Witam koleżanki i kolegów wędkarzy. Z jeziorem Karolewo Czarne i dzierżawiącym Je kołem wędkarskim związałem się jakiś czas temu. Wstępując w szeregi tak zacnego towarzystwa (jak wówczas sądziłem) czułem się wyróżniony i zaszczycony. Niestety zderzenie z rzeczywistością było o wiele mniej różowe niźli by się mogło zdawać. A to za sprawą odejścia od moim zdaniem słusznej praktyki przyjmowania na członków ludzi sprawdzony, poleconych i takich, za których inny wędkarz koła "kładł głowę" i ręczył swoim wędkarskim honorem. Nagle jezioro zalała fala ludzi niewiązanych z mundurem, nikomu nieznanych, ba powiedziałbym nawet ludzi, którzy nie mają bladego pojęcia co to honor a tym bardziej wędkarski honor. Zauważyłem, że nagminne stało się powiedzenie " biorę wszystko bo przecież jak wypuszczę to inny i tak weźmie". Do tego brak jakiegokolwiek szacunku dla pasji innych, przejawiające się zajmowaniem zakarmianych stanowisk, podrzucaniem zestawów i innym "psoceniem". Sam jestem "karpiarzem" wypuszczającym złowione okazy od wielu lat. Czynię tak nie dlatego, że nie lubię jeść ryb, że nie mam z nimi co zrobić a dlatego, że chcę łowić duże okazy. Bez stosowania zasady "no kill" za kilka no może kilkanaście lat pozostanie nam jedynie oglądanie przyblakłych zdjęć co notabene w dobie zdjęć cyfrowych nie będzie wcale takie oczywiste i powszechne. Pozytywnym aspektem była dla mnie wiadomość, że wprowadzono bezwzględny nakaz wypuszczania karpi 5+. W praktyce przepis ten okazał się to jednak (po raz kolejny) nietrafiony. Wprowadzając taki przepis winno się również narzucić na łowiących nakaz używania worków karpiowych, mat do odhaczania ryb a przede wszystkich uregulować kwestię przechowywania złowionej ryby(np do świtu celem wykonania zdjęcia). Słyszałem od kolegi, że jeden z członków koła, któremu dopisało szczęście i złowił w nocy dwie piękne trzynastki przechowywał je w przymałej siatce i w podbieraku "na motyle" którego zadrutował. Moim zdaniem taka osoba winna zostać w trybie natychmiastowym wykluczona z koła. Jednak jak można wymagać przestrzegania przepisów przez członków koła skoro ZARZĄD sam łamie uchwalone przez ogół przepisy. Celowo zamieściłem zdjęcie z odłowu przeprowadzonych na Naszym jeziorze w ramach odłowu kontrolnego. Dla niepoinformowanych dodam, że największy z karpi ważył chyba 17 kilogramów. łatwo na zdjęciu policzyć ile karpi zabrano wbrew przepisowi, który wszyscy uchwaliliśmy. Zdjęcie to zobaczyłem dopiero dziś i dlatego też postanowiłem nakreślić te kilka (hmmm..) słów. Jak łatwo się domyśleć jestem zniesmaczony i poirytowany tym bardziej, że dotarła do mnie też informacja, że ZARZĄD planuje znieść cytowany wyżej przepis szerząc bezmyślną i jakże daleką od prawdy hipotezę jakoby pogłowie dużego karpia i amura na Naszym jeziorze było przyczyną, że wyniki wędkarskie są coraz gorsze a woda coraz uboższa. Może by tak zweryfikować ilość przeprowadzanych na wodzie zawodów i pod tym kątem przemyśleć i zaplanować politykę zarybieniową. Konkludując chciałbym aby osoby, którym rzeczywiście "leży na sercu" dobra Naszego jeziora i którzy czują, że duży okaz to duża adrenalina, aby te osoby przyszły na kolejne wybory i pomogły przegłosować ochronę tychże okazów. Musimy w końcu nauczyć się żyć po europejsku skoro do tej Europy tak chcieliśmy i w tej dziedzinie jaką jest wędkarstwo. Musimy zrozumieć, że jest to sport a nie sposób na podreperowanie budżetu domowego. Nawet jeżeli ten budżet jest skromny. W przeciwnym przypadku niczym nie będziemy różnić się od tych, których sami tak bardzo negujemy i potępiamy. Chciałby przy okazji pozdrowić wszystkich etycznych wędkarzy z koła na czele z Markiem D. A mięsiarzom proponuję zmienić koło i jezioro bo prędzej czy później przyjdzie na nich czas.
Witaj Kolego Janie! Aż głupio mi, że dopiero teraz zajrzałem do Twojego materiału. Wiele w twoich uwagach racji i warto się zastanowić, co zrobić aby poprawić obecny stan rzeczy. Pełna odpowiedż na private.
Mam także nadzieję, że ze wspomnianego odłowu kontrolnego powstał jakiś raport, z wynikami którego, a przede wszystkim wnioskami będziemy mogli się zapoznać.
Witam koleżanki i kolegów wędkarzy. Z jeziorem Karolewo Czarne i dzierżawiącym Je kołem wędkarskim związałem się jakiś czas temu. Wstępując w szeregi tak zacnego towarzystwa (jak wówczas sądziłem) czułem się wyróżniony i zaszczycony. Niestety zderzenie z rzeczywistością było o wiele mniej różowe niźli by się mogło zdawać. A to za sprawą odejścia od moim zdaniem słusznej praktyki przyjmowania na członków ludzi sprawdzony, poleconych i takich, za których inny wędkarz koła "kładł głowę" i ręczył swoim wędkarskim honorem. Nagle jezioro zalała fala ludzi niewiązanych z mundurem, nikomu nieznanych, ba powiedziałbym nawet ludzi, którzy nie mają bladego pojęcia co to honor a tym bardziej wędkarski honor. Zauważyłem, że nagminne stało się powiedzenie " biorę wszystko bo przecież jak wypuszczę to inny i tak weźmie". Do tego brak jakiegokolwiek szacunku dla pasji innych, przejawiające się zajmowaniem zakarmianych stanowisk, podrzucaniem zestawów i innym "psoceniem". Sam jestem "karpiarzem" wypuszczającym złowione okazy od wielu lat. Czynię tak nie dlatego, że nie lubię jeść ryb, że nie mam z nimi co zrobić a dlatego, że chcę łowić duże okazy. Bez stosowania zasady "no kill" za kilka no może kilkanaście lat pozostanie nam jedynie oglądanie przyblakłych zdjęć co notabene w dobie zdjęć cyfrowych nie będzie wcale takie oczywiste i powszechne. Pozytywnym aspektem była dla mnie wiadomość, że wprowadzono bezwzględny nakaz wypuszczania karpi 5+. W praktyce przepis ten okazał się to jednak (po raz kolejny) nietrafiony. Wprowadzając taki przepis winno się również narzucić na łowiących nakaz używania worków karpiowych, mat do odhaczania ryb a przede wszystkich uregulować kwestię przechowywania złowionej ryby(np do świtu celem wykonania zdjęcia). Słyszałem od kolegi, że jeden z członków koła, któremu dopisało szczęście i złowił w nocy dwie piękne trzynastki przechowywał je w przymałej siatce i w podbieraku "na motyle" którego zadrutował. Moim zdaniem taka osoba winna zostać w trybie natychmiastowym wykluczona z koła. Jednak jak można wymagać przestrzegania przepisów przez członków koła skoro ZARZĄD sam łamie uchwalone przez ogół przepisy. Celowo zamieściłem zdjęcie z odłowu przeprowadzonych na Naszym jeziorze w ramach odłowu kontrolnego. Dla niepoinformowanych dodam, że największy z karpi ważył chyba 17 kilogramów. łatwo na zdjęciu policzyć ile karpi zabrano wbrew przepisowi, który wszyscy uchwaliliśmy. Zdjęcie to zobaczyłem dopiero dziś i dlatego też postanowiłem nakreślić te kilka (hmmm..) słów. Jak łatwo się domyśleć jestem zniesmaczony i poirytowany tym bardziej, że dotarła do mnie też informacja, że ZARZĄD planuje znieść cytowany wyżej przepis szerząc bezmyślną i jakże daleką od prawdy hipotezę jakoby pogłowie dużego karpia i amura na Naszym jeziorze było przyczyną, że wyniki wędkarskie są coraz gorsze a woda coraz uboższa. Może by tak zweryfikować ilość przeprowadzanych na wodzie zawodów i pod tym kątem przemyśleć i zaplanować politykę zarybieniową. Konkludując chciałbym aby osoby, którym rzeczywiście "leży na sercu" dobra Naszego jeziora i którzy czują, że duży okaz to duża adrenalina, aby te osoby przyszły na kolejne wybory i pomogły przegłosować ochronę tychże okazów. Musimy w końcu nauczyć się żyć po europejsku skoro do tej Europy tak chcieliśmy i w tej dziedzinie jaką jest wędkarstwo. Musimy zrozumieć, że jest to sport a nie sposób na podreperowanie budżetu domowego. Nawet jeżeli ten budżet jest skromny. W przeciwnym przypadku niczym nie będziemy różnić się od tych, których sami tak bardzo negujemy i potępiamy. Chciałby przy okazji pozdrowić wszystkich etycznych wędkarzy z koła na czele z Markiem D. A mięsiarzom proponuję zmienić koło i jezioro bo prędzej czy później przyjdzie na nich czas.
Witaj Kolego Janie!
Aż głupio mi, że dopiero teraz zajrzałem do Twojego materiału. Wiele w twoich uwagach racji i warto się zastanowić, co zrobić aby poprawić obecny stan rzeczy. Pełna odpowiedż na private.
Mam także nadzieję, że ze wspomnianego odłowu kontrolnego powstał jakiś raport, z wynikami którego, a przede wszystkim wnioskami będziemy mogli się zapoznać.