Pewnego majowego popołudnia wybrałem się rowerem nad moją ukochaną rzeczkę Radunię. Jadąc rozmyślałem o tym , jaką taktykę łowiecką założyć , żeby złowić jakąś rybę . W końcu dojechałem , kiedy rozłożyłem sprzęt i wszystko było gotowe zacząłem łowić . Po jakimś czasie stanąłem na kamieniu , który wynurzał się z wody i wtem pod małym drzewkiem w cieniu zobaczyłem "frędzelek" na wodzie . Wiadomo o co chodziło . Natychmiast wprawnym rzutem posłałem woblerka w ten wodny " frędzelek " . Poczułem opór , aha czyli ryba uderzyła . I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby fakt, iż ryba prawie nie walczyła . Zaczęła dopiero " ruszać się pod powierzchnią wody " . Zadowolony wyjąłem rybę , był to mój to pierwszy klonek . Byłem szczęśliwy tak jak uczeń , który dostał świadectwo końcowe i udał się na pragnone wakacje. Trzumając rybkę w dłoniach cieszyłem się , a tu nagle przypływ sił witalnych, hyc i do wody . Stałem jak sparaliżowany, nie wiedziałem co mam zrobić . Ohydna gorycz porażki. Nie wiem może nie chciał nieproszonych gości , może przerwałem klonkowi poobiednią sjestę? Nie wiem co tam ryba ma w głowie.
Każdy kleń ma w genach cwaniactwo. Nie daj się przechytrzyć.
Pewnego majowego popołudnia wybrałem się rowerem nad moją ukochaną rzeczkę Radunię. Jadąc rozmyślałem o tym , jaką taktykę łowiecką założyć ,
żeby złowić jakąś rybę . W końcu dojechałem , kiedy rozłożyłem sprzęt i wszystko było gotowe zacząłem łowić . Po jakimś czasie stanąłem na kamieniu , który wynurzał się z wody i wtem pod małym drzewkiem w cieniu zobaczyłem "frędzelek" na wodzie . Wiadomo o co chodziło . Natychmiast wprawnym rzutem posłałem woblerka w ten wodny " frędzelek " . Poczułem
opór , aha czyli ryba uderzyła . I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby fakt, iż
ryba prawie nie walczyła . Zaczęła dopiero " ruszać się pod powierzchnią wody " .
Zadowolony wyjąłem rybę , był to mój to pierwszy klonek . Byłem szczęśliwy tak
jak uczeń , który dostał świadectwo końcowe i udał się na pragnone wakacje.
Trzumając rybkę w dłoniach cieszyłem się , a tu nagle przypływ sił witalnych,
hyc i do wody . Stałem jak sparaliżowany, nie wiedziałem co mam zrobić . Ohydna gorycz porażki. Nie wiem może nie chciał nieproszonych gości , może przerwałem klonkowi poobiednią sjestę? Nie wiem co tam ryba ma w głowie.
Każdy kleń ma w genach cwaniactwo. Nie daj się przechytrzyć.