Cześć fascynaci podlodowego i generalnie wszyscy wędkarze. Już nie mówię o wykupieniu pozwolenia na łowisko, gdzie chcemy łowić, ale to co dzisiaj zobaczyłem!!! Jenodniowy urlopik w środku tygodnia. Jadę na lód, godzina 11.00. Łowisko Gospodarstwa Charzykowy, jezioro Szpitalne w Gostycynie. Próbuję wejść na lód, a ostatni raz byłem w niedzielę-ostatnią, koleś krzyczy właż spoko mocny. On wyglądał mi na zwykłego spacerowicza po lodzie, po prostu nic ze sobą nie miał, a mam na myśli wędkę, np. Strzażnicy obserwując na tą chwilę jezioro przez lornetkę myślą: "łazi se koleś i tyle. A on cztery otwory-szpuleczka umocowana na lodziku, na gwożdziku, deseczka i przyczajóweczka. Trochę onieśmielony, bo myślę sobie z piki mi jeszcze przyłoży, a strachliwy jestem-raczej pacyfista ze mnie drążę temat, że co to ma być, a ten mi na to otwarcie "POLUJĘ NA SZCZUPAKA, BĄDŻ OKONIA" . No żesz w okresie ochronnym w biały dzień. Zwinął się po 10 min, od kiedy ja zacząłem się rozstawiać. Rozmawiam wieczorem w sklepiku przy piwie z miejscowymi: mówią, że znają gościa, on nawet strażnikiem był do niedawna. Obiecuję, że jak jeszcze raz gościa zlukam, a będzie sobie kłusował przy mnie rozpierdzielę mu te jego zestawy, nawet nie będę dzwonił do straży-a to już inny temat.
Witam z tego co mi wiadomo przy kole w Gostycynie jest od 2 lat całkowicie nowa ekipa straży więc raczej to nie są znajomi z "kłusownika". Możliwe że mieli już do czynienia z tym gościem skoro jest dobrze znany miejscowym
Witam z tego co mi wiadomo przy kole w Gostycynie jest od 2 lat całkowicie nowa ekipa straży więc raczej to nie są znajomi z "kłusownika". Możliwe że mieli już do czynienia z tym gościem skoro jest dobrze znany miejscowym
Społeczna Straż Rybacka w Gostycynie ma pod opieką wody PZW. Chociaż to przykre, co opisuje Rafał, ale w tej sytuacji pomoże tylko policja, PSR lub straż rybacka najęta przez Gospodarstwo Rybackie Charzykowy ( dzierżawca wody) Nasi strażnicy ( czyt. PZW ) nie mają wjazdu na jezioro Szpitalne, a szkoda!!!1
Osobiście to jak bym gościowi wylakierował, to by za tydzień na ziemię spadł.
znam chłopaków ze społecznej są spoko sam byłem kontrolowany na Średniaku i to kilka razy, nie dokończyłem także wątku, iż sam wyklarowałem temu Panu o tym, że robi źle, dlatego krótko się potem zwinął, na początku zawsze trzeba rozmawiać, a następnym razem rozwalę mu ten jego sprzęt, wszystkich, których uraziłem zamieszczając post kilkukrotnie (co miało związek tez z problemami internetowymi itp.) przepraszam nie trzeba się tak denerwować, lepiej próbować uczestniczyć jakoś w życiu forum, niż tylko być "jałowym" obserwtorem
Kłusownictwo w Polsce to norma. Musimy czekać ,jak UE zbuduje nam autostrady i tory kolejowe to może zajmie się i tym bo władze naszego kraju nie wykazują żadnego zainteresowania tym tematem od dziesiątek lat.
Z tego typu kłusownictwa można się spotkać na większości naszych wód , polują głównie na sandacze . Tu rodzi się pytanie ,gdzie kontrole i jak często są prowadzone . Jeśli ktoś to założył to musi zebrać . Trzeba na niego koniecznie zapolować . Pozdrawiam .
z tego co mi wiadomo chłopaki z SSR też mają wejście na Gospodarstwo Charzykowy, (niejednokrotnie mnie kontrolowali). Podobno mają jaką umowę z właścicielem
z tego co mi wiadomo chłopaki z SSR też mają wejście na Gospodarstwo Charzykowy, (niejednokrotnie mnie kontrolowali). Podobno mają jaką umowę z właścicielem
Jeśli mają umowę- to tak. Za moich czasów, a byłem strażnikiem 12 lat, nie kontrolowaliśmy tych wód. P.S. Szczerze mówiąc, to wątpię, że nasza SSR ma prawo kontrolowania na innych wodach, niż PZW. Chodzi głównie o ubezpieczenie strażnika, a mianowicie sytuację, np taką ; Kontrola na wodzie innej, niż PZW, strażnik łamie nogę, lub po prostu dostaje w gębę od kłusola. Ubezpieczenie płaci Okręg, albo koło, dokładnie nie pamiętam. W tej sytuacji może być tak, że ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania, bo strażnik był na jakiejś prywatnej wodzie. Właściciel tej prywatnej wody ( w tym przypadku Charzykowy ) też oczywiście odwróci się ogonem. W tym momencie jest lipa!
z tego co mi wiadomo chłopaki z SSR też mają
wejście na Gospodarstwo Charzykowy, (niejednokrotnie mnie kontrolowali).
Podobno mają jaką umowę z właścicielem
Jeśli mają umowę- to tak. Za moich czasów, a byłem strażnikiem 12 lat, nie kontrolowaliśmy tych wód. P.S.
Szczerze mówiąc, to wątpię, że nasza SSR ma prawo kontrolowania na
innych wodach, niż PZW. Chodzi głównie o ubezpieczenie strażnika, a
mianowicie sytuację, np taką ; Kontrola na wodzie innej, niż PZW,
strażnik łamie nogę, lub po prostu dostaje w gębę od kłusola.
Ubezpieczenie płaci Okręg, albo koło, dokładnie nie pamiętam. W tej
sytuacji może być tak, że ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania, bo
strażnik był na jakiejś prywatnej wodzie. Właściciel tej prywatnej wody (
w tym przypadku Charzykowy ) też oczywiście odwróci się ogonem. W tym
momencie jest lipa!
dla mnie ta sprawa wygląda tak, zdzierają tylko kasę za pozwolenia i to wszystko, łowiąc od ponad roku na tych wodach nie miałem żadnej kontroli, kto co złowi to bierze - zero zasad, samowolka!
A jeśli chodzi o kłusoli, to nie tylko " działają " na jeziorach. Szedłem ostatnio nad naszą ukochaną rzeczką w poszukiwaniu potoka i spotkałem niestety nie jedną taką podpórkę. Wiadomo, że spinningista, czy muszkarz takich nie używa.
Cześć fascynaci podlodowego i generalnie wszyscy wędkarze. Już nie mówię o wykupieniu pozwolenia na łowisko, gdzie chcemy łowić, ale to co dzisiaj zobaczyłem!!! Jenodniowy urlopik w środku tygodnia. Jadę na lód, godzina 11.00. Łowisko Gospodarstwa Charzykowy, jezioro Szpitalne w Gostycynie. Próbuję wejść na lód, a ostatni raz byłem w niedzielę-ostatnią, koleś krzyczy właż spoko mocny. On wyglądał mi na zwykłego spacerowicza po lodzie, po prostu nic ze sobą nie miał, a mam na myśli wędkę, np. Strzażnicy obserwując na tą chwilę jezioro przez lornetkę myślą: "łazi se koleś i tyle. A on cztery otwory-szpuleczka umocowana na lodziku, na gwożdziku, deseczka i przyczajóweczka. Trochę onieśmielony, bo myślę sobie z piki mi jeszcze przyłoży, a strachliwy jestem-raczej pacyfista ze mnie drążę temat, że co to ma być, a ten mi na to otwarcie "POLUJĘ NA SZCZUPAKA, BĄDŻ OKONIA" . No żesz w okresie ochronnym w biały dzień. Zwinął się po 10 min, od kiedy ja zacząłem się rozstawiać. Rozmawiam wieczorem w sklepiku przy piwie z miejscowymi: mówią, że znają gościa, on nawet strażnikiem był do niedawna. Obiecuję, że jak jeszcze raz gościa zlukam, a będzie sobie kłusował przy mnie rozpierdzielę mu te jego zestawy, nawet nie będę dzwonił do straży-a to już inny temat.
jeszcze dziesięć razy powiel ten wpis. tytułów nie zapomnij zmieniać
Witam
z tego co mi wiadomo przy kole w Gostycynie jest od 2 lat całkowicie nowa ekipa straży więc raczej to nie są znajomi z "kłusownika". Możliwe że mieli już do czynienia z tym gościem skoro jest dobrze znany miejscowym
Witam
z tego co mi wiadomo przy kole w Gostycynie jest od 2 lat całkowicie nowa ekipa straży więc raczej to nie są znajomi z "kłusownika". Możliwe że mieli już do czynienia z tym gościem skoro jest dobrze znany miejscowym
Społeczna Straż Rybacka w Gostycynie ma pod opieką wody PZW. Chociaż to przykre, co opisuje Rafał, ale w tej sytuacji pomoże tylko policja, PSR lub straż rybacka najęta przez Gospodarstwo Rybackie Charzykowy ( dzierżawca wody) Nasi strażnicy ( czyt. PZW ) nie mają wjazdu na jezioro Szpitalne, a szkoda!!!1
Osobiście to jak bym gościowi wylakierował, to by za tydzień na ziemię spadł.
jeszcze dziesięć razy powiel ten wpis. tytułów nie zapomnij zmieniać
problemy z siecią, przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, czasami się zdarza
znam chłopaków ze społecznej są spoko sam byłem kontrolowany na Średniaku i to kilka razy, nie dokończyłem także wątku, iż sam wyklarowałem temu Panu o tym, że robi źle, dlatego krótko się potem zwinął, na początku zawsze trzeba rozmawiać, a następnym razem rozwalę mu ten jego sprzęt, wszystkich, których uraziłem zamieszczając post kilkukrotnie (co miało związek tez z problemami internetowymi itp.) przepraszam nie trzeba się tak denerwować, lepiej próbować uczestniczyć jakoś w życiu forum, niż tylko być "jałowym" obserwtorem
Kłusownictwo w Polsce to norma.
Musimy czekać ,jak UE zbuduje nam autostrady i tory kolejowe to może zajmie się i tym bo władze naszego kraju nie wykazują żadnego zainteresowania tym tematem od dziesiątek lat.
Z tego typu kłusownictwa można się spotkać na większości naszych wód , polują głównie na sandacze . Tu rodzi się pytanie ,gdzie kontrole i jak często są prowadzone . Jeśli ktoś to założył to musi zebrać . Trzeba na niego koniecznie zapolować . Pozdrawiam .
z tego co mi wiadomo chłopaki z SSR też mają wejście na Gospodarstwo Charzykowy, (niejednokrotnie mnie kontrolowali). Podobno mają jaką umowę z właścicielem
z tego co mi wiadomo chłopaki z SSR też mają wejście na Gospodarstwo Charzykowy, (niejednokrotnie mnie kontrolowali). Podobno mają jaką umowę z właścicielem
Jeśli mają umowę- to tak. Za moich czasów, a byłem strażnikiem 12 lat, nie kontrolowaliśmy tych wód.
P.S. Szczerze mówiąc, to wątpię, że nasza SSR ma prawo kontrolowania na innych wodach, niż PZW. Chodzi głównie o ubezpieczenie strażnika, a mianowicie sytuację, np taką ; Kontrola na wodzie innej, niż PZW, strażnik łamie nogę, lub po prostu dostaje w gębę od kłusola. Ubezpieczenie płaci Okręg, albo koło, dokładnie nie pamiętam. W tej sytuacji może być tak, że ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania, bo strażnik był na jakiejś prywatnej wodzie. Właściciel tej prywatnej wody ( w tym przypadku Charzykowy ) też oczywiście odwróci się ogonem. W tym momencie jest lipa!
Pamiętam Grześ, jak mnie kontrolowałeś :) byłeś bardzo skrupulatny.
z tego co mi wiadomo chłopaki z SSR też mają wejście na Gospodarstwo Charzykowy, (niejednokrotnie mnie kontrolowali). Podobno mają jaką umowę z właścicielem
Jeśli mają umowę- to tak. Za moich czasów, a byłem strażnikiem 12 lat, nie kontrolowaliśmy tych wód.
P.S. Szczerze mówiąc, to wątpię, że nasza SSR ma prawo kontrolowania na innych wodach, niż PZW. Chodzi głównie o ubezpieczenie strażnika, a mianowicie sytuację, np taką ; Kontrola na wodzie innej, niż PZW, strażnik łamie nogę, lub po prostu dostaje w gębę od kłusola. Ubezpieczenie płaci Okręg, albo koło, dokładnie nie pamiętam. W tej sytuacji może być tak, że ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania, bo strażnik był na jakiejś prywatnej wodzie. Właściciel tej prywatnej wody ( w tym przypadku Charzykowy ) też oczywiście odwróci się ogonem. W tym momencie jest lipa!
dla mnie ta sprawa wygląda tak, zdzierają tylko kasę za pozwolenia i to wszystko, łowiąc od ponad roku na tych wodach nie miałem żadnej kontroli, kto co złowi to bierze - zero zasad, samowolka!
chyba lepiej skasuję ten post , tak będzie najlepiej, robi się wrzawa, a nie o to mi chodziło
nic nie kasuj
A jeśli chodzi o kłusoli, to nie tylko " działają " na jeziorach. Szedłem ostatnio nad naszą ukochaną rzeczką w poszukiwaniu potoka i spotkałem niestety nie jedną taką podpórkę. Wiadomo, że spinningista, czy muszkarz takich nie używa.
Na Kamionce pełno tego Grześ. W którym to miejscu?
Koło oczyszczalni, na dole.