W sezonie 2011 dwa razy holowałem łódki do ich przystani. Jedni mieli rozładowany akumulator, drudzy złamane wiosło.Co by było jak by przy holowaniu skontrolowała mnie policja,a holowani okazali się kłusownikami?
Podejrzewam że podobnie gdy udzielasz pomocy na drodze, holując np pojazd złodziei z łupem, dilerów z narkotykami czy też kradziony pojazd a właściciel nie orientował się że pojazd jest w ewidencji. Prokurator, wyjaśnienia, kłopoty i nerwy. Ale podejrzewać każdego że jest ... to by była przesada.
O ile masz telefon komórkowy, to zgłaszasz chociażby sms-em jeżeli masz obok siebie delikwenta, a jeżeli siedzi w swojej łajbie, dzwonisz i mówisz gdzie macie przybić do brzegu.
W sezonie 2011 dwa razy holowałem łódki do ich przystani. Jedni mieli rozładowany akumulator, drudzy złamane wiosło.Co by było jak by przy holowaniu skontrolowała mnie policja,a holowani okazali się kłusownikami?
CześćA co byłoby gdyby ich nie ściągnął do przystani a przyszła by burza czy inna wichura? A LUDZIE będący na łódce potopili by się?Pomocy na wodzie czy na drodze zawsze trzeba zawsze udzielić, w szczególności jak są ranni. Tak na dobry ład to nie będziesz pytał czy "pan to kłusownik" lub "czy ten samochód jest pana". Choć w wypadku prośby o holowanie auta nic nie zaszkodzi zapytać. Jeśli widziałbym, że gość coś dziwnie kręci a auto stoi na poboczu i nie zagraża innym użytkownikom ruchu drogowego to pomocy raczej bym odmówił a po przejechaniu kawałka drogi powiadomiłbym Policję.Natomiast na wodzie nikogo bym nie zostawił. A "zawartość łódki" lub ryby niemiarowe lub w okresie ochronnym widać. Ale też bym nie zostawił jednakże informując wcześniej PSR.Poza tym jaki kłusol wezwie pomoc? Janusz JKarp
O ile masz telefon komórkowy, to zgłaszasz chociażby sms-em jeżeli masz obok siebie delikwenta, a jeżeli siedzi w swojej łajbie, dzwonisz i mówisz gdzie macie przybić do brzegu.
No pomysł ryzykowny. Rano wstajesz, patrzysz i mówisz : ...miałem łódke :)
Podczas "akcji ratunkowej" stwierdzasz, że masz do czynienia z kłusownikami, pomagasz im, holujesz do brzegu, odstawiasz, spisujesz ewentualne numery rej. łodzi i aut i niezwłocznie, dyskretnie powiadamiasz o tym fakcie służby.
W sezonie 2011 dwa razy holowałem łódki do ich przystani. Jedni mieli rozładowany akumulator, drudzy złamane wiosło.Co by było jak by przy holowaniu skontrolowała mnie policja,a holowani okazali się kłusownikami?
Podejrzewam że podobnie gdy udzielasz pomocy na drodze, holując np pojazd złodziei z łupem, dilerów z narkotykami czy też kradziony pojazd a właściciel nie orientował się że pojazd jest w ewidencji.
Prokurator, wyjaśnienia, kłopoty i nerwy. Ale podejrzewać każdego że jest ... to by była przesada.
musiałbyś się gęsto tłumaczyć i na tym koniec...no chyba ,że towarzysze holowani zeznali by coś innego:)
A mnie ciekawi ile jeszcze razy będziesz ich holował, aby zdecydować sie na jakąś reakcje :)))
No, właśnie :) Co zrobić, jak sie wie że sie holuje kłusoli ? he he !
Może jakieś wskazówki ? :)
O ile masz telefon komórkowy, to zgłaszasz chociażby sms-em jeżeli masz obok siebie delikwenta, a jeżeli siedzi w swojej łajbie, dzwonisz i mówisz gdzie macie przybić do brzegu.
W sezonie 2011 dwa razy holowałem łódki do ich przystani. Jedni mieli rozładowany akumulator, drudzy złamane wiosło.Co by było jak by przy holowaniu skontrolowała mnie policja,a holowani okazali się kłusownikami?
CześćA co byłoby gdyby ich nie ściągnął do przystani a przyszła by burza czy inna wichura? A LUDZIE będący na łódce potopili by się?Pomocy na wodzie czy na drodze zawsze trzeba zawsze udzielić, w szczególności jak są ranni. Tak na dobry ład to nie będziesz pytał czy "pan to kłusownik" lub "czy ten samochód jest pana". Choć w wypadku prośby o holowanie auta nic nie zaszkodzi zapytać. Jeśli widziałbym, że gość coś dziwnie kręci a auto stoi na poboczu i nie zagraża innym użytkownikom ruchu drogowego to pomocy raczej bym odmówił a po przejechaniu kawałka drogi powiadomiłbym Policję.Natomiast na wodzie nikogo bym nie zostawił. A "zawartość łódki" lub ryby niemiarowe lub w okresie ochronnym widać. Ale też bym nie zostawił jednakże informując wcześniej PSR.Poza tym jaki kłusol wezwie pomoc? Janusz JKarp
O ile masz telefon komórkowy, to zgłaszasz chociażby sms-em jeżeli masz obok siebie delikwenta, a jeżeli siedzi w swojej łajbie, dzwonisz i mówisz gdzie macie przybić do brzegu.
No pomysł ryzykowny. Rano wstajesz, patrzysz i mówisz : ...miałem łódke :)
Podczas "akcji ratunkowej" stwierdzasz, że masz do czynienia z kłusownikami, pomagasz im, holujesz do brzegu, odstawiasz, spisujesz ewentualne numery rej. łodzi i aut i niezwłocznie, dyskretnie powiadamiasz o tym fakcie służby.
I to właśnie miałem na myśli . Ale czekałem na fachową odpowiedż. (sprytną)