W dniach od 07.01.-15.01.2013.r.z kolegami Piotrem i Rudolfem udałem się do Łeby aby złowić pierwszego w moim życiu srebrniaka.Po przybyciu na miejsce od razu zrobiliśmy rekonesans nad rzekę połączony z wywiadem wśród miejscowych wędkarzy.Z każdą przeprowadzoną rozmową miny nam zrzedły,okazało się bowiem , że srebrniaki owszem były ale w październiku i listopadzie i po tarle dawno już spłynęły do morza.Również nie trafiliśmy na warunki pogodowe/14-to dniowa rybacka prognoza pogody była nieprawdziwa/,pomimo tych przeciwności przez wszystkie dni próbowaliśmy coś złowić.Niestety wyniki były mierne , kilka okońików i maleńkich fląderek to kilkugodzinny wynik.Postanowiłem o tym napisać pomimo sromotnej wpadki aby przestrzec tych wszystkich którzy liczą na efekty.Z doświadczenia starych wyjadaczy złowienie srebrniaka graniczy z cudem.Serdecznie pozdrawiam napaleńców.
W dniach od 07.01.-15.01.2013.r.z kolegami Piotrem i Rudolfem udałem się do Łeby aby złowić pierwszego w moim życiu srebrniaka.Po przybyciu na miejsce od razu zrobiliśmy rekonesans nad rzekę połączony z wywiadem wśród miejscowych wędkarzy.Z każdą przeprowadzoną rozmową miny nam zrzedły,okazało się bowiem , że srebrniaki owszem były ale w październiku i listopadzie i po tarle dawno już spłynęły do morza.Również nie trafiliśmy na warunki pogodowe/14-to dniowa rybacka prognoza pogody była nieprawdziwa/,pomimo tych przeciwności przez wszystkie dni próbowaliśmy coś złowić.Niestety wyniki były mierne , kilka okońików i maleńkich fląderek to kilkugodzinny wynik.Postanowiłem o tym napisać pomimo sromotnej wpadki aby przestrzec tych wszystkich którzy liczą na efekty.Z doświadczenia starych wyjadaczy złowienie srebrniaka graniczy z cudem.Serdecznie pozdrawiam napaleńców.