hej tydzień temu byłem z kolegą na rzecze wieprz w woli skromowskiej, rostawiliśmy sie obok siebie siedzimy "łapiemy" (w sumie tylko kumpel) u niego cały czas były brania a na moich wędkach dosłownie ani skubnięcia tak mnieła noc kolega złapał 3 małe sumiki i sporo drobnicy a ja nawet jednej sztuki obaj łapalismy na feedera a wnocy na cieżkie zestawy gruntowe. Czy to może wina zestawów? czy ja miałem TOTALNEGO pecha? powiedzcie mi koledzy dlaczego tak się działo po tych rybach byłem totalnie wściekły!
Wystarczy kilka metrów odległości pomiędzy wędkarzami,kilkadziesiąt centymetrów uskoku dna i koniec.Szczególne znaczenie ma to na rzece gdzie ryby zajmują stanowiska tam gdzie nurt niesie pokarm lub chcą odpocząć. Oczywiście to tylko jedna z możliwych przyczyn bo nie da się odpowiedzieć jednoznacznie na twoje pytanie przez internet.Trzeba iść na miejscówkę i ocenić wszystko praktycznie,
Jezdzisz na ryby czy po ryby ? Co mówisze masz dosc takiego ""łapania"" Ryba nie zawsze wezmie...
Właśnie.Co z tobą?Chcesz złowić rybę?Jesteś "mięsiarzem" ?Łów w wannie.:):):):):):):):):):) I nie narzekaj że wszystkim biorą a tobie nie,pogódź się z swoim marnym losem.:):):):):):):)
Jezdzisz na ryby czy po ryby ? Co mówisze masz dosc takiego ""łapania"" Ryba nie zawsze wezmie...
Właśnie.Co z tobą?Chcesz złowić rybę?Jesteś "mięsiarzem" ?Łów w wannie.:):):):):):):):):):) I nie narzekaj że wszystkim biorą a tobie nie,pogódź się z swoim marnym losem.:):):):):):):)
Ej koledzy dajcie m spokój, nie musi byc mięsiarzem by chcieć złowić rybkę! Powiedzcie jaka jest przyjemność z wędkowania bez kontaktu z rybą. Chyba na tym polega przyjemność z wędkowania a nie na przyglądaniu się na nie ruchomy zestaw, tak to kolega faktycnie mógł by go zazuciś w wannie, i przy okazji zaoszczędził by na paliwie lub biletach.
Tak jak pisał hefeed8 kilka metrów czasami robi dużą różnice. Spróbuj w dzień, bo nie wszystkie swoje błędy zobaczysz w nocy. Zestawy mogły utykać w mule zielsku, bądź się plątać itp.
Panowie wiecie sami doskonale że w chwili kiedy ryba bierze siedzi się z przyjemnoscia a ja jade na ryby czasem wezme coś większego,ale kiedy siedzimy i brak jakiegokolwiek brania to człowieka denerwuje wystarczy zeby brała 10cio cm płotka i już jest frajda. czy niemam racji?
własnie kolego zaczepów i badyli zero może faktycznie coś z dnem! w tą sobotę jadę w to samo miejsce i się przekonamy jakie będą efekty. dziekuje ci Arturze za obronę nie jestem miesiarzem ale jest całkowicie inaczej kiedy rybki skubią i może to być 10-cio cm płotka ale już jest frajda
Panowie wiecie sami doskonale że w chwili kiedy ryba bierze siedzi się z przyjemnoscia a ja jade na ryby czasem wezme coś większego,ale kiedy siedzimy i brak jakiegokolwiek brania to człowieka denerwuje wystarczy zeby brała 10cio cm płotka i już jest frajda. czy niemam racji?
Masz całkowitą rację.Dlatego śmieszna wydała mi się rada kol.krzysiek123318 który wyraźnie sugerował by nic z tym nie robić tylko siedzieć jak kołek. Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałeś ale śmiałem się z jego rady a nie z tego że chcesz porady by łowić ryby.
Początek lat osiemdziesiątych-dwóch kolesi zajeżdża maluchem powyżej mojej miejscówki(bambus,spławik ze stosiny pióra,pęczak i odrobina otrąb zmieszana z ziemią z kretowiska-wtedy full wypas i moje wyposażenie),teleskopówki,kołowrotki ze stałą szpulą,ubranie moro-jak ja ich podziwiałem- i jeden złowił sześć brzan około siedemdziesiąt cm a drugi pięć metrów powyżej nic.Wtedy było znaczniej więcej ryb chętnych do współpracy ale pewne zależności w osiągnięciu wędkarskiego sukcesu wcale się nie zmieniły.Znajomość danego łowiska to podstawa jeżeli chcemy zakończyć wyprawę z przyzwoitym wynikiem.
hej tydzień temu byłem z kolegą na rzecze wieprz w woli skromowskiej, rostawiliśmy sie obok siebie siedzimy "łapiemy" (w sumie tylko kumpel) u niego cały czas były brania a na moich wędkach dosłownie ani skubnięcia tak mnieła noc kolega złapał 3 małe sumiki i sporo drobnicy a ja nawet jednej sztuki obaj łapalismy na feedera a wnocy na cieżkie zestawy gruntowe. Czy to może wina zestawów? czy ja miałem TOTALNEGO pecha? powiedzcie mi koledzy dlaczego tak się działo po tych rybach byłem totalnie wściekły!
:)))))))))))) Tym razem ryby wygrały :)))))))))))
Wystarczy kilka metrów odległości pomiędzy wędkarzami,kilkadziesiąt centymetrów uskoku dna i koniec.Szczególne znaczenie ma to na rzece gdzie ryby zajmują stanowiska tam gdzie nurt niesie pokarm lub chcą odpocząć.
Oczywiście to tylko jedna z możliwych przyczyn bo nie da się odpowiedzieć jednoznacznie na twoje pytanie przez internet.Trzeba iść na miejscówkę i ocenić wszystko praktycznie,
oj tak wygrały z moimi nerwami miałem serdecznie dość takiego łapania ale w tym tygoniu rewanż mam nadzieje że efekty będą lepsze
Jezdzisz na ryby czy po ryby ? Co mówisze masz dosc takiego ""łapania"" Ryba nie zawsze wezmie...
Jezdzisz na ryby czy po ryby ? Co mówisze masz dosc takiego ""łapania"" Ryba nie zawsze wezmie...
Właśnie.Co z tobą?Chcesz złowić rybę?Jesteś "mięsiarzem" ?Łów w wannie.:):):):):):):):):):)
I nie narzekaj że wszystkim biorą a tobie nie,pogódź się z swoim marnym losem.:):):):):):):)
Jezdzisz na ryby czy po ryby ? Co mówisze masz dosc takiego ""łapania"" Ryba nie zawsze wezmie...
Właśnie.Co z tobą?Chcesz złowić rybę?Jesteś "mięsiarzem" ?Łów w wannie.:):):):):):):):):):)
I nie narzekaj że wszystkim biorą a tobie nie,pogódź się z swoim marnym losem.:):):):):):):)
Ej koledzy dajcie m spokój, nie musi byc mięsiarzem by chcieć złowić rybkę!
Powiedzcie jaka jest przyjemność z wędkowania bez kontaktu z rybą. Chyba na tym polega przyjemność z wędkowania a nie na przyglądaniu się na nie ruchomy zestaw, tak to kolega faktycnie mógł by go zazuciś w wannie, i przy okazji zaoszczędził by na paliwie lub biletach.
Tak jak pisał hefeed8 kilka metrów czasami robi dużą różnice. Spróbuj w dzień, bo nie wszystkie swoje błędy zobaczysz w nocy. Zestawy mogły utykać w mule zielsku, bądź się plątać itp.
Panowie wiecie sami doskonale że w chwili kiedy ryba bierze siedzi się z przyjemnoscia a ja jade na ryby czasem wezme coś większego,ale kiedy siedzimy i brak jakiegokolwiek brania to człowieka denerwuje wystarczy zeby brała 10cio cm płotka i już jest frajda. czy niemam racji?
własnie kolego zaczepów i badyli zero może faktycznie coś z dnem! w tą sobotę jadę w to samo miejsce i się przekonamy jakie będą efekty. dziekuje ci Arturze za obronę nie jestem miesiarzem ale jest całkowicie inaczej kiedy rybki skubią i może to być 10-cio cm płotka ale już jest frajda
Panowie wiecie sami doskonale że w chwili kiedy ryba bierze siedzi się z przyjemnoscia a ja jade na ryby czasem wezme coś większego,ale kiedy siedzimy i brak jakiegokolwiek brania to człowieka denerwuje wystarczy zeby brała 10cio cm płotka i już jest frajda. czy niemam racji?
Masz całkowitą rację.Dlatego śmieszna wydała mi się rada kol.krzysiek123318 który wyraźnie sugerował by nic z tym nie robić tylko siedzieć jak kołek.
Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałeś ale śmiałem się z jego rady a nie z tego że chcesz porady by łowić ryby.
życie nauczyło mnie ,że nigdy nie można zazdrościć drugiemu złapanej ryby bo wtedy sam nic nie złapiesz. nie wiem jak to możliwe ale tak już jest.
Początek lat osiemdziesiątych-dwóch kolesi zajeżdża maluchem powyżej mojej miejscówki(bambus,spławik ze stosiny pióra,pęczak i odrobina otrąb zmieszana z ziemią z kretowiska-wtedy full wypas i moje wyposażenie),teleskopówki,kołowrotki ze stałą szpulą,ubranie moro-jak ja ich podziwiałem- i jeden złowił sześć brzan około siedemdziesiąt cm a drugi pięć metrów powyżej nic.Wtedy było znaczniej więcej ryb chętnych do współpracy ale pewne zależności w osiągnięciu wędkarskiego sukcesu wcale się nie zmieniły.Znajomość danego łowiska to podstawa jeżeli chcemy zakończyć wyprawę z przyzwoitym wynikiem.