Witam pisze w następującej sprawie od około roku staw niedaleko mnie jest w dzierżawie pewnego człowieka który nieustannie zakłada na nim sieci , nie przestrzegając nawet okresu ochronnego ( tarła ), czy ma on do tego prawo. Zbiornik na którym kłusuje nie został przez niego zarybiony miał on już w okolicy kilka stawów które mu odebrano za kłusownictwo , a najlepsze jest to że ten staw na którym kłusuje miał w dzierżawie jakieś 5 lat temu i został on mu zabrany za zabijanie ryb prądem a teraz znowu by go dostał. Dzwoniłem do PZW i policji ale nic z tym nie robią co zrobić z taką osobą zanim zupełnie wypustoszy zbiornik. Za odpowiedzi z góry dziękuje.Proszę o porady co z taka osobą zrobić a także numery tel do odpowiednich jednostek kture mogą coś zdziałać w tej sprawie
tak działa nasz PZW liczy się tylko kapucha a reszta jakoś tam będzie może to jakiś znajomek jakiegoś miejscowego decydenta,Tylko doniesienie w prokuraturze może przynieść pożądany skutek jeśli można podeprzeć się jakimiś konkretami życzę powodzenia i informacji na forum pozdrawiam
... bo nie zrobia ... naturalnym juz jest ze dzierzawca ogolaca zbiornik przez np 2 lata ... potem do niego odstepuje ... ryba sie namnaza ... i za jakis odstep czasu byly dzierzawca zglasza akces do tego zbiornika ...znowu ogolaca ... taka trojpolowka. my mu jeszcze za to placimy :) .... i to jest zabawe.
Nie tak dawno, bo dwa tygodnie temu będąc na targowisku zobaczyłem na straganie rybnym szczupaczki 35-40 cm takie sandaczyki. Pytam skąd mają a pani pokazuje mi fakturę z gospodarstwa rybackiego na Warmi i szczegółowe wpisy poszczególnych ryb w kilogramach. Podkuliłem ogon i poszedłem do domu. Szkoda gadziny bo mogła być sprzedana żywa i podrosnąć.
Witam pisze w następującej sprawie od około roku staw niedaleko mnie jest w dzierżawie pewnego człowieka który nieustannie zakłada na nim sieci , nie przestrzegając nawet okresu ochronnego ( tarła ), czy ma on do tego prawo. Zbiornik na którym kłusuje nie został przez niego zarybiony miał on już w okolicy kilka stawów które mu odebrano za kłusownictwo , a najlepsze jest to że ten staw na którym kłusuje miał w dzierżawie jakieś 5 lat temu i został on mu zabrany za zabijanie ryb prądem a teraz znowu by go dostał. Dzwoniłem do PZW i policji ale nic z tym nie robią co zrobić z taką osobą zanim zupełnie wypustoszy zbiornik. Za odpowiedzi z góry dziękuje.Proszę o porady co z taka osobą zrobić a także numery tel do odpowiednich jednostek kture mogą coś zdziałać w tej sprawie
tak działa nasz PZW liczy się tylko kapucha a reszta jakoś tam będzie może to jakiś znajomek jakiegoś miejscowego decydenta,Tylko doniesienie w prokuraturze może przynieść pożądany skutek jeśli można podeprzeć się jakimiś konkretami życzę powodzenia i informacji na forum pozdrawiam
ten człowiek śmieje się wędkarzom w oczy mówiąc że i tak nic mu nie zrobią.
... bo nie zrobia ... naturalnym juz jest ze dzierzawca ogolaca zbiornik przez np 2 lata ... potem do niego odstepuje ... ryba sie namnaza ... i za jakis odstep czasu byly dzierzawca zglasza akces do tego zbiornika ...znowu ogolaca ... taka trojpolowka. my mu jeszcze za to placimy :) .... i to jest zabawe.
Nie tak dawno, bo dwa tygodnie temu będąc na targowisku zobaczyłem na straganie rybnym szczupaczki 35-40 cm takie sandaczyki. Pytam skąd mają a pani pokazuje mi fakturę z gospodarstwa rybackiego na Warmi i szczegółowe wpisy poszczególnych ryb w kilogramach. Podkuliłem ogon i poszedłem do domu. Szkoda gadziny bo mogła być sprzedana żywa i podrosnąć.