Zatrzymana dwójka kłusowników, zarekwirowane około dwustu metrów sieci, samochód osobowy, łódź i kilkadziesiąt kilogramów ryb to plon działań społecznej straży rybackiej w nocy z piątego na szóstego września.
Sygnały o grasujących po Klimkówce kłusownikach, dochodziły do straży rybackiej od kilku tygodni. Amatorzy nocnego moczenia kija w wodzie sugerowali, że nocami dzieje się coś niepokojącego: późną nocą na jezioro wypływa łódź i wraca zanim zaczyna świtać. Brać wędkarska zna się między sobą, a tych ludzi nikt nigdy nie widział.
- Tym razem, dla niepoznaki mieli ze sobą dwie wędki. Wpadli, gdy dopłynęli do brzegu ze złowionymi rybami - opowiada Mirosław Nabożny, komendant społecznej straży rybackiej.
Szybko okazało się, że kłusownicy byli doskonale przygotowani do przestępczego procederu. Pokrótce wyglądało to tak, że zarzucali kilkaset metrów sieci, którą dla lepszego efektu obciążali na przykład… tarczą hamulcową, metalowymi drabinkami, stalowymi szpulami. Na złapane ryby mieli przygotowane metalowe pojemniki. Tym razem ich łupem padło kilkanaście sztuk dorodnych sandaczy, okonie, leszcze, świnki.
- Sieci to tak zwane drgawice, które obciążone opadają do dna. Taka sieć jest jak zapora, bo ryba zaczepia o nią skrzelami i nie jest w stanie się uwolnić sama. Jestem wędkarzem od ponad czterdziestu lat i nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem - wyjaśnił nam jeden z nagabniętych wędkarzy.
Podkreśla jeszcze jedną sprawę: taki połów mógł zagrozić równowadze biologicznej w jeziorze. Pamiętamy bowiem jak wyglądała Klimówka w grudniu minionego roku: wyschnięte w znacznej części jezioro sprawiło, że ryby z trudem walczyły o przetrwanie. - Kłusownicy zaś niszczyli te, którym udało się przeżyć. To smutne - mówi wędkarz. Kłusowników udało się załapać na gorącym uczynku, bo strażnicy rybaccy mają do dyspozycji noktowizor, urządzenie pozwalające na widzenie w znikomym oświetlenie, a nawet ciemności. Okazało się, że pieniądze, które wydało na nie starostwo nie poszły na marne.
Złapani kłusownicy złamali zapisy ustawy o rybactwie śródlądowym. Grozi im kara grzywny i kara pozbawienia wolności do dwóch lat.
- Oprócz tego PZW sporządzi wycenę strat w oparciu o zabezpieczone dowody, ale będzie to nie wcześniej jak pod koniec przyszłego tygodnia. Wycena taka będzie sporządzona przez dr Leszka Augustyna ichtiologa w okręgu PZW Nowy Sącz i na jej podstawie będziemy domagali się zadośćuczynienia szkód. Zaznaczam ze wyceny strat w środowisku nie należy mylić z wartością rynkową mięsa tych ryb - wyjaśnia Łukasz Kosiba, prezes koła wędkarskiego Miasto Gorlice.
Prezes dodaje, że sposób działania i sprzęt, którym dysponowali zatrzymani kłusownicy raczej wyklucza działanie na własny użytek. Nie wykluczają, że mogło chodzić o działalność zarobkową.
- Zarówno długość sieci jak ilość złowionych ryb w naszej ocenie przekraczają możliwości konsumpcyjne przeciętnego Kowalskiego. Nie można tego powiedzieć z pewnością, jednak, osoby dokonujące nielegalnego połowu ryb na własny użytek posługują się w znakomitej większości wędką. Sprawdzenie w jakim celu łowione były ryby należy już do organów ścigania, a nie PZW - dodaje Kosiba.
Jeśli chodzi o zjawisko kłusownictwa w naszym powiecie to jest to drugi przypadek po głośniej i nie zakończonej jeszcze niestety wyrokiem, sprawie odłowu z użyciem agregatu. Wobec osób łowiących nielegalnie z użyciem wędki których jest kilkanaście no czasem kilkadziesiąt rocznie, sprawy kierowane są do sądu który zwykle orzeka karę przepadku sprzętu oraz nakłada grzywnę.
- Wysokość tej ostatniej nie zawsze wpływa prewencyjnie i rekompensuje szkody. W takich przypadkach PZW zawsze składa odwołania, tak ze prawomocne wyroki są już akceptowalne. Generalnie Sądownictwo w Polsce jest nadal zbyt wyrozumiałe w tej dziedzinie, zwłaszcza biorąc pod uwagę że ciężar ochrony wód spoczywa nadal na społecznej działalności - komentuje prezes.
Od Grzegorza Szczepanka, rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Gorlicach dowiedzieliśmy się, że osoby - mieszkańcy powiatu nowosądeckiego - zatrzymane przez straż rybacką zostały już przesłuchane. Sprawa jest w toku.
- Po wszystkim rozmawialiśmy z wędkarzami. Okazało się, że złapana przez nas dwójka zaczepiała ich i próbowała straszyć... niedźwiedzicą z młodymi, która jakoby miała żerować nad jeziorem. Chyba w ten sposób chcieli się pozbyć ewentualnych świadków procederu - dodaje na koniec Nabożny.
Więcej takich akcji w skali ogólnokrajowej da do myślenia tym ludziom że ten proceder nie opłaca się. Kary za to powinny być drastyczne i podane do publicznej wiadomości. Pozdrawiam z Wyrazami Szacunku .
Straty nie są bezpośrednim przeliczeniem skłusowanych ryb na wartość rynkową rybiego mięsa. To daje nadzieję na wyrok bliski naszym oczekiwaniom. Wielkie brawa dla społeczników. Taka akcja, to już nie zabawa w "policjantów i złodziei", tylko prawdziwa walka z patologią. Przy okazji warto zauważyć, że jak jest się na prawdę czym pochwalić, to SSR wcale nie musi chować się na zamkniętych grupkach, a śmiało może pisać na otwartym. Oby jak najwięcej takich budujących wieści o ich pracy.
A tak zapomniałem ze nie można wyrazić swojego zdania na forum jeśli jest inne.
Byłem już w sytuacji kiedy widziałem kłusowane dziesiątki kilogramów ryb. Kłusowane bezczelnie w biały dzień. Telefony do straży nic nie dawały. I wiem jak to jest kiedy widzisz taką rzeź a masz związane ręce bo związały Ci je służby które powinny takie sprawy załatwiać. Współczuję tym co przez kilka tygodni zgłaszali sprawę do SSR i patrzyli jak kłusownicy sprzątająim ryby sprzed nosa. Bo akcja po kilku tygodniach grabienia wody to nie sukces a wielka porażka. Tam już pewnie nie ma co kłusować.
Wszelkie opinie są mile widziane (niekoniecznie pozytywne). Jednak trzeba brać pod uwagę że nie zawsze można działać na wariackich papierach. Znam to z praktyki. Niejednokrotnie potrzebna jest obserwacja (nawet kilkudniowa). To usypia czujność kłusowników i pozwala doprecyzować plan działania. Wierz mi kolego, to przynosi skutki (pozytywne). Pozdrawiam.
Kilka dni to rozumiem ale jeżeli wchodzą w grę tygodnie to coś nie tak i tu przyznaję Ci rację. Coś tu nie zagrało. Nie znamy jednak powodów tego opóżnienia więc nie wyciągajmy pochopnych wniosków.
Kilkadziesiąt kilogramów ryb po jednej nocy? Być może 40 takich nocy. Przypuśćmy że kilkadziesiąt kilogramów ryb to 50kg x 20 (niech będzie że kłusowali co drugą noc choć pewnie co noc tam byli) = 1 000 kg ryb po 15 zł za kilogram? to będzie 15 000 zł. A jak kłusowali co noc i to dłużej niż ssr dostawała sygnały? np 60 wypraw? to będzie 3 tony ryb czyli jakieś 45 000zł
a teraz przepadnie im łódka 600 zł dwie sieci 200 zł i zapłacą grzywnę po 500 zł na łeb. Opłaca się? Pewnie że się opłaca. Opłacało by się nawet dać strażnikom po stówce na noc żeby nosa nie wystawiali.
" Opłacało by się nawet dać strażnikom po stówce na noc żeby nosa nie wystawiali." Pozwól kolego że nie skomentuję tego fragmentu. Może Ty taki nie jesteś, ale to powszechny proceder w naszym kraju.
Kilkadziesiąt kilogramów ryb po jednej nocy? Być może 40 takich nocy. Przypuśćmy że kilkadziesiąt kilogramów ryb to 50kg x 20 (niech będzie że kłusowali co drugą noc choć pewnie co noc tam byli) = 1 000 kg ryb po 15 zł za kilogram? to będzie 15 000 zł. A jak kłusowali co noc i to dłużej niż ssr dostawała sygnały? np 60 wypraw? to będzie 3 tony ryb czyli jakieś 45 000zł
a teraz przepadnie im łódka 600 zł dwie sieci 200 zł i zapłacą grzywnę po 500 zł na łeb. Opłaca się? Pewnie że się opłaca. Opłacało by się nawet dać strażnikom po stówce na noc żeby nosa nie wystawiali.
Co to jest 50kg ryb dziennie.Póżną jesienią na zimowiskach(gromadzenie się ryb) w jedną noc potrafią wytargac kilkaset kg.Kłusole wtedy czują się bezpiecznie bo nikt z wędkarzy którzy mogli by zareagowac,w tym czasie nie łowi nocą,patrole też są rzadkością.
Kilkadziesiąt kilogramów ryb po jednej nocy? Być może 40 takich nocy. Przypuśćmy że kilkadziesiąt kilogramów ryb to 50kg x 20 (niech będzie że kłusowali co drugą noc choć pewnie co noc tam byli) = 1 000 kg ryb po 15 zł za kilogram? to będzie 15 000 zł. A jak kłusowali co noc i to dłużej niż ssr dostawała sygnały? np 60 wypraw? to będzie 3 tony ryb czyli jakieś 45 000zł
a teraz przepadnie im łódka 600 zł dwie sieci 200 zł i zapłacą grzywnę po 500 zł na łeb. Opłaca się? Pewnie że się opłaca. Opłacało by się nawet dać strażnikom po stówce na noc żeby nosa nie wystawiali.
Co to jest 50kg ryb dziennie.Póżną jesienią na zimowiskach(gromadzenie się ryb) w jedną noc potrafią wytargac kilkaset kg.Kłusole wtedy czują się bezpiecznie bo nikt z wędkarzy którzy mogli by zareagowac,w tym czasie nie łowi nocą,patrole też są rzadkością.
Wiem jak jest... niestety. Chciałem tylko uzmysłowić koledze Jogi który napisał że ten proceder się nie opłaca że się opłaca i to bardzo. A to "dzieki" opieszałosci służb i zbyt łagodnemu prawu.
Nie zebym ich bronil wrecz przeciwnie powinni im te sieci w du... wsadzic zeby uszami wyszla no ale kurde po co rekwirowac auto??!!
Jeśli używali go w czasie łamania prawa(przyjechali nim nad wodę i mieli nim wywozić ryby) został im skonfiskowany. Jak złodziej jedzie samochodem do twojego domu i wynosi ci szafę, jak go złapią zabierają mu autko i dostaje "pajdę" do odsiadki
Żadna "odpowiedź", a raczej "inny punkt widzenia". Z relacji którą miałem okazję tutaj przeczytać wynika, że postępowanie strażników bylo ok, tak uważam. Oczywiście, każdy może mieć swoje zdanie, dywagować, rozmyślać i dyskutować ...od tego właśnie jest forum. Nie muszę przecież zgadzać się z opiniami nawet moich (bardzo dobrych) znajomych i nie oczekuję, że będą mi przyklaskiwać w każdym momencie. Przynajmniej nie ma nudy jak w pokoju bez klamek ;) ...a poza tym fakty obronią się same. Dajmy im tylko szansę..
Trzeba było kilku tygodni donosów wędkarzy żeby straż ruszyła dupę? I za to bijecie brawa?
Straż ruszyła dupę wtedy kiedy uznała to za stosowne żeby był efekt na 100000% a nie pudło. Jadąc na takie akcje straż musi się kamuflować, dużo wcześniej organizować zasadzkę nie wzbudzającą niczyich podejrzeń, zeby nie spłoszyć sprawców, bo najważniejsze to złapać sprawców. Więc nawet tygodniami rozpracowuje się kiedy, gdzie, co, jak i kto w jakim DOKŁADNIE miejscu. Zejścia na wode, zejsćia z wody, ile sprzętu, jaki sprzęt, kto, to wszystko musi być przygotowane ze szczegółami jak się chce mieć konkretny wynik jaki uzyskali ci strażnicy. To się nazywa działanie w celu uwiarygodnienia posiadanych informacji. Tak planowane z głową zasadzki mają skuteczność 100 -procentową. Wyjazdy "na pałe"- 20 %.
Trzeba było kilku tygodni donosów wędkarzy żeby straż ruszyła dupę? I za to bijecie brawa?
Straż ruszyła dupę wtedy kiedy uznała to za stosowne żeby był efekt na 100000% a nie pudło. Jadąc na takie akcje straż musi się kamuflować, dużo wcześniej organizować zasadzkę nie wzbudzającą niczyich podejrzeń, zeby nie spłoszyć sprawców, bo najważniejsze to złapać sprawców. Więc nawet tygodniami rozpracowuje się kiedy, gdzie, co, jak i kto w jakim DOKŁADNIE miejscu. Zejścia na wode, zejsćia z wody, ile sprzętu, jaki sprzęt, kto, to wszystko musi być przygotowane ze szczegółami jak się chce mieć konkretny wynik jaki uzyskali ci strażnicy. To się nazywa działanie w celu uwiarygodnienia posiadanych informacji. Tak planowane z głową zasadzki mają skuteczność 100 -procentową. Wyjazdy "na pałe"- 20 %.
Dla laika to pikuś, wiem.
najważniejsze złapać sprawców? Straż się czai dwa miesiące na kłusowników a oni pod ich czujnym okiem wyciągają tony ryb? To chciałeś napisać? Powinniście działać przede wszystkim prewencyjnie. Gdyby straż pokazała sie tam raz czy dwa kłusownicy nie mieli by odwagi tam kłusować. Ale Wy wolicie zebrać brawa po "udanej" dwumiesięcznej akcji niż zapobiec kłusownictwu.
Tak to juz jest kol.ze samochod jest narzedziem slużącym do klusowania i sąd napewne zasądzi przepadek mienia sluzacego go przestepstwa (samochód sieci ponton-lódz jak i sprzet który mieli przy sobie) Straż Lesna jak i Straż Graniczna na tej zasadzie dzialaja i takie maja uprawnienia!
najważniejsze złapać sprawców? Straż się czai dwa miesiące na kłusowników a oni pod ich czujnym okiem wyciągają tony ryb? To chciałeś napisać? Powinniście działać przede wszystkim prewencyjnie. Gdyby straż pokazała sie tam raz czy dwa kłusownicy nie mieli by odwagi tam kłusować. Ale Wy wolicie zebrać brawa po "udanej" dwumiesięcznej akcji niż zapobiec kłusownictwu.
Jak zwykle próbujesz sobie coś idiotycznego dodać (tony ryb) według swoich wyimaginowanych wyobrażeń, niż ruszyć logikę i zdroworozsądkowe myślenie. To, że straż planuje ujęcie kłusowników od dwóch godzin, miesięcy czy dwóch lat, to nie znaczy, że ci kłusownicy non-stop sieci mają w wodzie i dwa miesiące non-stop kłusują i ZAWSZE maja ryby w sieciach!!!!!!! Czynności dające choćby małą pewność, że sprawcy przestępstwa, w tym wypadku kłusownictwa rybackiego, zostaną ujęci, muszą być dopracowane i co za tym idzie czasochłonne, a w szczegóły takich czynności nie bedę Ci tu wnikał, bo to nie Twoja sprawa. Na "wariackich papierach" to można łapać wędkarzy łamiących prawo, a nie PRZESTĘPCÓW KŁUSOWNICZYCH ze sprzętem, chyba, że jest pewna na 100 % informacja i pewność ujęcia tu i teraz na gorącym uczynku. Ty masz jakiekolwiek pojęcie o kłusownikach i sposobach ich działalności przestępczej i działaniach służb kłusownictwo zwalczających? Z "gazet kłusowniczych", czy z opowiadań kolegów przy ognisku? Dla Ciebie to są tylko suche fakty z mediów-postawili sieci, skłusowali ryby, zostali ujęci (lub nie) i koniec na tym Twoich wiadomości. Pogadaj sobie z jakimś zdeklarowanym kłusownikiem dużego kalibru i zapytaj jak oni to robią, jak pilnują strażników, a nie strażnicy ich, jak planują stawianie sieci i dopracowują takie działania. "MY" przynajmniej SPOŁECZNIE działamy dla wszystkich wędkarzy, planujemy ujęcia kłusowników czy godzinę, cały dzień, czy pół roku, ale COŚ ROBIMY i mamy wyniki. A Ty jako "etyczny" wędkarz zapobiegasz kłusownictwu żeby mieć co łowić? Robisz coś w tym kierunku, czy tylko umiesz krytykować, narzekać na straż i kpić? To było pytanie retoryczne i nie odpowiadaj lepiej. Już tak to jest na tym forum, że cokolwiek by nie napisać o jakimś tam mniejszym czy większym sukcesie Straży Rybackiej dla dobra wszystkich wędkarzy, to zawsze znajdą się maruderzy, malkontenci i teoretycy z bożej łaski Twojego pokroju, którym nie pasuje NAWET jak straż kogoś złapie, ale oczywiście nie pasuje też jak nikogo nie złapie. Tak źle i tak niedobrze. Łapią- ŹLE, nie łapią-ŹLE.
Cześć..wszystkim:) Można wiele dyskutować nad tym tematem:) jednym się będzie to podobało drugim nie! I gitara -trzeba to szanować, ale chcę powiedzieć, że nie raz warto poczekać i na 100% być przygotowanym na taką akcję..niż się pośpieszyć i nic nie udowodnić! Pozdrawiam wszystkich:)
Cześć..wszystkim:) Można wiele dyskutować nad tym tematem:) jednym się będzie to podobało drugim nie! I gitara -trzeba to szanować, ale chcę powiedzieć, że nie raz warto poczekać i na 100% być przygotowanym na taką akcję..niż się pośpieszyć i nic nie udowodnić! Pozdrawiam wszystkich:)
Bez przesady.Działac trzeba natychmiast,rozpoznac temat to dzień ,dwa,a nie kilka tygodni.Gośc wstawia siatki to należy poczekac kiedy będzie ściągał i wtedy na brzegu z przyczajki należy takiego gościa sprawdzic,tylko trzeba chciec. W moim okręgu zdejmuje się siatki nie czekając na delikwenta,i to jest wielki błąd,bo kłusol widząc że siata została zdięta,zmieni miejsce a nie przestanie kłusowac.Gościa trzeba jak najszybciej zawinąc a nie robic akcję jak nz Franza Kutscherę.
Kłusownicy wpadli na Klimkówce
2012-09-10
Gorlice» Wydarzenia Halina Gajda
Zatrzymana dwójka kłusowników, zarekwirowane około dwustu metrów sieci, samochód osobowy, łódź i kilkadziesiąt kilogramów ryb to plon działań społecznej straży rybackiej w nocy z piątego na szóstego września.
Sygnały o grasujących po Klimkówce kłusownikach, dochodziły do straży rybackiej od kilku tygodni. Amatorzy nocnego moczenia kija w wodzie sugerowali, że nocami dzieje się coś niepokojącego: późną nocą na jezioro wypływa łódź i wraca zanim zaczyna świtać. Brać wędkarska zna się między sobą, a tych ludzi nikt nigdy nie widział.
- Tym razem, dla niepoznaki mieli ze sobą dwie wędki. Wpadli, gdy dopłynęli do brzegu ze złowionymi rybami - opowiada Mirosław Nabożny, komendant społecznej straży rybackiej.
Szybko okazało się, że kłusownicy byli doskonale przygotowani do przestępczego procederu. Pokrótce wyglądało to tak, że zarzucali kilkaset metrów sieci, którą dla lepszego efektu obciążali na przykład… tarczą hamulcową, metalowymi drabinkami, stalowymi szpulami. Na złapane ryby mieli przygotowane metalowe pojemniki. Tym razem ich łupem padło kilkanaście sztuk dorodnych sandaczy, okonie, leszcze, świnki.
- Sieci to tak zwane drgawice, które obciążone opadają do dna. Taka sieć jest jak zapora, bo ryba zaczepia o nią skrzelami i nie jest w stanie się uwolnić sama. Jestem wędkarzem od ponad czterdziestu lat i nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem - wyjaśnił nam jeden z nagabniętych wędkarzy.
Podkreśla jeszcze jedną sprawę: taki połów mógł zagrozić równowadze biologicznej w jeziorze. Pamiętamy bowiem jak wyglądała Klimówka w grudniu minionego roku: wyschnięte w znacznej części jezioro sprawiło, że ryby z trudem walczyły o przetrwanie. - Kłusownicy zaś niszczyli te, którym udało się przeżyć.
To smutne - mówi wędkarz.
Kłusowników udało się załapać na gorącym uczynku, bo strażnicy rybaccy mają do dyspozycji noktowizor, urządzenie pozwalające na widzenie w znikomym oświetlenie, a nawet ciemności. Okazało się, że pieniądze, które wydało na nie starostwo nie poszły na marne.
Złapani kłusownicy złamali zapisy ustawy o rybactwie śródlądowym. Grozi im kara grzywny i kara pozbawienia wolności do dwóch lat.
- Oprócz tego PZW sporządzi wycenę strat w oparciu o zabezpieczone dowody, ale będzie to nie wcześniej jak pod koniec przyszłego tygodnia. Wycena taka będzie sporządzona przez dr Leszka Augustyna ichtiologa w okręgu PZW Nowy Sącz i na jej podstawie będziemy domagali się zadośćuczynienia szkód. Zaznaczam ze wyceny strat w środowisku nie należy mylić z wartością rynkową mięsa tych ryb - wyjaśnia Łukasz Kosiba, prezes koła wędkarskiego Miasto Gorlice.
Prezes dodaje, że sposób działania i sprzęt, którym dysponowali zatrzymani kłusownicy raczej wyklucza działanie na własny użytek. Nie wykluczają, że mogło chodzić o działalność zarobkową.
- Zarówno długość sieci jak ilość złowionych ryb w naszej ocenie przekraczają możliwości konsumpcyjne przeciętnego Kowalskiego. Nie można tego powiedzieć z pewnością, jednak, osoby dokonujące nielegalnego połowu ryb na własny użytek posługują się w znakomitej większości wędką. Sprawdzenie w jakim celu łowione były ryby należy już do organów ścigania, a nie PZW - dodaje Kosiba.
Jeśli chodzi o zjawisko kłusownictwa w naszym powiecie to jest to drugi przypadek po głośniej i nie zakończonej jeszcze niestety wyrokiem, sprawie odłowu z użyciem agregatu. Wobec osób łowiących nielegalnie z użyciem wędki których jest kilkanaście no czasem kilkadziesiąt rocznie, sprawy kierowane są do sądu który zwykle orzeka karę przepadku sprzętu oraz nakłada grzywnę.
- Wysokość tej ostatniej nie zawsze wpływa prewencyjnie i rekompensuje szkody. W takich przypadkach PZW zawsze składa odwołania, tak ze prawomocne wyroki są już akceptowalne. Generalnie Sądownictwo w Polsce jest nadal zbyt wyrozumiałe w tej dziedzinie, zwłaszcza biorąc pod uwagę że ciężar ochrony wód spoczywa nadal na społecznej działalności - komentuje prezes.
Od Grzegorza Szczepanka, rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Gorlicach dowiedzieliśmy się, że osoby - mieszkańcy powiatu nowosądeckiego - zatrzymane przez straż rybacką zostały już przesłuchane. Sprawa jest w toku.
- Po wszystkim rozmawialiśmy z wędkarzami. Okazało się, że złapana przez nas dwójka zaczepiała ich i próbowała straszyć... niedźwiedzicą z młodymi, która jakoby miała żerować nad jeziorem. Chyba w ten sposób chcieli się pozbyć ewentualnych świadków procederu - dodaje na koniec Nabożny.
i bardzo dobrze
Więcej takich akcji w skali ogólnokrajowej da do myślenia tym ludziom że ten proceder nie opłaca się. Kary za to powinny być drastyczne i podane do publicznej wiadomości. Pozdrawiam z Wyrazami Szacunku .
CześćTu powinno wyliczyć się straty z powodu braku rozrodu dojrzałych osobników.JK
Brawo, dobra robota.
Ciekawi mnie fakt o zarekwirowaniu samochodu :)
Nie zebym ich bronil wrecz przeciwnie powinni im te sieci w du... wsadzic zeby uszami wyszla no ale kurde po co rekwirowac auto??!!
banda pedałów z tych kłusoli
Straty nie są bezpośrednim przeliczeniem skłusowanych ryb na wartość rynkową rybiego mięsa. To daje nadzieję na wyrok bliski naszym oczekiwaniom. Wielkie brawa dla społeczników. Taka akcja, to już nie zabawa w "policjantów i złodziei", tylko prawdziwa walka z patologią. Przy okazji warto zauważyć, że jak jest się na prawdę czym pochwalić, to SSR wcale nie musi chować się na zamkniętych grupkach, a śmiało może pisać na otwartym. Oby jak najwięcej takich budujących wieści o ich pracy.
" Sygnały dochodziły od kilku tygodni"
Trzeba było kilku tygodni donosów wędkarzy żeby straż ruszyła dupę? I za to bijecie brawa?
Masz już kolego "jarekk" odpowiedż.
Masz już kolego "jarekk" odpowiedż.
A tak zapomniałem ze nie można wyrazić swojego zdania na forum jeśli jest inne.
Byłem już w sytuacji kiedy widziałem kłusowane dziesiątki kilogramów ryb. Kłusowane bezczelnie w biały dzień. Telefony do straży nic nie dawały. I wiem jak to jest kiedy widzisz taką rzeź a masz związane ręce bo związały Ci je służby które powinny takie sprawy załatwiać. Współczuję tym co przez kilka tygodni zgłaszali sprawę do SSR i patrzyli jak kłusownicy sprzątająim ryby sprzed nosa. Bo akcja po kilku tygodniach grabienia wody to nie sukces a wielka porażka. Tam już pewnie nie ma co kłusować.
Akcja bardzo dobra , ale spóżniona , przez te parę tygodni napewno dużo ryby poszło w ręce kłusoli.
Wszelkie opinie są mile widziane (niekoniecznie pozytywne). Jednak trzeba brać pod uwagę że nie zawsze można działać na wariackich papierach. Znam to z praktyki. Niejednokrotnie potrzebna jest obserwacja (nawet kilkudniowa). To usypia czujność kłusowników i pozwala doprecyzować plan działania. Wierz mi kolego, to przynosi skutki (pozytywne). Pozdrawiam.
Kilka dni to rozumiem ale jeżeli wchodzą w grę tygodnie to coś nie tak i tu przyznaję Ci rację. Coś tu nie zagrało. Nie znamy jednak powodów tego opóżnienia więc nie wyciągajmy pochopnych wniosków.
coś nie zagrało?
Kilkadziesiąt kilogramów ryb po jednej nocy? Być może 40 takich nocy. Przypuśćmy że kilkadziesiąt kilogramów ryb to 50kg x 20 (niech będzie że kłusowali co drugą noc choć pewnie co noc tam byli) = 1 000 kg ryb po 15 zł za kilogram? to będzie 15 000 zł. A jak kłusowali co noc i to dłużej niż ssr dostawała sygnały? np 60 wypraw? to będzie 3 tony ryb czyli jakieś 45 000zł
a teraz przepadnie im łódka 600 zł dwie sieci 200 zł i zapłacą grzywnę po 500 zł na łeb. Opłaca się? Pewnie że się opłaca. Opłacało by się nawet dać strażnikom po stówce na noc żeby nosa nie wystawiali.
" Opłacało by się nawet dać strażnikom po stówce na noc żeby nosa nie wystawiali."
Pozwól kolego że nie skomentuję tego fragmentu.
" Opłacało by się nawet dać strażnikom po stówce na noc żeby nosa nie wystawiali."
Pozwól kolego że nie skomentuję tego fragmentu.
Może Ty taki nie jesteś, ale to powszechny proceder w naszym kraju.
coś nie zagrało?
Kilkadziesiąt kilogramów ryb po jednej nocy? Być może 40 takich nocy. Przypuśćmy że kilkadziesiąt kilogramów ryb to 50kg x 20 (niech będzie że kłusowali co drugą noc choć pewnie co noc tam byli) = 1 000 kg ryb po 15 zł za kilogram? to będzie 15 000 zł. A jak kłusowali co noc i to dłużej niż ssr dostawała sygnały? np 60 wypraw? to będzie 3 tony ryb czyli jakieś 45 000zł
a teraz przepadnie im łódka 600 zł dwie sieci 200 zł i zapłacą grzywnę po 500 zł na łeb. Opłaca się? Pewnie że się opłaca. Opłacało by się nawet dać strażnikom po stówce na noc żeby nosa nie wystawiali.
Co to jest 50kg ryb dziennie.Póżną jesienią na zimowiskach(gromadzenie się ryb) w jedną noc potrafią wytargac kilkaset kg.Kłusole wtedy czują się bezpiecznie bo nikt z wędkarzy którzy mogli by zareagowac,w tym czasie nie łowi nocą,patrole też są rzadkością.
coś nie zagrało?
Kilkadziesiąt kilogramów ryb po jednej nocy? Być może 40 takich nocy. Przypuśćmy że kilkadziesiąt kilogramów ryb to 50kg x 20 (niech będzie że kłusowali co drugą noc choć pewnie co noc tam byli) = 1 000 kg ryb po 15 zł za kilogram? to będzie 15 000 zł. A jak kłusowali co noc i to dłużej niż ssr dostawała sygnały? np 60 wypraw? to będzie 3 tony ryb czyli jakieś 45 000zł
a teraz przepadnie im łódka 600 zł dwie sieci 200 zł i zapłacą grzywnę po 500 zł na łeb. Opłaca się? Pewnie że się opłaca. Opłacało by się nawet dać strażnikom po stówce na noc żeby nosa nie wystawiali.
Co to jest 50kg ryb dziennie.Póżną jesienią na zimowiskach(gromadzenie się ryb) w jedną noc potrafią wytargac kilkaset kg.Kłusole wtedy czują się bezpiecznie bo nikt z wędkarzy którzy mogli by zareagowac,w tym czasie nie łowi nocą,patrole też są rzadkością.
Wiem jak jest... niestety. Chciałem tylko uzmysłowić koledze Jogi który napisał że ten proceder się nie opłaca że się opłaca i to bardzo. A to "dzieki" opieszałosci służb i zbyt łagodnemu prawu.
Śmierć Kłusownikom !
Nie zebym ich bronil wrecz przeciwnie powinni im te sieci w du... wsadzic zeby uszami wyszla no ale kurde po co rekwirowac auto??!!
Jeśli używali go w czasie łamania prawa(przyjechali nim nad wodę i mieli nim wywozić ryby) został im skonfiskowany. Jak złodziej jedzie samochodem do twojego domu i wynosi ci szafę, jak go złapią zabierają mu autko i dostaje "pajdę" do odsiadki
Masz już kolego "jarekk" odpowiedż.
Żadna "odpowiedź", a raczej "inny punkt widzenia". Z relacji którą miałem okazję tutaj przeczytać wynika, że postępowanie strażników bylo ok, tak uważam. Oczywiście, każdy może mieć swoje zdanie, dywagować, rozmyślać i dyskutować ...od tego właśnie jest forum. Nie muszę przecież zgadzać się z opiniami nawet moich (bardzo dobrych) znajomych i nie oczekuję, że będą mi przyklaskiwać w każdym momencie. Przynajmniej nie ma nudy jak w pokoju bez klamek ;) ...a poza tym fakty obronią się same. Dajmy im tylko szansę..
" Sygnały dochodziły od kilku tygodni"
Trzeba było kilku tygodni donosów wędkarzy żeby straż ruszyła dupę? I za to bijecie brawa?
Straż ruszyła dupę wtedy kiedy uznała to za stosowne żeby był efekt na 100000% a nie pudło. Jadąc na takie akcje straż musi się kamuflować, dużo wcześniej organizować zasadzkę nie wzbudzającą niczyich podejrzeń, zeby nie spłoszyć sprawców, bo najważniejsze to złapać sprawców. Więc nawet tygodniami rozpracowuje się kiedy, gdzie, co, jak i kto w jakim DOKŁADNIE miejscu. Zejścia na wode, zejsćia z wody, ile sprzętu, jaki sprzęt, kto, to wszystko musi być przygotowane ze szczegółami jak się chce mieć konkretny wynik jaki uzyskali ci strażnicy. To się nazywa działanie w celu uwiarygodnienia posiadanych informacji. Tak planowane z głową zasadzki mają skuteczność 100 -procentową. Wyjazdy "na pałe"- 20 %.
Dla laika to pikuś, wiem.
Identycznie jak przed Euro. Trenerów wszystkich reprezentacji całe milony przed telewizorami. Kibiców zero. Kazdy trener.
" Sygnały dochodziły od kilku tygodni"
Trzeba było kilku tygodni donosów wędkarzy żeby straż ruszyła dupę? I za to bijecie brawa?
Straż ruszyła dupę wtedy kiedy uznała to za stosowne żeby był efekt na 100000% a nie pudło. Jadąc na takie akcje straż musi się kamuflować, dużo wcześniej organizować zasadzkę nie wzbudzającą niczyich podejrzeń, zeby nie spłoszyć sprawców, bo najważniejsze to złapać sprawców. Więc nawet tygodniami rozpracowuje się kiedy, gdzie, co, jak i kto w jakim DOKŁADNIE miejscu. Zejścia na wode, zejsćia z wody, ile sprzętu, jaki sprzęt, kto, to wszystko musi być przygotowane ze szczegółami jak się chce mieć konkretny wynik jaki uzyskali ci strażnicy. To się nazywa działanie w celu uwiarygodnienia posiadanych informacji. Tak planowane z głową zasadzki mają skuteczność 100 -procentową. Wyjazdy "na pałe"- 20 %.
Dla laika to pikuś, wiem.
najważniejsze złapać sprawców? Straż się czai dwa miesiące na kłusowników a oni pod ich czujnym okiem wyciągają tony ryb? To chciałeś napisać? Powinniście działać przede wszystkim prewencyjnie. Gdyby straż pokazała sie tam raz czy dwa kłusownicy nie mieli by odwagi tam kłusować. Ale Wy wolicie zebrać brawa po "udanej" dwumiesięcznej akcji niż zapobiec kłusownictwu.
kurde po co rekwirowac auto??!!
Tak to juz jest kol.ze samochod jest narzedziem slużącym do klusowania i sąd napewne zasądzi przepadek mienia sluzacego go przestepstwa (samochód sieci ponton-lódz jak i sprzet który mieli przy sobie)
Straż Lesna jak i Straż Graniczna na tej zasadzie dzialaja i takie maja uprawnienia!
najważniejsze złapać sprawców? Straż się czai dwa miesiące na kłusowników a oni pod ich czujnym okiem wyciągają tony ryb? To chciałeś napisać? Powinniście działać przede wszystkim prewencyjnie. Gdyby straż pokazała sie tam raz czy dwa kłusownicy nie mieli by odwagi tam kłusować. Ale Wy wolicie zebrać brawa po "udanej" dwumiesięcznej akcji niż zapobiec kłusownictwu.
Jak zwykle próbujesz sobie coś idiotycznego dodać (tony ryb) według swoich wyimaginowanych wyobrażeń, niż ruszyć logikę i zdroworozsądkowe myślenie. To, że straż planuje ujęcie kłusowników od dwóch godzin, miesięcy czy dwóch lat, to nie znaczy, że ci kłusownicy non-stop sieci mają w wodzie i dwa miesiące non-stop kłusują i ZAWSZE maja ryby w sieciach!!!!!!! Czynności dające choćby małą pewność, że sprawcy przestępstwa, w tym wypadku kłusownictwa rybackiego, zostaną ujęci, muszą być dopracowane i co za tym idzie czasochłonne, a w szczegóły takich czynności nie bedę Ci tu wnikał, bo to nie Twoja sprawa. Na "wariackich papierach" to można łapać wędkarzy łamiących prawo, a nie PRZESTĘPCÓW KŁUSOWNICZYCH ze sprzętem, chyba, że jest pewna na 100 % informacja i pewność ujęcia tu i teraz na gorącym uczynku. Ty masz jakiekolwiek pojęcie o kłusownikach i sposobach ich działalności przestępczej i działaniach służb kłusownictwo zwalczających? Z "gazet kłusowniczych", czy z opowiadań kolegów przy ognisku? Dla Ciebie to są tylko suche fakty z mediów-postawili sieci, skłusowali ryby, zostali ujęci (lub nie) i koniec na tym Twoich wiadomości. Pogadaj sobie z jakimś zdeklarowanym kłusownikiem dużego kalibru i zapytaj jak oni to robią, jak pilnują strażników, a nie strażnicy ich, jak planują stawianie sieci i dopracowują takie działania. "MY" przynajmniej SPOŁECZNIE działamy dla wszystkich wędkarzy, planujemy ujęcia kłusowników czy godzinę, cały dzień, czy pół roku, ale COŚ ROBIMY i mamy wyniki. A Ty jako "etyczny" wędkarz zapobiegasz kłusownictwu żeby mieć co łowić? Robisz coś w tym kierunku, czy tylko umiesz krytykować, narzekać na straż i kpić? To było pytanie retoryczne i nie odpowiadaj lepiej. Już tak to jest na tym forum, że cokolwiek by nie napisać o jakimś tam mniejszym czy większym sukcesie Straży Rybackiej dla dobra wszystkich wędkarzy, to zawsze znajdą się maruderzy, malkontenci i teoretycy z bożej łaski Twojego pokroju, którym nie pasuje NAWET jak straż kogoś złapie, ale oczywiście nie pasuje też jak nikogo nie złapie. Tak źle i tak niedobrze. Łapią- ŹLE, nie łapią-ŹLE.
Ciekawi mnie fakt o zarekwirowaniu samochodu :)
Samochód posłużył kłusownikom w popełnieniu przestępstwa. Więc jako narzędzie służące do jego popełnienia zostaje zarekwirowany. Proste?
Cześć..wszystkim:)
Można wiele dyskutować nad tym tematem:) jednym się będzie to podobało drugim nie!
I gitara -trzeba to szanować, ale chcę powiedzieć, że nie raz warto poczekać i na 100% być przygotowanym na taką akcję..niż się pośpieszyć i nic nie udowodnić! Pozdrawiam wszystkich:)
W pełni popieram Twoją wypowiedż. Jestem tego samego zdania. Pozdrawiam.
Cześć..wszystkim:)
Można wiele dyskutować nad tym tematem:) jednym się będzie to podobało drugim nie!
I gitara -trzeba to szanować, ale chcę powiedzieć, że nie raz warto poczekać i na 100% być przygotowanym na taką akcję..niż się pośpieszyć i nic nie udowodnić! Pozdrawiam wszystkich:)
Bez przesady.Działac trzeba natychmiast,rozpoznac temat to dzień ,dwa,a nie kilka tygodni.Gośc wstawia siatki to należy poczekac kiedy będzie ściągał i wtedy na brzegu z przyczajki należy takiego gościa sprawdzic,tylko trzeba chciec.
W moim okręgu zdejmuje się siatki nie czekając na delikwenta,i to jest wielki błąd,bo kłusol widząc że siata została zdięta,zmieni miejsce a nie przestanie kłusowac.Gościa trzeba jak najszybciej zawinąc a nie robic akcję jak nz Franza Kutscherę.
Super-tak ma być a mordy nad wodą na każdym drzewie niech wiszą żeby było wiadomo kogo do wody wrzucic:)