Źle skończyło się dla 66-letniego mężczyzny łowienie ryb. Policyjny wodny patrol we wtorek zauważył na Wiśle dryfujące boje, połączone sznurkiem. Bratian. Wędrował z workiem ryb do domu. Nie doszedł, po drodze zgarnęli go policjanci. Okazało się, że 66-letni mieszkaniec gminy Dobrcz przegrodził siecią część rzecznej zatoki w rejonie Kozielca (gm. Dobrcz) i łowił w ten sposób ryby. Policjanci zabrali około 50 kg złowionych ryb oraz 25 m sieci. 66-latkowi grożą dwa lata odsiadki za kłusownictwo na Wiśle.
niestety "grożą" nie oznacza że posiedzi, dostanie kare w zawieszeniu, pogrożą mu palcem i jak pójdzie źle to nawet grzywny nie dostanie. Wróci do domu, wyciągnie tą nową sieć, bo poprzednią i tak już pewnie chciał wyrzucić, więc żadna strata i wróci do profesji... takie jest zbójeckie prawo...
niestety "grożą" nie oznacza że posiedzi, dostanie kare w zawieszeniu, pogrożą mu palcem i jak pójdzie źle to nawet grzywny nie dostanie. Wróci do domu, wyciągnie tą nową sieć, bo poprzednią i tak już pewnie chciał wyrzucić, więc żadna strata i wróci do profesji... takie jest zbójeckie prawo...
No nie tak do końca. Ostatnie rozporządzenia ministerialne zobligowały Sądy do karania za kłusownictwo w dużo większym wymiarze wykonalności i konsekwentniej. Karze grzywny napewno się nie wywinie. A jeśli w warunkach recydywy, to będzie gorzej.
tak moze i powinno być, ale najpierw określą że mała szkodliwość czynu bo nie będzie "poszkodowanego" po czym dojdą do wniosku, że więzienia są przepełnione bandytami i nie będą karać starszego pana który wziął kilka rybek, chyba że wysoki sąd będzie się zajmował wędkarstwem wtedy poczuje klimat... oczywiście to tylko moje wszechobecne czarnowidztwo...obym się mylił
tak moze i powinno być, ale najpierw określą że mała szkodliwość czynu bo nie będzie "poszkodowanego" po czym dojdą do wniosku, że więzienia są przepełnione bandytami i nie będą karać starszego pana który wziął kilka rybek, chyba że wysoki sąd będzie się zajmował wędkarstwem wtedy poczuje klimat... oczywiście to tylko moje wszechobecne czarnowidztwo...obym się mylił
Za starszego pana, który złowił wędką kilka rybek to aż do Sądu sprawa nie dotrze, to już troszkę przesada, ale starszego pana, który siecią "wziął" kilkanaście lub kilkadziesiąt kilo rybek, to już się będzie Wysoki Sąd zajmował na pewno. A jest u nas jeden Pan Sędzia, który wędkuje, nawet ma mały staw pod domem i sprawy wędkarskie i kłusowania ryb są jego czułym punktem i potrafi paragrafem przyfanzolić bez pieszczot.
"Ostatnie rozporządzenia ministerialne zobligowały sądy..." - bez urazy Kolego Mastiff, każdy kto słyszał cokolwiek o zasadzie trójpodziału władz musi wyrazić swoje zdziwienie taką wypowiedzią. A od kiedy to sędziowie podlegają w zakresie realizowanej przez siebie polityki orzeczniczej rozporządzeniom ministerialnym? Zainteresowanym polecam lekturę zwłaszcza art. 173 i art. 178 ust. 1 Konstytucji, a na gruncie prawa karnego art. 53 paragraf 1 kodeksu karnego. Służby takie jak PSR owszem, mogą być instruowane drogą tzw. aktów wewnętrznych (zarządzenia, instrukcje etc.) przez ministra sprawującego nad nimi nadzór do bardziej surowego reglamentowania stwierdzanych naruszeń prawa np. w drodze postępowania mandatowego (zamiast pouczeń), albo zgoła odmiennie - w drodze częstszego kierowania wniosków o ukaranie do sądu. Nie dotyczy to jednak władzy sądowniczej ze względów wyrażonych w zasadach konstytucyjnych, określonych w/w normami Konstytucji. Odrębną kwestią pozostaje rozstrzygnięcie tego, czy faktycznie w obowiązującym ustawodawstwie mamy wystarczające instrumenty umożliwiające skuteczną walkę z kłusownictwem. Otóż moim skromnym zdaniem takowe są i niekoniecznie muszą one sprowadzać się do orzekania bezwzględnej kary pozbawienia wolności (choć w pewnych sytuacjach sięganie po nią wydaje się nieodzownym np. w przypadku zorganizowanych grup trudniących się kłusownictwem w celach zarobkowych, tudzież w warunkach recydywy specjalnej); problem jak zwykle sprowadza się do ich efektywnego stosowania w praktyce. Do tego jak myślę potrzeba zmiany mentalności osób sprawujących funkcję sędziego orzekającego w sprawie występków z ustawy o rybactwie śródlądowym, jak również aktywnego udziału w postępowaniu samych zainteresowanych, tj. pokrzywdzonych - np. użytkowników rybackich. Nic nie stoi na przeszkodzie aby korzystali oni z gwarancji statuowanych k.p.k. i występowali w charakterze oskarżycieli posiłkowych wspierających oskarżyciela publicznego (prokuratora), występując o orzeczenie obowiązku napawienia szkody (powództwo adhezyjne, samoistny środek karny z art. 39 k.k.). Co do zmiany mentalności sędziów myślę, że można być optymistą. Na gruncie tzw. humanitarnej ochrony zwierząt (przed znęcaniem się nad nimi, bezpodstawnym uśmierceniem - patrz: ustawa o ochronie zwierząt) taka zmiana już nastąpiła. Jeszcze do niedawna za katowanie zwierząt sądy zwykle orzekały grzywnę, a jeśli karę pozbawienia wolności to z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, aktualnie mamy już w rodzimym dorobku orzeczniczym wyroki zasądzające bezwzględne kary pozbawienia wolności. Coś się jednak zmienia. Ważne by - każde zdarzenie podpadające pod czyn kłusowniczy nagłaśniać, wskazując nie tylko na wymierne straty gospodarcze użytkownika rybackiego, ale nadto na często niewymierne straty przyrodnicze, trudne do oszacowania, a na pewno o długosieżnych konsekwencjach. I tu chwała wszystkim takim jak Kolega Jurek Społecznik, czy wspomniany na wstępie Kolega Mastiff.
Cześć Choć prawnikiem nie jestem to coś podpowiem ( a przynajmniej mam taki zamiar ). Jak oszacować straty gospodarcze jak kłusol mówi, że miał tylko jednego sandacza, dwa leszcze, dwa liny i jednego szczupaka? Moim zdaniem wystarczy wykazać, że taki sandacz daje to po tarle "X" narybku. Wiadomo, że część nie przeżywa ale ileś tam ryb dorasta do tarła itd... Tak, że nie jedna ryba warta np 50zł a patrząc w przyszłość 100 ryb wartych po 50zł każda = 5000zł . Gdzieś jest w sieci właśnie taki artykuł ale za nic nie potrafię go odszukać. To było chyba na południu Polski i "sprytni" kłusole wyliczyli, że mając np 25kg ryb nie podpadali pod paragraf bo ponoć kwota była za mała. Oskarżyciel posiłkowy wykazał, że za np trzy lata te 25kg ryb dałoby cirka 500kg ryb i wtedy miny niektórym zrzedły. Te cyfry co podaję to takie moje gdybanie bo nie pamiętam dokładnie ale sens w tym jest. Mam nadzieję, że jest sens :-) Janusz JKarp
Kolego Januszu - sens jest i to się nawet fachowo z łaciny określa - damnum emergans, czyli efektywnie zaistniała szkoda (w postaci tych ryb uśmierconych w wyniku kłusowniczego czynu) oraz to o czym Kolega mówi - lucrum cessans czyli korzyści utracone w wyniku tego czynu, które mogłyby zaistnieć gdyby ryby nie zostały skłusowane (przyszły wylęg). W praktyce, o ile damnum emergans (wartość zabitych ryb) stosunkowo łatwo określić o tyle przy lucrum cessans mogą pojawić się pewne komplikacje dowodowe. Myślę jednak, że sąd karny orzekający w sprawie o kłusownictwo nie powinien poprzestawać na wartości rynkowej skłusowanych ryb, lecz patrzeć na zaistniałe szkodliwe skutki w szerszej perspektywie, uwzględniając wartość ryb danego gatunku dla określonego ekosystemu, jego potencjalną "rzadkość" w danej wodzie, ewentualne zniszczenia w wodnej florze zaistniałe w następstwie kłusowniczego procederu etc. A wówczes nie wykluczone, że kłusowanik odpowie nie tylko za przestęsptwo rybackie (stypizoweane w ustawie o rybactwie środlądowym) ale także za czyn np. z art. 181 kodeksu karnego (powodowanie zniszczeń w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach). Zwracam uwagę na to, że w w/w przepisie k.k. ustawodawca odwołał się przede wszystkim do kryterium przyrodniczego (znaczny rozmiar szkody), a nie do kryterium majątkowego (wówczas posłużyłby się określeniem "szkoda znacznej wartości"). Zaznaczyć wypadnie, że sankcja przewidziana za przestępstwo określone w przepisie art. 181 k.k., i to w jego typie podstawowym (paragraf 1) opiewa na karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, tu naprawdę kończą się żarty.
Cześć Choć prawnikiem nie jestem to coś podpowiem ( a przynajmniej mam taki zamiar ). Jak oszacować straty gospodarcze jak kłusol mówi, że miał tylko jednego sandacza, dwa leszcze, dwa liny i jednego szczupaka? Moim zdaniem wystarczy wykazać, że taki sandacz daje to po tarle "X" narybku. Wiadomo, że część nie przeżywa ale ileś tam ryb dorasta do tarła itd... Tak, że nie jedna ryba warta np 50zł a patrząc w przyszłość 100 ryb wartych po 50zł każda = 5000zł . Gdzieś jest w sieci właśnie taki artykuł ale za nic nie potrafię go odszukać. To było chyba na południu Polski i "sprytni" kłusole wyliczyli, że mając np 25kg ryb nie podpadali pod paragraf bo ponoć kwota była za mała. Oskarżyciel posiłkowy wykazał, że za np trzy lata te 25kg ryb dałoby cirka 500kg ryb i wtedy miny niektórym zrzedły. Te cyfry co podaję to takie moje gdybanie bo nie pamiętam dokładnie ale sens w tym jest. Mam nadzieję, że jest sens :-) Janusz JKarp
Zdecydowanie jestem za karaniem tych kłusoli , tylko sprawa o której piszesz że oskarżyciel posiłkowy wykazał że za np;itd.itp nie mają nic do rzeczy, są to gdybania , natomiast każdy obrońca taką teze obali gdyż dla sądu liczą się tylko fakty udowodnione i na jej podstawie sąd wydaje wyrok. Natomiast kontrą tezy oskarżyciela posiłkowego może byc teza że ikra zjedzona została przez karasia lub jazgara, i komu tu wierzyć?
Cześć Udało się : http://www.ww.media.pl/?page=Structure&id=32 Czarek pisze porady prawnicze dla WW i to On mi pomógł odszukać ten artykulik. Zobaczcie kiedy to było. Już wtedy dobrze dumali aby nie było "małej szkodliwości czynu". Janusz JKarp
Cześć Udało się : http://www.ww.media.pl/?page=Structure&id=32 Czarek pisze porady prawnicze dla WW i to On mi pomógł odszukać ten artykulik. Zobaczcie kiedy to było. Już wtedy dobrze dumali aby nie było "małej szkodliwości czynu". Janusz JKarp
Nie bronię tego kłusola , ale On chyba że niedość biedny to napewno nie miał adwokata , gdyż w przeciwnym wypadku taki wyrok by nie zapadł, nie można karać za gdybania !!!
To jest wbrew konstytucji , gdyby się odwoływał w czasie i miał kogoś do obrony , ma sprawę wygrana w 100%.................
Cześć Mirek to raczej nie są gdybania. Sądzę, ze Sąd musiał mieć przedstawione twarde i dobre dowody, że wydał taki wyrok. I zwróć uwagę, że chodzi tylko o 1% przeżywalności narybku. Trzeba by ichtiologa zapytać bo pewnie jakieś dane naukowe są na ten temat. A sprawa ta może dobrym przykładem jak należy toczyć potyczki sądowe i nie zadawalać się wyrokiem pierwszej instancji. A to coś o sandaczu: "Rozród
Trze
się w IV i V przy temperaturze około 12 °C. Tarło odbywa się zazwyczaj w
płytkiej wodzie o głębokości około 1 m, jednak w niektórych jeziorach ikra
może być składana nawet na głębokości kilkunastu metrów. Samiec buduje
prymitywne gniazdo wśród korzeni roślin lub zatopionych gałęzi, samica
składa do niego średnio 200 000–300 000 ziaren ikry o średnicy 0,8–1,5
mm. Ikra ma barwę jasnożółtą i jest kleista. Samiec strzeże gniazda
chroniąc ikrę oraz świeżo wykluty wylęg przed zamuleniem oraz zapewnia
stały dopływ czystej, natlenionej wody. Okres inkubacji przy temp 10 °C
wynosi 12 dni, przy temp. 20 °C skraca się do 3 dni. Świeżo wyklute
larwy sandacza wykazują dużą wrażliwość na zbyt silne oświetlenie, które
może spowodować nawet ich śmierć. W wieku 4 lat sandacz osiąga średnio
50–60 cm długości i 1 kg masy ciała."
1% z 250 000 to 250 rybek :-)
A ile rybek z 10 sandaczy a ile ze stu?
Łatwo wyliczyć. Nawet o,5% daje potężną broń do ręki.
Janusz zgadzam się całkowicie żeby karać , karać i jeszcze raz karać takich kłusoli, tylko taki wyrok wedłóg mnie pozostawia trochę niesmaku mimo że jedna ze stron (ZG PZW) jest usatysfakcjonowana, patrząc z innej strony jest to wyrok PRL-owski "dajcie mi człowieka a znajdziemy na niego wszystko".
To jest nie konstytucyjne................nie można karać na zasadzoe że ta rybka mogła by mieć tyle potomstwa, ta żabka też mogła by mieć tyle potomstwa, ta świnka też mogła by, wszystko odbiega do czasu przyszłego a to jest chyba nie dobre. Komuna i jej chore ustawodawstwa odeszły, karajmy ale z rozsądkiem i powagą jaka przystoi demokracji , chociaż i na nią przyjdzie czas że będziemy narzekać , na jej ustawy , sądownictwo,gierki i zagrywki, ect; :))
I tu kolego @krisskowron dodam tylko po Twych wypowiedziach, że to się wszystko zgadza, masz na pewno wiele racji, lecz są to nasze tylko "pobożne życzenia". Nie do końca wiem komu podlegają sędziowie w zakresie polityki orzeczniczej i mnie jako szarego obywatela, wędkarza, społecznika, również nie do końca ciekawi i nawet nie próbuję tego rozwikłać. Jeżeli wejdzie w życie ustawa ministerialna ustalająca/nakazująca inne, wyższe, niższe, mniej lub bardziej restrykcyjne kary, wtedy wydaje mi się, że sądy muszą się do tychże ustaw a jakimś stopniu dostosować i wyroki opierać międy innymi na takowych . A jak to się ma do rzeczywistości, sami wiemy. Mniemam, że gdyby któregoś pięknego dnia telewizja TVN 24 nakręciła i wyemitowała filmik poruszający problem kłusownictwa rybackiego/wędkarskiego, jego skalę, opieszałość sądów z tym związaną, śmieszne wyroki, oraz konsekwencje z tego wynikające, to decydenci by coś wreszcie z tym problemem zrobili. I znów-"pobożne życzenia"........
Brawa dla Policji, jestem z Bdg i powinno być więcej takich patroli, nie tylko na Wiśle, ale także na Brdzie przy Spornej i przy ujściu kanału Bydgoskiego, są to miejscówki, gdzie kłusole namiętnie wyciągają rybki na tzw. szarpaka, albo ciągną rybki stojąc na środku mostu, niedająca szansy poczciwym wędkarzom no i rybkom oczywiście....
Brawa dla Policji, jestem z Bdg i powinno być więcej takich patroli, nie tylko na Wiśle, ale także na Brdzie przy Spornej i przy ujściu kanału Bydgoskiego, są to miejscówki, gdzie kłusole namiętnie wyciągają rybki na tzw. szarpaka, albo ciągną rybki stojąc na środku mostu, niedająca szansy poczciwym wędkarzom no i rybkom oczywiście....
Bez pomocy widzących to wędkarzy i innych świadków takich procederów, to się nie uda. Widzisz takie coś, dzwonisz momentalnie na Policję lub po Straż Rybacką. To jest największa pomoc w zwalczaniu kłusownictwa.
Maćku wracając do poprzedniego posta może to był jakiś "perwer"?
Raz macał prądem, a drugi raz chciał macać ryby osobiście (podziwiać przyrodę w max zapezpieczeniu) :-))
A fujjjj :-
No zboków jest trochę na tym świecie :) Prąd, wosk, klamerki do bielizny, baty, pejcze, ale wszystko w gumie (wodery) ......... :)))))))))))))))))))))))))))
Uwierz mi nie jestem jakiś tam , ale takich skurwieli sam bym pod prąd i cokolwiek podłączył. Raz na zawsze bym to dziadostwo wyeliminował :)))))))))
Mi to mówisz (piszesz) ? :))))))))))) Ja bym ich nie podłączył. Ja bym "poprosił grzecznie", żeby wszedł do wody po pas, już bez woderków i kabelek z napięciem wpadłby mi niechcący do tej wody..... Oczywiście włączyłbym mu głośniej muzykę w radiu, żeby do rytmu tańczył, a nie tak bez ładu i składu. Baaaaaaaaa, nawet wybijałbym mu klaskaniem w dłonie rytm.
Uwierz mi nie jestem jakiś tam , ale takich skurwieli sam bym pod prąd i cokolwiek podłączył. Raz na zawsze bym to dziadostwo wyeliminował :)))))))))
Mi to mówisz (piszesz) ? :))))))))))) Ja bym ich nie podłączył. Ja bym "poprosił grzecznie", żeby wszedł do wody po pas, już bez woderków i kabelek z napięciem wpadłby mi niechcący do tej wody..... Oczywiście włączyłbym mu głośniej muzykę w radiu, żeby do rytmu tańczył, a nie tak bez ładu i składu. Baaaaaaaaa, nawet wybijałbym mu klaskaniem w dłonie rytm.
No tak zapomniałem z kim polemizuję , sorry ale wydaje mi się że dłonie miałbyś zajęte trzymaniem kielicha z szampanem .....no dobra wiem że nie degustujesz ale w takich okolicznościach wypadało by............
Uwierz mi nie jestem jakiś tam , ale takich skurwieli sam bym pod prąd i cokolwiek podłączył. Raz na zawsze bym to dziadostwo wyeliminował :)))))))))
Mi to mówisz (piszesz) ? :))))))))))) Ja bym ich nie podłączył. Ja bym "poprosił grzecznie", żeby wszedł do wody po pas, już bez woderków i kabelek z napięciem wpadłby mi niechcący do tej wody..... Oczywiście włączyłbym mu głośniej muzykę w radiu, żeby do rytmu tańczył, a nie tak bez ładu i składu. Baaaaaaaaa, nawet wybijałbym mu klaskaniem w dłonie rytm.
No tak zapomniałem z kim polemizuję , sorry ale wydaje mi się że dłonie miałbyś zajęte trzymaniem kielicha z szampanem .....no dobra wiem że nie degustujesz ale w takich okolicznościach wypadało by............
zastanawiam sie tylko nad jednym dlaczego nie mając pozwolenia na połowy siecią można siate kupić na każdym targu ,u ruskich,innych obcojezycznych i w internecie oczywiscie też.Gdyby wprowadzić kontrole sprzedarzy narzędzi do" kłusowania" troche tym skur....lom umiliło by się życie.Ta gadzina jest pomysłowa ale i leniwa na samorubki było by już mniej strat
Źle skończyło się dla 66-letniego mężczyzny łowienie ryb.
Policyjny wodny patrol we wtorek zauważył na Wiśle dryfujące boje, połączone sznurkiem.
Bratian. Wędrował z workiem ryb do domu. Nie doszedł, po drodze zgarnęli go policjanci.
Okazało się, że 66-letni mieszkaniec gminy Dobrcz przegrodził siecią część rzecznej zatoki w rejonie Kozielca (gm. Dobrcz) i łowił w ten sposób ryby.
Policjanci zabrali około 50 kg złowionych ryb oraz 25 m sieci. 66-latkowi grożą dwa lata odsiadki za kłusownictwo na Wiśle.
Źródło: http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110406/BYDGOSZCZ01/924682363
Komentarz: Gratuluję naszym policjantom interwencji. Wreszcie coś się rusza. Kłusownik to przestępca, któremu grożą dwa lata więzienia !
niestety "grożą" nie oznacza że posiedzi, dostanie kare w zawieszeniu, pogrożą mu palcem i jak pójdzie źle to nawet grzywny nie dostanie. Wróci do domu, wyciągnie tą nową sieć, bo poprzednią i tak już pewnie chciał wyrzucić, więc żadna strata i wróci do profesji... takie jest zbójeckie prawo...
na hak za jaja i do gory trzy dni by powisial to by zmadrzal:)
niestety "grożą" nie oznacza że posiedzi, dostanie kare w zawieszeniu, pogrożą mu palcem i jak pójdzie źle to nawet grzywny nie dostanie. Wróci do domu, wyciągnie tą nową sieć, bo poprzednią i tak już pewnie chciał wyrzucić, więc żadna strata i wróci do profesji... takie jest zbójeckie prawo...
No nie tak do końca. Ostatnie rozporządzenia ministerialne zobligowały Sądy do karania za kłusownictwo w dużo większym wymiarze wykonalności i konsekwentniej. Karze grzywny napewno się nie wywinie. A jeśli w warunkach recydywy, to będzie gorzej.
tak moze i powinno być, ale najpierw określą że mała szkodliwość czynu bo nie będzie "poszkodowanego" po czym dojdą do wniosku, że więzienia są przepełnione bandytami i nie będą karać starszego pana który wziął kilka rybek, chyba że wysoki sąd będzie się zajmował wędkarstwem wtedy poczuje klimat... oczywiście to tylko moje wszechobecne czarnowidztwo...obym się mylił
brawa dla policji oby tak dalej
tak moze i powinno być, ale najpierw określą że mała szkodliwość czynu bo nie będzie "poszkodowanego" po czym dojdą do wniosku, że więzienia są przepełnione bandytami i nie będą karać starszego pana który wziął kilka rybek, chyba że wysoki sąd będzie się zajmował wędkarstwem wtedy poczuje klimat... oczywiście to tylko moje wszechobecne czarnowidztwo...obym się mylił
Za starszego pana, który złowił wędką kilka rybek to aż do Sądu sprawa nie dotrze, to już troszkę przesada, ale starszego pana, który siecią "wziął" kilkanaście lub kilkadziesiąt kilo rybek, to już się będzie Wysoki Sąd zajmował na pewno. A jest u nas jeden Pan Sędzia, który wędkuje, nawet ma mały staw pod domem i sprawy wędkarskie i kłusowania ryb są jego czułym punktem i potrafi paragrafem przyfanzolić bez pieszczot.
"Ostatnie rozporządzenia ministerialne zobligowały sądy..." - bez urazy Kolego Mastiff, każdy kto słyszał cokolwiek o zasadzie trójpodziału władz musi wyrazić swoje zdziwienie taką wypowiedzią. A od kiedy to sędziowie podlegają w zakresie realizowanej przez siebie polityki orzeczniczej rozporządzeniom ministerialnym? Zainteresowanym polecam lekturę zwłaszcza art. 173 i art. 178 ust. 1 Konstytucji, a na gruncie prawa karnego art. 53 paragraf 1 kodeksu karnego. Służby takie jak PSR owszem, mogą być instruowane drogą tzw. aktów wewnętrznych (zarządzenia, instrukcje etc.) przez ministra sprawującego nad nimi nadzór do bardziej surowego reglamentowania stwierdzanych naruszeń prawa np. w drodze postępowania mandatowego (zamiast pouczeń), albo zgoła odmiennie - w drodze częstszego kierowania wniosków o ukaranie do sądu. Nie dotyczy to jednak władzy sądowniczej ze względów wyrażonych w zasadach konstytucyjnych, określonych w/w normami Konstytucji.
Odrębną kwestią pozostaje rozstrzygnięcie tego, czy faktycznie w obowiązującym ustawodawstwie mamy wystarczające instrumenty umożliwiające skuteczną walkę z kłusownictwem. Otóż moim skromnym zdaniem takowe są i niekoniecznie muszą one sprowadzać się do orzekania bezwzględnej kary pozbawienia wolności (choć w pewnych sytuacjach sięganie po nią wydaje się nieodzownym np. w przypadku zorganizowanych grup trudniących się kłusownictwem w celach zarobkowych, tudzież w warunkach recydywy specjalnej); problem jak zwykle sprowadza się do ich efektywnego stosowania w praktyce. Do tego jak myślę potrzeba zmiany mentalności osób sprawujących funkcję sędziego orzekającego w sprawie występków z ustawy o rybactwie śródlądowym, jak również aktywnego udziału w postępowaniu samych zainteresowanych, tj. pokrzywdzonych - np. użytkowników rybackich. Nic nie stoi na przeszkodzie aby korzystali oni z gwarancji statuowanych k.p.k. i występowali w charakterze oskarżycieli posiłkowych wspierających oskarżyciela publicznego (prokuratora), występując o orzeczenie obowiązku napawienia szkody (powództwo adhezyjne, samoistny środek karny z art. 39 k.k.). Co do zmiany mentalności sędziów myślę, że można być optymistą. Na gruncie tzw. humanitarnej ochrony zwierząt (przed znęcaniem się nad nimi, bezpodstawnym uśmierceniem - patrz: ustawa o ochronie zwierząt) taka zmiana już nastąpiła. Jeszcze do niedawna za katowanie zwierząt sądy zwykle orzekały grzywnę, a jeśli karę pozbawienia wolności to z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, aktualnie mamy już w rodzimym dorobku orzeczniczym wyroki zasądzające bezwzględne kary pozbawienia wolności. Coś się jednak zmienia. Ważne by - każde zdarzenie podpadające pod czyn kłusowniczy nagłaśniać, wskazując nie tylko na wymierne straty gospodarcze użytkownika rybackiego, ale nadto na często niewymierne straty przyrodnicze, trudne do oszacowania, a na pewno o długosieżnych konsekwencjach. I tu chwała wszystkim takim jak Kolega Jurek Społecznik, czy wspomniany na wstępie Kolega Mastiff.
Cześć
Choć prawnikiem nie jestem to coś podpowiem ( a przynajmniej mam taki zamiar ).
Jak oszacować straty gospodarcze jak kłusol mówi, że miał tylko jednego sandacza, dwa leszcze, dwa liny i jednego szczupaka?
Moim zdaniem wystarczy wykazać, że taki sandacz daje to po tarle "X" narybku. Wiadomo, że część nie przeżywa ale ileś tam ryb dorasta do tarła itd...
Tak, że nie jedna ryba warta np 50zł a patrząc w przyszłość 100 ryb wartych po 50zł każda = 5000zł .
Gdzieś jest w sieci właśnie taki artykuł ale za nic nie potrafię go odszukać. To było chyba na południu Polski i "sprytni" kłusole wyliczyli, że mając np 25kg ryb nie podpadali pod paragraf bo ponoć kwota była za mała. Oskarżyciel posiłkowy wykazał, że za np trzy lata te 25kg ryb dałoby cirka 500kg ryb i wtedy miny niektórym zrzedły. Te cyfry co podaję to takie moje gdybanie bo nie pamiętam dokładnie ale sens w tym jest.
Mam nadzieję, że jest sens :-)
Janusz JKarp
Kolego Januszu - sens jest i to się nawet fachowo z łaciny określa - damnum emergans, czyli efektywnie zaistniała szkoda (w postaci tych ryb uśmierconych w wyniku kłusowniczego czynu) oraz to o czym Kolega mówi - lucrum cessans czyli korzyści utracone w wyniku tego czynu, które mogłyby zaistnieć gdyby ryby nie zostały skłusowane (przyszły wylęg). W praktyce, o ile damnum emergans (wartość zabitych ryb) stosunkowo łatwo określić o tyle przy lucrum cessans mogą pojawić się pewne komplikacje dowodowe. Myślę jednak, że sąd karny orzekający w sprawie o kłusownictwo nie powinien poprzestawać na wartości rynkowej skłusowanych ryb, lecz patrzeć na zaistniałe szkodliwe skutki w szerszej perspektywie, uwzględniając wartość ryb danego gatunku dla określonego ekosystemu, jego potencjalną "rzadkość" w danej wodzie, ewentualne zniszczenia w wodnej florze zaistniałe w następstwie kłusowniczego procederu etc. A wówczes nie wykluczone, że kłusowanik odpowie nie tylko za przestęsptwo rybackie (stypizoweane w ustawie o rybactwie środlądowym) ale także za czyn np. z art. 181 kodeksu karnego (powodowanie zniszczeń w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach). Zwracam uwagę na to, że w w/w przepisie k.k. ustawodawca odwołał się przede wszystkim do kryterium przyrodniczego (znaczny rozmiar szkody), a nie do kryterium majątkowego (wówczas posłużyłby się określeniem "szkoda znacznej wartości"). Zaznaczyć wypadnie, że sankcja przewidziana za przestępstwo określone w przepisie art. 181 k.k., i to w jego typie podstawowym (paragraf 1) opiewa na karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, tu naprawdę kończą się żarty.
Część
Ot Mądrego słuchać hatko :-))))))))))))))
Janusz JKarp
Cześć
Choć prawnikiem nie jestem to coś podpowiem ( a przynajmniej mam taki zamiar ).
Jak oszacować straty gospodarcze jak kłusol mówi, że miał tylko jednego sandacza, dwa leszcze, dwa liny i jednego szczupaka?
Moim zdaniem wystarczy wykazać, że taki sandacz daje to po tarle "X" narybku. Wiadomo, że część nie przeżywa ale ileś tam ryb dorasta do tarła itd...
Tak, że nie jedna ryba warta np 50zł a patrząc w przyszłość 100 ryb wartych po 50zł każda = 5000zł .
Gdzieś jest w sieci właśnie taki artykuł ale za nic nie potrafię go odszukać. To było chyba na południu Polski i "sprytni" kłusole wyliczyli, że mając np 25kg ryb nie podpadali pod paragraf bo ponoć kwota była za mała. Oskarżyciel posiłkowy wykazał, że za np trzy lata te 25kg ryb dałoby cirka 500kg ryb i wtedy miny niektórym zrzedły. Te cyfry co podaję to takie moje gdybanie bo nie pamiętam dokładnie ale sens w tym jest.
Mam nadzieję, że jest sens :-)
Janusz JKarp
Zdecydowanie jestem za karaniem tych kłusoli , tylko sprawa o której piszesz że oskarżyciel posiłkowy wykazał że za np;itd.itp nie mają nic do rzeczy, są to gdybania , natomiast każdy obrońca taką teze obali gdyż dla sądu liczą się tylko fakty udowodnione i na jej podstawie sąd wydaje wyrok. Natomiast kontrą tezy oskarżyciela posiłkowego może byc teza że ikra zjedzona została przez karasia lub jazgara, i komu tu wierzyć?
Ale to tylko gdybanie, a za to sądy nie karza :))
Cześć
Udało się :
http://www.ww.media.pl/?page=Structure&id=32
Czarek pisze porady prawnicze dla WW i to On mi pomógł odszukać ten artykulik.
Zobaczcie kiedy to było. Już wtedy dobrze dumali aby nie było "małej szkodliwości czynu".
Janusz JKarp
Cześć
Udało się :
http://www.ww.media.pl/?page=Structure&id=32
Czarek pisze porady prawnicze dla WW i to On mi pomógł odszukać ten artykulik.
Zobaczcie kiedy to było. Już wtedy dobrze dumali aby nie było "małej szkodliwości czynu".
Janusz JKarp
Nie bronię tego kłusola , ale On chyba że niedość biedny to napewno nie miał adwokata , gdyż w przeciwnym wypadku taki wyrok by nie zapadł, nie można karać za gdybania !!!
To jest wbrew konstytucji , gdyby się odwoływał w czasie i miał kogoś do obrony , ma sprawę wygrana w 100%.................
Cześć
Mirek to raczej nie są gdybania. Sądzę, ze Sąd musiał mieć przedstawione twarde i dobre dowody, że wydał taki wyrok. I zwróć uwagę, że chodzi tylko o 1% przeżywalności narybku.
Trzeba by ichtiologa zapytać bo pewnie jakieś dane naukowe są na ten temat.
A sprawa ta może dobrym przykładem jak należy toczyć potyczki sądowe i nie zadawalać się wyrokiem pierwszej instancji.
A to coś o sandaczu:
"Rozród
Trze się w IV i V przy temperaturze około 12 °C. Tarło odbywa się zazwyczaj w płytkiej wodzie o głębokości około 1 m, jednak w niektórych jeziorach ikra może być składana nawet na głębokości kilkunastu metrów. Samiec buduje prymitywne gniazdo wśród korzeni roślin lub zatopionych gałęzi, samica składa do niego średnio 200 000–300 000 ziaren ikry o średnicy 0,8–1,5 mm. Ikra ma barwę jasnożółtą i jest kleista. Samiec strzeże gniazda chroniąc ikrę oraz świeżo wykluty wylęg przed zamuleniem oraz zapewnia stały dopływ czystej, natlenionej wody. Okres inkubacji przy temp 10 °C wynosi 12 dni, przy temp. 20 °C skraca się do 3 dni. Świeżo wyklute larwy sandacza wykazują dużą wrażliwość na zbyt silne oświetlenie, które może spowodować nawet ich śmierć. W wieku 4 lat sandacz osiąga średnio 50–60 cm długości i 1 kg masy ciała."
1% z 250 000 to 250 rybek :-)
A ile rybek z 10 sandaczy a ile ze stu?
Łatwo wyliczyć. Nawet o,5% daje potężną broń do ręki.
125 rybek razy nie wiem ile no 20zł daje 2 500zł.
Janusz JKarp
Janusz zgadzam się całkowicie żeby karać , karać i jeszcze raz karać takich kłusoli, tylko taki wyrok wedłóg mnie pozostawia trochę niesmaku mimo że jedna ze stron (ZG PZW) jest usatysfakcjonowana, patrząc z innej strony jest to wyrok PRL-owski "dajcie mi człowieka a znajdziemy na niego wszystko".
To jest nie konstytucyjne................nie można karać na zasadzoe że ta rybka mogła by mieć tyle potomstwa, ta żabka też mogła by mieć tyle potomstwa, ta świnka też mogła by, wszystko odbiega do czasu przyszłego a to jest chyba nie dobre. Komuna i jej chore ustawodawstwa odeszły, karajmy ale z rozsądkiem i powagą jaka przystoi demokracji , chociaż i na nią przyjdzie czas że będziemy narzekać , na jej ustawy , sądownictwo,gierki i zagrywki, ect; :))
I tu kolego @krisskowron dodam tylko po Twych wypowiedziach, że to się wszystko zgadza, masz na pewno wiele racji, lecz są to nasze tylko "pobożne życzenia". Nie do końca wiem komu podlegają sędziowie w zakresie polityki orzeczniczej i mnie jako szarego obywatela, wędkarza, społecznika, również nie do końca ciekawi i nawet nie próbuję tego rozwikłać. Jeżeli wejdzie w życie ustawa ministerialna ustalająca/nakazująca inne, wyższe, niższe, mniej lub bardziej restrykcyjne kary, wtedy wydaje mi się, że sądy muszą się do tychże ustaw a jakimś stopniu dostosować i wyroki opierać międy innymi na takowych . A jak to się ma do rzeczywistości, sami wiemy. Mniemam, że gdyby któregoś pięknego dnia telewizja TVN 24 nakręciła i wyemitowała filmik poruszający problem kłusownictwa rybackiego/wędkarskiego, jego skalę, opieszałość sądów z tym związaną, śmieszne wyroki, oraz konsekwencje z tego wynikające, to decydenci by coś wreszcie z tym problemem zrobili. I znów-"pobożne życzenia"........
No wreszcie i w moim regionie coś się ruszyło.
http://www.24kurier.pl/Aktualnosci/Region/Choszczno/Jak-nie-pradem,-to-siecia
Ciekawe jaki wyrok zapadnie (tym razem).
No wreszcie i w moim regionie coś się ruszyło.
http://www.24kurier.pl/Aktualnosci/Region/Choszczno/Jak-nie-pradem,-to-siecia
Ciekawe jaki wyrok zapadnie (tym razem).
No właśnie, a wcześniej gnój "podziwiał piękno przyrody" za pomocą agregatu prądotwórczego.... Esteta w gumiakach......jego mać.
Brawa dla Policji, jestem z Bdg i powinno być więcej takich patroli, nie tylko na Wiśle, ale także na Brdzie przy Spornej i przy ujściu kanału Bydgoskiego, są to miejscówki, gdzie kłusole namiętnie wyciągają rybki na tzw. szarpaka, albo ciągną rybki stojąc na środku mostu, niedająca szansy poczciwym wędkarzom no i rybkom oczywiście....
Brawa dla Policji, jestem z Bdg i powinno być więcej takich patroli, nie tylko na Wiśle, ale także na Brdzie przy Spornej i przy ujściu kanału Bydgoskiego, są to miejscówki, gdzie kłusole namiętnie wyciągają rybki na tzw. szarpaka, albo ciągną rybki stojąc na środku mostu, niedająca szansy poczciwym wędkarzom no i rybkom oczywiście....
Bez pomocy widzących to wędkarzy i innych świadków takich procederów, to się nie uda. Widzisz takie coś, dzwonisz momentalnie na Policję lub po Straż Rybacką. To jest największa pomoc w zwalczaniu kłusownictwa.
Maćku wracając do poprzedniego posta może to był jakiś "perwer"?
Raz macał prądem, a drugi raz chciał macać ryby osobiście (podziwiać przyrodę w max zapezpieczeniu) :-))
A fujjjj :-
Maćku wracając do poprzedniego posta może to był jakiś "perwer"?
Raz macał prądem, a drugi raz chciał macać ryby osobiście (podziwiać przyrodę w max zapezpieczeniu) :-))
A fujjjj :-
No zboków jest trochę na tym świecie :) Prąd, wosk, klamerki do bielizny, baty, pejcze, ale wszystko w gumie (wodery) ......... :)))))))))))))))))))))))))))
Witaj Maciek......... ..piszesz o wędkarzach z krwi i kości..............
Witaj Maciek......... ..piszesz o wędkarzach z krwi i kości..............
Cześć Mirek. Tak, z krwi i kości w woderach. :))))
Uwierz mi nie jestem jakiś tam , ale takich skurwieli sam bym pod prąd i cokolwiek podłączył. Raz na zawsze bym to dziadostwo wyeliminował :)))))))))
Uwierz mi nie jestem jakiś tam , ale takich skurwieli sam bym pod prąd i cokolwiek podłączył. Raz na zawsze bym to dziadostwo wyeliminował :)))))))))
Mi to mówisz (piszesz) ? :))))))))))) Ja bym ich nie podłączył. Ja bym "poprosił grzecznie", żeby wszedł do wody po pas, już bez woderków i kabelek z napięciem wpadłby mi niechcący do tej wody..... Oczywiście włączyłbym mu głośniej muzykę w radiu, żeby do rytmu tańczył, a nie tak bez ładu i składu. Baaaaaaaaa, nawet wybijałbym mu klaskaniem w dłonie rytm.
Uwierz mi nie jestem jakiś tam , ale takich skurwieli sam bym pod prąd i cokolwiek podłączył. Raz na zawsze bym to dziadostwo wyeliminował :)))))))))
Mi to mówisz (piszesz) ? :))))))))))) Ja bym ich nie podłączył. Ja bym "poprosił grzecznie", żeby wszedł do wody po pas, już bez woderków i kabelek z napięciem wpadłby mi niechcący do tej wody..... Oczywiście włączyłbym mu głośniej muzykę w radiu, żeby do rytmu tańczył, a nie tak bez ładu i składu. Baaaaaaaaa, nawet wybijałbym mu klaskaniem w dłonie rytm.
No tak zapomniałem z kim polemizuję , sorry ale wydaje mi się że dłonie miałbyś zajęte trzymaniem kielicha z szampanem .....no dobra wiem że nie degustujesz ale w takich okolicznościach wypadało by............
Uwierz mi nie jestem jakiś tam , ale takich skurwieli sam bym pod prąd i cokolwiek podłączył. Raz na zawsze bym to dziadostwo wyeliminował :)))))))))
Mi to mówisz (piszesz) ? :))))))))))) Ja bym ich nie podłączył. Ja bym "poprosił grzecznie", żeby wszedł do wody po pas, już bez woderków i kabelek z napięciem wpadłby mi niechcący do tej wody..... Oczywiście włączyłbym mu głośniej muzykę w radiu, żeby do rytmu tańczył, a nie tak bez ładu i składu. Baaaaaaaaa, nawet wybijałbym mu klaskaniem w dłonie rytm.
No tak zapomniałem z kim polemizuję , sorry ale wydaje mi się że dłonie miałbyś zajęte trzymaniem kielicha z szampanem .....no dobra wiem że nie degustujesz ale w takich okolicznościach wypadało by............
Nawet sete wtedy!
hahahahahahahahahahaha....................
"za jądra i na latrnie"
Tak było w znanym seralu i tak być powinno.
zastanawiam sie tylko nad jednym dlaczego nie mając pozwolenia na połowy siecią można siate kupić na każdym targu ,u ruskich,innych obcojezycznych i w internecie oczywiscie też.Gdyby wprowadzić kontrole sprzedarzy narzędzi do" kłusowania" troche tym skur....lom umiliło by się życie.Ta gadzina jest pomysłowa ale i leniwa na samorubki było by już mniej strat
Ja jestem za "czymś takim"
Skoro można skazać pijanego rowerzystę na np. 100 godzin prac społecznych to dlaczego nie można skazać takiego "kłusola" na 200 lub podobnie?