasadzając się na tę piękną rybę - staram się na wszelkie możliwe sposoby ograniczyć lub wyeliminować przykre sytuacje - do takich wypadków zaliczam również fakt głębokiego połknięcia przynęty przez rybę i niemożność odhaczenia jej w "normalny sposób " . Wiele słyszałem o słuszności i wyższości poglądu na temat pozbywania się haków przez węgorze - takie praktyki nie dają mi jednak spokoju sumienia i żadnej pewności - że postąpiłem dobrze wypuszczając rybę z dużym hakiem w gardzieli.
Proponuję zwrócić na pełną zdrowego rozsądku uwagę kol GHOSTMIR"a . Od szczenięcych lat znam pogląd dotyczący pozbywania się haka przez węgorze za pomocą silnych soków trawiennych , dzięki układowi silnych mięśni i tzw miotonów . Wprawdzie nie zamierzam przeprowadzać ww eksperymentu -lecz najmniejszego zamiaru nie mam także wypuszczać ryb z hakiem głęboko tkwiącym w trzewiach nawet tak żywotnych jak węgorz . Osobiście jednak zasadzając się na tę piękną rybę - staram się na wszelkie możliwe sposoby ograniczyć lub wyeliminować przykre sytuacje - do takich wypadków zaliczam również fakt głębokiego połknięcia przynęty przez rybę i niemożność odhaczenia jej w "normalny sposób " . Wiele słyszałem o słuszności i wyższości poglądu na temat pozbywania się haków przez węgorze - takie praktyki nie dają mi jednak spokoju sumienia i żadnej pewności - że postąpiłem dobrze wypuszczając rybę z dużym hakiem w gardzieli.
Jeśli węgorz przeznaczony jest do zabrania i celów konsumpcyjnych - to nic nie stoi na przeszkodzie - aby hak odzyskać przy sprawianiu .Bardzo chciałbym jednak wypuszczać złowione przez siebie węgorze , które są w naszych wodach coraz rzadsze w wyniku kłusownictwa , zanieczyszczeń , regulacji rzek , presji rybacko wędkarskiej , preferencji kulinarnych min Francuzów , melioracji i regulacji rzek , ceny narybku ( chyba wystarczy tych skarg choć ich lista jest bardzo długa )...
Praktyki polegające na wypuszczaniu węgorzy z hakiem w gardzieli - nie dają mi spokoju sumienia i pewności - czy aby na pewno dobrze postępuję wypuszczając w majestacie prawa - niewymiarową rybę z pamiątką po spotkaniu z moczykijem .Jako wędkarz nie jestem w stanie przewidzieć jak zachowa się ryba i czy przeżyje ona z metalową pamiątką w przełyku .Dlatego też łowiąc węgorze ( pomimo panującego i prawdopodobnie słusznego poglądu na temat pozbywania się haków przez węgorza ) - zawsze dążę do wyeliminowania brań sztuk małych i niewymiarowych "ołówków " chwytających przynętę wyjątkowo łapczywie .
dziękujem serdecznie wszystkim kturzy mi doradzili napewno wykorzystam wasze porady.pozdrawiam
Nie mówiłem o kotwicy czy haczyku wbitym w pysk ryby, tylko o głębokim połknięciu, kiedy to hak niszczy skrzela albo wpada jeszcze głębiej. Nie będę opisywał efektu doświadczenia, tylko podpowiem wam, że to pozbywanie sie haczyków przez rybę, jest wymyslone przez bajkopisarzy. Cała sprawa polega ta tym, że zgodnie z zasadami wędkarskimi, nieprawidłowo zaciętą rybę należy wypuścić! A kiedy taki humanitarny wedkarz zapyta, co sie z taką ryba stanie, bo haczyk jest głęboko i z pewnością rybka padnie, to wolnomysliciele dla uspokojenia sumień, odpowiadają, że haczyki sie same rozpuszczą w organiźmie ryby. Ot co. PDK